jolcia292
21.04.07, 15:15
Mam pewien problem z moim developerem i jeśli ktoś zna sie trochę na ich
umowach to bardzo proszę o pomoc. W zeszłym roku podpisałam umowę
przyrzeczenia sprzedaży mieszkania (oczywiście aktem notarialnym). Mieszkanie
odebrałam dwa tygodnie temu. Niestety życie moje trochę się zmieniło i
zmuszona jestem sprzedać to mieszkanie (właściwie jak to ujęła pani
notariusz: nakłady poczynione na wybudowanie tego mieszkania). Aby było
zgodnie z prawem umówiłam się z panią Prezes aby dowiedzieć się jak to
zrobić. Pani Prezes nie dotarła jednak na spotkanie. O takowej możliwości
poinformował mnie pracownik jej biura oświadczając, że z moimi udziałami mogę
zrobić co zechcę, bo mam na to akt notarialny. Jest to sprawa między mną a
kupującym. Zgodnie z tym umówiłam się z kupującym u notariusza i podpisaliśmy
umowę. Następnego dnia po dostarczeniu aktu notarialnego, pani prezes
stwierdziła, że akt ten jest nieprawny bo ja nie mogę sprzedać swoich
udziałów i ona nie podpisze aktu notarialnego właściwego z nowym kupującym bo
nie jest on żadną stroną dla niej. Najpierw muszę zerwać z nią umowę,
zapłacić jej karę umowną i dopiero ona podpisuje nową umowę z kupującym.
Zaznaczam, że w moim akcie notarialnym jest paragraf który mówi, że: mogę
odstąpić od umowy bez zgody sprzedającej, jeśli znajdę innego kupującego
który przejmie moje prawa i obowiązki. I nie ma tam żadnej wzmianki o
wcześniejszym zerwaniu umowy. Zaznaczę też że pani Prezes sprytnie
stwierdziła, że nawet jak zerwę z nią umowę to nie zwróci mi pieniędzy
wyłożonych na to mieszkanie a przejdą one na nowego kupującego. Tylko, że
wtedy to ja nie będę żadną stroną dla kupującego. Czy ona może żądać ode mnie
zerwania umowy? A jeżeli to ona ma rację to dlaczego jej pracownik
poinformował mnie zupełnie inaczej?
Może ktoś miał podobny problem i będzie umiał mi doradzić co mam zrobić. Co
prawdą umówiona jestem z prawnikiem ale to dopiero za kilka dni a chciałabym
coś wiedzieć jak najszybciej.