Gość: wnerwiona
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
07.08.09, 18:24
Wiadomo jak to w pracy, roboty huk częsty stres, zmęczenie (czasem znużenie), męczące odliczanie minut do końca kiedy to będzie można zamknąć za sobą drzwi i powiedzieć wreszcie do domu… ale zanim skryjesz się w swojej ostoi spokoju musisz pokonać drogę środkami komunikacji miejskiej z osobnikami rasy wiejskiej. Przyznaje nie zawsze jest to komfortowe, ale po iluś latach korzystania z tej „wygody” zdążyłam się przyzwyczaić do tego ze autobusy i tramwaje uciekają, przyjeżdżają opróżnione na niektóre trzeba czekać nawet pół godziny bezsensownie siedząc lub stojąc jak patyk na przystanku, rozumiem ze jest tłok, ścierpię nawet to że w większości klimatyzowanych autobusów klimatyzacja standardowo nie działa (chyba ze można do niej zaliczyć otwarte okna), nie przeszkadza mi tez to ze ludzie rozmawiają przez telefon lub miedzy sobą (czasem można się czegoś ciekawego przypadkowo dowiedzieć), ale najbardziej wnerwia mnie nowa moda małolatów. Wygląda to mniej więcej tak ze to oni są „panami i władcami”, i wszyscy muszą się do nich dostosować. Siada ci takich małolatów dwóch albo na antresole, albo normalnie w innym miejscu, nie ważne jest czy razem czy naprzeciw siebie, prowadza ożywioną rozmowę w której jest stos przecinków i innych ozdobników nadających bezsensowną treść wypowiedzi, nie zważając na nikogo w koło wyciągają swój bajerancki telefonik i na cały możliwy regulator puszczają muzykę, próbując się przy tym przekrzyczeć w inteligentnej rozmowie. Nie dosyć ze zachowują się głośno, z głośnika leci dudnienie basów bo linia melodyczna nie jest tu najważniejsza, tylko „łubu dubu”. Nawet dla osoby takiej jak ja która z muzyką jest za pan brat po kilku minutach jazdy w takim towarzystwie jest to nie do zniesienia. Ktoś może powiedzieć jak ci się nie podoba to sobie wysiądź, ale nigdy nie wiesz czy w następnym autobusie nie będzie tak samo. Inni powiedzą włóż słuchawki i słuchaj swojej nie przejmując się niczym ale „małolaty” zagłuszają nawet ryk silnika. I tak wszyscy potulnie terroryzowani przez „małolatów” muszą słuchać dudnienia i przecinków, nikt nie zwróci uwagi bo łebki takie ze strach kosą oberwać. Wszyscy się na to anonimowo godzą i cierpią dalej czekając ze w końcu „małolaty” wysiada pozostawiając w autobusie cisze… czy ja już zdewociałam? Czy was tez to denerwuje?