Dodaj do ulubionych

A co dziś ....z indykiem:D

24.11.11, 11:13
A co tam, że nie nasza bajka, indyka mamy wszak smile
Na dożynki za późno, 'dziękczynić' też nie bardzo jest za co, ale pomysł na obiad...wcale nie zły.
Obserwuj wątek
    • polnaro Re: A co dziś ....z indykiem:D 24.11.11, 11:14
      Oczywiście, że niezły.
      • izis52 Re: A co dziś ....z indykiem:D 24.11.11, 11:23
        Pewnie znalazłby się powód do dziękowania. Komu ? Indyka żurawiną, wcale nie dziękczynnego robię na Boże Narodzenie, gdy więcej konsumentów.
        U nas w czasach głodu na przednówku, indyki nie fruwały. Żywiono się lebiodą, ale kto to pamięta ?
        • eurytka Re: A co dziś ....z indykiem:D 24.11.11, 11:30
          U nas jak baba miała indora to wsadzała go do worasmile
          • misia007 Re: A co dziś ....z indykiem:D 24.11.11, 11:36
            Jemy często nawet bez specjalnych okazji.
            • izis52 Re: A co dziś ....z indykiem:D 24.11.11, 11:40
              Misiu, my też jemy, ale fragmenty big_grin big_grin. a nie w całości, po hamerykańsku......ze słodkimi ziemniakami i innym paskudztwem.
              • sagittarius954 Re: A co dziś ....z indykiem:D 24.11.11, 11:54
                a ja dzis zażyczyłem sobie kartofel z omasta podgardlaną zesmażoną na chrupko oraz z mizerią . Delektujmy sie, poniewąż wieszcze mówia o głodzie który tuż tuż u wrót ludzkości ...pokłady mojego tłuszczu znaczy przydac sie mogą big_grinbig_grin
                • misia007 Re: A co dziś ....z indykiem:D 24.11.11, 12:06
                  Izis my tylko fragmenty i to takie mało anatomiczne czyli pierś.Po latach nie jedzenia mięsa , poniekąd zmuszona zostałam do konsumpcji przynajmniej drobiu ale tak w całości to za trudne.Niestety sagi głodówki najlepiej służą chudym,żylastym osobnikom.Grubasy padają pierwsze.
                  • eurytka Re: A co dziś ....z indykiem:D 24.11.11, 12:11
                    Szybciej chudy umrze niż gruby schudnie?
                    Czy odwrotnie?big_grin
                    • misia007 Re: A co dziś ....z indykiem:D 24.11.11, 12:30
                      Grubszy jest mniej odporny,prędzej go jakaś franca dopadnie.
                      • polnaro Re: A co dziś ....z indykiem:D 24.11.11, 13:11
                        big_grin Dobrzy jesteście, nie ma co. Od dziękczynienia do francy jednym susem big_grin
                        A indyk mięsko ma zdrowe, ponoć nie pozwala się byle chemią paść, chociaż hodowcy zdolni są i sposoby swoje znajdą także na indycze piersi i udka wydatne.
                        • voxave Re: A co dziś ....z indykiem:D 24.11.11, 14:32
                          Indyk ze sklepu czyli z dużej hodowli jest paskudny---smierdzi mączka rybną--nie kupuje bo jestem rozkapryszona dawnym smakiem indyka---moja rodzina też.....smile
                          • filip505 Re: A co dziś ....z indykiem:D 24.11.11, 16:29
                            ....nie wiem z jakiej chodowli jest moj,ale po upieczeniu
                            jest bardzo smaczny,moze dlatego ze ja go pieke,
                            robie to od lat,oczywiscie przygotowanie go nie jest
                            moja zasluga,ale przy pieczeniu trzeba pilnowac zeby nie
                            wysechl,choc jak sie piecze w folji to chyba nie ma szans,
                            nie wiem na ile zmienil sie smak z dawnej i obecnej chodowli
                            ale te najbardziej ekologiczne,czyli dzikie calkiem smaczne
                            nie sa,jeszcze nie jadlem takiego,ale ci co jedli nie polecaja,
                            za 1,5 godz idzie do piekarnika, po ok 4,5 godz ma byc gotowy,
                            ma w sobie termometr,jak bezpiecznik,jak wyskoczy to jest
                            gotowy,
                            dzikiego ustrzelic w gorach nie trudno,teraz na jesieni stadami
                            chodza po osiedlach,tyle ze trzeba z luku,bo z karabinu strzelac
                            nie wolno,moze kiedys to zrobie i posmakuje,
                            smacznego indyka.
                            • misia007 Re: A co dziś ....z indykiem:D 24.11.11, 16:59
                              Te co jem też smaczne albo ja mało wybredna czy jak.
                              • filip505 Re: A co dziś ....z indykiem:D 24.11.11, 17:22
                                ....misiu,to tyle mi "nadawalas" za zabijanie ryb do jedzenia,
                                a sama ptactwo jadasz?????,przeciez one bardziej rozwiniete
                                w ewolucji niz ryby,nie jest to wymowka,po prostu jest mi bardzo
                                milo ze nasze pojmowanie swiata jest zblizone.
                                • misia007 Re: A co dziś ....z indykiem:D 24.11.11, 17:34
                                  To nie ja Filip, ja ryby jadałam tylko mięsa nie a teraz z konieczności i drób wcinam.
                                  • filip505 Re: A co dziś ....z indykiem:D 24.11.11, 17:46
                                    ....tutaj sie mowi ze jak ktos biedny, to ze zyje "na jajkach i kurczakach",
                                    ale ty napewno nie z tego powodu,
                                    ...jak nie ty, to przepraszam i jest mi jeszcze bardziej milo,ale tak to mi
                                    jakos utkwilo w mojej podswiadomosci,
                                    • misia007 Re: A co dziś ....z indykiem:D 24.11.11, 18:00
                                      No niestety za moment ci będzie mniej milo jak przeczytasz o Dniu Ryby ale musiałam.
                            • voxave Re: A co dziś ....z indykiem:D 25.11.11, 00:15
                              Filip---nie mow mi jak sie piecze indyka,robilam to przez kilkadziesiąt lat.Indyk byl z niewielkiej hodowli od znajomego gospodarza---z resztą w moim rodzinnym domu matka z ojcem tez hodowali indyki białe i czarne,perliczki, kaczki białe(tłuste) i czarne takie mięsne, kury itd.
                              Indyki przed wieczorem często uciekały na drzewo i tam chciały nocować --ja jako zwinne dziecko ganialam po gałęziach i zganialam je do kurnika.
                              Ojciec moj pracowal* we młynie* to mial prawo do kupienia tanio uszkodzonego ziarna i tym pasł swój drób oraz zielona trawą.
                              Mięso z takich ptakow było pyszne---teraz to nie ma o czym mówić--caLe pokolenia nie poznaja prawdziwego smaku indyka.
                              A farsz...może być różny---a do tego żórawina mniam,mniam,smile
                              • filip505 Re: A co dziś ....z indykiem:D 25.11.11, 04:03
                                ....niesmial bym kogos uczyc kucharowania,mi sie nawet
                                zdaza wode na kawe spalic z czajnikiem,pisalem tylko jak
                                to robie ja,indyka przygotowuje zona,ja tylko wyjmuje z lodowki,
                                wkladam do piekatnika o tem 350F,co godzine zagladam,jakby
                                "sokow" w worku bylo za maloto mam dolac,jak wyskoczy
                                termometr wylaczyc piekarnik,wtedy przychodzi zona z pracy
                                i robi reszte,przy stole jestem chwalony ze dobrze upieklem,
                                bo przeciez moglem spalic,jadamy ze sldkimi ziemniakami,
                                fasola w skorupkach,i cranberry sos,co to zorawiny nie wiem,
                                na deser jest ciasto z dyni i kawa,wino pijemy jakie kto chce,
                                zadnego obowiazkowego kodu,ja czerwony merlot,
                                ...te twoje indyki to takie pol dzikie byly????,ze po drzewach
                                laraly???,jestes pewien ze to nie golebie byly???,nawet podobne
                                tylko mniejsze,
                                • voxave Re: A co dziś ....z indykiem:D 25.11.11, 11:23
                                  Indyki w stanie dzikim nocuja jak sie da na drzewach----te hodowlane maja zakodowany taki instynkt i tez o zmroku pakuja sie na drzewo.
                                  Zurawina-----w dużych ilościach pozyskiwana w Kanadzie w lasach w rozlewiskach wodnych był taki fajny film w tv jak na skale przemysłowa pozyskuje sie żórawinę.Ma czerwone owoce jest krzewinką jak jagoda czyli czarna borowka.Pyszota--najwyższa zawartość wit C ,jak równiez posiada substancje ecznicze na nerki,z niej robi sie leki na nery.
                                  • misia007 Re: A co dziś ....z indykiem:D 25.11.11, 13:04
                                    Indyki to nie wiem ale pawie nocują na drzewach.Sama nieraz w Łazienkach widziałam jak ciężko podrywają się z ziemi i dostojnie lądują na gałęzi.Jak one mogą to i indyk też.
                                    • polnaro Re: A co dziś ....z indykiem:D 25.11.11, 13:09
                                      A kozy?
                                      Kozy też na drzewach widziałam. Raczej tam nie sypiają, karmią się gałązkami i owocami.
                                      • eurytka Re: A co dziś ....z indykiem:D 25.11.11, 13:40
                                        A ja kozę na miotle brzozowej widziałambig_grin
                                        Co prawda na niej nie leciała, tylko ją obgryzałabig_grin.
                                        Indyki zaś ciężkie, gilgoczące, ledwo nogami włóczące pamiętam z dzieciństwa.
                                        • filip505 Re: A co dziś ....z indykiem:D 25.11.11, 16:34
                                          .....musze poobserwowac te dzikie,fruwac umieja,
                                          sam widzialem jak stadko z 50 m przefrunelo,jak
                                          sie wystraszylo,moze jak sie poluje noca to na
                                          drzewach trzeba ich szukac,pogadam z kolega
                                          on jest encyklopedja od natury,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka