Dodaj do ulubionych

O zebach...

29.04.05, 05:08
Bedac na wieczornym spacerze w wokol mego domu
pomyslalem sobie ze chyba nikt nie poruszyl
sprawe zebow. Dlaczego ten temat wlasnie?

Otoz dzisiaj zona i ja bylismy u naszego
dentysty. Ja na co 6 miesieczne czyszczenie
a zona na plombowanie.
Oj nameczylem ja sie kiedys w Polsce z mymi zebami.
Wlasciwie to juz od dziecka mialem problem z zebami.
Rodzice nie za bardzo dbali zeby brac mnie do regularnej
kontroli. Pozniej juz w starszym wieku nasiedzialem sie
gndzinami na poczekalni.
Dlatego tez postanowlem ze ja bede robil inaczej.
rRgularnie "jak zapisal" bralem cala rodzine na regularne wizyty.
Wysilek sie oplacil, dzieci maja ladne zeby.
Jezeli chodzi o mnie z zona niegdy nie mielismy tu bolu zeba.
Wszystko bylo w pore leczone.

Ot to takie me "zebowe rozwazanie"
Obserwuj wątek
    • axsa Re: O zebach... 29.04.05, 08:13
      Właśnie przez to, że się bałam dentysty i dobijało mnie wyczekiwanie to mam
      efekty w postaci dwóch brakujacych i trzech sztucznych zębów.
      To jest bardzo dobry wynik, jak na mój wiek, ale to pewnie dziedziczne, bo mama
      i rodzeństwo mają bardzo mocne uzebienie.
      No cóż, nie w porę zrozumiałam, ze zęby to nie włosy - nie odrosną.
    • malwina52 Re: O zebach... 29.04.05, 08:24
      Panie doktorze, bolą mnie zęby, które mi Pan wstawił!
      - A nie mówiłem, że będą jak prawdziwe!


      --------------------------------------------------------------------------------

      - Proszę otworzyć szeroko buzię - poprosił dentysta,
      - Dobrze, właśnie tak! Ma Pan ogromny ubytek w zębie trzonowym - ogromny ubytek
      w zębie trzonowym.
      - To bardzo źle! - opowiedział pacjent. - Ale i tak boję się bez powtarzania
      Pana doktora.
      - Nie powtarzałem! - odpowiedział dentysta. - To było echo.


      --------------------------------------------------------------------------------

      Ma pani bardzo ładne zęby - zwraca się dentysta do pacjentki.
      - Tak ? To po mamie.
      - A pasowały ?


      --------------------------------------------------------------------------------

      - Panie doktorze czy ma pan coś na moje zęby?
      - Tak, woreczek...


      --------------------------------------------------------------------------------

      Dwie doświadczone kobiety rozmawiają o sprawach sercowych:
      - Czy spotkałaś już mężczyznę, na którego widok drgnęło ci serce i odezwały się
      wszystkie zmysły? Czy miałaś do czynienia z brutalem, na którego widok zadrżały
      ci wszystkie nerwy? Człowieka, którego się obawiałaś, a jednak musiałaś być
      posłuszna jego woli i musiałaś udać się do niego?
      - Owszem. Spotkałam takiego człowieka.
      - Kto to był?
      - Mój dentysta.


      --------------------------------------------------------------------------------

      U laryngologa matka mówi do synka:
      - A teraz bądź grzeczny i powiedz ładnie: - AAA, żeby pan doktor mógł wyjąć
      palec z twojej buzi!


      --------------------------------------------------------------------------------
      • malwina52 Re: O zebach... 29.04.05, 08:32
        zawsze uzywalam dobrej pasty
        do zebow i regularnie z dziecmi
        odwiedzalam gabinet prywatny,
        robie wszystko zeby miec
        jak najdluzej swoje zabki,
        polatane ale jak narazie swoje
        • pia.ed Czym skorupka nasiaknie, tym na starosc ......... 29.04.05, 10:54
          Moj dorosly syn nie ma ani jednej plomby, ale w Szwecji kladzie sie
          NIESAMOWITY nacisk na stan uzebienia.
          Rekomenduje sie, aby myc dziecku juz PIERWSZY zabek.
          Dawac dziecku nowa szczoteczke do trzymania od czasu do czasu w buzi
          aby sie z nia oswoilo.

          Kiedy dziecko ma roczek, to juz "samo" myje zeby szczoteczka i pasta do zebow.
          Matka oczywiscie poprawia. Rekomenduje sie to tak dlugo jak potrzeba przez
          najblizsze kilka lat, az dziecko nauczy sie porzadnie myc.

          Raz na tydzien dziecko plucze zeby specjalnym plynem, ktory barwi na czerwono
          nieumyte miejsca.
          Wtedy wiadomo jak nakierowac dziecko.
          Pierwsza wizyta u dentysty odbywa sie w wieku 2 lat, kiedy dziecko jeszcze
          nie nauczy sie bac!

          Szwedzkie matki nigdy nie daja dziecku soczkow w butelce, tylko WODE z kranu.
          Soczek traktuje sie jako jedzenie po ktorym trzeba umyc zeby, wiec nie mozna
          go miec w ustach caly dzien.
          Butelko z soczkami widuje sie czesto u matek z Jugoslawi, a ich dzieci maja
          karries juz jako 3 latki!!!

          Kazde dziecko w przedszkolu ma swoja szczoteczke i paste do zebow i myje zabki
          raz dziennie, aby przyzwyczaic i te dzieci ktore nie maja tego zwyczaju,
          bo w Szwecji jast coraz wiecej azylantow, ktorzy nigdy nie myja zebow!

          W trzech pierwszych klasach podstawowki dzieci maja w klasie szczoteczki
          i paste, bo przychodzi od czasu do czasu instruktorka dentystyczna
          i uczy higieny zebow.

          Propaguje sie uzywanie nitki i specjalnych wykalaczek dentystycznych.
          Kiedys dzieci mogly jesc slodycze TYLKO W SOBOTE i dzialalo to swietnie,
          poniewaz wszyscy tak robili.

          Dzis niestety Arabowie pozakladali kioski ze slodyczami na kazdym rogu,
          jest masa cudzoziemcow ktorzy nie zabraniaja jesc dzieciom slodyczy
          caly czas i sa tego skutki!

          Dzieci i mlodziez do 19 lat ma BEZPLATNEGO dentyste.
          Moga pojac do ktorego chca, prywatnie lub do przychodni,
          a panstwowa ubezpieczalnia pokrywa dentyscie koszty.

          Szkola tez pomaga w utrzymaniu higieny zebow, bo poniewaz dentysci nie
          przyjmuja wieczorem, tylko maja te same godziny co rodzice i dzieci,
          wiec nauczycielka PILNUJE aby dziecko poszlo do dentysty!
          W klasie wisza kartki z wezwaniami do dentysty i nauczyciel pilnuje
          aby dziecko nie zapomnialo!

          U mniejszych dzieci tak ustala sie czasy w przychodni, aby kilkoro dzieci
          moglo pojsc naraz pod czyjas opieka.

          Tak nauczony mlodzieniec i panna, ktory zreszta widzi dobryprzyklad w odmu,
          bedzie dbal o zeby cale swoje zycie.

          A po ukonczeniu 19 roku zycia dentysta jest PELNOPLATNY, bo nie podlega pod
          kase chorych.
          • pia.ed Re: Czym skorupka nasiaknie, tym na starosc .... 30.04.05, 10:26
            W Polsce szalenie dbalam o zeby, co bylo latwe, bo dentysta byl bezplatny.

            Tutaj samo coroczne sprawdzenie kosztuje bardzo duzo.
            Poniewaz nie da sie tego przeliczyc na pieniadze (pensje sa rozne w kazdym
            kraju), wiec podam przykladowo, ze 1 kg kotleta schabowego kosztuje 39,90 kr.

            SPRAWDZENIE zebow kosztuje od 450 kr wzwyz. Podobno w pewnych regionach kraju
            biora nawet 700 kr.
            Jesli przy sprawdzeniu zebow dentysta znajdzie mala dziurke,
            to nie placi sie za sprawdzenie, tylko za zaplombowanie,
            jakies 700 kr.

            Usuwanie kamienia przez higienistke 450 kr.
            Koronka porcelanowa 5 000 kr.

            Do 1500 kr pacjent placi 100%. Powyzej tej sumy jest 10% znizki, ale tylko
            na prace dentysty. Material placi sie zawsze 100%.
            Tak wiec koronka dalej kosztuje 5 000 kr, a inplantant 12 000 kr.

            W zeszlym roku mialam osemke zniszczona wieloma plombowaniami,
            a korzenie byly slabe, widzialam to na monitorze u dentysty.
            Zaproponowal leczenie kanalowe.
            Po trzech wizytach mialam juz koronke, no i bylam biedniejsza o 8 300 kr...

            Nie ma ZADNEJ mozliwosci ubezpieczenia sie prywatnie.
            • august2 Re: moje uwagi 30.04.05, 15:49
              Z ta bezplatnoscia to roznie bywalo. Jezli ktos chcial miec dobrze zaleczone
              zeby to musial miec znajomosci albo "prezencik" dac - to sie nazywalo za darmo.

              Ci inni bez tych kontaktow chodzili do tzw spoldzielni
              gdzie trzeba bylo placic. Moja mama tak robila - musiala placic.
              Nawet tam musialem godzinami sidziec na poczekalni - gdyz nie
              wymyslono wtedy wizyt na okreslony czas.

              Wiem ze dla niektorych moze sie wydawc dziwne ale byly 2 Polski
              jedna w duzych miastach jak Warszawa czy caly Slask a inna w malych
              miastach jak moje. W tej pierwszej bylo wszystko (prawie wszystko) na
              wyciagniecie reki w mojej trzeba bylo o podstawowe sprawy "zabiegac".

              Ten kto nigdy nie chorowal zawsze mowil ze leczenie jest bezplatne.
              Moja zona czesto byla w szpitalu w dawnych czasach, moj starszy syn
              niewiele brakowalo zostalby kaleka. Tak wiec moge cos na ten temat powiedziec.
              • tesunia Re: moje uwagi/zeby 30.04.05, 20:09
                i nic nie moge dodac do pii informacjismile)
                ale moze to,ze zakladaja wczesnie mlodziezy takie "prostowacze"
                szyny na zabki by wyrownac zgryz,lub skrzywiony zab,


                a moje zebusie sa OK,
                chodze regularnie na kontrole,
                nawet wymienilam amalgany te mniejsze,
                dwa wielgasne nieruszam,bo moze i stracilabym wtedy zeba,
                jest w takim stopniu wypelniony...
              • pia.ed Re: moje uwagi 30.04.05, 21:38
                Pochodze z duzego miasta i nigdy nie musialam dawac dentyscie prezentow, wiec
                dla mnie bylo 100% bezplatnie!
                Tak samo okulista. Przyslugiwalo calkowicie bezplatnie 2 pary okularow
                (zwykle i sloneczne). Jak sie wzrok pogorszyl za 3 miesiace, to mialo sie
                prawo do nastepnych dwu par.
                Mozna bylo doplacic do ladniejszej oprawki, ale mnie bylo ladnie (?)
                we wszystkich, wiec na okulary tez grosza nie musialam wydawac!
    • natla Re: O zebach.......August 30.04.05, 21:43
      Już gorszego tematu nie mogłeś wymyśleć wink)))))
      Już słyszę "bormaszynę"......łeeeee
      Miałam swoją dentyskę całe dorosłe życie (teraz niestety na emeryturze)
      i zawsze jej mówiłam : "jak taka śliczna kobieta (bo rzeczywiście była i jest
      ciągle bardzo ładna) może mieć taki okropny zawód".Niestety w dawnych czasach
      była do dyspozycji jedna pasta do zębów (dziś jeszcze czuję tą proszkową maź w
      ustach) i gdzyby nie rodzice, którzy do mycie zębów mnie zmuszali, aż
      zrozumiałam, bo chyba byłabym bez zębów. I tak trzonowce utraciłam
      w większości, a najgorsze, że zęby mi się lekko rozsunęły i od ok. roku
      zrobiła się okropna przerwa między jedynkami. Właśnie 2 dni temu rozmawiałam
      z dentystką na ten temat i da się coś zrobić.
      • kla-ra Re: O zebach.......August 30.04.05, 22:33
        Chyba bylam wyjatkiem.
        Znajoma rodzicow leczyla moje mleczne zeby opowiadajac mi bajki.
        Pasty do mycia zebow byly ochydne pamietam "Nivea".
        Od czasu do czasu w paczce rodzinka przysylala pasty w pieknych
        opakowaniach,pieniace i smaczne.
        Majac 16 lat zmarla nasza kochana dentystka.
        Znalezienie dobrego prywatnego gabinetu odbywalo sie po wielkich znajomosciach.
        Po latach bedac w Danii poszlam zbolem zeba do dentysty.
        Bolal mmnie zab plombowany.
        Kiedy detysta zobaczyl co mam w zebie do siostry komentowal o braku sztuki
        leczenia zebow w naszym kraju.
        Po powrocie zmienilam dentyste.
        Druga ciaz zjadla mi troche zabkow i oczywiscie braki tylne zastapil dobrze
        wykonany mostek.
        O cenach nie pisze bo i po co.Kazdy z nas lubi dobrze pojesc i pogrysc wlasnymi
        zabkami.
        A w Polsce aby te zabki miec to trzeba sporo zaplacic.
        Dzieci byly juz wychowane na dobrych pastach do zebow i dobrych materialach
        dentystycznych.
        To juz zupelnie inne pokolenie.
        Boje sie tylko jednego.Przyzwyczailam sie do mojego juz na emeryturze dentysty
        i co bedzie kiedy mi go zabraknie.Kazda zmiana to dla mnie duzy problem.
        • august2 Re: O zebach.......Klara 30.04.05, 22:56
          Widze Klaro ze w pewnych sprawach mamy
          podobne zdanie. Dzieki za poparcie.

          Jak tutejszy dentysta zobaczyl zeby mojej
          zony (bylo to zaraz po przyjezdzie) to tylko
          pokiwal glowa i grzecznie powiedzial
          o "innym sposobie leczenia zebow".

          I caly czas sie upieram ze za komuny byly
          "dwie Polski".
          • krista57 Re: O zebach. 30.04.05, 22:58
            • krista57 Re: O zebach. 30.04.05, 23:08
              przepraszam .....ale poszło bez mojej kontroli...

              Dziękuję za wątek,to mi przypomina ,ze powinnam pójść do dentysty na kontrolę.
              Niewiele troszczę się o moje zęby a mam je jak narazie wszystkie i to w dobrym
              stanie.Wierzę w tzw.dobre geny.Oddziedziczyłam po przodkach mocne zęby i włosy
              i nic tego nie zmieni.Narzekam na wiele innych rzeczy i choćbym nie wiem jak
              dbała np o skórę to i tak bedzie blada,brzydka i sucha.....i nic nie jest w
              stanie tego zmienić,żaden kosmetyk czy lek.
      • pia.ed Re: O zebach......pasta do zebow 01.05.05, 10:18
        Pasta do zebow nie ma zadnego znaczenia, tak tylko probuja nam wmowic
        producenci pasty do zebow, a ludzie sie nabieraja na reklame...

        W dziecinstwie, zaraz po wojnie, mylam zeby sola, potem tym ohydnym proszkiem
        od ktorego zbieralo mi sie na wymioty.
        A zeby mam wszystkie...
        W Szwecji kupuje najtansza paste byleby pasowala mi smakiem.
        Wszystkie pasty sa z fluorem, gdyby nie byly, to mozna zawsze PLUKAC fluorem.

        Pasty ze scieraczem sa bardzo szkodliwe dla szkliwa!
        Sensodyn pomaga jak umarlemu kadzidlo, a jest kilkakrotnie drozszy od pasty
        produkowanej przez Euroshop lub Eldorado. Te dwie nazwy to symbol taniego
        jedzenia i innych rzeczy produkowanych tanio gdzies w Europie
        i importowanych do wszystkich krajow UE.

        Taka jest moja opinia na podstawie wlasnego doswiadczenia.
        • mi.ka.n Re: O zebach......pasta do zebow 01.05.05, 10:54
          Zgadzam się z Pia.ed co do wszystkich kwestii tu poruszanych.Auguście zdarzają
          i zdarzały się jak w każdym zawodzie różne osoby ją wykonujące.Są też
          tacy ,którzy nie potrafią być inni jak uczciwi i przyzwoici.Składa się na to
          wiele czynników.Wychowanie,charakter ,osobowość,jak również spokój własnego
          sumienia co do rzetelności wykonanej pracy.Zrobionej tak żeby nikt po nim nie
          poprawiał.Tę zasadę wyniosłam z domu i zawsze w pracy zawodowej tak
          postępowałam nie licząc na żadne profity poza miesięcznym nędznym
          wynagrodzeniem.Zgadzam się jednak z Tobą ,że nieetyczni ludzie występują.Jakw
          każdym innym zawodzie.Piętnowałam(bo już jestem na emeryturze) to zawsze w
          czasie swojej kilkudziesięcioletniej pracy.Inna kwestia,że byłam traktowana jak
          czarna owca.
        • natla Re: O zebach......pasta do zebow 01.05.05, 11:02
          .......i pewnie masz rację, ale jednak dobra pasta przyciaga dzieci, a to uczy
          nawyku.
          • pia.ed Re: O zebach......pasta do zebow dla dzieci 01.05.05, 13:54
            Oczywiscie, dzieciom SMACZNA pasta moze pomoc, napisalas o naszym
            dziecinstwie, wiec sobie nie skojarzylam.

            Szwedzkie malutkie dzieci, nie przyzwyczajone do slodyczy i soczkow,
            zadawalaja sie lagodna pasta do zebow, tyle ze bez fluoru.
            Nikt nie stworzyl specjalnych produktow dla dzieci,
            bo nie ma zapotrzebowania.

            Od trzeciego roku zycia dzieci uzywaja
            paste do zebow z fluorem dla doroslych
            i sa juz "starymi wygami" przy kontrolach uzebienia u dentysty.
    • malwina52 Re: O zebach... 23.05.05, 08:22
      Minuty dla zębów Gazeta Lubuska

      Są tacy, co zębów nie myją. Są i myjący. Ci ostatni też powinni przeczytać ten
      tekst.


      Bo stomatolodzy mówią zgodnym chórem: zębów myć nie umiemy.
      Szczotkujemy za krótko, niedokładnie, bez sensu, bo nie znamy właściwej
      techniki i nie mamy wyrobionej ręki. Nie używamy przyborów dodatkowych: nitek
      dentystycznych, wykałaczek itp. No i za rzadko zmieniamy szczoteczki.

      Raczej średnie


      Ale najpierw te szczoteczki kupujemy, gubiąc się w ich obfitości. Różne
      kształty, różna twardość. Co wybrać?
      - Zdecydowana większość pacjentów powinna używać szczoteczek medium, czyli o
      średniej twardości – mówi lekarz stomatolog Jacek Kotuła z Zielonej Góry. –
      Miękkie polecane są tylko w ostrych stanach zapalnych dziąseł i przyzębia.
      Twarde mogą stosować jedynie ludzie o dobrze wyrobionych nawykach
      higienicznych, umiejący prawidłowo szczotkować zęby. Inaczej mogą sobie
      zaszkodzić.
      Co jest niebezpiecznego w twardej szczoteczce? Szorując nią zęby, możemy
      doprowadzić do zaniku brzegu dziąseł i powstania ubytków niepróchniczego
      pochodzenia.
      A kształt szczoteczki? Każdy powinien dobrać taki, jaki mu najbardziej
      odpowiada.
      - Jeśli ktoś decyduje się na szczoteczki elektryczne, to polecałbym
      akumulatorowe – mówi J. Kotuła. – Bo baterie wyładowują się i już po kilku
      dniach możliwości szczotkowania maleją, co prowadzi do niedokładnego
      oczyszczenia zębów.

      Zapytaj lekarza


      Parą do szczoteczki jest pasta. Jaką wybrać, by związek był udany?
      - Każda pasta jest dobra – twierdzi J. Kotuła. – Bez pasty musielibyśmy
      szczotkować zęby kwadrans, a tak wystarczą trzy minuty. Dobrze jest zapytać
      swego stomatologa, jaką pastę poleca. Bo mają one różne właściwości.
      Są pasty z dużą zawartością fluoru (albo w postaci aminofluorku albo fluorku
      sodowego). Hamują rozwój próchnicy. Przez szkliwo zębów dzieci łatwiej
      przyswajalny jest aminofluorek. Warto więc czytać, co jest w środku tubki.
      Są pasty na nadwrażliwość zębów, są hamujące odkładanie się płytki nazębnej, są
      z wyciągami ziołowymi, które łagodzą zapalenia dziąseł albo ze składnikami
      wybielającymi zęby. No i łączące w sobie wszystkie składniki.
      - Obecne pasty zawierają związki chemiczne o dłuższym okresie działania, nie
      wywołujące skutków ubocznych w postaci przebarwień zębów – mówi stomatolog
      Jacek Kotuła. – Warto spytać swego lekarza, jaki rodzaj pasty poleca.

      Śmieci pod dywan


      Szczoteczka i pasta to za mało, żeby zęby były bezpieczne. Niezbędne jest
      stosowanie nitki dentystycznej. Bez niej nie oczyścimy dokładnie powierzchni
      między zębami.
      - Nitki powinniśmy używać co najmniej raz dziennie. Najlepiej przed wieczornym
      myciem zębów. Jeśli nie wiemy, jak się do tego zabrać, należy poprosić
      stomatologa o instruktaż – radzi J. Kotuła.
      A jak prawidłowo myć zęby? Co robić, żeby nie było to „zamiatanie śmieci pod
      dywan”? Nie myć zębów horyzontalnie, czyli od ucha do ucha. Stomatolodzy
      polecają dzieciom metodę ruchów okrężnych, a dorosłym – metodę wibracyjno-
      wymiatającą.
      - Polega ona na tym, że układamy szczoteczkę pod kątem 45 stopni na granicy
      dziąsła i zęba, włosiem skierowanym w kierunku dziąsła – mówi J. Kotuła. – W
      pierwszej fazie delikatnym ruchem wibrującym usuwamy płytkę nazębną z granicy
      dziąsłowej i masujemy dziąsło. W drugim etapie ruchem wymiatającym usuwamy ją w
      kierunku brzegu siecznego czy powierzchni żującej. To najlepsza metoda
      szczotkowania. Wszystkich przerażonych zawiłością metody czytelników odsyłam
      teraz do łazienki. Zawiłość okaże się pozorna.


      GRAŻYNA ZWOLIŃSKA

      • regine Re: O zebach... 09.06.05, 22:12
        CIEKAWY ARTYKUŁ-
        ZAPRASZAM!!!!!
        Nie wszystko, co słodkie, szkodzi naszym zębom. Przysmakiem, który wręcz
        zapobiega rozwojowi próchnicy i kamienia nazębnego, są rodzynki - ogłosili
        naukowcy z Uniwersytetu Illinois podczas tegorocznego zjazdu Amerykańskiego
        Towarzystwa Mikrobiologicznego. - Odkryliśmy, że rodzynki zawierają wiele
        związków hamujących rozwój szkodliwych bakterii - tłumaczy dr Christine D. Wu
        kierująca badaniami. W słodkich bezpestkowych rodzynkach Thompsona (jednej z
        popularniejszych odmian spożywczych) badacze wykryli m.in. betulinę i kwas
        oleinowy - silne przeciwutleniacze o działaniu bakteriobójczym. - Rodzynki
        unieszkodliwiają różne gatunki bakterii - wyjaśnia Wu. - Zarówno te powodujące
        próchnicę, nieświeży oddech, jak i choroby dziąseł. Substancje uniemożliwiają
        bakteriom przywieranie do szkliwa i tworzenie płytki nazębnej od której tylko
        krok do dziurawych zębów.
        • bubliczka Re: O zebach... 09.06.05, 22:21
          Czy mozna w wieku starszym dokonac korekty zgryzu i zrobic estetyke totalnie
          zaniedbana w PRL-u?
          • takanietaka Re: O zebach... 09.06.05, 23:49
            Oj zęby ,to naprawde powazny temat .Ja mam prawie wszystkie ,ale naturalnie
            plombowane na wszystkie strony i błogosławie te dzisiejsze drogie plomby
            którymi mozna nadbudowac ułamany zab i zalepic małą dziurke nie trobiąc jej
            przy okazji dyżo wiekszej.Ale do rzeczy .Nie zgadaam sie ze to wszystko jedno
            jaka pasta..Wyjątkiem jsa pasty na tak zwane wrazliwe zęby (odkryte szyjki
            zębowe)..stosuje je od woelu juz lat i tylko dzieki temu nie umieram z bólu
            przy zimnym,gorącym itd.To naprawde działa,przynajmniej u mnie!Druga rzecz ..to
            płukanie zębów woda pod cisnieniem.Poleciła mi to zagraniczna
            kolezanka ,przyznam ze byłam sceptyczna ,tymbardziej ze to dosyc drogie ..ale
            sie jakos przemogłam bo strasznie męczyłam sie z kilkoma "kieszonkami" w
            dziąsłach do których było cięzko sie dostac i nitką i szczoteczką .Uzywam tego
            juz chyba z 8 lat i jestem absolutnie uszczęsliwiona ,bardzo to dobre ,polecam
            gorąco .Woda pod cisnieniem wywala i wypłukuje wszystko i nic sie nigdzie nie
            skryje ,żadna pesteczka od truskawki ani inna cholera.
            <<nigdy nic nie wiadomosmile)>>
            • malwina52 Re: O zebach... 10.06.05, 07:34
              Jak dobrze, ze bywasz absolutnie szczesliwa smile))))
              Zinteresowala mnie ta woda pod cisnieniem,
              gdzie ja kupujesz? sama sobie nia czyszcisz
              czy w gabinecie?
              Prosze cobys sie troche rozgadala wiecej.
              • zlapalamoddech Re: O zebach... 10.06.05, 07:46
                Ja też jestem zainteresowana tą wodą pod ciśnieniem. Co to takiego? Gdzie się
                to kupuje i jak używa? Słyszałam że takie zabiegi robią w sanatoriach. Ale jak
                rozumiem można to robić samemu w domu.
                • takanietaka Re: O zebach... 10.06.05, 08:47
                  Juz sie rozgaduje !Urządzenie jest w polsce prawie w kazdym sklepie z biała
                  technika i supermarkecie ,tyle ze dopóki człowiek nie wie o co chodzi to
                  przelatuje to wzrokiem.Moje pierwsze było Brauna razem ze szczoteczka
                  elektryczna .To jest taki jakby półlitrowy (chyba )pojemniczek a uchwytem
                  długim gdzie na końcu jest jakby szczoteczka do zębów ale z cieniutką rurka z
                  której leci mocnym cieniutkim strumieniem woda.Podłączone toto do prądu ,u mnie
                  zawieszone troche powyżej umywalki w łazience.Ma regulacje cisnienia wiec każdy
                  dobierze ..no i ta woda wszystko wywali spomiedzy dziąseł i zębów.Kosztuje na
                  ogół około 250-300 zł (ze szczoteczka)jest oczywiście dla całej rodziny ma 4
                  końcówki dla kazdego .Ja jestem z tego bardzo zadowolona i po prostu jak gdzies
                  wyjeżdżama to szczoteczke elektryczna zabieram ,ale tego mi bardzo
                  brakuje.Baardzo polecam!
                  • zlapalamoddech Re: O zebach... 10.06.05, 09:32
                    Takanietaka bardzo Ci dziękuję. Poszukam w sklepach. Cena rzeczywiście nie
                    mała, ale w ogólnym bilansie opłaci się.
                    • danurn Re: O zebach... 10.06.05, 10:14
                      Tyle czytaw a o tym urządzeniu słyszę po raz pierwszy - muszę sie
                      zainteresować - nitki nie używam, niestety.
                      • natla Re: O zebach... 11.06.05, 16:53
                        Napisałam ponize Owakiej, że ja to robię słuchawką prysznicową pod największym
                        ciś. Ciekawa jestem, czy jest to wielkaróżnica.
                        Cisnienie wody jest bardzo duże, a żeby określić, to sądzę, że gdybym miała
                        paradentozę, to mogłabym tak ząbeczki usuwać. wink)))
            • natla Re: O zebach... 11.06.05, 16:48
              Ha! Jak zkupiłam nową, z kilkoma opcjami słuchawkę pod prysznic, to wlaśnie
              wpadłam na pomysł płukania zębów pod największym ciśnieniem. To super sposób na
              wypłukanie niedoczyszczonych zębów. A i też tak zalecany przez dentystów masaż
              dziąseł.
              • tesunia Re: O zebach... 11.06.05, 20:23
                tu sa specyjalne mini szczotecki o roznym rozmiarze
                dostosowanych do szczelin miedzy zebami,
                ktorymi swietnie sie wyczyszcza pozostalosci,
                sa rozne nitki specyjalne ,ktorymi sie czysci miedzy zebami,
                masaz dziasel zalecaju tu zwykla szczoteczka do zebow.
                • takanietaka Re: O zebach... 11.06.05, 20:30
                  Ovszem,ovszem,ale jak sa przy odsłonietych szyjkach zebowych sa gdzies jakies
                  kieszonki ,to nic nie pomoze ..tylko ta woda.Przynajmniej mnie.Ale mysle ze ten
                  pomysł Natli z tuszem na zęby to moze tez byc niezły.Z ciekawości spróbuje !
                  <<nigdy nic nie wiadomosmile)>>
          • regine Re: O zebach... 09.06.05, 23:57
            Słyszałam,że niezależnie od wieku,można dokonywać korekty zgryzu .Ale czy po
            lub przed 50-tką nie wiem.Trzeba po prostu zapytać o to dobrego stomatologa.
            Od tego bym radziła zacząć.
            • mira54 Re: O zebach... 10.06.05, 20:01
              O zeby zawsze dbalam zarowno dzieci jak i swoje.
              Co pol roku chodzimy do kontroli i poki co nie
              mamy z nimi problemow.
              • tesunia Re: O zebach... 10.06.05, 23:21
                dostalam dzis czas do higienistki zabkowej na zdjecie kamyczka ,
                jak co roku,i sie ucieszylam,bo zauwazylam,
                ze jakos go jaby przybylo porownujac poprzedni rok.
    • xs2 Re: O zebach... 08.07.05, 12:19
      Ciekawy wątek godny kontynuowania.Dla zainteresowanych podaję ciekawe miejsce
      które odwiedzam szukając informacji z tej dziedziny
      www.forum.dentonet.pl/?s=152;sS=751;sID=236;cPN=0. A dla tych którzy
      chcieliby nabyć lub pooglądać irygator stomatologiczny/sama się do takiego
      zakupu przymierzam/- podobno godny polecenia/tutaj też ktoś zachwalał/
      www.polkardbis.pl
      • kla-ra Re: O zebach... 09.07.05, 16:20
        Po przyjezdzie zjadlam 2 "szyjkowe " plomby.
        Niby zaden problem,telefon do dentysty i klopot z glowy.
        Niestety moj dentysta wyjechal na urlop.
        I problem jest nie do pokonania.Moja osoba nie akceptuje zadnego innego
        dentysty.
        Zamowilam wizyte u dentysty corki,niestety odmowilam ja.
        To nie strach,ani obawa przed bolem.
        Raczej brak zufania do nowego "dlubacza".
        • takanietaka NOWY DENTYSTA.. 13.08.05, 15:56
          No własnie z powdu wypadniecia plomby która jest połową mojego zęba i sezonu
          urkopowego znalazłam sie nieoczekiwanie u nowego dentysty ..takiego co to
          podobno najlepszy w miescie,ni i miedzy innymi dowiedziałam sie ze ten milion
          plomb przyszyjkowych co to je mam nie sa dobre..zapaytałam co to znaczy ze
          wypełnienia sa nienajlepsze (chciałam wiedziec czy to kwestia materiałów czy
          pracy mojej dotychczasowej dentystki)..odpowiedział na to ze widzi ze są
          robione "z wolnej ręki " ..czyli przy wilgotnych dziasłach ..a on ma inny
          sposób i robi wypełnienia "na sucho" ..czyli rozumiem duzo lepiej .Czy ktos wie
          o co chodzi ??Na czym to polega ?Ide do dobudowania tego zęba za tydzień ..i
          ciekawa jestem ceny i pracy dentystycznej !Może rzeczywiscie lepiej...i duzo
          drozej??
          • august2 Re: NOWY DENTYSTA.. 13.08.05, 16:07
            Takanietaka, zycze powodzenia z dentysta.

            ... to leczenie u dentysty jest platne?
            A co z ubezpiczeniem?
            • takanietaka Re: NOWY DENTYSTA.. 26.08.05, 11:16
              Auguście ,od tak wilu juz lat chodze prywatnie do dentysty i wszyscy moi
              znajomi ,ze juz nawet nie wiem czy cos sie nalezy z ubespieczenia. W momencie
              gdy wynależli te nowe utwardzalne plomby ,które sie dobrze trzymaja ,a u
              państwowgo były wciaz te wypadajace ,do których trzeba było zrobic duża dziurke
              (juz nie mówie o nieleczeniu kanałowym tylko wyrywaniu zębów)wiekszośc ludzi
              przeszła do prywatnych ,jezeli mogła.Ale wiesz sam ,ze to nie tylko sprawa
              pozycji finansowej ,ale priorytetów zyciowych .
              <<nigdy nic nie wiadomosmile)>>
              • kryzar co się należy 26.08.05, 17:41
                Podobno w ramach ubezpieczenia zdrowotnego wszyscy mogą sobie wyleczyć 2 górne
                i 2 dolne przednie zęby.Reszta za forse.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka