Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Trzy oblicza sprzedawcy

    15.06.09, 12:50
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    Obserwuj wątek
      • Gość: coss Re: Trzy oblicza sprzedawcy IP: *.strong-pc.com 15.06.09, 15:42
        Ubawił mnie Tomasz.

        Bańka pękła, ludzie nie mogą spokojnie słuchać takich tekstów
        opartych na ściemie, nawet bezrobotni z byłych pegeerów nie wierzą w
        baśnie o 'dodatkowych korzyściach', a on - osamotnione dziecko
        hossy, artysta kłamstwa nadal bezkrytycznie wierzy w swoją siłę
        perswazji. Idę o zakład, że wasiawiak.

        No, chyba że naprawdę dorzuca 1000 darmowych minut miesięcznie.
        Wtedy sam się do niego zgłoszę.

        I na koniec napomnienie do autora (tradycyjnie - laika w swoim
        zawodzie):
        Socjotechniki używa się względem większych grup społecznych (nomen
        omen). Tomuś raczej na prezydenta nie startuje, zatem psychotchniki
        nie używa. Ale skąd ty możesz o tym wiedzieć, przecież tylko do
        gazety piszesz, kudy tam do poziomu wiedzy ogólnej gimnazjalisty...
        • Gość: Rafał Re: Trzy oblicza sprzedawcy IP: *.multimo.gtsenergis.pl 15.06.09, 15:48
          A ty ubawiłeś mnie. ;-)

          Najmniej "odporni" na perswazję/manipulację są ci, którzy w nią nie wierzą.
          • baby1 Re: Trzy oblicza sprzedawcy 15.06.09, 16:44
            Ja mam prostą metodę reakcji na namolnych wciskaczy kitu.
            Tylko kupuję to co sam z góry postanowię. Nie słucham co do mnie
            mówią, bo przyjmuje założenie, że to ich biznes polega na
            oszukiwaniu ludzi, a wszelkie promocje to zwykła ściema.
            • Gość: triki Re: Trzy oblicza sprzedawcy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.09, 14:41
              Wszelka reklama, promocja itp. ma za zadanie sprawić, żebyś właśnie ty sam
              postanowił kupić reklamowaną, promowaną itp. usługę lub rzecz.
            • Gość: HANS HEBRON Re: Trzy oblicza sprzedawcy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.09, 14:43
              a j namolnym sprzedawcom zaczynam wciskać towar, który sam sprzedaję- wtedy
              szybko kończą rozmowę, bo ich przełożony może ich opieprzyć za nieefektywną pracę...
              • Gość: gosc portalu Re: Trzy oblicza sprzedawcy IP: 217.153.211.* 20.06.09, 23:40
                Ciekawy sposób :) A jeśli chodzi o "darmowe minuty" - pytanie jest zasadnicze:
                czy są do wszystkich sieci? Bo jeśli tylko do jednej, to ma to poważne skutki.
                Ludzie myślą "mam 1000minut" i dzwonią. A skąd mają wiedzieć, czy dany numer to
                plus, era czy orange? Skoro dzisiaj numery można bez problemu przenosić nawet na
                koszt nowego operatora? I potem rachunek rośnie. Taki kit mogą wciskać, ale
                gdzie indziej.
            • surfen Technika obrony przed natarczywym sprzedawcą 21.06.09, 00:26
              Popularną techniką w namolnej telesprzedaży jest mówienie do klienta po imieniu.
              Oczywiście sprzedawca nie powie "Kasiu" "Rysiu", tylko "pani Kasiu" "Panie
              Rysiu", żeby nikt nie protestował tak łatwo. Ale wiadomo, że jest to próba
              stworzenia sympatycznej atmosfery. Niestety na siłę i jest to agresywna technika
              sprzedaży. Najprościej wtedy zapytać dzwoniącego o jego imię i nazwisko i nazwę
              firmy. To nic nas nie kosztuje, a nie jesteśmy już na tak straconej pozycji, bo
              możemy do sprzedawcy też mówić po imieniu.

              Są też typy złośliwych odbiorców telefonów od sprzedawców-naciągaczy. Długo
              rozmawiają, sami znają techniki sprzedaży i... i tak niczego nie kupią :-)
              Słowem: kosa może trafić na kamień i choć trochę stracić pewności siebie, co
              może uratować inne osoby przed nabiciem w butelkę.
          • surfen Re: Trzy oblicza sprzedawcy 21.06.09, 00:37
            Ale przecież on nigdzie nie napisał, że nie wierzy w manipulację. Czytaj, co
            ktoś pisze. Mowa była o tym, że to niektórzy sprzedawcy zbyt wierzą w siłę
            swojej perswazji, chociaż mogą być w tym słabi.

            Słabość operatorów komórkowych w dziedzinie sprzedaży widać gołym okiem. Rynek
            podzielił się po równo i jedynie Play namieszał w szykach, co mnie cieszy, choć
            sam mam Plusa. Po tym jak skończyła mi się umowa na czas określony, czyli
            korzystna dla operatora przez parę miesięcy nikt nie raczył do mnie zadzwonić, w
            salonach też nie znalazł się nikt chętny na przedłużenie umowy. Po złożeniu
            wypowiedzenia zaczęły się telefony (nawet w weekend!) i bezczelne smsy proszące
            o "pilny kontakt". Można było jednak wtedy więcej wytargować. Operatorzy na całe
            szczęście nie mają już asa w rękawie w postaci naszego numeru, bo można go
            spokojnie przenieść do innej sieci.
            • surfen Uzupełnienie 21.06.09, 00:40
              To wyżej było do Rafała, który napisał (jeszcze) wyżej:

              "A ty ubawiłeś mnie. ;-) Najmniej "odporni" na perswazję/manipulację są ci,
              którzy w nią nie wierzą. "


              Oczywiście wiele w tym prawdy, ale zarzut niesłuszny, bo nikt nie napisał nic
              przeciwnego. Bądź bardziej odporny czytając uważniej...
        • Gość: sprzedawca Re: Trzy oblicza sprzedawcy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.09, 15:53
          <Idę o zakład, że wasiawiak.

          To było niepotrzebne,wsioszku.
          • Gość: kloss Re: Trzy oblicza sprzedawcy IP: *.111.135.130.static.crowley.pl 17.06.09, 17:11
            Ale prawdziwe, wasiawiaczku.
            • nessie-jp Re: Trzy oblicza sprzedawcy 17.06.09, 18:46
              Gość portalu: kloss napisał(a):

              > Ale prawdziwe, wasiawiaczku.

              Odwal się łaskawie od Warszawy. Albo przyjedź tutaj, poznaj miasto i ludzi, a
              potem się wypowiadaj.

              Nie znoszę zarówno takich dętych japiszonów remizowych, jak "Tomasz" z artykułu,
              jak zalęknionych i podejrzliwych internautów z kompleksem prowincji, którzy w
              każdym niesympatycznym biznesmenie widzą mieszkańca stolicy.
        • kle_kotka Re: Trzy oblicza sprzedawcy 17.06.09, 14:29
          artysta kłamstwa - samo sedno, esencja prawdy o pośrednikach w
          sprzedaży. Spotkała w swoim życiu kilku wirtuozów tego zawodu,
          robili na mnie wrazenie bo byli perfekcyjni ale na mnie nie działali
          ja kupuje z chlodną kalkulacja. Kupuję w końcu towar a nie
          sprzedawcę chocby był najbardziej UROCZY. Właśnie taki trafił mi się
          przy kupnie mieszkania no po prostu CZARUŚ. Mieszkanie kupiłam ale
          nie dlatego ze on był słodki tylko dlatego ze najbardziej
          odpowiadalo moim potzrebom.

      • Gość: inżynier Sprzedawcy to najwieksza Kanalia RP !!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.09, 15:58
        to wstyd miec taki zawod. no ale wam sie tylko liczy, zeby byla kasa - niewazne co robic... wazne, zeby we wsi na grillu sie pochwalic znajomymi, jaki to ma sie "nowoczesny zawod" <hahaha>

        zalosny narod.

        a "wystarczylo" byc:
        -sportowcem
        -inzynierem
        -lekarzem
        -manufaktrzysta
        -poliglota
        -robolem
        • monoekann Re: Sprzedawcy to najwieksza Kanalia RP !!!!!!! 15.06.09, 16:21
          tak bracie inzynierze, problem w tym ze co inzynier stworzy, ktos musi sprzedac.
          sprzedarz to ciezka praca i wymaga pewnych cech u czlowieka.
          faktem jest ze jest wielu naciagaczy, tak jak wspomniany Tomasz (sprzedaje
          abonament preferowany przez operatora, czyli ten mniej korzystny dla klienta , i
          wzglednie ustepuje w miare odpowiedzi nie - sugerujac ze autor niewymyslil sobie
          pana Tomasza)... i co z tego? kazdy chce sprzedac cos z jak najwieksza kozyscia
          dla siebie.
          • havokkk Re: Sprzedawcy to najwieksza Kanalia RP !!!!!!! 15.06.09, 16:41
            Istnieje hipoteza, iż im większy badziew sprzedaje firma, tym drożej opłacaną
            bandę sprzedawców musi zatrudniać
            • monoekann Re: Sprzedawcy to najwieksza Kanalia RP !!!!!!! 15.06.09, 17:41
              istnieje tez druga, ze im wiecej firma zarabia na danym produkcje, tym lepiej
              oplaca tworcow (np. oprogramowania czy serwisow internetowych) i sprzedajacych
              owe produkty.

              punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia
              • Gość: Macho Re: Sprzedawcy to najwieksza Kanalia RP !!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.09, 19:22
                Zdaje ci się. W interesie firmy leży ukrycie dochodów z dobrego pomysłu przed
                jego twórcą by nie dzielić się zyskami.

                A co do samych metod, to ewidentnie widać, że istnieją systemy które na bieżąco
                analizują charakterystyki np. klientów sieci komórkowych i podsyłają informacje
                o "promocjach" dopasowane do profilu dzwonienia. Nawet jeden telefon za granicę
                może wywołać odpowiednie SMSy...
        • Gość: kreft Re: Sprzedawcy to najwieksza Kanalia RP !!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.09, 23:44
          zawód jak każdy inny, sprzedażą zajmuje się większość ludzi, więc
          ich nie obrażaj
          • kle_kotka Re: Sprzedawcy to najwieksza Kanalia RP !!!!!!! 17.06.09, 14:13
            ja nie nazwałabym tego zawodem - raczej zbędnym ogniwem,
            zatruwającym normalnemu czlowiekowi zycie, wydzwaniajacym w najmniej
            odpowiednim czasie, zaśmiecajacym skrzynki mailowe itd
      • Gość: maxxx W końcu IP: *.chello.pl 15.06.09, 17:36
        głupich nie sieją. Dają ludzie po sobie jeździć że hej.
      • Gość: cwaniak Tylko frajer daje się naciągać. IP: *.chello.pl 15.06.09, 19:07
        Ja albo mówię takiemu od razu " spier.... ", albo niby zgadzam się na ofertę i
        wypytuję gościa o jego dane, a potem piszę do jego dyrektora, że np. kradnie,
        obija się w pracy itp.
        Dlatego mnie tacy... " handlowcy " omijają szerokim łukiem.
        • Gość: akwizytor Re: Tylko frajer daje się naciągać. IP: *.chello.pl 15.06.09, 19:13
          Mój kolega - akwizytor dla jaj założył się ze mną, że sprzeda pierwszemu
          napotkanemu przechodniowi leżący na trawniku kamień.
          Sprzedał, za 10 zł.

          Jakby do mnie podszedł gość i chciał mi wcisnąć taki kamień, to ja bym mu
          sprzedał najbliższą płytę chodnikową - udowadniając mu jak najbardziej dosadnie,
          że to nie płyta chodnikowa, tylko czapka.
          • Gość: Macho Re: Tylko frajer daje się naciągać. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.09, 19:23
            Sprzedał tylko dlatego, że klient chciał by się już odpie...ł...
          • Gość: menel Re: Tylko frajer daje się naciągać. IP: *.ltv.se 17.06.09, 17:53
            Gość portalu: akwizytor napisał(a):

            > Mój kolega - akwizytor dla jaj założył się ze mną, że sprzeda
            pierwszemu
            > napotkanemu przechodniowi leżący na trawniku kamień.
            > Sprzedał, za 10 zł.


            Bo wicie, drzewiej to było dośc popularne sprzedawanie np. cegieł na
            sztuki.
            Podchodziło się do frajera i sypało w ten deseń: Kup pan cegłe za
            stówkie , a ocalisz pan główkie!
            Krótko i przekonywująco, może akwizytor trafił na kogoś, kto się bał
            o swoją główkę?
        • Gość: Jonek Re: Tylko frajer daje się naciągać. IP: *.e-wro.net.pl 15.06.09, 19:32
          Mój sposób na telemarketerów to żądanie smartfona za 1zł, przy czym mój
          miesięczny abonament to 25 zeta. Przy takim niskim abonamencie nikt mi nie
          opchnie smartfona za złotówkę. Rożne rzeczy mi oferują, miliony sms-ów, smycze,
          etui na telefon, wisiorki i inne pisiorki ale wymarzonego telefony nie mogą.
          Zawsze ale to zawsze to oni kończą rozmowę nic mi nie sprzedając. Podobne
          sztuczki można stosować wobec telemarketerów z innych branż. Ale najbardziej
          lubię ich spuszczać tekstem "a co nie nadaje się pani do żadnej pracy i musi
          pani wciskać kit przez telefon?". Jedna to mi się nawet popłakała do słuchawki
          mówiąc, żebym coś kupił bo ona ma kredyty i małe dziecko, stwierdziłem, że żal
          mi tego dziecka bo ma dupowatą mamusię nie nadającą się do żadnej przyzwoitej pracy.
          • Gość: Gam Re: Tylko frajer daje się naciągać. IP: 80.72.44.* 15.06.09, 19:39
            Pie...ta trzy po trzy. Sprzedawca to jest fantastyczny zawód, i nie ma większej satysfakcji niż zobaczenie radości klienta któremu doradziło się idealne dla niego rozwiązania. Ale do tego trzeba być specjalistą, mieć szeroką wiedzę, etykę zawodową i potrafić ODRADZIĆ klientowi produkt którym zrobi sobie tylko krzywdę (np za drogi dla niego). ale co wy tłumoki możecie o tym wiedzieć, nigdy nawet nie byliście obsługiwani przez kogoś takiego bo niby i gdzie.
            • Gość: Jonek Re: Tylko frajer daje się naciągać. IP: *.e-wro.net.pl 15.06.09, 19:53
              Otóż to. Gdyby istnieli tacy kompetentni sprzedawcy to pewnie cieszyli by się
              estymą. Ale to utopia. Każdy sprzedawca w pierwszej kolejności stara się
              wypchnąć towar, który zalega zbyt długo. Dobry towar sam się sprzeda. Prawidłowo
              napisałeś na końcu, no bo faktycznie gdzie mogę spotkać dobrego sprzedawcę. Jak
              na razie to są warchoły ślepo wykonujący polecenia przełożonych i wypełniający
              plan, rodem jak z czasów komuny gdy najważniejszy był odgórnie założony plan
              5-letni. Różnica miedzy sprzedawcami polega na tym, że ten kompetentny stara się
              sprzedać klientowi to czego klient potrzebuje, a ten tradycyjny stara się
              jedynie zarobić na swoją prowizje i ma w dupie klienta. Jak na razie spotykam
              się tylko z tymi drugimi.
              • Gość: polaballuee1 Re: Tylko frajer daje się naciągać. IP: *.ip.netia.com.pl 17.06.09, 14:34
                ja jestem takim sprzedawcą, który nie wciska Klientowi kitu. Dla
                mnie każdy Klient jest przez K i wszystkich traktuję jednakowo
                poważnie. Nieważne czy wyda w sklepie 200zł czy 8.000zł, jest tak
                samo traktowany i wszyscy wychodzą jednakowo zadowoleni z zakupów.
                Traktuję Ich wszystkich tak, jak sama chciałabym być traktowana.
                Często zdarza się, że Klient przyszedł kupić coś taniego, a wychodzi
                z towarem dużo droższym. Ale za tydzień, dwa wraca i mówi, że zrobił
                fantastyczny zakup. Dla mnie to olbrzymia satysfakcja i bardzo lubię
                swoją pracę. Lubię doradzać Klientom i słuchać pochwał. I nie widzę
                w tym nic złego ani upokażającego, że jestem teraz sprzedawcą,
                chociaż tak naprawdę jestem fotografem.
              • 4g63 Re: Tylko frajer daje się naciągać. 17.06.09, 17:03
                kompetentni sprzedawcy umierają z głodu
      • Gość: Atomek są handlowcy i ch....... IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.06.09, 19:32
        Różne osoby się tym trudnią, mam dwóch kolegów - PH.
        I powiem jedno - handlowcy są różni, ale Ci "od komórek" czyli PH
        operatorów GSM to najgorszy gatunek.
        To że mówią o jednym, a na papierze podsuwają drugie to ich
        codzienność...kompletny brak jakiejkolwiek etyki. A to wina ich
        przełożonych śrubujących im plany sprzedaż poza realne możliwości i
        selekcji negatywnej (uczciwego zwolnią)

        Podobnie już było w bankach (patrz Millenium i afera z kartami
        kredytowymi).


        • Gość: Jonek Re: są handlowcy i ch....... IP: *.e-wro.net.pl 15.06.09, 19:38
          "...A to wina ich przełożonych śrubujących im plany sprzedaż poza realne
          możliwości i selekcji negatywnej (uczciwego zwolnią)..." - nie zgadzam się z tą
          myślą. Każdy z tych sprzedawców należy do gatunku homo sapiens, czyli ma mózg i
          potrafi myśleć. To że przełożony każe Ci oszukiwać klientów nie oznacza że
          faktycznie musisz to robić. Idąc takim tokiem rozumowania można stwierdzić, że
          kapo w Auschwitz jest niewinny bo wykonywał jedynie rozkazy. Stwierdzenie że
          oszukuje się klientów na polecenie szefa według mnie nie jest żadnym tłumaczeniem.
      • Gość: Bart Pracowałem jako zdalny sprzedawca... IP: *.cust.tele2.pl 15.06.09, 20:07
        ...i wytrzymałem pół roku. Co prawda zarobki jak na mój wiek(po
        studiach) były całkiem spore(ok 2500 netto), ale postanowiłem, że już
        nigdy więcej. Byłem tak zwanym konsultantem do spraw sprzedaży w
        platformie cyfrowej, czyli wciskałem ludziom różności. Jak miałem
        jechać do pracy, to chciało mi się wyć z rozpaczy! Dostawałem co rusz
        instrukcje, że powinienem stosować się do standardowych metod
        sprzedażowych, ale i tak to olewałem. Ludzie na samą uprzejmość w
        większości starają się odwdzięczyć, sprzedaż szła całkiem nieźle.
        Generalna zasada jest taka, obecnych klientów mamy w d..pie a
        konkurencji abonentów należy za wszelką cenę wyszarpać. Abonent
        dzwoni w sprawie przedłużenia umowy, płaci grubo ponad 150 zeta, a ja
        świecę oczami bo nie mam kompletnie nic do zaproponowania! W dużej
        większości przypadków (z 90%) bardziej opłaca się zerwać starą umowę
        i podpisać nową.
        Żadna praca (a pracowałem w różnych miejscach) tak nie wyczerpywała
        psychicznie i fizycznie. Nie zrozumie nigdy jak można to lubić...
        • Gość: rav Re: Pracowałem jako zdalny sprzedawca... IP: 78.8.104.* 15.06.09, 21:35
          Tego nie można lubić.
          Tzn. teoretycznie można- jak się ma wyprany mózg po szkoleniu i tak bardzo chce tej kasy (albo po prostu- pracy), że samego siebie się przekręca.
          Pracowałem jako rep medyczny, w 2 firmach, jednej wielkiej, bogatej, amerykańskiej, drugiej, mniejszej, też bogatej, polskiej. To był zawodowo najczarniejszy okres w moim życiu (nawet mycie kibli w Londynie nie może się z tym równać).
          Ale w ogóle repowanie medyczne to oddzielny temat...
          • Gość: Handlowiec Re: Pracowałem jako zdalny sprzedawca... IP: 217.17.34.* 16.06.09, 13:51
            Ja jestem handlowcem z 2 letnim doświadczeniem w IT. Swoją pracę oceniam jako
            niełatwą, ale dającą satysfakcję i realną kasę o której większość z Was
            "sportowców", "inżynierów", "lekarzy" przy poziomie mojego stażu pracy może co
            najwyżej pomarzyć. A wypociny jakiegoś imbecyla wyżej, że sprzedawcy to kanalie
            można określić jako żenadę. Chłopczyku jak wcisnęli Ci jakiś szajs to pewnie
            dlatego, że jesteś idiotą. Faktem jest jednak, że panuje u nas przekonanie, że
            sprzedawcą może być każdy, co generuje takie problemy. Do pracy zatem biorą
            buraków, chamów i prostaków, którzy taką generują opinię o tym zawodzie. Na
            zachodzie zawód handlowca jest oceniany znacznie lepiej. Gdy spotykam się z
            zachodnimi kontrahentami z dużych korporacji to handlowcami są z reguły osoby po
            40-tce. Wiąże się to z faktem, że do dużych, interesujących, ważnych projektów
            za duuużą kasę wysyła się ludzi na poziomie, a nie prostaczków z kompleksami.
            Oczywiście nie bez znaczenia jest to co się sprzedaje i komu. Nie polecam
            sprzedawać czegokolwiek osobom prywatnym. Znajdzcie sobie pracę gdzie Waszym
            odbiorcą będą duże firmy. Tu sytuacja wygląda znacznie lepiej od sytuacji repa
            medycznego , telemarketera etc. Ja pracę sprzedawcy mogę śmiało polecić. Zarabia
            się tu naprawdę bardzo dobrze, a stresu wcale nie ma dużo. No chyba, że
            wciskasz internet ludziom z ulicy....
            • kle_kotka Re: Pracowałem jako zdalny sprzedawca... 17.06.09, 14:08
              Nie znoszę namolnych handlowców/akwizytorów podobnej masci
              napalonych na wielką kasę pośredników. Nie korzystam z ich
              usług/"dobrych rad". Jesli muszę coś kupić szukam informacji w
              necie, wymaga to nakładu czasu ale za to wiem co kupiję i za co ile
              można zapłacić. Informacje uzyskane od pośredników w sprzedaży są
              nic nie warte, na pewno nie dosatniesz od nich informacji rzetelnej.
              Zresztą na szkoleniach w tych branżach omija się wszelkie wady
              sprzedawanych produktów.

              Ale znam ludzi ktorzy zyją z posrednictwa i mają sie dobrze. Polacy
              sa dość naiwni i kupią wszystko byle wcisnąć im piękną gadkę.
            • Gość: komentarze_bawią Re: Pracowałem jako zdalny sprzedawca... IP: *.sds.uw.edu.pl 17.06.09, 17:58
              Gość portalu: Handlowiec napisał(a):

              > Ja jestem handlowcem z 2 letnim doświadczeniem w IT. Swoją pracę oceniam jako
              > niełatwą, ale dającą satysfakcję i realną kasę o której większość z Was
              > "sportowców", "inżynierów", "lekarzy" przy poziomie mojego stażu pracy może co
              > najwyżej pomarzyć.

              HAHAHA :D

              No chyba nie do końca, skoroś się musiał podbudować takim postem.
              To tak się angażują "ludzie na poziomie"? Bo pewnie za takiego się uważasz?

              mega rotfl
              • Gość: Handlowiec Re: Pracowałem jako zdalny sprzedawca... IP: 217.17.34.* 18.06.09, 12:40
                Chyba jednak do końca. A odpowiedziałem w stylu w jakim padło oskarżenie
                nieprawdaż? Na poziomie to mogę odpowiedzieć osobie na poziomie właśnie. A jak
                widzę zawistnych polaczków obrzucających gównem innych to daję odpór. A opinie
                Twoje na temat mojej osoby średnio mnie jakoś interesują. Zwłaszcza, że o
                swojej osobie mam zdanie dobre i to mi wystarczy. Mała rada - nie używaj za
                często zwrotów "mega rotfl" rodem z gg, bo jeszcze ktoś pomyśli, że jesteś
                człowiekiem na "poziomie" ... gimnazjalisty.
                • alexpark Zebys sie nie zesral 22.06.09, 10:32
                  Och jej jakis ty elokwentny i grzeczny.
                  Widac ze jestes salesem. Duzo i ladnie mowisz o niczym; opakowujesz g... w ladny
                  papierek i mowisz ze to zloto.
      • Gość: ?? ? Sprzedawcy... IP: *.chello.pl 17.06.09, 20:34
        Bzdura ten felieton.
        Prawdziwy sprzedawca nie bierze się za sprzedaż czegoś co trudno
        sprzedać.
        Chyba, że taki po szkole rolniczej albo pedagogicznej.
        Stąd kłopot.
      • Gość: vagsson Pojęcie o sprzedaży IP: *.enterpol.pl 21.06.09, 13:29
        Większość komentujących nie ma pojęcia o czym pisze. Ja na przykład,
        mimo, iż odwiedzam lekarzy, nigdy nie wypowiedziałbym się na temat
        ich pracy, bo nie mam odpowiedniej wiedzy. Tak samo nikt, kto
        handlowcem nie jest, nie zrozumie na czym polega sprzedaż. Kiedyś
        jak człowiek nie był w stanie wyjaśnić jakiegoś zjawiska, był
        przekonany, że to zemsta bogów, złe duchy, albo szatan. Tak samo
        dziś, niektórzy nie znająć procesów sprzedaży, boją się ich i widzą
        w nich jedynie kłamstwa, naciąganie, oszustwa. A warto trochę
        poczytać, porozmawiać z fachowcami z branży i nie trzeba będzie
        więcej lękać się przed nieznanym. Co do jednego zgoda. Z pewnością
        wśród sprzedawców istnieją kanalie obok specjalistów. Tak jak w
        każdym innym fachu i nie jest to żaden wyjątek. Sprzedawca nie
        wciska, nie prezentuje oferty z marszu. Najpierw bada Wasze
        potrzeby, zadaje pytania i dopasowuje ofertę do Waszych potrzeb.
        Tak, potrzeb! Jeśli robi inaczej, kończcie spotkanie, bo trafiliście
        na laika. Sprzedawca może pomóc w wyborze i nakłonić do finalizaji.
        Ale przecież nikt nie trzyma Wam lufy przy skroni. Ostateczna
        decyzja należy zawsze do Klienta, nie inaczej. Podpisując dokument,
        płacąc w kasie, dajecie zgodę na przedstawione warunki. Gdzie tu
        jest tak często wymieniane w komentzrzach "wciskanie"? W moim
        odczuciu tak krytyczna ocena sprzedawców (tych prawdziwych), bierze
        się z lęku przed nieznanym, z przekonania o własnej nieomylności i
        wszechwiedzy (Jak to, ktoś mi doradza? Przecież ja jak każdy Polak
        wyśmienicie znam się na wszystkim, na medycynie, na samochodach, na
        ekonomii, na prawie), lub jest to wynik złych doświadczeń po
        kontaktach ze sprzedawcami niewyedukowanymi, z łapanki na ulicy, bez
        szkoleń. Bo panuje jakże błędne przekonanie, że sprzedawcą,
        handlowcem, doradcą klienta może być każdy (nie mówię tu o podawaniu
        bułek z półki). Uwierzcie mi, niewiele osób do tego się nadaje. Ci,
        którzy mają predyspozycje i umieją je wykorzystać, zgodnie
        przyznają: "sprzedaż to najbardziej podniecająca czynność, jaką
        można robić w ubraniu":-)))
        • Gość: Gomez Re: Pojęcie o sprzedaży IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 11.09.09, 12:57
          Waga aleś ty głupi...
          • Gość: vagsson Re: Pojęcie o sprzedaży IP: *.enterpol.pl 08.12.09, 21:52
            Oj, pitolisz jak zwykle. Tylko głupi wypomina innemu głupotę,
            tak samo jak większość myśli że większość to głupki. Nie spinaj się
            tak;-p
      • Gość: ciekawy ... A elity handlowców to którzy ??? IP: *.gdynia.mm.pl 21.06.09, 23:01
        ostatnio trochę interesowałem się tematem handlowców i w opiniu paru
        agencji na dzisiaj elitą handlowców to handlowcy producentów
        tytoniowych i alkoholowych. Dlaczego tak się utarło? Szukam pracy
        jako handlowiec i tak zastanawiam się w jakim iść kierunku.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka