Dodaj do ulubionych

O pracy...

25.02.05, 04:02
Drodzy forumowicze,
Zakladam ten ryzykowny watek w miejscu gdzie
wiekszosc z was (moze tak mi sie wydaje)
jest juz na emeryturze i robi co tylko
rzewnie sie podoba...

Czy sa tu tacy co jeszcze pracuja i lubia swa prace?

Moze co teraz napisze bedzie dla niektotych dziwne ale ja
lubie swa prace. Dzieki niej daje utrzymanie rodzinie
i rownoczesnie praca daje mi mozliwosc utrzymania jako tako
trzezwosci mego umyslu.. jest pewna odskocznia
od domowych spraw.


Obserwuj wątek
    • malwina52 Re: O pracy... 25.02.05, 06:44
      Wlasciwie to jestem podwojna.
      Z powodu choroby corki jak tylko moglam
      skorzystalam z mozliwosci wczesniejszej
      emerytury z tytulu opieki nad nia.
      Na pare lat opuscilam urzedniczy stolek.
      Jak poradzilam sobie z problemami i skonczyly sie
      pieniazki za sprzedany dom a z tak niskiej
      emerytury nie dalo sie nijak wyzyc zmuszona bylam
      podjac prace.
      Od 1997 roku pracuje w branzy energetycznej,
      lubie swoja prace, cale zycie za biurkiem,
      nic innego nie potrafilabym juz robic.
      Kolezanki w pracy mam rownolatki, atmosfera
      niespotykanie rodzinna.
      Tego mi niektorzy zazdroszcza!!!!!!
      Nawet nie potrafie dlugo stac, jak
      widze w zasiegu oka krzeselko to siadam.
      Chyba mam juz plaskopupie.
      Jednak mam chwile duzego zmeczenia
      i zdarza mi sie ze chodze do pracy z rozsadku.
      Po paru dniach wolnego zaczynam tesknic
      za ludzmi i praca. Taka kaprysnica ze mnie.
      • yoanna Re: O pracy... 25.02.05, 09:51
        Cóż powinnam się chyba wpisać...
        Do emeryturki mam jeszcze odrobinę...smile
        zwłaszcza przy założeniu zmienności uregulowań w tym zakresie...smile))
        Pracuję w branży, o której Malwina już wspomniała...wink
        z przypadku... bo profesję mam zupełnie inną,
        Śmiem twierdzić ,że ciekawszą....wink
        Tak się jednak ułożyło...więc trzeba przyjmować stan istniejący...z godnością smile
        Nie ukrywam, że nieco odbiegłam od marzeń i założeń...
        Pomimo tego to co robię ... okresowo też przynosi satysfakcję wink
        Pracować muszę...realia są bezwzględne wink
        Oby więc bezwzględność była łagodnym wymiarem smile

        Z pozdrowieniamismile
    • takanietaka Re: O pracy... 25.02.05, 10:54
      Ech,praca...Auguście dzieki za ten wątek!Jestem tu chyba najstarsza i juz na
      emeryturze ,ale jeszcze pracuje ,I bardzo jestem z tego zadowolona ,nie tylko z
      powodów finansowych ,ale daje mi to satysfakcje ,a to co robie robie dobrze.Tak
      sie szczęsliwie w zyciu złozyło ze zawsze robiłam to co lubie ,i nigdy nie
      miałam szefa bezposrednio nad głowa ,co to by wiedział lepiej co i jak mam
      robic.Byłam odpowiedzialna przed soba ,a weryfikacja mojej pracy nastepowała
      przy sprawdzaniu wiedzy tych którym ja przekazywałam.Dzisiaj pracuje tylko
      kilka godzin (7!) wiec traktuje to raczej jako działalnośc rozrywkowa a nie
      zarobkową ..ale bardzo to lubie i baaardzo sie cieszę jak mi to dobrze
      wychodzi.Zaczęłam tez robic cos zupełnie nowego ,troche dla ćwiczenia umysłu
      troche z ciekawości ...nie wiem czy co z tego wyjdzie (czy wystarczajaco długo
      pozyje smile))))ale kto wie..........
    • mada50 Re: O pracy... 25.02.05, 11:59
      lubiłam swoją pracę,ale cieszę się,że ten etap mam za sobą
      zawodowo czuję się spełniona i teraz przyszedł czas,aby pożyć troszkę dla siebie
      i robić to na co wcześniej nie było czasu,
      korzystać ze swobody, nie wiadomo jak długo,bo rodzice się starzeją i coraz
      częściej potrzebują naszej pomocy i opieki.
      • robertowa1 Re: O pracy... 25.02.05, 16:21
        Ja jeszcze pracuję. Troche zazdroszczę tym co już nie muszą, a trochę nie....
        Miewam takie dni, że poszłabym na emeryturę od zaraz (gdybym mogła).Bywaja też
        takie, że nie zostawiłabym swojej pracy ngdy.
        Mada50 napisała: korzystać ze swobody, nie wiadomo jak długo,bo rodzice się
        starzeją i coraz częściej potrzebują naszej pomocy i opieki.
        Zgadzam sie z Tobą, kto może niech korzysta. Ja zajmuje sie moim chorym Tatą
        juz od czterech lat. Cieszy mnie każdy dzień, kiedy mogę mu służyć wsparciem i
        pomocą.Dopiero w takich chwilach możemy poznać ilu życzliwych ludzi jest wokół
        nas.
    • natla Re: O pracy... 25.02.05, 16:45
      Nie wyobrazam sobie pracy bez jej lubienia. Zawsze dawała mi dużo satysfakcji,
      przyjemnych przeżyć i dowartościowywała.
      Chyba nie ma nic gorszego, jak praca z musu, nieciekawa i nudna. Ostatnio to
      troche przezywam i gdzyby tak miało być całe życie to katastrofa.
      • krista57 Re: O pracy... 25.02.05, 17:37
        Auguście ,sorry,ze sie wtrącam...jestem emerytka przeciez,ale od niedawna.
        Moje długie lata pracy /36 lat/ upowazniaja mnie tez do swego zdania.
        Zawod drugi z kolei/bo praca trzyletnia w szkole-to tylko epizod/ był związany
        z regionem,portem i miastem granicznym.
        Praca rozwijająca i fascynująca bo z ludzmi.Kontakt z nimi uczył mnie pokory
        czasem uległosci.
    • toskania8 Re: O pracy...oczywiście tak ! 25.02.05, 21:01
      właściwe tak się złożyło, że wszystko co ważne w moim zawodowym życiu, zaczęło
      się, kiedy byłam u progu mojej czterdziestki, czyli, wtedy, kiedy w obecnej
      rzeczywistości uważa sie niemal za zmierzch. Ale to po prostu sprawiła
      historia. Wtedy właśnie zaczęły się dziać rzeczy nowe i ważne, dające szansę na
      coś więcej niż po prostu chodzenie do pracy w państwowej firmie.
      Pomyślny splot najróżniejszych okoliczności sprawił, że tę daną mi przez los
      szansę chyba wykorzystałam.
      Oczywiście, są chwile, że mam już trochę dość, tym bardziej że i praca
      absorbuje i opieka nad Starowinkami i myślę sobie, jak miło byłoby nie wstawać
      codzień rano i być panią swojego czasu a nie ciągle w biegu.
      Ale kiedy pomyślę, ile bym jednak przez to straciła, przede wszystkim kontakt z
      gromadą młodych fajnych ludzi, pomijając na chwilę kwestie materialne, choć są
      ważne, ale najważnejsze, że jednak praca, mimo, że czasem męczy, to jednak
      równocześnie ładuje mnie energią, nie pozwala zgnusnieć.
      Ale z drugiej strony wiem, że za lat kilka moment tn nastąpi. I tak sobie
      myślę, że chyba największym problemem niektórych (nie wszystkich oczywiście !!
      nie wszystkich, więc tu obecne emerytki mnie nie zabijcie !!!) emerytów jest
      brak pomysłu na resztę życia. I to nie tylko dlatego, że brak pieniędzy albo
      zdrowie szwankuje. Ale po prostu pojawa się takie "nic mi się nie chce". Parę
      przykładów - prosto z życia. Wyjazd do córki, 100 km, zięć przyjeżdza po nich
      wygodnym samochodem - nie. Wyjazd na wakacje zagraniczne z wnukiem - córka z
      zięciem fundują - nie. Najlepszym przyjacielem staje się pilot od telewizora.
      Inny przykład, z dzisiejszego dnia - koleżanka ze studiów, ciągle czynna i
      pełna energii opowiada o mężu, świeżym emerycie, że całe dnie przesypia. A
      kiedyś wszędzie go było pełno.
      A mnie się zdaje, mam taką nadzieję, że jak już skończę moją obecną pracę i
      zdrowie mi dopisze, to będę miała sto pomysłów na różne zajęcia, żeby nie
      siedzieć w fotelu. Tyle jest nieprzeczytanych książek, nie odwiedzonych miejsc
      i ludzi, tyle spraw nak które latami nie mam czasu.
      I jeszcze coś.
      Pisałam w wątku o zlocie Polski Północnej w Toruniu o kawiarence Róża i Zen
      (ach jaki pyszny serniczek i grzaniec, byłam tam dzisiaj, ze dwa miliony
      kalorii, ale poezja) . To jest też dobry przykład umiejętności wyjścia z
      trudnej sytuacji. Pani w okolicach pięć dziesiątki , prawniczka, która straciła
      po wielu latach pracę w urzędzie nie załamała rąk "no i co teraz, nikt mnie nie
      zatrudni" i sama się zatrudniła, ma miłą knajpeczkę, chodzi pogodna i
      uśmiechnięta (sama dziś widziałam) a biznesik się kręci.
      Wiec zapał do pracy i pomysł na nią oraz tak zwany, jak mówią małolaty power
      można mieć zawsze, w niemal każdym momencie życia.
      • mira54 Re: O pracy...oczywiście tak ! 25.02.05, 21:49
        Jeszcze pracuje. W tym roku jestem na urlopie zdrowotnym.
        Moja praca daje mi duzo zadowolenia. Jak mi sie uda,
        to od wrzesnia uciekne na wczesniejsza emeryturke, co nie oznacza,
        ze nie bede dalej robic tego co lubie.
    • malwina52 Re: O pracy... 25.02.05, 22:38
      Zawsze i wszedzie,w kazdej spolecznosci
      i przy kazdej pracy przychodzi kiedys taki moment,
      gdy wydaje Ci sie, ze masz wszystkiego dosyc,
      po dziurki w nosie i ze po prostu
      dluzej tego juz nie wytrzymasz.
      Praca, ktora dawala Ci tyle radosci,
      staje sie nudna.
      Ludzie, z ktorymi zaczynalo sie
      prace w pelnym zapale i podziwie
      nagle wydaja sie niemozliwi.
      Najwazniejsze nie ulec temu nastrojowi na dlugo.
      Bo szybko wtedy staniemy sie dla innych
      malowartosciowi i niezdatni do niczego.
      Trzeba to przetrzymac u uwolnic sie od kaprysow chwili.
      Przyjemnej pracy wszystkim zycze.
      • natla Re: O pracy... 25.02.05, 22:54
        Zgadzam się w 100%.
        • kla-ra Re: O pracy... 26.02.05, 00:21
          Ponad 25 lat pracowalam jako pracownik najemny.Mialam to szczescie,ze kochalam
          swoja prace.Potrafilam zrezygnowac z balu sylwestrowego /nie jednego/,aby
          zamknac bilans.Pracowalam spolecznie w kilku komisjach.Nie moglam tez nazekac
          na zarobki.Byly adekwatne do tego co robilam.Jednak nawet w dobie ciezkiego
          komunizmu nigdy nie pracowalam 8 godzin,zawsze wiecej.Owszem zazdroszczono mi
          wiekszych premii,nagrod.Byl taki okres,kiedy moja pensja byla 3x wyzsza od
          pensji mojego meza.
          Ktoregos dnia zostawilam to wszystko,zalozylam wlasna firme.Poczatki byly
          ciezkie.Praca od rana do wieczora,nie moje soboty i niedziele.
          Dzisiaj mam porownanie miedzy praca najemna,a wlasna dzialalnoscia.
          Jestem pania u siebie,kiedy chce miec wolne,to je sobie robie,nie tlumacze sie
          ze musze isc do lekarza.Mam ruchomy czas pracy,co bardzo sobie cenie.
          Ale sa tez minusy jako pracownik otrzymywalam wszystkie
          przepisy,regulaminy,instrukcje opracowane przez R.Prawnych,nie musialam
          myslec,ze oberwe za bledy od fiskusa,Zus-u i innych instytucji.Dzisiaj musze
          ciagle sie doksztalcac i interpretowac przepisy prawne i finansow,co w naszej
          polskiej rzeczywistosci nie jest prost,ani latwe.
          Utrzymuje kontakty z moimi kolezankami /starszymi/z pracy z niektorymi
          pracowalam od poczatku do konca.Mamy mile wspomnienia.

          Toskania zarazilas mnie pomyslem na mala kafejke.Od pewnego czasu biega mi to
          po glowie.Jesli znajde druga chetna ,to kto wie.
          Chyba zaczne szukac malego lokaliku.
          • august2 Re: O pracy... 26.02.05, 04:00
            Jak do tej pory wszystkim piszacym
            dopisalo "szczescie" z dobra praca...
            Czyli statystyka naszego forum jest bardzo dobra.

            w sumie satysfakcjonujace prace, dobre emerytury pozwalajace
            na hobby, wlasne biznesy,
            duzow odbytych wakacji i wycieczek- w tym mnostwo
            zagranicznych, wszyscy wyposazeni w komputery..
            problemy sa ale kazdy je pokonuje, czyli
            nasze Forum moze swiecic przykladem
            • fifty_fifty12 Re: O pracy... 26.02.05, 07:57
              A juz sie chcialem wpisac i mnie speszyles. E, nie przejmuj sie. Jeszcze mam
              kilka lat pracy przed soba i chetnie bym zmienil na nieco lzejsza. TRudno to
              zrobic bo nie lubie zmian. Moze kiedys napisze wiecej.
              • natla Re: O pracy... 26.02.05, 09:56
                Nie bądź taki skonfudowany, tylko pisz o swojej pracy. Myślę, że będzie to b.
                ciekawe.
              • korrka Re: O pracy... 26.02.05, 16:42
                Pracuję u siebie, ale praca nie jest moim wypełnieniem jak dawniej.
                Stanowi konieczność bytu, ale ogranicza naszą osobowość. Emerytura mnie
                ucieszy smile Dzisiaj praca jest deficytem. Jeśli nie istnieją przyczyny
                finansowe, uważam, że powinno się ustąpić miejsca młodszym, a sobie poszukać
                jakiejś innej treści, które wypełni wolny czas.
            • malwina52 Re: O pracy... 26.02.05, 09:33
              Statystyki bywaja zludne.
              Mysle,ze zyciu uczy pokory
              i powolutku redukuje zapal na lepsze,
              realia zyciowe bywaja gorzkie dla
              naszych apetytow i checi czasami
              przerastaja mozliwosci.
              Przypomnialo mi sie takie powiedzenie:
              j"ak sie nie mna tego czego sie lubi,
              to sie lubi co sie ma" - sorry jesli
              nie dokladnie ale tresc zawarlam w tych slowach.
              Na rynku pracy juz niewiele zwojujemy,
              owszem bywaja wyjatki ale to jest czas
              dla tych co albo maja kase, albo mocne plecy
              albo dzialaja w rzadzacej opcji politycznej.
              • natla Re: O pracy... 26.02.05, 09:53
                smile)))))

                "Jak szy ni ma co szy lubi
                to szy lubi co szy ma,
                z te zasade spać się kłade,
                przy mnie leży Malcia ma"


                Piosenka (szmonces) wyk. przez Lawińskiego w kabarecie "Qui pro quo"
    • hancza47 Re: O pracy... 26.02.05, 16:32
      Tak wam wszystkim dobrze w tej pracy..., a mnie nie.
      Bardzo lubię to co robię, nie chce mi się robić niczego innego. Ale też nie
      lubię chodzenia do tej pracy. Ostatnio zaczęłam przeglądać oferty, żeby coś
      zmienić. Dużo mi nie dają zarobić, a ostatnio to nawet płacą coraz mniej. Jak
      jeszcze powiedzą, że nie wolno mi więcej dorobić to już w ogóle tylko chyba
      pozostanie mi emigracja, bo prawie wstyd się przyznać, że to ma tak być, a nie
      inaczej. Co prawda rano jak się myję to spokojnie sama sobie spoglądam w oczy,
      ale jestem coraz bardziej zmęczona nieustającą pogonią (przez 23 lata). Do
      emerytury mam jeszcze duże trochę. Szacunek za wykonaną pracę niewielki,
      satysfakcja ekonomiczna żadna. Praca od świtu do nocy, między innymi pewnie
      pozwoli na nie zrobienie systemowi świństwa i pobieranie jakiejś emerytury, bo
      jak długo można tak pracować? Dzięki wielkiej polityce szanse na zmiany są
      chyba nikłe, chociaż na chwilę obecną konieczne. A już tyle lat moje
      środkowisko ( jednak w znamiennej większości )na nie czeka. Wiecie już chyba w
      jakiej branży pracuję?
      Kiedyś myślałam o założeniu małej kawiarenki. Gotuję nieźle, piekę dobrze.
      Ekspres do kawy pewnie też obsłużę. ( taka baba ponczowa... palce lizać)
      Trochę tylko byłoby szkoda tego co umiem zawodowo.
      • august2 Re: O pracy... 26.02.05, 16:51
        ..Hancza
        czy naprawde myslisz o emigracji?
        • chminka Re: O pracy... 26.02.05, 16:58
          klara wlasnie mialam napisac ze zarazilam sie ta kawiarenka np. na kazimierzu w
          krakowie....masz pierwsza chetna do spolki...choc wiesz jak to jest ze
          spolkami, ale kto wie....?
          • august2 Re: O pracy... 26.02.05, 17:47
            Chminka ..wszyscy chca na ciepla emeryture a ty tu
            o biznesach..
            • chminka Re: O pracy... 26.02.05, 18:20
              auguscie, praca pracy nierowna jak wiesz...a jak przylecisz do krakowa to gdzie
              pojdziesz?...przeciez wiadomo ze do milej kawiarenki w krakowie, gdzie
              posluchasz sentymentalnej muzyki przy swiecach pijac dla ciebie specjalnie
              sprowadzone kalifornijskie wino..... a klara i ja bedziemy sluchac twoich
              opowiesci "o podrozach, wycieczkach, a nawet dlugich spacerach"
              • chminka Re: O pracy... 26.02.05, 18:24
                i jeszcze zajadajac "szarlotke natli"....
              • natla Re: O pracy... 26.02.05, 18:28
                A ja???? sad((((((
                • chminka Re: O pracy... 26.02.05, 18:35
                  co "a ja" ?...no przeciez w naszej kawiarence bedzie rowniez internet i ktos
                  musi nad nim czuwac.
        • hancza47 Re: O pracy... 27.02.05, 10:29
          Może głupio. Ale chyba tak przez pół godziny dziennie.
          • kla-ra Re: o spolce 27.02.05, 23:17
            Chminka spolki mnie nie zniechecaja.
            Przyjedziesz do Krakowa i zmienisz zdanie nt Kazimierza.
            Tam kafejka na kafejce.
            Czesto sie zastanawiam jak mozna zarobic w takim miejscu,gdzie prawie w kazdej
            kamienicy to fawiarnia lub restauracja,hotele.
            A no mozna kiedy widzi sie kto tam przebywa,przyjezdza.
    • malwina52 Re: emerytura pod palmami... 28.02.05, 07:51
      mojefinanse.interia.pl/news?inf=587598
    • malwina52 Re: O pracy... 04.03.05, 11:07
      biznes.interia.pl/news_pyt?inf=490118
    • malwina52 Najwięcej zarobisz w Warszawie 18.03.05, 06:51
      mojefinanse.interia.pl/news?inf=603350
      • august2 Re: pytanie 18.03.05, 19:00
        .,, poniewaz przed chwila wreczono
        mi moja 2tygodniowke w postaci czeku
        (wlasciwie to mamy bezposredni transfer elektroniczny do banku)
        chacilem sie zapytac
        Czy dostajecie pensje w postaci czeku czy tez pieniadze
        do reki?
        • krista57 Re: pytanie 18.03.05, 19:09
          Pieniadze /pensje miesięczna dostajemy przelewem na konto bankowe
          tak jest od kilku lat.
          Natomiast renty i emerytury mozemy rowniez miec na koncie lub w określonym dniu
          roboczym przynosi nam listonosz do domu.Tu ...jest nasza deklaracja.
          • august2 Re: pytanie 20.03.05, 16:41
            .przypomnialo mi sie ze dawno temu ludzie
            dawali listonoszowi "napiwek"
            za przyniesienie pieniedzy.
            Czy tak jest nadal?

            • natla Re: pytanie 20.03.05, 16:55
              Tak, zawsze daje i byłoby mi wstyd nie dać. Oni maja ciężką pracę i małe
              zarobki.
              Teraz większosć dochodów idzie prosto na konto.
              • august2 Re: pytanie 20.03.05, 18:29
                co kraj to obyczaj..
                W USA ludzie daja napiwki tylko
                w restauracjach, hotelach za przywiezienie pizzy..

                Kolega z pracy ktory ma zone chinke i byl w Chinach 2 razy,
                mowil mi ze tam maja zabronione przyjmowania napiwkow..
                uwazaja to za kapitalistczny wymysl..
    • malwina52 Re: intelektualna forma... 06.10.05, 21:37
      zmienia sie w ciagu dnia i powinnismy
      do niej dopasowac rodzaj i ilosc pracy
      1. miedzy 8-12 pojawia sie wyz intelektualny
      i to najlepszy czas na prace, podejmowanie decyzji
      i wazne spotkania
      2. wczesnym popoludniem 12-15 nastepuje spadek formy
      to czas na mniej skomplikowane zajecia a ja czasami
      wtedy zagladam na forum smile)))
      3. do waznych prac wymagajacych koncentracj warto powrocic po 15,
      poniewaz az do godziny 21 utrzymuje sie drugi wyz

      wszystkim pracujacym zycze aby " swoje zrobili
      i sie nie narobili" czyli dobrej organizacji pracysmile
      • wiktoria53 Przerwa na lunch. 06.10.05, 21:53
        Z tego wyraźnie wynika, że konieczna jest w Polsce przerwa na tzw.lunch. Ale
        teraz się naraziłam wszystkim pracującym wink
        • malwina52 Re: Przerwa na lunch. 06.10.05, 22:13
          popieram, 12-15 to czas kiedy robie sie glodna,
          a dzisiaj np pracowalam do 17 z duzym ssaniem
          zoladka smile)))
          • pia.ed Re: Przerwa na lunch. 06.10.05, 23:40
            malwina52 napisała:

            ...dzisiaj pracowalam do 17 z duzym ssaniem zoladka smile)))


            Moze masz wrzody zoladka? sad
            • malwina52 Re: Przerwa na lunch. 07.10.05, 07:10
              raczej dobry apetyt,
              a zjadlam tylko pierwsze sniadanko o 9
              i zapilam kilkoma kawkami,
              lodowki w pracy nie posiadam smile)))
    • malwina52 Re: Polki bardziej aktywne, ale pracują krocej 11.10.05, 07:23
      biznes.interia.pl/news?inf=674899
      "Pracowite, ale w robocie mamy pod górkę.
      Mniej zarabiamy, rzadziej awansujemy.
      I licznik nam bije inaczej.
      50-latek jest „w sile wieku”,
      o jego rówieśniczce nikt tak nie powie.
      Kobiety są lepiej wykształcone
      i w związku z tym rzadziej
      wykonują prace związane z wysiłkiem fizycznym,
      cieszą się także lepszym zdrowiem i żyją dłużej niż mężczyźni.
      Nie wydaje się więc, by wiek emerytalny kobiet niższy od wieku emerytalnego
      mężczyzn był uzasadniony.
      Słusznie. To panowie, jako słaba płeć, powinni wcześniej iść na emeryturę.
      Obiady nam gotować, prasować bluzeczki, wnuki niańczyć...
      Fajnie by było, prawda?"

      MAŁGORZATA STOLARSKA
      mstolarska@gazetalubuska.pl






Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka