Dodaj do ulubionych

zycie bez komorki....

07.03.05, 22:13
wyobrazacie sobie?
129 lat temu wynaleziono pierwszy telefon,
ewolucja niesamowita,
komorki dzwonia wszedzie w srodkach lokomocji,
w kinie, w kosciele itd.
czy potrafimy choc na chwile je wylaczyc?
szczegolnie tam gdzie nie powinny dzwonic?
Obserwuj wątek
    • natla Re: zycie bez komorki.... 07.03.05, 22:27
      Życie bez komórki na obecnym etapie mojego życia jest prawie niewyobrażalne.
      A umiejętne jej uzywanie należy już do bon ton. Potrafimy po używaniu komórki
      na pierwszy rzut oka wyróżnić... prostaka. No nie?
      • dankarol Re: zycie bez komorki.... 13.09.05, 22:08
        A ja też nie mam komórki, w domu mam stacjonarny, a na spacer z futrzakiem i
        tak bym jej nie brała. Pewnie byłaby mi potrzebna, gdy idę z mamą do lekarza,
        ale dokąd jej nie mam, nie czuję braku.
        • sarna52 Re: zycie bez komorki.... 13.09.05, 22:46
          dankarol napisała "dokąd jej nie mam, nie czuje braku" i to jest prawda,ale ja
          ją mam juz od 3lat i kiedy zapomnę jej zabrac ze sobą to czuje sie fatalnie.Mam
          wrażenie,że właśnie wtedy cos sie zdarzy.To jest uzaleznie ,ale daje poczucie
          bezpieczeństwa i możliwość kontaktu w kazdej chwili.Starsi
          rodzice,dziecko,samotna jazda samochodem........Nie wspominam o jej
          przydatnosci w pracy kiedy trzeba coś skoordynować.CO za reklama? ale jakoś tak
          wyszło.
    • fanka8 Re: zycie bez komorki.... 07.03.05, 22:27
      To świetny wynalazek, ale jak każdy nieumiejetnie uzywany może szkodzić. Jestem
      zdumiona tym, że ludzie nie wyłączją ich wtedy kiedy ABSOLUTNIE nie powinny
      dzwonić. Kilka razy zdażyło mi się słyszeć np. na wywiadówce! Zdarza się, ktoś
      zapomniał, zadzwoniła, zawstydził się i wyłączy... Nieee, za każdym razem
      (rózne osoby) właściciele dzwoniących komórek nie wyłączają ich, tylko
      rozmawiają!! Wszyscy rodzice i wychowawca słyszą rozmowę i nie wiadomo czy
      przerwać (żeby nie przeszkadzać "telefoniście") czy kontynuować zebranie.
      Zgroza. Za pierwszym razem byłam oburzona, bardzo źle sobie pomyślałam o tej
      mamie, ale to się zdarzyło już czterokrotnie (oczywiście różni rodzice). Czyli
      co?, to ma być norma??? Wstydzę się za nich. A nauczyciele sie skarżą, że
      komórki dzieci dzwonią na lekcjach. A skąd one mają wiedzieć, że to jest
      niedopuszczalne?
      • natla Re: zycie bez komorki.... 07.03.05, 22:30
        Od nauczycieli, którzy obecnie w wielu przypadkach są jedynymi wychowawcami
        dzieci. smile)
      • fanka8 Re: zycie bez komorki.... 07.03.05, 22:30
        oczywiście wiemsmile), że zdarzenie pisze się RZ (głupieję pisząc na klawiaturze)
        • natla Re: zycie bez komorki.... 07.03.05, 22:33
          Piszemy parami? smile))))
          Nie przejmuj się błedami. Wiemy juz , że wszyscy znamy tą okropną ortografię,
          więc w pospiechu zrobiony błąd nikomu nie przeszkadza. smile)
        • fanka8 Re: zycie bez komorki.... 07.03.05, 22:34
          Przypomnieła mi się anegdotka opowiadana chyba przez Jandę. Teatr, spektakl
          trwa...na widowni dzwoni komórka. "Burak" odbiera i WSZYSCY słyszą: no, w
          teatrze... eee, nie.. takie sobie.
          Buractwo nas chyba zaleje sad((
          • tesunia Re: zycie bez komorki.... 08.03.05, 00:24
            ja chyba jestem UNIKATEM
            nie posiadam komorki i juzwink))))))))))))))))))))
            mozecie sie smac jak chceciewink)
    • malwina52 Re: zycie bez komorki.... 08.03.05, 09:19
      Nie jest to jakis koszmarny wydatek, bo stac na niego wielu ludzi,
      abonentów przybywa w szybkim tempie, jednak Polska to dziwny
      kraj....... porównujac ceny abonanamentow z innymi krajami w stosunku
      do zarobków Niemców, Francuzów czy Hiszpanów wychodzi na to ze rozmowy
      w Polsce sa przerazliwie drogie. Niby wraz z postepem ceny ciagle
      spadaja, ale nadal nie sa zadowalajace.
      Operatorow tez przybywa i promocji wiele,
      ale my chyba jednak stanowczo za malo zarabiamy.
    • axsa Re: zycie bez komorki.... 08.03.05, 10:10
      Jak ja żyłam, bo jednak żyłam, bez komórki?
      A tak naprawdę sama nieżbyt często dzwonie z komórki.
      Jest mi potrzebna
      - dla dzwoniących do mnie klientów,
      - jako budzik i esemesiarz i ememesiarz,
      - jako aparat fotograficzny
      i takie tam duperele.
      • kla-ra Re: zycie bez komorki.... 08.03.05, 10:23
        O moj aparat ma wiele,wiele lat.Jestem do niego bardzo przywiazana.
        Sluzy mi nie tylko do dzwonienia,ale tez jako notes.
        W ksiazce telefonicznej mam zapisany nr dowodu osobistego,NIP-y,Pesel,nr faktur,
        nawet daty ur dzieci i meza,nr licencji itd,itd.
        Tak wiec bez telefonu nie ruszam sie.
        Oczywiscie,ze go wylaczam,na noc zawsze,bo zdazylo mi sie kilka nocnych pomylek,
        a informacja o wyladowywaniu baterii jest gorsza od budzika.
        • axsa Re: zycie bez komorki.... 08.03.05, 10:36
          A widzisz, mnie nigdy nie przyszło do glowy napchanie do telefonu takich
          informacji. Czyli mam nowe zadanie.
          smile))
          • natla Re: zycie bez komorki.... 08.03.05, 11:36
            Nie ma lepszego budzika, niż komórka. Dzwoni co 10 min, póki nie wyłączysz.
            Musi obudzić. smile))
    • natla Re: zycie bez komorki.... H A N I A 08.03.05, 11:41
      HANECZKO, NIE GNIEWAJ SIĘ , ALE USUNĘŁAM TWÓJ WĄTEK O KOMÓRCE, bo sie powiela
      z tym. Już cytuję co tam napisałaś:

      Hania 8.03.05. o godz. 1,17 napisała:

      "Tesuniu! Nie jesteś sama! Ja też nie posiadam kmomórki. Co więcej - posiadam
      tylko mały czarnobiały telewizor! Ha!!!
      Pozdrawiam Hania."
      • hania48 Re: zycie bez komorki.... H A N I A 08.03.05, 15:36
        Nie gniewam się. Bardzo dobrze zrobiłaś! Byłam mocno ździwiona gdy moja odpowiedź pojawiła się jako nowy wątek. Albo sama coś sknociłam, albo to ta nowa przeglądarka, którą właśnie testuję wprowadza trochę zmian.
      • krista57 Re: zycie bez komorki.... 08.03.05, 16:44
        ...byłoby bardzo trudne.
        Kiedyś nosiło sie notes z numerami telefonów i adresami.
        Obecnie wszystko mieści się w jednym małym aparacie...wygoda.

        Jechałam odebrać z lotniska w Berlinie bardzo mi drogą osobę ,na autostradzie
        "ształ" /jak my to mówimy /,czyli korek...no i jak zawiadomić oczekującą
        niecierpliwie osobę.Na szczęście są komórki !!!
        Dojechałam po północy ,nie było problemu z odnalezieniem podróżnika,bo był
        ostatnim na Tegel.
      • pia.ed Re: zycie bez komorki.... H A N I A 09.03.05, 01:35
        Nie wiem o co tu chodzi, ale ja tez nie posiadam komorki...
    • mada50 Re: zycie bez komorki.... 08.03.05, 21:24
      najlepsze to jest wysyłanie SMS-ów pt."co z tobą,gdzie jesteś,kiedy wrócisz?"a
      adresat stoi pod drzwiami,zaliczyłam kilka takich.
      • malwina52 Re: zycie bez komorki.... 09.03.05, 11:29
        slyszalam takie okreslenie komorki
        "smycz"
        cos w tym jest!
        no chyba ze uda sie z niej zerwac
        • august2 Re: zycie bez komorki.... 13.03.05, 19:52
          Masz racje Malwina ze "komorka"
          to jest smycz.
          Ja jak Tesunia jeszcze sie opieram
          i nie posiadam tej "smyczy" i wcale
          swiat sie jeszcze nie zawalil...
          Gratulacje dla Tesuni
          • natla Re: zycie bez komorki.... 13.03.05, 22:24
            Jaka znowu smycz. Jak nie chcę wyłączam i cześć. Sekretarka odbierze.
            I znalazłam jeszcze jeden + komórki. Otóż rozmowócy nigdy nie nudzą, bo im
            szkoda pieniędzywink), a więc słuzy do tego, do czego powinien służyć zwykły
            telefon: do krótkiego porozumienia się .)))
    • malwina52 Re: konsternacja.... 13.03.05, 20:32
      Wyobrazcie sobie,Teatr Muzyczny
      widownia wsluchana, a tu raptem
      dzwoni komorka, ludzie ogladaja sie
      za siebie, grzebia w torebkach i kieszeniach,
      na uwage jednego z widzow mlode dziewcze glosno
      odpowiada "a co panu to przeszkadza",
      komorka przestala dzwonic widownia wsluchala sie
      w operetke nagle jak nie podskocze bo w torebce mojej
      kolezanki siedzacej obok zaswiergotalo, spanikowana
      mowi ze nie potrafi jej wylaczyc, uporalysmy sie
      z wylaczeniem do konca obylo juz sie bez incydentow,
      ale niesmak pozostal,
      troche techniki i ludzie sie gubia
      a nie ma mowy o tym zeby choc na chwile pozbyc
      sie smyczy, zniewolenie na wlasne zyczenie?
    • toskania8 Re: zycie bez komorki.... 13.03.05, 21:00
      wszystko, co nadużywane albo używanie w niewłaściwym czasie i miejscu jest
      przejawem chamstwa.
      Ale też prawda, że bez tego małego pudełeczka trudno już się obyć. Bo to nie
      tylko interesy, ale także kalendarzyk przypominający miłą melodyjką nie tylko o
      spotkaniu z klientem ale także o fryzjerze, wyjściu na koncert czy spotkaniu z
      kumami.
      Jest też i inna, może w tej chwili dla mnie najważniesza funkcja. Dzięki niej
      mam w każdej chwili i każdym miejscu kontakt z moją chorą Mamą i Jej
      opiekunkami. Mogę w miare spokojnie gdzieś wyjśc a nawet czasem wyjechać, bo
      wiem, że w razie by co, kontakt jest natychmiastowy. Dlatego niestety nie mogę
      jej wyłączać noc. Już się parę razy w tej sprawie przydała. A bez niej ciągle
      bym biegała jak opętana szukajac telefonu, żeby sprawdzać, czy wszystko o.k.
      Więc dobrze, że ją ktoś wymyślił.
      PS w teatrze wyciszam.
      • pia.ed Re: zycie bez komorki.... 13.03.05, 22:10
        W Szwecji niemal kazdy ma komorke, moj szwagier Szwed ma ich cztery!
        W zwiazku z tym zostaly juz wprowadzone wagony na kolei,
        w ktorych nie wolno uzywac komorek, a przed seansem filmowym zapala sie napis:
        PROSZE WYLACZYC KOMORKI.
        I najdziwniejsze, to s k u t k u j e !

        Osobiscie nigdy nie mialam komorki, a moj dorosly syn maial tania, uzywana
        ktora mu kupilam.
        Teraz nie ma, bo upuscil ja na ziemie i sie rozbila...
        i wcale nie ma ochoty na nowa komorke, choc proponowalam,
        ze mu kupie na urodziny1
        • tesunia Re: zycie bez komorki.... 13.03.05, 22:19
          .. hania/pia/august /no i ja wink)

          a myslalam,ze jestem UNIKATEM komorkowymwink)
          nieraz mi slubne ma zazle,ze jej niemam,
          wlasnie jak jestem w sklepie....
          ale drugi raz po zakupy nie jade...niech zapomniana rzecz czeka do nastepnego
          handlowania,

          a tu sie z krista zgadzam,wygoda jest ogroma posiadajac ja,
          bo nigdy nie wiemy "jaka przygoda "nas spotka
          i tak prawde powiedziawszy zaczynam powoli
          oswajac sie z mysla,ze chyba juz sie zbliza pora
          bym i ja zaczela ustrojstwo uzywacwink)
          • malwina52 Re: zycie bez komorki.... 14.03.05, 09:53
            o pozytecznosci i wielofunkcyjnosci
            komorek mozna by w nieskonczonosc,
            a ciagle cos nowego wymyslaja np:
            www.robale.pl/index/2/305
            • pia.ed Re: zycie bez komorki.... 14.03.05, 11:24
              Wlasnie ta wielostronnosc komorek mnie przeraza.

              Jestem antytalentem jezeli chodzi o technike.
              Godziny poswiecilam, aby nauczyc sie programowac video (bez skutku),
              nie rozumiem najprostszej instrukcji do aparatu cyfrowego, do webb camera,
              mikrofonu, scanera - wszystko to kupilam w pierwszym zapale po nabyciu
              komputera i ... rzeczy te leza bezuzytecznie!!!

              Czy w tej sytuacji mam narazac sie na jeszcze jeden element stresu?

              Planowalam "odziedziczyc" po synu jego komorke, aby miec ja tak "na wszelki
              wypadek". Komorka rozsypala sie w drobny mak i teraz nie mam co dziedziczyc,
              czym sie wcale nie przejelam!
              • malwina52 Re: zycie bez komorki.... 14.03.05, 13:46
                pia pociesz sie, ze nie tylko Ty
                masz z tym problemy,
                ja jak juz cos kupuje to musi to byc proste
                w obsludze, ikonki czytelne,
                mam cyfrówke tez bys ja polubila,
                sa nowosci proste bez niepotrzebnych
                nam staruszkom bajerow
    • malwina52 Re: zycie bez komorki.... 13.04.05, 20:35
      chyba mnie to czeka!
      utopilam ja w sedesie,
      wypadla mi z tylnej kieszeni spodni,
      a ile sie jej nalowilam,
      z braku pod reka wedki
      uzylam linijki,
      brak mi sprytu,
      teraz ja susze,
      i zastanawiam sie czy czeka
      mnie kolejny wydatek sad((((((
      • natla Re: zycie bez komorki.... 13.04.05, 20:40
        Smutne Malwinko, ale serdecznie się uśmiałam.
        • malwina52 Re: zycie bez komorki.... 13.04.05, 20:45
          wyobraz sobie, ze ja tez
          najwieksza frajde mi sprawia
          ubaw z siebie,
          zaluj ze nie widzialas tego
          smile)))))))))))))))))))))))))
          • natla Re: zycie bez komorki.... 13.04.05, 21:15
            Jak to nie widziałam?! wink))))))))))))))))))))))))
            Tylko namalpwać obrazek. wink))
            • tesunia Re: zycie bez komorki.... 14.04.05, 21:38
              no jeszcze zyje,
              ale tak po cichu juz ja chcewink)
              • mira54 Re: zycie bez komorki.... 14.04.05, 22:51
                Ja tez korzystam z komorki od kilku lat.
                Mam jedyny i najlepszy kontakt z moimi dziecmi.
                Przez caly czas sluzy mi jako budzik. Zastanawiam sie
                nad zlikwidowaniem telefonu stacjonarnego.
                Bardzo wiele osob juz tak zrobilo.
      • malwina52 Re: reklama.... 14.04.05, 23:00
        kto jeszcze nie ma komorki
        polecam NOKIE,
        nawet po zamoczeniu diabli
        jej nie biorasmile
        • regine Re: reklama.... 14.04.05, 23:06
          Zgadzam się najlepsze aparaty!!!
          Córce i do zupy wpadł i do kawy sad((
          Po wysuszenie -extra działają,Wszyscy w rodzinie mamy -Nokie,
          Nie wypadało by zresztą inaczej -zięć w Finlandii w Nokii pracuje...
          Ale aparaty naprawdę dobre , czy nawet nie najlepsze...
        • annal74 Re: reklama.... 27.09.05, 21:32
          ...Malwino52 nawet cały cykl w automacie jej nie złamał , są odporne i super!
          Annal74
    • malwina52 Re: obrazek z zycia.... 18.05.05, 23:07
      Dwie osoby (kolezanki, koledzy ,para)
      siedza naprzeciw siebie lub obok,
      ale ich bycie razem jest pozorne,
      zajeci sa wysylaniem i odbieraniem sms,
      ustawianiem melodyjek, rozmowa itp.
      Zadnej wymiany zdan.
      "Technika w sluzbie obcosci"
      • kla-ra Re: obrazek z zycia.... 19.05.05, 08:25
        Komorka juz nie robi na mnie wrazenia.
        Ona jest i byc musi,a jak nie to coz jest telefon stacjonarny i po bolu.
        Ale przez 3 dni nie mialam dostepu do internetu /awaria/ i tu zaczely sie
        schody.
        Konta w bankach wirtualnych - nie moge zrobic przelewow,
        nie mam dostepu do poczty - nie wiem jakie pilne informacje mi umykaja,
        Dzisiaj otwieram poczte i widze co mnie czeka i prawie siwieje.
        Ponosze straty nie z wlasnej winy i zastanawiam sie kto powinien tymi stratami
        byc obciazony?
        Jesli komorka i internet ma sluzyc tylko do zabawy to fajna sprawa,
        tylko pozazdroscic,ale mysle,ze wiekszosc ludzi te instrumenty uzywa do pracy
        i kiedy ich zabraknie to juz duuuuzy problem.
        Zycze milego dnia z komorka i internetem.
        • tesunia Re: obrazek z zycia.... 19.05.05, 21:59
          o,dobrze,ze ja niemam na razie tego problemu,
          slubne zalatwia to przez swoja;i jak na razie(odsyukac-odpukac)
          niebylo powaznych problemow.

          moze warto sie jakos podwojniej zabezpieczyc na takie wypadki?
          ale niewiem czy sa jakies inne wyjscia.
          • august2 Re:ciekawy fragment 22.05.05, 18:56
            Ja jak pisalem wczesniej jeszcze sie opieram i nie mam
            ale nie wiem na jak dlugo...

            Ponizej jest ciekawy fragment ktory m. in pisze o "komorce"
            cytuje:

            "Celem społeczeństwa konsumpcyjnego jest utrzymywanie potrzeb swych członków w
            stanie ciągłego niezaspokojenia - mówił prof. Bauman.

            Wpadasz w panikę, gdy wyjdziesz z domu bez komórki - jakbyś wyszedł bez spodni!
            Nawyk staje się przymusem. Świat jest kramem wypełnionym kostiumami - profesor
            przywołał stwierdzenie Mrożka - maskaradę uznajemy za rzeczywistość. Ale oto
            produkt, przedmiot twojej dumy, zamienia się w przedmiot wstydu, bo nie jest
            już dość nowoczesny. Pożądasz nowego produktu. Rozkosz daje ci nie posiadanie,
            ale moment nabywania i... pozbywania się."
            • axsa To jest tak... 22.05.05, 19:10
              ... jak ze wszystkimi innymi dobrodziejstwami. Zaczynasz czegos uzywac i po
              jakimś czasie nie wyobrazasz sobie zycia bez tego. A niech spróbuje sie zepsuć -
              od razu sie okazuje, że nie daje się żyć.
              Wiem coś o tym na świeżo.
              W zeszłym tygodniu wysiadła zmywarka, tak na amen, i zanim nastała nowa to
              przez dwa dni wydawało się, że w kuchni to trwa jedna wielka rewolucja.
    • malwina52 Re: zycie bez komorki.... 03.06.05, 08:23
      kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1231457&KAT=242
      W sieci telefonii komórkowej

      Teoria o szkodliwym wpływie popularnych komórek na mózgi ich użytkowników
      towarzyszy telefonii komórkowej od początków jej istnienia. Przez ponad 10 lat
      zdążyła się rozprzestrzenić oraz przybrać formę nieszkodliwego mitu, dołączając
      do takich koncepcji, jak te o szkodliwości kuchenek mikrofalowych, używania
      dezodorantów czy stosowania tabletek antykoncepcyjnych. Mają one to do siebie,
      że są szeroko znane, niemal wszyscy o nich słyszeli, lecz nikt nie traktuje ich
      poważnie.



      • wiktoria53 Re: zycie bez komorki.... 03.06.05, 08:27
        To jest tak, że do dobrego się szybko przyzwyczajamy, do wszelkich wygód i
        trudno nam sobie wyobrazić jak byśmy funkcjonowali bez tych wszelkich dóbr.Taka
        mała komóreczka i mamy łączność ze światem 24 godz na dobę.
        • malwina52 Re: mam nowa komorke.... 19.12.05, 21:04
          a co pochwale sie smile))
          jestem Mikolajem wiec sobie
          pod choinke podarowalam,
          sliczniutka z radyjkiem aparacikiem
          taka akuratna do mojej raczki
          chwalipieta ze mnie prawda smile)))
          • natla Re: mam nowa komorke.... 19.12.05, 21:13
            Nie wiem co w tych komórkach jest, ale każda nowa jest śliczniejsza
            i .....mniej poręczna wink) Znów sie trzeba wszystkiewgo, no prawie wszystkiego
            od początku uczyc.
            Gratuluje Ci zakupu....najważniejsza frajda.smile)
            • malwina52 Re: mam nowa komorke.... 19.12.05, 22:35
              jestem milosniczka Noki
              to tylko nowszy model,
              a obsluga ta sama
              nie nadaje sie na rewolucje
              mam lenia do czytania instrukcji
          • kryzar a ja mam starą. 19.12.05, 21:17
            bo roczną i też jak to nazwałaś z "aparacikiem". A fotki dosyć kiepskiej
            jakości, w komórce wyglądają nawet dobrze a przy przesłaniu na komputer licho.
            Ciesz się z prezentu i niech ci służy
            • malwina52 Re: a ja mam starą. 19.12.05, 22:36
              dzieki serdeczne,
              roczna to tylko mniej nowa smile)))
              • natla Re: a ja mam starą. 19.12.05, 22:42
                A ja mam "klap sznitkę" LG....bardzo wygodna.....
                Masz racje, że roczna to tylko w połowie stara i w połowie nowa...wink)
    • malwina52 Re: Kup trzylatkowi komórkę.... 13.09.05, 07:48
      Jeśli dziecko nie chce chodzić do przedszkola najlepiej kupić mu telefon
      komórkowy, by w każdej chwili mogło zadzwonić do rodziców. Takiej rady udzielił
      docent pediatrii na uniwersytecie w Mediolanie Italo Farnetani - pisze w
      niedzielę katolicki dziennik "Avvenire".
      fakty.interia.pl/ciekawostki/news?inf=665272
      bez niej juz chyba nie da sie zyc smile)))

      • muraszka1 nie mam komorki ;-) 13.09.05, 10:16
        nie kupilam jeszcze,maz tez nie ma smile
        • wiktoria53 Komórka ? Konieczna ! 13.09.05, 19:09
          Tak się zastanawiam, co też ludzie wymyślą rewelwcyjnego w dziedzinie techniki,
          a nie będzie to już dla mnie, dla nas. Np. za 50 czy 100 lat.
          • krista57 Re: Komórka ? Konieczna ! 13.09.05, 22:03
            Nie wyobrazam sobie życia bez komorki,
            przeciez to "niezbędnik".
            Czasami jedyny kontakt ze światem.
            Fakt,zostałam przymuszona do jej posiadania ....dawno temu otrzymałam telefon
            służbowy dla podkreslenia tzw.stanowiska....taki duży,ciężki aparat!
            Zmieniałam go 5 razy...obecnie mieści się nawet w torebce wizytowej.
            Równiez jestem ciekawa jak Wiktoria co wymyślą za 50-100 lat.

    • malwina52 Re: to moj budzik.... 13.09.05, 22:26
      wlasnie ja go uakytywnilam,
      jutro o 5,15 bedzie mnie komoreczka
      budzila, bez niej chyba bym nie wstala smile))))
    • bryza102 Re: zycie bez komorki.... 13.09.05, 23:58
      Ja nie wyobrażam sobie życia bez komórki.Jak już wiecie,często podróżuję i
      choćby dla bezpieczeństwa jest niezbędna.Poza tym ,mam kontakt z
      rodziną,gdziekolwiek bym nie była....
      Właśnie parę dni temu nabyłam nową zabaweczkę...z aparatem
      fotograficznym.Niezła zabawa,jeszcze wszystkiego w niej nie
      rozpracowałam,wszystko wymaga czasu...
      Ma sporo możliwości,ale ostatnio mam za dużo informacji technicznych i moje
      układy scalone się przegrzewają.
      Bez komórki jak bez ręki,dosłownie.Posługuję się nią również do dokonywania
      przelewów bankowych,jak i do dostępu różnego rodzaju
      informacji.Doprawdy,ułatwia życie!
      Nobel dla tego co je wymyślił,a topór kata dla ustalających ceny za usługi......
      • august2 nowi posiadacze 14.09.05, 03:46
        Tydzien temu moj starszy syn (posiadacz "cell phone od wielu lat)
        przyniosl do domu 2 dodatkowe telefony komorkowe.
        Jeden dla mnie drugi dla zony. Poniewaz wzial to na swe konto
        bedzie tylko go to kosztowac nieco drozej.

        Czyli i ja rowniez dolaczylem do grona "komorkowcow".
        "Komorkowiec to brzmi dumnie!!"
        • august2 Re: pytanie 14.09.05, 04:09
          ..zapomnailem sie spytac. Czy taka "komorka"
          to u was jest droga? Jak sie placi?

          Np u nas sa rozne programy i jest stala oplata miesieczna
          w co wchodzi jakis limit minutowy. W nocy i weekendy darmo.
          Za trzy telefony syn bedzie placil okolo 80 dolarow na miesiac.
    • malwina52 Re: Komórka - nałóg XXI wieku 21.09.05, 07:06
      ciekawy artykul, to faktycznie kolejny nałogsmile

      mojefinanse.interia.pl/news?inf=602598
      • kryzar Re: Komórka - nałóg XXI wieku - nie 21.09.05, 14:35
        wygoda. Tam jest budzik, przypominanie, książka adresowa i telefoniczna,
        kalendarz, terminarz, no i telefon. Wczasie , gdy pamięć zawodzi jest
        niezbędnym przedmiotem podobnym do komputera.
        • tesunia Re: Komórka - auguscie 21.09.05, 19:40
          tez sie musze dolaczyc do Ciebie ,
          latem jadac do kraju,uraczyli mnie komorka,
          uczylam sie jej na promie wyslylajac poste E-maile do przyjaciolwink)
          juz jestem orlew w wysylcewink)
          niewiem ile to kosztuje,Syn mnie obdarowal swoja lezaca w szufladzie,
          obiecal dac rachunek jak przyjdzie,
          jeszcze nie dostalam od lata nic,twierdzi,ze nie dostal nicsmile)
          • august2 Re: Komórka 22.09.05, 23:11
            Tesuniu,
            Gratulacje z okazji dolaczenia do rodziny
            "komorkowcow".....

            Dzisiaj czytalem ze w Polsce jest siec komorkowa "ORANGE"?

            Fajna nazwa- moje hrabstwo (albo powiat jak kto woli)
            nazywa sie ORANGE COUNTY, moim sasiadem jest 100 tysieczne
            miasto o nazwie.. tak , nazywa sie ORANGE.. od rosnacych
            tu kiedys pomaranczowych sadow..
            • pia.ed Re: Komórka 22.09.05, 23:22
              A ja nie mam komorki i dobrze mi z tym ...
              • august2 Re: Komórka 23.09.05, 04:17
                Pia
                jest takie powiedzenie
                "never say never" - co doslownie znaczy "nigdy nie mow nigdy".

                Ja tez sie buntowalem ale jak syn wreczyl zonie i mnie po telefonie
                pare tygodni temu to sie przestawilem. Nawet fajna zabawka.

                • pia.ed Re: Komórka 23.09.05, 10:48
                  Ja planowalam odziedziczyc komorke po moim synu, kiedy po kupieniu mu nowej
                  na urodziny.
                  Ale zanim urodziny nadeszly, rozbil swoja w drobny mak i nie mialam co
                  dziedziczyc...

                  Jestem slabiutka jesli chodzi o technike.
                  Nie uzywalabym komorki jako kalendarza czy komputerka do liczenia.
                  Terminow ktore musze pilnowac mam tak malo,
                  ze mieszcza sie wpisane do kalendarza wiszacego w przedpokoju.

                  Niektore kolezanki maja wprawdzie komorki, ale uzywaja je bardzo oszczednie,
                  bo rozmowy i sms-y sa tu bardzo drogie!
                  Plotkujemy sobie za pomoca telefonu stacjonarnego, ktory jest w Szwecji bardzo
                  tani jesli chodzi o rozmowy, bo abonament jest raczej drogi.
                  Mozna sobie pogadac dwie godziny bez uszczerbku dla budzetu.

                  • tesunia Re: Komórka 23.09.05, 19:50
                    **pia/august

                    prwade mowisz pia,
                    dzis dziecie bedac w odwiedzinach oznajmilo,ze przyszedl rachunek za komorke,
                    ktora uzywalam bardzo aktywnie bedac w kaju....
                    no coz,trzeba zaplacic"frycowe"
                    jak widzisz auguscie zbawka fajna ale niestety drogasad(
                    bede sie nia bawic oszczedniej terazwink)
                    • pia.ed Re: Komórka 23.09.05, 22:47
                      A dlaczego syn nie uswiadomil Cie PRZED WYJAZDEM ile to bedzie kosztowac?
                      Nawet ja, nigdy nie majaca komorki moglabym to powiedziec,
                      bo czytalam w prasie jakie "niespodzianki" mieli ludzie ktorzy dzwonili
                      i do ktorych DZWONIONO ze Szwecji!!!
                      • august2 Re: Komórka-PIa.ed i Tesunia 24.09.05, 04:23
                        Pia,ed masz racje..
                        zanim zacznie sie cos uzywac zawsze trzeba spojrzec na cene..
                        W moim przypadku syn wzial dodatkowe 2 telefony
                        (czyli w sumie 3) na swe konto.
                        Wiem te rozne ograniczenie i nie naduzywam.
                        W sumie te nasze telefony ktore mamy z zona to
                        w razie pilnej potrzeby. Czuje sie bardziej
                        komfortowo kiedy np jade samochodem z synem - robie
                        z nim w kazdy weekend ok 70 km... i w razie potrzeby
                        (np awarii) nie musze czekac na policje lub szukac telefonu..
                        Zona tez jak idzie na spacer moze zawsze mi znac czy po nia
                        pojechac..

                        .. a rachunki to placi syn, musi wrzeszcie zaczac cos splacac...
                        • pia.ed Re: Komórka-PIa.ed i Tesunia 24.09.05, 10:26
                          Oczywiscie majac kilka telefonow na ten sam abonament ma sie jakies ulgi.

                          Wiem to, bo syn wlasnie uzywany kupil telefon od swojej kolezanki, ktora dostala
                          nowy telefon, jako podzieke za wierne trzymanie sie tego operatora.

                          Syn ma przez to ubezpieczenie swojego telefonu na wypadek ,
                          kradziezy, wady technicznej czy zniszczenia, bo komorka jest na abonament
                          kolezanki ktora placi ubezpieczenie na jeden telefon.
                          • pia.ed Tesunia 24.09.05, 10:37
                            Jadac do Polski i chcac ja uzywac na terenie Polski, bierze sie stara komorke,
                            odblokowuje sie ja i kupuje karte w Polsce.

                            DO Szwecji lepiej dzwonic z aparatu stacjonarnego, a najlepiej poprosic
                            osobe w Szwecji aby zadzwonila do Ciebie na telefon stacjonarny, bo rozmowy ze
                            Szwecji sa tansze.

                            Czytalam o tym, ze jesli ktos dzwoni ze Szwecji na komorke np. w Hiszpanii,
                            to placi nie tylko osoba dzwoniaca, ale tez osoba do ktorej sie dzwoni!!!
                            Kosz takiej rozmowy za minute moze wyniesc 15 kr! sad czyli ca 5 zl/min.
                            • pia.ed August KOMORKA w Szwecji 24.09.05, 10:47
                              Oczywiscie ze w takich wypadkach o jakich piszesz dobrze miec komorke,
                              bo w Szwecji niedlugo znikana wszystkie budki telefoniczne!
                              Ale ja mieszkam w centrum gdzie kreci sie wiele ludzi, na szosach jest ruch,
                              a CZYM zglosze przestepstwo, kiedy na mnie napadna i zabiora mi komorke???

                              A napady i zabieranie komorek sa na porzadku dziennym, bo jest tu pelno
                              nastoletnich dzieci "azylantow", ktorzy chca zyc na tym samym poziomie
                              co Szwedzi i uwazaja za naturalne zabrac "bogatemu" Szwedowi, a przy okazji
                              go skopac "za kare"...
                              • tesunia Re: August KOMORKA w Szwecji/pia 25.09.05, 23:40
                                wiedzialam o kosztach dzwonienia,
                                ale w porywach zawsze sie zapominalam gdzie jestem....
                                umowilam sie z operatorem,ze jeszcze poczekam jeden period i zmienie calos
                                chyba na karte,bo tu uzywam tylko jak z domu wychodze.tz.wlanczam ja by slubny
                                mogl mnie namierzycwink)))))))))))))))))))))))))))))))))
                                a jadac znow do kraju,chyba zostawie ja w domuwink)
                                • pia.ed Re: August KOMORKA w Szwecji/pia 26.09.05, 13:47
                                  A musisz sie umawiac z operatorem? Zmiana u operatora jest bardzo droga.

                                  W Malmö odblokowuja komorke za 50 zl, a w Polsce za 10 zl...

                                  Tylko jesli masz nowa komorke z gwarancja, to oczywiscie zerwanie plomby grozi
                                  utrata gwarancji.
                                  • krista57 Re: komórka w Polsce 26.09.05, 13:58
                                    Rozpisujecie się o drożyznie....a co jest tanie?
                                    Liczy się również bezpieczeństwo i komfort.Za wiernosc jednemu operatorowi
                                    obecnie płacę za miesięczny abonament 12,5o zł.W tej kwocie mam albo 20 minut
                                    albo 100 SMS-ow.Zleciłam bankowi polecenie zaplaty.
                                    • pia.ed Re: komórka w Polsce 26.09.05, 14:56
                                      Za tak niska cene jak w Polsce tez bym uzywala komorki!
                                      Tutaj za stosunkowo wysoki abonament nie ma sie NIC, a minuta rozmowy do
                                      innego operatora kosztuje w dzien 2.50 zl i wiecej.
                                      Nie ma poza tym zadnej mozliwosci wysylania sms z komputera.

                                      Nie wiem, czy w takiej sytuacji komorka bylaby tak powszechna w Polsce.
                                      • wiktoria53 Re: komórka w Polsce 28.09.05, 14:25
                                        "Pierwsze w Polsce ubezpieczenie na wypadek kradzieży lub zniszczenia telefonu
                                        wprowadza od poniedziałku mPunkt, największy diler sieci komórkowej Plus.
                                        Współpracuje w tym z PZU."-czytamy w "Gazecie"

                                        gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2939063.html
    • malwina52 Elektroniczny savoir vivre 24.11.05, 07:12
      facet.interia.pl/news?inf=688108Potrzebujemy podręcznika

      Juliana Predowa-Lewandowicz, specjalistka szkoląca urzędników w dziedzinie
      zasad dobrego wychowania: - Jestem za napisaniem podręcznika dobrego
      wychowania, w którym zawarte zostałyby zasady korzystania z urządzeń
      elektronicznych. Stare podręczniki takich zasad nie ujmują. Najbardziej rażące
      braki we współczesnym bon tonie dotyczą używania telefonów komórkowych.
      Przypominam, że telefony należy wyłączać w kinie, teatrze, filharmonii, na
      spotkaniach oraz restauracjach czy kawiarniach. Jeżeli już musimy wiedzieć, czy
      ktoś do nas dzwoni, nastawmy dzwonek na tryb cichy.



      • axsa Re: Elektroniczny savoir vivre 19.12.05, 21:24
        Dzisiaj pan doktor, w czasie wizyty, ze mną w roli pacjentki, uciął sobie
        telefoniczna pogawendkę o niczym.
        To co, ze siedziałam obok, to co, że ja zapłaciłam za te wizytę, to co, że sie
        zupełnie rozkojarzył i znowu nie wiedział o co chodzi...
        • annal74 Re: Elektroniczny savoir vivre 19.12.05, 22:24
          Pan doktor zachował się okropnie , jak cham . Powiedział choć przepraszam.
          • natla Re: Elektroniczny savoir vivre 19.12.05, 22:31
            Axsa, i Ty mu odpusciłaś? Nie wierze wink
            • august2 Re: Elektroniczny savoir vivre 20.12.05, 02:11
              .. a moze czekoladki trzeba? Albo koniaczek?

              Po takim przypadku powinno sie poszukac innego lekarza..
              Czy wiecie ze ja po tym praniu mozgow przez lekarzy
              w dawnej Polsce nie moglem sie tu przyzwyczaic
              do uprzejmosci? Okazuje sie ze w gabinecie
              to ja jestem krolem...
              • malwina52 Re: Elektroniczny savoir vivre 20.12.05, 06:55
                u nas szacunek do czlowieka, klienta, pacjenta itd.....
                zgubil sie w pogoni za pieniadzem,
                doputy bedziemy biednym narodem,
                a najlatwiejszym sposobem dorobienia sie
                jest wykorzystanie i ponizenie drugiego czlowieka
                nie dogonimy Ameryki,
                zyjesz w bezstresowym panstwie Auguscie smile
    • malwina52 na uwięzi ... 18.05.06, 11:16
      Partner na uwięzi

      Ofiarą komórki stajemy się zazwyczaj nieświadomie.
      Technologia osacza nas ze wszystkich stron.
      Nawet najbardziej namiętny związek może runąć z hukiem przez...
      ciągle dzwoniącą komórkę.

      cd znajdziecie tu:
      dd.interia.pl/info/infid/740528/dzial/zycie/cat/3245?&pge=1
      • muraszka1 Re: na uwięzi ... 18.05.06, 19:11
        nadal ani ja,ani moj maz nie mamy komorek smile
        • regine Re: na uwięzi ... 18.05.06, 19:34
          Muraszko, jesteście szczęśliwi smile)
          Właśnie mam dziś już któryś dzień z kolei, popsuty przez dzwonki komórki.
          Wczoraj poparzona ręka, cóż może i moja nieostroąność..
          A już 2 razy wyrwała mnie ze spokojnego snu. Zerwałam się jak "poprzrzona",
          omal dusza ze mnie nie wyskoczy, bo dzwoni a ja nie pamiętam gdzie położyłam.
          A najgorzej gdy komórki schowane w torebkach, zaczynają dzwonić w środkach
          komunikacji miejskiej, tramwaje, autobuusy.Zaczyna się wtedy szukanie,
          grzebanie w torebce, dzwoniący rozłącza się, nie można oddzwonić, bo hałas.
          Komórki dzwoniące w kościołach, na spektaklach teatralnych , no i plaga, to
          kierowcy nie posaidający zestawu głośnomówiącego. Jedzie taki, zagadany, nic
          nie widzi, tylko gada, gada, zagadany nie pamięta o bożym świecie, o tym że
          stwarza zagrożenie dla innych. No bo nie myśli o jeździe, tylko o tym co ma
          odpowiedzieć rozmówcy. Horror. Ale i bez komórki ciężko, jak już człowiek ją
          posiada, oj ciężko smile
          • graga21 otóż to Reginko, otóż to... 19.05.06, 11:07
            Muszę i ja coś dodać do tej Waszej fascynacji komórką.
            Posiadałam ją, kiedy dopiero zaczęły wchodzić w życie, bo po prostu
            przeprowadzilłam się do nowej miejscowości, gdzie nie miałam szansy na telefon
            stacjonarny. Po 3-4 latach przeprowadzono linię, otrzymałam numer i…
            natychmiast pozbyłam się komórki.
            Jej sens widzę w pracy w terenie, ale nie w normalnym życiu. Nie lubię być
            nagabywana byle kiedy przez byle kogo, czasami nawet i przez najbliższych.
            Nienawidzę, kiedy ktoś do mnie przychodzi i za każdym dzwonieniem komórki
            biegnie po nią i rozmawia. Przyszedł w gości, to niech komórkę zostawi w domu.
            Poszedł do kościoła, to komórka powinna zostać w domu. Jest w teatrze, w kinie,
            to nie ma prawa mieć przy sobie włączonej komórki!
            Lezie ulicą i gada. Prowadzi samochód – i gada. Jedzie orczykiem i wyciąga z
            kieszeni to barachło, by powiedzieć, że właśnie jest na orczyku. Ale
            wiadomość!!!
            Idzie na górską wycieczkę i przy najbliższym odpoczynku siada na kamieniu i
            wyciąga z kieszni i też gada beleco.
            Rozkłada kocyk na plazy lub nad rzeczką, jeziorem czy na leśnej polanie i…
            wyciąga komórkę.
            To po prostu jest idiotyczne!
            A gdzie miejsce na prywatny czas, na odpoczynek od nawału informacji ze
            wszystkich stron, na posłuchanie śpiewu ptaków, szumu wiatru, plusku wody?
            A po co ciągle być do dyspozycji dla wszystkich?
            Jest wieczor, czyli czas dla rodziny.
            Jest niedziela, czyli czas dla rodziny i najblizszych.
            Jest urlop, czyli to MÓJ czas.
            Nie potrafię fascynować się komórką, choć normalnie żadnej „śrubce” nie
            przepuszczę i kocham nowości.
            Byle to nie był telefon komórkowy........
          • dankarol Re: na uwięzi ... 19.05.06, 11:48
            Nie mam komórki i za nia nie tęsknię, bo jeśli byłaby mi potrzebna to tylko
            kilka razy w roku. Może dlatego drażnia mnie troche Ci ludzie gadający wszędzie
            i bez przerw. Ostatnio u nas na osiedlu jest kilku takich, którzy już na stałę
            maja telefon. Idzie ulicą, macha rękami i gada,nie wiadomo, czy sam do siebie
            mówi czy cóś. Dopiero jak sie do niego dochodzi to widać, że przez telefon.
            Śmiesznie to wygląda.
            • graga21 I jeszcze coś... ... 19.05.06, 15:32
              Axsę rozumiem, gdyż miałam podobną „przygodę” z panią doktor, która ni stąd ni
              z owąd wyciągnęła swoją komórkę, by córce przypomnieć, że ma powiesić pranie,
              synowi - że ma wyjść na lekcję angielskiego, mężowi – że zupa stoi w garnku na
              piecu i musi tylko podgrzać.
              I już nie wiedziałam, kto tu jest chory: ja czy pani doktor????.........
              • dankarol Re: I jeszcze coś... ... 19.05.06, 15:55
                Kiedyś stałam za taką jedną w kolejce, cały czas rozmawiała przez telefon, a
                sprzedawczyni pokazywała palcem co chce kupić
                • regine Re: I jeszcze coś... ... 19.05.06, 16:22
                  Zawsze gdy wychodzę z domu, do sklepu, teatru, czy na spacer, komórkę zostawiam
                  w domu. Zawsze po powrocie widzę, sprawdzam, kto dzwonił. Oddzwaniam w razie
                  potrzeby. Telefonu stacjonarnego nie mam podłączonego, to było mieszkanie
                  dzieci. Więc nie podłączali. Ale ciągle gdzieś jestem w rozjazdach i naprawdę
                  kontakt z córkami, czy mamą, (gdzie jestem , czy dojechałam, czy wszystko w
                  porządku), jest mi potrzeny. Wiem, ze można żyć bez komórki, ale czasami jest
                  mi niezbędna. Zwłaszcza, że to jedyny sposób komunikowania się w podróży. Nie
                  prowadzę Bóg wie jakich konferencji telefonicznych. Traktuję ją, jako normalny
                  telefon, do ważnych spraw.
                  • dankarol Chyba też zostanę komórkowcem 02.06.06, 01:07
                    buuuu, siostra chce mnie uszczęśliwić swoją starą komórką. Jeśli myśli, że na
                    spacery będę chodzić ze sprzętem, to się myli. Ja lubię luz, a nie być cały
                    czas pod kontrolą.
                    • regine Re: Chyba też zostanę komórkowcem 02.06.06, 02:26
                      No to szczęściara z Ciebie. Przyjmujemy Cię do klubu "Komórkowców".
                      Nic się nie martw Danusiu, idąc na spacer, czy do sklepu, komórkę zawsze
                      zostawiam w domu. Nie czuję się do niej aż tak "przywiązana". Zobaczysz, można
                      czasami żyć spokojnie i bez dzwonka w kieszeni, torebce, czy na spacerze. Nic
                      na siłę. Rodzinę przyzwyczaiłam, znajomych też. Przychodzę , sprawdzam, czasami
                      oddzwaniam, a czasami wogóle nie zwracam uwagi...No i często nie wiem gdzie
                      leży, gdy dzwoni, biegam po mieszkaniu i szukam smile Tak jak i okularów, które
                      tkwią na nosie..smile
                    • banitka51 Re: Chyba też zostanę komórkowcem 02.06.06, 02:33
                      dankarol - najważniejsze, żeby wiedzieć, kto jest na którym końcu smyczy - gdzie
                      pan, gdzie sługa, no i kto jest kim.
                    • malwina52 Re: Chyba też zostanę komórkowcem 02.06.06, 07:08
                      ona ma tez swoje dobre strony,
                      i czasami w torebce bardzo sie przydaje,
                      polubisz ja smile))))
                      • regine Re: Chyba też zostanę komórkowcem 02.06.06, 08:45
                        No waśnie, trzeba ją polubić. Zgadzam się. Ostatnio, śpię z włączonym
                        telefonem. No i wykorzystuje to córcia, która z uśmiechem nas buzi,
                        woła: "Wstawaj mamuś, my już wstałyśmy. A ty jeszcze śpisz !!!". No i po
                        sapaniu. Bo tam w Kijowie już godzina 9:43, u nas dopiero 9:00 dochodzi...
                        Więc zawsze przed snem, należy ją wyłączyć, Danuś. smile Pamiętaj...!!!
                        • dankarol Re: Chyba też zostanę komórkowcem 02.06.06, 11:17
                          Może macie rację będę sie przyzwyczajać. Chociaż ja mam awersję do telefonów z
                          czasów kiedy dwa na moim biuru dzwoniły prawie bez przerwy. Na szczęście teraz
                          będą dzwonić tylko znajomi.
                          • goskaa.l Oj, jak się cieszę!!! 02.06.06, 11:21
                            I od razu proszę: podaj mi swój numer - także stacjonarny, patrz wątek "apel i
                            prośba"
                          • maladanka Re: Chyba też zostanę komórkowcem 02.06.06, 11:26
                            zostań - ale nie poddaj się. Komórkę mozna wyłączać. Ja moją zabieram tylko w
                            podróż,gdy slubny zostaje, lub gdy idę i mogę wrócic póżniej,to mu meldunek z
                            trasy składam.
                            Prawie nie rozmawiam przez komórkę.
                            Czasem sie jednak przydaje - mam kartę za 50 zł - doładowuje przez Inteligo, -
                            mam 3 miesiące spokoju i prawie zawsze mi zostaje "na zaś"
                            • e-baba Komórki wylegarnią zarazków? 04.08.06, 09:44
                              Telefony komórkowe wchodzą w kontakt z wieloma partiami naszego ciała: rękami,
                              uszami, policzkami, ustami. Dlatego może być na nich więcej bakterii niż na
                              desce klozetowej, której dotykamy tylko pośladkami.
                              Więcej:serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,3527603.html
                              • natla Re: Komórki wylegarnią zarazków? 04.08.06, 09:52
                                No i dobrze, że są, dzięki temu naród staje się coraz odpornirjszy na
                                choroby wink)
                                • jozefina33 Re: Komórki wylegarnią zarazków? 05.08.06, 08:28
                                  Mnie jest potrzebna do kontaktów z dziećmi.Wystarczy ,że któreś napisze sms z
                                  odległego zakątka świata i już jestem spokojna.A numer mają tylko najbliżsi i
                                  nikt mnie nie nęka.
                    • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Chyba też zostanę komórkowcem 04.08.06, 12:27
                      dankarol napisała:

                      > buuuu, siostra chce mnie uszczęśliwić swoją starą komórką. Jeśli myśli, że na
                      > spacery będę chodzić ze sprzętem, to się myli. Ja lubię luz, a nie być cały
                      > czas pod kontrolą.
                      no nie wiem ,czy rozsądnie myślisz...kom. może sie przydać nawet na spacerze.
                      Np. mego małego piesia pogryzła wielka malamutka ( bez smyczy i kagańca - ale
                      z właścicelem, który nie odwoływał a nwet śmiał się ) i wtedy wezwałam policję,
                      która nota bene pojawiła sie po 4 minutach - szok ! spisała świadków i oddała
                      sprawcę do sądu. Tak więc kom. jest pozyteczna bo bywają rózne sytuacje, także
                      o wiele groźniejsze od tej, która powyżej opisałam.
                      • natla Re: Chyba też zostanę komórkowcem 04.08.06, 12:37
                        Danusiu, popieram Padalca. Ja też byłam kiedys wielka przeciwniczka, ale jednak
                        komórka pod reka, to może być skarb w pewnych sytuacjach.
                        Przecież kiedy dzwoni nie musisz wcale jej odbierać, więc nie jesteś pod
                        kontrolą. A swój nr mozesz dać tylko wybranym osobom.
                        • kryzar ja też jestem "komórkowcem" 04.08.06, 12:48
                          i sobie bardzo chwalę. Telefon to taki podręczny organizator. Nie musze pamiętać gdzie i o której mam iść, czy o której wziąć lekarstwo. Bardzo pożyteczny sprzęt, taki mini komputerek. Pamięta o imieninach i urodzinach itp i z odpowiednim wyprzedzeniem zabrzęczy
                          • del.wa.57 Re: ja też jestem "komórkowcem" 04.08.06, 12:55
                            Nigdy nie zostanę komórkowcem,mam telefon,ale nie lubię tych małych
                            telefonów,zeby zadzwonić muszę szukać okularów bom ślepa jak kretsmile))
                            Wiem,że się przydają,różnie w życiu bywa i mam przy sobie jak gdzieś
                            wyruszam,ale jak mówiłam komórkowcem nie zostanę nie piszę żadnych sms-ów.
                        • dankarol Re: Chyba też zostanę komórkowcem 04.08.06, 23:25
                          Ja to rozumiem, że komórka jest potrzebna, ale co i raz brakuje mi kieszeni na
                          komórkę. Gdy były upały miałam kieszeń na kolanie, do której mogłam ja schować,
                          ale teraz w długich spodniach, nie mam kieszeni, a na szyi jej nosić nie bedę,
    • malwina52 SMS-owe problemy w święta i Nowy Rok 20.12.06, 08:01
      Zbliżają się święta - to okres żniw dla operatorów komórkowych. W tym czasie
      wysyłamy najwięcej SMS-ów w całym roku. Według danych Polkomtela, w ubiegłym
      roku w Wigilię, w szczytowym momencie, wysyłaliśmy nawet 1500 SMS-ów na
      sekundę.

      W 2005 roku wysłaliśmy ponad 200 mln SMS-ów w Wigilię i około 150 mln SMS-ów w
      okresie noworocznym.

      Tegoroczne święta mogą być pod tym względem rekordowe, analitycy szacują, że
      liczba SMS-ów grubo przekroczy 230 mln. Przy takim natężeniu sieci SMS-y mogą
      przychodzić nawet z kilkudziesięciogodzinnym opóźnieniem

      nt.interia.pl/telekomunikacja/wiadomosci/news/sms-owe-problemy-w-swieta-i-nowy-rok,849062

      nie czekajmy do swiat esemesujmy juzsmilesmile




      • natla Re: SMS-owe problemy w święta i Nowy Rok 20.12.06, 09:21
        Tak się zastanawiam czy wysyłanie sms-ów nie jest lekceważące, czy nie ładniej
        zadzwonić, wysłać kartkę......ale to chyba znak czasów, tempo życia. Wysłanie
        sms-a jest szybsze, łatwiejsze, a dla młodych ludzi to zupełna normalka.
        • kasia573 Re: SMS-owe problemy w święta i Nowy Rok 21.12.06, 01:05
          My wysyłamy bardzo dużo kartek świątecznych, ale jeszcze "dobijamy" smsami
          i mmsami. Chcemy w ten sposób podzielić się tym, że o kimś w danym momencie
          pamiętamy, połączyć się myślami. Odbieranie telefonu nie zawsze jest wygodne
          w tej sekundzie dla rozmówcy. A sms lub mms przeczyta, gdy zechce...Tak, to
          znak czasów, ale z lekceważeniem mi się nie kojarzy.
          • regine Re: SMS-owe problemy w święta i Nowy Rok 21.12.06, 01:11
            Bardzo rzadko przekazuję życzenia SMS-em. Wolę zadzwonić.
            W tym roku nie wysłałam, żadnej najzwyklejszej kartki pocztą sad
            Nie miałam głowy...Pozostał internet i telefon. Ale tak jak zaznaczyłam tylko
            dzwonienie. Sms-wanie w ten dzień pozostawiam młodzieży.
            Na Nowy Rok jednak łamię swoje zasady i wysyłam i to sporo. Ale w święta nigdy.
            • uyu Re: SMS-owe problemy w święta i Nowy Rok 21.12.06, 02:08
              Moja pierwsza komorka w 1994 roku byla sluzbowa. Miala wielkosc i wage cegly i
              zabierala wiele miejsca w torebce. Na sluzbowej smyczy chodzilam do 2003 roku.
              Od tej pory mamy jedna prosta w obsludze komorke na karte, ktora zabiera z soba
              to ktore wychodzi z domu. Jak moge tak unikam. Choc ta ostatnia, ktora mi
              ukradli miala bardzo fajna gre smile)
              • adria231 Re: SMS-owe problemy w święta i Nowy Rok 21.12.06, 04:33
                moją pierwszą komórkę kupiłam pod koniec 98 roku.Motorola,ciężka,jak cegła(do
                niedawna jej używałam).Wprowadziliśmy się wtedy do nowego mieszkania na nowym
                osiedlu.Moja sunia spodziewała się szczeniąt i potrzebny był jakiś kontakt z
                weterynarzem.Teraz jednak z komórką czuję się trochę,jak na smyczy.Mam ją
                zawsze włączoną.To na wypadek,gdybym pilnie była potrzebna dzieciom,czy wnukom.
            • kinia2341 Re: SMS-owe problemy w święta i Nowy Rok 21.12.06, 22:03
              ja tez nigdy nie pisze na swieta,to nie jest mile dostac ze dwa razy sms z ta
              sama rymowanka..chocby slowo jedno ale starczysmile
              .............
              video.google.pl/videoplay?docid=2662833305514611093&hl=pl
              • kasia573 Re: moja kochana komórka 26.12.06, 22:56
                Posiadaczką telefonu komórkowego jestem od niedawna, od pięciu lat może...
                Pierwsza była MotorolaV2288. Kochałam ją, bo pierwsza. Wcześniej nie zdawałam
                sobie sprawy, że można tak dalece temu urządzeniu ulec. Druga była Nokia6610-
                jeszcze bardziej kochana, bardzo wykorzystywana, głównie do smsowania. Do
                zakupu trzeciej bardzo się przygotowywałam. Jest to Nokia6020. Kocham ją!
                Pisałam wcześniej, że jest to urządzenie dobre dla nieśmiałych. Bardzo dużo
                dobrych słów przyszło do mnie za pośrednictwem SMSów. Niektórym łatwiej wyrazić
                coś "na piśmie" niż w rozmowie. Jestem zwolenniczką SMśów, gdyż można je
                odebrać w wolnej chwili, powtórnie odczytać. MMSki świąteczne oprócz kartek
                wysłałam, tapety sama stworzyłam. I nie były to wierszyki, tylko słowa
                podyktowane potrzebą serca. Mnie komórka daje bardzo wiele: jest moim
                telefonem, notatnikiem, budzikiem i rozrywką. "Noszę" tam zdjęcia bliskich, jak
                wiele osób - w portfelu. Bardzo podoba mi się Nokia6103 i chciałabym, żeby coś
                podobnego było w korzystnej ofercie za półtora roku...
                • regine Re: moja kochana komórka 27.12.06, 17:04
                  Poszła w "odstawkę". Św.Mikołaj pod choinkę, "pomylił się" i przyniósł mi
                  zamiast cyfrówki, nowy telefon komórkowy. Muszę przysiąść i "nauczyć" się tego
                  nowego. Stary był znany na pamięć, stara niezawodna,"obronna" NOKIA, jak ją
                  nazywałam. Służył mi chyba z 7 lat .Prosty w obsłudze jak "bambus" smile
                  Ten malutki, funkcji różnych ma do licha, więć muszę go "rozgryźć "...
                  Ale to już po Nowym Roku, na spokojnie się za to zabiorę. Odbierać wiadomości i
                  wysyłać potrafię, numer ten sam, więc bez większych problemów jak na razie smile
                  • sagittarius954 Re: moja kochana komórka 27.12.06, 17:06
                    ...ale nie podałaś jaki to telefon , czyli jakiej firmy?smile
                    • regine Re: moja kochana komórka 28.12.06, 15:18
                      To Sony Ericsson. Aż tyle wiem o niej smile)Coś taki ciekawski ?
                      Rozgryzam toto cacko...Marnie mi idziesad Jestem słabeuszem w "rozgryzaniu"
                      nowości. Jeszcze trochę mi to zajmie, bo nie mam kiedy dokładnie poczytać, co i
                      z czym się "je" smile
    • malwina52 Rekordowe Święta dla operatorów 28.12.06, 07:18
      nt.interia.pl/wiadomosc_dnia/news/rekordowe-swieta-dla-operatorow-komorkowych,851639

      W okresie Świąt Bożego Narodzenia, tj. od soboty 23 do wtorku 26 grudnia br.,
      użytkownicy sieci komórkowych w Polsce wysłali rekordową liczbę 596 mln SMS-ów
      i ponad 3,1 mln wiadomości multimedialnych MMS.

      Najwięcej SMS-ów wysłali klienci Orange, ponad 231 mln. Użytkownicy Polskiej
      Telefonii Cyfrowej przesłali 190 mln SMS-ów, a Plusa - 175 mln.

      niezly biznes ta telefoniasmile))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka