Mam nietypowe pytanie. Moje rodzeństwo chce na siłę" uszczęśliwić " rodziców i zburzyć im piec kaflowy. Robimy im remont, oni proszą , by ten piec zostawić, bo są do niego przyzwyczajeni i nie wyobrażają sobie, by nie mogli w zimie ogrzać pleców o niego. Też mam do niego sentyment

Obiecałam rodzicom, że nie zburzymy tego pieca. Rodzeństwo mnie bombarduje telefonami i ja mam przekonać rodziców do zburzenia tego pieca. Jestem pomiędzy młotem a kowadłem. Uważam, jako środkowe dziecko z 7-ki, że rodzice mają prawo decydować o " swoim kawałku podłogi". Z drugiej strony rodzeństwo chce, by rodzice nie musieli palić w piecu. Mamusia jest sprawna, to nie jest dla niej problem rozpalić, a drewno ja jej przynoszę lub brat. Czy dzieci mają prawo( niby dla wygody i dobra rodziców) unowocześniać im kąty na starość? Co o tym sądzicie? Ja jestem za pozostawieniem pieca, jest w dobrym stanie, palą w nim tylko drewnem i mają czujnik czadu. Jest to piec kuchenny, na którym mamusia też czasami gotuje. Spójrzcie na to z boku, jako osoby postronne. Dziękuję za wasze opinie na ten temat. Mam czas do piątku. Wolałabym na argumenty przekonać rodzeństwo, szczególnie to mieszkające w mieście, że nie można z buciorami ingerować w ich mały skrawek gniazdka, które już razem wiją ponad 60 lat. Pozdrawiam