09.01.03, 09:09
Ten wątek powinien załozyć prof. Dzwonnik, ale ponieważ nie wpadł na ten genialny pomysł sam, więc go wyręczam. Niech to będzie zaczątek tej książki, o której wspomniałeś Dzwonniku w wątku o wakacjach. Myślę, że możesz zacząć pisanie od odpowiedzi na pytanie: od czego zacząć przygotowania?
Obserwuj wątek
    • dzwonnik Re: Autostop 09.01.03, 10:46
      roman_j napisał:

      > Ten wątek powinien załozyć prof. Dzwonnik, ale ponieważ nie wpadł na ten
      genial
      > ny pomysł sam, więc go wyręczam. Niech to będzie zaczątek tej książki, o
      której
      > wspomniałeś Dzwonniku w wątku o wakacjach. Myślę, że możesz zacząć pisanie
      od
      > odpowiedzi na pytanie: od czego zacząć przygotowania?



      :-)) Prawde piszac wpadlem na to, zeby taki watek zalozyc, ale nie chcialem
      wychodzic przed szereg. Jak powszechnie wiadomo pierwszy szereg podczas
      natarcia jest skazany z zalozenia na smierc juz nie mowiac o tych, ktorzy
      wychodza przed niego... a tak na powaznie, to ustale dosc wzgledne zalozenia
      jakimi bede sie kierowal dzielac sie swoimi doswiadczeniami w dziedzinie
      autostopu.
      Otoz:
      Kilka lat uplynelo od zamiaru napisania przeze mnie czegos w rodzaju
      podrecznika czy tez poradnika dla autostopowiczow... Wobec tego nie zrobie tego
      na forum w takiej formie jakbym sobie to wczesniej wyobrazal. Bedzie to swego
      rodzaju streszczenie z elementami bardziej rozbudowanymi w zaleznosci od
      zainteresowania. Tematyka tego zagadnienia jest szersza nizby sie poczatkowo
      wydawalo, poczawszy na przygotowaniach, poprzez bezpieczenstwo, turystyke,
      pozywienie, finanse [...], i skonczywszy na takich z pozoru malo waznych
      rzeczach jak ilosc zabranego bagazu.

      Mam tez mala nadzieje, ze oprocz Ciebie Romku jeszcze kilka osob sie tym
      zainteresuje.

      Podziele sie jeszcze takim pomyslem, ze mozna by na wzor modnych ostatnio
      programow np. na Discovery zrobic program TV, tyle ze polski. Przewodnik -
      jesli wlaczyloby sie w to jakies powazne wydawnictwo moglby byc zaopatrzony w
      profesjonalne opisy ciekawych miejsc, do ktorych koniecznie trzeba zajrzec,
      mapy autostrad wraz z dokladnym rozmieszczeniem duzych stacji benzynowych oraz
      standardowe ICQ i wiele innych rzeczy. Mialem nawet kiedys ochote zrobic
      tematyczna strone www, ale mi sie nigdy nie chce... :-))
      • dzwonnik Autostop - cz. I. Przygotowania 09.01.03, 10:57
        Drodzy Studenci :-)) a wlasciwie na razie Drogi Studencie Romku :-)))
        Przygotowania to bardzo wazny etap /z reszta tak jak wszystkie/. Odpowiednie
        rozeznanie w temacie przynosi praktyczne rozwiazania wielu pozniejszych
        problemow. Na poczatku trzeba sie zastanowic jakimi srodkami bedziesz sie
        poslugiwac. Spisac na kartce swoje zalety i wady fizyczne jak i charakteru /i
        tak z czasem wszystkie wyjda na jaw/. Podjac decyzje na jaki czas chcesz jechac
        i dokad, z kim, z jaka iloscia pieniedzy i z jakimi oczekiwaniami...

        Na poczatek tego dzialu to tyle :-)

        CNP
        • roman_j Re: Autostop - cz. I. Przygotowania 09.01.03, 11:57
          dzwonnik napisał:

          > Drodzy Studenci :-)) a wlasciwie na razie Drogi Studencie Romku :-)))
          > Przygotowania to bardzo wazny etap /z reszta tak jak wszystkie/. Odpowiednie
          > rozeznanie w temacie przynosi praktyczne rozwiazania wielu pozniejszych
          > problemow. Na poczatku trzeba sie zastanowic jakimi srodkami bedziesz sie
          > poslugiwac.

          Jesli masz na myśli środki wyrazu, to oczywiście werbalne i niewerbalne. Ze
          wskazaniem na te pierwsze, gdyż mowę ciała muszę ze względu na jego defekty
          ograniczyć do machania ręką, pokazywania "fucków", itp. prostych czynności.
          Pokazywanie gołych nóg lub piersi nie wchodzi w rachubę. :-)))))
          Natomiast jezeli chodzi o środki transportu, to preferuję te mające conajmniej
          4 koła (lub conajmniej 4 nogi i brak rogów). Te z gąsienicami wchodzą w grę w
          zasadzie tylko w rejonie Bałkanów, a tam się raczej nie wybiorę.

          > Spisac na kartce swoje zalety i wady fizyczne jak i charakteru /i tak z
          > czasem wszystkie wyjda na jaw/.

          I może mam je tu jeszcze wszystkie podać? Chyba bym musiał na głowę upaść. ;-))

          > Podjac decyzje na jaki czas chcesz jechac

          2-3 tygodnie w tą i z powrotem

          > i dokad,

          Europa Zachodnia. Tak daleko, jak da się ujechać w podanym wyżej czasie.

          > z kim,

          Tu jest problem. Muszę chyba się gdzieś ogłosić. No, chyba że sam zechcesz
          sobie przypomnieć tamte czasy, profesorze. ;-))))

          > z jaka iloscia pieniedzy

          Najmniejszą możliwą i nie więcej niż 500 PLN.

          > i z jakimi oczekiwaniami...

          Tej części pytania nie do końca rozumiem. Może miałeś na myśli wymagania? Jeśli
          tak, to już precyzuję: spanie w temperaturze nie niższej niż 10 stopni i w
          suchych warunkach, prysznic przynajmniej raz na tydzień, przynajmniej 2 posiłki
          dziennie (niekoniecznie ciepłe), zwiedzenie kilku ciekawych miejsc
          (niekoniecznie ujętych w przewodnikach), zahaczenie o Darmstadt (obowiązkowo)
          ;-))), nie wiem co jeszcze mógłbym tu dodać. Podpowiedz mi jakieś kategorię.

          > Na poczatek tego dzialu to tyle :-)

          A ja mam nieodparte wrażenie, że wstawiasz mi te gadki-szmatki o
          przygotowaniach, a sam kiedyś po prostu wziąłeś jeszcze ciepły paszport i
          pojechałeś przed siebie. Czy mam rację? :-))))
          • dzwonnik Re: Autostop - cz. I. Przygotowania 09.01.03, 15:12
            roman_j napisał:

            > dzwonnik napisał:
            >
            > > Drodzy Studenci :-)) a wlasciwie na razie Drogi Studencie Romku :-)))
            > > Przygotowania to bardzo wazny etap /z reszta tak jak wszystkie/. Odpowiedn
            > ie
            > > rozeznanie w temacie przynosi praktyczne rozwiazania wielu pozniejszych
            > > problemow. Na poczatku trzeba sie zastanowic jakimi srodkami bedziesz sie
            > > poslugiwac.
            >
            > Jesli masz na myśli środki wyrazu, to oczywiście werbalne i niewerbalne. Ze
            > wskazaniem na te pierwsze, gdyż mowę ciała muszę ze względu na jego defekty
            > ograniczyć do machania ręką, pokazywania "fucków", itp. prostych czynności.
            > Pokazywanie gołych nóg lub piersi nie wchodzi w rachubę. :-)))))
            > Natomiast jezeli chodzi o środki transportu, to preferuję te mające
            conajmniej
            > 4 koła (lub conajmniej 4 nogi i brak rogów). Te z gąsienicami wchodzą w grę w
            > zasadzie tylko w rejonie Bałkanów, a tam się raczej nie wybiorę.


            Mialem na mysli srodki typu: ilosc pieniedzy, czas, telefon, plecak, mapa...


            >
            > > Spisac na kartce swoje zalety i wady fizyczne jak i charakteru /i tak z
            > > czasem wszystkie wyjda na jaw/.
            >
            > I może mam je tu jeszcze wszystkie podać? Chyba bym musiał na głowę upaść. ;-
            ))
            >


            Nie musisz tego pisac tutaj. Raczej nawet nie powinienes... Po prostu zastanow
            sie czy daz rade... Bedac np. w okolicach Kadyksu ciezko jest z dnia na dzien
            wrocic do domku bo sie cos stalo...



            > > Podjac decyzje na jaki czas chcesz jechac
            >
            > 2-3 tygodnie w tą i z powrotem
            >
            > > i dokad,
            >
            > Europa Zachodnia. Tak daleko, jak da się ujechać w podanym wyżej czasie.
            >
            > > z kim,



            Konkretnie... czy chcesz zwiedzic autostrady do samej Portugalii czy cos
            zobaczyc... jesli tak to czy masz juz jakies zalozenia, ktore chcialbys na
            pewno zrealizowac, np. Darmstadt - Paryz - Barcelona - Madryt - Lizbona - i z
            powrotem - Lazurowe Wybrzeze - Rzym - i powrot Autostrada Slonaca - Florencja -
            Mediolan - Szwajcaria - Niemcy - Polska??? - to juz hardcore jesli chodzi o
            pierwszy raz... Po drodze rzecz jasna mozna zwiedzic jakies miasto ale lepiej
            trzymac sie ustalonego harmonogramu i zbyt wiele nie zbaczac z drogi (pozniej
            to wyjasnie).


            >
            > Tu jest problem. Muszę chyba się gdzieś ogłosić. No, chyba że sam zechcesz
            > sobie przypomnieć tamte czasy, profesorze. ;-))))

            Mozna tez samemu sie wybrac (najszybciej podrozujesz)... Najlepiej jednak jest
            z ladna dziewczyna :-)

            Co do profesora, to czuje ironiczny podtekst :-)
            chce sie podzielic doswiadczeniami z czystego serca...




            >
            > > z jaka iloscia pieniedzy
            >
            > Najmniejszą możliwą i nie więcej niż 500 PLN.



            Przezyjesz. Wezmiesz ze soba pare czekolad i kilka zupek i bedzie ok. Mozesz
            tez dorobic u chlopa przy winogronach czy kukurydzy jak znajdziesz cos
            dobrego... ale nie sadze zeby Cie to kusilo... Czasem Twoj przewoznik sam
            zaproponuje Ci obiad. Z pewnoscia jednak grubszy nie wrocisz :-)).


            >
            > > i z jakimi oczekiwaniami...

            Faktycznie mozna nie zrozumiec... W kazdym badz razie chodzilo mi o to, ze to
            nie bedzie urlop nad morzem w pieciogwiazdkowym hotelu. Czy jestes przygotowany
            na takie niedogodnosci?



            >
            > Tej części pytania nie do końca rozumiem. Może miałeś na myśli wymagania?
            Jeśli
            >
            > tak, to już precyzuję: spanie w temperaturze nie niższej niż 10 stopni i w
            > suchych warunkach, prysznic przynajmniej raz na tydzień, przynajmniej 2
            posiłki
            >
            > dziennie (niekoniecznie ciepłe), zwiedzenie kilku ciekawych miejsc
            > (niekoniecznie ujętych w przewodnikach), zahaczenie o Darmstadt (obowiązkowo)
            > ;-))), nie wiem co jeszcze mógłbym tu dodać. Podpowiedz mi jakieś kategorię.
            >
            > > Na poczatek tego dzialu to tyle :-)
            >
            > A ja mam nieodparte wrażenie, że wstawiasz mi te gadki-szmatki o
            > przygotowaniach, a sam kiedyś po prostu wziąłeś jeszcze ciepły paszport i
            > pojechałeś przed siebie. Czy mam rację? :-))))
            >

            Wlasnie, ja sie wybralem prawie ze z marszu kiedy jechalem pierwszy raz. Nawet
            nie wzialem ze soba spiwora. Dzisiaj wolalbym nie wziac nic innego, a spiwor
            bym zabral :-)
            • roman_j Re: Autostop - cz. I. Przygotowania 09.01.03, 18:47
              dzwonnik napisał:

              > Mialem na mysli srodki typu: ilosc pieniedzy, czas, telefon, plecak, mapa...

              Część tych środków już wymieniłem. Plecak i mapę zapewne też bym ze sobą wziął.
              A telefon? Może.

              > Nie musisz tego pisac tutaj. Raczej nawet nie powinienes... Po prostu
              > zastanow sie czy daz rade... Bedac np. w okolicach Kadyksu ciezko jest z dnia
              > na dzien wrocic do domku bo sie cos stalo...

              Tego, czy się da radę, człowiek nigdy z góry nie wie. Trzeba spróbować. Myślę,
              że nie jestem może tak twardy, jak mi się nieraz wydaje, ale z drugiej strony
              za pierwszym razem nie wybiorę się przecież autostopem do Indii...
              Wierzę w siebie. :-))

              > Konkretnie... czy chcesz zwiedzic autostrady do samej Portugalii czy cos
              > zobaczyc... jesli tak to czy masz juz jakies zalozenia, ktore chcialbys na
              > pewno zrealizowac, np. Darmstadt - Paryz - Barcelona - Madryt - Lizbona - i z
              > powrotem - Lazurowe Wybrzeze - Rzym - i powrot Autostrada Slonaca -
              > Florencja - Mediolan - Szwajcaria - Niemcy - Polska??? - to juz hardcore
              > jesli chodzi o pierwszy raz... Po drodze rzecz jasna mozna zwiedzic jakies
              > miasto ale lepiej trzymac sie ustalonego harmonogramu i zbyt wiele nie
              > zbaczac z drogi (pozniej to wyjasnie).

              Same autostrady nie są chyba warte zwiedzania? :-)) Jeśli mam jechać stopem do
              Europy, to tylko po to, żeby coś zobaczyć taniej niż jadąc z wycieczką,
              przeżyć jakąś przygodę oraz organiczny kontakt z naturą. ;-))
              Podany przez Ciebie harmonogram jest jak dla mnie nieco za obszerny. Poza tym
              na mnie nie działa magia wielkich nazw. Czasem na przysłowiowym "zadupiu" można
              znaleźć coś ciekawszego niż w wielkim, słynnym mieście.

              > Mozna tez samemu sie wybrac (najszybciej podrozujesz)...
              > Najlepiej jednak jest z ladna dziewczyna :-)

              Z ładną dziewczyną, to ja się mogę wybrać najwyżej do kina. Zresztą nawet na
              taką "wyprawę" zabrałbym raczej dziewczynę inteligentną. Natomiast do celów
              podróżowania stopem musiałbym poznać jakąś typową "traperkę". :-))
              Ale tak na poważnie, to domyślam się, że dobrze jest jechać samemu, bo łatwiej
              złapać okazję, ale z kimś jest bezpieczniej i raźniej. Osobiście skłaniałbym
              się ku temu drugiemu rozwiązaniu, szczególnie że byłby to mój pierwszym raz.
              Znam kogoś, kto mógłby się ze mną wybrać, ale, jak sądzę, jest w tej dziedzinie
              równie zielony jak ja. Nie ma jednak, podobnie jak ja, oporów przed
              wprowadzaniem w życie takich szalonych planów, więc się nadaje.

              > Co do profesora, to czuje ironiczny podtekst :-)
              > chce sie podzielic doswiadczeniami z czystego serca...

              Ani przez chwilę nie zwątpliłem w czystość Twojego serca (ani rąk, bo na to
              jesteś jeszcze za młody...) ;-)) To, że podchodzę do sprawy z poczuciem humoru
              nie oznacza przecież, że sobie z Ciebie stroję żarty...
              Nie wiem jeszcze, czy się gdzies wybiorę, ale temat coraz bardziej mnie wciąga.
              Chyba niedługo będziemy musieli przejść z systemu internetowych studiów na
              odległość do studiów zaocznych lub wręcz dziennych. :-)) Mam nadzieję, że nie
              będzie sie to wiązało z jakąś odpłatnością? ;-)))

              > Czasem Twoj przewoznik sam zaproponuje Ci obiad.

              Byle tylko nie na zasadzie "coś za coś"...

              > Z pewnoscia jednak grubszy nie wrocisz :-)).

              Jeśli tak, to będę jeździł przez całe wakacje! :-)))

              > W kazdym badz razie chodzilo mi o to, ze to nie bedzie urlop nad morzem w
              > pieciogwiazdkowym hotelu. Czy jestes przygotowany na takie niedogodnosci?

              To pytanie mnie obraża... ;-)) Uważasz mnie chyba za idiotę? :-))

              > Wlasnie, ja sie wybralem prawie ze z marszu kiedy jechalem pierwszy raz.
              > Nawet nie wzialem ze soba spiwora. Dzisiaj wolalbym nie wziac nic innego, a
              > spiwor bym zabral :-)

              Też myślę, że to dobry pomysł. Napisz zatem, co jeszcze uważasz za naprawdę
              potrzebne na takiej wyprawie.
              Na wypadek, gdybyś odpowiadał na mój wpis, to ten temat porusz już w osobnym
              wpisie w ramach tego wątku. Ten wpis zrobił się bowiem już i tak niemiłosiernie
              długi od tych wzajemnych odpowiedzi.
              • dzwonnik Re: Autostop - cz. I. Przygotowania 10.01.03, 09:34
                Plecak, dobry! spiwor, telefon, karimata, mapa autostrad i stacji benzynowych
                to podstawa! Do plecaka najlepiej wlozyc jak najmniej kilgramow. Trzeba wiec
                sie mocno nakombinowac co zabrac kosztem czego... Jesli komorka, to najlepiej
                poslugiwac sie tylko smsami. Jest taniej. (ja niestety nie mialem takiego
                fartu, bo wtedy nie mialem komorki).

                Piszac o wytyczonej trasie nie proponowalem akurat porwania sie wlasnie na nia,
                ale raczej chcialem wymusic na Tobie ustalenie miejsc, ktore zamierzasz
                zobaczyc. To bardzo wazne, zeby wczesniej wiedziec gdzie sie wstepuje bez
                wzgledu na to czy jest to duze miasto czy jakas wioska. Po prostu zaopatrz sie
                w przejrzysta mape europejskich autostrad i opisz sobie trase (rzecz jasna w
                kazdej chwili i tak bedziesz mogl ja zmienic i zamiast w jedna strone, pojechac
                w druga, ale to juz inny temat).

                Najszybciej jezdzi sie samemu (jesli sie ma farta, to w Europie Zach. mozna
                przejechac dziennie nawet ponad 1000 km!!). Troche mniej szybciej, ale tez w
                miare dobrze jezdzi sie parą, jeszcze wolniej we dwóch i dalej wiadomo... im
                wiecej tym mniejsza szansa na zlapanie stopa. Pisze to dlatego, ze ma to duze
                znaczenie w szybkosci przemieszczania sie. Mozna tez robic w taki sposob, zeby
                jechac razem, ale np. umawiac sie z kims na spotkanie w scisle okreslonym
                miejscu. Zreszta sa telefony i mozna zawsze sie skontaktowac. Jednak nie
                polecam zostawiania dziewczyny samej.

                Jesli chodzi o interesownosc czy bezinteresownosc ludzi
                (czesto "przewoźnikow"), to jest cala palestra. od najbardziej normalnych do
                najorszych dziwakow (pozostawiam wyobrazni). Z pewnoscia nie wolno nigdy nikomu
                obcemu nie ufac. Nie zostawiac plecaka nawet na chwilke!! Nie spac z obcymi (w
                sensie snu obok siebie :-)), nie jesc, nie pic i nie palic od obcych dziwnych
                rzeczy. (Szczegolnie zatrważającym jest 11. przykazanie obowiazujace wsrod
                niektorych krajanow spedzajacych czas za granica, ktore brzmi: "szanuj
                blizniego swego az ostatnia koszule zedrzesz z niego" - no comments.

                na razie tyle.
                :-)
            • mortuus Re: Autostop - cz. I. Przygotowania 09.01.03, 20:56
              Bede tu przykładał ucho, bo w te wakacje mam zamiar wybrać się do Londynu na
              zarobek i uwazam, ze moglbym w jedna strone pojechac stopem,zeby sobie troszke
              pozwiedzac.
              • roman_j Re: Autostop - cz. I. Przygotowania 10.01.03, 09:17
                mortuus napisał:

                > Bede tu przykładał ucho, bo w te wakacje mam zamiar wybrać się do Londynu na
                > zarobek i uwazam, ze moglbym w jedna strone pojechac stopem,zeby sobie
                > troszke pozwiedzac.

                Widzisz, Dzwonniku, grupa się powiększa. Zatem do dzieła. Pisz dalsze
                rozdziały. :-)))
                • dzwonnik Re: Autostop - cz. I. Przygotowania 10.01.03, 09:34
                  roman_j napisał:

                  > mortuus napisał:
                  >
                  > > Bede tu przykładał ucho, bo w te wakacje mam zamiar wybrać się do Londynu
                  > na
                  > > zarobek i uwazam, ze moglbym w jedna strone pojechac stopem,zeby sobie
                  > > troszke pozwiedzac.
                  >
                  > Widzisz, Dzwonniku, grupa się powiększa. Zatem do dzieła. Pisz dalsze
                  > rozdziały. :-)))
                  >



                  ok :-))))
                • zenobius1 Re: Autostop - cz. I. Przygotowania 10.01.03, 10:03
                  Tak ogolnie, to my Zenobiusze takze jestesmy zainteresowani. Jak nam dzieci
                  podrosna to zamierzamy znow ( jak ok. 10 lat temu) ruszyc w swiat - Autostopem
                  jeszcze nie podrozowalismy ale byc moze cos nas najdzie.
                  Tak wiec dziekuje za teraz i prosze o jeszcze.

                  • dzwonnik Re: Autostop - cz. I. Przygotowania 15.01.03, 09:51
                    Pewnie niektorych zastanawia brak dalszych wpisow. Wyjasniam dlaczego. Wraz z
                    najbardziej zainteresowanymi postanowilismy przeniesc rozmowe z forum do realu.
                    Jesli macie ochote pogadac na ten temat, to bedziemy tam gdzie ostatnio pol
                    godziny wczesniej :-))
                    • dzwonnik Re: Autostop - cz. I. Przygotowania 15.01.03, 09:52
                      ...jeszcze zapomnialem dodac, ze jutro! :-)
                      • roman_j Re: Autostop - cz. I. Przygotowania 15.01.03, 11:02
                        dzwonnik napisała:

                        > ...jeszcze zapomnialem dodac, ze jutro! :-)

                        Zapomniałeś jeszcze czegoś dodać i zamierzałem tu umieścić drobne uzupełnienie,
                        ale doszedłem do wniosku, że mogłoby to zmobilizować aktywistów PiS-u do
                        rozpędzenia naszego spotkania. ;-))
                    • roman_j Re: Autostop - cz. I. Przygotowania 15.01.03, 10:55
                      dzwonnik napisała:

                      > Jesli macie ochote pogadac na ten temat, to bedziemy tam gdzie ostatnio pol
                      > godziny wczesniej :-))

                      Proponuję nie pół godziny, ale godzinę wcześniej, bo idę do kina na 15.00 i nie
                      zdążę wrócić potem do domu, a przy obecnej godzinie spotkania miałbym za dużo
                      czasu żeby czekać.
                      • dzwonnik Re: Autostop - cz. I. Przygotowania 15.01.03, 14:25
                        OK. Jesli chodzi o mnie, to moze byc godzine wczesniej.

                        PS
                        Dobrze, ze powstrzymales sie przed uzupelnieniem powyzszego watka :-)
                        • roman_j Re: Autostop - cz. I. Przygotowania 15.01.03, 14:52
                          dzwonnik napisała:

                          > OK. Jesli chodzi o mnie, to moze byc godzine wczesniej.

                          Czyli spotykamy się o 18.00. Reszta się dostosuje. :-))

                          > Dobrze, ze powstrzymales sie przed uzupelnieniem powyzszego watka :-)

                          Dbam o swoją reputację. ;-))))))))
    • roman_j Nie ma róży bez kolców... 31.01.03, 13:03
      Autostopowanie ma oczywiście wiele zalet i można dzieki niemu przeżyć wiele
      ciekawych przygów, zobaczyć kawałek świata, ale zawsze jest coś za coś.
      Najlepiej ujął to prof. Ludwik Stomma w felietonie zamieszczonym w Polityce (nr
      4/2003). Pisał w nim co prawda na inny temat, ale poniższe jego słowa pasują do
      naszego wątku. :-))

      "(...) Ukoronowaniem wykorzenienia i wyobcowania ze świata są w naszej
      cywilizacji autostrady. Betonowymi pasami pędzimy przez księżycowe państwa,
      których nie ma. Od czasu do czasu musimy przycisnąć mocniej pedał lub
      odwrotnie – zelżyć mu trochę, nawet zmienić bieg, gdyż beton uzyskuje kątowe
      nachylenie. Domyślamy się, że jesteśmy w górach. Jeśli trasa oświetlona jest
      nocą na całej długości, oznacza to z kolei, że znajdujemy się na terenie
      Beneluksu. Jeżeli na rozjazdach nie wzmiankuje się już nawet imion miast, a
      tylko porządkowe numery odchodzących betonów, wjechaliśmy przypuszczalnie do
      Hiszpanii. Zwężenie co parę kilometrów z powodu robót drogowych wskazuje na
      Niemcy. Oto suma informacji krajoznawczo-geograficznych, jakimi wzbogaca nas
      podróż autostradami. Oczywiście, niekiedy przychodzi nam się zatrzymać. Nie
      łudźmy się, za wyjątkiem Luksemburga, iż cena benzyny udzieli nam jakiejkolwiek
      topograficznej wskazówki. Według niej bylibyśmy w dziwnych krainach Esso,
      Shell, Aral albo Texaco (nie mylić z Essone, Schell Creek Range, Uralem i
      Teksasem). Pozostają przyarteryjne sklepiki i jadłodajnie.

      Podobne do siebie jak asfalt do asfaltu. Te same aseptyczne zapchajryła z
      plastiku, mikrofalówki lub podgrzewacze. Wino do zapicia (o ile nie jest się
      kierowcą) posiada wprawdzie jakieś etykietki, jest jednak sikaczem o
      najzupełniej międzynarodowym niesmaku. Tylko dobór prezerwatyw w ubikacyjnych
      automatach zmienia się rzeczywiście co jakieś kilkaset kilometrów. Czy jednak
      da się wyciągnąć z tego jakieś głębsze wnioski poznawcze?

      W uroczych „Wspomnieniach Wołynia, Polesia i Litwy” pisał Józef Ignacy
      Kraszewski, który tłukł się tam jakimiś landarami: „Rano po okropnym noclegu w
      Horodyszczu wyjechawszy, dumałem, niecierpliwiąc się trochę powolnym koni
      chodem, kiedym usłyszał tętent za sobą. Obróciłem się i ujrzałem młodego
      człowieka na siwym koniu, a za nim jadącego sługę ze smyczą chartów. Ten widok
      mocno mnie zajął. Ranek był jesienny, chłodny – myślałem sobie: wielki to musi
      być myśliwiec, kiedy tak rano wyjechał. Któż wie? – i spojrzałem mu w oczy.
      (...) Dwóch ludzi widzących się pierwszy i zapewne ostatni raz na drodze zimnym
      rankiem jesiennym, poglądających na siebie ciekawie, jakby się chcieli
      zrozumieć i odgadnąć nawzajem – nie jestże to scena ciekawa do opisania, do
      odmalowania?” I zaraz dalej: „Nic piękniejszego nad okolice Kisiel, przez które
      jechałem. Góry, czasem gaje z brzóz i dębów, przy każdej osadzie woda.
      Maciewicze na gościńcu pocztowym mniej są piękne od innych. Wieś Pisarzówka
      nadzwyczaj malownie rozrzucona po górach wśród drzew, ogródków, nad wodą – musi
      się każdemu podróżnemu podobać. Lecz jeszcze piękniej w Kisielach. Któż opisze
      wdzięk Kisiel, wsi, gajów, gór, wody, a mianowicie ogrodu, który chociaż mały,
      z takim jest urządzony smakiem, z takim wdziękiem!”... – Oto wspominki
      wapniacze, jutro już ostatecznie niemożliwe. I nie o to chodzi, że zniknęli
      panicze z chartami i niemal na pewno nie ma już ogrodu w Kisielach. O to
      znacznie bardziej, że to, co przyszło na ich miejsce, też zostało unieważnione
      i nie przez czas tym razem, ale przez nas samych. Na autostradach nie ma ludzi,
      nie ma ogrodów, nie ma nic. Świat przestał opowiadać, czyli istnieć. (...)"
    • zenobius1 Re: Autostop 31.01.03, 13:13
      Zainteresowanych odsyłam do strony
      www.tramping.3.punkt.pl/
      która to strona natchnęła mnie kilkoma pomysłami na spędzanie wolnego czasu.
      • roman_j Re: Autostop 03.02.03, 01:35
        zenobius1 napisał:

        Byłem na tej stronie i faktycznie może natchnąć do niekonwencjonalnego
        spędzenia wakacji. Jednak jak dla mnie jest tam na razie za mało cennych porad
        i informacji. Większość tego, co można tam wyczytać, ja już dowiedziałem się od
        Dzwonnika. Ale mam nadzieję, że strona się zacznie rozwijać. Zajrzę tam za
        jakiś czas. :-))
        • zenobius1 Re: Autostop 04.02.03, 12:36
          roman_j napisał:

          > zenobius1 napisał:
          >
          > Byłem na tej stronie i faktycznie może natchnąć do niekonwencjonalnego
          > spędzenia wakacji. Jednak jak dla mnie jest tam na razie za mało cennych
          porad
          > i informacji.


          NIE BIJ CEZARZE NIE. LITOŚCI!!!!!!!

          Większość tego, co można tam wyczytać, ja już dowiedziałem się od
          >
          > Dzwonnika. Ale mam nadzieję, że strona się zacznie rozwijać. Zajrzę tam za
          > jakiś czas. :-))

          To tutaj następny adres:
          www.travelbit.pl
          i tu jest kilka wielkich konkretów.

          PS Limit wpisów za miesiąc luty wyczerpany.:-)))))))


    • roman_j Autostopem do Rzymu 03.02.03, 01:43
      Ostatnio naszła mnie chęć odwiedzenia Wiecznego Miasta i ze względu na
      odległość nie wybiorę się tam raczej na rowerze, a ze względu na koszty i
      ograniczenia nie mam ochoty na wyjazd z wycieczką (zresztą raz już w ten sposób
      tam byłem). W związku z tym naturalnym sposobem wydaje się być autostop. :-))
      Dlatego mam pytanie do Dzwonnika, a raczej kilka pytań:
      1. Czy byłeś stopem w Rzymie i ile razy?
      2. Czy uważasz, że jest to podróż nadająca się na pierwszy raz?
      3. Jaką trasę najlepiej wybrać?
      4. Napisz o wszystkim, co Ci się wydaje ważne w odniesieniu do tego akurat celu
      podróży.
      Nie twierdzę, że ostatecznie się wybiorę stopem do Rzymu, ale są na to spore
      szanse. Wiele zależy m.in. od odpowiedzi, jakich udzieli mi prof. Dzwonnik. ;-))
      • dzwonnik Re: Autostopem do Rzymu 03.02.03, 09:44
        roman_j napisał:

        > Ostatnio naszła mnie chęć odwiedzenia Wiecznego Miasta i ze względu na
        > odległość nie wybiorę się tam raczej na rowerze, a ze względu na koszty i
        > ograniczenia nie mam ochoty na wyjazd z wycieczką (zresztą raz już w ten
        sposób
        >
        > tam byłem). W związku z tym naturalnym sposobem wydaje się być autostop. :-))
        > Dlatego mam pytanie do Dzwonnika, a raczej kilka pytań:
        > 1. Czy byłeś stopem w Rzymie i ile razy?
        > 2. Czy uważasz, że jest to podróż nadająca się na pierwszy raz?
        > 3. Jaką trasę najlepiej wybrać?
        > 4. Napisz o wszystkim, co Ci się wydaje ważne w odniesieniu do tego akurat
        celu
        >
        > podróży.
        > Nie twierdzę, że ostatecznie się wybiorę stopem do Rzymu, ale są na to spore
        > szanse. Wiele zależy m.in. od odpowiedzi, jakich udzieli mi prof. Dzwonnik. ;-
        )
        > )


        ...tak... wiele spraw dotyczacych podrozy autostopem omowilismy juz z Romanem
        w "realu" :-)

        W Rzymie w ogole bylem 4 razy z czego 2 razy autostopem. Raz jeszcze
        przejezdzalem przez miasto z predkoscia swiatla i pewnie kilka razy
        przelatywalem nad... ale tych dwoch ostatnich prosze nie brac pod uwage :-))))
        Jesli chodzi o autostop, to dwa razy bylem w Rzymie lub okolicach. Generalnie
        za pierwszym razem wraz z kumplem mielismy nocowac przez jakis tydzien u
        pewnego znajomego, z ktorym miesiac wczesniej uzgodnilismy taka mozliwosc w
        Polsce... Niestety jak to zazwyczaj bywa z "pewnymi znajomymi" nic z tego nie
        wyszlo. Adres okazal sie lipny i jak zwykle trzeba bylo samemu zadbac o
        noclegi. Ale zostawmy ten watek.

        Dojazd do Rzymu jest niewatpliwie przyjemny, a trud i zmeczenie rzeklbym
        standardowe. Moge omowic trase, ktora z pewnoscia nie jest najkrotsza. Kilka
        lat z rzedu pracowalem dorywczo na plantacjach winogron, czeresni czy kukurydzy
        w rejonie Szwarcwaldu, wiec naturalnym bylo dla mnie pojechanie do Wloch na
        skroty - w tym wypadku przez Szwajcarie. Normalnie pewnie pojechalbym z Polski
        przez Czechy i Austrie, ale do tych dwoch krajow mam troche sredni stosunek co
        do autostopowania szczegolnie przez Polaka! Ale o tym kiedy indziej.

        Przedstawie w skrocie przebieg moich wypadow:

        1. wyjazd z kraju
        2. dotarcie w rejon Szwarcwaldu
        3. 3,4-tygodniowa praca
        4. wyjazd w kierunku Basel
        5. przejazd przez Szwajcarie
        6. Wlochy - popularna Autostrada Slonca
        7. Dotarcie do Rzymu (po drodze jeszcze ze dwa fajniejsze miejsca, np.
        Florencja)
        8. i z powrotem...

        Drugi wyjazd roznil sie tylko tym, ze wracajac z Rzymu nie pojechalismy
        Autostrada Slonca, tylko jakas trasa "szybkiego ruchu" biegnaca przy samym
        morzu i dalej wybralismy sie do Francji.

        Zostajac jednak przy samym Rzymie, to z punktu widzenia autostopowicza miasto
        to najmniej przypadlo mi do gustu. Brudne, zbyt rozlegle, z niewystarczajaca
        siecia metra... Stacje metra najbardziej pozadane w tego typu miastach niestety
        nie dawaly pelnego komfortu i w wiele miejsc trzeba sie dostac pieszo badz
        komunikacja miejska, ktorej zasady dzialania trzeba najpierw rozszyfrowac.

        Mozna spedzic jakas noc na Dworcu Glownym :-/ jednak nie polecam chocby
        zmrozenia oka. Jest tam sporo elementu mowiac najdelikatniej. Generalnie
        idealnym rozwiazaniem wydaje sie byc pozostawienie ciezkiego bagazu w
        przechowalni na tymze dworcu i wziecie ze soba podrecznego plecaka, spiwora i
        ewentualnie lekkiego namiotu i udanie sie pociagiem do oddalonego o zdaje sie
        30 - 40 km. Fiumiciono. W niewielkim polozonym nad samym morzem miasteczku
        miesci sie jeden z najwiekszych portow lotniczych Europy. Powszechnie mowi sie
        ze to lotnisko w Rzymie, ale tak naprawde miesci sie wlasnie tam. Z tego co
        pamietam to co dwie minuty ladowal tam lub tez startowal samolot. Jest na co
        popatrzec, tym bardziej kiedy przelatuje nad sama glowa niemalze na
        wyciagniecie reki ogromny Jumbo.

        Noclegi na tamtejszych polach namiotowych sa drozsze od pokoju hotelowego w
        Polsce, wiec pozostaje sprytne "dogadanie" sie z dozorca kempingu lub
        wcisniecie sie na pospolitego chama :-) i liczenie na farta. Mozna tez rozlozyc
        sie po prostu na plazy w miejscu nienarazonym na kradziez. Po spedzeniu nocy
        mozna spowrotem pojechac do Rzymu. I tak w kolko.

        Druga ewentualnoscia jest znalezienie sobie takiego miejsca w wzglednym centrum
        miasta, ktore umozliwialoby bezpieczne spedzenie nocy. Ja swego czasu
        upatrzylem sobie pewien wiadukt, po ktorym biegla, a wlasciwie miala biec
        obwodnica. Widac prace budowlane byly odlozone na jakis czas, okolica byla dosc
        spokojna i samo miejsce wydawalo sie byc niezlym schronieniem, wiec czemu nie.
        Przygotowanie legowiska nie stworzylo wiekszych problemow. "Alarm" z
        powiazanych puszek i butelek takze zdal egzamin: zajac nie zezarl nam dobytku :-
        ))

        Rankiem standardowo - lazisz i zwiedzasz. Dobrze wiedziec co nieco o tym co
        chcialoby sie zobaczyc. Wtedy latwiej trafic. Niezapomniane sa takze wypady na
        chybil-trafil polegajace na wsiadaniu do pierwszego z rzedu autobusu i
        wysiadaniu w miejscach, ktore wygladaja w miare ciekawie. Ceny biletow
        calodniowych nie sa wielkie. Z pewnoscia warto zaopatrzyc sie w taki luksus.

        Watykan jest bardzo specyficznym miejscem juz nie mowiac o samej Bazylice. Nie
        bede opisywal tu historii czy podawal informacji, ktore mozna znalezc w kazdym
        przewodniku. Informuje tylko, ze do Bazyliki nie mozna wejsc w krotkich
        spodenkach i w koszulce na ramiaczka. Jest to o tyle wazne, ze w czasie lata w
        Rzymie jest niesamowicie goraco i zazwyczaj nikt nie mysli o tym, zeby zakladac
        dlugie spodnie. Jednak inaczej nie dostanie sie do srodka.

        Oczywistym jest takze, ze nie nalezy zapominac o aparacie fotograficznym.
        Powinno sie takze caly czas nosic co najmniej litr wody (co juz w ktoryms z
        poprzednich watkow podnioslem). Wode nalezy w miare mozliwosci uzupelniac na
        biezaco. Zawsze mozna zapytac o to w jakiejs kawiarni, etc. Jesli chodzi o
        jedzenie, to oczywiscie najlepszym rozwiazaniem sa krakersy czy tez zwykly
        chleb lub bulki (po powrocie do domu docenia sie roznorodnosc posilkow).
        Czekolady w przeciwienstwie co do wypadu w gory nie polecam, gdyz mozna sobie
        zapackac caly plecak. Mozna ewentualnie zjesc ja na miejscu.

        Oszczedny tryb zycia autostopowicza daje jednak spore efekty w postacie
        zrzuconych (z reguly zbednych) kilogramow i poprawienia ogolnej kondycji.

        _____________________

        Pewnie o wielu rzeczach jeszcze nie wspomnialem, ale bedzie na to mam nadzieje
        jeszcze odpowiednia chwila.

        Podsumowujac:
        - mimo wszystko polecam dluzsza trase dotarcia do Wloch (dosc szybko, w sposob
        przewaznie cywilizowany, widok Alp wynagradza trud...)
        - dojazd do Rzymu i powrot Autostrada Slonca
        - zapewnienie "bezpiecznych" :-) noclegow
        - inne przykazania...

        Tak z wlasnego doswiadczenia poradze Ci Romku, zebys w pierwsza podroz nie
        jechal do Rzymu. Polecam bardziej Paryz, jesli juz chcesz. Pewnie, ze ciagnie
        wilka do lasu :-)) w tym wypadku Romana do Romy :-))) ale raczej odradzilbym Ci
        podroz do Rzymu jako pierwsza...

        To narazie tyle... z pewnoscia pociagniemy jeszcze temat Wloch, Rzymu, Neapolu,
        etc...

        Mam nadzieje, ze chociaz czesciowo przekazalem Ci klimat :-))
        • roman_j Re: Autostopem do Rzymu 03.02.03, 11:14
          dzwonnik napisała:

          > Normalnie pewnie pojechalbym z Polski przez Czechy i Austrie, ale do tych
          > dwoch krajow mam troche sredni stosunek co do autostopowania szczegolnie
          > przez Polaka! Ale o tym kiedy indziej.

          Ależ to bardzo ważna informacja, bo może wpłynąć na decyzję dotyczącą trasy. :-)

          > Mozna spedzic jakas noc na Dworcu Glownym :-/ jednak nie polecam chocby
          > zmrozenia oka. Jest tam sporo elementu mowiac najdelikatniej. Generalnie
          > idealnym rozwiazaniem wydaje sie byc pozostawienie ciezkiego bagazu w
          > przechowalni na tymze dworcu i wziecie ze soba podrecznego plecaka, spiwora i
          > ewentualnie lekkiego namiotu i udanie sie pociagiem do oddalonego o zdaje sie
          > 30 - 40 km. Fiumiciono. W niewielkim polozonym nad samym morzem miasteczku
          > miesci sie jeden z najwiekszych portow lotniczych Europy. Powszechnie mowi
          > sie ze to lotnisko w Rzymie, ale tak naprawde miesci sie wlasnie tam. Z tego
          > co pamietam to co dwie minuty ladowal tam lub tez startowal samolot. Jest na
          > co popatrzec, tym bardziej kiedy przelatuje nad sama glowa niemalze na
          > wyciagniecie reki ogromny Jumbo.

          Szczególnie przyjemny musi być nocleg w takich warunkach. ;-)))

          > Noclegi na tamtejszych polach namiotowych sa drozsze od pokoju hotelowego w
          > Polsce, wiec pozostaje sprytne "dogadanie" sie z dozorca kempingu lub
          > wcisniecie sie na pospolitego chama :-) i liczenie na farta. Mozna tez
          > rozlozyc sie po prostu na plazy w miejscu nienarazonym na kradziez. Po
          > spedzeniu nocy mozna spowrotem pojechac do Rzymu. I tak w kolko.

          Czy pisząc o "miejscu nienarażonym na kradzież" miałeś na myśli coś
          konkretnego? Co rozumiesz pod tym pojęciem. Może jestem nieco dociekliwy, ale
          mieć albo nie mieć kilku ważnych rzeczy to jednak spora różnica. :-))))

          > Oszczedny tryb zycia autostopowicza daje jednak spore efekty w postacie
          > zrzuconych (z reguly zbednych) kilogramow i poprawienia ogolnej kondycji.

          I o to też chodzi. :-)))

          > Tak z wlasnego doswiadczenia poradze Ci Romku, zebys w pierwsza podroz nie
          > jechal do Rzymu. Polecam bardziej Paryz, jesli juz chcesz. Pewnie, ze ciagnie
          > wilka do lasu :-)) w tym wypadku Romana do Romy :-))) ale raczej odradzilbym
          > Ci> podroz do Rzymu jako pierwsza...

          Z tym ciągnięciem wilka do lasu (a może raczej do wilczycy - symbolu Rzymu) to
          nie jest do końca tak. Po prostu chciałem odwiedzić miasto, w którym już kiedyś
          byłem, ale nie miałem za wiele czasu na zwiedzanie. Poza tym byłem młodym
          szczawiem i nie doceniałem w pełni tego, co mam okazje na własne oczy oglądać.
          Choć pamiętam, że np. Coloseum zrobiło na mnie ogromne wrażenie. I nie tyle
          może monumentalność tej budowli, ile jej wiek i świadomość rogrywających się
          tam w przeszłości scen.

          > Mam nadzieje, ze chociaz czesciowo przekazalem Ci klimat :-))

          Jasne. Ale skoro proponujesz raczej Paryż niż Rzym, to może napisz coś o tym
          kierunku podróży. W Paryżu też raz byłem z wycieczką. I też chętnie zobaczę
          jeszcze raz wieżę Eiffela, centrum Pompidou, Łuk Tryumfalny, i inne atrakcje.
          Może uda mi się też zwiedzić Luwr, jak myślisz?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka