darino 01.02.05, 15:37 miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,2522415.html Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
upowiec winnice w Przemyślu ? 24.03.05, 08:04 Winnice w Przemyślu?! Czemu nie! - Wino zbliża ludzi... Może kiedyś z panem Morawskim wymienimy doświadczenia przy trunkach własnej produkcji - mówi Tadeusz Błaszczyszyn. Morawski należy do PiS, Błaszczyszyn do SLD, ale pasję mają wspólną: od niedawna obaj są prekursorami przemyskiego winiarstwa. Winiarstwa współczesnego ma się rozumieć, bo sama nazwa Winna Góra (jedno z osiedli miasta) wskazuje, że w przeszłości wino było tu produkowane, przynajmniej na własne potrzeby. Wiesław Morawski traktuje swoją winnicę hobbystycznie. Pracuje jako pediatra, jest miejskim radnym i działaczem PiS, więc czasu na pielenie grządek ma tyle, ile snu odmówi sobie bladym świtem: - Jadę na działkę rano, przed pracą, traktuję to jak poranną gimnastykę... - mówi. Choć winnica W. Morawskiego to niewielka działeczka, ma swój szyld i kronikę. Nazwa Tychon to imię starożytnego patrona winiarzy. W. Morawski nie ma specjalistycznego wykształcenia w zakresie uprawy winorośli. Żeby nie zostać posądzonym o amatorszczyznę, obłożył się fachową literaturą, podglądał też lepszych od siebie. Dzisiaj przyniósł butelkę własnej roboty trunku. Produkcja odbywa się w mieszkaniu w bloku i w blokowej piwnicy. Żona winogrodnika złości się z powodu skutków ubocznych tak zorganizowanej linii produkcyjnej, znajomi dokuczają, że efekt końcowy daleki od francuskiego..., a Morawski marzy, że kiedyś Przemyśl będzie się szczycił lokalnym markowym winem. Tadeusz Błaszczyszyn wyprzedził Wiesława Morawskiego o dobrych kilka lat, więc palma pierwszeństwa bezdyskusyjnie należy do niego. O ile we współczesnym Przemyślu o jakiejkolwiek palmie pierwszeństwa można mówić: - Tutaj winnice były już w XI - XIII wieku! - tłumaczy. - Dlatego mówimy teraz o odrodzeniu winiarstwa w regionie. My, bo jesteśmy zrzeszeni, ja na przykład należę do organizacji zajmującej się kontynuacją prymitywnych form uprawy winorośli. 2 kwietnia Błaszczyszyn organizuje w przemyskim starostwie spotkanie z chętnymi do uprawy. Uważa, że w Przemyślu będzie na niej można doskonale zarabiać. Olga HRYŃKIW ,"Życie podkarpackie", 24-03-2005 Odpowiedz Link
upowiec wino marki "Przemyśl" ? 13.04.05, 07:19 POWIAT PRZEMYSKI. W przemyskim starostwie odbyło się spotkanie osób z regionu, które bądź już zajmują się uprawą winorośli, bądź chciałyby się tym zająć. Niektórzy z nich przebąkują, że nie jest wykluczone, iż w przyszłości pojawi się wino zwane "przemyskim". Przemyśl i okolice słynęły niegdyś z uprawy winorośli. Według najstarszych podań już w 1018 roku, kiedy przez te tereny na Kijów zmierzał Bolesław Chrobry, na okolicznych stokach rosły winogrona. Tak mówią podania. Udokumentowane jest, że najstarszym ośrodkiem winiarstwa na ziemiach podkarpackich był Przemyśl. - Uprawa winogron może być dużą szansą dla przemyskich rolników - mówi Tadeusz Błaszczyszyn, wiceprezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, a prywatnie właściciel winnicy w podprzemyskim Ostrowie. - Na początek ważne jest, aby nauczyć się uprawiać winogrona, nawet niekoniecznie z przeznaczeniem na wino, ale po prostu jako owoce deserowe. Ja sam próbuję przez sześć lat, szczepię, sprowadzam sadzonki, uszlachetniam je, po to, aby otrzymać jak najlepszy produkt. Tadeusz Błaszczyszyn ma w Ostrowie działkę, gdzie na kilku arach sadzi winogrona. - Rocznie z uzyskanych owoców produkuję 200 litrów wina - mówi. - Mam taką ambicję, aby w przyszłości zająć się produkcją wina na większą skalę i być może doprowadzić do powstania u nas wytwórni wina regionalnego... ale na to potrzeba czasu i jeszcze dużo cierpliwości. Uprawą winogron zajmuje się także Wiesław Morawski, lekarz i radny z Przemyśla. - Mam 130 krzewów i produkuję owoce głównie do konsumpcji, a jedynie część z nich przeznaczam na produkcję wina, ale jest to tzw. produkt przydomowy - mówi. - Nie zamierzam zajmować się produkcją przemysłową, a wytwarzanie wina to jedynie takie moje hobby. Aby spełnić zamierzenia tych, którzy zainteresowani są szerszą uprawą winorośli, niedawno w starostwie przemyskim, odbyło się spotkanie osób z regionu Podkarpacia, które zainteresowane są tym tematem. Uczestniczyli w nim także członkowie Związku Gmin Dorzecza Wisłoki, który to związek jeszcze w 2004 roku rozpoczął realizację projektu, którego celem jest odrodzenie tradycji winiarskich na Podkarpaciu. Już w ramach tego projektu kilkudziesięciu podkarpackich rolników odbyło szkolenia związane z uprawą winorośli i ekonomiki gospodarstwa winiarskiego i odwiedzili winiarskie gospodarstwa w Austrii i na Morawach. - Powiat przemyski zainteresowany jest zawiązaniem struktury winiarskiej na tym terenie - mówi Zdzisław Szeliga, inspektor ds. mediów w przemyskim starostwie. - Wiadomo, że na taki cel można otrzymać pieniądze z Unii Europejskiej, można pisać o granty, a szansa na ich otrzymanie jest duża, bowiem taka inwestycja może mieć przyszłość. Wiadomo bowiem, że na tych terenach są doskonałe warunki do uprawy winorośli i to się tutaj praktykowało, o czym świadczą wzmianki historyczne, a także zachowane do dzisiaj nazwy typu Winna Góra czy Winna Podbukowina. Winem "marki Przemyśl" zainteresowane jest też miasto. - Jest to dla nas promocja, ale nie chodzi tutaj o alkohol, tylko o sprawę prestiżu, jaką byłoby wino z nazwą miasta - mówi Witold Wołczyk z Kancelarii Prezydenta Miasta Przemyśla. - Gdyby producenci takiego wina wystąpili do miasta z wnioskiem np. o bezpłatne użyczenie herbu, to myślę, że nie byłoby żadnego problemu. ds Super Nowości z dnia 13_04_2005 Odpowiedz Link
upowiec Jasielskie Międzynarodowe Dni Wina 06.11.05, 15:11 tvp.pl/400,20051105264733.strona "Powodów do radości nie mają też właściciele podkarpackich winnic. Ich zdaniem skomplikowane przepisy podatkowe, hamują rozwój tej branży. Coraz trudniej sprzedać im swój produkt. A organizowanie i utrzymanie składów podatkowych to dla małych winnic problem nie do udźwignięcia. Okazją do dyskusji na ten temat były Jasielskie Międzynarodowe Dni Wina. Na Podkarpaciu jest już około 15 hektarów upraw winorośli. Z takiego areału można zebrać nawet 150 ton winogron i wyprodukować około 100 tysięcy litrów wina. I choć jego jakość może być z porównywana z najlepszymi europejskimi markami są poważne problemy ze sprzedażą. A główna przyczyna to skomplikowane przepisy podatkowe. Co ciekawe takiego problemu nie mają na przykład słowaccy winiarze. Podobnie jest na Węgrzech, na przykład w słynącym z winnic regionie Tokaj. Właśnie takiego rozwiązania problemu domagają się polscy posiadacze winnic. Wystosowali już nawet apel do parlamentarzystów o pomoc w tej sprawie. Na razie niestety bez efektu. Dlatego podczas jasielskich dni wina żadna z podkarpackich winnic nie mogła sprzedawać swojego wina tak jak robili to Słowacy czy Węgrzy." Odpowiedz Link
darino Jasielskie Międzynarodowe Dni Wina c.d. 07.11.05, 01:21 "Goście, którzy odwiedzili w sobotę Międzynarodowe Dni Wina w Jaśle, mogli przekonać się, czym różni się tokaj węgierski od tokaju słowackiego. Nie poznali jednak smaku wina z Podkarpacia. Laslo Ladomerszky z Saraspatak przywiózł do Jasła najlepsze wina z własnej winnicy: tokaje aszu, samorodni, furmint. Ale jeśli ktoś chciał kupić butelkę najlepszego sześcioputonowego aszu, musiał zapłacić około 90 zł. - Produkuję wino tradycyjną metodą, tak jak robił to mój ojciec i dziadek. Ale już mój sąsiad robi wino metodą przemysłową: bez dostępu powietrza - opowiada. W rejonie tokajskim obowiązują ścisłe zasady produkcji wina. - Najważniejsza jest jakość. Ja nawet beczki przemywam winem, a jak wino jest za mało słodkie, to dodaję moszczu, a nie cukru - wyjaśnia. Laslo Ladomerszky ma niewielką winnicę. Gdyby musiał się tylko z niej utrzymać, pewnie nie dałby rady, ale zawsze jest z niej jakiś dodatkowy dochód. Laslo Götz ma 10 hektarów starych nasadzeń i blisko 9 nowych i to, według Węgrów, jest zupełnie przyzwoita wielkość gospodarstwa. Na Węgrzech, tak jak w pozostałych krajach Unii, nie można dowolnie powiększać winnic. Nowe sadzonki sadzi się w tylko w miejsce wyciętych plantacji. Dla Laslo Ladomerszky` ego, przyjazd do Jasła był kolejną wizytą na Podkarpaciu w ostatnich latach. - Osiem lat temu w Kołaczycach odnalazłem dalszą rodzinę - opowiada. Jego kuzyn noszący nazwisko Ładomirski dodaje: - Nasz ród pochodzi z Ladomirowej na Słowacji. W XVI w. jedna gałąź rodziny osiedliła się na Węgrzech, a inna przeniosła się na północ, do Polski. Odkąd spotkaliśmy się z Laslo, ja również uprawiam winorośl. Obok stoiska Węgrów, swoje wyroby rozłożyli Słowacy. - My też mamy tokaje, bo mieszkamy po drugiej stronie tej samej góry co nasi sąsiedzi - śmieje się Gejza Nagy i pokazuje jak powinno się delektować winem. Najpierw je powąchał, potem kilka razy zakręcił kieliszkiem, potem znów powąchał i dopiero potem drobnymi łyczkami upijał złoty napój. Nagyowie od 11 lat mogą swoje wina określać jako tokajskie wino ze Słowacji. - Jesteśmy najstarszą firmą w kraju, która ma do tego prawo - mówią. Swoim klientom przekazują zasadę: Nigdy nie zapominajcie, że życie jest zbyt krótkie, żeby pić kiepskie wino. Chętnych do degustowania nie brakowało. Z kieliszkiem w dłoni miłośnicy wina szli od stoiska do stoiska. - Wszystkie dobre. Trudno się zdecydować - mówili. Najsmutniejsze miny mieli winiarze z Podkarpacia. Stoisko z wyrobami podkarpackich winiarzy było zagrodzone wiklinowym płotkiem. Zamiast z winem ludzie odchodzili z ulotkami informującym, dlaczego na Międzynarodowych Dniach Wina, nie można kupić polskiego wina. - Chcielibyśmy, że przepisy w Polsce były tak przychylne winiarzom jak na Słowacji i na Węgrzech - mówi Wiktor Szpak, który po raz pierwszy zasadził winorośl cztery lata temu. Dziś winną latorośl uprawia na 10 ha, ale nie może handlować wyprodukowanym winem. - Nie tracę jednak nadziei, że za rok swoje wina będę sprzedawał legalnie jak Słowacy czy Węgrzy - dodaje." miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,3003144.html Odpowiedz Link
tyrawa powstało Stowarzyszenie Winiarzy Podkarpacia 08.09.05, 11:08 Niezła nazwa ! www.pressmedia.com.pl/sn/wydarzenia/d2.asp?u_file=wczoraj/KKK%2ETXT "Plantatorzy winorośli z regionu tworzą organizację Stowarzyszenie Winiarzy Podkarpacia. To efekt realizacji programu "Podkarpackie winnice", prowadzonego przez Związek Gmin Dorzecza Wisłoki, a finansowanego przez Urząd Marszałkowski. Grupa inicjatywna liczy 25 osób, są to głównie pasjonaci, ludzie posiadający już własne winnice, planujący przekształcenie swojego hobby w działalność zarobkową. Stowarzyszenie stawia sobie za cel poprawę istniejących w Polsce przepisów prawnych dotyczących winiarstwa. Po zarejestrowaniu stowarzyszenia złożony zostanie wniosek o jego wpisanie na listę konsultacyjną ministerstwa rolnictwa. – Każdy tworzony akt prawny przesyłany będzie do naszej konsultacji, a to zapewni nam możliwość wpływu na to co się dzieje w ważnych dla nas regulacjach prawnych – podkreśla Roman Myśliwiec, lider grupy, a zarazem główny inicjator odrodzenia się w naszym regionie tradycji winiarskich. Jeszcze do niedawna niemożliwe było dofinansowanie ze środków unijnych polskich sadzonek winorośli. Teraz sytuacja ta zmieniła się na korzyść winiarzy. - Kolejnym ułatwieniem jest możliwość ubezpieczenia w KRUS-ie, a nie tak jak dotychczas tylko w ZUS-ie. Do poprawy pozostało jeszcze prawo skarbowe dotyczące winiarzy. Oczywiście wszystko to nie jest naszym wymysłem, ale tylko odniesieniem się do prawa unijnego, obowiązującego we wszystkich krajach członkowskich oprócz Polski. Dążymy jedynie do zrównania naszych praw – podkreśla R. Myśliwiec. - W innych krajach budowano winiarstwo przez pokolenia, trzeba mieć świadomość, że w pięć lat nie można tego wszystkiego nadgonić. Winiarze to bardziej pasjonaci, a nie rolnicy i o tym też należy pamiętać. Wdrażając program "Podkarpackie winnice" mieliśmy nadzieję na powstanie mikroregionów, dla przykładu w dolinie Wisłoki mogłoby powstać przynajmniej 15 gospodarstw winiarskich. To byłby dobry początek, który pociągnąłby innych. Tak się jednak nie stało, gospodarstwa są rozproszone po całym województwie, a to nie jest korzystny układ. Powtórzymy naszą akcję w przyszłym roku, być może uda się "wyłuskać" nowych ludzi, którzy jeszcze o programie nie słyszeli – mówi Roman Myśliwiec. Zainteresowanym szczegółowymi informacjami na temat programu "Podkarpackie winnice" polecamy stronę internetową www.podkarpackiewinnice.pl Wiele różnych informacji na temat winiarstwa można także uzyskać na stronach: www.instytutwina.pl i www.winnica.golesz.pl ." Odpowiedz Link
darino winobranie 22.09.05, 00:38 "Na Podkarpaciu rozpoczęło się winobranie. Rzecz warta odnotowania, bo wszystko wskazuje na to, że jest to wielki powrót do przedwojennej tradycji upraw winorośli w regionie. Na razie jest 25 winnic z prawdziwego zdarzenia i ciągle przybywa chętnych do prowadzenia takiej uprawy. Choć plony będą nieco mniejsze niż planowano, ale za to ich jakość, za przyczyną słonecznego września jest rewelacyjna. Na Podkarpaciu jest już około 15 hektarów upraw winorośli. Z takiego areału można zebrać nawet 150 ton winogron i wyprodukować około 50 tysięcy litrów wina. Plony nie będą najwyższe, ale właściciele winnic nie narzekają. Trzeba dodać, że jakość wina z jasielskich winnic porównywana jest z najlepszymi markami europejskimi. Jednak podkarpaccy winiarze, w przeciwieństwie do kolegów na przykład z francuskiej Szampanii mają problem ze sprzedażą swoich wyrobów. Według obowiązującego prawa teraz, musieliby prowadzić składy podatkowe, takie same jak wytwórnie wódek. Na to żadnego z właścicieli winnic nie stać." tvp.pl/400,20050921247991.strona Odpowiedz Link
darino "Podkarpackie winnice" - szkolenia 28.03.06, 07:54 "JASŁO. 26 marca odbyło się drugie z cyklu trzech bezpłatnych szkoleń winiarskich. Są one organizowane od 2 lat przez Związek Gmin Dorzecza Wisłoki wraz z Polskim Instytutem Winorośli i Wina w Krakowie w ramach programu ''Podkarpackie Winnice''. - Dzisiejsze szkolenie, podobnie jak cały cykl, skierowane jest do zainteresowanych winiarstwem i uprawą winorośli. Spotkania mają służyć zainteresowaniu tym tematem rolników i ludzi posiadających działki nadające się pod uprawę winorośli- powiedział Roman Myśliwiec, prowadzący szkolenie właściciel jasielskiej winnicy Golesz, zajmujący się winiarstwem od 22 lat. Szkolenia, dofinansowywane przez Urząd Marszałkowski, mają dostarczyć uczestnikom podstawowych wiadomości z dziedziny winiarstwa i uprawy winorośli, jej sadzenia, przycinania, odmian, ale także przetwórstwa. W szkoleniu wzięło udział 50 uczestników z całego województwa. Większość z nich to, posiadacze plantacji winorośli lub mający zamiar je założyć, ludzie dla których winiarstwo jest pasją albo pomysłem na zarabianie. -Winiarstwo to moje hobby. Szkolenia przydały mi się do zdobycia wiedzy na temat formowania krzewów, tego, jak, gdzie i w jakich warunkach je sadzić, jak wybrać miejsce pod winnice i ją prowadzić. Sam mam gospodarstwo ekologiczne i 3- arową plantację ze 100 krzewami winorośli- opowiada Mariusz Starzak, uczestnik szkolenia winiarskiego, właściciel winnicy w Zabratówce, gmina Chmielnik, koło Rzeszowa. Mimo, iż przepisy winiarskie nadal nie są łaskawe dla plantatorów, to winiarstwo w połączeniu z agroturystyką, może stać się w przyszłości na Podkarpaciu ciekawym zawodem, zaś uprawa winorośli, mimo naszego klimatu, formą zarobku. Ostatnie z cyklu szkoleń odbędzie się 9 kwietnia o godzinie 10 w Urzędzie Miejskim." www.pressmedia.com.pl/sn/wydarzenia/d2.asp?u_file=L%2ETXT Odpowiedz Link