toskania8
09.08.05, 22:54
Gdy Znudzenie ostentacyjnie ziewnęło po raz trzeci Intryga,
niezmiernie zaintrygowana, uniosła tylko lekko brwi,
Szaleństwo, jak zwykle obłędnie dzikie, zaproponowało:
- Pobawmy się w chowanego!
- W chowanego? A co to takiego? - spytała Ciekawość, z typowym dla
siebie zaciekawieniem
- To zabawa - wyjaśniło żywo Szaleństwo - polegająca na tym,
iż ja zakryję sobie oczy i powolutku zacznę liczyć do miliona.
W międzyczasie wy wszyscy dobrze się schowacie, a gdy skończę
liczyć, moim zadaniem będzie was odnaleźć.
Pierwsze z was, na którego kryjówkę trafię, zajmie moje miejsce
w następnej kolejce.
Podekscytowany Entuzjazm zaczął tańczyć w towarzystwie Euforii,
Radość podskakiwała tak wesolutko, iż udało się jej
przekonać do gry Wątpliwość, a nawet Apatię, której nigdy
niczym nie dało się zainteresować.
Jednakże nie wszyscy chcieli się przyłączyć. Prawda wolała
się nie chować, w końcu i tak zawsze ją odkrywano. Duma
stwierdziła, że zabawa jest głupia, ale tak naprawdę w głębi
duszy gryzło ją, iż pomysł wyszedł od kogo innego.
Tchórzostwo z kolei nie chciało ryzykować.
- Raz, dwa, trzy - zaczęło liczyć Szaleństwo.
Najszybciej schowało się Lenistwo, osuwając się za pierwszy
lepszy napotkany kamień. Wiara pofrunęła do nieba, a Zazdrość
ukryła się w cieniu Triumfu, który z kolei wspiął się o
własnych siłach hen! Na sam szczyt najwyższego drzewa.
Wspaniałomyślność długo nie mogła znaleźć dla siebie
odpowiedniego miejsca, gdyż wszystkie kryjówki wydawały się jej
idealne dla przyjaciół: krystalicznie czyste jezioro było
wymarzonym miejscem dla Piękności, dziupla - w sam raz dla
Nieśmiałości, motyle skrzydła stworzono dla Zmysłowości,
powiew wiatru okazał się natomiast najlepszy dla Wolności.
W końcu Wspaniałomyślność schowała się za promyczkiem
słońca. Z kolei Egoizm znalazł sobie, jak sądził, wspaniałe
miejsce: wygodne i przewiewne, a co najważniejsze - przeznaczone
tylko, tylko dla niego. Kłamstwo schowało się na dnie oceanów,
a może skłamało i tak naprawdę ukryło się za tęczą?
Pasja i Pożądanie w porywie gorących uczuć wskoczyli w sam
środek wulkanu.
Niestety wyleciało mi z pamięci, gdzie skryło się Zapomnienie,
lecz to przecież mało ważne. Gdy Szaleństwo liczyło
dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy
dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć Miłość jeszcze
nie zdołała znaleźć sobie odpowiedniego miejsca. W ostatniej
chwili odkryła jednak zagajnik dzikich róż i schowała się
wśród ich krzaczków.
- Milion - krzyknęło na końcu Szaleństwo i dziarsko zabrało
się do szukania. Od razu, rzecz jasna, odnalazło schowane parę
kroków dalej Lenistwo. Chwilę potem usłyszało Wiarę
rozmawiającą w niebie z Panem Bogiem. W ryku wulkanów wyczuło
natomiast obecność Pasji i pożądania. Następnie, przez
przypadek, odnalazło Zazdrość, co szybko doprowadziło je do
kryjówki Triumfu.
Egoizmu nie trzeba było wcale szukać, gdyż jak z procy wyleciał
ze swej kryjówki, kiedy okazało się, iż wpakował się w sam
środek gniazda dzikich os.
Trochę zmęczone szukaniem Szaleństwo przysiadło na chwilę nad
stawkiem i w ten sposób znalazło Piękność. Jeszcze
łatwiejsze okazało się odnalezienie Wątpliwości, która,
niestety, nie potrafiła się zdecydować, z której strony płotu najlepiej się
ukryć.
W ten sposób wszyscy zostali znalezieni: talent wśród świeżych
ziół, Smutek - w przepastnej jaskini, a Zapomnienie... cóż,
już dawno zapomniało, iż bawi się w chowanego. Do znalezienia
pozostała tylko Miłość. Szaleństwo zaglądało za każde
drzewko, sprawdzało w każdym strumyczku, a nawet na szczytach gór
i już, już miało się poddać, gdy odkryło niewielki
różany zagajnik. Patykiem zaczęło odgarniać gałązki...Wtem
wszyscy usłyszeli przeraźliwy okrzyk bólu. Stało się prawdziwe
nieszczęście! Różane kolce zraniły Miłość w oczy.
Szaleństwu zrobiło się niezmiernie przykro, zaczęło prosić,
błagać o przebaczenie, aż w końcu poprzysięgło zostać
przewodnikiem ślepej z jego winy przyjaciółki. I to właśnie od
tamtej pory, od czasu, gdy po raz pierwszy bawiono się na Ziemi w
chowanego,
Miłość jest ślepa i zawsze towarzyszy jej Szaleństwo.