gandalf_mag Erasmus na własnej skórze 27.08.09, 16:43 Byłem w Belgii na UGent i polecam wszystkim, trzeba mieć trochę odwagi, fakt trochę dodatkowych pieniędzy, ale warto - przyjaźnie, podróże, nauka, imprezy - ktoś kto wymyślił ten program był genialny. Może dzięki temu będziemy/jesteśmy bardziej mobilni , bardziej ciekawi świata, bardziej odważni. Za każdym razem kiedy mam napisać artykuł to przypomina mi się hasło na drzwiach mojej uczelni w Belgii - "chcesz zareklamować swój uniwersytet - to się ucz!" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: enPintjeAstublief Re: Erasmus na własnej skórze IP: *.chello.pl 27.08.09, 17:19 Gent University. Ostatni semestr moich studiow. Wisienka na torcie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ktosktoznajezyk Re: Erasmus na własnej skórze IP: *.172.wmc.com.pl 27.08.09, 17:56 EEN pintje ALSTUBLIEFT jesli juz :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m Re: Erasmus na własnej skórze IP: *.biazet.pl 28.08.09, 08:49 to była nas więcej w Gent:) świetny rok, ale akurat tam od Erasumsów wcale nie wymagało się mniej(przynajmniej w przypadku przedmiotów na które uczęszczałem). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taki tam gosc Erasmus na własnej skórze IP: *.sterntv.de 27.08.09, 16:59 Ja bylem w Oslo na Erasmusie i byl jeden z najbardtiej ekscytujacych momentow w moim zyciu. Nigdy tego nie zapomne. Z ludzmi z wielu krajow mam kontakt do dzis. Moj przyjaciel z Hiszpanii byl nawet swiadkiem na moim slubie. Inna sprawa to taka, ze w czasie takiej wymiany zazwyczaj sypia sie wszystkie zwiazki, bo Ersamus to oprocz ciezkiej nauki w obcym jezyku - sex, drugs and rock n' roll!!! Pozdrawiam wszystkich Ersamusow Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jendrek Erasmus na własnej skórze IP: *.netia.pl 27.08.09, 17:02 Bylem. Niezapomniane wakacje z elementami nauki. Dobre. Bardzo poszerzajace swiatopoglad doswiadczenie. Przyjaznie miedzynarodowe na lata. Bardzo polecam, fantastyczne doswiadczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Erasmus na własnej skórze IP: *.aster.pl 27.08.09, 17:38 Gazeta na siłę próbuje zmienić wizerunek Erasmusa i fakty nazywa mitami... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eros Nauka, życie, coś innego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.08.09, 17:39 Erasmus to stan umysłu. JEdziesz tam, studiujesz, imprezujesz, uczysz się, zmagasz się ze wszystkim: tak jak w życiu. Tylko w pigułce. Byłem i wrócił bym jeszcze raz! Polecam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kola Z igły widły IP: *.chello.pl 27.08.09, 17:46 Byłam rok w Finlandii, an arch, na Erasmusie jest wszystko, Taryfa ulgowa? na 4 roku, raczej wie się, że studiuje się po coś, więc nie ma tematu A więc były i imprezy do białego rana i posiadówki przy projektach i ogólnodostępnych dla studentów arch. komputerach i pracowniach (wszystko 24/7 na magnetyczna kartę studencką), były też i kilkudniowe w dresiku i spaniu na kanapie w hallu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zosia Erasmus na własnej skórze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.09, 17:50 No coz erasmus to przede wszystkim przygoda dla studenta:) osobiscie bylam na erasmusie w Szwecji w Kalmar i powiem szczerze ze najbardziej podobaly mi sie wycieczki i zajecia, w Szwecji fajne jest tez to ze z kazdym idzie sie dogadac po angielsku, jednak 2 raz nie pojechalabym tam chyba bo za zimno jest:D ogolnie reszta ok Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gio Re: Erasmus - ITALIA IP: *.olesno.info.pl 28.08.09, 09:56 Kto byl na Erasmusie we Włoszech niech napisze w jakim miescie, co wam sie podobalo, a co juz niekoniecznie. Czy jestescie zadowoleni i jak przebiega zycie studenckie w Italii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kot Re: Erasmus - ITALIA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.08.09, 12:38 Ja byłam! W Ankonie, na Facolta di Scienze ;) Ogólnie jestem bardzo zadowolona, to akurat był ostatni semestr moich studiów i racji specyfiki kierunku, nie miałam wykładów, tylko zajęcia w laboratorium..ludzie tam pracujący byli przemili, poznałam mnóstwo innych erasmusów, z którymi przeżyłam niejedną przygode, pozwiedzałam kraj, pochodziłam na fajne imprezy, poznałam inne kultury, no i przy okazji czegoś się nauczyłam- trochę języka włoskiego, trochę rzeczy z mojej dziedziny ;) nie powiem, żeby erasmusi mieli jakąś taryfę ulgową, ale na pewno byli traktowani trochę inaczej niż włoscy studenci, czasami lepiej, czasami gorzej, ale to zależało od studenta i wykładowcy i ich wzajemnych relacji. Faktem jest, że Włosi nie mówią po angielsku, inni erasmusi też słabo, mój angielski się raczej uwstecznił, bo zamiast jakiś skomplikowanych zdań, złożonych z bardziej skomplikowanych słów, musiałam często "mówić na około".. ;-) Ale mimo wszystko to był jednocześnie okres beztroski i zabawy, jak i "wejścia" w dorosłość. Odpowiedz Link Zgłoś
give3 Erasmus na własnej skórze 27.08.09, 17:52 a gdzie to w Rybniku studiuje się dziennikarstwo? coś tu nie pasuje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: Erasmus na własnej skórze IP: *.chello.pl 27.08.09, 19:29 a nie przyszło ci do glowy ze nie chodzi o to ze ona studiuje to dziennikarstwo w Rybniku, tylko ze studiuje dziennikarstwo i jest z Rybnika? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monka Erasmus na własnej skórze IP: *.chello.pl 27.08.09, 17:53 Bylem na Erasmusie w 2004 r. w Portugalii na IST w Lizbonie. To bylo najpiekniejsze 6 miesiecy w moim zyciu ... plaza, morze, imprezy ... niesamowici ludzie z calego swiata, no i EURO2004 live na ulicach Lizbony ... na uczelnie czasami tez sie szlo ;) Polecam wszystkim ktorzy maja okazje wyjechac. PS: Przed wyjazdem warto zapytac w najwiekszych polskich firmach o dotacje. Mnie udalo sie uzyskac dodatkowe stypendium z PKN Orlen oraz PKO BP. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kkk Re: Erasmus na własnej skórze IP: *.oswiecim.vectranet.pl 27.08.09, 18:07 Hej,ja wlasnie za rok jade do Portugalii- powiedz mi jak argumentowalas to zeby Ci przyjeli to dodatkowe stypendium;>? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosciowka Erasmus na własnej skórze IP: *.adsl.alicedsl.de 27.08.09, 18:02 Super anonimus, dokladnie tak jest,ale jednego trzeba Polakom pozazdroscic: przekonan w glori wlasnej chwaly- bo w Polsce taaaki wysoki poziom, caly zachod durny, glupi bo my to, my tamto, polscy naukowcy uznany w swiecie.... ludzie spojrzcie wreszcie prawdzie w oczy. daleko jeszcze, daleko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jk Re: Erasmus na własnej skórze IP: *.csn.tu-chemnitz.de 27.08.09, 19:37 Poziom na polskich uczelniach jest taki, że żadnej z nich nie ma nawet w rankingu TOP 100 w Europie. Jakieś pojedyncze łapią się do TOP 500. Sama Europa to druga liga, daleko za USA. Odpowiedz Link Zgłoś
podniebny_warchlak Re: Erasmus na własnej skórze 28.08.09, 16:42 Ogolnie owszem, sa w 3 setce. Ale sa dziedziny w ktorych polskie uczelnie daja rade. Np. SGH, w rankingu europejskich szkol biznesowych, przygotowanym przez Financial Times jest na miejscu 24. Nie jest to moze jakas super pozycja, ale tez nie ma sie czego wstydzic - kolejna najlepsza uczelnia z Europy Srodkowo-Wschodniej jest dopiero na 43 miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mika za mało miejsc:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.09, 18:45 A ja nie byłam na Erasmusie i strasznie tego załuję... Chęcią wyjazdu na wymianę zapałałam na IV roku studiów, a że na moim kierunku było jedynie 5 miejsc na taki wyjazd (3mca we Francji, 2 w Portugalii), to jak sobie można wyobrazić, konkurencja była ostra. Moim marzeniem był wyjazd do Portugalii, niestety nie udało się;( Szkoda że istnieją takie kierunki, na których rzadko kto ma sznsę wyjechać na Erasmusa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maus Erasmus na własnej skórze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.09, 18:51 Ja tam byłem i te "mity" to prawda.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cinkowski Erasmus na własnej skórze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.08.09, 18:51 Poziom studiów w różnych ośrodkach akademickich jest różny i różnie wygląda 'luz' na różnych kierunkach. Bariera języka stanowi wyzwanie. Dla mnie np. zaliczenie ćwiczeń po niemiecku u profesora z brandemburskim akcentem było nie lada wyzwaniem! :) Zbierałem na temat wyjazdów opinie wielu znajomych i na podstawie tego może udałoby się stworzyć mapę studiów w Europie. Osobiście byłem w Marburgu/ Niemcy i potwierdzam wysoką częstotliwość imprez w różnym wydaniu :) Najlepsze imprezy robili 'Słowianie' czyli Polacy, Rosjanie, Bułgarzy etc. (z pominięciem sztywnych Czechów). A co do trendów: myślę, że podzielić się da style studiów na praktyczne i niepraktyczne podejście. Nic nie przebije pragmatyzmu Brytyjczyków i tutaj na pewno wiodą oni prym. Studia w Niemczech stoją na dość niskim poziomie w zakresie humanistyki, ale na pewno jest tu lepiej w naukach ścisłych. Osobiście uważam były blok wschodni za bardzo wyedukowany twór. Myślę, że naprawdę nie mamy się czego wstydzić pod względem adaptacji wiedzy z w różnych aspektach, ale to fakt, że często brakuje nam brytyjskiego pragmatyzmu - robienia użytku z własnej 'mądrości' :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alesko Re: Erasmus na własnej skórze IP: *.acn.waw.pl 27.08.09, 20:35 Humianistyka w De nie stoi na niskim poziomi, ale trzeba trafic na dobra uczelnie, np HU. Na Sokratesie bylam na Uni Munster i bylo ok, glownie pod wzgledem towarzystkim ,ale prawdziwa nauka i wyzwanie to bylo dopiero HU rok pozniej jak worcilam do De...z mezem poznanym na Sokratesie, Polakiem:). Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosia Erasmus na własnej skórze IP: *.autocom.pl 27.08.09, 18:52 Nigdy tyle nie siedziałam nad ksiązkami i komputerem, co na Erasmusie. I nigdy tak doskonale nie imprezowałam. To był piękny, kosmicznie intensywny czas. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mysza Erasmus na własnej skórze IP: *.range86-163.btcentralplus.com 27.08.09, 19:10 Nie wiem skąd się biorą mityczne opowieści o ciągłym imprezowaniu na Erasmusie, zwłaszcza np. w Szwecji. Może jest to prawda dla tych osób, które maja zamożnych rodziców. Ja spędziłam rok w Szwecji otrzymując od UJ 60 Euro na miesiąc, a pokój w akademiku kosztował 250, więc cały wyjazd przeżyłam jedynie dzięki paczkom przysyłanym mi przez mamę z Polski. Nieprawdą jest też, że mniej się od studentów na takich wyjazdach wymaga. Studiowałam socjologię i w każdym tygodniu mieliśmy 250-500 stron do przeczytania. Różnica polega na tym, że w Szwecji większy nacisk kładzie się na krytyczna analizę tekstu, a nie na bezmyślne wkuwanie, warto jest jechać chociażby z tego powodu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 35 Re: Erasmus na własnej skórze IP: 94.42.104.* 28.08.09, 11:16 no to reprezentujesz biedę :) Odpowiedz Link Zgłoś
ja_2 Erasmus na własnej skórze 27.08.09, 19:46 mam 2 lata studiow w ramach erasmusa. Dodam ze bylo to juz kilka ladnych lat temu (jedne z pierwszych rocznikow erasmusa - wtedy to chyba nawet tak sie nie nazywalo) i poziom nauczania w Polsce byl wtedy niebotycznie wyzszy... I Londyn: studnia matematyczne II rok - dla mnie: powtarzalem material z III i IV klasy liceum profilu matematyczno-fizycznego. dostawalem kase - kilkaset funtow (chyba 800-850). polowe odkladalem zyjac przyzwoicie. Anglicy patrzyli na mnie z jednej strony jak na geniusza (znalem juz pochodne i calki !!!;)) z drugiej jak na dziwne zwierze (nie czlowieka!) zza zelaznej kurtyny... Polske znali glownie z "kur_w _a place". Moj szok to niski poziom nauczania tam oraz jak zachowuja sie Polki (nie studentki tylko te ktore tam pojechaly do pracy...) II. Amsterdam - fizyka, informatyka: 1) Imprezy moze nie nonstop ale 2-3 razy w tygodniu. wymiennie - oraganizowano wspolnie pietrami - dane pietro oraganizowalo piwo itp - caly akademik imprezowal.... 2) poziom nauczania - niezly, choc nizszy niz u nas. lepiej urzadzone pracownie i sprzet. bardzo tolerancyjni wykladowcy ;) faktycznie 1 czy 2 przedmioty zaliczone na zasadzie "gdybyscie nie byli z innego kraju..." (udawalismy problelmy jezykowe a nie to ze nawet do ksiazki nie zajrzelismy ;) ) kasa - nie pamietam dokladnie ok 1500-1600guldenow - z czego znowu ok polowy spokojnie mozna bylo odlozyc. Kasa powodowala wrecz zawisc wlochow czy hiszpanow - jako ze byli juz w Unii dostawali jakies 650tylko ;)). +Amsterdam - mekka lekkoduchow ;) zyc nie umierac ;) ale i tam mozna bylo cie otrzec o "wielki swiat". choc potem byly klopoty w kraju ale raczej w wyniku biurokratycznej niedorobki (tam do zaliczenia semestru wystarczylo duzo mniej przedmiotow - i tak bralismy wszyscy, zreszta pula tych po angielsku nie byla az taka ogromna). Po powrocie do kraju panie z dziekanatu malo to obchodzilo - "gdzie jest wymagana liczba godzin do zaliczenia semestru" ;))) Skonczylo sie jakos tam polubownie - ja akurat mialem "nadrobki" z poprzednich lat, inni dostali "dyspense" od dziekana. Londyn to zmarnowany rok i silne przygnebienie z powodu naszych rodaczek oraz postanowienie ze nie bede mial dziewczyny ktora byla "na saksach w WB"... Ale Amsterdam to byla przygoda zycia ;), nie mowiac juz o aspekcie finansowym;), a dla niektorych tez w innych sferach ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
fryderykaa Re: Erasmus na własnej skórze 27.08.09, 20:18 No opowiedz nam jak to zachowuja sie Polski?Jestem bardzo ciekawa bo i studiuje i pracowalam w WB?Czekam z niecierpliwoscia.Pa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fin Erasmus na własnej skórze IP: 87.240.204.* 27.08.09, 20:04 pamietam, ze we francji nazywali ten program "Erasmus - Orgasmus" ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ukson Erasmus na własnej skórze IP: *.skierniewice.vectranet.pl 27.08.09, 20:43 Byłem na Erasmusie w Niemczech w Regensburgu - super wspomnienia. Nadal utrzymuję kontakty z poznanymi tam ludzikami - maile skype, facebook ułatwiają to:) każdemu polecam wyjazd na 6-12 mies. kilka fajnych miejsc i informacji można znaleźć tutaj: studia e Europie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Justyna dla doktorantów IP: *.chello.pl 27.08.09, 21:00 Bardzo polecam erasmusa wszystkim doktorantom. Jestem chirurgiem, więc na miejsce stypendium wybrałam uniwersytet współpracujący z jednym z najlepszych szpitali w europie.... i mam świetny półroczny staż w CV. I do nauczonych języków doszedł mi włoski. Jako że byłam dużo starsza od innych erasmusów, to ich towarzystwo mnie nie obezwładniało intelektualnie ;), ale za to spotykałam sie z całym tyglem narodowości, który pracował ze mna w szpitalu i to było naprawdę coś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jjm Erasmus na własnej skórze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.09, 21:08 Wszystko zależy od punktu widzenia. 1. Się nie imprezuje bardziej niż w Polsce - Bzdurki. Jak ktoś stale imprezuje w Polsce to na Erasmusie też będzie imprezował stale. A jak ktoś wychodzi sporadycznie to się będzie musiał przestawić. Taka jest prawda w większości przypadków. 2. Wcale niemniejsze wymagania - G**no prawda. Studenci na Erasmusie mają wakacje. Oczywiście ci z dobrych uczelni. Miernoty muszą nadrabiać zaległości. 3. Od erasmusów się wymaga - Śmiech na sali. Na dobrych uczelniach studenci często jadą na Erasmusa po to żeby uniknąć trudniejszych przedmiotów. Znam takie przypadki. Jedyne czego się od Erasmusa wymaga to to żeby przeżył za granicą i wrócił cały. 4. Hermetyczna grupa - Zgoda. Można się dowiedzieć zapisać itd. Od siebie dodam, że kto jest zainteresowany pracą naukową ten raczej olewa Erasmusa bo do niczego się nie przydaje. Lepsze są programy stypendialne dla tych, którzy widzą miejsce dla siebie na uczelni. Jak ktoś jedzie na Erasmusa po to żeby się czegoś nauczyć to niech lepiej zostanie w kraju. O ile oczywiście studiuje na renomowanej uczelni. ;) Doktorant PW Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vratislaver ej, albo niewydarzeni ci studenci albo IP: *.218.146.194.generacja.pl 27.08.09, 21:21 niewydarzona dziennikarka. bylem erasmusem, spedzam czas z erasmusami w Polsce. O jakich wy mitach mowicie ? Odpowiedz Link Zgłoś
zlotabeczka Erasmus na własnej skórze 27.08.09, 21:54 Dla mnie pół roku we Włoszech był najlepszym okresem mojego życia:) Bo zycia nauczylam sie wlasnie tam. Jako studentce z miernym wloskim bylo mi ciezko, ale wraz ze znajomymi dalismy sobie rade, np. proszac profesorow o mozliwosc zdawania egzaminu po angielsku. Nigdy tez nie trzymalisy sie tylko z Erasmusami, choc podzial byl zwykle taki- ci , ktorzy mieszkali w akademiku (Wlosi, Polacy, Rumuni i Turcy:) oraz na miescie (Hiszpanie, Niemcy i reszta towarzystwa:). Polecam kazdemu:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazek erasmus - cos wspanilego! - zapraszam na blog IP: *.chello.pl 27.08.09, 23:18 zapraszam na moj blog m.in. o erasmusie: www.blog.eesti.pl niezapomniany okres w moim zyciu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sdfgh Erasmus na własnej skórze IP: *.chello.pl 27.08.09, 23:49 Do roboty, a nie na wakacje pod zasłoną nauki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: introwertyk Erasmus na własnej skórze IP: *.wfd79a.dsl.pol.co.uk 28.08.09, 02:59 hehe slyszalem opinie o sokratesie i erazmusie :) wolalem sobie przepisac przedmioty i skonczyc studia za granica jako ich student To sa inne studia niz studentow z wymiany. oni zawsze sa na tzw ulgowym i nawet jak ledwo mowia w obcym jezyku to im sie ustepuje. Uczelnie maja w tym interes. Dla przykladu na naszej sesji nie pamietam kiedy mialem nawet czas by zrobic zakupy a VIPy z erazmusa nie wychodzily z pubow. Fajnie, ze sie dobrze bawia ale to nie wszystko :D Odpowiedz Link Zgłoś