Dodaj do ulubionych

prośba o pomoc

27.11.10, 20:06
Ja rodziłam we Wrocławiu. Całą ciążę byłam pod kontrolą lekarską, wszystko było ok. Brak większych problemów. Dopiero pod koniec 32 tygodnia miałam niewielkie rozwarcie i okazało się że Mały pcha się juz na świat. Brałam isoptin i fenoterol i tak do początku 37 tygodnia ciąży. Urodziłam 4 tygodnie przed wyznaczonym terminem. Poród naturalny bardzo krótki (3 godziny bez komplikacji). Ważył 3,5 kg. Jak tylko urodziłam Małego, dosłownie jak go "wypchnęłam" doznałam ogromnego zaniepokojenia, które towarzyszy mi do dziś. Dziecko nie płąkało a położna uwijała sie nerwowo na sali z moim dzieckiem. Mały nie płakał, tylko stękał tak jak ktoś szeptal słowo "nie", czasem przypominało to dziwne miauczenie. Zacisnęłam powieki i modliłam się o prawdziwy płacz. Nic z tego. Zaraz po narodzinach przystawili mi małego do piersi a że to jest moje pierwsze dziecko nie wiedziałam dokładnie jak to wszystko powinno wygladać. mały był bardzo cichy, słaby i nie miał mocy by zassać pierś. Mąż zawołał położną że coś jest nie tak i czy może go zabrać do lekarza na pediatrię. Ona jako kurwa wielka specjalistka stwierdziła że jest ok i Mały jest tylko zmęczony. Po pół godziny od porodu zabrała go dopiero na pediatrię a tam po 5 godzinach okazało się że saturacja spadła poniżej 70 i dziecko musi być umieszczone w inkubatorze i poddane tlenoterapii. To nie koniec. W szpitalu spędziliśmy 16 dni. Mały przeszedł tlenoterapię, fototerapię, bo miał nasiloną żółtaczkę, nie miał odruchu ssania, był dożywiany przez sondę, oczywiście napięcie mięsniowe to był dramat, był wątły i przelewał mi się przez ręce, miał od samego początku zapalenie płuc (prawdopodobnie zakrztusił się wodami płodowymi podczas porodu, ale lekarze twierdzą że NIE!), po trzech dniach od narodzin okazało się że wylewy dokomorowe drugiego stopnia i NIEDOTLENIENIE. Nikt mi nie tłumaczył o co tu chodzi i co się dzieje z moim dzieckiem. Jak próbowałam podpytać lekarzy wszystko było z fochem i mówili mi tylko że jest to i tamto do obserwacji. Nikt nie podszedł do mnie i nie porozmawiał ze mną jak z człowiekiem. Pobyt tam to była dla mnie jedna wielka niewiadoma. Kompletnie nie wiedziałam co się dzieje z moim dzieckiem. Byłam załamana. Dziś Adaś kończy 11 tygodni i jest beznadziejnie. Nie trak to sobie wyobrażałam. Ręce mi opadają, nie wiem jak pociągnę to wszytsko dalej. Czuję, że opuszczają mnie siły i nie chce mi się żyć. Adaś jest pod opieką neurologa, okulisty, otolaryngologa, kardiologa.
Ma problemy z napięciem mięśniowym, rączki i nóżki bardzo spięte i główka i tułów wiotki. Kiepsko trzyma główkę, nie lubi leżeć na brzuchu i ma kręcz szyjki.
Widać u niego sporą asymetrię.
Co gorsza nie skupia wzroku, nie rozpoznaje twarzy, nie wyraża zainteresowania otoczeniem, tylko płacze.
Je bardzo łapczywie i nerwowo.
Jest płaczliwy, naburmuszony, nie nawiązuje żadnego kontaktu z otoczeniem.
Nie lubi grzechotek ani pozytywek.
Jak mówi się do niego troszkę głośniej to wyje jak szalony.
Wylewy dokomorowe wchłonęły się, ale ma jeszcze poszerzone boczne komory mózgowe (około 6,3 mm a norma to 10mm).
Obawiam się tego wszystkiego o czym piszecie. Wolałabym żeby moje dziecko nie chodziło ale było sprawne umysłowo.

Co mogę zrobić jeszcze z takim dzieckiem??? Jak moge mu pomóc? Chodzimy od tygodnia na rehabilitację metodą bobathów, ale nie wiem czy to pomoże. Błagam Was o podpowiedzi co JESZCZE MOGĘ ZROBIĆ by go "usprawnić". Czy znacie we Wrocławiu jakieś dobre placówki gdzie mogę szukać pomocy? Mały bardzo odbiega swoim rozwojem od normy na tym etapie.
Obserwuj wątek
    • julinka601 Re: prośba o pomoc 28.11.10, 20:19
      Popracuj nad sobą. Mały potrzebuje spokojnej, kochającej mamy. Początki są trudne nawet ze zdrowym dzieckiem . Wasza miłość i siła jest mu najbardziej potrzebna.
      Z pewnością trzeba konsekwentnie zadbać o fachową opiekę lekarską i bez względu na wszystko, o rehabilitację.To podstawa!
      Nie powiem Ci "będzie dobrze" , bo na tym etapie trudno wyrokować /choć oczywiście może tak być/. Ale pomyśl hipotetycznie ,jeśli mały będzie dzieckiem dysfunkcyjnym /czego Ci nie życzę/ to co? Będziesz w depresji cale życie? Weż się w garść i kochaj go mimo wszystko i daj mu całą swoja siłę.

      Wiem co mówię. Mamy takiego malucha, opóżnionego psycho-ruchowo / do dziś brak diagnozy/ i uwielbiamy go , dajemy mu wszystko co najlepsze ,w tym pomoc rehabilitacyjno-medyczną w bardzo szerokim zakresie. On jest nadzwyczajnie pogodny, radosny i zapewniam Cie nie jest nieszczęśliwy tylko inny niż jego rówieśnicy.
      Moja córka a jego mama mówi ,ze nigdy się za niego nie modliła, bo jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, jest zdrowy tylko inny.
      Rodzice małego są podporządkowani jego potrzebom ale poza tym prowadzą normalne życie , w tym towarzyskie. Wszędzie zabierają małego ze sobą i wszyscy znajomi i nieznajomi b. pozytywnie go odbierają. To dzięki postawie rodziców.

      Z oczywistych względów znam wielu rodziców dzieci dysfunkcyjnych i oni nie znoszą współczucia czy uważania ich za bohaterów, bo czy tak trudno kochać własne dziecko?

      Celowo piszę Ci o tym wszystkim żebyś nabrała dystansu, wyciszyła się, wzięła w garść i zajęła tym co najważniejsze: konsekwentną,spokojną pomocą swojemu skarbowi.
      Szukaj ale też nie działaj chaotycznie. Zaufaj dobremu lekarzowi.

      A tak na codzień to dotykaj małego, masuj to ważne dla jego rozwoju. Jeśli jest nadwrażliwy na ostre dżwieki to chroń go przed nimi ale oswajaj z delikatnymi czyli np.łagodna muzyką.

      Pod czyją opieką jest Adaś?mam na myśli neurologa.Jestem z Wrocka. Moj wnuk mial wiele podobnych objawów /co o niczym nie swiadczy/ ale może mogę w czymś pomóc? Napisz proszę na priv.
      życzę siły,cierpliwości i happy endu.
    • ekata Re: prośba o pomoc 29.11.10, 15:34
      Kochanie przede wszystkim weź się w garść. Jeśli Ty nie będziesz wierzyć w swoje dziecko to kto ma to zrobić? Rehabilitacja i wiara, że będzie dobrze na tym etapie to podstawa.
      Twoje dziecko ma dopiero 11 tygodni, chyba za dużo od niego wymagasz. Chcesz się cały czas zamartwiać co to będzie? Ok masz prawo. A możesz też uwierzyć w to, że Wam się uda.
      Oczywiście nikt Ci nie obieca, że będzie dobrze, ale chyba lepiej dla dziecka jeśli dasz mu teraz spokój, czułość i bezpieczeństwo. I to nie jest TAKIE dziecko tylko TWOJE dziecko. Dziecko, które potrzebuje teraz Twojej pomocy najbardziej na świecie.
      Trzymaj się cieplutko i odwagi!
    • mts_0 Re: prośba o pomoc 29.11.10, 18:21
      Rozumiem, że jest Ci ciężko. Mój synek też miał niedotlenienie, tylko mi tego nawet nie powiedziano. Dowiedziałam się dopiero kilka miesięcy później.
      To jest twoje pierwsze dziecko, więc do tych wszystkich problemów zdrowotnych dochodzi stres związany z nową sytuacją (nie chcę się wymądrzać, po prostu u mnie tak było z pierwszym dzieckiem).
      To super, że tak wcześnie zaczęłaś rehabilitację - im cześniej tym lepiej. Tylko, z tego co mi mówią, musi być regularnie i często (spytaj o optymalną częstość, ja chodzę 3 razy w tyg.)
      Moim zdniem dla takich osób, jak my brakuje konkretnej informacji, co robić, gdzie iść itp. Ja się wszystkiego dowiaduję przez przypadek.
      Co moim zdaniem możesz spróbować - niestety nie jestem z Wrocławia:
      1. iść do neurologa
      2. zapisać się do poradni zajmującej się problemami w rozwoju
      3. nie wiem od jakiego wieku, ale poradnie psychologiczne oświatowe wydają zaświadczenia o potrzebie wczesnego wspomagania rozwoju. Z takim papierkiem możesz iść do ośrodka wczesnego wspoamagania rozwoju i załapać się na różne zajęcia rozwojowe: rehabilitacja, psycholog, logopeda, itp.
      Nie chcę Cię tym wszystkim straszyć, bo wiem, że tego wydaje się być dużo. Ja kilka miesięcy temu też byłabym tym przerażona. Wszystko zależy od tego jakie problemy ma Twój synek. Pewnie części z tego nie będziesz potrzebowała - życzę Ci tego.
      Mi rehabilitantki mówią i nadal trudno mi się z tym pogodzić, że rozwój przebiega skokowo, a przy wylewach mają doświadczenie, że najpierw musi się wchłonąć wylew i dopiero wszystko rusza. U mojego malucha wygląda to tak, że długo, długo nic i w końcu jest!!!

      Na konieć życzę Ci, by Twoja historia skończyła się tak, jak wielu dziewczyn z tych for - początki bardzo trudne, ale po jakimś czasie wszystko się wyprostowuje i tę trudne chwile są tylko wspomnieniem :-)
    • marika012 Re: prośba o pomoc 01.12.10, 14:58
      Nie myśl że ma 11 tygodni. Urodził się wcześniej. Musisz jego wiek korygować sprawdzając tzw. "normy". Powinien się urodzić 7 tygodni temu. 2 miesięczne dzieci często jeszcze nie skupiają wzroku na dłużej nie interesują się zabawkami, nie wyciągają do nich rączek.
      Mały może być naburmuszony i płaczliwy bo Ty jesteś strzępkiem nerwów. On to czuje! To nie pozwala mu w spokoju rosnąć i rozwijać się. Jest tak jak i Ty jednym wielkim stresem.
      Zorganizuj sobie pomoc (może psycholog, może jakieś tabletki na uspokojenie).

      Mały miał trudniejszy start ale to nie znaczy że pozostawi on ślady na dalsze życie. Konsultuj u specjalistów i rehabilituj. I wierz w swoje dziecko. Na "wcześniakach" możesz poczytać historie dzieci które były wypisywane ze szpitala w stanie wegetatywnym, bez kontaktu, bez szans na mówienie, chodzenie itd. Potem czytały w wieku 5 lat i były bystrzejsze niż rówieśnicy bez tak trudnego startu.

      Głowa do góry. Wiarą, miłością i stymulacją rozwoju można naprawdę duuużo zdziałać.
    • kasienka43 Re: prośba o pomoc 06.12.10, 18:40
      Niepotrzebnie panikujesz naprawdę,

      -twoje dziecko nie skupia wzroku na zabawkach itp.- jest wcześniakiem , u takich dzieci często zauważa się niedojrzałość ukł. nerwowego - co przejawia się problemami z napięciem, większym rozdrażnieniem itp. może w ten sposób reagować - takie są objawy wzmożonego napięcia - mój synek zaczął interesować się zabawkami mając 3 m-c - i nikt nie zarzuca mu niczego , też jest pod opieką neurologa... bo ma problemy z napięciem (tak jak u ciebie - nogi,rączki wzmożone - głowa , barki, tułów obniżone - ciężko go było ubierać ... nie miał odruchu ssania - musiałam zrezygnować z karmienia piersią - był pod fototerapią - KAŻDE DZIECKO ROZWIJA SIĘ WE WŁASNYM TEMPIE ...!

      A odnośnie tego:

      "Wylewy dokomorowe wchłonęły się, ale ma jeszcze poszerzone boczne komory mózgowe (około 6,3 mm a norma to 10mm)" - kto ci powiedział tę bzdurę o poszerzonych komorach ???? mając po 6,3 nie możesz mówić że ma je poszerzone - po pierwsze u płodu norma jest do 10 mm (mój synek miał 12,4 i co ?) nikt nie robił z tego problemu ... u chłopców za normę uznaje się 12 mm u PŁODU - NARODZONY NIEMOWLAK MA JUŻ INNE NORMY - u naszego synka jest poszerzenie potwierdzone 3 usg przez ciemię i nie posługują się 10 mm - jest opis że obie komory są poszerzone w sopniu małym , wskaźnik Evansa komory prawej na wys. otworów Monroego 0,37, po lewej 0,36 (norma do o,34). a u płodu było 12,4 więc .... faktycznie poszerzone komory mogą powodować wolniejszy rozwój ale co z tego - gdybym przejmowała się tym jak ty - to nie wiem co ... mały zaczął podnosić główkę jak miał skończone 4 m-c i 10 dni i cieszę się z jeg postępów - rozwija się wolniej - wolno mu... a na rehabilitacji jest mnóstwo wcześniaków - jedno dziecko które po urodzeniu się nie poruszyło tak było wiotkie - obecnie ma 4,5 m-c i zaczął dopiero machac rączkami - wszystko idzie wypracować - trzeba tylko ćwiczyć - WEŹ SIĘ W GARŚĆ - jesteś twojemu dziecku potrzebna !!!!!
    • www.beatas20 Re: prośba o pomoc 07.12.10, 12:23
      Rozumiem Cię bardzo dobrze jak to przeżywasz, że jesteś załamana itd. miałam podobną sytuację obecnie mój syn ma 8,5 lat diagnoze jaką wystawiali lekarze była powalająca z nóg ale przedewszystkim dzięki rehabilitacji i mojej pracy moj syn jest dzieckiem chodzącym ,mówiącym i w szkole dobrym uczniem nie jest fizycznie tak sprawny izwinny jak rówieśnicy ,ale jestem zacvhwycona tym co osiągneliśmy.Zobaczysz u C też bedzie dobrze ciesz się z jego każdego małego postępu i nie porównuj do jego rówieśników on miał gorszy start .Dobra rehabilitacja i jeszcze raz dobra rehabilitacja pozdrawiam Cię i życzę przedewszystkim Tobie wytrwałości, cierpliwości i siły
    • aleks_j Re: prośba o pomoc 16.02.11, 22:56
      Kochana, moje przedmówczynie napisały same mądre rzeczy. Obiema rękoma podpisuję się pod ich wpisami. Ze swojej strony proponuję, żebyś pomyślała też o sobie. Zadbała o wyciszenie. Wiem, że teraz myślisz tylko o maluszku, ale Twój spokój = Jego spokój. Spróbuj położyć golaska sobie na piersiach i poleżcie chwilkę przy muzyce relaksacyjnej. Zaśpiewaj kołysankę, ponuć coś... U nas lekarze wydali wyrok jeszcze przed urodzeniem, że nawet jak przeżyje to i tak będzie roślinka, leżąca, bez kontaktu. Córka ma 6,5 roku. Mówi pełnymi zdaniami, adekwatnie do sytuacji. Chodzi przy meblach. Jest inna - fakt. Jednak to nie jej problem, ona cały czas się uśmiecha! Jest akceptowana taka jaka jest, jest kochana ale i ma stawiane wymagania... Nie ma taryfy ulgowej. Jest rehabilitowana od 3 m-ca życia Bobathem. Jeździmy na turnusy, mamy zajęcia... Warto uwierzyć w swoje dziecko. Oddałam każdą chwilę swojego życia mojej córce w pierwszym roku jej życia, nosiłam na okrągło na rękach, spałyśmy wtulone w siebie ( z reguły ona na mnie ), nie opuszczaliśmy małej nawet na chwilkę z mężem. Teraz wiem od lekarza prowadzącego córkę, że nasze "poświęcenie" przyniosło efekty. Świadczy o tym jej OUN !!!

      Poproś rodzinę, przyjaciółkę, sąsiadkę niech zajmą się przez godzinkę czy dwie dzidzią, a Ty się prześpij, odpocznij. Twoje zdrowie i Twój spokój jest bardzo ważny. Bez tego Twoje dziecko nie będzie spokojne... Powodzenia!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka