Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Studia zaoczne

    IP: *.dialup.warszawa.pl 03.02.02, 23:23
    Czy naprawdę poziom studiów zaocznych aż tak bardzo odbiega od dziennych i jaki
    ma to znaczenie dla zatrudniających ????
    Obserwuj wątek
      • Gość: agulha Re: Studia zaoczne IP: 10.131.128.* 04.02.02, 02:24
        Mam koleżanki z doktoratem, nauczające na studiach dziennych i zaocznych,
        podobno różnica jest dramatyczna.
        Czy zatrudniający się już w tym połapali, nie wiem, ale pewnie lada chwila.
        Jak jesteś zdolny, to nie lepiej iść na dzienne bezpłatne i dorobić na
        utrzymanie w McDonaldzie albo wieczorami jako sekretarka w szkole języków
        obcych, niż bulić za gorszy poziom jak za zboże? nawet jeśli Ty będziesz super,
        to inni narzucą poziom (oni też płacą).
        • Gość: sympathy Re: Studia zaoczne IP: *.arcor-ip.de 06.02.02, 19:54
          Obawiam sie, ze z takim podejsciem mozna szykowac sie na kilkanascie lat za
          lada w mcdonaldsie... Skonczyly sie czasy, kiedy wystarczylo grzecznie isc
          wydeptana sciezka, jak przedszkolaczki za pania ;-)

          Ludzie, troche inicjatywy, rozwagi i zdrowego rozsadku. Moim zdaniem przede
          wszystkim trzeba nauczyc sie wykorzystywac efektywnie czas. A studiowanie przez
          5 lat, liczenie calek, wkuwanie definicji popytu i podazy jest bardzo odlegle
          rzeczywistosci. Czy warto zmarnowac kilka lat na to, zeby potem uslyszec: "no
          tak, umie pan zdefiniowac to i tamto... ale jaka wartosc pan naprawde wniesie
          do mojej firmy?".

          It's your choice ;-)
      • wadziu Re: Studia zaoczne 04.02.02, 08:19
        ..
      • wadziu Re: Studia zaoczne 04.02.02, 08:23
        Niewiadomo jak to jest do konca bo
        - twierdza ze na zaocznych wykładowcy wiedza dokładnie co jest potrzebne i
        wykładaja tylko esencje tego a nie jakies bzdury jak na dziennych gdy maja
        tyle czasu
        - uczysz sie sam/a, więc dużo od ciebie zalezy, wykładowcy sie nakierują
        - podobno teraz jest taki trend , ze ludzie jak maja prace lub nawet nie to
        ida na zaoczne, bo połaczenie doswiadczenia i wykształcenia to bezcenna rzecz,
        i wtedy możesz miec 25 lat wyzsze i 5 lat doświadczenia :)
        - dużo zalezy od Ciebie, niemozna tak porównywać , ludzie są rózni , dzienni
        duzo pija :))
        • yak-ona Re: Studia zaoczne 06.02.02, 00:53
          ja moge cos powiedziec o studiach zaocznych i o studioach dziennych:
          studiowalam na dwoch kierunkach- germanistyka i ekonomia!!!
          germanistyka to strata czasu na studia dzienne , ale generalnie jezyk anie da
          sie zaocznie!
          studia zaoczne ekonomia-egzaminy mielismy razem z dziennymi -wiec roznicy nie
          bylo,tylko ze im podali wszystko jak krowie na rowie na zajeciach a my
          musielismy sami z ksiazek to zrobic!
          jak zwalnialam sie ostatnio z calkiem cieplej posadki przyszla po mnie panna po
          studiach ekonomicznych dziennych po kierunku rachunkowosc i finanse - z bardzo
          dobra srednia...przekazywalam jej wszytkie sprawy bankowe , ksiegowe- takiej
          zieleni to nawet na lace wiosna nie widzialam!!!
          a tak naprawde i tak prace znajduje sie po znajomosci...!!!!
          • Gość: elle 24 Re: Studia zaoczne IP: *.chello.pl 06.02.02, 19:11
            Mam 24 lata i 5 lat stażu pracy na pełnym etacie. Studia kończę w tym roku. Na
            pewno w szukaniu pracy ma większe szanse, niż świeżo upieczony absolwent
            studiów dziennych, naładowany teorią, nie wiedzący nic o realiach pracy.
            • Gość: gorbi Re: Studia zaoczne IP: 195.216.121.* 11.02.02, 14:48
              A ja opowiem pewne zdarzenie. Koleżanka po dziennych z b. wysoką średnią
              przyszła do mnie absolwenta studiów zaocznych po poradę. Wszystko byłoby dobrze
              tylko, że niemal na każde moje pytanie odpowiadała: "...tego nie było na
              wykładach...". I dlatego uważam, że zaśmiecanie głowy teorią jest zbędne!!!
      • buh Re: Studia zaoczne 11.02.02, 00:22
        właśnie rezygnuję ze studiów dziennych na rzecz zaocznych. co z tego, że dużo
        czasu spędzam na uczelni, skoro i tak więcej uczę się w domu? poza tym nawet
        nie mogę sobie poużywać słynnego życia studenckiego, bo nie mam kasy. a poza
        tym, ciekawe jak za trzy lata będzie wyglądał rynek pracy? bo teraz nie
        zapowiada się różowo...
        • yak-ona Re: Studia zaoczne 11.02.02, 20:29
          ciesze sie ze nareszcie widze pozytywne wypowiedzi ludzi o studiach zaocznych!
          Jestem po studiach dziennych i zaocznych i ...chce wiecej zaocznych!jestem ich
          goraco wielbicielka i zamierzam zdobyc jeszcze jeden tytul mgr na socjologii,
          uczyc sie ,przy okazji pracowac , miec kase, bawic sie i podrozowac!!!
          • Gość: krzysiek Re: Studia zaoczne IP: 217.97.165.* 12.02.02, 11:41
            Macie racje!! tez skonczylem rok temu zaoczne (ekonomia) teraz robie
            podyplomowe zaocznie (internet w biznesie). Pewnie gdybym był po dziennych to
            byłbym teraz bezrobotnym bez zasiłku. A tak to pracuje od ponad 6 lat, może
            aktualnie w beznadziejnej firmie... ale PRACUJĘ !! i to sie liczy !
      • Gość: Greg Re: Studia zaoczne IP: 212.187.240.* 12.02.02, 12:24
        Studia maja nie tylko przygotowywac do zawodu, ale takze do zycia i ogolnie
        rozwijac czlowieka. Studia zaoczne to tylko i wylacznie namiastka prawdziwych
        dziennych studiow.
        Chociaz generalnie poziom wyksztalcenia, a w szczegolnosci poziom wyzszego
        wyksztalcenia spada dramatycznie. Masowy nabor na studia platne tylko ten
        upadek poglebia.
        Nigdy absolwent studiow zaocznych nie bedzie mial tej wiedzy jak ma absolwent
        studiow dziennych. Ta pozornie niepotrzebna wiedza jest bardzo przydatna w
        dlaszym zyciu, nie tylko w pracy.
        Nadto zaocznie mozna studiowac tylko niektore kierunki - czysto teoretyczne.
        Nie wyobrazam sobie zaocznie wyksztalconego lekarza. To samo ze studiami
        politechnicznymi. Zaoczny nigdy nie zaliczy tylu cwiczen i laboratoriow co
        sluchacz dzienny.
        Studia zaoczne powinne byc ograniczone tylko i wylacznie dla tych, ktorzy
        rzeczywiscie nie mieli mozliwosci ksztalcic sie na studiach dziennych.
        Natomiast tak masowka studiow zaocznych jaka jest teraz wola o pomste do nieba.
        Moja zona wykladala na takiej zaocznej uczelni. Dobra kasa dla wykladowcow,
        dobre imprezy, a poziom zero.
        • piotr_a_m Re: Studia zaoczne 12.02.02, 16:27
          Z wyjątkiem Grega reszta forumowiczów to kółko wzajemnej adoracji - studenci
          zaoczni chwalą między sobą poziom studiów zaocznych. ;-))
          Moim zdaniem poziom studiów zaocznych jest nieporównywalnie niższy niż
          dziennych i nie może być inaczej ponieważ:
          1. mniejsza liczba godzin zajęć
          2. wykładowcy przychodzą i prowadzą zajęcia tylko dla kasy więc olewają
          3. wiekszość (nie wszyscy)studenci zaoczni studiują tylko dlatego zaocznie, że
          nie mają szans na zdanie egzaminów na studia dzienne - po prostu oblewają.
          4. Jednocześnie pracując i ucząc się student zaoczny nie ma szans spędzić tyle
          czasu na nauce co student dzienny a człowiek niestety jest istotą, która się
          szybko męczy i po 10 ciu godzinach w pracy zawodowej (umysłowej) nie jest w
          stanie sprawnie mysleć i uczyć się nocą - i niestety nie jest to od niego
          zależne.
          pozdrawiam
          • Gość: Zaza Re: Studia zaoczne IP: *.chello.pl 12.02.02, 18:03
            Tak, a teraz odezwał się ktoś z kólka wzajemnej adoracji studentów dziennych.
            Prawda jest taka, jak ktoś już tu wcześniej powiedział: i na dziennych i na
            zaocznych można spotkać i ludzi wartościowych i wartościowych "inaczej".
            Natomiast istnieje coś, na co chciałabym zwrócić waszą szczególną uwagę: kiedyś
            na studiach dziennych ludzie kolegowali się, przyjaźnili. Z tego okresu wielu
            ma do dziś masę znajomych. Dziś studia dzienne są oblegane głownie przez
            młodzież, która wzajemnie na siebie warczy. Każdy chce mieć jak najwyższą
            średnią i żeby to osiągnąć gotów jest "zjeść" kolegę, wprowadza go w błąd
            celowo, by ten dostał gorszą ocenę. Pojawiło się donosicielstwo, żeby tylko
            zaszkodzić drugiemu. Znam to z doświadczenia - prowadzę zajęcia i na studiach
            dziennych i na zaocznych. Wolę prowadzić zajęcia z "zaocznymi".
            • Gość: yak-ona Re: Studia zaoczne IP: *.client.attbi.com 12.02.02, 20:07
              tak jak pisalam ,skonczylam studia dzienne i zaoczne i ..wole zaoczne!
              nie naleze do kolka wzajemnej adoracji tylko znam sie na zyciu!
              moi znajomi z liceum poszli na dzienne na ekonomie- dzis sa bezrobotni albo
              pracuje na niskich posadkach za mala kase!ich doswiadczenie jest rowne zero!!!
              za czasow studiow pracowali dorywczo w mc'donaldzie albo podobnych zeby sie
              jakos utrzymac- imprezy cienkie , bo kasy nie bylo,wakacje to oficjalna porazka!
              a wiedza- no coz - zdarzaja sie tacy na zaocznych , ktorzy spokojnie sa lepsi
              od tych na dziennych i tacy na dziennych , ktorzy sa sto razy gorsi od
              zaocznych!
              dla przykladu:na trzecim roku podczas gier kierowniczych moja grupa zaoczna
              wygrala zostawiajac w tyle wszytkie wieczorowki i dzienne- jednak
              doswiadczenie to podstawa!!!
          • Gość: Martyna Re: Studia zaoczne IP: *.proxy.aol.com 12.02.02, 20:04
            piotr_a_m napisał(a):

            > Z wyjątkiem Grega reszta forumowiczów to kółko wzajemnej adoracji - studenci
            > zaoczni chwalą między sobą poziom studiów zaocznych. ;-))
            > Moim zdaniem poziom studiów zaocznych jest nieporównywalnie niższy niż
            > dziennych i nie może być inaczej ponieważ:
            > 1. mniejsza liczba godzin zajęć
            > 2. wykładowcy przychodzą i prowadzą zajęcia tylko dla kasy więc olewają
            > 3. wiekszość (nie wszyscy)studenci zaoczni studiują tylko dlatego zaocznie, że
            > nie mają szans na zdanie egzaminów na studia dzienne - po prostu oblewają.
            > 4. Jednocześnie pracując i ucząc się student zaoczny nie ma szans spędzić tyle
            > czasu na nauce co student dzienny a człowiek niestety jest istotą, która się
            > szybko męczy i po 10 ciu godzinach w pracy zawodowej (umysłowej) nie jest w
            > stanie sprawnie mysleć i uczyć się nocą - i niestety nie jest to od niego
            > zależne.
            > pozdrawiam

            1. To, ze na studiach zaocznych jest mniejsza liczba zajec nie jest dowodem na
            obnizenie poziomu. Samemu mozna nadrobic braki . Na moim wydziale wiele studentow
            zaocznych uczestniczylo w wykladach i cwiczeniach studiow dziennych.Mieli na to
            czas a wykladowcy byli na tyle mili ,ze sie na to zgadzali.Sama rowniez
            uczestniczylam w tym kilkanascie razy ale bardziej z powodow towarzyskich niz
            naukowych bo po co mam sluchac nauczyciela jesli moge informacje sama znalezc w
            ksiazkach to dla mnie strata czasu.
            2.Uwazach, ze wykladowcy na studiach zaocznych prowadza zjecia tylko dla kasy -
            biorac pod uwage zarobki nauczycieli jest to nierealne a po drugie co sklonilo
            Cie do myslenia , ze przy nauczaniu studentow dziennych kieruja sie oni innymi
            bardziej szczytnymi motywami ?
            Kazdy sam wie najlepiej dlaczego pracuje , sam wybiera cele i motywy .Jedni
            robia to dla pieniedzy, inni dla satysfakcji i prestizu, inni bo musza.
            Ale nigdy nie uwierze, ze nauczyciel,profesor, ktorego nauczanie jest pasja
            zmieni sie z piatku na sobote w zimnego materialiste bez uczuc a z kolei
            kochajacy pieniadze karierowicz przeksztalci sie w poniedzialek w idealiste o
            szlachetnym sercu.
            Nie chce Cie urazic ale jesli studentem studiow dziennych to to co napisales jest
            w duzym stopniu wynikiem Twojej edukacji. Prawde mowiac Twoja argumentacja nie
            jest tzw brylantem. Wysuwasz tezy bez udowodnienia , chocby przykladami czy
            statystyka tzw wyssane z palca.
            Tak widocznie ucza na studiach dziennych, wszystko podane na talerzu wiec nie
            trzeba uzywac glowy aby myslec.
            3. Z moich obserwacji wiele studentow na moim roku mialo rodziny albo prace,
            robilo drugi kierunek, albo nie bylo ich stac na to aby uczyc sie i nie pracowac
            bo musieli sami sie utrzymywac
            4. Czy Twoj poglad na mozliwosci nazego mozgu , o ktorym zreszta nawet naukowcy
            niewiele jeszcze wiedza jest poparte jakimis naukowymi zrodlami, badaniami?
            5 sama uczylam sie pracujac i to pracowalam na odpowiedzialnym i trudnym
            stanowisku zarzadzajac 30 osobowa grupa ludzi.
            Jesli sie chce wracajac z pracy spokojnie mozna poswiecic 3/4 godziny na nauke ,
            doliczajac do tego dni wolne i urlopy naprawde mozna zorganizowac sobie czas.
            Ja bylam dobra studentka , a studiowalam prawo owszem zdarzaly mi sie trojki ale
            mam tez sporo 4 plus i 5.
            Zreszta nie wszyscy zaoczni pracuja .


            • Gość: Slav Re: Studia zaoczne IP: 213.77.14.* 13.02.02, 10:00
              Generalnie rzecz ujmując - jest w życiu czas na pracę i jest czas na naukę.
              Zacząłem "podyplom" (oczywiście równolegle z pracą zawodową) i widzę ile mnie
              to zdrowia kosztuje - kiedy wrócę wymęczony po 8-10 godzinach z pracy, OSTATNIĄ
              rzeczą na jaką mam ochotę to otwarcie xsiążki i nauka. Nocami jak za czasów
              akademickich też uczyć się nie da, bo już nie można "nie iść rano na
              ćwiczenia", trzeba wstać do pracy, a organizm już nie ten i buntuje się po
              zarwanej nocy. Nadganiam w weekendy, ale oczywiście kosztem rodziny i
              przyjaciół. Bazując na własnych doświadczeniach, z czystym sumieniem mogę
              stwierdzić że -
              1. PODZIWIAM pracujących zaocznych, a zwłaszcza zaoczne matki z małymi dziećmi.
              Kiedy one mają czas na to?
              2. Na tej samej uczelni poziom zaocznych zawsze będzie niższy - właśnie z uwagi
              na mniejszą liczbę godzin wykładów i ćwiczeń,oraz - do pewnego stopnia -
              zaniżone wymagania egzaminacyjne. Pewnie że brak tylu wykładów można i trzeba
              nadganiać w domu, ale ograniczenia "czasowo-wydolnościowe" jak wyżej.
              3. Mój promotor mawiał że "wróbel i słowik razem kończyli szkołę śpiewu, z tym
              że wróbel zaocznie". Uważam że miał rację, co nie zmienia faktu że to jakie
              studia się kończyło (dzienne vs zaoczne) jest ostatnią rzeczą jaka decyduje o
              znalezieniu pracy. Już bardziej patrzą na to skąd dyplom, na którym notabene
              nie ma rozróżnienia na dziennych i zaocznych magistrów.(może powinno być?)
              • Gość: o zazdroszczę bogatym IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.02, 00:16
                Może i jest czas "na prace i na naukę" ale chyba tylko wyjątkowo zamożnych stać
                dzisiaj na to, by utrzymywac "dzieci" do 25-26 roku życia, większość młodych
                ludzi jest zmuszona podjąć wcześniej pracę i to nie taką "w pizzerii po
                południu" ale normalną w pełnym wymiarze. Mnie osobiście wkurza, że ktoś
                brzydzi się zaocznym wykształceniem, bo miał ten luksus, że rodzice opłacali mu
                mieszkanko i utrzymanie prawie do 30-tki............
                • Gość: Slav Re: zazdroszczę bogatym IP: 213.77.14.* 18.02.02, 08:06
                  Gość portalu: o napisał(a):

                  > Może i jest czas "na prace i na naukę" ale chyba tylko wyjątkowo zamożnych stać
                  >
                  > dzisiaj na to, by utrzymywac "dzieci" do 25-26 roku życia, większość młodych
                  > ludzi jest zmuszona podjąć wcześniej pracę i to nie taką "w pizzerii po
                  > południu" ale normalną w pełnym wymiarze. Mnie osobiście wkurza, że ktoś
                  > brzydzi się zaocznym wykształceniem, bo miał ten luksus, że rodzice opłacali mu
                  >
                  > mieszkanko i utrzymanie prawie do 30-tki............

                  Nie do 30-tki, bo studia skończyłem w wieku 24 lat jak każdy kto się nie
                  opiernicza. (30 stuknie mi teraz). Luksusu nie miałem, bo w każde wakacje
                  jeździłem pracować do Niemiec, żeby zarobić na pozostałe 9 m-cy. W domu się nie
                  przelewało, tym bardziej że równolegle ze mną studiował brat, więc mieszkałem w
                  akademiku, głównie waletując u znajomych, a z jedzeniem też różnie bywało
                  Zaocznym wykształceniem się nie brzydzę, natomiast brzydzi mnie gdy ktoś
                  bezpodstawnie uogólnia poważne rzeczy stawiając mnie jednocześnie "do tablicy"
                  I wszystko w temacie...

            • Gość: piotr_a_m Re: do Martyny IP: *.pde.philips.com 13.02.02, 11:16
              Gość portalu: Martyna napisał(a):

              >
              > 1. To, ze na studiach zaocznych jest mniejsza liczba zajec nie jest dowodem na
              > obnizenie poziomu. Samemu mozna nadrobic braki . Na moim wydziale wiele student
              > ow
              > zaocznych uczestniczylo w wykladach i cwiczeniach studiow dziennych.Mieli na to
              >
              > czas a wykladowcy byli na tyle mili ,ze sie na to zgadzali.Sama rowniez
              > uczestniczylam w tym kilkanascie razy ale bardziej z powodow towarzyskich niz
              > naukowych bo po co mam sluchac nauczyciela jesli moge informacje sama znalezc w
              > ksiazkach to dla mnie strata czasu.

              Jeśli jest tak jak mówisz, że zmniejszenie liczby zajęć na studiach nie powoduju
              obniżenia poziomu nauczania w takim razie znalazłaś rewelacyjne rozwiązanie na
              kłopoty finansowe resortu edukacji. Zaproponuj obecnemu ministrowi zmniejszenie
              liczby zajeć dla studentów powiedzmy o połowe i problemy budżetu są rozwiązane.
              Również posyłaj studentów zaocznych na zajęcia razem ze studentami dziennymi
              powodując przeludnienie grupy np. na labolatoriach gdzie zamiast 2 studentów przy
              stanowisku będzie ich 4 -rech, na pewno nie wpłynie to na przyswajanie przez nich
              wiedzy (no chyba że pójdą tam tylko towarzysko tak jak Ty to robiłaś, ale nie
              potępiam również lubię życie towarzyskie ;-)). Poza tym niech studeńci
              przyswajają wiedzę sami w domu bo... tu cytat" bo po co mam słuchać nauczyciela
              jeśli mogę informacje sama znależć", fakt masz racje ale tylko jesli wykładowca
              jest cienki i recytuje książki, w przeciwnym razie wiele można sie nauczyć i
              dowiedzieć, zapewniam cię.


              > 2.Uwazach, ze wykladowcy na studiach zaocznych prowadza zjecia tylko dla kasy
              > -
              > biorac pod uwage zarobki nauczycieli jest to nierealne a po drugie co sklonilo
              > Cie do myslenia , ze przy nauczaniu studentow dziennych kieruja sie oni innymi
              > bardziej szczytnymi motywami ?

              Masz racje nie wszyscy. Nie mniej dla tych którzy wykładają na studiach zaocznych
              dla kasy mechanizm jest prosty: Podstawowy etat na dobrej uczelni gdzie
              wykładowca się b. stara plus kilka weekendowych chałtur na mało znanych
              uczelniach rozsianych często po całej Polsce za duże pieniądze i tu również
              możesz być pewna, że są to duże pieniądze. Czasami można ich spotkać w
              dalekobierznych pociągach i porozmawiać- polecam bo spotkałem kilku z nich ;-).
              Mało renomowane uczelnie płacą bo wiedzą że znany profesor X z czelni Y będzie
              dobrą reklamą uczelni, która przyciagnie wielu słuchaczy i zapewni prestiż a
              profesor tak jak sama napisałaś mało zarabia na etacie wiec.... prosty mechanizm

              > Kazdy sam wie najlepiej dlaczego pracuje , sam wybiera cele i motywy .Jedni
              > robia to dla pieniedzy, inni dla satysfakcji i prestizu, inni bo musza.
              > Ale nigdy nie uwierze, ze nauczyciel,profesor, ktorego nauczanie jest pasja
              > zmieni sie z piatku na sobote w zimnego materialiste bez uczuc a z kolei
              > kochajacy pieniadze karierowicz przeksztalci sie w poniedzialek w idealiste o
              > szlachetnym sercu.

              Być może masz rację ale myslę, ale profesorowie to też ludzie uprawiają sex,
              lubią atrakcyjne kobiety luksusowe domy i samochody, poza tym jest to trochę
              bardziej skomplikowane, gdyż jak można np. wytłumaczyć sytuację gdy polski obibok
              wyjeżdzając za granicę staje sie pracowitym i wziętym fachowcem, a wracając znów
              jest obibokiem? Więc chyba można się zmieniać...


              > Nie chce Cie urazic ale jesli studentem studiow dziennych to to co napisales je
              > st
              > w duzym stopniu wynikiem Twojej edukacji. Prawde mowiac Twoja argumentacja nie
              > jest tzw brylantem. Wysuwasz tezy bez udowodnienia , chocby przykladami czy
              > statystyka tzw wyssane z palca.
              > Tak widocznie ucza na studiach dziennych, wszystko podane na talerzu wiec nie
              > trzeba uzywac glowy aby myslec.

              Tu się z Tobą zgadzam, wszystko co robie jest wynikiem mojej edukacji, najpierw w
              rodzinie, podwórku, później szkoły studiów a od 4 lat pracy i obcowania z innymi
              ludzmi, no moze plus osobowosc i cechy chatakteru ale to już jest sprawa dla
              psychologa nie znam sie na tym. Nigdy nie uważałem moja argumentacje za tzw
              brylant (nigdy nie słyszałem takiego określenia na argumentacje?) moge tylko
              powiedzieć że czasami jest mniej lub bardziej trafna. Ale Ty również nie podałaś
              przykładów lub danych statystycznych więc przyganiał kocioł garnkowi. Co do
              ostatniego twojego zdania to jeśli wszystko jest podane na talerzu i jesli nie
              uzywa się głowy do myslenia to czego się używa w tym celu, nogi?



              > 3. Z moich obserwacji wiele studentow na moim roku mialo rodziny albo prace,
              > robilo drugi kierunek, albo nie bylo ich stac na to aby uczyc sie i nie pracowa
              > c
              > bo musieli sami sie utrzymywac

              Nigdy nie miałem zamiaru krytykować studentów zaocznych jestem pełen podziwu dla
              nich za wytrwałość i wolę walki. Napisałem tylko, że poziom nauczania zaocznego
              jest znacznie niższy od poziomu nauczania na studiach dziennych.


              > 4. Czy Twoj poglad na mozliwosci nazego mozgu , o ktorym zreszta nawet naukowcy
              >
              > niewiele jeszcze wiedza jest poparte jakimis naukowymi zrodlami, badaniami?

              Naukowcy rzeczywiście niewiele wiedzą ale o skomplikowanych procesach, które
              zachodzą w mózgu człowieka, natomiast o tym ze człowiek nie może ciągle pracować
              i męczy się a jego wydajność wraz z upływającym czasem spada aż dochodzi do
              wyczerpania organizmu wiedzą od dawna. I tu mogę podać konkkretny długo
              oczekiwany przez ciebie przykład mój kolega pracujacy umysłowo po 14-16 godzin na
              dobę własnie jest na 4 tygodniowym zwolnieniu lekarskim (z powodu przepracowania-
              podano w zwolnieniu, gdy go odwiedzam widzę dużo tabletek na serce)


              > 5 sama uczylam sie pracujac i to pracowalam na odpowiedzialnym i trudnym
              > stanowisku zarzadzajac 30 osobowa grupa ludzi.
              > Jesli sie chce wracajac z pracy spokojnie mozna poswiecic 3/4 godziny na nauke
              > ,
              > doliczajac do tego dni wolne i urlopy naprawde mozna zorganizowac sobie czas.
              > Ja bylam dobra studentka , a studiowalam prawo owszem zdarzaly mi sie trojki al
              > e
              > mam tez sporo 4 plus i 5.

              Gratuluję dobrycg wyników w nauce

              > Zreszta nie wszyscy zaoczni pracuja .

              Niewątpliwie tak tylko dlaczego wtedy studiują zaocznie gdzie trzeba płacić za
              studia a nie dziennie gdzie studia są bezpłatne- nie oosdzczędzają pieniędzy??
              Proszę nie szukaj podtekstów w tym pytaniu. Wiem, że jest wiele innych powodów
              nie mniej ja wybrałbym studia dzienne ;-))

              pozdrawiam
              >
              >

            • Gość: Mum Re: Studia zaoczne IP: *.pressmedia.com.pl 18.02.02, 20:11
              Gość portalu: Martyna napisał(a):

              > Ale nigdy nie uwierze, ze nauczyciel,profesor, ktorego nauczanie jest pasja
              > zmieni sie z piatku na sobote w zimnego materialiste bez uczuc a z kolei
              > kochajacy pieniadze karierowicz przeksztalci sie w poniedzialek w idealiste o
              > szlachetnym sercu.

              A ja znam profesora, który w tygodniu naucza z pasją, a w soboty odwala chałę. Bo
              jak twierdzi z dziennymi może sobie podyskutować na temat tego co wykłada, oni są
              zainteresowani przedmiotem, zależy im żeby wiedzieć. A zaocznym podaje tylko
              tekst do wklepania na pamięć, bo mimo prób nie udaje mu się wykrzesać żadnej
              aktywności, zero myślenia, poziom zastraszający. To wszystko opinia jednej osoby,
              ale jednak daje do myślenia, prawda?
              Druga opinia kolegi, który przeniósł się z prywatnej uczelni na państwową
              (zaczynał zaocznie potem wskoczył na dzienne - walczył jak lew o taką możliwość)
              i stwierdził że nie ma porównania, było badziewie, teraz jest jakiś poziom.
              Nie uogólniam, to tylko przykłady.
          • Gość: stasta Re: Studia zaoczne IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 18.02.02, 11:00

            > 2. wykładowcy przychodzą i prowadzą zajęcia tylko dla kasy więc olewają

            wniosek z tego taki, że dziennych ambitnie nie olewają dlatego, że z nich kasy
            nie ma ;) czy to nie jakiś absurd? od kiedy wykładowcy to wolontariusze?

            > 3. wiekszość (nie wszyscy)studenci zaoczni studiują tylko dlatego zaocznie, że
            > nie mają szans na zdanie egzaminów na studia dzienne - po prostu oblewają.

            haha... rzuciłem dzienne studia na pierwszym roku - dla mnie poziom i przydatnośc
            była żenująca - zresztą tak zrobiło kilkoro moich przyjaciół. na marginesie
            dodam, że byłem zwolniony z części egzaminów semestralnych więc nie egzaminy były
            przyczyną zmiany studiów ;)

            > 4. Jednocześnie pracując i ucząc się student zaoczny nie ma szans spędzić tyle
            > czasu na nauce co student dzienny a człowiek niestety jest istotą, która się
            > szybko męczy i po 10 ciu godzinach w pracy zawodowej (umysłowej) nie jest w
            > stanie sprawnie mysleć i uczyć się nocą - i niestety nie jest to od niego
            > zależne.

            to się nazywa efektywne wykorzystywanie czasu... niestety zmarnować czas jest
            znaznie trudniej niż go wykorzystać - ale zrealizować da się i jedno i drugie ;)

            pozdrawiam

            ps. zakończmy wątek - bo rozmowa jest bez sensu, a i tak rynek pracy rozwiąże ten
            problem samoistnie

            • Gość: Greg Re: Studia zaoczne IP: *.daxnet.no 18.02.02, 15:54

              > ps. zakończmy wątek - bo rozmowa jest bez sensu, a i tak rynek pracy rozwiąże t
              > en
              > problem samoistnie
              >
              Zeby rynek pracy zweryfikowal jakosc edukacji dziennej i zaocznej to musi
              najpierw istniec cos rzeczywiscie przypomina cywilizowany rynek pracy. Czegos
              takiego nie ma. To co jest w Polsce to chory rynek pracy stworzony przez chorych
              pracodawcow nastawionych na szybki krotkoterminowy zysk i rynek pracy kolesiow.
              Taki rynek nigdy nie zweryfikuje jakosci wyksztalcenia.
              • Gość: stasta Re: Studia zaoczne IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 19.02.02, 15:53

                > >
                > Zeby rynek pracy zweryfikowal jakosc edukacji dziennej i zaocznej to musi
                > najpierw istniec cos rzeczywiscie przypomina cywilizowany rynek pracy. Czegos
                > takiego nie ma. To co jest w Polsce to chory rynek pracy stworzony przez choryc
                > h
                > pracodawcow nastawionych na szybki krotkoterminowy zysk i rynek pracy kolesiow.

                a czy ja mówię o polskim rynku pracy? ;) a kto przy zdrowych zmysłach ma jeszcze
                nadzieję na poprawę w najbliższym czasie... zresztą widzę, że w Twojej domenie
                Gregu szanowny też pl jakos nie widać. a edukacja to nie tylko wiedza... ale też
                odwaga, ktorą trzeba wykształcić - wiara w umiejętności... odwaga do zmiany
                środowiska... i mnóstwo innych aspektów

                pozdrawiam
          • Gość: renia Re: Studia zaoczne IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.02.02, 09:48
            piotr_a_m napisał(a):

            > 4. Jednocześnie pracując i ucząc się student zaoczny nie ma szans spędzić tyle
            > czasu na nauce co student dzienny - :-)))))) prosze mi wskazac studenta
            kierunkow humanistycznych czy politycznych, ktory uczy sie codziennie. (kujonow
            pomijamy). Owszem politechnika, studia medyczne - tam system uczenia sie jest
            zupelnie inny, ale na wiekszosci studiow dziennych w Polsce trzeba uczyc sie
            samemu- ja od dwoch latach jestem na ITSie- przynajmniej mnie nikt za obecnosc na
            cwiczeniach nie sciga :-)
      • behemod Re: Studia zaoczne 16.02.02, 18:24
        Ludzie!!!Litosci!!!Powielacie same stereotypy i gdzies zaslyszane opinie!
        Kto powiedzial,ze student dzienny jest napakowany wylacznie teoria?Ze nie wie o
        realiach pracy?Ze ktos kto konczy teraz studia dzienne bedzie bezrobotny w
        przeciwienstwie do tego po zaocznych?Ze jest bez doswiadczenia?Owszem-mozna tak
        stwierdzic,zakladajac,ze taki student nie robi nic innego poza chodzeniem na
        zajecia.Ale to zalozenie samo w sobie tez jest bledne.Kto powiedzial,ze na
        studiach dziennych nie mozna pracowac?Wystarczy troche inicjatywy!To ewidentne
        nieporozumienie twierdzic,ze na studiach stacjonarnych nie mozna pracowc-tu nie
        chodzi mi o prace dorywcza,ale taka,ktora chcialoby sie wykonywac w przyszlosci.
        Wiem,ze niektore kierunki studiow nie pozwalaja na szukanie pracy od razu
        (przeladowanie materialem).Ale im starszy rocznik tym latwiej rozgladac sie za
        praca i to nie tylko dorywczaAle powtarzam:TO SPECYFIKA DANEGO KIERUNKU NA
        STUDIACH DZIENNYCH,A NIE STUDIOW DZIENNYCH SAMYCH W SOBIE!
        Jak mozna stwierdzic,ze studiowanie dzienne to nieefetywny sposob wykorzystania
        czasu?Wiekszej bzdury juz dawno nie spotkalem.
        Studia dzienne sa dalekie od rzeczywistosci w przeciwienstwie do zaocznych?A
        niby dlaczego?Bo w jednych rozbuchana teoria,a w drugich kwintesencja wiedzy?
        5-letnie studia zmarnowanym okrsem?
        Yak-ona wydaje opinie o studentach dziennych na podstawie TYLKO jednej
        osoby,ktora faktycznie mogla byc zielona.Ale to chyba nie o to chodzi,zeby
        tworzyc uogolnienia,tymbardziej na podstawie jednorazowego przypadku!
        Zaza napisala:>>Dziś studia dzienne są oblegane głownie przez
        młodzież, która wzajemnie na siebie warczy. Każdy chce mieć
        jak najwyższą
        średnią i żeby to osiągnąć gotów jest "zjeść" kolegę,
        wprowadza go w błąd
        celowo, by ten dostał gorszą ocenę. Pojawiło się
        donosicielstwo, żeby tylko
        zaszkodzić drugiemu. Znam to z doświadczenia >>
        I kolejne uogolnienie.Prawda jest,ze dzis trzeba samemu troszczyc sie o dostep
        do informacji,trzeba samemu ja zdobywac.Ale czy to zle?Srednia?Poza niektorymi
        osobami,ktore wychodza z egzaminu wsciekle,ze dostaly 4+,a nie 5 to nie
        spotkalem sie ze zjawiskiem,zeby w kontekscie sredniej topic inne osoby w
        przyslowiowej lyzce wody.
        Martyna pisze,ze na studiach dziennych wszystko podane jest na talerzu.Idac
        Martyno za Twoja metoda stawiania pytan pytam sie ja co Ciebie sklonilo do
        takiego wniosku?Doswiadczenie empiryczne?
        Ta sama autorka napisala rowniez,ze tezy wysuwane sa bez udowodnienia , chocby
        przykladami czy
        statystyka,ze sa tzw wyssane z palca.
        Przegladajac wszystkie posty wszyscy forumowicze ani razu nie podali
        konkretnego przykladu(wlacznie z sama Martyna).I to w tej dyskusji jest
        najgorsze:przestanmy poslugiwac nic nie wnoszacymi uoglnieniami,blednymi,niczym
        nie uargumentowanymi wnioskami gdyz wyglada to na zreczna demagogie!Ja tez moge
        teraz napisac,ze w rzeczywistosci jestem krolowa Elzbieta II,ale z tego
        naprawde NIC NIE WYNIKA...(poza pustym stwierdzeniem rzecz jasna).

      • ganzz Re: Studia zaoczne 18.02.02, 17:38
        Odpowiedź jest prosta: Zależy po co sie idzie na studia.

        Jeżeli ktos idzie uczyć się, studiować (choć to dziś brzmi to dwuznacznie),
        poszerzać wiedze i horyzonty myślowe i światopoglądowe to wlasciwią odpowiedzią
        jest: studia dzienne - mimo, że człowiek wychodzi "zielony", z masą "zbędnej
        wiedzy" (moim zdaniem tylko człowiek ograniczony uważa, że wiedza może być
        zbędna) i dziś ciężko znaleźć pracę bez doświadczenia.

        Natomiast jeżeli chodzi o tylko papier i punkt w życiorysie (że niby
        wykształcenie wyższe), człowiek ma "pragmatyczne" podejście do życia (liczy się
        kasa, kasa, kasa i pozycja społeczna wyznaczone przez kasę), już w czasach
        liceum zamiast czytać lektury obowiązkowe ograniczał się do konspektów i uważa,
        że wiedze ze wszystkich przedmiotów powinno się sprowadzić do 20 kartkowych
        skoroszytów, "bo po co sobie głowe zaśmiecać" i ma dużo zabawy
        kiedy "niedoświadczone zółtodzioby z dziennych trzęsą portkami w pierszym dniu
        pracy" - to oczywiście powinien wybrać studia zaoczne.

        Myślę, że każdy wybierający się na studia powinien odpowiedzieć sobie na te
        pytania.

        Oczywiście nie implikuje to, że ostateczny wybór rodzaju studiów jest wynikiem,
        którejś z w.w. postaw.
        • Gość: yak-ona Re: Studia zaoczne IP: *.client.attbi.com 18.02.02, 21:03
          taaaaaaaaaaa....
          ale gadki szmatki!brak mi slow!
          1) na ten temat nie moge sie wypowiadac ludzie , ktorzy studiowali tylko
          zaocznie lub tylko dziennie - bo sa nieobiektywni~!!!!
          2)wiekszosc wygloszonych opinii jest zaslyszana ( a ta o prof. to sa jakies
          chore bajki)
          moja mama jest prof jednej z wyzszych uczelni panstwowych i zawsze podziwa
          studentow zaocznych za chcec do pracy i nauki!

          nigdy tez nie robi innych egzaminow dla dziennych czy zaocznych-wiedza musi byc
          ta sama , bo po skonczeniu studiow dostaje sie ten sam tytul!
          3)rynek pracy w polsce to rynek kolesiow i znajomosci

          po prostu smiesza mnie posty niektorych tutaj!!!
          zaslyszane historyjki...hahahaha!!!!
          pozdrawiam!
          • Gość: fizia Re: Studia zaoczne IP: 57.66.12.* 28.02.02, 15:59
            Dokladnie tak.
            Na polonistyce UW poziom zajec jest zerowy, a wymagania sa w 90% takie same. Na
            egzaminy przychodzi sie do profesorow, ktorych sie w zyciu nie widzialo i
            nikogo nie interesuje, czy jestes z dziennych czy z zaocznych. A tracic 5 lat
            zycia na sluchanie niepotrzebnych bzdur przez 5 dni w tygodniu, w wytartych
            sztruksach...
          • Gość: Ann_a Re: Studia zaoczne IP: 192.168.0.* 01.03.02, 15:12
            popieram kolezanke; studiuje teraz na zaocznych, bo musialam przerwac z
            powodow ..... studia dziennie po trzecim roku i czwarty zaczac na zaocznych w
            tygodniu pracujac; ale jakos nie zauwazylam, zeby studenci studiow dziennych
            mieli duzo wiecej materialu niz zaoczni (na politechnice); i tak jest w
            wiekszosci szkol - roznica w ilosci materialu to jeden, gora dwa wyklady (o dwa
            tygodnie mniej zajec); tyle, ze na zaocznych nie ma miejsca na zabawy w stylu:
            poltorej godziny wam poopowiadam o moim piesku, tylko konkretna zmasowana
            wiedza; no i jeszcze jedno: studenci zaoczni na ogol widza wiekszy sens w nauce
            niz dzienni (nie kryja sie przed wojskiem i na ogol maja juz konkretny zawod i
            konkretne oczekiwania od szkoly); z czasow studiow dziennych pamietam obiboctwo
            i olewactwo prowadzacych przez studentow i zajec jako samych w sobie; na
            zaocznych jest zupelnie inaczej; a skoro juz chcecie sie klocic kto jest
            debesciak, bo skonczyl jaka szkole, to moze podyskutujmy o szkolach wyzszych
            panstwowych i prywatnych
      • Gość: aga Re: Studia zaoczne IP: 157.25.126.* 01.03.02, 17:20
        Studia licencjackie skonczyłam w systemie dziennym, potem przenisolam sie na
        zaooczne ze względu na pracę. Jeśli mam być szczera, to wielkiej różnicy nie
        zauważyłam.
        Wiem tylko tyle, że w tym momencie mam na prawdę dobrą pracę za sensowne
        pieniądze (znalezioną z ogłoszenia w internecie), natomiast moi znajomi, którzy
        skończyli studia dzienne są w tym momencie bezrobotni...
        • milenas1 Re: Studia zaoczne 01.03.02, 20:23
          Ja ukończyłam tylko studia zaoczne, ale dziś mogę być z siebie dumna - podczas
          studiów już pracowałam zawodowo, założyłam rodzinę, urodziłam dziecko. Dziś mam
          28 lat, studia wyższe, pięcioletnie dziecko i... 8-letni staż pracy, który
          pozwolił mi na awans do poziomu kadry kierowniczej średniego szczebla, a od
          poniedziałku przystępuję do "walki" o awans na wyższy poziom. Do pracy nie
          dostałam się po znajomości - do wszystkiego doszłam tylko dzięki mojej ciężkiej
          pracy, a nie koneksjom. Tym bardziej więc zgadzam się ze wszystkimi, którzy
          twierdzą, że nie można uogólniać mówiąc - ci z zaocznych to są do niczego, a
          wszyscy "dzienni" - cacy czy odwrotnie. Dobre wykształcenie plus odpowiednie
          cechy osobowości oraz wykorzystanie swojej szansy w odpowiednim momencie dają
          duże szanse odniesienia sukcesu (i nie mam tu na myśli sukcesów finansowych).
          Pozdrawiam wszystkich, a tym, którzy nie mają pracy, życzę powodzenia. :-))))
          milenas1

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka