Dodaj do ulubionych

Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery...

20.11.04, 17:34
Wlasnie wrocilem ze spaceru i postanowilem rozpoczac ten watek
"podrozniczy".
Nawet jako maly chlopak fascynowaly mnie inne kraje i "podrozowalismy"
wtedy z kolega palcem po mapie.

Chcielismy wtedy nawet uciec gdzie "pieprz rosnie"

Otoz na tym mym spacerze natknalem sie na "california pepper tree"-
co znaczy "kalifornijskie drzewo pieprzowe".. hmm dziwny
zbieg okolicznosci .... zyczenie sie spelnilo.

Jutro zabieram "rodzinke" do Las Vegas. Czy wiecie ze Las Vegas
jest numer 1 atrakcja turystyczna w swiecie?
Obserwuj wątek
    • zdzirka Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 20.11.04, 18:34
      I co w tym Las Vegas można zwiedzać?
      ps
      Rozumiem że masz na myśli turystyczny "świat" amerykański.
      wink
    • lilimarlene1 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 20.11.04, 19:09
      A na relację z udanej wycieczki do Las Vegas czekamy.
      • tesunia Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 21.11.04, 00:00
        hmmmmm....ja wrocilam z nastespnej podrozy....
        choc obie byly do kraju to rownie milo i cieplo
        bede je wspominacsmile)

        PS;..ciekawa jestem auguscie relacji wycieczkowej,
        przecie to takie "egzotyczne" dla europejczykawink)
        • august2 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 21.11.04, 01:16
          W jednym z postow bylo pytanie o tym co mozna robic w Las Vegas..
          Hmm...
          Wyczuwam w tym pytaniu ironie ale mimo to postaram sie
          odpisac.
          Osoba ciekawa zycia moze zobaczyc wiele rzeczy.
          Podam pare przykadow
          - olbrzymia ilosc hoteli zgromadzona w wiekszosci przy jednej ulicy Las Vegas
          Blvd
          - roznorodnosc architektury, od zwyklych szescianow do fanatazyjnego hotelu
          Bellagio
          - niesamowita kolorystyka tej glownej ulicy zarowno w dzien jak i w nocy
          - dla szukajacego dreszczyka emocji hazardzisty- setki roznych podniet
          - dla przeciwnika hazardu- ciekawe jest obserwowanie tych co z blyskiem w
          oczach graja
          - dla smakoszy (pisze tu o jadle) setki restauracji na wyciagniecie reki
          - dla milosnikow muzyki popularnej – znani w swiecie artysci
          - dla milosnikow rozrywki tzw lekkiej – dziesiatki „show” te w stylu paryskiej
          Olimpii tez
          - dla milosnikow boksu- duzo wrazen
          - dla milosnkow fotografii- niesamowite scenerie
          - dla milosnikow przyrody- ciekawy ogrod botaniczny w Bellagio
          - dla milosnikow malarstwa- bogata wystawa obrazow w Bellagio
          - dla milosnikow spacerow- dluga ulica Las Vegas Blvd i darmowe atrakcje przed
          hotelami
          - dla milosnikow czekolady- darmowa wycieczka w fabryce czekolady(z
          probowaniem wlacznie)
          - dla milosnikow golfa – olbrzymie pola golfowe
          - dla mlodych par- mozliwosc wziecia slubu w samochodzie
          - dla milosnikow muzeum- Liberace Museum, Natural History Museum, Las Vegas Art
          Museum,Old Las Vegas Mormon Fort (najstarszy fort w stanie Nevada)

          -dla milosnikow podrozy – punkt wypadowy do Grand Canyon (autobusem,
          helikopterem lub samolotem)
          -dla milosnikow natury – olbrzymia zapora wodna, Lake Mead ( najwieksze jezioro-
          zbiornik zbudowane przez ludzi na terenie USA), Red Rock Canyon
          - dla milosnikow sportow zimowych – osrodek narciarski w niedalekich gorach

          To tylo co udalo mi sie zapamietac
          • axsa Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 21.11.04, 08:16
            august2 napisał:
            > Osoba ciekawa zycia moze zobaczyc wiele rzeczy.

            To zdanie oddaje sedno sprawy.
            Jestem szczęśliwa, bo nauczono mnie nie tylko patrzeć, ale i widzieć.
            Kocham wiele miejsc i umiałabym zobaczyć wiele w trakcie podróży na drugi
            koniec świata i potrafię zauważyć np. w pobliskim parku, sprawy i zdarzenia
            niewidoczne dla innych.
            Dzisiaj piękna, mroźna pogoda, więc będzie wyjazd do lasu, a tam długi spacer.
          • natla Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 21.11.04, 08:57
            Ja już proszę o Grand Canyon i zaporę. Tylko jak to zrobić, aby być w tych
            miejscach bez tłumu ludzi?
            Na świat trzeba umieć patrzyć. Nawet w zakutej , prowincjonalnej wsi można się
            dopatrzeć ciekawych rzeczy. Ale treba mieć zainteresowania i otwartą głowę. No
            nie?
            Baw się dobrze i potem poproszę (poprosimy) o długą relację.smile
            • kla-ra Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 21.11.04, 10:20
              Ja tez zycze Ci dobrej zabawy.Jak wrocisz to napisz co najbardziej Cie
              zachwycilo,co najbardziej smakowalo.

              Swietych kamieni,ktore podobno kumuluja kosmiczna energie i maja zbawienny
              wplyw na nasze zdrowie,jest na swiecie siedem.
              Mieszcza sie w : Rzymie,Jerozolimie,Delhi,Mekce,Velehradzi i w Krakowie,w
              scianie kaplicy Gereona na Wawelu-wmurowano go tam za czasow Kazimierza
              Wielkiego.Tam skieruje swoje kroki na najblizszym spacerze.
              • natla Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 21.11.04, 10:39
                Cześć. Wreszcie przestałaś leserować!
                Potrzeba Ci energii? To nabierz jej więcej i po powrocie z Wawla (jak uczyła
                dzieci - oczywiście krótko - pewna moja nauczycielka), prześlij mi trochę. smile
                A tak poważnie, to wszelkie stare kamienie, ruiny itd. zawsze wprawiają mnie
                w nastrój refleksyjny, działają jakoś tak dziwnie. Niby tylko kamień, ale
                sprzed wieków i już wyobraźnia działa. Dlatego ubóstwiam włóczyć się
                po "starociach".
                • kla-ra Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 21.11.04, 11:28
                  Moze wiec poczekam z tym spacerkiem i razem sie wybierzemy,na dotykanie
                  kosmicznych kamieni.Energii nigdy za duzo,jeszcze tej pozytywnej.
                  • natla Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 21.11.04, 11:50
                    Wspaniale, ale pozdrów ode mnie dzisiaj choć Kopiec z bliska. Musi być piękny w
                    śniegu i słońcu. Wynocha od kompa na Kopiec! smile)

                    Szlag mnię trafia, jak prawie za każdym razem, przy kilkunastominutowej pzerwie
                    muszę się od nowa logować. Czy to normalne, czy moja nieudolność.
                    • kla-ra Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 21.11.04, 12:30
                      Ktory Kopiec masz na mysli,ten najblizej mnie to Kosciuszki,a ten moj ulubiony
                      to Pilsudskiego.Niestety w Krakowie nie ma slonca,snieg topnieje-plucha-
                      • august2 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 25.11.04, 22:06
                        Poniewaz chcialyscie zebym cos napisal.
                        Oto jest pare zdan z mej ostatniej podrozy..

                        Do Las Vegas wyruszylismy w niedziele rano.
                        Juz po paru milach powital nas maly deszcz, ktory przerodzil sie w snieg
                        jak tylko wjechalismy na wyzsze elewacje. Ciekawe dla nas bylo to ze juz w
                        odleglosci ok 40 mil (60 km) od domu jechalismy w zimowej scenerii, niczym w
                        bialej krainie Krolowej Sniegu. Autostrada do Las Vegas prowadzi przez gory i
                        na wysokosci
                        Ok 1200 m snieg wital jadace samochody. Rejon ten nazywany tu High Desert
                        czyli “wysoko polozna pustynia” ma charakterystyczne do tego klimatu
                        Jeshua Tree (drzewa Jeshua). Wygladaly bardzo smiesznie z tymi snieznymi
                        czapkami.
                        Nie byl to wcale snieg „po pas” jak w innych rejonach kraju ale dla nas to
                        wystarczalo
                        zeby troche poogladac widoki jakie tylko spotykamy w TV.
                        Z 2 postojami dojechalismy do Las Vegas ok 2 po poludniu. W hotelu Flamingo
                        pare
                        minut trwala rejestracja -dali mi nawet nizsze ceny niz przewidywalem.
                        Moi podopieczni byli zmeczeni wiec poszedlem w poszukiwaniu jedzenia.
                        Znalazlem na dole w hotelu wloska restauracje i zamowilem 2 pizze, ktore
                        zanioslem do pokoju. Pogoda byla deszczowa ale pomimo tego poszlismy poznym
                        wieczorem na przechadzke po tej kolorowej glownej ulicy Las Vegas.
                        Zahaczylismy o hotel Bellagio (kosztowal ponad 1 miliard dol), gdzie
                        zawsze maja ciekawe dekoracje robione z zywych kwiatow- zmieniane w zaleznosci
                        od pory roku. Pomimo deszczu, mnostwo ludzi na ulicy. Mnostwo tez turystow
                        pochodzenia z Azji; jak z Chin, Japonii, Filipin i innych.
                        Jak juz podkreslalem wczesniej syn i zona sa chorzy tak wiec zawsze musialem
                        brac poprawke w planach gdyz nie zawsze czuli sie dobrze.
                        Drugiego dnia zawiozlem ich na „magic show’. Synowi
                        bardzo sie podobaly te rozne „magiczne sztuki”- z tygrysami wlacznie.
                        Potem obiad i odpoczynek w pokoju hotelowym. Oni odpoczywali
                        a ja poszedlem do hotelu Paris- gdzie jest wieza Eiffla. Jest to wierna kopia
                        Tej slynnej wiezy w skali ½- czyli dokladnie polowa. Zaplacilem bilet i razem
                        z innym turystami wjechalem winda na taras widokowy. Widok z takiej wysokosci
                        rzeczywiscie zapieral dech. Cala glowna ulica Las Vegas na wyciagniecie reki
                        a w oddali osniezone gory. Miasto Las Vegas polozone jest na pustyni i otoczone
                        ze wszystkich stron gorami. 50 lat temu byla to mala miescina a teraz wedlug
                        Statystyki najszybciej rozwijajace sie miasto w USA. Caly czas buduja nowe
                        hotele ,kasyna i oczywiscie domy mieszkalne i autostrady. Ceny domow
                        podskoczyly w tym rejonie w ciagu roku o 30%. Przecietny kosztuje cos ok 268
                        tys dol. Ceny sa wciaz atrakcyjne pomimo tego wzrostu i wciaz sa nowi nabywcy.

                        We wtorek pojechalismy na granice stanu Nevada i Arizona zeby zobaczyc
                        Hoover Dam (wielka zapora i elektrownia wodna). Zbudowana na poczatku lat 30
                        20 wieku jest do dzisiaj jednym z „cudow wspoczesnej architektury”. Ponad 200
                        metrow wysoka
                        i 200m szeroka u podstawy przedziela rzeke Colorado i tworzy najwiekszy
                        zbiornik wodny w USA. Budowana w stylu „art-deco” ktory osobiscie bardzo lubie.
                        Kojarzy mi sie ta cala architektura tej poteznej zapory z ksiazka „Atlas
                        Shrugged” by A. Rand.
                        Po poludniu powrot do hotelu, znowu obiad i odpoczynek.
                        Jako ze nie nalezymy do hazardzistow nic nie stracilismy. W wiekszosci jednak
                        przyjezdzaja tu ludzie zeby grac w nadziei na „wielka wygrana”. Gdyby tak
                        rzeczywiscie
                        ludzie wygrywali to nie mogliby przeciez zbudowac tych milardowych hoteli..
                        W srode rano wyruszylismy w droge powrotna do domu przez te pustynne tereny.
                        Widoki w czasie jazdy sa ciekawe. Dalekie gory we mgle, plaskie jak stol tereny
                        porosniete rzadka pustynna roslinnoscia. Kolor wgorz – czerwonawy sprawia
                        wrazenie ze jedzie sie jak przez jakies tereny wyjete zywcem z filmow lub
                        ksiazek fantastycznych. Po przyjezdzie spojrzalem na licznik. Przejechalismy w
                        sumie ok 900 km.

                        • natla Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 25.11.04, 22:17
                          No wreszcie przestałeś się włóczyć i jesteś z nami. Przeczytam Twoją relację
                          jutro (mam nadzieję). Z ciekawością. Dziś padam.
                          • august2 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 27.11.04, 21:08
                            ..wrocilem z mego prawie codziennego spaceru.
                            Lekarz zawsze sie pyta na badaniach okresowych
                            czy duzo chodze wiec zeby nie klamac musze spacerowac.
                            Mialem juz kilka razy wam napisac o pewnym kwitnacym teraz drzewie.
                            Otoz na trasie mej przechadzki widze od kilkunastu dni kwitnace
                            eukaliptusy. Drzewa te przeniesiono na ten grunt z Australii.
                            Zastanawialem sie dlaczego teraz kwitna i doszedlem do wniosku
                            ze teraz w Australii jest jeszcze wiosna. Eukaliptusy nie wiedza
                            napewno ze mieszkaja w Kalifornii i sobie teraz po koniec listopada
                            zakwitaja...

                            Tak na marginesie czy pamietacie dropsy o smaku eukaliptusowym?
                            Pamietam ze kosztowaly 50 gr.

                            A.
                            • natla Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 27.11.04, 21:35
                              Tak na marginesie czy pamietacie dropsy o smaku eukaliptusowym?
                              > Pamietam ze kosztowaly 50 gr.

                              Tak, były i są jeszcze, dla mnie ohydne.
                              A jakie mają kwiaty?
                              • tesunia Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 27.11.04, 22:50
                                przyjemne urolopowanie mieliscie auguscie,

                                wlasnie!,jak kwitnie drzewo eukaliptusowe??
                                szkoda,ze niedziwiadkow nie sprowadziliwink)

                                u nas ludziska staraja sie o pieski
                                by chodzic na spacerki trzy razy dzienniewink)
                                • natla Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 27.11.04, 23:18
                                  > szkoda,ze niedziwiadkow nie sprowadziliwink)

                                  Z tego co wiem, to sprowadzili. Paaaaaa, ććśśśśśśśśś
                                • august2 Re: Tesunia i Natla 27.11.04, 23:20
                                  en.wikipedia.org/wiki/Eucalyptus
                                  znalazlem informacje o eukaliptusach.
                                  Kliknijcie na zdjecie po prawej stronie - zobaczycie
                                  w powiekszeniu.
                                  Niedzwiadki koala to tylko w ZOO.
                                  Mozna za to zobaczyc smigajace w powietrzu kolibry,
                                  ktore popisuja sie swymi powietrznymi piruetami...

                                  A.
                                  • natla Re: Tesunia i Natla 28.11.04, 00:43
                                    Dzięki za stronę. Kajam się , bo mogłam sobie przypomnieć z atlasu, zwłaszcza,
                                    że to moje wykształcenie. smile)
                                  • amcapol Eukaliptusy 28.11.04, 02:03
                                    Wlasnie wczoraj bylismy na dlugim spacerze wsrod eukaliptusow, kwitna i jak sie
                                    polamie lisc to zapach jest bardzo intensywny. Lubie te liscie przyniesc i
                                    wlozyc do szuflad, polek z ubraniami, bielizna.
                                    August2 - to nie zajrzeliscie do zadnego buffet ? Ja nigdy nie gram w LV.
                                    Maz lubi posiedziec przy maszynce. Jest tam tyle atrakcji ze bez gry ma sie
                                    sporo uciechy. W takim "Venetian" obserwowanie gondolierow wyspiewujacych arie
                                    zakochanym ktorych przeworza sztucznymi kanalami. W "Mirage" biale lwy.
                                    Niestety juz nie ma "Sigfrid and Roy" pokazu. Byl zupelnie niesamowity.
                                    W "Cesear's palace" wojna Bogow. Zachwyca technologia, specjalne efekty i wiele
                                    z tego jest za darmo.W L.V. mozna zabawic sie, zjesc i zobaczyc shows chyba
                                    najtaniej ze wszystkich miejsc swiata. August2 ma racje. Za te tanie ceny
                                    nalezy podziekowac tym co traca $ w ruletke.
                                    • august2 Re: Eukaliptusy-Amcapol 28.11.04, 02:44
                                      Witaj Amcapol
                                      Widze ze zawsze przypominasz o tym "buffet".
                                      Z tym jedzeniem to zawsze mamy problemy jezeli jestesmy
                                      z synem, ktory jak juz wspomnialem jest przewlekle chory. Musze wtedy sie
                                      przystosowywac do niego.

                                      Tak z ciekawosci sie pytam. Czy byliscie na Hoover Dam?
                                    • ka-mil Re: Eukaliptusy 28.11.04, 05:21
                                      amcapol napisała:

                                      Ja nigdy nie gram w LV.
                                      > Maz lubi posiedziec przy maszynce. Jest tam tyle atrakcji ze bez gry ma sie
                                      > sporo uciechy.
                                      --------

                                      Przyjedz do Niagara Falls - Canada , tutaj atrakcji mamy tez co niemiara a dla
                                      meza Kasyno otwarte non-stop 24 godz. , 7 dni w tygodniu , 365 dni w roku :
                                      www.infoniagara.com/d-att.html
                                      po lewej stronie sa odnosniki do atrakcji ktore czekaja na turyste np. Zegar
                                      Kwiatowy ( Floral Clock ) ktorego tarcza to 16 tys. roslin i kwiatow zmieniane
                                      dwa razy w roku .
                                      • tesunia Re: Eukaliptusy 28.11.04, 09:42
                                        ale macie wspaniale atrakcje....smile)
                                        szkoda,ze w skandynawi niema takichsad(
                                        • pia.ed Re: Eukaliptusy 28.11.04, 20:24
                                          Ze Skandynawii mozna pojechac i zobaczyc np. Niagara falls tak jak ja to
                                          zrobilam. Odleglosc nie jest tak duza.
                                          Ze Skandynawii jedzie sie 8 godzin, a z Kalifornii 4 godziny...
                                          Promem do Polski jedziesz dluzej!
                                          • tesunia Re: Eukaliptusy 28.11.04, 20:34
                                            pia.ed napisała:

                                            > Ze Skandynawii mozna pojechac i zobaczyc np. Niagara falls tak jak ja to
                                            > zrobilam. Odleglosc nie jest tak duza.
                                            > Ze Skandynawii jedzie sie 8 godzin, a z Kalifornii 4 godziny...
                                            > Promem do Polski jedziesz dluzej!

                                            oczywiscie ze mozna sobie zrobic taka wycieczke,
                                            czemu nie....
                                            ale chyba nie pojechalas tam jako kaprys wycieczkowy na jeden dzien
                                            a bylas w odwiedzinach u kogos,
                                            co dalo Ci szanse zobaczyc wiecej....
                                            jak wygram w lotto, zafunduje sobie jednodniowa na niagarewink)
                                            • pia.ed Moje amerykanskie podroze 29.11.04, 11:45
                                              Tesuniu, oczywiscie nie bylam tam specjalnie po to zeby zobaczyc Niagare,
                                              ale spedzilam pare dni w Buffalo i przy okazji tam wyskoczylam.
                                              Podczas tej samej podrozy bylam tez w New Jersej i Columbus, u moich znajomych
                                              Amerykanow poznanych droga korespondencyjna.

                                              Teraz dolar spada na leb na szyje i zastanawiam sie znow nad odwiedzeniem USA,
                                              choc wstrzymuje mnie obawa przed podrozowaniem samolotami...
                                      • amcapol Niagara Falls 28.11.04, 19:39
                                        Dzieki za zaproszenie. Bylam tam. Szczegolnie strona kanadyjska jest
                                        atrakcyjna. Zaliczylismy tour stateczkiem ( taki mini) z tych pelerynach
                                        podjezdzajacy blisko wodospadu. Potem byl obiad w tej krecacej sie restauracji
                                        na szczycie wiezy. Piekny widok na wodospad i jak dobra widocznosc do 50ciu mil
                                        wokolo.Ciagle mam pare zdjec stamtad na
                                        Niagara falls ma zupelnie inny charakter niz Las Vegas, lub Hoover Dam...Trzeba
                                        kazde z tych mniejsc obejrzec.
                                        August2 - tak bylam na tour w i wokolo Hoover Dam.Raz jadac do Grand Canyon a
                                        drugi raz w drodze do Utah.
                                        A'propos diet. Nie wiem na jakiej jest Twoj syn ale wlasnie buffet daja szanse
                                        na wybor low fat, vegetarian, low carb, diabetic i in. Przy okazji kazdy moze
                                        sobie wybrac co lubi i moze jesc.
                                        Bardzo mile wspominam 2 dni w Joshua park. Co za niespotykane miejsce. Wtedy
                                        byl wsciekly upal a teraz snieg na tych malych drzewkach. To musialo byc piekne.
                                  • tesunia Re: Tesunia i Natla 28.11.04, 09:45
                                    august2 napisał:

                                    > en.wikipedia.org/wiki/Eucalyptus
                                    > znalazlem informacje o eukaliptusach.
                                    > Kliknijcie na zdjecie po prawej stronie - zobaczycie
                                    > w powiekszeniu.
                                    > Niedzwiadki koala to tylko w ZOO.
                                    > Mozna za to zobaczyc smigajace w powietrzu kolibry,
                                    > ktore popisuja sie swymi powietrznymi piruetami...
                                    >
                                    > A.
                                    piekne kwiaty....
                                    i ulica pachnie nimismile)
                                    • august2 Re: Amcapol 28.11.04, 23:39
                                      ..To ty jestes taka “wedrowniczka”?
                                      Ja z tych czy innych wzgledow (nie chce tu sie tlumaczyc)
                                      „odkrywam” bardziej lokalne tereny.
                                      Z tym rozmaitym jedzeniem w ‘Buffet”masz racje
                                      Ale choroba mego syna nie jest zwiazana z dieta..

                                      A Niagara to kojarzy mi sie z M. Monroe i J. Cotton...
                                      • august2 Re: Pytanie 02.12.04, 04:34
                                        Czy nikt juz nie ma cos ciekawego napisania?
                                        • tesunia Re: Pytanie 02.12.04, 14:01
                                          no moge opisywac swoje wycieczki do miasta
                                          w pogoni za dekoracjami choinkowymiwink))))))))))))
                                        • pia.ed Re: Pytanie 02.12.04, 14:27
                                          Ja chcialam zapytac, ile Was kosztowal motel na dobe?
                                          Podobno w las Vegas dobry motel kosztuje mniej niz jakis bylejaki przy szosie.
                                        • natla Re: Pytanie 02.12.04, 14:45
                                          Auguście , nan tyle spacerów i wycieczek w głowie, że obiecuję, jak mi się
                                          przewali remont i grypsko, po kolei opowiadać.smile
                                          • pia.ed Re: Pytanie 02.12.04, 16:05
                                            A co natla, nie szczepilas sie na grype? W Polsce sie wszyscy szczepia...
                                            • tesunia Re: Pytanie 02.12.04, 17:09
                                              pia.ed napisała:

                                              > A co natla, nie szczepilas sie na grype? W Polsce sie wszyscy szczepia...

                                              oczywiscie ,jak chca sie zaszczepic .
                                              Ci nieszczepieni przechodza teraz GRYPSKO..wink))))))))))))
                                            • natla Re: Pytanie 02.12.04, 17:41
                                              Nie, bo ja jestem odporna psiajucha. smile Katarki się mnie nie czepiają, a grypy
                                              tak naprawdę nie miałam nigdy. Sądzę, że to tez nie grypa, tylko grypka,
                                              powstała na skutek przemęczenia; zmalała odporność. Nawet nie szpikuję się
                                              specjalnie tabletkami. Ot tak trochę aspiryny. Przejdzie. smile
    • ona44 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 02.12.04, 15:51
      auguscie jest,jest dużo tego tylko czasu braksad
      piszesz tak ciekawie chętnie czytam Twoje wątki
      w miarę możliwości postaram się dodać coś
      od siebie.
      • kla-ra Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 02.12.04, 19:29
        W Krakowie wyjatkowo,jak na te pore roku cieplo/8stopni+/.
        Wlasnie wrocilam z trzy godzinnego spacerku.Z domu pieszo do Rynku 30 minut.
        Na rynku odbywaja sie targi swiateczne.W tym roku znacznie okrojone z powodu
        remontu plyty.Kramy ustawiono od strony kosciola Mariackiego.
        Ile w tych kramach dobra od bombek ekologicznych/biale szklo a w srodku
        sianko,sloma/kolorowe po zawrot glowy i tenajdrozsz/10zl 1 szt/ w starym
        stylu /barok/,to trzeba zobaczyc,opisac sie nie da.Ozdoby ze slomki,male i duze
        aniolki,gwiazdy z sianka,ktore mozna powiesic na scianie,polozyc na stole i np
        wlozyc w srodeczek swiece,cuda.
        Oczywiscie kramy z jedzonkiem,grzancem.
        Ide przez rynek,pieknie oswietlony kosciol Mariacki,Sukiennice i dziekuje
        Bogu,za to piekno i za to,ze moge to widziec i tu byc.Poczulam wielkie
        szczescie i to tez trudno opisac.
        • tesunia Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 02.12.04, 19:55
          kla-ra napisała:

          > W Krakowie wyjatkowo,jak na te pore roku cieplo/8stopni+/.
          > Wlasnie wrocilam z trzy godzinnego spacerku.Z domu pieszo do Rynku 30 minut.
          > Na rynku odbywaja sie targi swiateczne.W tym roku znacznie okrojone z powodu
          > remontu plyty.Kramy ustawiono od strony kosciola Mariackiego.
          > Ile w tych kramach dobra od bombek ekologicznych/biale szklo a w srodku
          > sianko,sloma/kolorowe po zawrot glowy i tenajdrozsz/10zl 1 szt/ w starym
          > stylu /barok/,to trzeba zobaczyc,opisac sie nie da.Ozdoby ze slomki,male i
          duze
          >
          > aniolki,gwiazdy z sianka,ktore mozna powiesic na scianie,polozyc na stole i
          np
          > wlozyc w srodeczek swiece,cuda.
          > Oczywiscie kramy z jedzonkiem,grzancem.
          > Ide przez rynek,pieknie oswietlony kosciol Mariacki,Sukiennice i dziekuje
          > Bogu,za to piekno i za to,ze moge to widziec i tu byc.Poczulam wielkie
          > szczescie i to tez trudno opisac.

          ale cudenka piekne naogladalas sie....szkoda,
          ze u nas niema ich na codzien,
          • ona44 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 02.12.04, 22:32
            Przyłączam się do tych zazdrościsad

        • natla Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 02.12.04, 22:11
          Aż Ci zazdroszczę. smile
          • august2 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 03.12.04, 04:38
            Kla-ro
            Dziekujemy za opis krakowskiego spaceru
            i czekamy na dalsze..
            Rzeczywiscie masz z czego sie cieszyc
            Mieszkasz w ladnym miejscu o ktorym niektorzy
            moga tylko marzyc..
            • august2 Re: Odpowiedz dla pia.ed 03.12.04, 04:47
              Pia.ed

              Za hotel Flamingo
              www.caesars.com/Flamingo/LasVegas/Hotel/Accommodations/
              przy glownej ulicy, naprzeciwko Caesars i Bellagio
              zaplacilismy za 3 dni 250 dolarow ( 83 za noc)

              A.
              • pia.ed Re: Odpowiedz dla augusta, California 03.12.04, 12:25
                Dziekuje, august!
        • natla Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 03.12.04, 12:04
          Ale podobno są już szopki, o których nic nie napisałaś.
          • august2 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 04.12.04, 17:48
            Pare dni temu Natla pisala cytuje:
            Auguście , nan tyle spacerów i wycieczek w głowie, że obiecuję, jak mi się
            przewali remont i grypsko, po kolei opowiadać.smile

            Moze to i dobry pomysl pisac nawet o tych dawnych wycieczkach i spacerach??
            Piszac te zdanie przypomnial mi sie spacer ostatniej wiosny z mym chorym synem.
            Mamy tu bardzo blisko bardzo przyjemy zakatek-taki mini rezerwat
            starych kalifornijskich debow. Oto co wtedy napisalem:

            Slonce przedzieralo sie przez ciezkie konary kalifornijskich debow...

            Cieple powietrze laskotalo twarz,
            Ptaki przeskakiwaly z galezi na galaz
            zanoszac sie przy tym ta swa ptasia mowa,
            A my szlismy powoli, wijaca sie mala sciezka.

            Nieopodal przewodnik rozesmianej grupki dzieci,
            Takich przedszkolakow w zabawnych slomianych kapelusikach
            Nakazal cisze, I placem wskazal obumarle drzewo,
            My rowniez zadarlismy glowy.. a tam..

            Wysoko w gorze 3 dziecioly pracowicie obstukiwaly pien
            nie zwazajac na obecnosc gosci,
            Jeden z nich z zabawna, czerwona czupryna
            Tak zawziecie stukal ze az wiorka sie sypaly

            Dalej juz poszlismy sami (dzieci skrecily na lewo ),
            Cieplo nadal dotykalo nasze policzki
            a do uszow wdarl sie znajomy dzwiek
            zab, rechoczacych przy malym rozlewisku.

            W powrotnej drodze juz tym razem inna trasa,
            Pochylone galazki krzewow z zaczatkami lisci,
            jakby broniac wstepu, dotykaly naszych ubran,
            Przestraszona jaszczurka smignela pod nogami.

            ....to wszystko zapachnialo mi wiosna....

            A.
            • kla-ra Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 04.12.04, 20:05
              August,pieknie napisane.
              A wiec prowadzisz pamietnik,zapiski,zatrzymujesz mile chwile.
              Tak trzymaj.
              Szopki krakowskie-natluniu-to nie wejsc i wyjsc z muzeum,to cala wyprawa,ktora
              byc moze zrealizuje w poniedzialek,pod warunkiem ze czas pozwoli.
              • august2 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 09.12.04, 05:37
                Czyzby juz nikt nie chodzil teraz na spacery?
                To moze ja cos napisze...
                Dzisiaj o 7:30 wieczorem wybralem sie na taki krotki spacer.
                Mialem isc dalej ale byla mzawka i nie chcialem ryzykowac
                zbytniego oddalenia od domu.
                Najpierw w ogrodku sprawdzilem jak rosna moje nowe nabytki
                ktore posadzilem w donicach roznej wielkosci w ostatnia sobote.
                Miniaturowe bratki, malutkie biale kwiatuszki podobne do bialych rozyczek
                nazywane White Snow (bialy snieg), Silver Lace (srebrne koronki),
                begonie i inne o czerwonych kwiatuszkach (zapomnialem nazwy) mialy sie dobrze.
                Podniesiony tym widokim na duchu przekroczylem furtke i poszedlem
                ulicami naszego kompleksu. Niebo ciemne, zachmurzone – byla mzawka
                jak wspominalem wczesniej i cisza dokola. Niektore domy mialy juz swiateczne
                dekoracje, w niektorych w oknach staly juz choinki ubrane w blyszczace
                swiecidelka. Nagle ta cisze przeszyl dzwiek fortepianu. Napewno ktos
                probowal odrabiac wieczorna lekcje muzyki. Oddalilem sie wkrotce od
                tego okna i znowu cisza nastala. Tak bylo juz do konca mego spaceru....
                domy rzucaly duze cienie na droge i ta leniwa, wieczorna cisza...
                • tesunia Re: dlugie spacery... 09.12.04, 11:11
                  lubie robic poznym popoludniem
                  ciemno szybko zapada,wiec kazdy swiatelka zapala,
                  tradycjonalnie na S B N(sw.Bozego Narodzenia)
                  drzewka swiatelkami migoca,
                  targane wiatrem a z okien rozne odcienie swiatla
                  na ulice probuja sie wydostac....
                  jest po prostu cudnie isc tak sobie uliczkami
                  i niemal niechcacy zagladac do kazdego domu,
                  zaslanianie okien nie nalezy tu do tradycji,
                  wiec mozna w kazde okienko bez wstydu zenacji zajzec z ulicywink)
                  w wielu domach juz choinki stoja ubrane,
                  feiraneczki w mikolajki i rozne figurki
                  miklolajowe ozdabiaja okna,
                  szkoda tylko ze snieg niechce zawitac i dopelnic prawdziwego uroku S B N.
                  • natla Re: dlugie spacery... 09.12.04, 16:33
                    To wcześnie stroicie się na świeta.U nas na razie tylko postawili dużą
                    osiedlową choinkę, w tym roku z białyi lampkami. Już zaczyna się czuć świętasmile
                    • tesunia Re: dlugie spacery... 09.12.04, 18:07
                      natla napisała:

                      > To wcześnie stroicie się na świeta.U nas na razie tylko postawili dużą
                      > osiedlową choinkę, w tym roku z białyi lampkami. Już zaczyna się czuć świętasmile

                      u nas pierwsza niedziela Adwentu
                      o S B N przypomina,
                      miasto przeobraza sie w migocace ulice
                      wystawy sklepowe pulsuja bogactwem barw
                      i akcentow swiatecznych....
                      po prostu milo jet byc na miescie
                      i chociazby spacerujac ogladac witryny sklepowewink
                      • kla-ra Re: dlugie spacery... 09.12.04, 22:25
                        Auguscie, chodzimy na spacerki.Sa jednak krotkie,a z uwagi na brak
                        bezpieczenstwa w tepie szybkim,a w takich okolicznosciach trudno obserwowac
                        widoki,raczej nasluchuje sie czy ktos nie trupta,lub biegnie za mna.
                        O godz 16 robi sie juz ciemno,a to okazja dla zjodziejaszkow i innego elementu.
                        • august2 Re: dlugie spacery...Kla-ra 10.12.04, 03:59
                          ..rozsmieszylas mnie tym zdaniem cytuje:
                          "w tempie szybkim, a w takich okolicznosciach trudno obserwowac
                          widoki, raczej nasluchuje sie czy ktos nie tupta,lub biegnie za mna"

                          Szczegolnie spodobal mi sie ten wyraz "tupta"..rzadko go
                          tu slysze
                          • august2 Re: polgodzinny spacer 10.12.04, 04:58
                            Dzisiaj w drodze z pracy nie robilem zadnych zakupow
                            i dlatego bylem w domu wczesniej. Postanowilem to wykorzystac
                            na przechadzke. Obiadu zadnego nie jadlem, gdyz w pracy mielismy
                            swiateczne party i bylem „napchany” roznymi smakolykami.
                            Tym razem odwiedzilem moja troche ostatnio zaniedbana trase.
                            W odleglosci ok 2 km od domu mamy ladne jeziorko.
                            Jest to wlasciwie rezerwuar wodny naszego miasta ale wyglada calkiem
                            jak jeziorko. Wokol niego jest ladna asfaltowa droga. Te jeziorko
                            otoczne jest z 2 stron domami mieszkalnymi polozonymi powyzej drogi
                            zbudowanej specjalnie dla spacerowiczow, rowerzystow, biegaczy..
                            Dzisiaj jak szedlem zobserwowalem cos ciekawego. Droga miala
                            rozne etapy.
                            Otoz najpierw idzie sie blisko domow, mozna nawet widziec poprzez siatkowe
                            ogrodzenie co ludzie maja przed domami. Pozniej widok jest inny, po lewej
                            stronie
                            jest zbocze porosniete dzika roslinnoscia i swieza trawa. Po ostanich
                            deszczach suche zbocza zaczynaja sie szybko zielenic. Przewazala tam
                            roslinnosc z zoltymi kwiatami. Po kilkunastu minutach droga idzie na dol
                            i nagle mozna bylo poczuc na plecach zimne powietrze. Taki maly
                            mikroklimat. Uslyszalem rechot zab, ktory unosil sie na pobliskich malych
                            rozlewiskach.
                            Droga poszla w gore i znowu bylo cieplo. Jakies ptaki wydawaly te swe dzwieki
                            a zza ogrodzenia, ktore otacza jeziorko wyskoczyl maly zajac. Podskoczyl pare
                            razy i tyle go widzialem.
                            Roslinnosc znowu sie zmienila. Tym razem zbocze bylo zarosniete kaktusami
                            Agawa. Widok westernowy.
                            Po nastepnych minutach zbocze juz bylo wysokie, porosniete malymi krzakami
                            i bardzo zielone upstrzone kwitnacymi dzikim kwiatkami. Nastepny zajac smignal
                            mi pod nogami.
                            Potem droga biegla posrod dwoch siatkowych ogrodzen., gdyz po obydwu stronach
                            bylo
                            Dosyc strome zbocze widace w dol. Droga zrobila pelne kolo i znowu znalazlem sie
                            na drodze widacej do punktu gdzie zaczalem wedrowke.
                            Po lewej stronie znowu byly blisko domy. Jeden jest taki ze wyglada jak z
                            magazynu
                            Ilustrowanego. Wszystko tam jest bardzo zadbane a w ogrodku „mieszkaja”
                            rozne figurki i wyglada to jak jakis ogrod z Alicji w krainie czarow”.
                            Jeszcze kilkanascie metrow i moja wedrowka dobiegla konca. Czas 30 minut.
                            • kla-ra Re: polgodzinny spacer 12.12.04, 15:37
                              Tak szczegolowo opisales ten spacer,ze mialam wrazenie,ze na nim jestem.
                              Czy w tym jeziorku mozna sie kapac,cz wszyscy kolo domu maja baseny,a jeziorko
                              sluzy zabka do podczymania gatunku.
                              • natla Re: polgodzinny spacer 12.12.04, 15:43
                                Dzisiaj nawet nie miałam ochoty nosa wyściubić poza drzwi, tak jest ohydnie
                                szaro i ponuro. Pies po olbrzymiej dawce luminalu był tylko raz z sąsidami,
                                zataczając się. W końcu siusia w domu. sad(
                                • august2 Re: polgodzinny spacer-Kla-ra 18.12.04, 05:35
                                  Kla-ro
                                  Pytalas sie o te jeziorko-rezerwuar.
                                  Jest to zbiornik wody pitnej. Nasze miasto
                                  gromadzi tu wode ktora kupuje od
                                  innych firm. Nie mozna sie kapac.

                                  Jezeli chodzi o baseny to nie wszystkie
                                  domy je maja. Nie wszystkim sie to podoba.
                                  Krazy tu nawet taki dowcip.. Kiedy sie cieszy osoba
                                  ktora kupuje dom z basenem?
                                  Wtedy kiedy kupuje..i potem kiedy sprzedaje.
                                  • pia.ed .................................................. 18.12.04, 11:16
                                    Swimming-pool wymaga stalej pielegnacji, jest niebezpieczny dla malych
                                    dzieci, poza tym wszyscy wlasciciele domow niekoniecznie musza lubic plywanie.

                                    Praktyczne jest jacuzzi w ogrodzie. Mozna w nim przebywac nawet kiedy
                                    temperatura spadnie ponizej zera...
                                    • august2 Re: kolejny spacer 19.12.04, 05:15
                                      Pia.ed ma zupelna racje z tymi basenami.

                                      Mam teraz chwile czasu i postanowilem napisac pare
                                      slow o moim dzisiejszym,poznym porannym spacerze (ok 11 rano).
                                      Chce ten watek podtrzymac, gdyz uwazam ze mozemy
                                      poprzez niego opisac nasze wrazenia z okolic dalekich
                                      i bliskich.
                                      Czy pamietacie taki wiersz, ktory ma wersy: „Znasz li ten kraj
                                      gdzie cytryna dojrzewa? Te wlasnie slowa przypomnialy
                                      mi sie, kiedy przechodzilem dzisiaj moja drozka asfaltowa
                                      wokol jeziorka. Wlasnie przy tej tarsie jest dom przy ktorym
                                      dorodne cytryny wlasnie dojrzewaja. Drzewo male a cytryny
                                      jedna obok drugiej. Galezie objuczone tymi zotymi owocami
                                      jak tragarz na orientalnym rynku. Teraz jest wlasnie sezon
                                      na owoce cytrusowe.
                                      Jak pisalem wczesniej mamy teraz ten cieply wiatr Santa Ana
                                      i jak szedlem, dawal sie troche we znaki. Jest takie miejsce
                                      na tej trasie gdzie droga wiedzie po wysokim, sztucznym wale
                                      ktory przegradza kanion na dwie czesci. Po jednej stronie jest wlasnie owe
                                      jeziorko
                                      a po drugiej w dole maly rezerwat-park. W przyszloscie postaram sie opisac
                                      ten park gdyz jest on dosyc ciekawy.
                                      Na tym wlasnie wale wiatr byl najwiekszy. Temperatura ponad 25 stopni,
                                      niebo niebieskie bez zadnej chmurki a cieply wiatr targal koszulami,
                                      i wlosami spacerujacych ludzi. Potem kiedy droga skrecila 90 stopni
                                      w prawo i domy sie pojawily, wiatr ucichl i nawet w niektorych momentach
                                      calkowicie zamarl.. Jutro rano znowu planuje spacer..musze sie ruszac
                                      W pracy siedze przy komputerze a potem „druga zmiana w domu”
                                      • pia.ed Gdzie dokladnie mowiac mieszkasz, august? 19.12.04, 11:11
                                        Mam "Road Atlas" kupiony podczas mego ostatniego pobytu w USA.
                                        Jesli chcesz to podaj jakies dokladniejsze namiary, zebym mogla lepiej
                                        wyobrazic sobie Twoje spacery.
                                        Nie musisz, jesli chcesz pozostac anonimowy...nie obraze sie!
                                      • natla Re: kolejny spacer 19.12.04, 14:42
                                        Prędko zrobilam zakupy i pojechaliśmy w 6 osób do lasu. Część (w tym ja)
                                        jeździła na rowerach, część spacerowała. W pewnym momencie zostałam z tyłu, bo
                                        mi się wydawało,że rower nawala i....nastąpiło spotkanie I stopnia z 3
                                        sarenkami. Tak stałysmy na przeciw siebie i gapiłyśmy się nawzajem przez
                                        kilkanaście sek. Jedna z sarenek, ta najdostojniejsza, dała sygnał do odwrotu
                                        i powoli odeszły w siną , a właściwue wtedy jeszcze , słoneczną dal. Cisza,
                                        sarny i ja - piękne przezycie. Wracakiśmy do samochpdów już w padajacym śniegu.
                                        Było tak fajnie, że spóźniłam się na Małysza.
                                        No, lecę na II kolejkę skoków. smile
                                        Ale mnie nogi i dolne plecy bolą...smile))))
                                        • amcapol San Francisco na X-mas 19.12.04, 20:28
                                          Co roku lubimy jechac do S.F. aby zaznac atmosfery swiatecznej. Jest to takie
                                          piekne miasto a w swieta jeszcze piekniejsze. Szkoda ze nie moge tutaj pokazac
                                          zdjec bo ostatnio wszedzie jezdze ze swoja nowa zabawka i fotografuje wszystko
                                          co wydaje sie ciekawe.Pogoda iscie letnia, palmy i choinki sie mieszaja. Muzyka
                                          i koledy dochodza z roznych miesc. Wystawy swiateczne z 80cioma choinkami ,
                                          kazda wystrojona w innej tematyce. Dorosly staje sie dzieckiem i z zachwytem
                                          podziwia te cuda stworzone przed artystow, projektantow i in.
                                          • august2 Re: San Francisco na X-mas 20.12.04, 06:14
                                            Hi Amcapol
                                            Nastepnym razem jak bedziesz w San Francisco
                                            w poblizu Union Square mozesz pojechac na niedalekie
                                            skrzyzowanie Sutter & Jones i zobaczyc budynek
                                            apartmentowy, ktory byl naszym pierwszym miejscem
                                            zamieszkania w USA.

                                            Pozdr A.
                                            • august2 Re: Do Pia.ed 20.12.04, 06:34
                                              mieszkam w North Orange County
                                              • kla-ra Re: Do Pia.ed 21.12.04, 19:39
                                                Okolo godziny 11-tej jechalam do hotelu Royal,ktory miesci sie po drugiej
                                                stronie Wawelu.Swiecilo piekne sloneczko.Szkoda bylo pogody na dluzsze pogaduch
                                                przy kawie.
                                                Minela godzina i juz szlam plantami do Rynku.Oczywiscie jeszcze raz obeszlam
                                                kramy i zakupilam kilka bialych,dlugich swiec,oplatki,jemiole zlota.
                                                Leniwym krokiem szlam do kosciola Mariackiego.Czas podziekowac sw.Antoniemu,za
                                                to ze ciagle na moje wezwanie jest przy mnie i pomaga w szukaniu rzeczy
                                                z"zaginionych"
                                                Zaskoczyly mnie tlumy ludzi.Po chwili zorientowalam sie,ze ludzie czekali do
                                                konfesjonalow na spowiedz.Takich tlumow dawno nie widzialam.
                                                • natla Re: Do Pia.ed 21.12.04, 20:08
                                                  Och, co ja bym robiła bez św. Antoniego......smile
                                                  • august2 Re:Kla-ra 21.12.04, 21:05
                                                    .. a czy mozna do niego (tzn sw Antoniego) pisac
                                                    E-maile?
                                                  • kla-ra Re:Kla-ra 21.12.04, 23:09
                                                    Jesli znasz adres to bede wdzieczna.
                                                    Choc ja wole tak w cichosci ducha.
                                              • pia.ed NORTH ORANGE COUNTRY 22.12.04, 01:36
                                                To pisales, ale w poblizu jakiego miasta to lezy?
                                                Na mapie mam tylko spis miast, a nie prowincji, wiec nie moge tego znalezc.
                                                • august2 Re: NORTH ORANGE COUNTY-Pia.ed 22.12.04, 03:38
                                                  Oj ciekawska ty jestes Pia.ed, ciekawska
                                                  czy znasz to porzekadlo o ciekawosci..?

                                                  Napisalem North Orange County
                                                  co znaczy polnocna czesc powiatu lub hrabstwa Orange (Orange County)
                                                  Teraz podam ci nazwe miasta ktore graniczy z moim.
                                                  Sasiadem naszym jest miasto Yorba Linda.

                                                  oto oficjalny link do Orange County (hrabstwo)

                                                  www.orangecounty.net/html/visitor.html
                                                  A.
                                                  • pia.ed Re: NORTH ORANGE COUNTY-Pia.ed 22.12.04, 14:28
                                                    Orange i Orange Cove znalazlam, zaraz poszukam Yorba Linda...
                                                  • pia.ed Yorba Linda, znalazlam... 22.12.04, 14:50
                                                    Tak daleko w glab ladu nie bylam, ale w okolicach (Anaheim), tak.
                                                    Teraz bardziej rozumiem Twoje spacery, bo pisales o wawozach, a ja wawozy
                                                    widzialam jedynie gdy wybralam sie w stone Harbison Canyon, podczas mego
                                                    pobytu w San Diego.
                                                  • august2 Re: Deszczowy spacer 29.12.04, 04:41
                                                    Tak jak pisalem w poscie "widok z okna"
                                                    poszedlem po poludniu na spacer..
                                                    Deszcz akurat przestal padac. Wiatr tez przestal,
                                                    na drodze bylo pelno lisci, igliwia i szyszek. W polowie drogi
                                                    deszcz znowu zaczal kropic ale bylem na to przygotowany.
                                                    Rozwinalem parasol i tak jak w slynnym filmie "Deszczowa piosenka"
                                                    (Singing in the rain) szedlem i nucilem sobie ten znany kiedys przeboj.
                                                    Tak, bylo bardzo fajnie.. Aha..jeszcze jedno. Dzisiaj przyjrzalem
                                                    sie dokladniej dwom dzikim wisniom, ktore rosna obok mego domu.
                                                    Domyslacie sie chyba co zobaczylem.. tak dosyc spore paki. Wkrotce
                                                    bedzie bialo niczym w "Wisniowym sadzie" Czechowa.
                                                  • august2 Re: Noworoczny Spacer i Koncert 02.01.05, 00:20
                                                    Koncert byl na zywo, przy moim jeziorku
                                                    przemienionym dzisiaj na filharmonie,
                                                    ktorej sufitem bylo niebiesciutkie niebo
                                                    podzielone przez chmury: te biale, puchowe
                                                    i nawet z muslinu
                                                    a na zachodzie ciemne i jakby brudnawe.

                                                    Glosna kakafonia dzwiekow dobiegala juz z dala,
                                                    nie spoznilem sie jednak - w duchu pomyslalem.

                                                    Zaby zawziecie rechotaly na swa zabia nute
                                                    i kiedy stanalem zaraz przy orkiestrze
                                                    ucichlo... tylko jeden solista wciaz gral
                                                    bez opamietania
                                                    na tym swym zabim instrumencie
                                                    i po chwili skonczyl.

                                                    W ta cisze po nich wskoczyly zaraz
                                                    ptaki mi nieznane ze swym swiergotem.

                                                    Musialem isc dalej
                                                    ptaki wciaz spiewaly.

                                                    Niedaleko furtki,
                                                    juz na pozegnanie

                                                    uszczknalem jeszcze

                                                    zapachu rozy, ktora wychylona przez

                                                    ogrodzenie domagala sie napewno

                                                    ludzkiej dloni..

                                                    na ten Nowy Rok.
                                                  • natla Re: Noworoczny Spacer i Koncert 02.01.05, 10:47
                                                    Ty żyjesz w raju? Albo tak ładnie potrafisz odbierać otoczenie. Po prostu
                                                    patrzyssz i widzisz. Nie wszystkim ta umiejętność widzenia szczegółów jest
                                                    znana. Ta róża aż mi zapachniała. smile
                                                  • tesunia Re: Noworoczny Spacer i Koncert 02.01.05, 10:52
                                                    august2 napisał:

                                                    > Koncert byl na zywo, przy moim jeziorku
                                                    > przemienionym dzisiaj na filharmonie,
                                                    > ktorej sufitem bylo niebiesciutkie niebo
                                                    > podzielone przez chmury: te biale, puchowe
                                                    > i nawet z muslinu
                                                    > a na zachodzie ciemne i jakby brudnawe.
                                                    >
                                                    > Glosna kakafonia dzwiekow dobiegala juz z dala,
                                                    > nie spoznilem sie jednak - w duchu pomyslalem.
                                                    >
                                                    > Zaby zawziecie rechotaly na swa zabia nute
                                                    > i kiedy stanalem zaraz przy orkiestrze
                                                    > ucichlo... tylko jeden solista wciaz gral
                                                    > bez opamietania
                                                    > na tym swym zabim instrumencie
                                                    > i po chwili skonczyl.
                                                    >
                                                    > W ta cisze po nich wskoczyly zaraz
                                                    > ptaki mi nieznane ze swym swiergotem.
                                                    >
                                                    > Musialem isc dalej
                                                    > ptaki wciaz spiewaly.
                                                    >
                                                    > Niedaleko furtki,
                                                    > juz na pozegnanie
                                                    >
                                                    > uszczknalem jeszcze
                                                    >
                                                    > zapachu rozy, ktora wychylona przez
                                                    >
                                                    > ogrodzenie domagala sie napewno
                                                    >
                                                    > ludzkiej dloni..
                                                    >
                                                    > na ten Nowy Rok.

                                                    ~~auguscie
                                                    cudo opisales....smile))))))))))))

                                                    my podobne male jeziorko blisko nas,
                                                    raczej bym powiedziala ze to malenkie"oczko"
                                                    ktore ma miejsce dla labedzi/kaczek/gesi/perkoz
                                                    i w poblizu czajek....a nawet nieraz i czapla sie zaczaiismile)
                                                    na szczescie kot tam nie trafi ,
                                                    zadaleko od domostw,
                                                    wiec wszystko spokojnym rytmem natury przebiega.
                                                    Lubie tam chodzic,siadam pod wielka brzoza na gorce,
                                                    na wielkim plaskim kamieniu,ktory jakby
                                                    specyjalnie "wyrosl w tym miejscu"
                                                    Pozna wiosna jest istnym rajem
                                                    dla oka i ucha,cos niesamowitego,
                                                    to trzeba by bylo samemu zobaczyc i posluchac a nawet i nos nacieszysc,
                                                    gdzie dzikie roze zaczynaja listeczki wypuszczac,
                                                    sygnalizujac swym slodkim zapachem,
                                                    krzewy w multum kawiatow ubrane,
                                                    tworza parawany biale,ptaszyny uwijaja sie przy budowie gniazdek
                                                    a nad nimi kontrole sprawuja sepowac-rozne jastrzebie i sokoly,
                                                    a nawet pojawia sie i orzel ,
                                                    majesttycznie robiac lot kontrolny,
                                                    czasami przebiegnie sarna sploszona ,
                                                    a z norki ciekawie lisek podglada,zajace wielgasne harce najdzikse czynia,
                                                    beztrosko konkurujac o rewir z dzikimi krolikami.
                                                    Lubie tma chodzisc z psiuna,siadamy sobie na tym kamieniu
                                                    i podgladamy,siedzimy jak w zaczarowanym swiecie....po prostu cudosmile))))))))
                                                  • august2 Re: Nietypowy spacer 16.01.05, 21:50
                                                    Jak tam Tesuniu czy odwiedzilas ostatnio te swe
                                                    jezioro?

                                                    Dzisiaj zrobilem nietypowy spacer. Tylko przed
                                                    front mego garazu....
                                                    Ciepla pogoda ponad 20 stopni przypomniala
                                                    mi ze wartaloby memu samochodowi zrobic
                                                    kapiel. Dobrze sie spisywal w ostatnich deszczach
                                                    wiec nalezala mu sie pielegnacja.
                                                    Pucowalem ten moj samochod, sluchalem spiewajacych w poblizu
                                                    ptakow i czasami zerkalem na niebieskie niebo
                                                    gdzie odrzutowce robily biale warkocze.
                                                    Po myciu polozylem mu nawet nowa warstwe "wax".
                                                    Wiem ze to lubi...

                                                    Auto musi byc zawsze gotowe czy to do pracy,
                                                    czy zakupy na rozrywkae i najwazniejsze do lekarza.
                                                    Jutro np nie pracuje i zabieram zone do lekarza
                                                    na badania okresowe. Poniewaz bedzie poscic..
                                                    po badaniach zabiore ja do restauracji i kto
                                                    wie moze nawet pojedziemy nad Pacyfik, na spacer..
                                                    Ona jeszcze o tym nie wie.. bedzie to niespodzianka..
                                                  • august2 Re: Spacer w parku 18.01.05, 05:47
                                                    Dzisiaj po wizycie lekarskiej
                                                    zabralem zone na lunch, pozniej troche
                                                    niespodziewanie pojechalismy do sklepu meblowego
                                                    (nowy nabytek -niestety). Zona zmeczona
                                                    zostala w domu a ja wymknalem sie do naszego
                                                    niedalekiego pieknego parku..
                                                    oto moje tak na goraco spisane wrazenia..

                                                    Spacer nad Santa Ana River

                                                    Po tych roznych rodzinych zajeciach
                                                    wykorzystujac cieplo wieczoru
                                                    odwiedzilem park niedaleki
                                                    park Yorba Linda
                                                    ktory snuje sie wzdluz rzeki
                                                    o nazwie Swietej Anny

                                                    rzeka wciaz burzliwa po tych
                                                    sztormowych deszczach
                                                    rzeka bura i brazowa
                                                    ledwo sie zmieszcza
                                                    w swym korycie

                                                    godzina juz sie ciemna robila
                                                    a ludzie wciaz pracowicie
                                                    deptali po asfalcie sciezki
                                                    razem z dziecmi i wiecie
                                                    co jeszcze zobaczylem?

                                                    po asfalcie, czolgala sie gasiennica
                                                    taka czarne i wlochata
                                                    chciala napewno przejsc na druga strone
                                                    gdzie trawy, gdzie rosochata
                                                    sosna sobie rosla

                                                    spieszyla sie napewno zeby
                                                    zdazyc na ta chwile
                                                    kiedy nastapi metamorfoza
                                                    i poleci w swiat pieknym motylem
                                                    cieszyc niejedne oczy
                                                  • kla-ra Re: Spacer w parku 18.01.05, 08:48
                                                    Kiedy Cie auguscie czytam,to coraz bardziej tesknie do wiosny.
                                                    Do spacerkow po ogrodzie botanicznym,gdzie wiosna jest urokliwie/szkoda ze
                                                    ogrod czynny tylko do 19-tej/,a od zapachow glowa boli.
                                                    Tesknie za dlugimi spacerami na rowerze.August,czy Ty jezdzisz rowerem?
                                                  • lilimarlene1 Re: Spacer w parku 18.01.05, 13:21
                                                    KLa-ro!
                                                    na jakim rowerze jeżdzisz?
                                                  • august2 Re: Spacer w parku 18.01.05, 14:51
                                                    Kla-ro,
                                                    Teraz nie. Kiedys tak z mlodszym synem.. ale
                                                    pozniej zachorowal i tak sie zaniedbalem.
                                                    dodatkowym klopotem jest to ze mieszkamy
                                                    w gorkach i jazda tu nie dla mnie.
                                                    Musialbym brac rower na samochod i jezdzic na plaski teren.

                                                    Jezeli chodzi o Ogrod Botaniczny to pod koniec
                                                    tego miesiaca Albo na poczatku lutego wybieram sie znowu
                                                    do Descanoso Garden. Bylem tam w ubieglym roku.
                                                    Jest gdzies 70 km od mnie, za Pasadena.
                                                    Wlasnie zaczynaja tam kwitnac kamelie..jest ich tam
                                                    ok 40 tys..najwiekszy tego typu ogrod na zachodzie USA.

                                                    www.descanso.com/index.cfm
                                                  • kla-ra Re: Spacer w parku 19.01.05, 09:20
                                                    Lili,
                                                    Mam 2 rowery.Jeden nowoczesny z przerzutkami i tylko recznym hamulcem i bardzo
                                                    nie wygodnym waskim siodelkiem.
                                                    Nie lubie go z uwagi na w/w dla mnie wady.
                                                    Uzywam swojego"Jubilata",ktory ma juz 20 lat.Wzbudzam zainteresowanie tym
                                                    antykiem,ktorego pod wieksza gorke musze pchac,bo sily w nogach juz nie te.
                                                    Ale jazda super!!!

                                                    August,
                                                    Kamelie kojarza mi sie z "Dama kameliowa" A.Dumasa i zyciem salonowym.
                                                    Piekne kwiaty w odcieniu od ciemnego rozu,do jasnego,prawie bialego.
                                                    U nas mozna je zobaczyc i kupic w okresie zimy w kwiaciarni.
                                                    Czy kamelie pachna?
                                                  • kla-ra Re: Spacer w parku 19.01.05, 09:35
                                                    Wroce jeszcze na moment do roweru.
                                                    Polecam go osoba samotnym,ktore nie chca bys zaczepiane na spacerach w parkach.
                                                    Mykam rowerkiem i ineresuje mnie to co sama uwazam za warte uwagi.
                                                    Cudowna sprawa na rozruszanie stawow,dotlenienie i wyrobienie kondycji.
                                                    Czesto wkladam sluchawki do uszu i slucham muzyki,lub angielskiego.
                                                    W lecie krotkie spodenki,bluzeczka na ramiaczkach i opalanko super.
                                                    Szybsze dotarcie do celu niz pieszo.
                                                    Dla mnie to same zalety.
                                                  • natla Re: Spacer w parku 19.01.05, 09:49
                                                    Dla mnie to też same zalety. Boję się tylko jeździć po ulicach, więc opracowuję
                                                    trasy po chodnikach. smile Ale jak już dojadę do naszego olbrzymiego parku, to
                                                    hulaj dusza i ciało!smile)) Czy jest coś lepszego od jazdy na roweze po pustym
                                                    parku i słuchania sobie np. Bethovena? Oczywiście jak ptaki nie śpiewają.
                                                    Miałam taką frajdę w poniedziałek. Tylko te podjazdy stromymi alejkami dały mi
                                                    w kość, bo miałam zbyt długą przerwę. Do dziś je czuję. Ale to przyjemne
                                                    odczucia. Dzisiaj też sobie planowałam taki wyskok, nie wierąc w prognozę
                                                    pogody, ale cóż nie da się.
                                                  • lilimarlene1 Re: Spacer w parku 19.01.05, 16:29
                                                    Kla-ro!
                                                    moje pytanie było dość nieścisłe.
                                                    Poniewaz z mojej piwnicy zostały skradzione trzy rowery,zostałam zmuszona przez
                                                    córkę do kupienia jej nowego roweru.
                                                    Tylko ten jej rower,to nie jest rower dla mnie.
                                                    Bałabym się na nim jeżdzić po ruchliwych ulicach.
                                                    Z moich obserwacji pań w moim wieku jeżdżących na jednośladach,wiem czego chcę.
                                                    Musi to być rower stary w typie.
                                                    Nie wiem jakiego typu jest ten Twój Jubilat ale ten,który byłby dla mnie
                                                    optymalny,to tak zwana damka- na którą łatwo wsiąść i z niej bezpiecznie
                                                    zeskoczyć.
                                                    Siodełko najlepiej aby było w takiej pozycji żebym mogła na nim siedziec jak na
                                                    krześle,a kierownica tez odpowiednio wysoko usytuowana.
                                                    Jestem krótkowidzem,noszę okulary więc nie mogę mieć głowy niżej niż pupy,a tak
                                                    jeżdżą na rowerach młodzi,sprawni chłopcy.
                                                    Nie wiem gdzie taki wygodny rower kupić,to co widziałam w sklepach to raczej
                                                    typy sportowe.
                                                    Zapytałam pewna panią- jadąca na takim rowerze,jaki chciałabym miec- kiedy
                                                    zatrzymała się na światłach,gdzie kupić taki pojazd odpowiedziała,że na
                                                    giełdzie,za grosze.
                                                    Tylko że ja się boję trafić na kradziony,wolałabym jednak kupić w sklepie.
                                                    Nie wiem jednak,czy takie stare modele sa jeszcze gdzieś produkowane.
                                                    Chyba jednak wejdę na forum rowery,założonym przez mojego młodego kolegę z
                                                    pracy i poproszę o radę.
                                                  • ona44 Re: Spacer w parku.......rower 19.01.05, 16:45
                                                    lili ja taką damkę kupiłam
                                                    na giełdzie samochodowej za 300 zł.od
                                                    Pana,który sprowadza rowery z Holandii
                                                    gość ma zarejestrowaną firmę,działa legalnie
                                                    dameczka jest używana ale w bardzo dobrym stanie
                                                    ma wygodne duże siodełko w biało-seledynkowym kolorze
                                                    bajkasmile))



                                                  • natla Re: Spacer w parku 19.01.05, 16:45
                                                    Lili, moje wymagania sa takie same. Pisałam już, że całe lata jeździłam na
                                                    skłdaku, ale kupiłam sobie damkę, na szerokich oponach z kierownicą wysoką,
                                                    nogi w razie czego na ziemi, no i w ogole super. A kupiłam w Auchanie. Poszłam
                                                    po piwo, a wróciłam z rowerwm.smile)) 139 zł.
                                                  • ona44 Re: Spacer w parku.....rower 19.01.05, 16:52
                                                    hy hy... siodełko jest białe
                                                    a damka biało seledynkowasmile))
                                                  • natla Re: Spacer w parku.....rower 19.01.05, 17:20
                                                    moje kolory standargowe;: czarrne siodełko, reszta w ładnej intensywnej
                                                    zieleni, choć miał byc zółty (mój ukochany kolor), ale 2, które były, były
                                                    felerne. smile
                                                  • lilimarlene1 Re: Spacer w parku.....rower 19.01.05, 18:52
                                                    Kochane kobietki...uderz w stół...
                                                    i to są informacje.
                                                    Już wiem gdzie się udać...nawet w kolorkach można wybierać.
                                                    A musi on być taki,żeby mnie inni widzieli,jak ja ich nie widzę.
                                                    Poza tym czytałam gdzieś,że Strzelcy sa największym zagrożeniem na ulicy
                                                    i powodują najwięcej wypadków,tak pokazują statystyki.

                                                    No to na wiosnę Lilka śmiga na spacerki i zakupy rowerkiemsmile)
                                                  • natla Re: Spacer w parku.....rower 19.01.05, 19:03
                                                    Tyko nie zapomnij do wiosny zakupić smile))))))))))
                                                  • kla-ra Re: Spacer w parku.....rower 19.01.05, 20:03
                                                    Tak,otzymalas fachowe rady.Moj "Jubilat ",to tez damka.Rower tez sie sklada i
                                                    bez problemu wlazi do autka.Siodelko mozna obnizac lub podwyzszac.Bywa,ze tez z
                                                    niego zeskakuje bez problemu.Dzieje sie tak kiedy w soboty i niedziele na
                                                    bulwarach kreci sie duzo dzieci,albo piesi chodza po scieszkach rowerowych.
                                                    Kupuj koniecznie/na gieldzie samochodowej/i wiosna poczujesz dobrodziejstwo 2-
                                                    ch kolek.W cieple dni jezdze na rowerku na plac po jarzynowe zakupy,polecam w
                                                    tym celu zakupic kosz metalowy i umocowac go na bagazniku rowerka.Na dluzsze
                                                    trasy,do tego koszyczka wkladam kocyk,wode,ksiazke lub gazete,bo zawsze mozna
                                                    na chwile przystanac i odpoczac.
                                                    Moj rower tez jest w kolorze seledynowym z czarnym siodelkiem.
                                                  • lilimarlene1 Re: Spacer w parku.....rower 20.01.05, 23:14
                                                    Dzięki!
                                                    właśnie taki rower z koszykiem mam zamiar kupić.W tym celu wybiorę się
                                                    na giełdę.
                                                    Od dwóch lat podglądam jedna panią,która przyjeżdza do swojej matki
                                                    mieszkającej w sąsiedniej klatce.
                                                    Jest w moim wieku,świetnie się porusza,ma dobra sylwetkę,zawsze sportowo ubrana.
                                                    A przyjeżdża takim właśnie rowerem z koszykiem na kierownicy.Myślę,że jej
                                                    gracja wynika po części z tego,że jeżdzi na rowerze.
                                                  • krista57 Re: Spacer w parku.....rower 21.01.05, 17:29
                                                    Zmobilizowalyscie mnie rowniez do zakupu roweru ,tylko ze troche glupio bede
                                                    wygladac/ w mojeje klatce zadna kobitka nie jezdzi/ ale co tam ?
                                                    Wazne,ze mam gdzie jezdzic,bo w poblizu lasy.
                                                    Ale jak lasy...to trzeba miec towarzystwo,kolezanka sie zaparla,ze od wiosny
                                                    bedzie pedalowac.
                                                    Jutro ide na gielde samochodowa rozejrzec sie za rowerem /te z Holandii to
                                                    dobry pomysl/.Spacerujac po Rotterdamie bylam bardzo zdziwiona ,ze oni jezdza
                                                    takimi gratami ale potem zrozumialam,ze im nie zalezy na szpanie ale na
                                                    wygodzie,zeby byly prawidlowej grubosci opony, duze ,skorzane siodelko
                                                    Inny problem;gdzie ten rower bede trzymac ?
                                                  • kla-ra Re: Spacer w parku.....rower 21.01.05, 22:15
                                                    Krista,moja znajoma mieszka w bloku.Rower trzyma w wozkowni,wczesniej byl w
                                                    piwnicy,ale schody byly uciazliwe.
                                                    Wiem po sobie,ze dziennie 40 minut jazdy,to utrzymanie wagi.Kiedy juz
                                                    opanujecie jazde/na poczatku skupione bedziecie na samej jezdzie/,probujcie w
                                                    czasie jazdy wciagac brzuszek i od czasu do czasu prostowac kregoslup,aby przez
                                                    40 min.lub wiecej nie trzymac tej samej pozycji.
                                                    Przyzwyczajajcie sie powoli,bo pozniej zakwasy daja w kosc i ciezko nawet
                                                    chodzic.
                                                  • krista57 Re: Spacer w parku.....rower 21.01.05, 22:38
                                                    Zakwasow sie nie obawiam ponieważ dwa razy w tygodniu intensywnie
                                                    ćwicze / dla sprawnosci stawow i kręgosłupa /.Wychodze mokra i szczęśliwa
                                                    Ten hormon szczęścia to chyba endorfina.
                                                    Dzięki Klaro za troskę .
                                                  • gabrysca Re: Spacer w parku.....rower 21.01.05, 23:26
                                                    jezdze od lat na rowerze, kilka juz mi ukradli, ale to nic, bo kazdy jest w
                                                    cenie parunastu zlotych, wiec moge spokojnie spac.
                                                  • kla-ra Re: Spacer w parku.....rower 21.01.05, 23:37
                                                    To chyba przyjdzie nam zalozyc klub rowerowy!!!

                                                    Gabrysca,
                                                    witam Cie serdecznie i milutko pozdrawiam.
                                                  • mira54 Re: Spacer w parku.....rower 21.01.05, 23:47
                                                    Ja rowniez dolaczam do klubu rowerowego.
                                                    Lubie jezdzic rowerkiem. Mam wysoka dameczke
                                                    o duzych kolach. Jezdze nia na dzialke, a czesto
                                                    latem robie sobie wycieczki nad Wisle.
                                                    Pozdrawiam wszystkich klubowiczow rowerowych.
                                                  • ona44 Re: Spacer w parku.....rower 22.01.05, 00:42
                                                    Już od kilku lat jeżdże rowerkiem z koleżanką
                                                    jeżdzimy poza miasto polnymi drogami
                                                    wśród pól czasami robimy dłuższe wycieczki
                                                    całymi rodzinami do ciekawych miejsc

                                                    kupiłam dobre zabezpieczenie i zawsze zamykam rower
                                                    policja prowadzi też akcje znakowania rowerów
                                                    każdy rower ma swój numer
                                                    w moim mieście rower w ostatnich latach stał
                                                    sie bardzo popularnym pojazdem
                                                    są organizowane różne zawody,rajdy,dni rowerowe


                                                    do Kristy:Kristo mój syn mieszka w bloku i trzyma rower na balkonie
                                                    zakupił odpowiedni pokrowiec a rower można zamontować u góry balkonu
                                                    i nie zajmuje miejsca
    • takanietaka Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 22.01.05, 01:08
      Moja najefektowniejsza podróz to była Australia.Wyjechałam z polski w lutym
      (mróz17stopni!)przyleciałam do Sydney -upał jak holera!!Przedtem powiedziałam
      kolezance ,zgodnie z prawda, ze upały znosze doskonale ,i ze nie maja sie o
      mnie martwić.Przyleciałam w czwartek..odpoczęłam ( w mieszkaniu klimatyzacja!)
      i oto mnie pytaja co chce zwiedzac najpierw..ja oczywiście ze ZOO!!!
      Mąż przyjaciółki wiózł mnie około 200 km do jakiegos bardzo efektownego ZOO-
      samochód klimatyzowany ,wszystko super.Wyszlismy i zaczynamy ogladać..samych
      ptaków setki..slicznosci i cudownosci. koale...ale słońce grzeje nie do
      wytrzymania..ledwo zyję..no ..prawie padam.Głupio mi ..jechałam tak daleko ..za
      nic sie nie przyznam ..jakos wytrzymam.Ogladamy i ogladamy ..ja przemysliwuje
      jak dostane zawału czy cós ..co oni ze mna w taki upał...Zaparłam sie ..niech
      umre !!!On mi czyta te tabliczki na klatkach ..tłumaczy kazdą ..ja ..........no
      co wam mam tłumaczyc ..trwało to godzinami-widze ze przeceniłam swoje siły i
      jednak ta róznica miedzy Polska a Australia nie da sie zniwelować w dwa dni
      aklimatyzacji ,bo czuję, ze nie daje rady.Raz tylko siedliśmy na lody-jedyna
      przyjemna chwila!! !!Wracamy ,w klimatyzacji,.ja ledwo sie przywracam zyciu.Po
      powrocie przyjaciółka mnie pyta jak było,no to ja jej szczerze ze
      strasznie!! ,ale ze nie chciałam sie przyznac i narobic kłopotu ,skoro im
      tłumaczyłam ze super znosze upały.Poszła sobie ..za chwile wraca i pęka ze
      smiechu ,wiesz co powiedział mój mąż".."ta to ma zdrowie,myslałem ze nigdy nie
      skończy tego ogladania,tylko raz usiedliśmy ,ledwo wytrzymywałem w tym upale!!!
      I wiecie co? Tego dnia padł jakis rekord upałów (nie mam pamieci do cyfr) i nic
      dziwnego ze tak umierałam z gorąca!
      • august2 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 22.01.05, 04:08
        Hej Takanietaka,
        Mialas rzeczywiscie interesujaca podroz... az
        na Antypody. Czy widzialas duzo kangurow i koala?

        My mielismy podobne wrazenia (pisze tu o cieple)
        kiedy znalezlismy sie w grudniu w San Francisco.
        W okresie tym jest tam chlodno dla tubylcow.
        Nosili grube okrycia a my w koszulach z krotkimi rekawami...
        • natla Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 23.01.05, 18:47
          Właśnie wróciliśmy z krótkiego spaceru wieczorową porą. Jakieś 400 m a wrażeń
          pelno.
          Biało, śnieg jeszcze nie rozdeptany i nie rozjeżdżony, puszysty, skrzący się
          milionami iskierek.
          Prawie czarne niebo i Księżyc prawie w pełni oraz kokietujące go gwiazdki.
          Cisza... Wszystkie dźwięki stłumione śniegiem. O mało nie wleźliśmy pod
          samochód, bo tak jechał cicho.
          A do tego tu i ówdzie kolorowe światełka zapalonych choinek.
          Tak, ta pora ma swój niepodważalny urok.......BYLEBYM NIE MUSIAŁA JECHAĆ
          SAMOCHODEM. smile))))))))))))))
          • natla Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 28.01.05, 16:48
            Zanim nadgonię zaległosci, muszę Wam opowiedzieć o dzisiejszym spacerze.
            Od rana mi chodził po głowie, ale decyzja zapadła przypadkowo, po telefonie
            przyjaciół.
            Pojechaliśmy do naszego pięknego, olbrzymiego parku, w jego najładniejszą
            część.Dwugodzinny spacer obfitował w różne atrakcje. Przede wszystkim widoki.
            Najpierw zamarznięty, zaśnieżony staw, otoczony brzozami, z których zwisają
            skrzące się kiście śniegu. Między drzewami pobłyskuje zimowe słońce
            a promienie rozstrzepiją się na głęziach i wbijają w dno lasu. Niebo w 3/4
            ciemno niebieskie. Gdzieniegdzie zieleń iglaków. Cisza i tylko skrzypienie
            naszych butów na nieprzetartych scieżkach, czasem cicha rozmowa. I tak
            brnęliśmy oczarowani nastrojem.
            W pewnym momencie rozlegać sie zaczął śpiew jakiegoś ptaszka. Potem zawtórował
            mu drugi.
            Wreszcie po napojeniu się widokami i nastrojem, zaczęliśmy wygłupy, co było też
            spowodowane przybiegnięciem do nas młodego bokserka, z którym wariowaliśmy na
            polance, tarzając się w sniegu. Zrobiło się zbyt głośno, więc przywołaliśmy się
            do porządku i zaczęliśmy się rozglądać za właścicielem pieseczka. Nie było.
            Piesek obszedł z nami pół parku, juz dochdziliśmy do restauracji na obiad,
            kiedy wypadła z bocznej aleji pani w nasz wieku drąc się "Bubuś, gdzieś ty
            był".
            Szukała go od godziny. Bubuś nawet łaskawie sie z nia przywitał, pani ochłonęła
            i.... zabrała sie z nami na obiad.
            Restauracja w stylu zakopiańskim. Zajety tylko 1 stolik przez zakochaną parkę.
            Zajęliśmy stolik z widokiem na opisany wcześniej stawek, przemiła obsługa
            i kilka drinków na rozgrzewkę dopełniło szcześcia. Bubuś buszował sobie po
            całej knajpce i jej zapleczu, aż w końcu padł przy moim krześle.
            Po przepysznym obiedzie, spacer w dół, wśród brzózek i dopiero tu spotkaliśmy
            pierwszych ludzi (nie licząc pani z Bubusiem i parki w knajpce).
            I to właśnie dodało uroku całemu spacerowi - nie było ludzi. smile
            • krista57 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 28.01.05, 18:25
              ....tak to pieknie napisałas,ze wydawało mi sie,ze tez tam spacerowałam a potem
              popijałam drinka...
              ....faktycznie powinna zacząc juz pisać...
              Jestes tak spostrzegawcza czy to umiejętnosc pięknego wyrazania słowem.
              • natla Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 28.01.05, 18:41
                Moją bolączką całe życie jest brak spostrzegawczości. Uczę się wiec od lat
                pilnować siebie, czy widzę.smile)
                Jeżeli mnie ktoś zapyta o urządzenie nowozwiedzanego domu to mówię że w tonacji
                takiej i takiej, że są meble, schody i..... koniec. Jak kto był ubrany?
                Zapomniej, chyba , że cos ślicznego.smile
                • natla Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 06.02.05, 15:03
                  Byłam w południe z ojcem na spacerze w parku.
                  Piękne słońce, delikatna mgiełka, ale chyba tuż nad ziemią, bo niebo dosłownie
                  granatowe. Ani jednej chmurki. I ta niesamowita cisza. Pusto, bo ludziska na
                  obiedzie. Wiatru ani na lekarstwo. W 7-stopniowym mrozie porozbieraliśmy się,
                  tak słońce grzało. Czarne gałęzie drzew na bielutkim śniegu. I ten pies. Pies
                  bezpański, bo mu restaurację do fundamentów rozebrano i został tylko
                  w metalowej budzie. Dostał więc kocyk, poduszeczkę i mnóstwo jedzenia.
                  Są jeszcze dobrzy ludzie na świecie. Pies niestety nie daje się złapać, bo już
                  byłby nasz.
                  • kla-ra Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 08.02.05, 22:49
                    August,mam godzine wspomnien.
                    Jesli nas czytasz to odezwij sie.
                    Potwierdz,ze zyjesz i masz sie dobrze!!!!!!
                    • august2 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 10.02.05, 20:59
                      Ten watek jakos jest zaniedbany... co sie dzieje?
                      Dzieki Klaro za podciagniecie go do gory.

                      21 lutego mamy swieto President's Day i planuje w ten
                      dzien wreszcie pojechac do Descanoso Garden
                      zeby zobaczyc kwitnace kamelie
                      Jest ich tam 40 tys..najwiekszy tego typu ogrod na zachodzie USA.
                      Bylem tam w ubieglym roku ale o innej porze roku.
                      Jest gdzies ok 70 km ode mnie, za Pasadena.
                      Mam nadzieje ze nie bede mial pezeszkod zeby tam pojechc.
                      Napisze wam wrazenia po powrocie.

                      A.




                      www.descanso.com/index.cfm
                      • tesunia Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 10.02.05, 21:14
                        witaj Augusie....
                        jak milo Cie widziec....

                        ja bylam w Geteborg w ogrodzie botanicznym
                        bylam wrecz zauroczona,

                        utworzone jakby nisze o roznej tematyce,
                        bylam w maju,gdzie azaleje i rododendrony staly w pelnym kwieciu,
                        cos niesamowitego ....zapach i kolor /forma kwiatow
                        dech zapierala,
                        piekny wodospad wspaniale wkomponowany w skalach tworzyl niesamowiety widok
                        z gorzystymi roslinkami....
                        bylo cudownie....tam przysiadlysmy sobie by upajac sie widokiem
                        i napelniac uszy szumem wody ,ktora wila sie spadajac
                        szemzac glosniej i ciszej....smile)

                        bedzie milo poczytac o "Twoim ogrodzie"
                      • natla Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 10.02.05, 21:40
                        Boję się , ze nie dasz rady tych cudów przekazać. To będzie piękna podróż. Moze
                        jakieś zdjęcia?
                        Kwitnace kamielie.... Dama Kameliowa....Rozmarzyłam się. smile
                        • kla-ra Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 10.02.05, 22:19
                          Zapach kameli.
                          Czy one pachna?
                          To pytanie meczy mnie od czasu kiedy pierwszy raz napisales iz pojedziesz
                          z zona na wycieczke.
                          Pamietaj powachac kamelie.
                          Zapach slodki,mdly,ni jaki.
                          • august2 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 12.02.05, 22:35
                            Klaro,
                            Oczywiscie nie zapomne powachc..

                            A miedzyczasie moje sprawozdanie
                            z dziesiejszego spaceru:

                            Wracajac rano z zakupow wpadl mi do glowy pomysl
                            zeby odwiedzic dzisiaj moje jeziorko. Po calonocnym
                            deszczu wszystko wygladalo czerstwo i zdrowo.
                            Temperatura tez znosna ok 20 stopni.
                            Tak tez zrobilem. Zaraz po rozladowaniu zakupow
                            pojechalem w odwiedziny.

                            Od razu rzucil mi sie w oczy widok tej zieleniutkiej
                            trawy na ktorej zdzblach pysznily sie malutkie krople nocnego
                            deszczu jak jakies krysztalowe kuleczki.
                            Posrod tej trawy wychylaly sie na lodygach zolte
                            kwiaty, takie podobne do duzych stokrotek z brazowym
                            srodkiem. Po drugiej stronie drozki, na zboczu rosly
                            male fioletowe kwiatuszki. Te intensywne kolory
                            przypomnialy mi obrazy Vermeera.

                            Jak droga poszla na dol, wietrzyk ustal. Koncertu
                            zabiego dzisiaj nie bylo. Kto wie moze orkiestra
                            pojechala w objazd?
                            Szedlem dalej, patrzac na te rozne odcienie zieleni
                            i wtedy zauwazylem Blue Jay. Ptak ten podobny do sroki
                            siedzial na siatce odgradzajacej jeziorko od sciezki.
                            Przeskakiwal z nozki na nozke, odwracal sie przy tym
                            jakby chcial zwrocic na siebie uwage. Na koniec
                            cos tam powiedzial w tej swej ptasiej mowie I tyle
                            go widzialem.

                            Idac sciezka napotykalem duzo kaluz deszczowych.
                            Niebo przegladalo sie chyba w tych wodnych zwierciadlach
                            chcac poprawiac przy tym swe chmurowe koafiury.

                            Naokolo sa wzgorza I wydawalo sie ze chmury
                            na tym niebieskim niebie dotykaja te pagorki.
                            Wydawalo sie ze wystarczy tylko tam pobiegnac na szczyt,
                            zeby zanuzyc rece w tym chmurzanym puchu.

                            Czy pamietacie ksiazke lub film "O dwoch takich co ukradli
                            Ksiezyc"? Tak wlasnie pomyslalem ze wystarczyloby tylko
                            wziac siec i zlapac w nie te “biale baranki”.

                            Na zboczu pojawily teraz kaktusy, ktore brzemienne
                            w paki juz wkrotce pakaza swiatu swe kolorowe
                            pociechy. Przyjde tu wkrotce zeby zobaczyc- powiedzialem
                            do nich w duchu.

                            A pozniej wiecie co zrobilem. Obok sciezki pojawil
                            sie taki betonowy rynsztok w ktorym plynela
                            wartko dzeszczowka. Wzialem patyczek i wrzucilem
                            go na ten wodny nurt. Bedac chlopcem czesto
                            po deszczu chodzilismy przy ulicy patrzac na plynaca
                            wode, ktora gdzies tam po drodze znikala w czelusciach
                            kanalow burzowych. Wrzucalismy wtedy patyki
                            i patrzylismy ktory szybciej bedzie plynal…

                            Musialem jednak porzucic te wspomnienia I isc dalej.
                            Nad jeziorkiem majestatycznie unosil sie jastrzab.
                            Bral wiatr w skrzydla i tak sobie wolno szybowal
                            bez zadnego widocznego wysilku.

                            Na koniec mych odwiedzin przyjalem jak zwykle
                            defilade roz, jakis pnacych sie krzewow z czerwonymi
                            kwiatami w ksztalcie dzwonow. Jednoczesnie zauwazylem taka mala kaszke
                            ktora rosnac przy ziemi starala sie wedrzec na sciezke.
                            Pokazala sie furtka I musialem juz wracac.

                            August



                            • poloninka Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 12.02.05, 23:01
                              Ach, August, chyba zaniemówiłam.. I powtórzę raz jeszcze, że z Twoim powrotem
                              tutaj powrocił zapach podróży, spacerów i zapach kwiatów. Tu gdzie jestem jest
                              zadymka snieżna, nie widać nic z okna, tylko śnieg, wiatr, snieg, wiatr i
                              wiatr.. Aż wydaje się nie możliwe, by były rownolegle miejsca, gdzie jest
                              inaczej. Dzięki internetowi i Twojej wrażliwości mogłam się na chwilę przenieść
                              w inny świat. Dziękuję. I pisz, jak najwięcej o tych swoich spacerkach i
                              widokach z okna smile
                              • natla Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 12.02.05, 23:28
                                Juz niedługo i my Połonino bdziemy mogły pisać o kwiatch, zwierzątkach
                                i zapachach. August ma lato cały czas, a my możemy mu zafundować teraz tylko
                                wrażeenia bieli, czerni, szarości czasem ze pozłacanym błyskiem, okryte
                                tajemniczą mgiełką.
                                A Ty ze swoich pieknych okolic mozesz poszaleć obrazkami zimowymi. smile)
                                • poloninka Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 12.02.05, 23:55
                                  Ja wiem, że zima też jest piękna, ale coraz bardziej robię się zwierzątkiem
                                  ciepłolubym. Może to idzie z wiekiem smile
                                  Ale mam w pamięci kilka widoków zimowych, których nigdy nie zapomnę.
                                  Jest cos takiego jak szadź. Wszystko pokryte jest białymi kryształkami. Ale ja
                                  widziałam coś cudowniejszego. Późną jesienią w pustych już górach. W nocy na
                                  połoninie wiał ostry wiatr, tak wilgotny, że zamarzał na wszystkim - To było coś
                                  posredniego między wilgotnym wiatrem a jeszcze nie deszczem. I powstał bajkowy
                                  krajobraz. Na drzewach, gałązkach, suchych trawach i różnych źdźebełkach
                                  powstały niezwykłe nawisy, nawet takie na ok. 10 cm. Długie, wąskie, wszystkie
                                  pod jednym katem, tak jak wiał wiatr. Podchodziliśmy dosyć wcześnie, jeszcze nie
                                  objeło nas słońce. Calkowita cisza, spokój. Widok nieziemski..
                                  W trakcie podchodzenia, powoli obejmowały wszystko promienie słoneczne, nie
                                  podejmuję się dzisiaj opisać tego widoku smile po kilkunastu minutach słonecznych
                                  kapieli "nawisy" odpadały.. ciszę wypełniał trzask tych spadających kryształków,
                                  sopelków.. Gdy po 2 godzinach schodzilismy tą samą trasą, mieliśmy wrażenie,
                                  jakby to wszystko było tylko snem, nie było już śladu po tym kosmicznym wręcz
                                  zjawisku.
                                  To była taka niespodzianka, z tych które trafiaja sie tym wariatom, którzy
                                  zamiast spać smacznie w łóżeczku, zrywają się, tytłają w błocie, czasem nawet
                                  klną przy tym siarczyście ale przedzierają przez ciemności, by zobaczyć wschód
                                  słońca ze szczytu górskiego.
                            • kla-ra Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 12.02.05, 23:40
                              Po przerwie,jaka sobie wyznaczyles,Twoje opisy sa jeszcze lepsze.
                              Teraz wiem dlaczego mi ich brakowalo.
                              Zazdroszcze Ci 20 stopni.
                              Przy Janie Vermeerze na chwile przystanelam i zaczelam zastanawiac sie co
                              ma "piernik do wiatraka",bo Vermeer malowal postacie,a kobiety w szczegolnosci.
                              Wyciagnelam album i rzeczywiscie ostrosc kolorow /czerwien,zolc/.
                              Zmuszasz czlowieka do myslenia.
                              I Ci Kaczynscy w filmie "O dwoch takich..."
                              Swietne porownania.
                              • august2 Re: Poloninka, Klara, Natla 13.02.05, 00:53
                                Poloninko dziekuje za cieple slowa ktore
                                zaraz odsylam spowrotem (jeszcze cieplejsze) gdyz jak piszesz
                                zimno ci zaczyna dokuczac.

                                Pisalem to juz kiedys ale napisze raz
                                jeszcze ze wyladowalem w tym cieplym zakatku
                                chyba w nagrode za te me "zimowe przejscia"
                                w Polsce. Po tamtych czasach pozostal mi niesmak
                                do zimy i snieg lubie ogladac tylko na odleglych
                                szczytach gor i w telewizji...i jeszcze lubie czytac
                                o tym np jak to ladnie Poloninka opisala w swym ostatnim poscie.

                                Klaro, jezeli lubisz Vermeera to mozesz zobaczyc film
                                dziewczyna.z.perla.filmweb.pl/
                                lub przeczytac ksiazke o tym samym tytule. W filmie sa pokazane
                                te przepiekne kolory. Jest tam scena jak malarz miesza kolory.
                                Ten kolor ultarmaryny byl niezwykly.
                                Tak juz na zakonczenie dodam ze z tymi kolorami to w ostanim okresie
                                troche oszalalem. Kazdy pokoj mam w innym kolorze..zrobilem
                                to po obejrzeniu filmu Frida


                                • august2 Re: Walentynkowy spacer 15.02.05, 06:50
                                  Dzisiaj zaciagnalem zone na “Walentynkowy spacer”.
                                  Zaraz po dentyscie pojechalismy nad nasze jeziorko.
                                  Bylo przed 5 po poludniu i zaczynalo sie robic chlodnawo.
                                  Zawsze jak zapowiadaja deszcze robi sie w przeddzien zimniej.

                                  Zaraz zauwazylem ze od soboty zrobilo sie bardziej zolto
                                  na jednym ze zboczy. Cale bylo pozlocone takimi rzepako-podobnymi
                                  roslinami a pomiedzy nimi pojawialy sie grube lodygi chwastow
                                  z fioletowymi kwiatkami.

                                  Wlasciwie to bylem caly czas zafascynowany niebem.
                                  Niebo o tej porze bylo bardzo ciekawe. Po jednej stronie niebieskie,
                                  opatulone w biala koldre z chmur a po drugiej stronie, tej ktora
                                  ciagnie sie hen az do Pacyfiku rozswietlone zachodzacym sloncem.

                                  Po tej wlasnie stronie caly horyzont byl koloru marsjanskiego
                                  jak ja to sobie nazwalem. Dlaczego? Gdyz dalekie wzgorza
                                  laczace sie z chmurami, rozswietlone zegnajacym nas sloncem
                                  byly iscie jak z filmow fantastycznych.

                                  W pewnym momencie wydawalo sie ze jakis olbrzym musi tam stac
                                  poza chmurami i swiecic z drugiej stronie olbrzymia, jaskrawa
                                  latarnie.

                                  W polowie drogi rozne odcienie czerwieni coraz bardziej
                                  mieszaly sie z bialymi chmurami na niebieskawym tle.
                                  Wtedy to slonce jakby juz resztkami sil wydalo z siebie czerwony, migocacy
                                  blask zza wzgorza.
                                  Kto wie moze w ten Walentynkowy dzien
                                  chcialo nam zaswiecic raz jeszcze w tej naszej dzisiejszej eskapadzie.
                                  • malwina52 Re: Walentynkowy spacer 15.02.05, 11:31
                                    pieknie piszesz,
                                    jakbym to wszystko widziala
                                    na wlasne oczy,
                                    szkoda, ze tylko 50+ moga Ciebie poczytac

                                  • natla Re: Walentynkowy spacer 15.02.05, 18:39
                                    Skojarzyłeś mi chmury. Mogę je ogladać bez przerwy. W ogóle chodzę z głową
                                    w chmurachsmile)
                                    Doszukuje sie kształtów, podziwiam ich lekkość lub ciężkie nabrzmienie,
                                    kolorystykę. Jakże często widzę , zwłaszcza wieczoem, góry, jeziora,
                                    rozlewiska, wysepki i wtedy moja wyobraźnia jest nieokiełznana. smile
                                    • august2 Re: Wtorkowy spacer 16.02.05, 03:44
                                      Tak krotko tym razem..
                                      Tym razem zona byla motorem dzisiejszej przechadzki
                                      wokol jeziorka.
                                      Za kazdym razem dostrzegam cos innego i tym razem napisze w punktach:

                                      - drzewko cytrynowe obwieszone niemilosiernie cytrynami
                                      - palma z taka olbrzymia kiscia wiongronowo-podobna
                                      - drzewko pomaranczowe- tez pelne owocow
                                      - na jeziorku armada kaczek
                                      - 2 hasajace zajaczki
                                      - jeden koliber smignal nam przed oczami
                                      - biale pioropusze "pampas grass" takiej odmiany olbrzymiej trawy
                                      - 12(policzylem) kraczacych niemilosiernie wron siedzacych na drzewie

                                      • kla-ra Re: Wtorkowy spacer 16.02.05, 18:25
                                        Zrywales te cytryny,pomarancze.
                                        Widoki masz iscie rajskie.
                                        Mam nadzieje,ze uzbierales zonie pek zoltych kwiatow,ostatecznie to byl Dz.Sw
                                        walentego.
                                        Ten Twoj opis przypomnial mi moj spacer z mezem rok po slubie.
                                        Pojechalismy do Puszczykowa /dawne woj.poznanskie/,mala miejscowosc nad
                                        jeziorami,prawie w lesie.Byl poczatek kwietnia.
                                        Gospodyni u ktorej mieszkalismy powiedziala nam o miejscu w lesie gdzie mialy
                                        rosnac w duzej ilosci przylaszczki/niebieskie kwiatki/.
                                        Nie mielismy szczescia przylaszczki juz przekwitly,ale nasze oczy cieszyly
                                        duze kepy fiolkow fioletowych i bialych,o cudownym zapachu.
                                        Maz uzbieral mi duzy pek tych malych fioletowych kwiatkow,bylam szczesliwa.
                                        Od tamtego czasu kazdej wiosny dostaje peczek fiolkow,ale te ogrodowe niestety
                                        nie pachna tak jak te lesne.
                                        • august2 Kla-ra, Natla, Poloninka,Krista, Malwinka, Tesunia 17.02.05, 06:33
                                          Kla-ra chyba jak dostajesz fiolki
                                          to napweno nucisz "o slodkie fiolkie
                                          slodsze niz wszystkie roze..." czy cos tam

                                          Kla-ra, Natla, Poloninka,Krista, Malwinka, Tesunia
                                          otworzcie swe skrzynki pocztowe
                                          Dzisiaj zamiast slow posylam wam pare zdjec z mego dzisiejszego
                                          spaceru w pobliskim Ogrodzie Botanicznym w Fullerton.

                                          Posylam do osob ktore wiem ze sa zainteresowane tymi
                                          mymi spacerami...
                                          A



                                          • malwina52 Re: Kla-ra, Natla, Poloninka,Krista, Malwinka, Te 17.02.05, 07:34
                                            Auguscie dzieki, chyba Cie wysciskam!
                                            teraz moge zabrac sie do pracy,
                                            zdjecia superrrrrrrr
                                            i poczulam zapach kwiatow
                                            • krista57 Re: Kla-ra, Natla, Poloninka,Krista, Malwinka, Te 17.02.05, 17:09
                                              Dzieki Auguście mnie zachwycają niezmiennie kwitnace kaktusy.
                                              Mam nadzieje,ze jak przyjdzie pora kwitnienia u nas..tez sie zrewanzuje.
                                              A czy wiesz ,ze Szczecin słynie z magnolii ?
                                              Te stare sa zasadzone jeszcze przez Niemców .
                                              • vogino55 ReZapraszam na spacer po Parku Solankowym,,, 17.02.05, 17:51
                                                Wiosna, lato,jesień, zima każda pora roku jest tam,,, ech co ja Wam mówię
                                                zajrzyjcie
                                                www.ino-online.pl/fg.php?nr=2
                                                Wojciech
                                                • vogino55 re Jeszcze raz Solanki 17.02.05, 17:58
                                                  Fotki pochodzą z 2 portalu miejskiego

                                                  www.inowroclaw.info.pl/solanki/s.php?strona=94
                                                  Miłego nigdy za wiele,,,,,,,,
                                                  Wojciech
                                                  • august2 Kla-ra,Natla,Poloninka,Krista, Malwinka,Tesunia 17.02.05, 21:03
                                                    Poniewaz te testowe zdjecia sie troche podobaly
                                                    posylam wam kilka z mej okolicy.
                                                    Sa to zdjecia "mego jeziorka" o ktorym
                                                    pare razy pisalem.
                                                    Jezeli macie czas to zajrzyjcie do
                                                    skrzynki pocztowej. Listonosz juz tam chyba
                                                    cos przyniosl..
                                                    A.
                                                  • natla Re: Kla-ra,Natla,Poloninka,Krista, Malwinka,Tesun 17.02.05, 21:29
                                                    Zrobiłeś mi Auguście niesamowitą przyjemność tymi zdjęciami. To ostatnie
                                                    z zachodem "robi" już za tapetę na moim ekranie.
                                                    A teraz już nie bedziesz miał życia ze mną, a sądzę, że z dziewczynami też.
                                                    Poproszę bardzo, bardzo ładnie o następne i z jeziorka i z innych spacerów,
                                                    a najbardziej o widok z okna w kierunku ośnieżonych gór. Nie daj sie prosić.smile))
                                                  • tesunia Re: Augusciku............... 17.02.05, 21:36
                                                    naprawde milo sie ogladalo wszystkie ....
                                                    ale rekord pobija "zachod slonca nad moim jeziorem",
                                                    po porstu jestem pod wrazeniem,
                                                    w pieknym miejscu mieszkasz ....dzieki przesliczne.

                                                    mysle,ze moge oczekiwac na wiecejsmile)
                                                  • krista57 Re: Kla-ra,Natla,Poloninka,Krista, Malwinka,Tesun 17.02.05, 21:44
                                                    Jestes niezłym fotografem....a zdjęcie czwarte to Twoje ulubione wygląda jak
                                                    nie z tej ziemi.
                                                    Aha ! poczte odebrałam...ale nie umiem sama wysłac...ucze sie....dopiero od
                                                    miesiaca stawiam pierwsze kroki.
                                                    W pracy,wchodziłam "jak małpa " w konkretne programy ;wypełniałam dokumenty i
                                                    drukowałam.
                                                    Pozdrawiam.
                                                • natla Re: ReZapraszam na spacer po Parku Solankowym,,, 17.02.05, 21:57
                                                  Ładnie tam u Ciebie. Tak wypoczynkowo. A Ty biedaku musisz pracować. smile)
                                                • mira54 Re: ReZapraszam na spacer po Parku Solankowym,,, 27.02.05, 09:39
                                                  Vogino55!
                                                  Dziekuje za zdjęcia. Moglam sobie powspominac spacery
                                                  po Inowroclawiu. Bylam w styczniu br. przez kilka dni, ale jak piszesz
                                                  naprawde o kazdej porze roku jest tam ladnie. Spacerowalam w Parku
                                                  Zdrojowym, pod tezniami i zwiedzalam miasto, co sprawilo mi duza przyjemnosc.
                                                  Inowroclaw to naprawde piekne miasto. Bylam tam po raz pierwszy.
                                          • natla Re: Kla-ra, Natla, Poloninka,Krista, Malwinka, Te 17.02.05, 21:39
                                            Magnolie mi aż zapachniały lekko słodkawo, chyba je kiedyś wąchałam, ale
                                            skleroza nie kojarzy miejsca (zdaje mi się , że w moim parku), kwitnący kaktus
                                            jak zawsze przepiekny, bo kwiaty strojne i kolorowe, no i moje ukochane brzozy.
                                            Znowu frajda. Dzieki. I czakam na jeszcze. smile)
                                            • tesunia Re: zimowy spacer...............;)) 19.02.05, 19:48
                                              Soneczna wercz pogoda wszystkich z domow wywabila na sparer.....
                                              ludziska w pijedynke/parami/z pieskami spacerowali.....
                                              Choc prawie niemal koniec lutego snieg jak nigdy jeszcze lezy
                                              cudnie tak sie przejsc i popodziwiac ,jak rosnie
                                              nowe willowe osiedle.Duzo rodzin juz zamieszkalo i to z maluchami,
                                              przed kazym domem stal balwan,
                                              a ze slonce swiecilo i odwilz nastala,
                                              fajnie wygladaly,jakby zaczeli tanczyc i zamarli w bezrochu,
                                              kapelusze z doniczek/z koszykow sunely sie z glowy,
                                              miotly powypadaly z objec balwankowych,lapcieta
                                              roznie ulozone .....od razu przypomnialo mi sie dziecinstwo,
                                              gdy tez lepilam balwana i ktory topil sie powoli
                                              przybierajac rozne formy ,by pozniej zostala tylko kalurza
                                              w ogrodzie w marcu.
                                              • august2 Re: zimowy spacer...............;)) 19.02.05, 19:56
                                                Tesuniu,

                                                Ladnie to opisalas. Czy te szwedzkie spacerowe impresje
                                                daloby sie jakos zamrozic np w kadrze? Moze wezmiesz kamere -tam jest
                                                taki pstryczek, pstryk, pstryk i masz gotowe. Potem szybko
                                                do komputera i wyslac na Forum. Koszt zaden - tylko pare minut czasu..
                                                • natla Re: zimowy spacer...............;)) 19.02.05, 23:24
                                                  Nie wiem, czy już pisałam, ale najwyżej powtórzę. Zaraziłam się fotografiką.
                                                  Zawsze ją lubiłam, mam mnóstwo zdjęć i kilka aparatów, ale nie dochrapałam się
                                                  jeszcze cyfrowego. Przy najbliższej okazji zakupię i będę Was dręczyć
                                                  zdjęciami. smile))
                                                  • august2 Re: Hurra! Deszcz przestal padac..! 20.02.05, 20:34
                                                  • august2 Re: Hurra! Deszcz przestal padac..! 20.02.05, 20:52
                                                    Jeszcze raz.. za szybko nacisnalem z przejecia..

                                                    Natlo, oczywiscie ze musisz jak najszybciej kupic
                                                    aparat cyfrowy. Ja mam juz dwa do uzytku. Jeden jest juz
                                                    moj (syn mi podarowal) a drugi aparat syn mi pozwala uzywac..
                                                    mozna nim robic nawet krotkie filmiki..naprawde frajda!

                                                    Dzisiaj w przerwie pomiedzy kolejnymi sztormami wyskoczylismy rano
                                                    z zona nad jeziorko. Cudo! Ludzie biegaja, chodza z psami..
                                                    oczywiscie mowimy sobie :"Good Morning" jak sie mijamy...
                                                    Kazdy zadowolony ze deszcz na razie ustal.. Ptaki tez sie cieszyly
                                                    Coz za kakofonia dzwiekow..ptaki male, wieksze i te calkiem duze
                                                    szczebiotaly napewno o tym pieknym slonecznym poranku. Na parkanie przysiadl
                                                    koliberek, ktory mial turkusowy pasek od glowki do ogonka. Glowke z dlugim
                                                    dziobkiem krecil niecierpilwie a moze z zadowolenia ze slonce tak grzalo...
                                                    Inny ptak z zoltawym podbrzuszem podfrunal bardzo blisko. Kto wie? Moze chcial
                                                    sie pochawalic jak dobrze umie robic te swe powietrzne piruety?
                                                    Tak mielismy ladny spacer. Zona zadowolona i pisze sie juz na nastepne..
                                                    Te spacery sa dla niej bardzo dobre... pomaga jej czuc sie lepiej...
                                                  • natla Re: Hurra! Deszcz przestal padac..! 20.02.05, 22:24
                                                    No własnie to ma być ten aparat z krótkimi filikami. Wczoraj mi znajomy tak
                                                    sfilmował moje popużki i miałam wielka radochę. smile)
                                                    Pozdrów jeziorko ode mnie .Teraz łatwiej mi sobie wyobrazić Wasze spacery.smile
                                                    Jutro jedziesz do ogrodu , więc poluj aparatem jak najwięcej i czekam (y) na
                                                    obszerne sprawozdanie.wink)
                                                  • august2 Re: Hurra! Deszcz przestal padac..! 20.02.05, 22:47
                                                    sprawa sie skomplikowala z ta ma wycieczka
                                                    Caly czas mamy pogode sztormowa. Na razie nie pada
                                                    ale zapowiadaja nastepne sztormowe ulewy..
                                                    a jak zacznie tu padac to leje jak z cebra..
                                                  • august2 Re: Z wycieczki nici.. 21.02.05, 19:00
                                                    Z wycieczki nici.. leje deszcz..
                                                    Plan zastepczy wymyslila zona
                                                    o nazwie "pojedzmy za butami"
                                                • tesunia Re: zimowy spacer...............;)) 21.02.05, 20:11
                                                  august2 napisał:

                                                  > Tesuniu,
                                                  >
                                                  > Ladnie to opisalas. Czy te szwedzkie spacerowe impresje
                                                  > daloby sie jakos zamrozic np w kadrze? Moze wezmiesz kamere -tam jest
                                                  > taki pstryczek, pstryk, pstryk i masz gotowe. Potem szybko
                                                  > do komputera i wyslac na Forum. Koszt zaden - tylko pare minut czasu..

                                                  masz racje augusie....
                                                  tak juz o tym myslalam,,,,
                                                  jutro chyba sie wybiore w plener,
                                                  ale najpierw sasiadow popytam czy moge balwanka sfotografowacwink)
                                                  bo choc odwilz jeszcze jakos sie biedaki "pokrzywione "trzymajawink)
                                                  • maladanka Re: zimowy spacer...............;)) 25.02.05, 14:27
                                                    A ja opowiem o zimowym spacerze, ale na nartach.Pochwaliłam się tym na forum
                                                    narty - tam nie trzeba się było logować.Ale tamto forum jest bardzo
                                                    specjalistyczne i chyba tu bardziej ten opis pasuje.
                                                    No to opowiadam. Dnia 19.02.br.o godz.9.oo zadebiutowałam na nartkach
                                                    biegowych.Znajomi mnie wywiezli,zapięli poszli do przodu - no to co miałam
                                                    robic?Poczłapałam i ja. A tu las,okiście sniegu,cisza,ślady rózne - głowa lata
                                                    w kółko. Ni stąd ni zowąd okazało się,ze 10 km za nami! Wywaliłam się raz - i
                                                    to mnie wkurzyło,nie że się wywaliłam,tylko wstawanie jest duzo gorsze.Na
                                                    zjazdówkach moment i stoję - a tu kij znikął w sniegu,nogi z nartami też gdzies
                                                    zakopane,hm... Najpierw mi sie chciało smiać,potem płakać.Znajomi widząc,ze
                                                    sobie radzę,poszli het, a mąż - również debiutant leżał 100 m dalej i też
                                                    walczył
                                                    podobnie jak ja. A...jeszcze plecak z prowiantem i gorzałeczką na 2 dni swoje
                                                    ważył.Ale udało się. Dotarlismy do pieknej polany,na końcu której widac było
                                                    dach domu i dach studni.Tu mamy nocować - ale najpierw trzeba się przekopać
                                                    przez snieg,żeby znależć dziurę do klucza i potem otworzyć drzwi.A potem -
                                                    ogromny piec taki,że babcia i dziadek mogą na nim spać,drewno,moment i ciepło
                                                    wszędzie.Najpierw szybciutko wiadro sniegu,żeby herbatke z prądem zrobic, potem
                                                    odkopywanie drogi do studni i studni,potem autostrada do kibelka....raj na
                                                    ziemi!Sople metrowe! No i juz kiełbaska skwierczy,opowieści płyną - jeszcze
                                                    przepchanie luftu w piecyku w sieni i następne żródło ciepła.A wieczorem
                                                    odwiedził nas jeleń.I długie,nocne rodaków rozmowy...A świtkiem o 9.oo -
                                                    panowie do sniegu w celu umycia się - normalnie do połowy goli w tym sniegu sie
                                                    odświeżali,panie sie troszkę krępowały ...śniadanko.Narteczki i 10 km petelka
                                                    po sniegu zupełnie nie tkniętym - i 2 śniadanko, pakowanie,sprzątanie,i
                                                    słoneczko wyszło i 20 km przed nami..
                                                    To sie działo w Beskidzie Niskim. A ja mam lat 50 i plus i uważam,że co
                                                    najmniej 40 straciłam,nie próbując biegówek do tej pory. Pozdrówka


                                                  • natla Re: zimowy spacer...............;)) 25.02.05, 17:16
                                                    Rany Danuśka, dzie ta cudowna chatka. smile Rozmarzyłaś mnie.
                                                  • august2 Re: Passion Flower 27.02.05, 01:38
                                                    Rzeczywiscie ze jej pseudo to Mala Danka.. na poczatku
                                                    nie skojarzylem.
                                                    Maladanka widac ze mieliscie frajde nie lada.

                                                    Ja dla odmiany mialem spacer bez sniegu.

                                                    Dzisiaj podczas tradycyjnego spaceru wokol jeziorka zrobilem zdjecie
                                                    kwiatu, ktory zawsze mnie fascynowal. Polowalem na te kwiaty
                                                    od paru dni ale deszczowa pogoda nie pozwalala pakom sie otworzyc.
                                                    Dzisiaj bylo bardzo cieplo i slonecznie, i kwiaty sie otworzyly.

                                                    Zobaczcie sami na zalaczanym zdjeciu.

                                                    A ponizej jest legenda :

                                                    Jak legenda mowi w 1620 jezuita w Peru napotkal rosline znana nam teraz jako
                                                    Passion Flower. Ksiadz –jezuita zaintrygowany pieknem tego kwiatu tej samej
                                                    nocy mial wizje.
                                                    Oto ona.
                                                    5 platkow i 5 dzielacych lisci to 10 apostolow nie liczac Piotra i Judasza.
                                                    Srodkowe elementy przypominaja gwozdzie, ktorymi Jezus zostal przybity
                                                    na krzyzu, otaczajaca korona symbolizuje korone cierniowa.
                                                  • maladanka Re: Passion Flower 27.02.05, 09:01
                                                    witam auguście - niestety nie wolno polskich liter i taki śmieszny nick mi
                                                    wyszedł,ale za to od pierwszego razu mi przyjęło!
                                                  • maladanka Re: zimowy spacer...............;)) 27.02.05, 09:20
                                                    Opowiem dziś o wczorajszym spacerze zimowym.Wyjechalismy grupką autobusem ok.40
                                                    min.Kilka osób z nartami biegowymi,kilka "na butach".Wiek od 30 do 60 z duzym
                                                    plusem.Pod cerkiewką małe ustalenie co dalej,ponieważ od słowackiej strony
                                                    spodziewalismy się wizyty grupy narciarzy biegowych.I wyruszyliśmy - cisza,oko
                                                    biegnie hen daleko,śnieg iskrzy,aż żal naruszać ten śnieżny obrus.Czasami jak
                                                    hafcik ślad zwierzątka lub ptaszka.Szliśmy tak ok.godziny - nawet się mówić
                                                    wtedy nie chce.
                                                    Słowacy jak burza wypadli z lasu - radosne powitanie - i przyjechała granica.No
                                                    tak,ponieważ dojście do pkt.granicznego było zawiane,więc WOP na skuterze
                                                    śnieznym przyjechał do nas.Nie wiem właściwie po co - przecież jest Unia,ale
                                                    pewno się nudzili - zresztą sympatyczni panowie.
                                                    Teraz wspólnie na gorący bigos i śliwowicę słowacką straszliwej mocy.
                                                    A potem podział - ci "na butach" na szlak,a narciarze w inną stronę.Porwałam
                                                    się z narciarzami ale...to mój drugi raz na biegówkach i wróciłam - nie
                                                    chciałam grupy wstrzymywać.Moi znajomi już wyruszyli na trasę i tak sobie
                                                    zostałam sama. Człapałam wg sił ok.3 godz. - to był biały
                                                    raj,cieplutko,cichutko,czułam jak ogarnia mnie radośc,że jestem tu i teraz,że
                                                    widzę to co widzę..Doszłam do strumyczka - już wesoły,śniegi od spodu trochę
                                                    topnieją i wody więcej - to sobie słuchając go odpoczęłam. Ok.15.oo doszłam do
                                                    fajnej chaty w której można zjeść łemkowskie potrawy,napić się dzięgielówki.
                                                    Moi znajomi i ślubny także wrócili,no i do domku...
    • mada50 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 27.02.05, 18:08
      a myśmy byli przed południem w Konstancinie pod W-wą,piękne słońce iskrzące
      w bieli śniegu,czyste powietrze,lekki mróz,trochę wiatru i nieczynne o tej
      porze tężnie
      a jednak stojąc przy nich i pod wiatr czuliśmy zapach solanki
      w drodze powrotnej w Starej Papierni napiliśmy się kawy i zrobiliśmy zakupy
      w sklepie Winniczka (produkty czyste eklogicznie,a czy to wogóle jest możliwe?)
      • natla Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 27.02.05, 19:05
        Ja też dzisiaj "wykonałam" krótki niestety spacerek po najbliższym terenie
        w samo południe, w pieknym słońcu, po nierozdeptanym jeszcze bielutkim śniegu
        i bez ludzi. Ale niewiele z tego miałam, bo okulary słoneczne oddałam osobie
        towarzyszącej, a blask był tak silny, że płakałam całą drogę lub szłam z
        zamkniętymi oczami. smile
        Wymarzony dzień na góry. smile)
        • august2 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 27.02.05, 19:52
          ..to tam u was ciagle ten tzw snieg?
          Dobrze mi sie czyta o sniegu. A czy musicie
          sie tez cieplo ubierac?
          Nie lubie nosic tych grubych ubran.
          Wlasciwie to juz chyba sie odzwyczailem
          od tych futer, kozuchow, karakulow itp .. bo chyba
          tylko to ubieracie?

          Ale do rzeczy.

          Lekarka zmienila zonie leki i teraz jakby bylo w niej wiecej energii.
          Tak jej ostatnio spacery weszly w krew ze prawie co dzien chodzimy
          wokol tego naszego „kurortowego jeziorka”.

          Jest to tez taka „zaprawa” przed naszym wyjazdem w „zimne kraje” do Arizony.
          Dzisiaj na spacerze uchwycilem w kadrze lokalne
          kaktusy, ktore pokazuja juz swoje pociechy. Pamietacie ze w ktoryms
          z mych postow wspominalem, ze odwiedze kaktusy i zobacze ich pociechy?
          Otoz dzisiaj zrobilem im nawet zdjecia. Odsylam chetnych do
          skrzynek pocztowych.
          Kwiaty kaktusow maja taki dziwny zolty kolor i ja nazwam je kolorem budyniowym.
          Przypominaja mi budyn waniliowy lub moj ulubiony tapioka pudding.

          Pozdr
          August


          • amcapol zdjecia 27.02.05, 20:50
            Skrzynek pocztowych...? Nie bardzo wiem jak obejrzec te zdjecia.
            Na link-turystyka ludzie zamieszczaja zdjecia i jest tam opcja aby wrzucic
            zdjecie ze swych file. Tez chcetnie bym sie podzielila widokiem wiosny - juz od
            stycznia w moim rejonie ale nie wiem jak zamiescic zdjecia.
          • tess-hashi Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 02.03.05, 01:14
            dzisiaj cały wieczór czytam i czytam o wszystkich spacerach.
            Są ekstra. Dziękuję za wrażenia, których doznałam dzięki wam.
            Pozdrawiam Tess
    • axsa Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 02.03.05, 07:49
      Wyjazd do Dusznik i Zieleńca udany, choć niezupełnie.

      Na szóstkę - zima i w Dusznikach i w Zieleńcu, gdzie snieg niemal zakrywa
      informacyjną część znaków drogowych, narciarskie uciechy, bo kolejki do
      wyciągów najwyzej kilkuosobowe / wszędzie jest śnieg, więc obłożenie
      narciarzami jest mniejsze niż zwykle, kiedy to Zieleniec bywał jedyną ostoją
      śniegu/.
      smile)))))

      Na piątkę-zakwaterowanie, jedzenie, zabiegi, organizacja kolejnych dni,
      spacery, widoki, wypad do Nahodu po piwo i nie tylko, dostęp do przyjemności i
      używek.
      smile))))

      Na czwórkę - kilka dni zamglonych dni, kiedy widoczność była ograniczona i nie
      za bardzo można było robić zdjęcia.
      smile)))

      Na tróję i na dwóję - dogadywanie się z niektórymi osobami co to jadą zimą w
      góry, a są zdziwione, że nie ma morza, ciepła i plaży. I za cholerę nie chca
      zrozumieć, że jak się jedzie w góry to się jest w górach i trzeba z tego
      korzystać. a jak się chce być na plaży to trzeba jechać nad morze.
      wink)) smile)
      Na jedynkę - to, że ja nie mogłam jeździć na nartach, o!
      smile
      • august2 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 03.03.05, 04:36
        Axsa
        napisalas ze
        "Na tróję i na dwóję - dogadywanie się z niektórymi osobami"

        No wlasnie ja to tez mam czasami. Mam takie rosne przekomarzania
        nawet z zona, ktora ma nieraz calkiem inne gusta...tak wiec.
        Na mojej glowie cale przygotownie i pozniejsza organizacja, dojazd
        a potem.. to nieraz krecenie nosem...

        • axsa Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 03.03.05, 08:38
          Na mojej głowie to nic prawie nie było, ale wkurzają mnie ludzie wiecznie
          niezadowoleni z tego co jest.
          Pada śnieg - źle.
          Swieci słońce- niedobrze.
          Nie swieci - jeszcze gorzej.
          Jedziemy na wycieczkę - oczywiscie nie tam, gdzie ten ktoś chciałby.
          Idziemy na spacer - lepiej poszlibyśmy na piwo.
          Siedzimy przy piwie - powinniśmy sie przejść, a nie tu gnić
          itd. itp.
          • natla Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 03.03.05, 09:33
            Przełokropne, jak się nie zdystansujesz, to strasznie psuje każdy wyjazd.

            Ja jeszcze ciągle coś organizuję i zawsze mam kilka realnych wersji, albo
            przyporządkowuję do potrzeb uczestników. Wtedy sama muszę się dostosować, bo
            chciałabym inaczej. Ale cóż, Cygan dał się powiesić dla towarzystwa. smile)
      • natla Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 03.03.05, 09:22
        Ale mam nadzieję, że jeżdziłaś na pupie, przynajmniej po używkach. smile)))
        I pięknego baławana zrobiłaś.
        Świat jest pełen malkontentów i nalezy takich unikać. Wybór towarzycha na
        ulopy, a nawet wycieczki czy długie spacery jest b. ważny. Mnie sie jakoś
        udawało, choć też swoje przeszłam. smile
        • kla-ra Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 03.03.05, 11:36
          Oj axsa,
          skad ja to znam,usmialam sie,bo czesto jak jedziemy wieksza grupa to jest
          podobnie.
          Rano przy kawie sa negocjacje,z ktorych nic nie wynika.
          Wreszcie,kazdy wsciekly zbiera sie i idzie swoja droga.
          Nastepnego ranka,to samo...
    • axsa Trochę zdjęć z wyjazdu. 08.03.05, 22:21
      Nie znam sie na fotografowaniu, ale niektóre mi sie udały.
      Nieprawdaż?

      foto.onet.pl/albumy/album.html?id=36421&grupa=0&kat=16&a=zurati
      • mada50 Re: Trochę zdjęć z wyjazdu. 08.03.05, 22:37
        piękne miejsce,chyba nie chce się stamtąd wyjeżdżać,
        tak wygląda prawdziwa zima
      • natla Re: Trochę zdjęć z wyjazdu. 08.03.05, 22:57
        Axsa, śliczne! Niektóre mogłyby robić za kartki świąteczne np.29 i 31. A te
        kolorowe szaro-biało-czarne świetne.
        Czy to Ty na 21 w śniegu, na 25 podpierająca drzewo i 47 na nartach?
        A w ogóle to dlaczego Ciebie nie ma porządnie!! ??? smile))
        Poproszę o Ciebie. Już mam kilka zdjęć Waszych twarzyczek. smile)
        • axsa Re: Trochę zdjęć z wyjazdu. 09.03.05, 07:17
          Nie ma mnie na tych zdjeciach, ja je robiłam.
          A na nartach, jak ja bym chciała móc...
          • natla Re: Trochę zdjęć z wyjazdu. 09.03.05, 09:37
            Axsiu, mam nadzieję, że już nie długo..... smile
            • axsa Re: Trochę zdjęć z wyjazdu. 09.03.05, 09:41
              Pewnie,
              ta zima sie zaraz skonczy,
              a do następnej to wszystko sie może zdarzyć.

              smile))
      • regine Re: Trochę zdjęć z wyjazdu. 08.03.05, 23:54

        Gratulacje -naprawdę piękne !!!!Pamiętam program "Piórkiem i węglem"p.Zina(znam
        go bardzo dobrze-rodak z mojego miasta .(Jeżeli kogoś interesuje ten program
        tvPolonia-polecam).Ten kościółek nocą ,w śniegu -jakbym jego rękę widziała jak
        to szkicuje.Cudowne !!! .Proszę nie mówić ,że się nie znam .Wyszły wyśmienicie-
        dalszych sukcesów życzę .Pozdrawiam miło.
        • toskania8 morze zimą !!! 09.03.05, 23:22
          Jak już donosiłam, spędziłyśmy z hanczą zimowy weekend nad morzem.
          Na pohybel temu, kto by mówił, że zimą, to tylko góry. Zawsze powtarzałam, że
          morze niesie uroki i niespodzianki o każdej porze roku.
          A więc było tak.
          Zgodnie z naszą świecką tradycją wyruszamy przy dźwiękach hejnału. Dzień jest
          szary i smętny, coś prószy, snują się chmurzyska i mgły. Ale po niewielkiej pół
          godzince, nagle zaczynają przezierać skrawki błękitu. Zdobywają coraz
          wyraźniejszą przewagę. I oto kiedy dojeżdżamy, za horyzontem znikają resztki
          szarych, ciężkich zwałów a nad nami błękit i chylące się ku zachodowi słońce.
          Porzucamy bagaże, zmieniamy buty i zbiegamy na plażę. A tam - niezwykłe ! Na
          kamieniach, falochronach, pniach pochylonych drzew wielkie, potężne czapy.
          Plaża pod grubą, białą kołdrą. Powietrze pachnie jodem, morzem, solą i
          radością. Mamy ochotę tańczyć i śpiewać na tej zaśnieżonej, pustej plaży.
          Wracamy, bo czeka nas kolejna atrakcja. Zabieramy butlę szampana i schodzimy do
          jaccuzzi. Hancza - Twoje zdrowie ! Wytaczamy się o własnych siłach , czeka nas
          jeszcze wytworna proszona kolacja . Zasypiamy szczęśliwe. Zegar biologiczny
          każe nam ocknąć się koło siódmej, ale zostaje nam to wymagrodzone - do okienka
          puka wielka, purpurowa kula na tle błękitu. Z satysfakcją otulamy się
          kołderkami - dziś nie wstajemy, jeszcze nie. Po późnym śniadanku biegniemy na
          plażę. Świat jest jeszcze piękniejszy, niż wczoraj, bo te wszystkie czapy
          jeszcze lśnią i skrzą się w słońcu. Nasz marsz aż do orłowskiego molo zostaje
          wynagrodzony, już z dala dochodzi nas zapach świeżutko uwędzonych rybek.
          Stojące obok kutry są świadectwem, że te rybki jeszcze całkiem niedawno pląsały
          w odmętach. Smakują bosko.
          Po spacerze - kolejna atrakcja. Smarują mnie całą czekoladą (to oczywiście taki
          preparat kosmetyczny na bazie czekolady - pachnie niebiańsko), zawijają w kocyk
          i lulu na godzinkę. A wieczorem - pokaz mody . Moda wydaje nam się dziwnie
          znajoma, bo modne będą lata sześćdziesiąte.
          Niedziela jest nieco wietrzna, ale wcale się nie martiwmy, z rozkoszą zapadamy
          w łóżeczka z romansową książeczką.
          To niezwykłe, jaki ładunek energii może dac taki nadmorski weekend. Wracamy jak
          po wakacjach.
          Jedźcie nad morze !!
          • toskania8 Re: morze zimą !!! su[plement 09.03.05, 23:25
            zdjęcia wysłałam malejdance mailem, nie mam własnej strony, więc nie mogę ich
            tu pokazać, ale na życzenie wysyłam, bardzo proszę.
            • august2 Re: zimowe zdjecia Axsy 10.03.05, 04:10
              znakomite zdjecia! Dobrze ze ogladalem je w domu..
              wygladaja bardzo mroznie... a ja juz troche sie odzwyczailem
              od zimna.
              Czy temperatura byla rzeczywiscie ponizej zera?
              • august2 Fragmenty z podrozy 10.03.05, 04:23
                Nie chce was zanudzac dlugimi sprawozdaniami i dlatego
                posylam wam pare fragmentow z mego dziennika pisanego na goraco. Wzialem z
                soba laptop i kazdego wieczoru cos pisalem.

                Dzien pierwszy. 3-07-05

                [….]

                Jak zwykle w czasie kazdej podrozy kupuje gazete, zeby zaznajomic sie z lokalna
                atmosfera. Tak bylo i tym razem Znalazlem w niej pare ciekawych artykulikow z
                ktorymi chcialbym sie podzielic. Gazeta nazywa sie “Williams – Grand Canyon
                News”. Byl w niej artykul historyczny traktujacy o wydarzeniach 1906 roku. Oto
                fragmenty:

                Bylo wtedy w miescie 2 samochody. Na swieto Niepodleglosci 4 Lipca mialy sie
                scigac. Jeden sie zepsul, wiec tylko jeden jeden bral udzial w tych zawodach …
                i wygral.

                Dzialki budowalne kosztowaly wtedy 15-100 dolarow a cena duzego domu ..600
                dolarow. Teraz ceny.. szkoda gadac.

                Tego samego 1906 roku zostala aresztowana w miasteczku Williams kobieta o
                nazwisku Dora Thomas. Za co? Za robienie burdy na lokalnym weslu. Urzedujacy
                wowczas Sedzia
                dal kobiecie 2 alternatywy. 50 dni w “ciupie” albo opuszczenie miasta. Kobieta
                wybrala to drugie rozwiazanie…

                Czyz nie ciekawe czasy to byly?

                Dzien drugi 3-8-05

                Dzisiaj 8 Marca, Slynny Miedzynarodowy Dzien Kobiet. Tutaj nie jest obchodzony
                ale tak przy okazji zyczylem zonie “wesolego dnia”. Dzisiaj czeka nas
                najwieksza atrakcja : jazda pociagiem i zwiedzanie Grand Canyon.. ale zanim to
                nastapilo poszlismy z samego rana na sniadanie. Zapach jedzenia juz z daleka
                unosil sie w powierzu.
                Przypomnialy mi sie dawne chlopiece lata i kolonie. Wszystko bylo z gory
                zaaranzowane. Tak jest tutaj.
                Tu masz spac, tam idziesz na obiad, tam na sniadanie..a tam czekaj na pociag.
                Odbywa sie to na zasadzie dawnia kuponow, gdyz za wszystko juz z gory
                zaplacilem.
                Pieniadze jak na razie daje tylko w postaci napiwkow dla obslugi..
                Ciekawy jestem tego dnia…

                […]
                Wreszcie naszym oczom ukazala sie stacja pociagowa w Grand Canyon.
                Zbudowana z beli drzewnych przypominala goralskie domy.
                Tu nastapila przesiadka na autobus, ktory zawiozl nas najpierw na lunch.
                Najpierw cos dla ciala, zeby byc przygotowanym potem na posilek duchwy w
                postaci oszalamiajacych widokow Grand Canyon.

                Kierowca autobusu zawozil nas w rozne najciekawsze punkty widokowe wyjasniajac
                jednoczesnie historie tego jednego z “siedmiu naturalnych cudow swiata”. Opisac
                sie oczywiscie tego nie da, to po prostu trzeba zobaczyc. Filmy w telewizji,
                najlepsze zdjecia nie oddaja tego rozmachu.
                Jest to takie monumentalne ze az …wydaje sie nienaturalne. Pogoda nam dopisala
                i te niezwykle skaly skapane w promieniach slonca pozostana na zawsze w mej
                pamieci.

                […]
                Dokladnie o 3:30 pociag ruszyl w powrotna droge. Zaraz za stacja , moze pol
                kilometra
                napotkalismy stadko jeleni. Czyzby dyrekcja parku kazala im stac tam na
                pozegnanie?

                Prawda jest chyba taka ze poniewaz caly ten teren jest Narodowym Parkiem
                zwierzeta prawdopodobnie sie przyzwyczaily do ciekawskich, dwunoznych
                przybyszow.

                Monotonie podrozy przerwalo po ilus tam milach 3 zamaskowanych osobnikow
                galopujacych wzdluz pociagu. Nasz konduktor ostrzegl pasazerow, ze niestety ale
                nasz pociag ma na oku banda o nazwie “Cataract Creek Gang”… i trzeba
                przygotowac okup.

                Tak jak powiedzial tak sie stalo..i do naszego wagonu wkroczylo 3 rzezimieszkow
                z wciagnietymi rewolwerami zadajac pieniedzy i kosztownosci. Kazdy musial sie
                okupic paru dolarami. Co dziwne nikt nie protestowal ale nawet z checia dawal
                forse.
                Ba, co niektorzy robili sobie nawet z nimi zdjecia… Przezylismy wiec prawdziwy
                napad na pociag. Tu w tym momencie przypomnialem sobie ze jednym z pierwszych
                filmow fabularnych byl wlasnie krotki film niemy “Napad na pociag”…
                […]

                Dzien trzeci 3-9-05

                W nocy obudzil mnie sygnal z przejezdzajacego pociagu. Prez moment nie
                wiedzialem co sie dzieje. Po chwili uprzytomnilem sobie ze jestesmy w hotelu.
                Ta wczorajsza jazda, odrestaurowany pociag, obsluga ubrana w dawne stroje – te
                typowe okragle czapki konduktorow przyniosly mi na mysl ksiazke i film “Polar
                Express”.

                W tym swiatecznym filmie dzieci jada magicznym pociagiem az na Biegun Polnocny.
                Pociag wygladal identycznie z tym w ktorym my jechalismy wczoraj. Dzieci
                jechaly na spotkanie Mikolaja a my na spotkanie
                z niezwyklym cudem przyrody o nazwie Grand Canyon….

                Po tym dziwnym ni to snie ni to jawie usnalem .. i obudzilem sie rano. Pora na
                sniadanie,
                pakowanie, wymeldowanie sie z hotelu i dlugi powrot do Kalifornii, do Orange
                County. Czeka nas ponad 700 kilometrow jazdy autostrada..
                Nastepny etap juz z domu.
                [….]
                • malwina52 Re: Fragmenty z podrozy 10.03.05, 07:06
                  smilesmilesmile
                  • axsa Przeczytałam wszystkie wspomnienia 10.03.05, 07:18
                    i gratuluje Wam tego co przeżyliście.

                    Inna sprawa to możliwość pokazania zdjęć.
                    Ja też nie mam własnej strony. Ciagle jeszcze nie umiem tego zrobić.
                    Ale co tam.
                    W niedzielę tez jeszcze nie umiałam załóżyć albumu.
                    Gdyby ktoś chciał założyć sobie album to:

                    foto.onet.pl/1064661,0,824,porady.html
                    Po prawej stronie u góry jest taka ramka. Można czytac wszystko, albo zacząć
                    od - jak założyć album.
                    Ponieważ wszystkie albumy jednego uczestnika mogą mieć 5 MB, wiec warto zdjecia
                    tak zapisać, żeby miały małą objętość.

                    Oczywiście można zakładać albumy kilkuzdjęciowe,
                    zresztą sami doczytacie resztę.
                    Nie zapomnijcie zrobic skrótu i zapisać linka.
                    • natla Re: Przeczytałam wszystkie wspomnienia 10.03.05, 10:48
                      Przjechałam sie z Wami wyobraźnią po kanionie. Super widoki, choć na pewno nie
                      to co naprawdę.
                      Zastanawiam się, czy August nie może tu wkleić linków, które nam posyła w
                      poczcie.
                      Dzięki Auguście za te zdjęcia. smile
                      • maladanka Re: Przeczytałam wszystkie wspomnienia 10.03.05, 10:53
                        i ja się rozmarzyłam! Słyszałam takie okreslenie,że Wielki Kanion - to góry na
                        odwrót.
                        I ciągle mnie nurtuje jak zrobić album na stronie yahoo z hasłem tylko dla
                        forumowiczów i tam wszyscy moglibysmy dodawać zdjęcia.
                        Tak mają dziewczyny z forum robótek ręcznych czy robótek na drutach - nie
                        pamiętam.
                        • natla Re: Przeczytałam wszystkie wspomnienia 10.03.05, 12:49
                          No to działas Maleństwo. Byłoby super! smile
    • mada50 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 10.03.05, 11:35
      piękne wycieczki,wspaniałe podróże,
      zobaczyłam siebie za kierownicą jak mknę na Hel
      • tesunia Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 10.03.05, 12:46
        pieknie....kaniony....
        pamiatak przezyc na cale zyciesmile)
    • ania_53 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 10.03.05, 13:05
      Nie lubię długich spacerów, ale uwielbiam podróże i wycieczki.Żebym tylko miała
      z kim wyjechac ..............................
      • toskania8 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 11.03.05, 23:45
        ania_53 napisała:

        > Nie lubię długich spacerów, ale uwielbiam podróże i wycieczki.Żebym tylko
        miała
        > z kim wyjechac ..............................

        Aniu, to się może da zrobić, często szukamy kierowcy - zmiennika a i
        towarzystwa na długie trasy.
        Więc jak wymyślisz jakąś fajną podróż, to mów, może się coś urodzi, my tez się
        dzielimy planami.
        To by było dopiero fajne - forumowiczki na podbój Europy !
        • ania_53 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 14.03.05, 15:20
          Teraz każdy pcha się za zchodnie granice RP, a ja nie - ja na
          wschodnie.Chciałabym pojechać na Ukrainę. Mam już trasę: Kijów,Zaporoże,
          Odessa, Równe, Lwów, Tarnopol.
          Ponieważ mam zniżkę na pociągi, a nie posiadam ani prawa jazdy ani samochodu to
          podróżowałabym tylko pociągiem.
          • regine Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 17.03.05, 01:08

            --Bardzo ciekawa wyprawa Aniu-gratuluję pomysłu na wschód Europy i trasa
            wspaniała.Mnie podróże męczą nie mogę siedzieć za długo(chory kręgosłup) .Ale
            piesze wędrówki bez specjalnego obciążenia ,wygodne buty i cała na
            przód .Uwielbiam spacery czy to góry ,czy doliny .Swiat jest taki piękny i cała
            nasza Polska ,że aż piszczę z zachwytu ,że robi się ciepło .Woda mineralna
            niegazowana, kanapka jak nie będzie gdzie zjeść i wszystko jest moje .a przede
            wszystkim lasy.Tam dopiero odpoczywam.Ptaki ,drzewa kazde inne i ten zapach...
            Ale się rozmarzyłam.Pozdrawiam.
            • august2 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 17.03.05, 03:50
              Regina

              To musisz czekac? A nie mozna teraz chocby jutro?

              My z zona (kiedy po zmianie lekow poczula sie bardziej zwawo)
              chodzimy prawie codziennie wokol mego lokalnego
              "zaczarowanego jeziorka" (Regina- przy okazji posle ci zdjecia)
              • krista57 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 17.03.05, 10:45
                Dopiero dzisiaj dorwalam sie do zimowych zdjęć AXSY i to we własnym albumie.Za
                oknem słoneczko i wiosna a mnie wydaje sie ,ze przebywam w zasypanym sniegiem
                schronisku.Marzy mi sie dłuższy pobyt w takim miejscu...ale do następnej zimy.
                Układajmy obecnie plany wycieczek wiosenno-letnich.
                • maladanka Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 17.03.05, 10:54
                  ..jeśli nic się nie pokręci jadę z moimi znajomymi w niedzielę do Lipnicy
                  Murowanej - to wieś słynąca z wyrobu najwyższych palm wielkanocnych - w zeszłym
                  roku rekordzistka miała 26m!
              • regine Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 17.03.05, 12:06

    • mada50 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 18.03.05, 16:25
      link dla rowerzystów (-stek):
      www.koloroweru.pl/
      • august2 Re: dziwne spotkanie.. 21.03.05, 06:07

        Dzisiaj pojechalem z zona odwiedzic maly osrodek przyrodniczy,
        znajdujacy sie bardzo blisko (oczywiscie na tutejsze warunki tj ok
        5 km)
        naszego domu. Celem moim bylo zobaczyc znajdujacy sie tam
        male muzum przyrodnicze I przypomnienie sobie nazw zwierzat I
        ptakow ktore zamieszkuja nasze okolice.
        Tam na miejscu spotkala nas niespodzainka.

        Wyobrazcie sobie taka scene..
        Ja pochylony robie zblizenie zoltego kwiatu - slysze nadchodzacych
        ludzi odwracam glowe a tu ku memu zaskoczeniu widze przechodzaca
        grupke jakby zywcem wyjeta z National Geographic lub innego
        krajoznawczego magazynu lub programu telewizyjnego.

        Szli tak sobie beztrosko, boso .. ot tak jakby udawali sie na
        wybrzeze Pacyfiku
        gdzie czekaja na nich lodzie w ktorych to mieli plynac na polow..
        Jeden z nich niosl nawet wioslo..

        Otoz jak poszlismy dalej sprawa sie wyjasnila. W osrodku-parku
        maja mala scene, gdzie odbywalo sie mala uroczystosc..
        Wiekszosc obecnych miala rysy podobne do ludzi zamieszkujacych
        Wyspy Pacyfiku. Co niektorzy mieli na sobie stroje w postaci
        Sukienek z trzciny, lub skor przerzuconych przez cialo..
        Slychac bylo bebny i spiew. W powietrzu unosil
        sie zapach kadzidla.. Minelismy nawet po drodze czlowieka
        ubanego w zwierzeca skore, umalowanego na twarzy przypominajacego
        szamana ktorego to
        okadzal inny czlowiek.. wygladalo to troche surrelistycznie.

        Otaczajace nas konary debow, dzwiek bebnow, spiewy-zawodzenia
        i dym. Cos jakby zywcem wyjete z przygod kapitana Cooka..Obok budynku
        przygotowane juz byly stoliki, gdzie po
        tej ich celebracji mieli ucztowac

        Jako ze bylismy dla nich intruzami pobylismy tylko troche i
        udalismy
        sie dalej a dzwieki bebnow, jak afrykanskich tam-tamow towarzyszyly
        nam w drodze do samochodu.

        Pozdr
        August

        • toskania8 Re: dziwne spotkanie.. 21.03.05, 12:42
          fantastyczna opowieśc, az Ci zazdroszczę, bardzo to malowniczo opowiedziałeś,
          ale nie byłabym sobą, gdybym nie zapytała - a co było przygotowane na ucztę ?
          chyba jakieś ciekwe rzeczy, stosowne do całej sytuacji.
          Przeciez chyba po takiej malowniczej uroczystości nie jedli hamburgerów ?
          • august2 Re: dziwne spotkanie.. 21.03.05, 16:04
            ..niestety Toskanio, tego sie chyba nie dowiemy..
            Widzialam tylko przygotowane stoliki.
            • maladanka Palmy w Lipnicy Murowanej 21.03.05, 21:20
              Niedziela rano,busik na 18 miejsc,wszyscy punktualni - ruszamy! Ok.9.30
              jesteśmy w Lipnicy Murowanej,miejscowości,która ma dziś swój wielki
              dzień.Uliczkami podążają mężczyźni - po kilku jeden za drugim - na
              ramionach,jak zwinięte dywany - niosą palmy.Te o długości do 10 m i trochę
              więcej ustawiane są wokół metalowego ogrodzenia dookoła kolumny - pomnika
              błogosławionego Szymona.Palmy wykonane są z wikliny i przystrojone kwiatami z
              bibuły,suszonymi,ziołami.Kolory wspaniałe!
              Wszyscy czekają na te najdłuższe.Wniesione,ułozone troskliwie na bruku rynku
              czekają na ustawienie do pionu.A jest to bardzo skomplikowane
              przedsięwzięcie.Palma nie może mieć żadnych wzmacniaczy
              metalowych,prętów,drutów itp.W najgrubszym miejscu ma obwód ok.30 cm, a
              wysokość - no właśnie - rekordzistka tegoroczna ma 26,87 cm! Do palmy
              przymocowane zostają grube powrozy, których końce trzymają zwinni chłopcy
              siedzący na ogromnych pobliskich drzewach.Sznury przechodzą przez system
              bloczków.Do podpierania wznoszonej palmy służą widły z końcówką w kształcie
              litery U i o bardzo długich trzonkach.Zaczyna się wznoszenie palmy do pionu!
              Delikatnie podciągana i podpierana przez kilkunastu mężczyzn zaczyna się
              wznosić wyżej i wyżej! Wszyscy wstrzymują oddech - czy wytrzyma jej
              konstrukcja, czy się nie złamie! Czasami się to zdarza,niestety... Tym razem
              obie rekordzistki dumnie powiewały piuropuszami z kolorowej bibuły ponad nami.
              Palm przybywa,kolorowo jest wszędzie. Bo to i na scenie występy zespołów
              ludowych i kramy ze stroikami,pisankami,barankami.A tu wóz drabiniasty
              wymoszczony sianem,na którym bochny chleba o metrowej średnicy i rogale i bułki
              wypieczone ślicznie,a tu kuchnia polowa wojskowa z pachnącą grochówką, tu
              kiełbachy i mięsa niezdrowe ale jakże apetycznie uwędzone, a kołacze z
              kruszonką - gospodynie lipnickie pokazują swój kunszt kulinarny.I kramy z
              zabawkami pamiętanymi z dzieciństwa: kurka chodząca po pochylni,konik
              kolorowy,motyl kłapiący skrzydłami gdy sie go popychało,rózności rózniste!
              Wszyscy spacerujący mają palmy od maleńkich jak zabawki do ogromnych - o
              godz.11.oo - następuje poświęcenie palm.Gdy wszyscy wznoszą swoje do góry -
              rynek lipnicki wygląda jak ogromny,ogromny bukiet kwiatów.
              Posileni i zaopatrzeni w jadła,miody,pisanki,palemki i inne rzeczy ruszamy
              dalej do Nowego Wiśnicza.Tu czeka zwiedzanie wspaniałego zamku,jego ogrom
              zapiera dech! I dla kontrastu malutki drewniany dworek,właściwie chata,
              tzw.Koryznówka - miejsce odpoczynku Jana Matejki. Pięknie o malarzu i ludziach
              z tych czasów opowiada jego przewodniczka i krewna .
              No i pora wracać - kilka godzin, a tyle wrażeń i takich różnych!
              Zwiedzajcie Polskę - warto!
              A tu stronki do bardziej szczegółowych danych o tym co wyżej:
              www.gminalipnicamurowana.republika.pl/
              www.muzeum.tarnow.pl/koryzn/koryzn.htm
              zamki.res.pl/wisnicz.htm
              • toskania8 Re: Palmy w Lipnicy Murowanej 21.03.05, 21:32
                maladanko, dzieki !!! jak pięknie to opowiedziałaś !! już czuję te zapachy ,
                czuję smak tego ciasta z kruszonką, widze barwy, słysze gwar tłumu. I aż mnie
                skręca, że mnie tam nie było. W TV pokazywali ale tylko kilkunastosekundową
                migawkę. A mógł być cały reportaż. Chyba się tam wybiorę w przyszłym roku, tak
                to malowniczo opisałas, choć to dla mnie drugi koniec POlski.
                A co do zwiedzania POlski - bardzo się zgadzam.Gdzieś na którymś wątku
                opowiadałam o planach zwiedzania południowo- wschodniej POlski w czasie
                tegorocznych wakacji. I o moich licznych "pomocach naukowych" jakie
                zgromadziłam, przewodnikach, albumach, mapach. Już nie mogę się doczekać.
                • maladanka Re: Palmy w Lipnicy Murowanej 21.03.05, 21:42
                  normalnie to miejscowośc taka sobie, senna ale rozkwita w Niedzielę Palmową!
            • toskania8 Re: dziwne spotkanie.. 21.03.05, 21:25
              szkoda. Zawsze odwiedzajac rózne kraje i miejsaca na świecie dalekie i bliskie
              między innymi staram się dowiedzieć, co ludzie tam jedzą. Nie tylko dlatego, że
              interesuję się sztuką kulinarną ale przede wszystkim dlatego, że jedzenie jest
              moim zdanie jednym z ważniejszych elementów kultury i obyczajowości narodów.
              Czytam też różne ksiązki o tym co ludzie jedli w różnych czasach i miejscach
              historycznych, To bardzo ciekawe.
              • august2 Re: Poranny widok 26.03.05, 22:28
                W dzisiejszy sobotni poranek wymknelismy sie z zona
                z domu nad nasze jeziorko. O 8-mej godzinie
                Slonce przygrzewalo nadspodziewanie mocno.

                “Santa Ana wiatr” targal w pewnych momentach
                wlosy. Oczywiscie nie moje, tylko zony i spacerujacych ludzi,
                gdyz ja mam ich raczej skapo na glowie.

                Gdy przeszlismy na druga strone jeziorka widok
                byl niezwykly. Prawie czyste niebieskie niebo,
                Pasmo Gor San Bermardino pokryte sniegiem,
                ( w Polsce napewno zapomieliscie juz o sniegu...)

                Potem po kolei, nizsze zielone gorki za ktorymi jest bodajze
                miejscowosc Chino Hills, pozniej domki i wysokie palmy
                a potem zielona trawa, kamieniste zbocze jeziorka
                I wreszcie niebieskie o tej porze nasze “magiczne jeziorko”.

                Dobrze ze mialem aparat i umiescilem ten widok
                w poczcie do was..
                • kla-ra Re: Poranny widok 27.03.05, 18:49
                  Auguscie,
                  dziekuje za zdjecia,u Was juz lato w pelni,a szczyty gor osniezone.
                  W piatek rano wybralismy sie na pare godzin do Bialki to mala gorska miejscowosc
                  blisko Zakopanego.Bylo piekne slonce,ja spacerowalam a corka urzywala sobie na
                  stoku na nartach.Tam sniegu jeszcze pod dostatkiem.
                  W Krakowie go nie widac i bardzo dobrze.
                  Dzisiaj pogoda dopisala i wybralismy sie na groby.Nasze cmentarze sa wyjatkowo
                  pieknie zadbane.Groby przystrojone kwieciem w kolorze zoltym z dodatkiem
                  bukszpanu.Gdzie niegdzie kurczaczki,zajaczki i tu atmosfera Swiateczna.
                  • august2 Re: Delegacja 31.03.05, 05:58
                    Chociaz delegacja to nie wycieczka
                    ale ja tak traktuje ten moj
                    wyjazd do rejonu "silicon valley" (dolina krzemowa-
                    tu gdzie zaczela sie rewolucja komputerowa)
                    Czyz nie jest zbieg okolicznosci?
                    Dzieki komputerom mozemy do siebie stukac..

                    Domowe wycieczki sa zawsze na mojej glowie
                    i zwiazane z tym okazyjne stresy.
                    W delegacji jestem z kolega z pracy.
                    On wszystko zaaranzowal tzn samolot, hotel, wypozeczenie
                    samochodu, jedzenie. Po raz pierwszy od dlugiego czasu moge siedzec
                    na tylnim siedzeniu.. co za ulga.
                    Czyli dla mnie to wlasciwie wycieczka.
                    Teraz siedze sobie w hotelowym lobby i stukam do was.
                    Czyz nie jest wspaniale?

                    Pzdrowienia
                    August

                    • kla-ra Re: Delegacja 31.03.05, 08:55
                      Tak Auguscie,to jest wspaniale.
                      Lubilam jezdzic na delegacje i szkolenia z pracy.
                      Nikt o dziwo nie chcial z nich korzystac,ja zawsze.
                      Oprocz tego czego sie nauczylam,zwiedzilam,to poznalam duzo ludzi z ktorymi
                      wymianialam doswiadczenia zawodowe.
                      I to wszystko za pieniadze firmy.
                    • regine Re: Delegacja 31.03.05, 12:21

                      • august2 Re: Delegacja 01.04.05, 08:17
                        Klara, masz racje ze delegacja to wspaniala
                        rzecz. Moze nie dla wszystkich ale w moim
                        przypadku moge to smialo potwierdzic.
                        Odpoczynek od domowych spraw calkowity.

                        Dzisiaj mielismy pracowity dzien. Juz od rana
                        praca (pomoc innej grupie w ich problemach zwiazanych
                        z projektem)
                        A potem.. wycieczka do San Francisco.
                        Siedzialem sobie na tylnim siedzeniu jak
                        w limuzynie.
                        ..po drodze kreta droga
                        wzdluz wybrzeza Pacyfiku, slynny Golden Geate..
                        wiktorianskie domy..strome ulice, i zakupy upominkow do domu.
                        Na koniec urodzinowy obiad jednngo z kolegow z pracy
                        w restauracji przy Pacyfiku.

                        W domu jest starszy syn, tak wiec moglem
                        sobie pozwolic na ta delegacje...

                        Jutro z samego rana lot powrotny do Orange County, do domu.

                        Pozdr
                        • august2 Slonce w kapeluszu.. 13.04.05, 06:19
                          Zaraz po pracy zrobilem zakupy -lodowka byla prawie pusta.
                          Po rozladowaniu i oczywiscie po poukladaniu, wskoczylem
                          w krotkie spodenki, t-shirt, sportowe obuwie i pojechalem
                          nad nasze “magiczne jeziorko”. Umowilem sie tam z zona,
                          ktora poszla tam wczesniej tam piechote. Jak juz wspominalem wczesniej
                          obecne leki sa na razie lepsze od ostatnich, gdyz ma ochote
                          na dalekie wedrowki.

                          Dzisiaj zalozylem tez nowy slomkowy kapelusz. Na metce mial
                          napisane ze jest w stylu australijskim. Kiedy juz go mialem na glowie
                          przypomnialy mi sie przygody Tomka Wilmowskiego, ktore to opisywal
                          w serii ksiazek A. Szklarski. Do tego kapelusza pasowala mi ksiazka
                          “ Przygody Tomka w krainie kangurow”. Widzialem w wyobrazni
                          Tomka w podobnym do mojego kapeluszu, jak rozmawia z Sally.

                          Wlasciwie to nastepna z serii tez mogla by pasowac “ Tomek na wojennej
                          sciezce". Jakby nie bylo mieszkamy na Dzikim Zachodzie.

                          Czytajac te ksiazki iles lat temu z wypiekami na twarzy nigdy nie pomyslalem
                          ze bedzie mi dane mieszkac w takiej scenerii.

                          Po drodze napotkalem kepki “california poppies” (kalifornijskie maki)
                          ktore sa naszym stanowym kwiatem. Sa one pod ochrona. Oczywiscie nie
                          omieszkalem “cyknac” zdjecie. Bylo przed 6 wieczorem a slonce wciaz
                          grzalo mocno. Nowy kapelusz sie przydal. Byl nawet taki moment ze musialem
                          mocno przechylac spore rondo, zeby uchronic sie od slonecznych promieni.

                          W trawie przemknal taki maluski zajaczek. Musial chyba byc niedlugo na tym
                          naszym swiecie, gdyz byl taki jak polowa mej dloni.
                          Kolega z pracy (prawie zawodowy mysliwy) powiedzial mi ze jezeli sa
                          zajace to nalezy sie spodziewac zmij i wezy. Ma racje gdyz w lecie zawsze
                          widzimy tu ich sporo. Raz nawet grzechotnik wylegiwal sie w sloncu.
                          Co jakis czas pisza w naszej lokalnej prasie o widzianych w okolicy “mountain
                          lion” takie tutejsze pumy. Glodne potrafia zaatakowac nawet ludzi.
                          Na peryferiach, w gorkach mamy wlasnie takie male przyrodnicze “atrakcje”.
                          Kolejny udany spacerek.

                          Zachecam wszystkich do wedrowania i pisania
                          • maladanka Re: Slonce w kapeluszu.. 13.04.05, 08:34
                            no i to są właśnie te zwykłe chwile,które jednocześnie zwykłymi nie są - jeden
                            spacer - a tyle spostrzeżeń.A to,że zona ma ochote na spacery to wspaniale -
                            kontakt z naturą to dodatkowe i pewno najlepsze lekarstwo.
                            Książki o Tomku pochłaniałam,zaraz pogrzebię po półkach,może znajdę
                            jeszcze ..Pozdrawiam między kropelkami deszczu
                            • regine Re: Slonce w kapeluszu.. 13.04.05, 13:27
                              Dziękuję za maki ,są pomarańczowe , nasze polskie mają tak intensywny kolor
                              czerwony.Cóż inny kraj,inne kolory.
                              A "Przygody Tomka"... mam wszystkie,jak z nim poznawałam obce kraje i przygody..
                              Tego się nie zapomnina -trafnie tu przypomniałeś...
                              Kapelusz, Dziki Zachód...
                              • maladanka spacer niedzielny 17.04.05, 23:40
                                Miał być spacer rowerowy.Zachmurzone niebo wskazywało,że lepiej się nie
                                wybierać.Potem słoneczko wyszło znowu. I poszlismy na taki niedzielny,powolny
                                spacer do parku.A tam ptaszki świergolą,o mało nie przewróciłam się -poniewaz
                                zadzierałam głowę do ptaszków. Trawniki poprzetykane zawilcami.Troszke fiołków -
                                tych prawdziwych pachnących.I oczywiście kicię też spotkałam - jakos tak mi się
                                koty trafiają gdzie tylko jestem.Kilka zdjęć zrobiłam i powoli do domu.
                                • danurn Re: spacer niedzielny 17.04.05, 23:56
                                  A ja miałam jazdę niedzielną - motocyklem Suzuki Volusia 800cc. Mówi wam to
                                  coś? Dzisiaj miałam do wyboru albo siedzieć w domu sama, albo pojechać z mężem
                                  na giełdę motocyklową do Wrocławia, No i pojeździliśmy sobie bo to 30km + 30km
                                  z powrotem do domu, po drodze jeszcze restauracja
                                • regine Re: spacer niedzielny 18.04.05, 14:51
                                  Niedzię spędziłam u córki-było wspaniale!!! Pojechałam pociągiem-odebrali mnie
                                  z Warszawy Wsch. samochodem.Obiad i 2 godzinny spaceru po lesie.Mieszkają na
                                  Nowym Bródnie.Jest obok osiedla las.Piękna pogoda ,świeże powietrze,świergot
                                  ptaków.Marzenie.Przyjechałam do domu padnięta.Ale widziałam kwitnące
                                  zawilce .Las jest dość duży ,większość drzew to: brzoza biała ,sosna i czarna
                                  olcha.Aleje brzozowe przepiękne .Drzewa choć jeszcze bezlistne, patrząc z
                                  daleka na korony ,osnute są zielonawą mgiełką -to liście .I ten
                                  zapach ,budzącej się z drzemki ziemi ,roślin,drzew.Uwielbiam las ,tutaj
                                  najbliżej mam do Puszczy Kampinoskiej.Ale fatalny dojazd .I ten zakaz jazdy na
                                  rowerze .A tak bym wsiadła i pojechała przed siebie.Ale i to dobre co mam .W
                                  sobotę miałam prawdziwą wiosenną burzę z grzmotami-a jaki zapach po
                                  niej..Wiosna jednak pozytywnie działa na człowieka ,Coś się w nas budzi,jakiś
                                  optymizm i nadzieja.
                                  • august2 Re: spacer niedzielny 18.04.05, 16:25
                                    Regina- to fajnie ze mialas taka "spacerowa frajde".
                                    Tyle ciekawych rzeczy mozna zobaczyc w lesie.
                                    A co to za dziwny zakaz jazdy na rowerze?

                                    Ja tak przed wyjazdem zerkam jeszcze co nowego na Forum.
                                    Za pol godziny jedziemy w "podroz za jeden usmiech"
                                    August
                                    • regine Re: spacer niedzielny 18.04.05, 18:40
                                      Mam b.mocno uszkodzony kręgosłup i bardzo bolący -zalecenie -neurologa.
                                      Więc tylko basen i dużo chodzenia nawet nie wszystka gimnastyka wskazana.Ale to
                                      nie problem ,choć żal bo mam rowery(3). Zostają tylko piesze wycieczki .
                                      Trudno już 5 lat temu pogodziłam się z tym -dobrze ,że mogę chodzić i cieszę
                                      się z tego.Auguście ,wysłałam Ci dziś zdjęcia ,ale nie wiem czy dotarły -nie
                                      chcę dublować.Daj znać ja najszybciej .Zdjęcia z Góry Tabor .Wczoraj tam były
                                      dzieci i dostałam masę zdjęć wysyłałam już 2 razy i nie mam potwierdzenia z
                                      poczty ,że wysłane.Pozdrawiam.
                                    • natla Re: spacer niedzielny 18.04.05, 23:39
                                      I pojechał........nawet udanej podruży mu nie zdążyłam pożyczyć.......
                                      • august2 Juz jestem!!- wrazenia z winnic 21.04.05, 03:12
                                        Oto obszerne fragmenty z wtorku. Ten dzien byl najlepszy
                                        i dlatego poswiecilem mu najwiecej miejsca.

                                        We wtorek nie udalo mi sie zrobic zdjecia wschodu slonca. Obudzilem sie jak
                                        bylo juz stosunkowo widno a slonce juz spozieralo przez okna w naszym
                                        angielskim w stylu
                                        hoteliku. Po porannej ablucji wyskoczylem na poranny oceaniczny spacer w
                                        oczekiwaniu na zone. Od drzwi do brzegu oceanu bylo tylko 60 krokow-policzylem!
                                        Na “drewnianym chodniku” wzdluz oceanu bylo juz sporo ludzi. Jedni spacerowali,
                                        inni biegali a jeszcze inni trzymajac w reku kubek z kawa stali oparci o
                                        balustrade wpatrzeni w szumiacy Pacyfik.
                                        Jak tylko zona powiedziala ze jest gotowa, poszlismy na sniadanie. Podawano
                                        je w pomieszczeniu hotelowym, ktore mialo cos w sobie z jadlodajni jakie sie
                                        widzi
                                        w starych filmach z epoki krolowej Wiktorii. Stoliki nakryte cerata, o sciane
                                        oparty starodawny kredens. Jedzenie bardzo smaczne , w sam raz na sniadanie.

                                        Tego dnia mielismy jechac na tzw. “wine tour” po okolicznych winiarniach. Przed
                                        9 rano
                                        hotelowa recepcjonistka dala mi znac, ze przewodnik przyjedzie ok 9:30.
                                        Ta wiadomosc dala nam przed dziewiata. Okolo 9 ogloszono w telewizji ze
                                        wlasnie ukazal sie “bialy dym” z watykanskiego komina co mialo oznaczac ze
                                        wlasnie wybrano wybrano nowego Papieza.
                                        Zona zaczela sie niecierpliwic, gdyz chciala sluchac na zywo kto ma byc
                                        ta nowa glowa kosciola. Niestety, o wyborze kardynala z Niemiec dowiedzielismy
                                        sie juz w samochodzie, w drodze do winnic w rejonie Paso Robles. Ciekawym
                                        zbiegiem okolicznosci bylo to ze nowo obrany Papiez wspominal w pierwszych
                                        slowach o “winiarni Pana”.
                                        My w tym samym czasie jechalismy posrod przepieknych pagorkow, gdzie zielenily
                                        sie kalifornijskie deby, gdzie kwitly kolorowe, dziki kwiaty, gdzie wysoka
                                        trawa kolysala sie w takt wiatru, gdzie zaczynaly sie ukazywac wzgorza, tam
                                        gdzie rosly winogrona z ktorych to juz za czasow prorokow wyrabiano wino.
                                        Jechalismy taka wijaca sie droga sluchajac przez pewien czas korespondencji z
                                        Rzymu.

                                        Nie moglem wybrac lepszego terminu. Naokolo bylo po prostu przepieknie.
                                        Zazartowalem nawet z naszym przewodnikiem – i kierowca w jednej osobie, ze
                                        chcialbym teraz tak po prostu wyjsc z samochodu, polozyc sie w pobliskiej
                                        trawie i tak po prostu patrzec na plynace obloki. On jednak zaraz przywolal
                                        mnie do porzadku mowiac, ze nie tak bardzo mozna sie tam klasc, gdyz mnostwo w
                                        trawie roznego robactwa a I weze tez sie trafniaja. Thanks a lot! – pomyslalem
                                        w duchu.

                                        Tu chcialbym wspomniec, ze na tej “winowej wycieczce” bylismy tylko my, czyli
                                        zona I ja! W sezonie maja ok .10 osob w mikrobusie – teraz 2. Mielismy wiec
                                        samochod i przewodnika do naszej dyspozycji. Zycie jest czasami dobre!

                                        Przewodnika mielismy przyjemnego z gatunku “gadatliwych” wiec moglem dowiedziec
                                        sie mnostwo ciekawych rzeczy o rejonie, winnicach, robieniu wina. Z pozniejszej
                                        rozmowy dowiedzilem sie nawet ze pochodzi z Oakland. Tam wlasnie przeciez
                                        spedzilismy 2 pierwsze lata naszej emigracji. W sumie zrobilismy gdzies 80 mil
                                        (120 km). Bylismy w czterech winiarniach. Przed lunchem w duzych po w malych.

                                        Po raz pierwszy w zyciu bylem w takiej wielkiej winnicy i od razu poszlismy
                                        zwiedzac ja od srodka. Zobaczylem tam wielka ilosc debowych beczek w ktorych
                                        lezakuje wino. Obejrzalem olbrzymie beki do fermentowania, urzadzenia do
                                        robienia miazszu do transportu winogron.

                                        Potem testownie win, ktore odbywalo sie w pieknej scenerii. Chardonay smakowal
                                        mi najbardziej. Nie jestem winowym ekspertem ale te wino z tej winnicy mialo w
                                        sobie “charakter” jak tu mowia. Nastepna winiarnia miala bardzo ladny ogrod.
                                        Taki mini botaniczny ogrod. W ten sposob chca przyciagac gosci do testowania i
                                        oczywiscie do kupowania.
                                        Na lunch zawieziono nas do centrum Paso Robles. Jedzenie w stylu europejskim.
                                        Mielismy smakowite kanapki z frytkami.
                                        Po lunchu kolejne tym ale tym razem mniejsze w skali winnice. Polozone w innym
                                        miejscu. Ale za to w jakim! Samochod wspinal sie na wysokosc 600 metrow. Po
                                        bokach drzewa orzechowe a nawet I oliwne gaje, gdzie recznie zrywaja oliwki.

                                        Gdzie niegdzie pasace sie krowy i hasajace na wybiegu konie, Istna sielanka.

                                        Tym razem skosztowalem chyba z 5 gatunkow win! Robilem to jak prawdziwy koneser.
                                        Krecilem kielichem. Grzalem w dloni, wachalem bukiet, probowalem w ustach,
                                        pilem troszke a reszte wylewalem do specjalnych kublow. W tej winiarni
                                        zobaczylem na scianie plakat z Festiwalu im Paderewskiego. Iles lat temu
                                        mieszkal w tym rejonie ten slynny pianista i probowal nawet sam robic
                                        Zinfandel. Teraz robia w Paso Robles festiwal jego imienia.
                                        Na polce zobaczylem tez ksiazke “Sideways” . Film ten zrobil to ze ludzie
                                        koniecznie
                                        chca tez pojezdzic po winiarniach i kosztowac wina. Dla mnie tez byl pewnego
                                        rodzaju inspiracja.

                                        Ostatnia winiarnia byla w stylu francuskim. Miala rzeczywiscie niezle wina
                                        Chardonay.
                                        Byl to nasz ostani postoj I powrot do hotelu kreta droga poprzez niesamowite
                                        zielone wzgorza. Byla to podroz- cudo. Pelna widokow, nowych
                                        wiadomosci o winch i pelna wrazen smakowych wprost z debowych beczek.
                                        Mam nadzieje ze wroce tu jeszcze raz.
                                        • fanka8 Re: Juz jestem!!- wrazenia z winnic 21.04.05, 20:05
                                          Auguscie, to swietnie, że tak dobrze Wam sie udała wyprawa, mamy nadzieję, że
                                          przywiozłeś jakies winko do naszej gawiarenki ??!!
                                          Dzieki za tę plastyczną opowieść.
                                          Aż poczułam te zapachy i smak Chardonay...
                                        • natla Re: Juz jestem!!- wrazenia z winnic 21.04.05, 20:49
                                          No, skończyłam Cię czytać i......dostałam czkawki pijackiej.wink)) Dobrze, że
                                          tylko próbowałeś jak przwdziwy koneser, bo bym już zygzakiem chodziła.
                                          Tak ładnie opisałeś przyrodę, że prawie tam byłam, nawet mi pachniało.
                                          • kla-ra Re: Juz jestem!!- wrazenia z winnic 22.04.05, 20:13
                                            Piekna podroz Auguscie!
                                            A jakie odczucia zony.Rownie fascynujace?
                                            Kiedy opisywales swoj pobyt w wytworni wina przypomnialo mi sie ze ja bylam w
                                            polskiej.Bylam zwolniona z obowiazku degustacji,ale ciekawosc wziela gore i
                                            kosztowalam wino wisniowe,sliwkowe i pozeczkowe.
                                            Degustacja skonczyla sie dla mnie katastrofa,co jakis czas trzeba bylo
                                            przystawac aby moj zoladek oddal te wysokie procenty.Koszmar.
                                            • august2 Re: Juz jestem!!- wrazenia z winnic 23.04.05, 02:04
                                              Klaro,
                                              zonie najbardziej sie podobalo to male miasteczko
                                              gdzie chodzila na spacery wzdluz oceanu.
                                              Jezli chodzi o "winowy szlak" to podobala sie jej sceneria.
                                              Wina nie probowala i ta czesc byla dla niej troche nudna.
                                              • vogino55 Re: Hmm,może na rower,,, 23.04.05, 23:21
                                                Na dzień dzisiejszy licznik rowerowy pokazał 272km 370 m od początku roku
                                                miedzy innymi w realu oberzałem to
                                                www.ino-online.pl/t.php?t=rojewo
                                                Pozdrawiam Wojciech

                                                • august2 Re: Hmm,może na rower,,, 23.04.05, 23:37
                                                  Gratulacje z duzej ilosci kilometrow.

                                                  Zauwazylem ze uzywacie czesto wyrazu "real"
                                                  Czy takie slowo jest teraz w jez polskim?
                                                  • kla-ra Re: Hmm,może na rower,,, 24.04.05, 17:26
                                                    Real - tak uztwa sie takiego okreslenia,ale czy czesto? Trudno powiedziac.
                                                    Moj pobliski supermarket nosi nazwe " Real"
                                                  • kla-ra Re: Hmm,może na rower,,, 24.04.05, 17:45
                                                    Wczoraj bylam w Ogrodzie Botanicznym.
                                                    Na wstepie pierwsze zaskoczenie.Bilety wstepu podrozaly z 3 na 5 zl.
                                                    Ludzi jak na lekarstwo.Natomiast ogrodowych kotow chyba przybylo.
                                                    Male to jeszcze,ale dokazuja na calej przestrzeni.
                                                    Magnolie te biale w pelnym rozkwicie,rozowe w pakach,jedna mizerota zolta.
                                                    I to bylo moje kolejne rozczarowanie.
                                                    Natomiast tulipanowy widok ukoil moje serce.
                                                    Tulipany od tych malutkich skalnuch po duze dorodne w kolorach rozmaitych.
                                                    Zapisalam sobie kilka gatunkow,ktore musze miec w ogrodzie:
                                                    Tulipan "Candela" zolty wys.okolo 30cm,
                                                    "Fringed Elegans" wys.40 cm,
                                                    "Toronto" wys.okolo 20 cm,
                                                    "Liliaceae" niskie do 10 cm,
                                                    i "Aladdin" wys.do 40 cm
                                                    Oczywiscie w ogrodzie pelno niezapominajek,sasanek i bratkow, te ostatnie w
                                                    przeroznych kolorach.
                                                    W Ogrodzie jest tez sprzedaz roslin.
                                                    Biala magnolia w doniczce wysoka na 1 metr to koszt 120 zl
                                                    Lilak czyli bez 25 zl.
                                                  • august2 Re: Klara 24.04.05, 18:12
                                                    Bravo dla Klary!
                                                    A moze tak pare fotek wyslac dla
                                                    forumowiczow?
                                                  • maladanka podróż poślubna,przedślubna...romantyczna ... 01.05.05, 01:05
                                                    Otóż mija mi kolejna rocznica ślubu...i tak sobie pomyślałam,że nie było o
                                                    podróżach poślubnych, przedślubnych, lub innych,szczególnie romantycznych.
                                                    Nasza podróż poślubna czekała na realizację 30 lat! Ale to miał być Paryż i
                                                    tylko Paryż! No i ...jedziemy...mnóstwo planów i bicia serca jak to będzie?
                                                    Przygotowana piękna bielizna bo to w końcu podróż poślubna! I z tej emocji
                                                    pewno mi sie poprzestawiało no i domyślacie się,prawda?
                                                    Ale i tak było pięknie - a na pamiątkę mąż napisał wiersz:
                                                    IMPRESJA

                                                    Nad Paryżem - Sacre Coeur lśni jak lampa w oceanie
                                                    Nieopodal plac De Tetre, z czerwonymi markizami
                                                    I kafejki kolorowe i sztalugi z malarzami,
                                                    I malarze z beretami i obrazy z pejzażami.
                                                    A na schodkach na Montmartre
                                                    Z uroczymi latarniami, złote liście goni wiatr.
                                                    Stare domki z mansardami, gdzie artyści z modelkami
                                                    Za szybami z prymulkami, urokliwy tworzą świat.
                                                    Takim rad! Takim rad! żeśmy razem szli Montmartre
                                                    Żeśmy Miła szli, a z nami, szli malarze z modelkami.
                                                    Patrz! Karuzela, ze złotymi konikami.
                                                    Inny Paryż, inny świat.

                                                  • august2 Re: podróż poślubna,przedślubna...romantyczna ... 01.05.05, 01:43
                                                    Nic innego nie pozostaje jak napisac
                                                    BRAVO, BRAVISSIMO.

                                                    ..a czy sladami Modiglianiego tez chodziliscie?
                                                  • danurn Re: podróż poślubna,przedślubna...romantyczna ... 01.05.05, 16:05
                                                    Wiersz bardzo pięęęęęęęęęęęękny. A Modigliami to mój ulubiony, mam kilka jego
                                                    reprodukcji.
                                                  • august2 Re: podróż poślubna,przedślubna...romantyczna ... 04.05.05, 14:18
                                                    Widze ze nie za bardzo pochwalono
                                                    Maladanke za ta podroz do Paryza z mezem.

                                                    Wobec tego ja jeszcze raz ci Gratuluje!!
                                                  • maladanka Re: podróż poślubna,przedślubna...romantyczna ... 04.05.05, 18:55
                                                    Auguście - dziekuję Ci bardzo...to była podróż niby zwyczajna - bo
                                                    autokar,hotelik taki plastikowy,ale ...ale były momenty wspaniałe jak np.picie
                                                    imieninowego szampana na wieży Eiffla,albo kierowca zabłądził i długo
                                                    jechalismy bocznymi drogami i mogłam podziwiac kamienne domki,a impresjoniści w
                                                    Muzeum d'Orsay - tam zwyczajnie zemdlałam - to było dla mnie zbyt mocne,że ja
                                                    widzę,naprawdę widzę te obrazy..Odłączylismy się od grupy by tylko we dwoje
                                                    pochodzić po Montmartr..oczywiście musiałam jechac każdą napotkaną karuzelą,
                                                    a w drodze powrotnej - północ w Carcassone! Cudowne,nierealne miasto
                                                    średniowieczne,ogromne mury obronne,księżyc,przepływające chmurzyska - - to są
                                                    momenty,że trudno wtedy mówić, sama się szczypię,czy to prawda i to,że jest
                                                    obok ktoś,kto odczuwa tak samo,że można sie wtulić i razem patrzeć..
                                                  • fanka8 Re: podróż poślubna,przedślubna...romantyczna ... 04.05.05, 20:47
                                                    Ale cudownie!!! My mieliśmy plany na 25. rocznicę, ale zabrakło nam "środków".
                                                    Postanowilismy, że na 30. musi sie udać! Gratuluje Wam i spróbuję wziąć
                                                    przykład smile)
                                        • amcapol Piekne opisy 05.05.05, 04:05
                                          Mam pare dni wolnych i zajrzalam na to Forum. Pieknie opisujesz August. Znam te
                                          tereny ale Twoja afirmacja zycia, docenianie piekna przyrody, i generalnie
                                          piekna Kalifornii zawsze robi na mnie wrazenie. Czy ta mala miejscowosc nad
                                          Pacifikiem to Cambria?
                                          Urocze miejsce. Mysmy juz postanowili i jedziemy do Laguna Beach na tydzien.
                                          Troche zly termin bo bedzie tloczno ale sprawy rodzinne zmuszaja nas do takiego
                                          terminu, pocz. lipca. Myslimy o Santa Catalina Island.
                                          Jutro do San Francisco a tutaj pada. Co za pech.Szkoda ze nie mozna tutaj
                                          zamiescic zdjec. Milo byloby obejrzec wasze i chetnie podzielilabym sie swoimi
                                          wrazeniami.
                                          Mysle wyslac swa mame na wczasy na wybrzezu polskim. Moze znacie jakies dobre i
                                          przy wodzie hoteliki-domy wczasowe.
                                          • august2 Re: Piekne opisy-Amcapol 05.05.05, 04:56
                                            Tak to Cambria a hotel nazywal sie Fog Catcher.
                                            Czyz nie ladne nazwy?
                                            Jezeli nie bylas na Catalinie to polecam.
                                            Mozesz tam nawet zamowic hotel.
    • axsa Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 05.05.05, 07:55
      Wczoraj poszłam do parku.
      Ile zieleni przybyło po ostatni deszczu...
      A te pokazujace sie dopiero przyrosty na świerkach.
      • august2 Re: nawet dlugie spacery... 11.05.05, 02:55
        ..to u was wiosna chyba pelna para.
        Jak tam ze spacerami?

        Dzisiaj po pracy wskoczylem do sklepu po
        brakujace w domu rzeczy i teraz szykuje sie
        do wyjazdu nad nasze jeziorko.
        Zona dzwonila do pracy i kazala mi tam
        przyjechac. Idzie tam sibie powoli na piechote,
        ja dojezdzam samochodem, robimy razem rundke naokolo
        a potem jedziemy do domu.
        Czy wiecie ze na naszych odleglych gorach jest jeszcze snieg?
        Dzisiaj byla dobra widocznosc i z naszej gorki widac bylo
        te sniezne czapy. U nas ponad 25 stopni a tam snieg!
        Koncze gdyz musze jechac....dochodzi 6 godzina wieczorem.
        Spacer to zdrowie.. a moze nawet jakies zdjecie zrobie po drodze..
        • wiktoria53 Re: nawet dlugie spacery... 11.05.05, 06:17
          auguscie, spojrzałam na termometr zaokienny - 6 stopni oczywiście w +. Mój
          rowerek jeszcze w piwnicy, ale myślę, że wkrótce będzie w użyciu.Napisałeś, że
          u was 25 stopni to piękna pogoda.W naszych Tatrach w pełni lata też wysoko leży
          śnieg.
          • kla-ra Re: nawet dlugie spacery... 11.05.05, 09:05
            Tez spojrzalam na termometr +6 stopni.
            Zimno,deszczowo i brak ochoty na spacerki.
            Prognozy na najblizsze dni nie zachecaja do planowania dluzszych spacerkow.
            Na rower wsiadam cieplo ubrana nie dla przyjemnosci ale z przymusu.
            W Zakopanym pada deszczyk ze sniegiem.
            • natla Re: nawet dlugie spacery... 11.05.05, 09:31
              A ja byłam wczoraj na długim spacerze. Wyszłam w pięknym słońcu, w połowie
              zlało mnie okrutnie, ale zanim wróciłam do domu byłam prawie sucha. No bielizna
              i włosy jeszcze mocno wilgotne były.smile)
              Super. Ubóstwiam wiosenny deszcz.
              Acha,zaraz po deszcu zrobiła się przesliczna tęcza. Wokół iskrzły się krople
              deszczu na drzewach, a ptaki rozszlały się w świergocie......i te zapachy......
              • august2 Re: nawet dlugie spacery...Natla 11.05.05, 20:35
                Natla

                czy wiesz po wiosennym deszczu mozna urosnac?
                • kla-ra Re: nawet dlugie spacery...Natla 11.05.05, 20:43
                  Auguscie,
                  Bozia Natle wzrostem odpowiednim obdarowala.
                  Oby po tym deszczyku nam si nie rozkichala.
                  • natla Re: nawet dlugie spacery... 11.05.05, 21:00
                    Klaruś, jaaaaa??????? Jakbyś mnie nie znała wink)))))
      • august2 Taki sobie.. 09.06.05, 06:48
    • molekula Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 11.05.05, 22:36
      Witam. Dziś po raz pierwszy weszłam na ten wątek i zaczęłam czytać. Przeczytałam
      wszystko! Zajęło mi to trochę czasu, ale nie żałuję. Chwilami nawet wzruszałam
      się, przypominały mi się bowiem różne epizody z mojego życia. Być może
      wzruszenie potęgowane było sączącą się w tle moją ulubioną muzyką, ale naprawdę
      jestem pod wrażeniem.
      Tak jak maladanka planujemy w tym roku z mężem podróż poślubno-jubileuszową
      także do Paryża. Dlaczego do Paryża? Nie porafię tego uzasadnić, bo jest tyle
      równie romantycznych miejsc...
      Dziękuję vogino55 za serię zimowych zdjęć z Inowrocławia. Inowrocław znam,
      tamtejsze SOLANKI, tężnie, park, ale w letniej scenerii. Było wspaniale i co
      naważniejsze: pomogło i wyleczyło.
      Aniu53, tak jak Ty lubię góry, ostatnio odkryłam spokój i ciszę Bieszczad, choć
      w tym roku chyba się tam nie wybiorę.
      August2, tobie "zazdroszczę", że masz możliwość podziwiać kaktusy w naturalnej
      scenerii. Kocham kaktusy, hoduję je, mam całkiem niezłą kolekcję, latem
      wystawiam na słońce, za co odpłacają mi wspaniałymi kwiatami.
      Oczywiście jestem fanką fotografowania, mam cyfrówkę i trochę ciekawych zdjęć.
      Nie będę więcej Was zanudzać. Nie przypuszczałam, że i w wirtualu można spotkać
      taką ciekawą grupę ludzi. Pozdrawiam Was serdecznie i jeśli pozwolicie, to
      czasem tu wpadnę.
      • wiktoria53 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 11.05.05, 22:43
        molekulo witaj, to sie napracowalac dzis czytajac tyle wypowiedzi, mysle ze
        bedziesz tu wpadac czesciej ,pozdrawiam
        • kla-ra Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 11.05.05, 23:34
          Witam i ja bardzo serdecznie.
          Mialas molekulo,pewnie dobry dzien skoro tyle czasu nam poswiecilas.
          Zagladaj czesciej.
          Pozdrawiam
      • maladanka Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery- 12.05.05, 09:51
        Wróciłam z tradycyjnego wypadu na wiosnę do Wrocławia.To moje rodzinne miasto
        ale tu gdzie mieszkam czuje się dobrze.Wrocław pięknieje w oczach.Pogoda tym
        razem pomieszała mi szyki trochę.
        Nie wchodziłam w drogę naszemu prezydentowi,który również był wtedy we
        Wrocławiu- dzień wczesniej obejrzałam próbę generalną defilady.O,przypomniało
        mi się,że forumowe spotkanie w Krakowie także przecinało prezydenckie ściezki!
        Wzruszyłam się na Rynku - ustawiono tam wagony,w jakich jechali ludzie na
        Ziemie Odzyskane.Moi Rodzice wracali w takich z robót przymusowych w Niemczech -
        14 dni w okropnych warunkach.Wystawa jest bardzo symboliczna.Gdy zobaczyłam
        drewniane walizki,druki przepustek itp.to wróciły wspomnienia domu,gdzie,przy
        stole słuchało się opowiadań.
        A spacer po ogrodzie japońskim to znowu wyciszenie,spiew ptaków,zapach kwiatów
        po deszczu.Jak zwykle robiłam zdjęcia,które troszkę pozwolą przywołać miłe
        wspomnienia.
        Niestety- nie udało się wyjście do teatru ani kina,muzea w poniedziałki
        zamknięte.
        Bardzo cieszę się każdym wyjazdem do Wrocławia,a w drodze powrotnej oczywiście
        trafiłam na kota. Pociąg ma duzo wagonów,w każdym duzo przedziałow, w jednym z
        nich kicia -no i ja ,jak po sznurku do kici trafiłam. Kicia była
        czarna,lsniąca, dystyngowana i po dłuższym spoglądaniu na mnie - zdecydowała,że
        zasługuję na zaszczyt potrzymania jej na kolanach.Byłam wniebowzieta.Gdy
        nadszedł kres kociej podrózy grzecznie wskoczyła do plecaka,wystawiła łepek
        i ...chyba mi pomachała łapką smile

      • maladanka Re: Podroze, wycieczki a nawet ..do molekuły 12.05.05, 09:55
        Witaj,witaj - miło mi,że zauwazyłaś mój wpis. I koniecznie zrealizujcie zamiar
        wyjazdu do Paryża! My planujemy /odpukać/ powtórkę na 40 lecie ślubu.
        Bo Paryż to Paryż i już!
        A swoją drogą myslałam,że wątek o podrózach poslubnych itp..będzie miał więcej
        wpisów.
        • maladanka Re: Podroze, wycieczki a nawet spacery 17.05.05, 22:46
          Hm,o podróżach poślubnych nikt nie pisze ....szkoda...
          To ja opowiem o wędrówce sobotniej.
          Piękne słońce,rześkie powietrze, lekki wiaterek - dookoła zieleń taka świeżutka
          jaka jest tylko w maju. Górki łagodnie pofałdowane bo to przecież Beskid Niski.
          Na granicy czekamy na turystów ze Słowacji - mamy takie spotkania od lat - oni
          do nas, my do nich,wspólne wędrowanie w lecie, a na biegówkach w zimie.
          Po wymianie "miśków" ,hejkach i ahojkach - ruszamy na trasę. To bardzo
          spacerowa wyprawa, taka na rozruszanie się.Idziemy lasem w którym widac dużo
          zniszczeń po wichurach.Takie potężne buki złamane w połowie pokazują co może
          wiatr.W lesie dopiero wczesna wiosna.Zawilce,fiołki i wykluwające sie pastorały
          jeszcze maleńkie,paproci.Liście na drzewach delikatne i cudownie przezroczyste
          pod słońce.
          Krótka przerwa na śniadanie, wzajemne częstowanie się itp..Oczywiście nie
          wchodzimy do malutkiego schroniska - wolimy siedzieć przed nim i podziwiać
          widoki. Idziemy dalej - napotykamy zagubiony cmentarzyk z I wojny światowej.
          Ogrodzenie z kamieni pokryte mchem,zarysy wspólnych mogił i drewniane,mocnojuż
          zniszczone krzyże.Tu była historia, tu walczyli Polacy przeciw Polakom w
          armiach zaborców, tu razem leżą..
          Dalej wędrujemy skrótami, ostrężyny jak drut kolczasty, trzeba uważać bo
          pochowały się w suchych liściach.Mnie taka "liana" zagroziła drogę i solidnie
          podrapała łydki. Czasem drogę zagradzaja powalone drzewa, które solidnie dają w
          kość przy ich pokonywaniu.Moja technika to kładę się na pniu na brzuchu i
          przeturliwuję się!
          Las przewaznie bukowy, a pnie drzew są powyginane w niesamowite figury.
          Potem w nagrodę mamy zielony dywan - dosłownie! Rozpościera się przed nami łąka
          o tak intensywnej zieleni młodej trawy,że oczy się cieszą - to życiodajna
          maseczka dla nich. A po prawej stronie ściana kwitnących drzew - i zapach!
          Łania wybiega nam na przeciw - ale spłoszona znika..dalej zielony dywan ma nowy
          wzór - miliony żółtych gwiazdek - mleczy.Nikt nic nie mówi ... piękno nas
          otaczające nie pozwala na to...odruchowo zamierają rozmowy...
          Potem idziemy polną drogą, podziwiają nas melancholijne krowy i obszczekują
          Burki, jeszcze między drzewami, het na łąkach konie się pasą zupełnie wolne..
          Cerkiew - obecnie kościół - piękna,drewniana,zadbana ..
          A po trudach - odpoczynek,ognisko i kiełbasa na patykach - żadne potrawy z
          grilla jej nie zastąpią. I piesek zagląda ostrożnie,czy czasem kawałek
          kiełbaski mu się nie trafi.. piosenki płyną słowackie rzewne i skoczne - raz
          my, raz oni i to zadziwienie - po co granica? Czym się różnimy?
          I ja kiełbaskę jadłam,piosenki spiewałam i wzystko solennie obfotografowałam...





          • danurn Re: Podroze, wycieczki a nawet spacery 17.05.05, 23:13
            Pięknie to wszystko opisałaś. Tylko pozazdrościć widoków i przeżyć. Ja od
            tygodnia ,celem szkolenia, przejeżdżam z synem circa 150 km dziennie po
            okolicy. W połowie lipca odbieram swój samochód. Wczoraj widziałam sarenkę,
            która długimi skokami pokonywała wysokie chyba zboże. Piękny widok.
            Rzeczywiście przyroda w maju oszałamia widokami, zapachami, ale przecież na to
            czeka się cały rok, nieprawdaż? Pozdrawiam Dan
            • regine Re: Podroze, wycieczki a nawet spacery 18.05.05, 01:05
              >Ale Ci zazdroszczę(ale tak zdrowo,bez zawiści ),tych widoków,spotkań...
              >Będąc w moich stronach nic nie upatrzyłam -no przesada 3 boćki na łące.
              >Lało jak z cebra przez cały pobyt,ale wiosnę podziwiałam i podziwiam.
              >Te soczyste i różne odcienie zieleni,mlecze ,kaczeńce ,fiołki,cudna gdy
              >to wszystko, budzi się do życia...Dziś ujrzałam jaskółkę, pierwszą
              >w tym roku!!!Jak ja lubię te ptaki !!!
              >Dzięki za zdjęcia -przepiękne ,zwłaszcza ta polana z mleczami...
              >Pozdrawiam i dziękuję -Danusiu!!!
              • wiktoria53 Re: Podroze, wycieczki a nawet spacery- do Danusi 18.05.05, 01:47
                Maladanko, dziękuję za piękne opisy sobotniego wypadu, tyle czasu poświęciłaś
                aby nas tym uraczyć... na chwilę przenieśliśmy się w góry i przeżywaliśmy z
                Tobą piękną przygodę.Gratuluję wielu przyjaciół i Polaków i Słowaków.Trzymaj
                tak dalej. Dzięki za zdjecia - piekna przyroda, cerkiew, ognisko.......
                Pozdrawiam.
                • august2 Re: Podroze, wycieczki a nawet spacery- do Danusi 18.05.05, 07:03
                  Danuta, Danuta BRAWO!
                  Dzieki za piekne zdjecia. Ta cerkiew jest wspaniala. Dlaczego
                  piszesz ze byla? Fajnie to wszystko opisalas.
                  Czy mozesz nas nauczyc tej twej techniki "przteturliwania"?
                  Jak daleko masz do granicy?
                  Tak na marginesie. Czy slyszalas o miejscowsci Szczawnik, Zlockie, Muszyna?
                  • august2 Re: Podroze, wycieczki a nawet spacery- do Danusi 18.05.05, 07:08
                    Tak niewiele potrzeba. Troche nieba nad glowa, troche zieleni po ktorej mozna
                    stapac a kwiaty to juz dodatek cudowny. Tak sobie pomyslalem i w drodze do domu
                    zajechalem do Ogrodu Botanicznego znajdujacego sie w miescie Fullerton przy
                    szkole wyzszej - Fullerton College.

                    Od razu poszedlem do sekcji z kaktusami. Reklamowali ja niedawno w naszej
                    lokalnej Gazecie Orange County Register. Nie jest tak duza jak w ogrodzie w San
                    Marino ale ma swoj urok. Kaktusy na szczescie jescze nie przekwitnely.
                    Pozowaly mi do zdjecia kwiaty zolte, purpurowe i takie zielonkawego koloru.

                    Wygladaly tak apetycznie ze przyciagaly owady i nawet mrowki. Po raz pierwszy
                    widzialem tam kaktusy z Madagaskaru. Najezone kolce strzegly dobrze te
                    madagaskarowe dziwadla.
                    Chcialbym teraz napisac cos o agawie. W ogrodzie sa dwie potezne agawy z ktorych
                    stercza olbrzymie tyki z malymi porostami. Na tabliczce informacyjnej
                    przeczytalem ciekawe rzeczy o agawie:

                    Legenda mowi ze agawa zyje 100 lat, potem zakwita i umiera. Brzmi to troche
                    romantycznie ale to tylko taka bajka. W rzeczywistosci agawa zyje pomiedzy 10-
                    30 lat. Ta historia z “zakwitnieciem sie na smierc” jest prawdziwa.
                    Jak agawa zaczyna osiagac wiek dojrzaly, wytwarza duzo skrobi, cukru co jest
                    wykorzystywane przy produkcji alkoholu.
                    Majac tyle tych produktow agawa zaczyna kwitnac wykorzystujac cala energie na
                    kwiaty i olbrzymia ilosc nasion. Potem niestety umiera.

                    Agawa byla bardzo ceniona wsrod Indian Apaczow. Wykorzystywano agawe do
                    produkcji sznurow, igiel, koszykow. Byla pokarmem jak rowniez robino z niej
                    napoj odurzajacy- czyli po naszemu gorzala.

                    Pozniej zrobilem maly obchod szukajac ciekawych obiektow do fotografowania. Czy
                    wiecie ze jest tam europejska brzoska? Stoi sobie tam samotna
                    obok japonskiej kuzynki – o nazwie “cherry birch tree” .

                    Zajrzalem tez do ogrodka gdzie uczniowie maja swe grzadki. Zlapalem tam w
                    aparacie deserowo wygladajce jezyny. Niektore czerwone a inne juz prawie
                    czarne – gotowe do jedzenia.
                    Oparty o plot stal strach na wroble. Pilnowal ogrodowego dobytku wiec niestety
                    nie moglem sprobowac tych jezynowych specjalow.

                    Niedaleko wejscia, na zielonym wzgorku, pod olbrzymim dabem natknlaem sie
                    na mloda para. Tak pisze tu mloda pare. Ona w slubnej sukni, on w garniturze.
                    Fotograf robil im zdjecia. Robili rozne ujecia, z pocalunkiem wlacznie.
                    Mialem wiec ciekawie zakonczony spacer w ogrodzie.
                    Do mych stalych adresatow posylam
                    pare zdjec. Staralem sie wybrac najlepsze. Jak sie spodobaja to moge dorzucic
                    pozniej wiecej.
                    • krista57 Re: wycieczki a nawet spacery-Danuska i August 18.05.05, 16:44
                      Serdecznie dziękuję za reportaz słowno-zdjęciowy
                      za to,ze chcieliscie podzielic sie swoimi przeżyciami.
                      Wydaje mi sie ze chodzę po ukwieconej łące.....
                      że wciąż zachwycam sie kolorowymi kwiatami kaktusów.
                  • maladanka Re: Podroze, wycieczki a nawet spacery- do Augusta 18.05.05, 17:15
                    Teren który wybrałam na zamieszkanie czyli Beskid Niski ma bardzo skomplikowaną
                    historię.A cerkwie pozostały we wsiach skąd przesiedlano ludzi w ramach akcji
                    Wisła - uznano,że to ludnośc ukraińska i wywieziono ją przymusowo w okolice
                    Zielonej Góry, Legnicy i na Pomorze.Cerkwie te niszczały - niektóre zostały
                    zamienione na kościoły rzymsko-katolickie, niektóre są użytkowane wspólnie
                    przez wyznawców greko-katolickich.
                    Podaję tu link do kopalni wiedzy o tych sprawach.
                    www.beskid-niski.pl/
                    Do granicy mam ok.35 km
                    A o wymienionych miejscowościach nie tylko słyszałam ale je odwiedziłam.
                    Muszę kończyć ale wróce przy okazji do tematu.
                    • august2 Re: a nawet spacery- do Maladanka 19.05.05, 01:39
                      Pytalem sie o te miejscowosci, gdyz bylem tam
                      raz ( w Szczawniku) na tzw koloniach.

                      No to jak z tym "przeturliwaniem"? Czy bedzisz szkolic
                      forumowiczki i forumowiczow?
                      • wiktoria53 Rowerek 24.05.05, 08:35
                        Wczoraj zaliczyłam krótki wypad rowerem - pierwszy raz w tym roku, jakieś 8
                        km.Muszę zainstalować licznik rowerowy.
                        • maladanka Re:majówka 24.05.05, 09:58
                          Majówka rozpoczęła się śmiesznie,poniewaz tak się wszyscy radośnie witali,że
                          przegapilismy odjazd autobusu!smileNic to! Zaraz był prywatny busik - czyciutki i
                          tańszy.I wędrówka rozpoczęta, słoneczko przypieka - trochę idziemy drogą wśród
                          łąk,mijamy renesansowy dwór obronny ciągle remontowany.Nareszcie las - pachnie
                          miodem,jest cisza - to południe więc ptaszki odpoczywają.Po ostatnich deszczach
                          drogi zamieniły się miejscami w błotniste przeszkody,trzeba obchodzić
                          bokiem.Trochę idziemy szlakiem architektury drewnianej - napotykamy cerkiew z
                          XIXw.drewnianą bardzo pięknie utrzymaną - dołem szumi rzeczka, niebezpieczy
                          wąski mostek z jedną poręczą, odpoczynek na leśnej polanie długi i leniwy.
                          Trasa do przebycia jest na ok.3 godz.czyli spacer właściwie i tak sobie
                          leżymy,jemy kanapki,żartujemy i kolejny raz stwierdzamy jak jest pięknie .
                          Idziemy dalej - przypatrujemy się omszałym drzewom,dziwimy sile wiatru,która
                          potrafi drzewa z korzeniami wyrywać - sporo takich napotykamy.Upłynął tydzień
                          od poprzedniej wędrówki po lesie - a już zniknęły wiosenne kwiaty.
                          No i jest polana,a na niej nasza chatka!
                          A z polany widok aż po Tatry - widać je przez lornetkę, ale i delikatny zarys
                          gołym okiem widać. Pomyslcie, są o 180 km od nas!
                          Dochodzą znajomi,którzy wybrali inną trasę. Gitara pobrzękuje już zaraz
                          ognisko zapalimy, jeszcze zaostrzanie patyków.Znajomych przybywa - pocztą
                          pantoflową, a raczej sms-ową wieść,że coś się w Chatce dzieje powoduje,że jest
                          nas już prawie 30 osób!
                          I ambitni rowerzyści górscy też pokonali wertepy,żeby kiełbaskę zjeśc i
                          pośpiewać. Ktoś w szopie znalazł drewnianą replikę pepeszy i się zaczęło!
                          Panowie niemal ją sobie wyrywali - wieczni chłopcy! Manewry prawie zrobili!
                          Już zachodzi słoneczko,ognisko trzaska,iskry wzlatują i nasze turystyczne
                          piosenki płyną w dal.Jałowiec wrzucony do ogniska daje piękny zapach.
                          I tańce góralskie na trawie, ale najwięcej śpiewamy.Nie wiadomo kiedy dochodzi
                          północ, szybciutko sprzątamy, częśc osób już poszła nie zostają na noc.
                          Wszystkie śmieci,opakowania itp.do worków - znoszą je na dół,nie zostawiają
                          gospodarzowi.
                          Wszyscy śpią..ja widzę z okna dogasające ognisko,wstaję,owijam się kocem i
                          siadam przy ogniu - jestem sama na tle gór,cisza i takie zawieszenie i ogromna
                          błogość.
                          Śpię tylko 3 godz.ptaszki drą się i wołają,że szkoda dnia.Wychodzę boso - rosa
                          zimna i łażę tak sobie, zwały chmur podzieliły góry,powoli reszta
                          wstaje,wszyscy zaliczają spacer po rosie.
                          No i śniadanko na łące przy drewnianych stołach,kawa,trochę leniuchujemy,
                          znowu dochodzą inni znajomi.Zamykamy chatkę i wymarsz do domu - przed nami ok
                          15 km.W lesie już obeschło trochę,łatwiej się idzie.Nie wiadomo kiedy droga
                          zleciała, pora się rozstać. Do zobaczenia na szlaku!
                          • wiktoria53 Maladanko 24.05.05, 10:31
                            Danusiu, czytając twój opis majówki miałam wrażenie,że tam byłam z Wami.Wiesz
                            zazdroszczę Ci tych wypraw wink . Powiadasz że w odł.180 km od Was są Tatry i
                            widać ich zarys? Och, w jakich pięknych okolicach mieszkasz, urozmaicony
                            krajobraz, a nade wszystko wspaniale, że masz tylu przyjaciół, z którymi
                            spędzasz tak wspaniale czas.Pozdrawiam.
                            • maladanka Re: Maladanko -do Wiktorii 24.05.05, 10:41
                              To prawda,że mam fajny punkt zyciowy! W promieniu 180km mam Tatry,
                              Bieszczady,troszkę bliżej Pieniny i oczywiście w zasięgu ręki nasze beskidzkie
                              górki.Czasem wędrujemy tylko 4-5 osób, czasem grupą z PTTK,jest pręzne koło.Ja
                              myslę,że w wielu miejscowościach są takie piesze wycieczki tylko trzeba
                              poszukac ogłoszeń.A turyści to ludzie przyjaźni i szybko się dogadują.A
                              najważniejsze to buty i dobry humor.
                              Kiedyś gdy mieszkałam we Wrocławiu szukałam ogłoszeń w codziennej gazecie -
                              była podana trasa i np.godzina zbiórki pod kasą nr 7, wystarczyło raz pójśc i
                              już się bakcykla łapało.
                              Czasem z koleżanką lub mężem lub mężem koleżanki jedziemy autobusem potem
                              wracamy pieszo albo całą trasę albo kawałek - jak sie nam spodoba.
                              Zachęcam do chodzenia!
                              • danurn Re: Maladanko -do Wiktorii 24.05.05, 13:46
                                Maladanko - tobie się udało, że macie z mężem wspólne upodobania do chodzenia,
                                mój mąż jest raczej siedzący, najchętniej przed telewizorem i trudno go
                                zostawić samego i wybrać się na cały weekend samemu. Też bym tak chciała,
                                wędrować gdzie oczy poniosą w pięknej okolicy. Dan
                                • maladanka Re: Maladanko -do danurn 24.05.05, 19:06
                                  Czasem idziemy razem, czasem nie, wiele osób w grupie jest takich,że druga
                                  połowa nie podziela zainteresowań.Ale przecież czasem można sobie odpocząć
                                  jedno od drugiego. Bywało tak,że kiedy jedna połowa wracała zadowolona to
                                  następnym razem druga połowa też poszła!
                                  Ja np.nauczyłam się jazdy na nartach przez to,że mąz z córką wracali tak
                                  promienni i zadowoleni,ze szkoda mi się zrobiło siedzieć w domu - popróbowałam
                                  i super!
                                  • danurn Maladanko - 24.05.05, 21:00
                                    Mnie mąż pod tym względem ogranicza. Mam przez niego pewną bardzo trudną trasę
                                    w Słowackim Raju / znasz te okolice?/ nie zaliczoną /Welikij Sokół/. Jak
                                    mówię,że wybrałabym się gdzieś sama, to on bardzo proszę ale z psem i
                                    kotem /jeszcze pracuje/. Dan
                                    • august2 Re: Maladanko - brava 25.05.05, 01:10
                                      Maladanko,
                                      Znowu zrobilas ciekawy opis z przygod na lonie natury.
                                      Gratulacje z udanej wyprawy.

                                      Ja przymierzam sie do zaliczenia ogrodu botanicznego
                                      w Arkadii. Nie bylem tam jeszcze. Ponoc maja tam ciekawie.

                                      • maladanka Re: Maladanko - brava 25.05.05, 01:34
                                        Koniecznie się wybierz! I będą zdjęcia,prawda?
                                        • krista57 Re: ŚWINOUJSCIE.... 30.05.05, 11:30
                                          Jak dobrze wrócić do domu !Nie przeczytam wszystkich wpisow...ale widzę ,ze
                                          byliście bardzo aktywni i bawiliscie sie doskonale.Czyżby nikt nie wyjeżdzał ?

                                          Mój nadmorski wyjazd zaliczam do bardzo udanych i wcale nie było tłoku.Rano
                                          spacer nad Bałtyk ,potem ukrywanie się przed upałem w cieniu drzew z zimnym
                                          piwem w ręku.Wieczorem tańce .Nie oglądalam zachodu słońca,bo to wiązało sie z
                                          przejsciem alejką wśród krzewow nad morze.Strasznie dużo komarow !!!!!!!!
                                          Jestem przez nie pożarta i zamiast opalenizny najbardziej widać ślady po
                                          pogryzieniu.

                                          W piątek wybraliśmy sie Europejską Linią Autobusową nr 9 /za 10 zł/ do odwiedzin
                                          niemieckich miejscowości nadmorskich Ahlbeck,Heringsdorf i Basin.Część
                                          odległosci między nimi pokonaliśmy nadmorską plażą a część wygodnym midi-
                                          autobusem.Kurorty śliczne jak z landszaftu ,wszędzie niemiecka czystość.
                                          Większosc turystów to rowerzyści i często z pieskami umieszczonymi w koszykach.
                                          Oczywiście po obu stronach granicy najczęściej to ludzie starsi.Cieszy,że nasi
                                          emeryci coraz więcej podróżują.
                                          W Heringsdorf na końcu mola w eleganckiej,ciekawej architektonicznie restauracji
                                          wypiliśmy kawe za 5 EUR.
                                          Wszystkim,którzy tego lata odwiedzą Świnoujscie polecam tego typu całodzienną
                                          wycieczkę.

                                          Czy wiecie,ze Świnoujscie otrzymało prawo miejskie z rąk Fryderyka Wielkiego
                                          w 1765 roku ?Wyspy Uznam i Wolin przyjęły chrzescijanstwo z rąk biskupa Ottona
                                          von Bamberga.
                                          • maladanka Re: ŚWINOUJSCIE.... 30.05.05, 14:28
                                            no to dobrze,że nie przeleżałaś cały czas na leżaku! A w TV był program o tym
                                            jak nie mogą się władze dogadać i nie można pływać statkami spacerowymi ani
                                            korzystać z kolei,żeby się wzajemnie odwiedzać w Niemczech i w Polsce.
                                            • tesunia Re: ŚWINOUJSCIE....i krista 30.05.05, 18:45
                                            • tesunia Re: ŚWINOUJSCIE..../krista 30.05.05, 18:50
                                              ale mi dzis paluszki szybko chodza...przepraszam natele za wczesniejsze
                                              klikanie,moze usunie te pustkiwink

                                              no tak pomyslalam,ze to krista nad brzegiem Baltyku stoi....
                                              machalam lapka do niej i mnie nie widziala,stalm po przeciwny brzegu Baltykusmile)

                                              spacerki uwielbiam brzegiem morza,obowiazkowo na bosaka,
                                              odrazu funduje sobie darmowy peillin stopek po piasku,
                                              niestety wiatr wial,nieszlo posiedziec za dlugo,
                                              niemniej posluchalam szumy fal/ na mewy nurkujace w morze popatrzalam,
                                              poganiala sie z psiuna...bo bylismy na plazy dozwolonej dla psow,
                                              graniczy z plaza dl "golaskow"wink)ale golaka tez nie widzialamsad(
                                              zachlodno bylo na rozbierankosad
                                          • wiktoria53 Re: ŚWINOUJSCIE....i krista 30.05.05, 18:53
                                            Wszedzie dobrze,ale w domu najlepiej Kristo.Ale wycieczkę miałas udaną,
                                            będziesz miała co wspominać no i poznałaś kawałek zagranicznego terenu.Właśnie
                                            na wyspie Uznam jest wyznaczonych wiele kilometrów scieżek tylko dla pieszych
                                            i rowerzystów.
                                            • pia.ed Re: ŚWINOUJSCIE....i krista i tesiunia 31.05.05, 13:22
                                              Jak nie bylo golasow, to moglas sie sama rozebrac, bylby chociaz jeden...
                                            • maladanka Re: Wodospad - piękny i najwiekszy w Europie 31.05.05, 13:32
                                              W trakcie trwających upałów ,przy okazji przeglądania zdjęć
                                              znalazłam "dokumentację" z pobytu nad wodospadem na Renie.
                                              Córka zawiozła tam mnie i męża gdy bylismy u niej na urlopie w lipcu
                                              2004r.Pzyjeżdza się do małego miasteczka, przechodzi obok kamiennego zamku,
                                              zaczynają się schodki w dół i ...zaczyna narastać szum,potem huk! Nagle staje
                                              się przed widokiem spienionej,ryczącej wody. Nad wodą ciągle jest tęcza
                                              zawieszona we mgle kropelek.Na środku rzeki wystają skały,oczywiście powiewa
                                              szwajcarska flaga!Skały wydają się bardzo kruche i widok śmiałków tam się
                                              znajdujących natychmiast budzi we mnie reakcję - ja też tam muszę!
                                              No i podpływa łódź z baldachimem - mieści się w niej ok.30 osób - najpierw
                                              przepływamy na drugą stronę rzeki, tam przesiadka i teraz już dośc mocno się
                                              kołysząc i starając uniknąć zalania wodą przedostającą się ponad burtą do
                                              łodzi - dopływamy do skałek.Wśród kipiącej wody znajduje się mały,spokojny
                                              przesmyk i tamtędy łódź płynie - dobijamy do brzegu , stojąc w długiej kolejce
                                              powolutku zbliżamy do platformy widokowej na szczycie skałek. Jest bardzo wąsko
                                              i panie o obfitszych kształtach mają problem z minięciem się na schodkach.
                                              Tam kilka minut podziwiania wodospadu z góry i robimy miejsce nastepnym.Powrót
                                              łódką z przesiadką,jeszcze idziemy na platformy widokowe, gdzie stoi się niemal
                                              o dotyk dłoni od przelewających się z rykiem mas wody.
                                              I wracamy do cichego,sennego miasteczka,którego nikt by nie posądził o to,że u
                                              jego stóp szaleją żywioły!
                                              A co widziałam to sfotografowałam i zapraszam - zerknijcie
                                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=91&w=24542461
                                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=91&w=24542803
                                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=91&w=24542803

                                              • maladanka Re: Wodospad - piękny i najwiekszy w Europie-c.d. 31.05.05, 13:41
                                                omyłkowo wkleiłam link 2 x zamiast tego co niżej
                                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=91&w=24543033
                                              • regine Re: Wodospad - piękny i najwiekszy w Europie 31.05.05, 14:25
                                                Ale wspaniały ,dziki i piękny ,musiał być ten widok!!!
                                                Ale tęcza udana i te skały ,bałabym się tam wejść -boję się wodysad((
                                                Choć bardzo lubię patrzeć,na upały wspaniały,chłodzący widoksmile))
                                                A wiesz ,ostatnio pierwszy raz widziałam po deszczu piękną ,
                                                podwójną tęczę na niebie -cudo wprost!!!Dwa różnokolorowe pasy na niebie,
                                                Nie mogłam oderwać oczu -nigdy nie widziałam dwóch na raz,siostra mówiła mi,że
                                                2 razy ukazywała się (tam w moich stronach)potrójna-to musiał być widok!!!
                                                Ale wodospad piękny,choć groźny ,aż mi ciarki po plecach przeszły...
                                          • pia.ed Re: ŚWINOUJSCIE.... do krista57 priv 31.05.05, 13:56
                                            Ciesze sie ze tak pieknie spedzilas weekend, ale ciesze sie tez z ochlodzenia
                                            do 13 C... wole ochlodzenie i deszcz niz te 4 dni upalow!
                                            Napisalam do Ciebie pare slow na poczte gazety.
                                            • krista57 Re: ŚWINOUJSCIE.... Pia 31.05.05, 14:13
                                              sprawdz proszę swoją pocztę......
                                              pozdrwiam i czekam...
                                              • wiktoria53 Danusiu, 31.05.05, 15:59
                                                Piękne widoki, ale znaleźć się tam blisko....... Zamek ładnie położony wysoko w
                                                górze, zamieszkać w nim tez strach...Przyznam,że nie wiedziałam, że ten
                                                wodospad jest największy w Europie.
                                                • danurn Z wizyty w Licheniu 01.06.05, 01:30
                                                  A ja wraz z mężem i wnuczką zrobiłam rajzę po Kujawach i Wielkopolsce. Pierwszy
                                                  raz byliśmy w Licheniu - bazylika robi wrażenie, największa w Polsce, 7. w
                                                  Europie i 11. w świecie, ale czy taka ogromna pasuje do tego otoczenia? A już
                                                  ten dolny kościół jest zdecydowanie w złym guście. Następny dzień to Strzelno
                                                  ze swymi zabytkami romańskimi - kościół pw św Prokopa i pw.Świętej Trójcy. A
                                                  potem wizyta w Biskupinie - rekonstrukcji zabudowań sprzed 2.500 lat. w sobotę
                                                  zwiedzaliśmy katedrę w Gnieźnie, podziwialiśmy słynne drzwi gnieźnieńskie,
                                                  muzeum diecezjalne oraz wrapaliśmy się na wieżę.Ponoć 240 stopni - panorama
                                                  miasta wspaniała. Tego samego dnia pojechaliśmy, zgodnie z sugestią mojej
                                                  koleżanki archeolożki, na ostrów lednicki - tam Bolesław Chrobry przyjmował w
                                                  1000 roku cesarza Ottona . Ostatni dzień naszych wojaży to zwiedzanie pałacu w
                                                  Rogalinie, niestety tylko bocznych skrzydeł, powozowni i galerii malarstwa .
                                                  Potem zamek w Kórniku Działyńskich, wpaniałe wrażenia. W drodze powrotnej
                                                  zatrzymaliśmy się w Gostyniu, jest tam kościól - wierna kopia kościoła
                                                  weneckiego pw Santa Maria della Salute przy Canale Grande - mająca status
                                                  bazyliki mniejszej, jeden z głównych ośrodków kultu religijnego w Wielkopolsce.
                                                  • takanietaka Re: Z wizyty w Licheniu 01.06.05, 08:40
                                                    Danurn,to piekna trasa!Szkoda ze Rogalin częsciowo zamkniety ,ale galeria
                                                    malarstwa tam jest bardzo dobra (chyba ze znów cos porozpożyczali)no i dęby
                                                    rogalińskie.A Licheń?Szkoda słów ...nie dosyć że superhiperkicz, to jeszcze
                                                    taki duży ...ani to przykryć ,ani zamalowac.......oczywiście jak zwykle gusty
                                                    proboszcza decyduja !
                                                    <<nigdy nic nie wiadomosmile)>>
                                                  • mira54 Re: Z wizyty w Licheniu 01.06.05, 22:41
                                                    Rece mi opadly. Tyle sie opisalam na temat wycieczki do Krakowa
                                                    i nie kliknelam wyslij. Wszystko sie skasowalo! Ale jestem
                                                    zapominalska! Chyba cos ze mna jest nie tak. Jutro napisze ponownie.
                                                  • august2 Mira 54-rada 02.06.05, 02:03
                                                    Juz pisalem wczesniej. Jezeli tworzycie duzy tekst
                                                    robcie to poza internetem np uzywajcie WordPad albo Microsoft Office.
                                                    Mozecie tam robic poprawki, pomyslec na spokojnie.
                                                    Pozniej wystarczy tylko zrobic kopie i umiescic w watku.
                                                    Dziala na 100%!
                                                  • august2 Re: Z wizyty w Licheniu-Takanietaka 02.06.05, 02:04
                                                    Czy ten Lichen to rzeczywiscie taki bez gustu?
                                                  • regine Re: Z wizyty w Licheniu-zdjęcia z Lichenia... 02.06.05, 02:11
                                                    Oceń Auguście sam ,ja nie byłan w Licheniu ,
                                                    Zdjęcia dostałam od Danusi ,ona od koleżnki .
                                                  • wiktoria53 Re: Z wizyty w Licheniu-zdjęcia z Lichenia... 02.06.05, 08:50
                                                    W Licheniu byłam wielokrotnie i zawsze ten monument robi na mnie wrażenie.Na
                                                    wielohektarowej działce stoi nowa bazylika, są 2 stare kościoły, grota ,dom
                                                    pielgrzyma itd.Wiele roślin, miejsc do odpoczynku, stołowki, parkingi..
                                                    zainteresowanym.
                                                    Na razie podaję stronę o Licheniu.

                                                    www.lichen.pl/
                                                    www.lichen.net.pl/
                                                  • mira54 Re: Z wycieczki do Krakowa 03.06.05, 00:26
                                                    We wtorek bylam na wycieczce. Mielismy zwiedzac Krakow i Wadowice.
                                                    Wycieczka byla z przygodami. 65 km przed Krakowem popsol nam sie autokar.
                                                    Kierowca pomeczyl sie przez godzine w deszczu i zimnie i autokar ruszyl.
                                                    Dojechalismy do Krakowa i na ul. Kosciuszki stanal i ani drgnal. Wszyscy
                                                    wysiedli i poszlismy zwiedzac miasto. Mialam kontakt telefoniczny z kierowca.
                                                    Okazalo sie, ze pomoc drogowa z PKS zaholowala go do bazy, gdzie go zaczeto
                                                    naprawiac. Byla to wycieczka organizowana przez dzialkowiczow i Opieke
                                                    Spoleczna. Byli na niej ludzie w roznym wieku. Sporo bylo seniorow, ktorzy
                                                    mieli klopot z chodzeniem. Kiedy dzwonilam do kierowcy poinformowal mnie, ze
                                                    naprawa moze potrwac do godziny 20-tej, a na autokar poczekamy na parkingu
                                                    przed Wawelem. Zwiedzilismy: Rynek, Sukiennice, Kosciol Mariacki,
                                                    odspiewalismy "Barke" przed pomnikiem Papieza, zapalilismy znicze, zwiedzilismy
                                                    Ogrod Botaniczny i Wawel. Osoby, ktore nie mogly za wiele chodzic w umowionym
                                                    miejscu czekaly na grupe. Autokar byl zaopatrzony w prowiant. W drodze do
                                                    Krakowa na parkingu byla akcja "stoliczku nakryj sie" i zrobilismy mnostwo
                                                    kanapek do herbatki. Posilek integracyjny. Cale szczescie, ze w Krakowie nie
                                                    padal deszcz i mozna bylo spokojnie zwiedzac miasto. Autokar naprawiony
                                                    podjechal na parking przed 20-ta, ale z wycieczki do Wadowic musielismy
                                                    zrezygnowac. W zamian zawiozlam wszystkich do Lagiewnik. Sanktuarium bylo juz
                                                    zamkniete, poogladali wszyscy z zewnatrz i bylismy w kaplicy sw. Faustyny.
                                                    Po takim dniu na parkingu zrobilismy wspolna kolacje: bigos, chlebek, buleczki
                                                    drozdzowe, paczki, kanapki, herbatka, kawka. Powrocilismy do domu szczesliwie
                                                    na godzine 2-ga w nocy. Pojechalam na ta wycieczke, ze wzgledu na Wadowice, bo
                                                    w Krakowie bylam bardzo wiele razy. No coz nie udalo sie zobaczyc Wadowic, ale
                                                    mam nadzieje, ze jeszcze kiedys tam pojade.
                                                  • august2 Re: Z wycieczki do Krakowa-Mira 03.06.05, 03:37
                                                    Mieliscie wiec wycieczke z przygodami!
                                                    Wiesz jak u nas sie nazywa taki piknik na parkingu?
                                                    Tailgate Party.
                                                    Przewaznie robi sie je przed meczem (Baseball albo Football)
                                                    chociaz mozna zrobic nawet na parkingu przed domem.
                                                    Mieliscie wiec nawet bigos?

                                                    Mira czy moglabys szerzej opisac co sie teraz zwiedza na Wawelu?
                                                  • regine Re: Z wycieczki do Krakowa-Mira 03.06.05, 13:17
                                                    Ale wycieczka ,trochę bez planu,ale dobrze się skończyła.
                                                    A Kraków,ile razy bym tam nie była ,zawsze mnie czymś zaskoczył.
                                                    Gorzej miałaś z tymi ,którzy mieli problemy z długimi spacerami...
                                                    Pikniki ,fajnie opisałaś -musiało być wesoło z taką śpiewającą grupą.
                                                    I ta "Barka"-piękna pieśń..w stosownym miejscu,zawsze mnie wzrusza i Kraków i
                                                    ta pieśni .Dobrze ,że nie padało ,że dopisała pogoda ...
                                                    Więc nie tak do końca wyprawa nie udana ,pomimo tych Wadowic,które
                                                    wypadły z planu wycieczki...Może innym razem się udasmile))
                                                  • mira54 Re: Z wycieczki do Krakowa-Mira 04.06.05, 20:53
                                                    Auguscie, na Wawelu bylismy po godzinie 18-tej
                                                    i moglismy jedynie podziwiac go z zewnatrz.
                                                    Wszystko juz bylo pozamykane.
                                                    Bigos ugotowala nam Opieka Spoleczna, byl w duzym termosie.
                                                    Planowalismy go na obiad, ale pozostal w uszkodzonym autokarze
                                                    i nie bylo mozliwosci dotrzec do niego wczesniej.
                                                  • maladanka łoscypki,łowiecki,łoj leje! czyli... 06.06.05, 19:02
                                                    ...wycieczka w Tatry.
                                                    Nic się nie przyznawałam, że szykuje się wyjazd w Tatry żeby nie zapeszyć.
                                                    Niedziela rano, wyjazd o 6.oo – wszyscy na miejscu już 15 min.wcześniej.
                                                    Wspaniała jest dyscyplina uczestników, nie trzeba czekać na spóźnialskich.
                                                    Drzemiemy ,ponieważ drogę znamy doskonale. Postój na przełęczy Snozka – jedni
                                                    zastygają w podziwie, bo już Tatry się wyłaniaja inni biegną do lasku ,a inni
                                                    idą do pomnika utrwalaczy czyli organów Hasiora.Pomnik w stanie opłakanym,ale z
                                                    platformy na której stoi jest cudowny widok na pobliskie wsie i część zalewu.
                                                    I już dojeżdżamy do Zakopanego.Pogoda w sam raz.Część wycieczkowiczów
                                                    wysiada,będzie sobie zwiedzać Zakopane na własną rekę,a my dalej do Kir.I już
                                                    jestesmy w Dolinie Kościeliskiej.Pierwsza niespodzianka – puściutko!
                                                    Cudowne,rześkie powietrze,brzdąkaja dzwoneczki i owieczki beczą na powitanie.Po
                                                    drodze rozdzielamy się – nie ma narzuconego planu zwiedzania.Kto chce idzie do
                                                    Krakowa –tajemniczego wąwozu,mali chłopcy ciągną rodziców koniecznie do Jaskini
                                                    Mroźnej,inni przysiadają przy drewnianych stołach nad potokiem i cieszą się
                                                    jego szumem i widokami wokół. Ja z mężem idę bardzo szybko prosto do schroniska
                                                    na Hali Ornak – ponieważ znam dolinę doskonale.Mamy w planie wejście na
                                                    Ornak.Przy schronisku znowu miłe zaskoczenie – tylko my i chłopak z
                                                    dziewczyną.Zjadamy domowe kanapki, a herbata z wody źródlanej – ależ smakuje!I
                                                    znowu idziemy – trochę czasu zajmuje mi bieganie za sójkami – jednak nie dają
                                                    się sfotografować,jedynie sójkowe pisklę,które szukało okruszków pod stołami
                                                    zostało w moim aparaciku. Wchodzimy w ciemny las,pusto,pusto, trochę mam
                                                    stracha bo wiem,że misie już nie śpią i stosowne ostrzeżenie przed nimi swoje
                                                    robi.
                                                    Trudno uwierzyć,że w ciągu ok.2 godz. nie spotykamy nikogo. Droga daje się we
                                                    znaki, jest ślisko. No i weszlismy na Przełęcz Iwaniacką,a tu deszcz! Niestety
                                                    nici z wyjścia na Ornak. Schodzenie w dół po śliskich kamieniach trwa dłużej
                                                    niż wchodzenie.A autobus ma określoną godzinę odjazdu .Zmieniamy plan – idziemy
                                                    do Doliny Chochołowskiej. Mamy w związku z tym dużo czasu i możemy cieszyć się
                                                    samotnością w tatrzańskim lesie.
                                                    Wreszcie spotykamy turystów. A tu nagle szlak nie do przebycia! Halny szalał
                                                    strasznie,masę zwalonych drzew, gałęzi.W to mi graj! Bardzo lubię takie
                                                    niespodziewane przeszkody.
                                                    Mamy czas,powoli pokonujemy utrudnienia. Deszcz przestał padać,słoneczko świeci
                                                    nie jest gorąco – życie jest piękne!
                                                    I już Dolina Chochołowska, po szybkim marszu wsiadamy do „taradajki” czyli
                                                    fajnego pojazdu,który nas podwozi do wejścia do Doliny.Jedziemy nią dlatego,że
                                                    nie znoszę maszerowania po asfalcie, a nie ma tu innej drogi.
                                                    No i wycieczka się kończy – posilamy się oscypkiem z grilla,pyyyyycha! Piwko do
                                                    tego – i widok na pasące się barany .
                                                    Wszyscy punktualnie są na miejscu zbiórki, a niektórzy zrobili naprawdę piękne
                                                    i dalekie trasy.
                                                    Aż do przełęczy Snozka towarzyszy nam widok Tatr jeszcze dość mocno
                                                    pośnieżonych.
                                                    Mnie zawsze zachwyca w Tatrach ogromna wola życia maleńkich
                                                    kwiatuszków,roślinek,które rosną w najmniejszych szparkach kamieni, w skałach,
                                                    na kamieniach w potoku.
                                                    Albo drzewa poskręcane i właściwie nie wiadomo jak trzymające się podłoża.
                                                    Widziałam Alpy, ale Tatry to jest po prostu cud świata – szczególnie, gdy się
                                                    je lepiej pozna.
                                                    Jak zwykle dokumentacja fotograficzna przygotowana tylko nie wiem czy wszyscy
                                                    chcą otrzymywać te moje foto-przesyłki? Ale pocieszam sie,że każdy ma dostęp do
                                                    kosza,prawda?
                                                    No to telo!...

                                                  • regine Re: łoscypki,łowiecki,łoj leje! czyli... 06.06.05, 19:43
                                                    Danusiu???Coś Ty???Kto by tam do kosza !!! Hańba,wstyd!!!
                                                    Ja do folderu i zawsze podpisane cio i jak i kiedy.
                                                    Wstęp wolny ,a zaglądam częstosmile))
                                                    Więc nie zapomnij o mniesmile))
                                                    W życiu ,po górach nie chodziłam ,bałam się, a teraz...
                                                    Może kiedyś...A wiesz ,a zresztą ,zajrzyj na pocztę wp.!!!
                                                    Wspaniała wyprawa i jaka tajemnicza jesteś ???
                                                    Smutno tu bez Ciebie byłosad((Wstąp do Gawiarenki ,świętujemy dziś!!!
                                                  • natla Re: łoscypki,łowiecki,łoj leje! czyli... 06.06.05, 20:19
                                                    Dzieki, przeszłam się z Tobą, każdy kamyk tej drogi znam i ten okropny asfalt,
                                                    którym za młodu musiałam wracać. Potem podjeżdżałam maluchem na parking i to
                                                    było wspaniałe. Zawsze w drodze powrotnej brałam biednych zmęczonych turystów,
                                                    aby po tym asfalcie kilometrami nie musieli isć, jak ja kiedyś. smile
                                                    A zejście z Iwaniackiej do Kościeliskiej w deszczu to rzeczywiście koszmar.
                                                    Zabić się można,a przynajmniej połamać nogi.
                                                  • takanietaka Re: Z wizyty w Licheniu-Takanietaka 03.06.05, 13:57
                                                    AUGUŚCIE,SŁOWO HONORU!Taki mniej więcej "ekstragargamel"nawiązujacy do tradycji
                                                    ale we wszystkim lepszy i wiekszy niz to co nam dał antyk-renesans-barok-
                                                    klasycyzm-modernizm razem.Prawdziwy wyczyn estetyczny!W srodowisku to sie
                                                    nazywa "pornografia estetyczna"!
                                                  • maladanka Re: rowerowy spacerek 04.06.05, 09:40
                                                    Ponieważ nadal mam problemy z otwieraniem linków i stron - skorzystałam z rady
                                                    Augusta i w czasie oczekiwania na otwarcie,ja sobie w wordzie pisałam i wklejam
                                                    Korzystając z ciągle pięknej pogody wybrałam się na przejażdżkę rowerową.Mąż
                                                    towarzyszył mi jako serwis techniczny i żeby było raźniej.
                                                    Zawsze przejazd przez moje małe ale bardzo zatłoczone samochodami miasteczko
                                                    powoduje stres i cieszę się,gdy mam to za sobą.
                                                    Mamy taką ulubioną spacerową trasę – najpierw pomiędzy ogródkami działkowymi
                                                    wypieszczonymi i pachnącymi, a potem cisza i sielanka.Wąska asfaltowa droga
                                                    bardzo wygodna, powiew wiaterku od rzeki i łąki,kopy siana,schludne domy
                                                    biedniejsze ale i bogate,zdziwione kozy – dość sporo ich spotykamy ,no i koty –
                                                    albo wygrzewają się pod domami, albo nieruchome nad jakąś jamką albo idące
                                                    szybko przed siebie swoimi kocimi drogami.
                                                    O,jeszcze wierzby rozczochrane !
                                                    Potem droga prowadzi pod górkę,po lewej stronie kapliczka ,która już nam dawała
                                                    schronienie w czasie deszczu – ma obszerny dach i ławeczke.A potem zjazd,że
                                                    tylko szumi w uszach i koniec asfaltu,droga przechodzi w szutrową
                                                    scieżkę.Jeszcze podziwiamy konstrukcję w stylu Hasiora – to taki wiatrak i
                                                    stodoła w stylu Gaudiego – ani jednej prostej linii.Gdy nam za gorąco,
                                                    stawiamy rowery na brzegu rzeki, w której woda teraz ma ok.10-20cm głębokości i
                                                    siedząc na kamieniach odświeżamy nogi w czyściutkiej zimnej wodzie.
                                                    Trudno uwierzyć jak potrafi się zmienić w rozszalały żywioł czasem w ciągu
                                                    kilku godzin.
                                                    Pozdrawiamy tradycyjnym „Szczęść Boże” ludzi ustawiających kopy siana i
                                                    orzących konikiem .Na horyzoncie cebulowa kopuła nowej cerkwi wybudowanej kilka
                                                    lat temu .
                                                    Oko cieszą maki – miły akcent wśród zieleni.
                                                    I powoli wracamy – tak blisko, a tak miło spędzony czas.

                                                  • regine Re: Wruszam pieszo!!!! 04.06.05, 10:44
                                                    Z powodu tego ,że nie mogę na rowerze,wychodzę na spacer- marszowy ,szybkim
                                                    krokiem ,Oblecę całą "noclegownię".Sprawdzę co "piszczy w trawie"smile))
                                                    Lubię szybkim krokiem pochodzić,wygląda to tak,jakbym się śpieszyła...
                                                    Sprawdzę ,co się dzieje ,co się może zmieniło (zauważę każdy detal),i wracam
                                                    do domku .Zajmie mi to z 1.5 godz.
                                                    "Jak się nie ma, co się lubi,to się lubi ,to co ma".
                                                    Z takiego założenia wychodzę...smile))
                                                  • wiktoria53 Tatry Danusi 06.06.05, 19:59
                                                    Danusiu, zawsze z uśmiechem na ustach czytam Twoje relacje z wypraw. Tak to
                                                    dokładnie , pięknie i z sercem opisujesz.Ty miłosniczko wedrówek smile) Pozdrawiam.
                                                  • natla Re: Z wizyty w Licheniu-Takanietaka 06.06.05, 20:26
                                                    I chyba bizancjum tam też wlezie.
                                                    Czyli w sumie koszmar "prnograficzny"? Czy jednak mozna się czegoś doszukać
                                                    poza wielkoscią? Może coś co się określa "rozmachem"?
                                                  • krista57 Re: Toruń !!!! 07.06.05, 14:58
                                                    Moje spotkanie z miastem rozpoczęło sie od wejścia Bramą Klasztorną,potem Krzywa
                                                    Wieża,Spichlerze,dom Kopernika,Dwór Artusa,Kościoły/nie wymienię wszystkich/z
                                                    pokonaniem ponoć 200 schodów na wieżę Bazyliki Kadedralnej,....pałace,ruiny
                                                    Zamku Krzyżackiego.
                                                    Na każdej ulicy starego miasta czuć powiew historii a Starówka należy do
                                                    najlepiej zachowanych w Polsce i Europie.
                                                    Zchwycałam sie murowanymi o czerwonych dachach kamiennicami mieszczan o bogato
                                                    zdobionych portalach.
                                                    Były zdjecia pod pomnikami Kopernika i Flisaka,wizyta w Planetarium.
                                                    Duże wrazenie zrobił na mnie czystość i porzadek/brak psich odchodów/.
                                                    Turystów takich jak my wielu....biedni przewodnicy muszą się przekrzykiwać w
                                                    wielu językach.
                                                    Toruń miał szczęście,bo nie uległ zniszczeniu podczas działań wojennych w latach
                                                    1939-45/poza mostami na Wiśle/.Miasto kwitnie .
                                                    Po zakupie pierników i odwiedzinami w cukierni "Sowy" udaliśmy sie na nocleg.
                                                    Twierdza Toruń ma wiele fortów wzniesionych w latach 1879-1884 i w jednym z nich
                                                    FORT IV -mieliśmy swoją bazę.Przygotowano nam ognisko z kiełbaskami,smalcem i
                                                    ogórkami małosolnymi.Niestety impreza odbyła się pod zadaszeniem a kiełbaski
                                                    zjedliśmy na zimno,nikomu nie chciało się moknąć z kijem w ręku.Oczywiscie
                                                    spiewy,konkursy i coś mocniejszego ! Dobrze po północy,kiedy przestało padać
                                                    zaczęliśmy piec w folii aluminiowej ziemniaki z czosnkiem i masłem.Pycha!!!

                                                    Po 3 godzinach spania przewodnik musiał nam pokazać "resztę" Torunia i jedziemy
                                                    do Ciechocinka.Tam dwukrotnie doszczętnie zmokliśmy,kelnerzy robili awanturę,gdy
                                                    udaliśmy się na obiad...każdy znas ociekał wodą..nie mieliśmy już nic na
                                                    przebranie.Nawet tęznie nie działały.
                                                    Z piosenką "na ustach" wracaliśmy do domu.
                                                  • takanietaka Re: Toruń !!!! 07.06.05, 15:44
                                                    Zabawne!Ja dosyc nieoczekiwanie tez wycieczkowałam w sobotę i
                                                    niedziele ..byłam w Toruniu,który mnie nigdy nie nudzi i jest coraz piekniejszy!
                                                    oczywiscie byłam we wszystkich kosciołach co to nalezy być ,ogladam je
                                                    zawsze ..i mój ulubiony franciszkański koło rynku.Spacerkiem po Szerokiej na
                                                    której sie kiedyś zakochałam od pierwszego wejrzenia i na smierc...Bulwarem
                                                    filadelfijskim...no odkryłam ze w Krzywej Wieży jest kawiarenka i
                                                    sklepik "Spotkanie z Afryką "..cos dla mnie !Co roku sobie chodze troche po
                                                    Toruniu ,bo to duza przyjemność!Byłam tez w Chełmnie ,jak kto nie był niech
                                                    koniecznie zwiedzi przy okazji -malutkie i "cacane " miasteczko ,które kiedys
                                                    było bogate i wazne i otrzymało pierwsze w polsce zezwolenie na
                                                    uniwersytet ..przed jagiellońskim ..ale jakos karawany kupieckie zboczyły ..no
                                                    i miasteczko wielkie niegdyś (kościoły ogromne co krok!) podupadło.Ale ma jeden
                                                    z najśliczniejszych ratuszy renesansowych !Jak tort bezowy od Sowy!.Było
                                                    ogólnie relaksowo ..no i deszcze były wszędzie albo przed nami ,albo po nas !
                                                    Jak widac trafiały zawsze na Kristę !!
                                                  • august2 Re: Toruń !!!! 08.06.05, 02:27
                                                    Kristo i Takanietaka

                                                    Ciekawie piszecie o Toruniu. Czy pierniki
                                                    torunskie to rzeczywiscie sa takie dobre?

                                                    Takanietako: Zauwazylem ze piszesz Bulward Filadelfijski,
                                                    skad ta nazwa?

                                                    A taraz pytanie historyczne ( nie chce mi sie szukac)
                                                    Czy Torun zawsze byl pod polskim panowaniem?

                                                  • august2 Maladanka bravo! 08.06.05, 02:29
                                                    Maladanko,

                                                    musze cie pochwalic na Forum ze robisz bardzo dobre
                                                    zdjecia.
                                                  • maladanka Re: Maladanka bravo! 08.06.05, 09:48
                                                    Auguście,czy widzisz rumieniec kraszący moje lica prawie jak łącka śliwowica?
                                                  • maladanka Re: Toruń 08.06.05, 09:52
                                                    Piekny musi być Toruń.Dzieki za przybliżenie.Poszukam sobie nawet cos w
                                                    internecie o piernikowym mieście. Nie znam tamtych stron wcale.Marzyłam sobie
                                                    dawniej,że zwiedzimy z mężem Polske autostopem.No i autostop padł.
                                                    Ale nie marzenia. A może jakis zlot "50" w tamtych stronach?
                                                  • krista57 Re: Toruń 08.06.05, 10:29
                                                    Strasznie Takanietaka zachęciła do zwiedzenia Chełmna.
                                                    Auguscie nie czuję się na siłach aby nakreslić rys historyczny Torunia
                                                    ...może Kujawiacy ?
                                                  • wiktoria53 Do augusta Toruń 08.06.05, 20:15
                                                    Auguście oto dlaczego Bulwar Filadelfijski i inne ciekawe informacje

                                                    www.um.torun.pl/torun/miasto/blizniacze_fil.php
                                                  • august2 Re: Do Wiktorii -Toruń 09.06.05, 05:26
                                                    Dzieki za link.
                                                    Przeczytalem z zainteresowaniem.
                                                    A.
      • august2 Taki sobie 09.06.05, 06:50
        • august2 Taki sobie maly.. 09.06.05, 06:57
          spacerek.

          Sroda godz 7 :15 wieczorem.
          Juz postanowione ze wychodze na spacer. Krotkie spodenki, koszula T-Shirt
          i oczywiscie buty. Na glowe czapka, gdyz wlosy mozna policzyc a slonce jeszcze
          przygrzewa.
          Jeszcze tylko przekrecic klucz w zamku, 2 schodki, zielona furtka, pare metrow
          chodnika, znowu schody
          i juz jestem na mej spacerowej trasie. Najpierw robie rundke przez nasze
          osiedle,
          patrze jak drzewa, krzewy rosna jak na drozdzach. Ludzie mowia ze tu mozna kij
          do ziemi wsadzic, podlac woda i bedzie rosl. W okresie “zimowym”
          przycinaja niektore drzewa tak drastycznie, za tylko same kikuty stercza. Jest
          prawie nie do pomyslenia ze po paru miesiacach tak sie rozrastaja.

          Maja juz one znowu olbrzymie korony. Liscie podobne do topoli. Ide tak sobie ta
          nasza kreta
          uliczka, ktora opasuje osiedle jak jakis pierscien i ogladam domy. Domy sa
          zbudowane na styl wloski ba nawet uliczki maja nazwy z wloska brzmiace.
          Poniewaz mieszkamy na zboczu wzgorza, porobione sa tarasy. Oczywiscie wszystko
          tonie w zieleni.
          Posadzone mamy tu takie rodzaje roslin ktore sa zielone caly rok. Nie wiem czy
          kiedys poznam te ich nazwy. Mamy i lisciaste, iglaste jak rowniez sezonowo
          sadzone kwiatki.

          Moze gdzies 50 metrow od domu, koliber stal sobie w powietrzu i z ogromna
          predkoscia trzepotal skrzydelkami. Wcale nie uciekal i prawie pod nim
          przeszedlem.
          Jeszcze okolo 100 metrow i juz przekroczylem brame.

          Nacisnalem guzik na swiatlach i czekalem az napis WALK sie pojawi.

          Po przejscie na druga strone ulicy chodnik idzie po plaskim terenie. Po lewej
          stronie domy jednorodzinne- tak troche na skarpie a po prawej kompleks podobny
          do mojego
          ale o innej zupelnie architekturze. Niedawno wycinali niektore stare krzewy
          zeby w to miejsce posadzic jakies zupelnie inne.

          Przyszedl czas na zakret w lewo ( tuz obok wysokasnych palm) i teraz trzeba
          troche wysilku. Chodnik wspina sie do gory. Niektore drzewa siegaja swa korona
          nad chodnik i szedlem tak jak pod jakims Kwitnacym baldachimem.

          Koliber znowu sie pojawil. Tym razem spijal nektar z fioletowych kwiatow lilii.
          On tak sobie popijal a inne ptaki ( niestety nie wiem jakie) gwizdaly wesolo.
          Obok szkoly (podstawowej po polsku ) zakret 90 stopni w lewo i znowu
          pod gorke. Szkole zbudowano niedawno. Wyglad nawet wcale niezly pod wzgledem
          architektonicznym. W dali jest spore wzgorze, juz koloru rudawego. W ubieglym
          tygodniu zaczal sie u nas oficjalnie tzw “fire season” (sezon pozarow). Deszcze
          zawitaja
          do nas dopiero w zimie a tym czasie trawy i krzewy na roznych dzikich terenach
          wysychaja i staja sie wtedy latwym lupem pozarow. Np te wzgorze o ktorym
          wspomnialem pare lat temu sie palilo. Na szczescie szybko ugasili.

          Wokol domow, przy ulicach tereny sa nawadniane ale te dalej na uroczyskach
          czesto sie pala. W ubieglym roku mielismy olbrzymie pozary w odleglosci ok 90
          km. Wiatr przynosil popioly nawet do nas i samochody pokrywaly sie szarymi
          platkami.

          Chodnik szedl caly czas do gory zaraz obok domkow jednorodzinnych. Kazdy tu
          dba o te domy i tereny przed nimi. Zawsze czysto posprzatane, trawa zielona i
          zawsze ladnie przystrzyzona. Czy wiecie ze od frontu nie ma tu wcale plotow?
          Czasami sa niskie
          po bokach oddzielajace sasiadow ale do drzwi frontowych mozna swobodnie
          dojsc bez zadanych przeszkod.

          Kolejne swiatla i przechodze na druga strone. Teraz to juz isc latwo. Chodnik
          wije sie na dol. Drzewa pieprzowe pokryly sie nowymi liscimi pomiedzy ktorymi
          widac dojrzewajace malutkie czewonawe kulki.
          Ta koncowke spaceru zawsze lubie, gdyz nogi same niosa. W oddali widac wzgorza
          innego miasta a calkiem w dali bardzo wysokie gory. Jeszcze pare krokow i juz
          nasze osiedle. Kolejny udany spacer.
          • maladanka Re: Taki sobie maly.. 09.06.05, 09:22
            ....szłam cichutko za Tobą,ja zawsze zostaję w tyle,ponieważ sie gapię na
            wszystko.. i nigdy nie widziałam kolibra!
            • maladanka Re: Taki sobie maly.. 09.06.05, 09:27
              ..za szybko kliknęłam..Czy w trakcie spacerów widujesz koty? Czy zdarzają sie
              kocie włóczęgi co to muszą własnymi drogami? A jeśli widujesz to jakie?
              • wiktoria53 Spacer 09.06.05, 15:03
                Własnie wybieram się na spacer, nie wiem czy długi, czy krótszy ,ale zawsze. Z
                koleżanką sobie poplotkujemywink))))),a po spacerku, "małe conieco"?....
                • august2 o kotach-maladanka 10.06.05, 03:06
                  Danuta
                  Kotow nie widze. Dlaczego? Otoz w naszym rejonie
                  grasuja kojoty. Czasami w nocy slychac ich wrzaski.
                  W takich warunkach kot-wloczega nie ma szans.
                  Zostanie po prostu daniem na kolacje.

                  Z tego co wiem to wiekszosc wlascicieli kotow
                  trzyma ich w domach. Nazywaja ich koty domowe.
                  Kazdy kot i pies musi miec obroze z numerem.
                  Bezpanskie ( a naprawde to rzadko sie je widzi)
                  laduja w schroniskach dla zwierzat.
                  • regine Re: o kotach-do Danusi i Augusta!!!! 10.06.05, 10:55
                    Danusiu-"szpiegujesz" Augusta na spacerach ,skradasz się za nim, już wiesz,
                    którymi ścieżkami chadzasmile))Też podpatruję z ukrycia, tą jego trasę.Wielka
                    szkoda ,że nie ma na niej kotów .U nas gdzie się nie obejrzysz,są
                    wszędzie,wrosły w nasz polski krajobraz....Szkoda,że u Agusta,brak ich w terenie
                    chowane są tylko w domach.W Izraelu, te bezdomne kociaki,mają przycięte lewe
                    uszko,na znak ,że są po sterylizacji,czy kastracji.Regulacja urodzin, na kosz
                    pństwa .Koty są wszędzie,są inne od naszych mają takie chude pyszczki.
                    A w miastach portowych,jest ich zatrzęsienie.Jaffa jako port rybacki,dostaje
                    pieniądze na dokarmianie kotów,są tam bardzo pożyteczne.Widziałam grupę około
                    30 kotów,które dostawały do specjalnych pojemników suchą karmę, a w drugich
                    była woda.O koty tam szczególnie się dba,nie mogłam uwierzyć,że aż tak....
                    Tam dopiero Danusiu miałabyś frajdę,różnorodność maści,wielkości,a kociątka
                    jakie fajne.Lgną do ludzi,są barzdzo przyjazne.Co pewiem czas w pokarmach
                    dostarczana im jest szczepionka,odrobaczywiająca i p/wściekliźnie.
                    • takanietaka Re: o kotach-do Danusi i Augusta!!!! 10.06.05, 11:03
                      Ja najwiecej kotów widziałam w Rzymie!A koloseum to całe jest w
                      kotach ,śliczne ,spasione, (chyba na tych turystycznych hotdogach?)przeróznej
                      masci ,najwiecej trójkolorowych a najmniej takich jak nasze -szaroburych-
                      wygrzewaja sie gromadami na słońcu i nawet sie nie ruszą .
                      A najsmutniejsze co widziałam to watachy psów zlekka zdziczałych,naweti bardzo
                      rasowych ,pozostawionych przez ludzi (pewnie w dramatycznych okolicznosciach?)
                      w centrum Belgradu i błakających sie gromadami w poszukiwaniu jedzenia.Serce
                      sie krajało !
                      • kla-ra Re: o kotach-do Danusi i Augusta!!!! 13.06.05, 17:25
                        W Krakowskim Ogrodzie Botanicznym obok roslin spotyka sie gromady kotow roznej
                        masci.To mily obrazek.

                        • danurn Moja relacja 13.06.05, 22:29
                          Witam po dwudniowej przerwie. Opowiem gdzie byłam wczoraj. Otóż najpierw
                          pojechaliśmy do Głuszycy , do podziemnego miasta pn Osówka. Jest to podziemny
                          kompleks korytarzy budowanych w latach 1943-45, tj do ostatniego dnia wojny/8
                          maja/ rękami więźniów z pobliskiego obozu koncentracyjnego Gross Rosen. Akurat
                          w tym obiekcie wykuto w litej skale 1700 km korytarzy. Podczas prac zginęło
                          wiele tysięcy robotników. Podobnych obiektów w najbliższej okolicy jest pięć, z
                          tego udostępnionych do zwiedzania dwa. Jest wiele hipotez na temat celowości
                          tej budowy i założeń jej przyszłego przeznaczenia. Od nowej kwatery Hitlera po
                          usytuowanie banku mającego finansować /lata 50-te XX wieku/ III wojnę światową
                          z ZSRR. Był zamysł połączenia wszystkich obiektów podziemną siecią korytarzy.
                          W.w. obiekty od lat stanowią nieustanną inspirację wszelkiej maści badaczy,
                          eksploratorów, poszukiwaczy skarbów,itp. Następnie zjedliśmy posiłek pod
                          chmurką i pojechalismy do Czech, do Skalnego Miasta -pn Skały Adrszpaskie/ pięć
                          spółgłosek pod rząd - to w polskim języku się nie zdarza - prawda?/ Tylko ja z
                          całego towarzystwa byłam tam po raz pierwszy. Rzeczywiście robią ogromne
                          wrażenie, odrobinę tylko przypominają mi nasze Gory Stołowe. Niesamowite formy
                          skalne, wodospady, przejażdżka po jeziorku z dowcipnym komentarzem sternika.
                          Odkryte dla turystyki na początku XVIII. W 1790 odwiedził to miejsce
                          J.W.Goethe, co upamiętniono tablicą pamiątkową z jego popiersiem. Ale to nie
                          koniec naszej eskapady, w drodze powrotnej całą czwórką wstąpiliśmy do
                          Lubachowa, do daczy znajomych. Tam zjedliśmy smaczne co nie co, wypiliśmy po
                          kieliszku wódki Ouzo i po dwóch godzinach w okolicy 22 godz. byliśmy w domu,
                          zmęczeni ale zadowoleni z udanego dnia i ze spotkania z przyjaciółmi.
                          • danurn Re: Moja relacja 13.06.05, 22:34
                            Prze[praszam za błąd , oczywiście 1700 m nie km.
                            • maladanka Re: Moja relacja 13.06.05, 23:29
                              Byłam w Skalnym mieście - polecam! Nawet 2 x - z okazji pobytu w sanatorium w
                              Szczawnie Zdroju.Niestety - nie miałam mojego aparaciku foto wtedy.Wspinaczka
                              do jeziorka po drabince bo jeziorko u góry!
                              • wiktoria53 Re: Moja relacja 14.06.05, 08:12
                                Skalne miasto, to musi być piękne.Do jeziorka się wspinać, fajnie.
                                Danrun tak zachęcająco opisała, że chciałoby się tam być. Ale skoro nie można
                                to chociaż poczytać Wasze relacje.No i cieszyc się, że możecie Wy tam być i nam
                                opisać te miejsca. Pozdrawiam.
                                • danurn Re: Moja relacja 14.06.05, 18:49
                                  Można i poczytać i zobaczyć; www.skalyadrspach.cz www.adrspach.cz
                                  www.sztolnie.pl , a jak będę lepsza w fotografii cyfrowej to i pokażę swoje
                                  zdjęcia. Dan
                                  • tesunia Re: Moja relacja 14.06.05, 19:40
                                    ciekawe objekty danurm
                                    Gluszyca nie jest na dolnym slasku czasem?
                                    • danurn Re: Moja relacja 14.06.05, 23:23
                                      Tak, Tesuniu, jest na Dolnym Śląsku, w pobliżu granicy z Czechami.
                                      • august2 Re: Moja relacja -Danrun 17.06.05, 06:50
                                        Danrun, Ciekawa wycieczka.
                                        A z jakiej okazji byl tam Goethe?
                                        • august2 Los Angeles County Arboretum 17.06.05, 06:53
                                          W srode mialem kolejne “spotkanie z przyroda”. Tym razem Los Angeles County
                                          Arboretum and Botanic Garden. Czekalem z ta wizyta dosyc dlugo.
                                          Pare lat temu przejezdzalem obok tego parku-ogrodu dosyc czesto w drodze do
                                          szpitala. Widzialem z autostrady nazwe tego miejsca dziesiatki razy. I wiecie
                                          co czekanie te sie sowicie oplacilo. Ten park bardzo mi sie spodobal.

                                          Juz na powitanie uslyszalem krzyczace pawie. Chodzily sobie tak
                                          po chodniku jak normalni przechodnie. Panie pawice skromnie ubrane czesto z
                                          gromadka
                                          malych dzieci- pawiatek. Panowie za to ubrani w kolorowe stroje z pior (pawich)
                                          i puszyli sie bardzo. Co jakis czas jeden po drugim rozwijaly te swe przepiekne
                                          stroje
                                          chcac chyba przez to powiedziec: “hej ludzie czy widzicie me pawie piora? Czyz
                                          nie jestem pieknym okazem?” (skad my to znamy?)

                                          Las australijski jest tam ogromny. Mnostwo eukaliptusow. Czy wiecie ze niektore
                                          rosna 3-5 metrow rocznie? Mnostwo krzewow –te szczotko podobne, te butelko-
                                          podobne tez. Ciekawa byla roslina z rodziny lilli, cala pelna niebieskich
                                          korali. Chodzilem tak i tylko czekalem az pojawi sie niedzwiadek koala, kangur
                                          a moze nawet strus lub pies Dingo.
                                          Nic z tego – ze zwierzat pojawila sie tylko ruda wiewiorka.

                                          W srodku ogrodu jest spore Jezioro - Baldwin Lake. Rosna tam wokol rozne
                                          tropikalne rosliny i drzewa. Pawdziwa dzungla. Poniewz jest niedaleko do
                                          Hollywood- krecono tu sporo filmow. Czy pamietacie dawne filmy z Tarzanem? To
                                          wlasnie tu Tarzan przezywal swe przygody.

                                          Jest tez tam taka spora willa zywana Queen Anne Cottage. W przewodniku
                                          wyczytalem ze E. K. Baldwin zbudowac mial ten dom dla swej czwartej zony. Dom
                                          jest w znakomitym stanie i mozna przez szyby zerknac do srodka. Mozna tak
                                          chodzic dookola i zagladac do kazdego pokoju ( do srodka sie nie wchodzi). W
                                          srodku jakby czas stanal w miejscu. Stare meble, obrazy, rozne przedmioty
                                          codziennego uzytku. W jednym
                                          z pokoju jest stol do gry, zrobiony tak jakby wlasnie przed chwila ludzie od
                                          niego odeszli.. dziwne uczucie.

                                          Niedaleko jest budowla- stary domy pierwszego wlasciciela tych terenow.
                                          Nazywal sie Don Perfecto Hugo Reid , pochodzenia Szkot , ktory przyjal
                                          obywatelstwo Meksykanskie. Obok zrekonstruowano domostwa Indian Tongva. Oni to
                                          zamieszkawali te tereny kiedy pojawili sie tu Hiszapnie.

                                          Na koniec trafilem do malej stacyjki kolejowej Santa Anita. Prawdziwe cacko.
                                          W malych pokoikach urzadzono wystawe roznych przedmiotow codziennego uzytku
                                          z przelomu 19 i 20 wieku. Co ciekawsze niektore z nich uzywano w mym domu kiedy
                                          bylem maly. Tam juz byla historia a u nas wciaz sie uzywalo.
                                          Spacerkiem wrocilem do bramy. 3 godziny przeszlo “jak z bicza strzelil”.

                                          Kolejne miejsce gdzie bede wracal.
                                          • wiktoria53 Re: Los Angeles County Arboretum 17.06.05, 09:10
                                            Auguście, ładnie to wszystko opisałeś. Film z Tarzanem oglądałam wielokrotnie,
                                            nawet mam nagrany. W roli głównej:Ch. Lambert. Nie wiem czy był kręcony w tym
                                            parku.Rośliny rzeczywiście przyciągają wzrok.Ta niesamowita szczotka i lilie -
                                            cudowne.
                                          • maladanka Re: Los Angeles County Arboretum 17.06.05, 14:24
                                            no pięknie! A czy długo musisz jechać samochodem od swojego miejsca
                                            zamieszkania do tej rajskiej krainy?
                                            Dziekuję za dokumentację fotograficzną.
                                            Pewno siedziałabym tam cały dzień, a najchętniej zaszyła się tam na noc.
                                            Tylko chyba jest gorąco?
                                            • august2 Re: Los Angeles County Arboretum 17.06.05, 15:52
                                              Maladanka

                                              Pojechalem prosto z pracy (pracowalem 4 godziny)
                                              Odleglosc ok 50 km, 45 minut jazdy samochodem
                                              na nasze warunki blisko.
                                              Do poludnia bylo pochmurnie, po poludniu slonce przedarlo
                                              sie przez chmury i bylo dosyc cieplo ale znosnie.
                                              Tak jak pisalem wczesniej, wilgotnosc jest mala wiec
                                              cieplo odczuwa sie inaczej..
                                              • wiktoria53 Re: Los Angeles County Arboretum-Auguście 17.06.05, 16:34
                                                Podziękowania Auguście.Zajrzyj do poczty.Pozdrawiam.
                                                • regine Re: Los Angeles County Arboretum-Auguście 17.06.05, 21:23
                                                  Auguście!!!Oglądając dziś Twoje zdjęcia i czytając o wyprawie..."Chodziłam",
                                                  w wyobraźni Twoimi ścieżkami ,tak jak,któregoś razu Maladanka...
                                                  Pięknie tak ,widzieć to w realu ,ale mam wyobraźnię,więc nic nie stało na
                                                  przeszkodzie ....Dzięki zdjęciom,byłam i widziałamsmile))
                                                  Tak więc uważaj,bo chodzimy za Tobą...Dziękuję...Reszta w wątku"Auguście" smile)
                                                  • danurn Re: Los Angeles County Arboretum-Auguście 18.06.05, 21:14
                                                    Odpowiadam Augustowi - Goethe pewnie był z tego samego powodu co ja, czyli
                                                    wycieczkowego.
                                                  • august2 Re: Los Angeles County Arboretum-Auguście 18.06.05, 21:26
                                                    Danurn- Dziekuje
                                                  • danurn Moja relacja z Lubiąża 18.06.05, 21:48
                                                    Dzisiaj opowiem o naszym wypadzie do Lubiąża. Z inspiracji kolejnych naszych
                                                    znajomych wybraliśmy się dzisiaj do Pocysterskiego Zespołu Klasztornego
                                                    oddalonego od nas o 38 km, a położonego pięknie w zakolu Odry. Składa się on z
                                                    kościoła, klasztoru i pałacu opatów.Właśnie dzisiaj i jutro, są to te dwa dni w
                                                    roku, gdy cały kompleks jest udostępniony turystom. Jak wynika ze słow
                                                    przewodnika jest to, po Eskurialu w Hiszpanii, największy kubaturowo obiekt w
                                                    całej Europie. Czasy świetności dawno ma za sobą, ale robi ogromne wrażenie;
                                                    2,5 ha! samego dachu położono nowy ze środków RFN . Kościół, klasztor i pałac
                                                    opatów tworzą niezwykle długą fasadę - 223 m! Jego kubatura to 330 tys. m
                                                    3.Obejmuje ponad 300 pomieszczeń , Całkowicie odrestaurowana Sala Książęca,
                                                    wysoka na 14 m z ogromnym malowidłem na płótnie, na suficie o powierzchni 250
                                                    m2. Sala Książęca to najpiękniejsze, obok wrocławskiej Auli Leopoldyńskiej,
                                                    dzieło świeckiego baroku. Ogromnie dużo przepięknych rzeźb, wszystkie
                                                    zachowane. W ostatnim czasie odrestaurowany został także piękny refektarz z
                                                    przepiękną marmurową posadzką. W największym rozkwicie klasztoru żyło tam
                                                    zaledwie 70 mnichów!!!. Kościół z XIII wieku, a zabudowania klasztorne i pałac
                                                    opatów z wieku XVIII.To była taka <centrala< zakonu na Polskę. A mieli mnisi
                                                    za co budowaĆ, kopalnia złota w Złotoryji, stawy milickie, ok.60 wsi i dużo,
                                                    dużo więcej było w ich posiadaniu. Ciekawostką podaną przez przewodnika było,
                                                    to, że w tym zdewastowanym kościele brała ślub córka Cz.Niemena, ojca na ślubie
                                                    nie było.
    • maladanka Kot,Krynica,Kamianna - czyli... 20.06.05, 15:45
      ...wałęsałam się! ...
      Obudziłam się w niedzielę rano z ponurą miną,ponieważ za oknem także było
      ponuro.
      Jednak o 7.oo rano nasz kolorowy busik odpalił i po 40 min.jazdy – grupka
      ruszyła przez las.Droga wygodna ale mozolna – i do tego muchy! Niewiarygodne
      ilości.Na szczęście wyszło słoneczko i muchy zniknęły! Las pachnący i
      ogłuszający śpiew ptaków!Tylko powalone przez halny drzewa mącą wesoły
      nastrój.Takie piękne,zdrowe i już martwe.Początkowo je liczyłam – przy setnym
      przestałam.
      Po ok.2 godz. takiego lesnego spaceru urozmaiconego pokonywaniem zwalonych
      drzew wychodzimy na szlak prowadzący na Jaworzynę Krynicką.
      Na szlaku nie spotkalismy turystów pieszych natomiast sporo dzieci jadących na
      rowerach górskich.Dzieciom towarzyszyli opiekunowie.Wszyscy w
      kaskach .Wyglądali nader bojowo!
      Oczywiście musiałam spotkać kota i to jakiego! Norweski leśny – cudo ! Jego
      pani prowadziła go na smyczy ale do zdjęcia wzięła na ręce ponieważ troszkę się
      zestresował naszym zainteresowaniem.
      No i chmurki się rozwiewaja,słoneczko przygrzewa w sam raz,wiaterek chłodzi.
      Słyszymy skoczne dźwięki kapeli ludowej. Schronisko na Jaworzynie Krynickiej
      obchodzi swoje święto!Kapela wita przybywających, a do tego otrzymujemy pyszny
      bigos.Pali się już ognisko i czekają kiełbaski i patyki do pieczenia.No to
      skoro muzyka to i tany! Troszkę w butach turystycznych trudno ale co tam! Nasza
      grupka jest pierwsza do śpiewu i tańca!Wciagamy do zabawy kuracjuszy,którzy
      wjechali kolejką jak i tych co się wdrapali szlakiem.Wężyki, mostki
      itp.wywijasy .Trudno uwierzyć,że gdzieś tam na dole jakieś kłopoty i brudna
      polityka istnieje!
      Jest i konkurs dla dzieci zorganizowany przez firmę Milka. Dzieci śpiewaja
      piosenki i w nagrodę otrzymują czekolady,kapelusiki itp..
      Do łez rozśmieszyły nas dwie rezolutne dziewuszki /8 letnie/ bo je przepytałam,
      a w tym wieku się lat nie ukrywa.Odśpiewały taki song: - cytuję to co
      zapamiętałam:

      Początek – „Nie umieraj,nie umieraj,nie umieraj dżdżownico! 2x
      Leci bocian ponad lasem
      Wymachując swym ogonem
      Bo zobaczył swoją żonę...

      Ref. Nie umieraj....itd..
      Gillette najlepsze dla mężczyzny
      Gillette zostawia same blizny
      Ref.Nie umieraj ..itd..
      A w Wenecji na gondoli
      Jakaś para się kołysze
      I zakłóca nocną ciszę..
      Ref.Nie umieraj dżdżownico!...

      Występ został zakłócony pojawieniem się opiekunki, a dziewczynki stwierdziły,że
      znają jeszcze wiele zwrotek!

      No ale pora ruszac w dalsza drogę, najedzeni,wytańczeni,rozśmieszeni schodzimy
      w dół do Krynicy.Idzie się trochę trudno – po deszczach jest ślisko i czasem
      ktoś ląduje na pupie.
      Na taką okoliczność zawsze jakis zastępczy przyodziewek mamy w plecakach. W
      Krynicy –
      Francja-elegancja! Tłumy kuracjuszek i mało kuracjuszy,wszyscy
      eleganccy,powolutku się przechadzają – troszkę się czuję nieswojo w moich
      butach lekko upapranych delikatnie to nazywając.
      Posileni lodami i napojeni wodą w pijalni,która zawsze we mnie wzbudza chęć
      uduszenia architekta ruszamy do miodowej Kamiannej.
      Tu oglądamy przedziwne ule,kupujemy miody, obowiązkowo zaliczamy grzaniec z
      pitnego miodu –no i pora do domu...
      Kolejna niedziela minęła ...


      • axsa Re: Kot,Krynica,Kamianna - czyli... 20.06.05, 15:58
        A na Parkową Górę zabrakło czasu???
        • maladanka Re: Kot,Krynica,Kamianna - czyli... 20.06.05, 16:01
          Axo - w Krynicy jestem często więc Parkowa Góra juz tak nie nęci, ale nęcą
          zjeżdżalnie,które tam są! I przy najbliższej okazji....domyslasz się,że je
          zaliczę!
          • regine Re: Kot,Krynica,Kamianna - czyli... 20.06.05, 22:05
            Ty to Danusiu masz frajdę!!! Wycieczka,kot,woda z uzdrowiska ,miód....
            No i piosenka...Fantastyczna ta Wasza paczka ...Do tańca i do różańca...
            Samochodzikiem ,pieszo,taneczniesmile)))A tu o zjeżdzalni jeszcze słyszę...
            Skąd w Tobie tyle zapału,energii i już sama nie wiem czego jeszcze???
            Jak ja Cię podziwiam ,za to wszystkosmile))
            A potem przepiękne relacje,opisane tak obrazowo, jak Augusta wycieczki.
            Jak was poczytam,zamykam oczy i idę za Wami...Wszystko to widzę i słyszę,
            nawet te osoby co zjeżdzały na pupach jak wpadły w poślizgsmile))
            Dzięki Danuś za śliczne sprawozdanie....smile))))
            • maladanka Re: Kot,Krynica,Kamianna - czyli... 20.06.05, 23:15
              Reniu - ale lepiej żebyś nie słyszała jak sie im wyrazy wyrwały smile
              • regine Re: Kot,Krynica,Kamianna - czyli... 20.06.05, 23:20
                Mam wyobraźnię ,domyślam się smile))
                Też by mi się coś wymknęło przypadkiem...i to nie raz..smile))
          • axsa Re: Kot,Krynica,Kamianna - czyli... 20.06.05, 23:25
            Z Parkową Górą, na której w 1964 roku była wytyczona narciarska trasa biegowa,
            wiąze się mój wyczyn - mistrzostwo Polski w biegach narciarskich.
            A ostatnio byłam w Krynicy w grudniu 2003 roku jako kuracjuszka w Continentalu.
            • maladanka Re: Kot,Krynica,Kamianna - czyli...do Axy 20.06.05, 23:38
              Axo! Za-nie-mó-wi- łam!!! Jesteś moją idolką!
            • regine Re: Kot,Krynica,Kamianna - czyli... 20.06.05, 23:50
              Nie znam tych okolic, o których z Danusią wspominaciesad((
              Ale smutno Ci było ,jak powspominałaś ,byłaś ,biegałaś,medale...
              A tu sanatorium,już nie to zdrowie...Czy potrafiłaś sobie wytłumaczyć,
              że taka jest kolej rzeczy...Coś się kończy ,coś zaczyna...39lat...
              Wiem ,że miałaś wypadaek, myślę,że to nie "starość" do tego sanatorim Cię
              ściągnęła???
              Ja pamiętam góry(Zakopane),jako 12-15 letnia dziewczyna,byłam,tam 3 razy.
              Bieszczady, z dziećmi już-wycieczka autokarem .Krótko szybko,obejrzane stare
              cerkwie,pomnik "Waltera",zalew Soliński,Wetlina...Póżniej i najbardziej
              wspominam Szklarską Porębę,Ustrzyki Dolne i Górne,Szrenicę,na którą
              wjechaliśmy,a na dół pieszo...Kowary...
              W tamtych okolicach byłam w 1990-91 przez 10 dni.To był mój najdłuższy
              urlop,wypoczynkowy,taki z prawdziwego zdarzenia...Przepiękne wspomnienia...
              Które zaczyna zacierać czas...Jak patrzę na zdjęcia, wszystko wtedy wraca...

              • axsa Re: Kot,Krynica,Kamianna - czyli... 21.06.05, 00:11
                No, nawet 41 lat minęło w lutym.
                Chłopcy z mojego liceum też zajęłi pierwsze miejsce, ale w biegach narciarskich
                ze strzelaniem.
                A liceum nie było w górach, czy ich pobliżu, ale w niedawno tu wspominanym
                Toruniu.
                • august2 Re: Kot,Krynica,Kamianna - czyli... 21.06.05, 06:14
                  Kolejne brawa dla Maladanki.
                  Te ule sa wspaniale. Mapa z jadlospisem tez fajna.
                  Moglem sobie w mym nowym jezyku poczytac.
                  Teraz pytanie. Czy tam na ciebie urzadzono zasadzke?
                  To chyba ty jestes Danuto jak gramolisz sie wsrod galazek??
                  A moze to bylo po zabawie?

                  Dla Axsy tez brawa. Za zajecie pierwszego miejsca 41 lat temu.
                  • axsa Re: Kot,Krynica,Kamianna - czyli... 21.06.05, 07:15
                    Auguście, tamte już daaaaawno przebrzmiały i nie ma ich co wskrzeszać.
                    Tylko te zmiany... ta odwrotność w wyglądzie człowieka i sprzetu.
                    Ja staję się coraz starszym modelem, a narty i cała reszta to coraz nowsze,
                    sprawniejsze i piękniejsze egzemplarze.
    • toskania8 morze, nasze morze 26.06.05, 21:43
      lato już w pełni a tu wątek wycieczkowy tak mało aktywny ! Ostatnie wpisy
      sprzed tygodnia.
      Karynicę i Kamiannę ( a może Kamianną ?)pamiętam z dawnych czasów, (ach, te
      miodki, choć jak już tu pisywałam, mam zaprzyjaźnioną pasiekę, nie tak sławną,
      ale miodki nie gorsze) , dzięki za przypomnienie.
      A ja pierwszy raz od dawna , oj, od bardzo dawna spędziłam mile i spokojnie
      trzy dni.
      Zawsze powtarzałam, że morze jest dobre na wszystko, a zwłaszcza na leczenie
      chorej duszy.
      Wybrałam się więc do Gdyni, w moje zaprzyjaźnione miejsce.
      Spacery plażą, ciepły piaseczek, fala opływająca stopy... Chyba nigdzie nie ma
      tak pięknego, klifowego wybrzeża, jak w Gdyni właśnie, ściana kipiącej zieleni
      wznosząca się tuż nad piaskiem plaży , a raz po raz przerywana stromą, pionową,
      wysoką na kilkadziesiat metrów skałą.
      Ludzie tamtejsi mają najwyraźniej instynkty stadne, bo kłębią się na plaży
      tłumnie, a tuż opodal zupełnie puste a nie mniej piękne miejsca tejże plaży.
      No i tak sobie szłam, szłam tą plażą aż doszłam z centum Gdyni do Sopotu.
      Wieczorami czekały mnie jeszcze atrakcje w postaci a to masażu podwodnego, a to
      namaszczania różnymi tam algami i innymi cudami. No i jeszcze miłe pogwędki
      wieczorne.
      I po raz pierwszy od niepamiętnych czasów naprawdę odpoczęłam i zupełnie się
      wyluzowałam.
      To były pierwsze moje dni, kiedy otwierałam oczy z cudownym uczuciem , że nic,
      ale to nic dziś nie muszę.
      To był niezwykle piękny weekend.
      Kiedy indziej byłby może taki sobie zwyczajny, ale dla mnie tym razem był
      naprawdę wspaniały.
      • wiktoria53 Rowerek 30.06.05, 16:42
        Więc spadam jak mówi młodzież, na rowerek.
        • august2 Re: Rowerek 01.07.05, 03:46
          Wiktoria, a przy rowerze masz dzwonek czy tak
          mala trabke? A moze juz z daleka wolasz
          "uwaga bo jade"...
          • natla Re: Rowerek 01.07.05, 08:54
            ...........nie Augoście, to ja z daleka wołam : "przepraszam, początkującą
            rowerzystka jestem i zagrazam życiu" czym ludzi wprowadzam w dobry humor
            i...............drogę mam pustą i na tyle szeroka, ze nikogo nie potrące. wink))))
      • august2 Re: morze, nasze morze 01.07.05, 03:44
        .. czy duzo ludzi jezdzi w lato nad morze?
        Ciekawe ze wyjazd na morze zawsze byl traktowany
        przez wiekszosc ludzi prawie z "nabozenstwem".

        Co w tym jest ze ludzi ciagnie nad morze?
        • wiktoria53 Re: morze, nasze morze 01.07.05, 07:38
          Ayguscie, moj rowerer zaopatrzyłam w dzwoneczek, którego czasami używam.
          Jeśli chodzi o wyjazdy nad morze, to zapewniam Cię, że w miastach i
          miejscowościach nadmorskich w okresie wakacji tłumy ludzi wypoczywają. Jestem
          każdego roku nad Bałtykiem i rok bez morza jest straconym rokiem dla mnie. Ta
          przestrzeń, która rozpościera się przed tobą kiedy stajesz przed nim to
          niesamowite przeżycie.Czuje się taką wolność, a jednocześnie (po uświadowmieniu
          sobie gdzie się znajdujemy)strach przed głębią tej wody, przed grozą jaką niosą
          ze sobą wody. Niewątpliwie jednak wszelkie obawy związane z wodą są maciupkie w
          porównaniu z nieodpartą chęcią łażenia wzdłuż morza, spoglądania na
          horyzont ...smile))))))))))), a nawet inaczej smakują tam rybki wink)))))))
          • natla Re: morze, nasze morze 01.07.05, 08:58
            Wiesz, bardzo podobne odczucia mam w górach i .........mniej monotonii..........
            ale morze też kocham z tych samych powodów , no i jeszcze popływać mozna. Góry
            nad morzem.to ideał smile
            • maladanka Góry nad morzem 01.07.05, 09:12
              Walia -
              • natla Re: Góry nad morzem 01.07.05, 10:31
                Nioooooooo, faktycznie......., na zimę i śnieg zawsze można przyjechać
                w Tatry wink))
        • krista57 Re: morze, nasze morze 01.07.05, 11:49
          Mieszkam 100 km od Bałtyku więc dla mnie wyjazd nad morze jest taka samą
          wycieczką jak pójscie do puszczy na rajd pieszy czy rowerowy,wypad na np ogrodu
          dendrologicznego itp.Jezdze nad morze /wiekszosc mieszkancow Szczecina/ o kazdej
          porze roku ale oczywiscie najwiecej latem.Dlaczego ? Uwielbiam brodzenie po
          wodzie,sluchanie uspokajacego szumu fal,zachody slonca.

          Po polskiej stronie rowery są znacznie mniej popularne niz w kurortach niemieckich.
          • kla-ra Re: morze, nasze morze 01.07.05, 21:19
            No wiec bylam nad Baltykiem od strony dunskiej.
            Zimno,wietrznie,a szum wody mnie denerwowal bo do morza od domu 200 metrow.
            Woda zimna jak diabli.Owszem jestem czarna od wiatru i slonca.Pewnie jodu mi
            przybylo.
            Dni sa dlugie,noce krotkie i to niebo pelne gwiazd.
            Moja podroz byla niezaplanowana,pilna z przyczyn zdrowotnych czlonka rodziny.
            Spod domu do miejsca przeznaczenia tylko 1023 kilometry,przez cala Polske i
            Niemcy.
            • natla Re: morze, nasze morze 01.07.05, 22:22
              ........znaczy samochodem zdobywałaś Danie? wink
              No a teraz gdzie na urlop jedziesz> wink)))))))))))
              • ligia12 Re: morze, nasze morze 01.07.05, 22:26
                nie nie nie jestem zazdrosna ,a ja zapomniałam jak to jest na wczasach
                • vogino55 Re: morze, nasze morze 01.07.05, 23:02
                  Dźwirzyno ,,,,świeży łosoś (paski) w soku z cytryny + 50 tka czegoś z
                  procentami ,,,,,,opowieści szyprów,,,noc zamieniała się z dniem ecchhh
                  • takanietaka ZYJE,A JAKZEBY NIE...ALE 02.07.05, 13:11
                    w tym upale albo leze na roznych powierzchniach ..albo stoje pod prysznicem..i
                    w tych pozycjach podjadam brzoskwinie,morele ,arbuzy,czeresnie ....a od czasu
                    do czasu grill prawdziwy z prawdziwego ognia z zapachem dymu...ehhhh dobrze mi
                    tutaj ....pozdrawiam ledwo zywa -bo kawiarenka internetowa nie do wytrzymania
                    duszna !paaaaaaa
                    <<nigdy nic nie wiadomosmile)>>
                    • natla Re: ZYJE,A JAKZEBY NIE...ALE 02.07.05, 13:27
                      Czesć Gotowana, Podlewana wodą, Naszpikowana owocami i Osmolona dymem. smile
                      Co tak skaczesz po wątkach? Jak już to albo kulinaria, albo swój osobisty
                      wczoraj założony....... gdzie te spacery wink)))))))))))))))
                      • kla-ra Re: do Natli 02.07.05, 23:22
                        Urlop,spedze w Danii.
                        Wiesz jak to bywa z tymi urlopami kiedy Rodzice wymagaja opieki.
                        Najchetniej urlop spedzila bym w domku z wyjazdami do ogrodu.
                        Marzy mi sie swiety spokoj.
                      • takanietaka Re: ZYJE,A JAKZEBY NIE...ALE 05.07.05, 12:41
                        no faktycznie nic o spacerach ...spacery sa wieczorem poznym na ulicach gdzie
                        wszyscy wychodza i siedza na przed restauracjami ...no i wtedy -pornografia
                        kulinarna!!!Wstydze sie napisac ile juz zjadlam ..codziennie sobie obiecuje ...i
                        niedotrzymuje !!A najlepsze sa ciastka tureckie -wschodnie ..cale skaladajace
                        sie z pateczkow ciasta,orzechow przeroznych i to wszystko zalane roznymi
                        cieczami slodkimi i dkapujacymi po brodzie i palcach !! Paa......siedziec w
                        kawiarence i pisac ..to jest bohaterstwo!! Docencie to ! wszystkich pozdrawiam z
                        calego serca!!
                        • tesunia Re: ZYJE,A JAKZEBY NIE...ALE 05.07.05, 13:31
                          *takanietaka...
                          doceniam Twoj "wyczyn"
                          tez chyba to zrobie zaniedlugo....
                          podjadaj sobie lakoci i niepatrz na nic...
                          raz w koncu zyjemy,co bedziemy sobie zalowacwink)

                          pozdrawiam cieplutko
                        • natla Re: ZYJE,A JAKZEBY NIE...ALE 05.07.05, 14:25
                          Podziwiam Cię całym swoim jestestwem.......wyobrazam sobie ten upał
                          w parterowiej Gawiarence wink))))
                          A czy Ty byś juz nie mogła na miotle się przemieścić nad morze???? wleźć do
                          wody z zapasem tych kapiących, okrutnie słodkich ciasek i gwizdać na
                          wszystko????
                          Ten upał co Ty mam dziś u siebie, ale prysznic pod ręką wink)))
                          • regine Re: ZYJE,A JAKZEBY NIE...ALE 05.07.05, 14:38
                            Co tam upał ,parterowa Gawiarenka....
                            Wieczory są tam wspaniałe,bo życie zaczyna się wieczorem...
                            A te ciasteczka,pyszności wprost...Dlaczego nie ma ich u nas ????
                            A te aromaty z knajpek...upały nie są przeszkodą,aby posmakowaćsmile))
                            • natla Auguście, czas na relacje.....:)) 17.07.05, 16:31
                              Chyba mi mignąłeś dzisiaj, wiec juz wróciłeś, więc..........jak było? A gdzie
                              zdjecia???
                              • natla Danuska.....Maleństwo.... 17.07.05, 22:45
                                .........opisz ten wypad na Halę, zebym miała co do rannej kawy poczytać...wink)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka