Dodaj do ulubionych

Choroby nasze i najbliższych

21.01.05, 17:44
Człowiek po prostu czasem musi się wygadać, w normalnej rzeczywistości to
często nie jest możliwe, a tu wszystko jest możliwe. Wiele już było tematów
chorobowych, badań itp. Myślę, że dobrze to zebrać na jednym wątku.
Obserwuj wątek
    • natla Re: Choroby nasze i najbliższych - Pia.ed 21.01.05, 18:06
      Pia.ed, przepraszam, że sie tak dopytuję, ale czy Tobie nie wolno chodzić, czy
      nie chcesz, czy nie możesz, bo....?
      Pytam, bo ja miałam krótki czas problemy z nogami, krzyżem, biodrami. I jedynym
      lekarstwem okazał sie ruch. Intensywne pływanie, chodzenie i rower.

      • ona44 Re: Choroby nasze i najbliższych ... 21.01.05, 18:28
        wszędzie na świecie ludzie kochają się,umierają,bawią,
        intrygują i cierpią ja spadłam ze schodów
        i skręciłam nogę muszę leżeć z nogą lekko
        uniesioną do góry ale dwa razy dziennie kicam do komputerkasmile


      • pia.ed Re: Choroby nasze i najbliższych - Pia.ed 21.01.05, 23:03
        Nie szkodzi, mozesz sie dopytywac spokojnie!
        Krzyz mnie boli juz od mlodych lat, ale tylko w pewnych sytuacjach czy
        w pewnych pozycjach.
        Stac moge najwyzej 10 minut, potam bol staje sie zbyt silny.
        Boli w pozycji lekko nachylonej, kiedy np zmywam lub odkurzam odkurzaczem.
        Siedziec przy komputerze moge, ale musze miec prawidlowa pozycje:
        dobrze nastawiony fotel i czasem jeszcze cienka poduszeczke na podparcie
        w tyle.
        Na szczescie nie mam bolu w nocy czy tak "bez przyczyny", chyba ze wyjatkowo
        zle leze lub siedze.
        Dlatego kiedy gdzies jade, to jestem uzalezniona od dobrych warunkow:
        wygodnego lozka i biurka/stolu z wygodnym krzeslem abym mogla
        czytac i pisac.
        Czytania w lozku nie moge sobie wyobrazic, natychmiast zaczyna mnie bolec krzyz
        i kark...
        Kiedy zaboli mnie w ciagu dnia, to klade sie na podlodze, i robie cwiczenia
        na krzyz i cwiczenia oddechowe, czyli jeszcze jeden wazny czynnik przy
        wyjazdach - mozliwosc tego typu cwiczen.

        Nie przyjmuje zadnych medykamentow, zadnych tabletek przeciwbolowych.
        Po co sie zatruwac, kiedy znam sposoby unikania bolu i leczenia sie
        z niego poprzez krotkie, szybko przynoszace efekt cwiczenia?

        Chodzenie POGARSZA moj stan.
        PO dwoch godzinach chodzenia "odpadaja mi nogi", a krzyz tak boli ze musze sie
        na godzine polozyc.

        Plywania nie lubie, choc dobrze plywam, ale nie znosze zimnej wody.
        Temperatura dobrze powyzej 30 C, to temperatura ktora toleruje.

        Jezdze natomiast caly rok na rowerze. Poradzila mi to moja lekarka
        20 lat temu i miala racje!
        Moge spedzic bez problemu kilka godzin na rowerze, oczywiscie z przerwami,
        i czuje sie jakbym znow miala dwadziescia lat.
        Dlatego kazdy wyjazd do Polski jest dla mnie meka, bo brakuje mi mego
        ukochanego roweru!
        Wystawanie na przystankach czy chodzenie caly dzien po ulicach miasta
        powoduje, ze nastepny dzien spedzam na lezaco, a stopy potrafia mnie bolec
        jeszcze jeden dzien!
        Oczywiscie bylam z tym wszystkim u lekarza, nic nie znajduje, a mnie boli!

        Przed wyjazdem do Polski na jesieni zrobilam sobie wkladki ortopedyczne na
        zamowienie, bo liczylam na to, ze w Ciechocinku bede duzo spacerowac.
        Nie bylo duzo spacerowania, bo okazalo sie ze mimo wkladek bola mnie
        jednak stopy i krzyz po powrocie z miasta!
        Chodzilam wiec tylko wtedy kiedy MUSIALAM!
        • natla Re: Choroby nasze i najbliższych - Pia.ed 21.01.05, 23:15
          A stwierdzono u Ciebie jakąś jednoskę chorobowa?
          Jak mam jakąś dłuższą przwrwę w intensywnym ruchu np. nie pływam przez miesiąc,
          to też po pierwszym pływaniu mnie wszystko boli, a szczególnie krzyż i stawy
          biodrowe, ale ide zaraz na drugi dzień i następne. Przechodzi. Dzisiaj byłam po
          3 tyg. przerwy na basenie(broń Boże , aby była woda ponad 29 st. smile)), jestem
          obolała, ale lubię ten ból, bo wiem, że się rozruszałam. Jutro rowr i basen i
          już będzie dobrze. smile) Tyle , że ja nie choruję, a tylko brak ruchu na mnie b.
          xle wpływa.
          I przepraszam Cię bardzo, ale uważam ,że raz na jakiś czas można zażyć tabl.
          przeciwbólową. Po co się męczyć? smile)
        • toskania8 Re: Choroby nasze i najbliższych - Pia.ed 24.02.05, 14:40
          Pia.ed, czytałam tu i na innych wątkach o Twoich przypadłościach i mowa była o
          leczeniu w Inowrocławiu, Ciechocinku czy Busku. A ja Ci podpowiem coś jeszcze.
          Jest w Krojantach (niedaleko Chojnic) taka prywatna niewielka klinika
          rehbilitacyjna. Wejdź - www.krojanty-klinik.pl , tam znajdziesz wszystkie
          informacje. ja nie byłam, znam tylko okolice - to Bory Tucholskie, więc cudnie.
          Ale znam bezpośrednie relacje - skutecznie, profesjonalnie a przy tym ciepełko
          i opieka super. Więc może Cię to zainteresuje.
    • krista57 Re: Choroby nasze i najbliższych 21.01.05, 18:19
      Tu mnie nie bedzie bo oprocz drobnego problemu z krazeniem/jestem po
      zakrzepicy/,tarczyca / czeka mnie operacja lub jodowanie /,ciagłym bólem oczu
      /nikt nie wie dlaczego...chyba to geny / jestem zdrowa jak ryba i taka zamiar
      mam zostac do póznej starosci .
      Nie bede wiec sluchala gadania o chorobach.
      Sorry !
      • natla Re: Choroby nasze i najbliższych 21.01.05, 18:51
        Krista, spoko. smile))))) Nikt Ci nie każe.smile)) Choc już coś niecoś napisałaś
        o sobie. I z tego wynika , że mogłabyć zasilić ten wątek. smile)) Ja Cię rozumiem,
        też nie lubię rozmów o chorobach, ale czasem jest to człowikowi potrzebne.
        Choćby się pochwalić jak Ona. smile))))
        • krista57 Re: Choroby nasze i najbliższych 21.01.05, 21:54
          Natla !...to był wpis "ironiczny "
          Szkoda,że zrozumiałas to inaczej.


          Jasne , ze czuję sie ekspertem w niektórych dolegliwościach !
          • natla Re: Choroby nasze i najbliższych 21.01.05, 23:26
            Faktycznie, nie doszło do mnie, ale wiesz, goście, żarcie, tempo, komp przy tym
            i nie doczytałam. smile))
        • kla-ra Re: Choroby nasze i najbliższych 21.01.05, 21:55
          Natluniu,
          Z bolem serca,ale tu mnie tez nie uswiadczysz.
          To forum,a nie gabinet lekarski.
          • natla Re: Choroby nasze i najbliższych 21.01.05, 23:03
            Klaro, dlaczego z bólem serca? Przecież mamy wolny wybór. Ja też tego wątku dla
            siebie nie założyłam, bo nie lubię gadać o chorobach, choć nie zarzekam się,
            nigdy nie wiadomo. Spoko. smile)Po prostu pomyślałam, że może się komuś przydać
            wygadanie przed bratnią anonimową duszą. A jeżeli nie, to wątek "zdechnie'
            i też dobrze. Spotykam wiele osób, które potrzebują tego. Nie chodzi też
            o porady lekarskie. Chociaż są wśród nas i lekarze. smile)))



            > Z bolem serca,ale tu mnie tez nie uswiadczysz.

            Nie rozumiem czemu też?
          • pia.ed Re: Choroby nasze i najbliższych 21.01.05, 23:06
            Cieszymy sie niewymiernie, ze chociaz ktos z nas jest zdrowy!
            • natla Re: Choroby nasze i najbliższych 21.01.05, 23:24
              Nie Pia, ja myślę, że Klara po prostu nie cierpi tego tematu, a też swoje
              choróbska w zyciu przeszła.
              • gabrysca Re: Choroby nasze i najbliższych 21.01.05, 23:31
                ja podobnie jak pia. mam potworne bole w krzyzach po np. godzinnym spacerze,
                albo co gorsze staniu.
                • pia.ed Re: Choroby nasze i najbliższych - Gabrysca 22.01.05, 08:56
                  Gabrysca, mnie duza ulge przyniosl 22-dniowy pobyt w Cichocinku, o ktorym juz
                  dosc szczegolowo napisalam. Po zabiegach duzo wypoczywalam w lozku.
                  Choc najbardziej pomogl mi chyba WYPOCZYNEK PSYCHICZNY: z dala od wszystkiego
                  co sie MUSI.
                  • tesunia Re: migrena....:(((((((((((((( 10.02.05, 21:07
                    napiszcie lepiej jak sobie radzice z migrena,
                    zeby uniknac brania "ciezkich tabletek" sad(((((((((((((((
                    • natla Re: migrena....:(((((((((((((( 10.02.05, 21:28
                      Rzadko miewam, ale wtedy tylko sen!!!
                    • pia.ed Re: migrena....:(((((((((((((( 10.02.05, 21:48
                      Nigdy nie mialam migreny, a bole glowy czasem owszem, pochodza od napiecia w
                      karku albo od stresu.
                      Nie biore wtedy nic, tylko robie cwiczenia relaksujace (avslappning) lub
                      klade na karku ogrzany w mikrofalowce woreczek z pszenica. Pomaga bardzo szybko.
                      • tesunia Re: migrena....:(((((((((((((( / pia 10.02.05, 23:40
                        pia.ed napisała:

                        > Nigdy nie mialam migreny, a bole glowy czasem owszem, pochodza od napiecia
                        w
                        > karku albo od stresu.
                        > Nie biore wtedy nic, tylko robie cwiczenia relaksujace (avslappning) lub
                        > klade na karku ogrzany w mikrofalowce woreczek z pszenica. Pomaga bardzo
                        szybko
                        > .

                        pia
                        przy mojej migrenie,nie dopomyslenia o zadnym fikaniu,
                        kazdy gwaltowny ruch glowa
                        czyni jakby mi lepatyna miala peknac na pol,
                        a oczy nie znosza zadnego swiatla....
                        plus mdlosci.....
                        jedyne lezenie plasko z czyms chlodnym na glowie,
                        w ciemnym chlodnym pokoju,bez zadnych glosow wokol siebie,
                        pomaga zdziebko ..
                    • takanietaka Re: migrena....:(((((((((((((( 11.02.05, 00:12
                      Całe zycie miałam migreny przynajmniej raz na tydzień,ale słusznie mi
                      obiecywali ze po pokwitaniu sie zmniejszą albo ustana -mam je duzo
                      rzadziej.Zadne srodki nigdy na to nie pomagały,po prostu trzeba było lezec w
                      ciemnościach dzrzemiąc i ufajac że przeciez to nie trwa wiecznie.Na dodatek
                      zawsze wszędzie radzono ,ze jak najmniej pigułek ..itd...dlatego zawsze
                      wyczekiwałam czy aby napewno bedzie bolec ..a nuz jednak nie ..a potem nic nie
                      działało bo ból był straszny .Od kilku lat radza ,zby juz na początku ,przy
                      podejrzeniu pierwszym że migrena nadchodzi (kazdy migrenowiec zna na pamięc te
                      lekkie mdłości,za ciasna głowe .. to poczucie ze chyba sie zaczyna)nie czekać
                      na ból lecz od razu brac srodki przeciwbólowe ,aby organizma nie uczył sie bólu
                      i nie był w traumach.Zaczęłam tak robic i okazało sie ze pomaga mi zwykły
                      paracetamol ,podwójna dawka .No i nawet mi sie zdarza powiedziec ,ze bardzo
                      bardzo dawno nie bolała mnie głowa.I własciwie to mnie nie boli ..pozostaje
                      tylko taki lekki dyskomfort,Uważam ze to nadzwyczajne ,ze tej męki ,która
                      potrafiła mi nieoczekiwanie zepsuc miły atrakcyjny dzień juz nie ma.
                    • regine Re: migrena....:(((((((((((((( 23.02.05, 23:44

                      • tesunia Re: migrena....:(((((((((((((( 27.02.05, 11:38
                        regine napisała:

                        >
                        widze,ze podobnie odczuwamy migrene,
                        to samo mi stwierdzili po wielu roznych badaniach
                        nawet w komorze rentgenowskiej....
                        miewam rzadko,ale jak mnie nawiedzi...to strasznoscisad(
                      • amcapol migrena....:(((((((((((((( 27.02.05, 21:01
                        Od lat cierpialam na bole glowy. Po latach odkrylam ze byla to opozniona
                        alergia ,36 godz. po zjedzeniu, czekolady. Tez byly migreny bez wytlumaczalnej
                        przyczyny. Imitrex zmienil moje zycie. Jedna mala pigulka w 10-15 min.
                        likwiduje bol i pozwala na normalne zycie.
    • natla Re: przestroga 23.02.05, 21:41
      Błagam, posłuchajcie prof. Andrzeja Kublera z AM we Wrocławiu:

      "...... w Polsce lekarze zdecydowanie za często przepisują antybiotyki i do
      tego chętnie sięgają po te najmocniejsze. Skutek jest taki, że w naszych
      szpitalach wyhodowaliśmy całą masę bakterii odpornych na większość znanych
      antybiotyków. Na Zachodzie wiele tych zarazków już dawno przestało być
      problemem. A u nas wciąż są powodem zakażeń szpitalnych i sepsy będącej ich
      konsekwencją."
      • malwina52 Re: przestroga 25.02.05, 09:36
        www.samozdrowie.pl/temat_tygodnia/news?inf=100018298
      • kesaira Re: przestroga 10.11.05, 00:16
        Miałam sepse, ale staraniem lekarza, który poprzez wojewodę importował lek na
        moje nazwisko, wyszłam z niej... Nie chce mi sie gadac o chorobach. Ale...
        później lekarzy przestałam lubić.
        • natla Re: przestroga 10.11.05, 00:22
          No cóż, medycyna stała się biznesem....ale nie upgólniamy, są jeszcze wspaniali
          lekarze, gorzej jak wymrą ...sad(
    • hancza47 Re: Choroby nasze i najbliższych 26.02.05, 16:49
      Nie mam czasu na choroby. Wszelkie infekcje najczęściej wyglądają tak, że do
      pracy chodzę i pewnie wszystkich zarażam. Jednak ostatnio coraz trudniej jest
      mi się wygrzebać z choroby. Nawet zdjęcia sobie zrobiłam. ( przestraszyłam się
      bo miałam kontakt z osobą chorą na gruźlicę .
      Migeny nie mam, najczęściej łeb mnie boli, to takie mało szlacheckie ale
      prawdziwe.
      W kwestii kręgosłupa to chyba warto zrobić badanie rezonansem magnetycznym, że
      by wiedzieć czemu boli, a może coś można naprawić??? Ponadto kochani moi,
      trzeba się zmobilizować i ćwiczyć ( ja też muszę, ale nie wiem jak???)
      • natla Re: Choroby nasze i najbliższych 26.02.05, 18:26
        Ja też Hańcza - odpukać - nie choruję. Grypa dziesiątkuje towarzycho dookoła,
        mnie sie co kilka godzin wydaję, że ja też już ulegam tej cholerze, ale znów
        jest ok. A tak bym sobie polezała do syta w łózeczku i bez obciążenia
        sumienia......

        Jeżeli przestaniemy się ruszać, to wtedy bedzie katastrofa. Zrobiłam sobie po
        raz pierwszy ponad miesięczną przerwę i byłam jak wór z ziemniakami, do tego
        przegniłymi. Już sie trochę zmobilizowałam i czuję poprawe fizyczną a też
        psychiczną. Tylko to wstawanie o 4,45 na basen....sad((
        • toskania8 Re: Choroby nasze i najbliższych 26.02.05, 21:37
          natla napisała:

          > Tylko to wstawanie o 4,45 na basen....sad((
          >
          > NATLA !!! nie wierzę !!! naprawdfę wstajesz o 4.45 na basen ?? żadna siła na
          świecie, nawet zagrożenie życia nie byłaby mnie zdolna zmusić do czegoś
          podobnego i to z własnej woli. Już nie tylko tą paskudną ciemną zimą ale nawet
          latem.

          • natla Re: Choroby nasze i najbliższych 26.02.05, 22:15
            Wiesz, nagroda jest wspaniała.
            Wyobraź sobie mały, 12,5 na 8,5 m basenik w kolorze szmaragdowo - turkusowym,
            pieknie oświetlony i podświetlony z cieplutką (czasem za bardzo- 30 st.) wodą.
            Muzyka, głównie radio RMF FM, na brzegu : biała kawa, popielniczka, papierosy,
            zapalniczka, sok grepfrutowy. Pływam od 500 m do 1 km (80 nawrotów), a zaczynam
            od ćwiczeń rozciagajacych i aerobiku w rytm muzyki.
            Czasem jestem sama, jak mam ochotę, to w miłym towarzystwie. Nikt mi nie skacze
            na głowę, nikt mnie nie pilnuje, (nie mam czepka np).
            Potem cieplutki prysznic, makijajaż i inne babskie bzdety.smile
            A jakie bywaja widoki...Wschód słońca, czasem czerwony, czasem różowy lub
            złoty, prześwitujący między zielonymi lub białymi gałęziami drzew, wspaniałe
            obłoki, chwiejace się gałęzie na wietrze. Cudo. I to mnie mobilizuje, choc nie
            powiem, aby było łatwe.
            W Tatry też całe życie wychodziłam między 2,00 a 4,00 rano, więc mam szkołę.smile))

            Pod wieczór zaś mogę popływać podziwiając te drzewa w kolorach zachodu. A jaka
            wspaniała jest burza ogladana z wody!!
            • toskania8 Re: Choroby nasze i najbliższych 26.02.05, 22:40
              natla napisała:

              > Wiesz, nagroda jest wspaniała.
              > opisałaś to bajecznie, ale nawet dla takiej nagrody nie byłabym zdolna. Ja po
              prostu jestem kanapowiec i do wszelkiego wysiłku zmuszam się "przez rozum". No
              chyba, że jest to kolejna wyprawa "w świat" , choćby tylko za rogatki, to
              wstanę o każdej porze. Albo żeby obejrzeć wschód słońca (widziałam parę fajnych
              w swoim życiu), ale to tylko czasem. Może kiedyś opowiem.
              • natla Re: Choroby nasze i najbliższych 26.02.05, 22:49
                A wyobrazasz sobie wschód i zachód słońca na pustym Giewoncie? smile))
                • toskania8 Re: Choroby nasze i najbliższych 26.02.05, 22:54
                  na pewno jest cudowny, mogę to sobie wyobrazić, ale zapewne nigdy nie zobaczę,
                  bo... ja nie lubię łazić po górach. Za to morze kocham ponad wszystko, każde i
                  o każdej porze roku. Czy to błękitne i ciepłe morza południowe , czy wyjący
                  zimowy sztorm na Bałtyku. Nawet wtedy lubię chodzić na długie spacery po plaży,
                  kiedy wiatr wciska oddech do płuc. Jest pusto, szeroka plaża, morze, niebo i
                  ja, zawieszona w niebycie między niebem a ziemia, sama na całym świecie.
                  Cudowne.
                  • natla Re: Choroby nasze i najbliższych 26.02.05, 22:57
                    A to druga moja przyjemnosć. Morze też bardzo b. lubię i wybór miałabym trudny,
                    choć pewnie z latami zostanie mi tylko morze. smile)))
                    • august2 Re: Choroby nasze i najbliższych-cukrzyca 27.02.05, 03:32
                      Poniewaz ten watek jest o chorobach
                      to postanowilem wam napisac pare zdan
                      o wykladzie jaki mielismy w pracy.
                      Napewno ktos z nas ma w rodzinie lub zna
                      kogos kto ma cukrzyce.

                      Naukowiec-wykladowca
                      dzielila sie z obecnymi swymi badaniami nad
                      cukrzyca. Jak wiemy cukrzycy musza wstzrykiwac
                      sobie insuline.
                      Niektore osrodki badawcze (jak ten z Florydy) robia
                      zabiegi w ktorych wstzrykuja choremu do watroby
                      male "cialka" ze zwierzecej trzustki. Powoduja one
                      jakby "zregenerowanie" trzustki, ktora ponownie moze
                      produkowac insuline. Jak ta wykladowczyni mowila
                      zrobiono juz duza liczbe takich zabiegow i wyniki
                      sa bardzo obiecujace. Jak na razie ubezpieczenie
                      tego nie pokrywa. Koszt zabiegu 150 tys dolarow.
                      • hancza47 Re: Choroby nasze i najbliższych-cukrzyca 27.02.05, 15:44
                        Wiesz Auguście, jeszcze wczoraj dyskutowałam na temat medykamentów. Ocenialiśmy
                        cudowny wpływ czerwonego wina na stan zdrowotności... Tak więc na pewno działa
                        p-ko miażdżycy, rozszera obwodowe naczynia krwionośne, a więc zapobiega udarom
                        mózgu, zawałom serca, chroni przed nowotworami. Alkohol obniża też ciśnienie w
                        gałce ocznej (czasami ostatnia deska ratunku), udowodniono, że chroni komórki
                        człowieka przed działaniem promieniowania jonizującego. Dzieczyny... nie
                        starzejemy się pijąc czerwone wino, bo chroni nasze estrogeny!!!
                        Nie wspomnę już jak pięknie podnosi nastrój...a szczególnie na przedwiośniu!
                        Pisałam wam też jak zapasy ze strefy wolnocłowej ocaliły mnie przed "klątwą
                        faraona" w Egipcie. Tak więc, jasne że w umiarze, ale strasznie fajne lekarswo
                        dla ciała i ducha.
                      • amcapol Choroby nasze i najbliższych-cukrzyca 27.02.05, 21:56
                        August, to sa obiecujace poczatki. Jednak lata nas dziela od sukcesu.
                        Pancreatic islets gina w duzych ilosciach, sa obcym cialem i powinno sie
                        stosowac immunoseppresant lekarstwa aby zapobiec ich odrzutom.Wiem ze sa nowsze
                        metody bez cyclosporine itp. Ciagle na etapie doswiadczen.
                        Ja raczej jestem bardziej optymistyczna z cala generacja nowych oral meds.
                        Wielu lekarzy nie nadaza za nowosciami i tylko dobry endocrinologist potrafi
                        dac kombinacje insulin i oral medication z 4x dzienny sprawdzian poziomu cukru
                        i "sliding scale". Tez taki np glucophage ma wiele skutkow ubocznych, np renal
                        failure z contrast dye ktory jest uzywany do roznych testow. Diabetes to
                        ogromna wiedza i trzeba samemu byc dobrze poinformowanym aby umiec kontrolowac
                        to chorobe.
                        • august2 Re: Cukrzyca do Amcapol 27.02.05, 22:04
                          Amcapol,
                          Widze ze jestes w temacie. Ta soba z Instytutu z Florydy
                          tez mowila o odrzutach i lekarstwach z tym zwiazanych.
                          Oczywiscie jako osoba prowadzaca te badania od ilus tam
                          lat chce promowac ta metode. Nasza firma robi roznego
                          rodzaju urzadzenia, ktore moga jej w tym pomoc
                          i dlatego tez byl ten jej wyklad.

                          A.
                  • mada50 Re: Choroby nasze i najbliższych 28.02.05, 19:37
                    moje uwielbienie dla plaż nadmorskich jest takie samo, morze powinno być
                    wzburzone,brzeg piaszczysty,wydmy zalesione-
                    fale,które poniewierają i masują całe ciało, woda niezbyt ciepła,aby poprawiała
                    krążenie,piasek pozwalający relaksować się stopom,jod czyniący wiele dobrego
                    naszej tarczycy,drzewa iglaste rosnące na wydmach działające na nasz układ
                    oddechowy,błękit nieba no i słońce (vit.D) w umiarkowanych ilościach,do tego
                    codziennie świeże rybki i butelka wina...
                    skąd ja to znam?
                    PS.wszelkie choroby i dolegliwości w takim klimacie mijają
                • hancza47 Re: Choroby nasze i najbliższych 27.02.05, 15:46
                  O kurcze, natla zabierz mnie tam kiedyś proszę...
                  • natla Re: Choroby nasze i najbliższych 27.02.05, 16:58
                    Z dziką rozkoszą, bo strasznie lubię pokazywać piękne rzeczy. Tylko czy jeszcze
                    wydolę? Ostatni raz byłm w Tatrach 3 lata temu, a tak naprawdę chodziłam z 8
                    lat temu.
                    Wiem tylko, że muszę tam wracać. smile)
                    • pia.ed Do NATLI z BASENEM 27.02.05, 19:46
                      Nie wiedzialam, ze masz prywatny basen!
                      Ale ja jesli plywam, to tylko w towarzystwie, nudzilabym sie plywajac sama...
                      • natla Re: Do NATLI z BASENEM 27.02.05, 19:54
                        Tak, 2 godziny dziennie jest mój, prywatny. Czasem kilka dni, a czasem
                        i miesiąc.
                        Towarzystwo przy robieniu kilometra wprost przeszkadza. smile)
                        Poza tym ja się nigdy nie nudzę. smile)
    • hancza47 Re: Choroby nasze i najbliższych 28.02.05, 14:44
      Ale tu się robi poważnie, medycznie i naukowo.
      A ja wam mówię, pijcie czerwone wino!
      • natla Re: Choroby nasze i najbliższych 28.02.05, 14:53
        A ja Wam tez mówię , pijcie czerwone wino!!!!!!!!!!
        Najgorsze, że Chminka zabroniła mi przez 2 tygodnie pić jakikolwiek alkohol,
        w tym i winosad(( A do tego jeszcze mnie głodzi. @-ka zielona. smile)
        • pia.ed Re: Choroby nasze i najbliższych 28.02.05, 18:18
          A jak ktos nie lubi alkoholu, to czym mozna zastapic???
          • natla Re: Choroby nasze i najbliższych 28.02.05, 19:41
            Potraktuj jak lekarstwo. Zatkaj nos i wypij duszkiem szklaneczkę. W Twoim
            przypadku najlepiej przed snem. smile))
            • krista57 Re: Choroby nasze i najbliższych 28.02.05, 20:14
              Rany ! marnowac czerwone półwytrwane winko i pic z zatkanym nosem !
              Lubie takie po łyczku w ładnym szkle....nie bede mogła zazywac tego leku przez
              dwa tygodnie jak chminka i natla.

              Mam pytanie.czy ktos stosował ALVEO ?/?
              • yoanna Re: Choroby nasze i najbliższych 28.02.05, 20:16
                krista57 napisała:
                Mam pytanie.czy ktos stosował ALVEO ?/?

                Nie stosuję ale obseruje kogoś zaangażowanego w stosowanie...wink
                Czekam na efekty...wink
                • natla Re: To jest chore!!!! 09.03.05, 00:03
                  Piszę, bo sobie nie mogę dać z tym rady.
                  Byłam dzisiaj u bdb specjalisty , do którego się ludzie garną. "Zwykły" lek.
                  med., a nie prof. Tuż przed moim wejściem do gabinetu sekretarka przyniosła mu
                  pismo z NFZ, że pod karą jakąś tam nie może przyjowac pacjentów, bo przekroczył
                  limit. (??????) Wyszło mu, że do końca marca może przyjąć 7 (siedmiu) pacjentów!
                  a ma zapisanch ponad 100 ( w tej poradni pracuje tylko 2 dni w tyg.). Jest
                  wykończony, bo pracy za psie piniądze ma ponad siły, gdyż jest ceniony przez
                  chorych i jeszcze w nagrode chcą go ukarać, zamiast wyróznić. Gdyby rozpisał
                  pacjentów juz zapisanych do połowy kwietnia, to ostatniego przyjąłby w styczniu
                  przyszłego roku. SKANDAL.
                  A teraz ja, szary pacjent. Mam podobno możliwość wyboru lekarza Znajduję i chcę
                  do niego iść z powiedzmy poważną choroba, na co dowiaduje się, że owszem, będe
                  przyjęta, ale za 5 misięcy czy 2 lata. Moge umrzeć do tego czasu. Zmuszona
                  jestem więc wybrac innego, byc może będącego w takiej samej sytuacji. W końcu
                  zmuszona będę pójść do tego, którego nie chcę. A jak wiadomo, wiara w lekarza ,
                  to połowa sukcesu.
                  I tak nam sie polepszyła w kapitaliźmie służba zdrowia.sad(((((
                  Nóż się otwiera na tych wszystkich reformatorów. Oczywiście oni za nic nie
                  zapłacą.
                  • regine Re: To jest chore!!!! 09.03.05, 00:43

                    Natlo jest bardzo chore.Wracam do tego tematu jak bumerang. Ale opowiem .Mój
                    mąż po usunięciu raka w obrębie szczęki,języka,podniebienia(bylo to 11 marca )
                    skierowanie od onkologa na naświetlania dostał na 14 września.12 września zmarł
                    nie doczekał.Na chemioterapię 2 razy (od poniedziałku do piątku) dowoziłam go
                    bo w szpitalu nie było miejsc.Tylko 1 raz na chemii leżał w szpitalu bo były 3
                    sesje.A na wolne łóżko w szpitalu , czekał na korytarzu siedząc na krześle od 8
                    rano do 15 po południu .Szpital im. J.Pawła II w Zamościu -oddział Onkologii
                    zadłużony do dnia dzisiejszego na ogromną sumę.Bo lekarze w przypadku
                    chemioterapii nie patrzyli na zadłużenie tylko ratowali ludzi.W szpitalu tym
                    nie ma radioterapii.Widziałam co się dzieje pod gabinetem onkologicznym i 1
                    (sic!) lekarz przyjmujący po 60 pacjentów od 7.30 .Potem jeszcze dyżury na
                    oddziele.I tak właśnie wygląda obraz polskich szpitali ,lekarzy i
                    pielęgniarek.I nie dziwmy się ,że uciekają do pracy za granicę.Widziałam ich
                    pracę od podszewki-i podziwiam .A system ,który miał uzdrowić Służbę (nie pracę)
                    Zdrowia to system zabijający chorych.Ale kogo chory pacjent obchodzi....Wiem
                    dużo na ten temat bo sama często okupuję gabinety.Chyba ,że pójdę
                    prywatnie..ale to już mój ból. Pozdrawiam serdecznie .
                    • pia.ed Re: To jest chore!!!! 09.03.05, 01:26
                      A mam dwie znajome w Szwecji, ktore narzekaja na szwedzka sluzbe zdrowia...,
                      a pod niebiosy wychwalaja polska!
                      • regine Re: To jest chore!!!! 09.03.05, 02:00

                        -Polscy lekarze i pielęgniarki są cenione w innych krajach. Tylko w Naszej
                        Kochanej Polsce są Ci pracownicy niedoceniani.Mamy wspaniałych lekarzy i
                        personel pomocniczy i już niedługo uciekną nam, bo nie są doceniani przez CHORY
                        System Opieki jaki nam zafundowano.
                  • regine Re: To jest chore!!!! 09.03.05, 01:29

                    >Odbiegłam od tematu odpisując Natli.A wracając do tematu ,jak może NFZ
                    narzucać lekarzowi jakieś limity.Skąd ci urzędnicy zza biurek mogą przewidzieć
                    ilu chorych danego miesiąca zachoruje .Skąd NFZ wie ile osób chorych danego
                    dnia przyjdzie do gabinetu.A co się stanie jak wszyscy nagle ozdrowieją i nie
                    będą musieli korzystać z usług tego czy innego lekarza.Jak można tak traktować
                    ludzi,ratujących życie lub zdrowie?Straszyć kontraktami, zwolnieniami???Mam
                    jedno pytanie ,jak można "zakontraktować" chorobę,żeby lekarz nie przekroczył
                    limitu bo go zwolnią?????TO JEST BARDZO CHORE!!!
    • malwina52 Re: Stan gorączkowy ! 17.03.05, 14:13

      Podobno miłością można się zarazić jak chorobą, ale jakoś nigdzie nie widać
      epidemii. Inne powiedzenie mówi: do miłości trzeba dwojga, nie jednego i nie
      trojga.
      Miłość to jedyna „choroba”, w której chorych nie trzeba siłą zapędzać do łóżka.
      Z przyjemnością spędzają tam godziny, dni, miesiące i lata. Świata nie widząc
      poza sobą i swoją sercową chorobą. Ale zwykle przychodzi też taki czas, gdy
      jednemu z nich spada gorączka i zaczyna gwałtownie zdrowieć. Chce przewietrzyć
      związek, bo potrzebuje odrobiny wolności i świata, który nie zamyka się już w
      jej oczach. „Jej”, bo najczęściej tym ozdrowieńcem jest mężczyzna. Ucieka na
      piwo, na mecz, w pracę – każdy powód jest dobry, by się oderwać. A „chora”
      płacze, marudzi, zatrzymuje na siłę przy łóżku, bo przecież tak miło
      było „chorować”. I czasami on zostaje, ale dogryza jej, że: brzydko się
      starzeje, tyłek jej urósł, a biust zmalał itd. Nie odbiera telefonów, zapomina
      odpisać na SMS-a.
      W takim przypadku recepta jest tylko jedna. Wykasować ozdrowieńca z serca,
      pamięci i telefonu, by nie korciło wydzwonić po „lekarstwo”. Bo będzie to
      jeszcze bardziej bolesne, poniżające i nudne.
      A przecież kolejna „gorączka” przyjdzie na pewno. Na miłość nie można się
      zaszczepić.
      • krista57 Re: Stan gorączkowy ! 09.05.05, 22:52
        Proszę bardzo ...wiosną wszyscy nagle wyzdrowieli ?
        Dlaczego ja chodzę śpiąca ,znudzona i zmęczona ?
        • wiktoria53 Może to sprawka WIOSNY! 10.05.05, 09:49
          KRISTO, to na pewno wiosenne zmęczenie.Ja też nie czuje się najlepiej.Tak jak u
          Ciebie zmęczenie nie wiadomo czym od samego rana jakieś zniechecenie. Nawet
          kawa nie stawia mnie na nogi...i tak upływa dzień.A muszę okna pomalować to
          wiem że muszę zrobic na pewno jak tylko będzie ciepło. Pozdrawiam.
          • tesunia Re: Może to sprawka WIOSNY! 10.05.05, 10:25
            dziewczatka ! poczujecie sie lepiej,
            kiedy sloneczko naprawde przygrzejesmile)
            nie traccie nadzieji....uszeta do gorywink
            • regine Re: Może to sprawka WIOSNY! 14.05.05, 01:01
              >Tak ,to sprawka wiosny...
              >Nazywa się to ,"przesilenie wiosenne",
              >Organizm wolniej, niż u innych osób ,
              >"Budzi się ze snu" zimowego.
              >Taki wykład zrobił mi ,mój lekarz.
              >Też tak dziwnie się czułam,
              >Ospała ,powolna, byłam jak chora i tak myślałam...
              >Bo inni ruszali się energicznie (szybciej ze snu zimowego się budzili),
              >Ja natomiast(mój organizm wolniej).
              >Ale poczekaj,jak słoneczko dobrze ogrzeje ,
              >To na pewno lepiej się poczujesz.
              >Czego Ci bardzo życzę!!!
              • fanka8 Re: Może to sprawka WIOSNY! 14.05.05, 22:49
                Oj tak, i ja sie czuję jakby powietrze ze mnie zeszło.
                Z utesknieniem czekam na słońce...
                Mam nadzieję, że to faktycznie przesilenie, bo jeszcze troche i będę sie czuła
                jak 100-latka.
                • august2 Re: Może to sprawka WIOSNY! 14.05.05, 23:31
                  Co sie dzieje? Czy tam u was juz slonce nie wschodzi?
                  Caly czas tylko "czekam na slonce".

                  • tesunia Re: Może to sprawka WIOSNY! 14.05.05, 23:35
                    sloneczko wschodzi...ale w skandynawi np.wieja chlodne wiatry,
                    i pogoda w ciagu dnia potrafi sie zmienic pare razy o niemal 5stopni,
                    a to niedobrze np .dla sercowcowsad(
                    • fanka8 Re: Gdzie jest słońce??? 14.05.05, 23:43
                      A u nas niby wschodzi, ale takie niemrawe jakieś (może też cierpi na
                      przesilenie wiosenne??smile
                      Często załzawione, zachmurzone...
                      No i zimno...
                      • wiktoria53 Czyżby letnie zmęczenie? 25.06.05, 12:53
                        Już jestem zmęczona. Ludzie, co się dzieje, czy mam się o 13 kłaść i odpoczywać
                        toż to trochę wstyd! Cholerka....
                        • krista57 Re: Czyżby letnie zmęczenie? 25.06.05, 13:14
                          Dlaczego wstyd ?
                          W "naszym wieku",kiedy organizm domaga się odpoczynku i ogarnia nas senność nalezy
                          nalezy odpocząć z godzinkę.Ja to robię od roku i czuję się komfortowo.
                        • tesunia Re: Czyżby letnie zmęczenie? 25.06.05, 13:17
                          a wcale nie wiktorio....
                          ta godzina jest zbawienna dla naszego organizmu,
                          po spozyciu lunchu lub obiadku o tej porze,jest zalecany odpoczynek
                          "pol godzinki dla sloninki"
                          tak swierdzili naukowcy,ze w tym czasie nasza watrubeczka zaczyna znow pracowac
                          nad naszym jedzeniem,ktore jej dostarczylismy,
                          wiec bez zadnych zahamowan udaj sie na odpoczynek,niech pracuje sobie
                          watrubeczka spokojnie dla Twojego zdrowiasmile)
                          • bubliczka Re: Czyżby letnie zmęczenie? 25.06.05, 14:28
                            Nie pomne, zaslyszane czy przyczytane ale podobne zalecenie:
                            Po obiadku zdrzem sie chwilke,
                            Po kolacji przejdz sie milke.

                            Zdrowia sobie i wszystkim zycze.
                            • malwina52 Re: Czyżby letnie zmęczenie? 25.06.05, 23:28
                              sen jest dobry na wszystko,
                              ale podstawowe badania Wiktorio
                              powinnas sobie zrobic,
                              a potem juz bez wstydu pospac,
                              kiedy tylko organizm sie tego
                              bedzie domagal i na ile warunki
                              pozwola bo nie wszedzie moze byc lozko smile))))
                              • natla Nie bójcie sie gastroskopii........... 21.07.05, 16:40
                                ......nie słuchajcie kumoszek tylko spokojnie dajcie ją sobie zrobić. Nie jest
                                to miłe badanie, ale naprawdę przy znieczuleniu gardła do przeżycia...smile))
                                • wiktoria53 Rwa............i na dodatek nerwobóle.... 21.07.05, 19:38
                                  Nerwobóle w plecach, pod łopatką i jakieś silne bóle kilku sekundowe właśnie w
                                  plecach nie do wytrzymania. Ale wytrzymuję. Zastękam, buzię wykrzywię, zawyję -
                                  po chwili mija. Wszystkie bóle u mnie miną z czasem. Leków nie biorę.
                                  • regine Re: Rwa............i na dodatek nerwobóle.... 21.07.05, 20:40
                                    Od wczoraj bolą mnie wszystkie stawy, gnaty i mięśnie...
                                    Reakcja na zmianę pogody...Strasznie się czuję...
                                • hania48 Re: Nie bójcie sie gastroskopii........... 22.07.05, 00:27
                                  Miałam robioną gastroskopię raz, i to wystarczy. Gardło, owszem znieczulono.
                                  No i co z tego? – przy krztuszeniu się popękały mi żyłki w oczach i wokół.
                                  Efekt – wyglądałam przepięknie! )))))))))
                                  Całe białka czerwone, jakby ktoś czerwonego atramentu mi nalał!
                                  Bardzo efektowne! Żałuję, że zdjęcia sobie wtedy nie zrobiłam!!!wink)))))))
                                  Tym niemniej, postanowiłam sobie, że pierwszy i ostatni raz pozwoliłam oglądać siebie od środka.
                                  Od zewnątrz – proszę bardzo, można dowoli, ale od środka….Nie!!!!!!!!!!

                                  • regine Re: Nie bójcie sie gastroskopii........... 22.07.05, 00:41
                                    Ja jakoś przeszłam 3lata temu,ale bez żadnych problemów.
                                    Więc mogą mi już teraz zaglądać do woli .Ale bałam się jeszcze gorzej jak przed
                                    operacją.
                                    • natla nasze choroby......... 26.08.05, 11:38
                                      Podrzucam dla zainteresowanych smile
                                      • axsa Re: nasze choroby......... 09.11.05, 16:57
                                        Wróciłam do domu.
                                        Mama w dość dobrej formie. Operację będzie miała jutro jako druga.
                                        Nie ma stanu zapalnego pęcherzyka, więc będzie laparoskop.
                                        Odetchnęłam, bo to jednak duzo lepszy i łagodniejszy sposób.
                                        Jutro przed południem jadę znowu, zeby być przy niej jak wróci z sali
                                        pooperacyjnej.
                                        • czarny.humor A ja tutaj nic nie będę pisał. 09.11.05, 17:13
                                          Bo za mało miejsca.

                                          W każdym razie po moich ostatnich pobytach w szpitalach jestem baaardzo
                                          kontent.
                                          Zrobili mi bowiem szczegółowe badania głowy - w tym prześwietlenie i tomografię.

                                          Wszystko w porządku - nic w środku nie znaleźli!!?

                                          smile))
                                          • natla Re: A ja tutaj nic nie będę pisał. 09.11.05, 23:07
                                            Humorku, niemożliwe....wink))
                                            • czarny.humor Ale co jest niemożliwe?? 10.11.05, 12:39
                                              Niemożliwe, że nie będę tu pisał,
                                              czy
                                              niemożlwe, że za mało miejsca,
                                              czy
                                              niemożliwe, że jestem baaardzo kontent,
                                              czy
                                              niemożliwe, że zrobili mi te badania,
                                              czy
                                              niemożliwe, że wszystko w porządku???



                                              Dobrze chociaż, że nic w środku nie znaleźli!!

                                              Bardzo mnie to uspokaja.
                                              Tacy nie myślą, nie zastanawiają się i nie mają rozterek są więc ponoć
                                              najszczęśliwsi!!
                                              • natla Re: Ale co jest niemożliwe?? 10.11.05, 13:11
                                                Oczywiście niemożliwe to ostatnie wink)) Robisz wrażenie człowieka, który ma pod
                                                sufitem nie do końca poukładane, i chwalić Pana, bo inaczej byś sie tu nie
                                                nadał wink))
                                                • czarny.humor Re: Ale co jest niemożliwe?? 10.11.05, 14:13
                                                  No tak!
                                                  "Niczego", nijak nie da się poukładać.

                                                  Wtedy pod sufitem tylko chaos rządzi.

                                                  smile))
                                                  • regine Re:To jet bardzo chore.....:(( 16.11.05, 21:08
                                                    NFZ nie zapłaci za życie
                                                    16.11.2005 06:13
                                                    W szpitalach w całej Polsce wrze w związku z bulwersującymi zasadami
                                                    finansowania leczenia ciężko chorych, jakie chce wprowadzić NFZ -
                                                    informuje "Nowy Dzień".

                                                    Polskie Towarzystwo Anestezjologii i Intensywnej Terapii zapowiada, że w środę
                                                    odwoła się od decyzji NFZ do resortu zdrowia. Tym bardziej, że nikt z funduszu
                                                    nie konsultował z nim nowych przepisów. - Urzędnicy fundują chorym piekło na
                                                    ziemi - mówi prof. Leon Drobnik, anestezjolog, szef towarzystwa. - To jakieś
                                                    potężne nieporozumienie. Absurdalny przepis odstraszy lekarzy od udzielania
                                                    pomocy w ogóle i komukolwiek.

                                                    - Będziemy z zegarkiem na ręku odmierzać czas. Jeśli chory umrze przed upływem
                                                    12 godzin, to sfałszujemy godzinę zgonu, byle tylko szpital otrzymał pieniądze -
                                                    mówi Ludwik Stołtny, ordynator oddziału anestezjologii i intensywnej terapii w
                                                    Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka i Matki w Katowicach.

                                                    Do tej pory NFZ pokrywał koszt leczenia każdego pacjenta na oddziale
                                                    intensywnej terapii. W nowym roku proponuje nowe zasady. Chce płacić za każdą
                                                    rozpoczętą dobę. Z małym wyjątkiem. Jeśli pacjent będzie krócej niż 12 godzin,
                                                    na oddział nie trafi ani złotówka.

                                                    Pierwsze godziny na oddziale intensywnej terapii to zwykle dramatyczna walka o
                                                    życie. Lekarze stosują bardzo intensywne i drogie leczenie. Na badania, drogie
                                                    leki, sprzęt szpital wydaje wtedy od kilkuset do nawet 20 tys. zł. Tymczasem ze
                                                    statystyk warszawskiego Szpitala Międzyleskiego, gdzie trafia sporo osób z
                                                    wypadków samochodowych, wynika, że od 5 do 10 proc. pacjentów intensywnej
                                                    terapii umiera przed upływem 12 godzin. Za ratowanie im życia szpital pieniędzy
                                                    nie dostanie.

                                                    Co nieoficjalnie radzi w tej sytuacji NFZ? Żeby nie wpaść w długi lekarze
                                                    powinni przenieść pacjenta, który ma niewielkie szanse na przeżycie na inny
                                                    oddział np. tańszy wewnętrzny. Renata Furman z NFZ tłumaczy, że sprawa nie jest
                                                    zamknięta. Jeśli będą protesty, fundusz być może się wycofa z pomysłu.
                                        • natla Re: nasze choroby......... 09.11.05, 23:09
                                          Axsa, to super wyszło, jesteś przynajmniej spokojniejsza, a mówiłam, że dobrze
                                          będzie?smile)
                                          • regine Re: nasze choroby......... 09.11.05, 23:10
                                            Trzymaj się Aniu jutro...
                                            • axsa Re: nasze choroby......... 10.11.05, 08:25
                                              Za godzinę jadę do mamy.
                                              Mam nadzieję, że mgła się uspokoi, bo jednak mam kawałek drogi do pokonania.
                                              • malwina52 Re: nasze choroby......... 10.11.05, 08:26
                                                dojedz bezpiecznie smile
                                              • krista57 Re: nasze choroby......... 10.11.05, 11:59
                                                Aniu trzymam kciuki za Was obie.
                                                Dojedz bezpiecznie!
                                                Mamie poprawy zdrowia !
                                                • axsa Re: nasze choroby......... 17.11.05, 07:27
                                                  Jakos sie to normuje.
                                                  Wczoraj mama troszkę pochodziła.
                                                  Kleik nie spowodował takich sensacji jak w poniedziałek.
                                                  Jest słaba, ale pogodna.
                                                  A na wynik badania trzeba po prostu czekać.
                                                  • malwina52 Re: nasze choroby......... 17.11.05, 08:41
                                                    wszystko potrzebuje czasu,
                                                    a my jestesmy tacy niecierpliwi,
                                                    axsa duzo wytrwalosci zycze smile
                                                  • regine Re: nasze choroby......... 17.11.05, 08:51
                                                    Ja dołączam, Do Malwinki. Wytrwałości i cierpliwości Ci życzę,
                                                    Wiem jak jest to potrzebne, bo mi samej w różnych sprawach tego brakuje.
                                                    Wtedy górę biorą nerwy, "zjadają" mnie niesamowicie.
                                                    Trzymaj się i ciesz sie, że jest lepiej.
                                                    Pozdrawiam ciepło.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka