09.08.05, 22:54
Gdy Znudzenie ostentacyjnie ziewnęło po raz trzeci Intryga,
niezmiernie zaintrygowana, uniosła tylko lekko brwi,

Szaleństwo, jak zwykle obłędnie dzikie, zaproponowało:
- Pobawmy się w chowanego!
- W chowanego? A co to takiego? - spytała Ciekawość, z typowym dla
siebie zaciekawieniem
- To zabawa - wyjaśniło żywo Szaleństwo - polegająca na tym,
iż ja zakryję sobie oczy i powolutku zacznę liczyć do miliona.
W międzyczasie wy wszyscy dobrze się schowacie, a gdy skończę
liczyć, moim zadaniem będzie was odnaleźć.

Pierwsze z was, na którego kryjówkę trafię, zajmie moje miejsce
w następnej kolejce.
Podekscytowany Entuzjazm zaczął tańczyć w towarzystwie Euforii,
Radość podskakiwała tak wesolutko, iż udało się jej
przekonać do gry Wątpliwość, a nawet Apatię, której nigdy
niczym nie dało się zainteresować.
Jednakże nie wszyscy chcieli się przyłączyć. Prawda wolała
się nie chować, w końcu i tak zawsze ją odkrywano. Duma
stwierdziła, że zabawa jest głupia, ale tak naprawdę w głębi
duszy gryzło ją, iż pomysł wyszedł od kogo innego.

Tchórzostwo z kolei nie chciało ryzykować.
- Raz, dwa, trzy - zaczęło liczyć Szaleństwo.
Najszybciej schowało się Lenistwo, osuwając się za pierwszy
lepszy napotkany kamień. Wiara pofrunęła do nieba, a Zazdrość
ukryła się w cieniu Triumfu, który z kolei wspiął się o
własnych siłach hen! Na sam szczyt najwyższego drzewa.
Wspaniałomyślność długo nie mogła znaleźć dla siebie
odpowiedniego miejsca, gdyż wszystkie kryjówki wydawały się jej
idealne dla przyjaciół: krystalicznie czyste jezioro było
wymarzonym miejscem dla Piękności, dziupla - w sam raz dla
Nieśmiałości, motyle skrzydła stworzono dla Zmysłowości,
powiew wiatru okazał się natomiast najlepszy dla Wolności.
W końcu Wspaniałomyślność schowała się za promyczkiem
słońca. Z kolei Egoizm znalazł sobie, jak sądził, wspaniałe
miejsce: wygodne i przewiewne, a co najważniejsze - przeznaczone
tylko, tylko dla niego. Kłamstwo schowało się na dnie oceanów,
a może skłamało i tak naprawdę ukryło się za tęczą?

Pasja i Pożądanie w porywie gorących uczuć wskoczyli w sam
środek wulkanu.

Niestety wyleciało mi z pamięci, gdzie skryło się Zapomnienie,
lecz to przecież mało ważne. Gdy Szaleństwo liczyło
dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy
dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć Miłość jeszcze
nie zdołała znaleźć sobie odpowiedniego miejsca. W ostatniej
chwili odkryła jednak zagajnik dzikich róż i schowała się
wśród ich krzaczków.
- Milion - krzyknęło na końcu Szaleństwo i dziarsko zabrało
się do szukania. Od razu, rzecz jasna, odnalazło schowane parę
kroków dalej Lenistwo. Chwilę potem usłyszało Wiarę
rozmawiającą w niebie z Panem Bogiem. W ryku wulkanów wyczuło
natomiast obecność Pasji i pożądania. Następnie, przez
przypadek, odnalazło Zazdrość, co szybko doprowadziło je do
kryjówki Triumfu.

Egoizmu nie trzeba było wcale szukać, gdyż jak z procy wyleciał
ze swej kryjówki, kiedy okazało się, iż wpakował się w sam
środek gniazda dzikich os.
Trochę zmęczone szukaniem Szaleństwo przysiadło na chwilę nad
stawkiem i w ten sposób znalazło Piękność. Jeszcze
łatwiejsze okazało się odnalezienie Wątpliwości, która,
niestety, nie potrafiła się zdecydować, z której strony płotu najlepiej się
ukryć.
W ten sposób wszyscy zostali znalezieni: talent wśród świeżych
ziół, Smutek - w przepastnej jaskini, a Zapomnienie... cóż,
już dawno zapomniało, iż bawi się w chowanego. Do znalezienia
pozostała tylko Miłość. Szaleństwo zaglądało za każde
drzewko, sprawdzało w każdym strumyczku, a nawet na szczytach gór
i już, już miało się poddać, gdy odkryło niewielki
różany zagajnik. Patykiem zaczęło odgarniać gałązki...Wtem
wszyscy usłyszeli przeraźliwy okrzyk bólu. Stało się prawdziwe
nieszczęście! Różane kolce zraniły Miłość w oczy.
Szaleństwu zrobiło się niezmiernie przykro, zaczęło prosić,
błagać o przebaczenie, aż w końcu poprzysięgło zostać
przewodnikiem ślepej z jego winy przyjaciółki. I to właśnie od
tamtej pory, od czasu, gdy po raz pierwszy bawiono się na Ziemi w
chowanego,

Miłość jest ślepa i zawsze towarzyszy jej Szaleństwo.
Obserwuj wątek
    • natla Re: bajka 09.08.05, 23:31
      Śliczne smile
      • yoanna Re: bajka 09.08.05, 23:51
        Dooobrewink
    • walderka Re: bajka 10.08.05, 07:59
      Świetna przypowieść, że też do tej pory nie słyszałam, skąd ją wytrzasnęłaś.A
      może to Twojego autorstwa?!
    • axsa Jeszcze jedna bajka 10.08.05, 08:08
      ''DAWNO DAWNO TEMU,NA OCEANIE ISTNIAŁA WYSPA,
      KTÓRĄ ZAMIESZKIWAŁY EMOCJE,UCZUCIA ORAZ LUDZKIE CECHY
      -TAKIE JAK DOBRY HUMOR,SMUTEK,MĄDROŚĆ,DUMA A WSZYSTKICH RAZEM ŁĄCZYŁA
      MIŁOŚĆ.PEWNEGO DNIA MIESZKANCY WYSPY DOWIEDZIELI SIE,ŻE NIEDŁUGO WYSPA
      ZATONIE.PRZYGOTOWALI SWOJE STATKI DO WYPŁYNIECIA W MORZE,ABY NA ZAWSZE OPUSCIC
      WYSPE.TYLKO MIŁOSC POSTANOWIŁA POCZEKAC DO OSTATNIEJ CHWILI.GDY POZOSTAŁ
      JEDYNIE MALEŃKI SKRAWEK LĄDU-MIŁOŚĆ POPROSIŁA O POMOC.
      PIERWSZE PODPŁYNEŁO BOGACTWO-CZY MOZESZ MNIE URATOWAC ?
      -NIESTETY NIE.POKŁAD MAM PEŁEN ZLOTA,SREBRA I INNYCH KOSZTOWNOSCI.NIE MA TAM
      JUŻ MIEJSCA DLA CIEBIE
      -OPOWIEDZIAŁ BOGACTWO
      .DRUGA PODPŁYNEŁA DUMA SWOIM OGROMNYM CZTEROMASZTOWCEM.
      -DUMO ZABIERZ MNIE ZE SOBĄ!-POPROSIŁA MIŁOŚC.
      -NIESTETY NIE MOGĘ CIĘ WZIĄC NA MOIM STATKU WSZYSTKO JEST UPORZADKOWANE A TY
      MOGŁABYŚ MI TO POPSUĆ.-
      ODPOWIEDZIAŁA DUMA I Z DUMĄ PODNIOSŁA PIEKNE ŻAGLE.NA ZBTWIAŁEJ ŁÓDCE PODPŁYNĄŁ
      SMUTEK.
      -SMUTKU,ZABIERZ MNIE ZE SOBĄ!
      -POPROSIŁA MIŁOSC.-OCH,MIŁOŚĆ,JA JESTEM TAK STRASZNIE SMUTNY,ŻE CHCE POZOSTAĆ
      SAM.
      -ODRZEKŁ SMUTEK I SMUTNIE POWIOSŁOWAŁ W DAL.
      -DOBRY HUMOR PRZEPŁYNĄŁ OBOK MIŁOSCI NIE ZAUWAZAJĄC JEJ,BO BYŁ TAK
      ROZBAWIONY,ŻE NIE USŁYSZAŁ WOŁANIA O POMOC.
      -WYDAWAŁO SIE,ŻE MIŁOSC ZGINIE NA ZAWSZE W GŁĘBIACH OCEANU...NAGLE MIŁOSĆ
      USŁYSZAŁA:
      -CHODZ!ZABIORĘ CIĘ ZE SOBĄ!
      -POWIEDZIAŁ NIEZNAJOMY STARZEC.MIŁOSC BYŁA TAK SZCZEŚLIWA I WDZIECZNA ZA
      URATOWANIE ZYCIA ,ŻE ZAPOMNIAŁA ZAPYTAC KIM JEST JEJ WYBAWCA.MIŁOSC BARDZO
      CHCIAŁA SIE DOWIEDZIEC KIM JEST TEN TAJEMNICZY STARZEC.ZWRÓCIŁA SIE O PORADE DO
      WIEDZY.
      -POWIEDZ MI PROSZĘ KTO MNIE URATOWAŁ?
      -TO BYŁ CZAS-ODPOWIEDZIAŁA WIEDZA
      -CZAS?-ZDZIWIŁA SIE MIŁOSC.-DLACZEGO CZAS MI POMÓGŁ?
      -TYLKO CZAS ROZUMIE JAK WAŻNYM UCZUCIEM W ZYCIU KAŻEGO CZLOWIEKA JEST MIŁOŚĆ!!!
      -ODRZEKŁA WIEDZA
    • axsa Znowu bajka 10.08.05, 08:13
      Pewna kobieta podlewała rośliny w swoim ogrodzie, kiedy zobaczyla trzech
      staruszków, z wypisanymi na twarzy latami doświadczeń, którzy stali naprzeciw
      jej ogrodu.
      Ona nie znała ich, więc powiedziała:
      - Nie wydaje mi się, abym was znała, ale musicie być głodni. Wejdźcie, proszę,
      do domu i zjedzcie coś.
      Oni odpowiedzieli:
      - Nie ma w domu męża?
      - Nie, nie ma go w domu.
      - W takim razie nie możemy wejść - odpowiedzieli.
      Przed zmierzchem, kiedy mąż wrócił do domu, kobieta opowiedziała mu to, co się
      zdarzyło, a następnie wyszła, aby zaprosić trzech mężczyzn do domu.
      - Nie możemy wejść wszyscy do domu - wyjaśnili staruszkowie.
      - Dlaczego? - chciała się dowiedzieć kobieta.
      Jeden z mężczyzn wskazał na pierwszego ze swoich przyjaciół i wyjaśnił:
      - On ma na imię "Dostatek".
      Następnie wskazał drugiego.
      - On ma na imię "Sukces", a ja mam na imię "Miłość". Teraz wróć i zdecyduj
      razem z twoim mężem, którego z nas zaprosicie do waszego domu.
      Kobieta weszła do domu i opowiedziała swojemu mężowi wszystko, co powiedzieli
      jej trzej mężczyźni. Ten się ucieszył:
      - Jak pięknie!!! Zaprosimy Dostatek, aby wszedł i wypełnił nasz dom!!!
      Jego żona nie zgadzała się i spytała:
      - Mój drogi, dlaczego nie mielibyśmy zaprosić Sukcesu?
      Ich córka słuchała tej rozmowy i weszła im w słowo:
      - Nie byłoby lepiej, gdybyśmy pozwolili wejść Miłości? W ten spósób nasza
      rodzina byłaby pełna miłości.
      - Posłuchajmy rady naszej córki. - powiedzial mąż do żony. - Pójdź i zaproś
      Miłość, niech będzie naszym gościem.
      Żona wyszła i spytała:
      - Który z was to Miłość? Niech wejdzie, proszę i będzie naszym gościem.
      Miłość ruszyła w kierunku domu. Także dwaj pozostali staruszkowie ruszyli za
      nią.
      Trochę zdziwiona kobieta pyta Dostatek i Sukces:
      - Zaprosilam tylko Miłość, dlaczego idziecie także wy?
      Oni odpowiedzieli razem:
      - Jeżeli zaprosiłabyś Dostatek lub Sukces, pozostali dwaj zostaliby na
      zewnątrz, ale zaprosiłaś Miłość, a tam gdzie idzie ona, idziemy i my.
      • malwina52 Re: madrosc bajek..... 10.08.05, 09:51
        z kazdej wypływa moral.....
        • fanka8 Re: madrosc bajek..... 10.08.05, 20:45
          ...no własnie, jakie one mądre i ... smutne?
          • regine Re: madrosc bajek..... 10.08.05, 21:09
            Mądry bardzo morał...Wszak jest i powiedzenie :" Miłość buduje..."
            Ale i bajka piękna...Wspomnienia z dzieciństwa wróciły...Zawsze babcia
            opowiadała mi takie mądre bajki.Zakończeniem był pouczający morał...
            • natla Re: madrosc bajek..... 10.08.05, 21:28
              Opowiedzcie coś jeszcze na dobranoc....smile
              • yoanna Bajka dla Natli...i nie tylko ;) 10.08.05, 21:42
                "- Jak to jest - zastanawiał się pies Pypeć - że zawsze jest dziś?
                Wpatrywał się w kalendarz, na którym pod kolorowym obrazkiem Pan Kuleczka
                podkreślił dzisiejszą datę.
                - Oj tam! - zawołała kaczka Katastrofa znad budowanego właśnie domku dla swojej
                ukochanej przytulanki myszy Wiszy.
                - Co ty mówisz? Wczoraj było wczoraj, jutro będzie jutro, a dziś jest dziś.
                I tyle.
                Wczoraj lepiliśmy z plasteliny, dziś buduję domek dla Wiszy, a jutro wszystko
                może się wydarzyć... Pypciowi to nie wystarczyło. Położył się na plecach i
                wpatrując się w sufit, powiedział:
                - Ale przecież wczoraj wczoraj było dziś, a dzisiejsze dziś wczoraj było jutro.
                W dodatku dzisiejsze jutro będzie jutro dziś, a pojutrze nawet wczoraj...
                Katastrofa przestała budować domek, z lekko uchylonym dziobkiem podeszła do
                Pypcia i przyjrzała mu się uważnie.
                - Pypeć - powiedziała nadzwyczaj spokojnie - nic nie rozumiem. A czy ty w ogóle
                potrafiłbyś to powtórzyć?
                - Oczywiście - odparł Pypeć, zamknął oczy i zaczął znów tłumaczyć:
                - Wczoraj wczoraj było dziś, a dzisiejsze dziś...

                - Niee! - zawołała Katastrofa swoim zwykłym głosem. - Nie mogę!
                Wczoraj było wczoraj, a dziś jest dziś. Jak będziesz tylko leżał do góry
                brzuchem i rozmyślał o wczorajszych dzisiach i jutrzejszych wczorajach, to ci
                dzisiejsze dziś ucieknie i nie znajdziesz go ani wczoraj, ani jutro!

                Pypeć prawie dał się przekonać. Ale na wszelki wypadek jeszcze dziś, a właściwie
                słuchał ich uważnie i powiedział, że oboje mają rację, więc wszyscy byli
                zadowoleni. Nawet mucha Bzyk-Bzyk, która w czasie całej dyskusji jakby nigdy nic
                chodziła po kalendarzu, nie przejmując się żadnym "wczoraj", "dziś" ani "za
                tydzień".

                Dziś upłynęło im bardzo dobrze - dokończyli razem domek dla Wiszy, byli na
                spacerze, zjedli pyszny obiad, a potem kolację.

                Kiedy już leżeli w łóżkach, Pypeć wyszeptał do Katastrofy:

                - Ale to jednak dziwne, że zasypiamy dziś, a jak się jutro zbudzimy, to też
                będzie dziś, tylko inne.

                - Bo "jutro" to jest takie "dziś", w którym wszystko może się wydarzyć -
                dokończyła Katastrofa.

                I na pewno by podskoczyła z radości, gdyby nie to, że zasnęła. "



                Wszystkim foremkom ...dobrego dziś i lepszego jutrasmile))
                Śpijcie dobrzesmile
                • natla Re: Bajka dla Natli...i nie tylko ;) 10.08.05, 22:18
                  Kurcze, to jutro znowu będzie dziś?? No od biedy może być, znam gorsze
                  dzisie. wink))
              • toskania8 Re: madrosc bajek..... 10.08.05, 21:43
                ni i zrobił się cały zbiór bajek, ale fajnie !
                • natla Re: madrosc bajek.....moja osobista 10.08.05, 22:44
                  Sama ją w tej chwili wymyśliłam, a czy mądra? Nie! Ale.....zabawa niezła.

                  Pewnego razu, za 7 górami , 7 lasami i 7 morzami przyszło małe niepozorne
                  Lekarstwo do Chorego:
                  - weź mnie, a zobaczysz, ze będzie miło - powiedziało.
                  Chory zastanowił sie chwilkę, bo takie jakieś niepozorne było, ale wziął.
                  Fajnie było.
                  Jak sie o tym dowiedziały Witaminki, Antybiotyki inne wytwory Polfy, zaczęły
                  nagabywać Chorego. On z początku ostrożny w kontaktach , zaczął się z czasem
                  z nimi spoufalać i prowadzić bardzo rozwiązłe życie. Mijały miesiące, aż
                  pewnego razu do domu bohatera wkroczyła królewna Lekomania.
                  To była miłość od pierwszego widzenia. Ona skakała wokół niego, dogadzając mu
                  we wszystkim, on sie w nią oczarowany wpatrywał i myślał: - jak to możliwe, aby
                  mną zainteresowała się królewna?
                  W końcu wzięli ślub, spłodzili szkaradne dziecie i nazwali je Hipochondryk.
                  Żyli szczęsliwe, choć krótko, bo tak szaleli, że kasa się skończyła i Bieda do
                  nich zagladała często. A innch przyjaciół nie mieli......


                  Uwazajcie, by takie niepozorne Lekarstwo nie sprowadziło Wam do domu złej
                  Lekomanii. wink))))
                  • malwina52 Re: madrosc bajek.....moja osobista 11.08.05, 07:09
                    masz talent!!!!! i madrosc zyciowa !!!!!
                    teraz poprosze bardzo ladnie
                    smile)))))))))))))))))))))))))))
                    o bajeczke wieczorna
                    przed spaniem, bo nie usne
                    • yoanna Re: madrosc bajek.....moja osobista 11.08.05, 12:39
                      Miejsce na świety spokójsmile
                      • natla Re: madrosc bajek.....moja osobista 13.08.05, 20:28
                        Księzniczka z dalekiego, biednego kraju, będąc na wizycie w obcym państwie
                        i wizytując m. in. więzienia zauważyła w kącie jednej z cel uwięzioną
                        w kajdanach maszynę. Zapytała o nią, zdziwiona, ze jest tu i w kajdanach.
                        Wytłumaczono jej, że jest jednym z najbardziej zagrażających urządzeń
                        w świecie. Księżniczka się zdziwiła - jak to taka niepozorna maszyna zagraża
                        światu???? Poprosiła o uwolnienie maszyny, nie zważając na ostrzeżnia zabrała
                        ją do swego dalekiego kraju.
                        W swoim pałacu przyjrzała jej się i włączyła. Ponieważ była bystrą kobitką,
                        więc od początku potrafiła ocenić jej walory. Piękny świat jak dłoni, świetne
                        wzory do rządzenia krajem, a i przyjemności dużo. Komputer, jak tylko zobaczył,
                        księżniczkę, zakochał się w niej i pokazywał najpiękniejsze miejsca na świecie.
                        Dyskretnie uczył i bawił.
                        Była to jednak miłość interesowna i pokrętna. Wiedział bowiem, że jeżeli się
                        jej nie spodoba, odstawi go do więzienia. Używał więc swojego czaru jak tylko
                        mógł. Zainteresowanie księżniczki przerodziło się w zachwyt, a wreszcie
                        w miłosć, miłość potężną, z tych unicestwiających. Nie daj Boże, żeby komputer
                        zachorował.....wzywała z dalekich krajów lekarzy, goszcząc ich miesiącami. Sama
                        doglądała go przez całą dobę, nie jedząc i nie wychodząc z domu. Nawet na rauty
                        królewskie nie chodziła, bo szkoda jej było czasu. Już, już mieli się pobrać,
                        kiedy księżniczka nieopacznie nacisnęła niewłaściwą kombinacje klawiszy
                        i komputer, wbrew swojej woli pokazał forum, na którym ludzie z różnych miejsc
                        na świecie obrzucali się inwektywami i nie kryli nienawiści. Jej uczucie nagle
                        uciekło....."nie jest to maszyna moich marzeń" - stwierdziła. Długo się
                        zastanawiała, co zrobić z komputerem. On już był przygotowany na
                        unicestwienie...ale to była dobra księżniczka, więc wysłała go na wyspę
                        skazańców i tam na wieki zostawiła wśród innych, odrzuconych......
                        Żal jej było trochę pięknych obrazów ze świata, ale bardziej bała się destrukcji
                        i wyczynów potomków swoich i jego.........
                        Żyła potem długo i szczęsliwie u boku Filmu, z którym poznał ich komputer......

                        wink)))))
                        • malwina52 Re: madrosc bajek.....moja osobista 13.08.05, 20:51
                          wzruszylo mnie zakonczenie,
                          jak ja lubie jak zyja dlugo
                          i szczesliwie smile)))))
                          • natla Re: madrosc bajek.....moja osobista 13.08.05, 20:56
                            taaaaak.......... niestety, to tylko "bajka"......wink
                        • maladanka Re: madrosc bajek.....moja osobista 13.08.05, 20:55
                          "Przepowiednia Jokera "- Jostein Gaarder - myślę na podstawie bajek tu
                          zamieszczonych,że ta książka chyba by się bajarkom spodobała.
                          I świat zupełnie współczesny i fantastyczny - bajkowy i karty do gry i właśnie
                          przepowiednia jokera i wszystko się powolutku układa.
                          • natla Re: madrosc bajek.....moja osobista 13.08.05, 21:03
                            nooooo, tak do podusi......, taki bajkowy kryminalik.....wink
                            • yoanna Re: madrosc bajek.....moja osobista 13.08.05, 22:47
                              Natuś ...teraz czuję sie jak klawisz służby więziennejwink)))
                              • tofika Re: madrosc bajek.....moja osobista 17.08.05, 17:40
                                Natlo! nie przystawaj ani na chwilke ... tworz ..
                                Ty nasza BAJKOPISARKO..
                                • natla Re: madrosc bajek.....moja osobista 17.08.05, 17:43
                                  Tofiko, mnie na szczęście tylko na chwile odjęło rozum wink))) nie wykluczam, że
                                  jak mi znów ucieknie......wink)
    • malwina52 Re: bajka 03.12.05, 18:10
      Bajka o rozsadnej mrówce i leniwym koniku polnym.



      Wersja klasyczna
      Mrówka pracowała w pocie czoła całe upalne lato. Zbudowała solidny dom i
      zebrała zapasy na sroga zimę.
      "Głupia mrówka" - myslał konik polny, który okres kanikuły spędził na
      tańcach i hulankach.
      Kiedy nadeszły chłody i deszcze, mrówka schowała się w domu i
      skosztowała zapasów.
      Konik polny umarł z głodu i zimna.


      Wersja współczesna


      Mrówka pracowała w pocie czoła całe upalne lato. Zbudowała solidny dom i
      zebrała zapasy na srogą zimę.
      "Głupia mrówka" - myslał konik polny, który okres kanikuły spędził na
      tańcach i hulankach.
      Kiedy nadeszły chłody i deszcze, mrówka schowała się w domu i
      skosztowała zapasów.


      Drżący z zimna i głodny jak wilk konik polny zwołuje konferencję
      prasowa, na której zadaje publicznie pytanie dlaczego na swiecie sa
      mrówki z własnym domem i pełna spiżarnia podczas, gdy inni musza
      cierpieć głód i nie maja dachu nad głowa.

      TVN, Polsat i Telewizja Polska pokazuja zdjęcia sinego z zimna konika
      polnego i siedzacej przy kominku zadowolonej mrówki.
      Polska jest zszokowana tym kontrastem.
      Jak to możliwe, że w srodku Europy na poczatku trzeciego tysiąclecia sa
      jeszcze takie różnice. Dlaczego konik polny musi tak cierpieć?
      Rzecznik prasowy OFKP (Ogólnopolskie Forum Koników Polnych) występuje w
      głównym wydaniu Wiadomosci i oskarża mrówkę o uprzedzenie do koników.
      W programie Łzy nie kłamia Główny Konik Polski razem z Głównym Konikiem
      Polnym spiewają "Nie łatwo być konikiem." Piosenka błyskawicznie zdobywa
      pierwsze miejsce na listach przebojów.
      Lider na krajowym rynku jednorazowych chusteczek notuje rekordowy wzrost
      sprzedaży.

      Koniki polne zapowiadają zlot gwiazdzisty w Warszawie w pierwszym dniu
      kalendarzowej zimy.
      Frakcja młodych koników polnych przed domem mrówki organizuje
      demonstrację pod hasłem "Każdy chce żyć".
      Stowarzyszenie Życie i Pracowitosć publikuje na stronie internetowej
      memoriał o większej liczbie aktów przemocy w domach, w których mrówki
      maja klucze do spiżarni.

      Prezydent z żona w specjalnym oswiadczeniu informują naród o ogromnym
      przywiązaniu do wszystkich nieszczęsliwych koników i zapewniaja, że
      zrobia wszystko co w ich mocy, aby przywrócić im nadzieję w sprawiedliwosć.

      Redaktor Mrówkojad w cyklicznej audycji "Kto to zrozumie?" pyta czy nie
      warto sprawdzić w jaki sposób mrówka osiagnęła tak wysoki status w
      kraju, w którym jest tak dużo biedy. "Należy wprowadzić podatek, który
      wyrówna szanse wszystkich mrówek i koników" - postuluje dziennikarz.

      Następnego dnia parlament w trybie przyspieszonym uchwala ustawę, która
      nakazuje wszystkim mrówkom przekazać w formie podatku nadmiar zapasów do
      Centralnego Spichlerza.

      Główny Meteorolog Kraju prof. Koniec Polski dementuje pogłoski o
      rzekomym odwołaniu zimy.


      20 lat pózniej...


      Konik polny zjada resztki zapasów mrówki. W telewizorze, który kupił za
      pieniądze ze sprzedaży jedzenia widać nowego przywódcę, który
      rozpromieniony mówi do wiwatujących tłumów, że bezpowrotnie mijaja czasy
      wyzysku i teraz będzie już sprawiedliwosć.


      Bajka... a jaka prawdziwa - wystarczy wlaczyć telewizor smile
    • malwina52 Re: Uśmiechnij się! 09.12.05, 12:05
      Dlaczego kobiety żyją dłużej...

      Rodzice oglądali tv i mama powiedziała: "Jest już późno, jestem zmęczona,
      pójdę spać".
      Poszła do kuchni zrobić kanapki dla nas na jutrzejszy lunch, wypłukała
      kolby kukurydzy, wyjęła mięso z lodówki na dzisiejszą kolację, sprawdziła
      ile jest płatków śniadaniowych w puszce, nasypała cukru do cukierniczki,
      położyła łyżki i miseczki na stole i przygotowała ekspres do zaparzenia
      kawy na jutro rano.
      Potem włożyła już upraną odzież do suszarki, załadowała nową partię do
      pralki, uprasowała koszulę i przyszyła guzik.
      Sprzątnęła ze stołu pozostawioną grę, postawiła telefon na ładowarkę i
      odłożyła książkę telefoniczną do szuflady.
      Podlała kwiaty, opróżniła kosze na śmieci i powiesiła ręcznik do
      wysuszenia.
      Potem ziewnęła, przeciągnęła się i poszła do sypialni.
      Zatrzymała się przy biurku i napisała kartkę do nauczyciela, odliczyła
      trochę kasy na wycieczkę w teren i wyciągnęła podręcznik schowany pod
      krzesłem.
      Podpisała kartkę urodzinową dla przyjaciółki, zaadresowała kopertę i
      nakleiła znaczek oraz zapisała, co kupić w sklepie spożywczym. Obie
      kartki
      położyła obok torebki.
      Potem Mama zmyła twarz mleczkiem "trzy w jednym", posmarowała się kremem
      "na
      noc i przeciw starzeniu", umyła zęby i opiłowała paznokcie.
      Ojciec zawołał: "Myślałem że poszłaś do łóżka". "Właśnie idę" -
      odpowiedziała Mama.
      Wlała trochę wody do miski psa i wypuściła kota na dwór, potem sprawdziła
      czy drzwi są zamknięte i czy światło na zewnątrz jest zapalone.
      Zajrzała do pokoju każdego dziecka, wyłączyła lampki i telewizory,
      powiesiła koszulki, wrzuciła brudne skarpety do kosza i krótko pogadała z
      jednym z dzieci, jeszcze odrabiającym lekcje.
      W swoim pokoju Mama nastawiła budzenie, wyłożyła ubranie na jutro,
      naprawiła stojak na buty.
      Dopisała 3 rzeczy do listy 6 najważniejszych czynności do wykonania.
      Pomodliła się i wyobraziła sobie, że osiągnęła swoje cele.
      W tym samym czasie Tata wyłączył telewizor i oznajmił "w powietrze": "Idę
      spać". Co też bez namysłu uczynił.
      Coś nadzwyczajnego w tej historii? Zastanawiasz się, dlaczego kobiety żyją
      dłużej?
      "BO JESTEŚMY SKONSTRUOWANE NA DŁUGI PRZEBIEG".... ( i nie możemy umrzeć
      wcześniej, bo tyle mamy jeszcze do zrobienia !!!)
      • natla Re: Uśmiechnij się! 09.03.06, 22:36
        A może ktoś opowie bajeczke na dobranoc? Byle nie krwawą wink))
    • malwina52 bajka czy prawda???? 20.04.06, 07:14
      Pokłóciły się okrutnie członki ciała. No bo kto niby ma być szefem?
      - Toż jasnym jest, że ja - burknął mózg - to ja tu myślę i wszystko
      kontroluję.
      - Bzdura! - zaprotestowały ręce - my tu robimy najwięcej - zarabiamy na
      wasze utrzymanie.
      - Ech - westchnęły nogi - to nasza rola rządzić, to my decydujemy jaki
      kierunek obrać i dążyć w słusznym kierunku.
      - My - odparły oczy - myśmy szefami - my wszystko widzimy i naprawdę nic nam
      nie umyka.
      - Bzdura - odparł żołądek - to ja tu rządzę, wytwarzam wam wszystkim
      energię, ciężko pracuję i trawię. Beze mnie zginiecie...
      - JA BĘDĘ SZEFEM - nagle odezwał się milczący dotąd tyłek - I JUŻ. Śmiech
      ogólny, no całe ciało się nie może pozbierać.
      - DOBRA - odpowiedział tyłek - jak tak, to STRAJK. I przestał robić
      cokolwiek.
      Minęło kilka godzin.
      Mózg dostał gorączki
      Ręce się powykrzywiały
      Nogi zgięły się w kolanach
      Oczy wyszły na wierzch
      Żołądek wzdęło i spuchł z wysiłku
      Szybko zawarto porozumienie.
      Szefem został tyłek.


      I tak to już jest drodzy moi.
      Z kazdej bajki jest moral jakis,
      a jaki z tej bajeczki moze byc????????????
      • axsa Re: bajka czy prawda???? 20.04.06, 08:11
        Rządzi ten kto najgłośniej"wypowiada" swoje postulaty?
        albo ten co nic nie robi, a właściwie g...o robi
        wink))
        • axsa bajka ... 20.04.06, 08:20
          Był sobie kiedyś las - zwyczajny, prywatny kawał ziemi z drzewami. Właściciel
          lasu utrzymywał się ze sprzedaży drewna, które w swoim lesie pozyskiwał.
          Ponieważ był mądrym człowiekiem, wiedział, że nie może po prostu wyrąbać
          wszystkiego, bo straciłby źródło utrzymania. Prowadził więc interes rozsądnie -
          wycinał tyle, ile mu było potrzeba do utrzymania siebie i rodziny, a na każde
          zrąbane drzewo sadził dwa następne. Interes się kręcił.

          Kiedy właściciel umarł, jego dzieci nie chciały zajmować się lasem, sprzedały
          go więc Lasom Państwowym. Lasy Państwowe wyznaczyły zarządcę, który miał się
          zajmować interesem.

          Zarządca też był mądrym człowiekiem, i wiedział, że za cztery lata, kiedy
          zmieni się ekipa u władzy, on także popłynie. Robił więc wszystko, żeby w danym
          mu czasie zarobić na lesie jak najwięcej - a że 10% zysku z lasu wędrowało do
          jego kieszeni, kazał wyrąbać wszystkie drzewa. Kiedy odchodził ze stanowiska o
          wiele bogatszy, z lasu pozostało tylko pole pieńków.

          Jaki z tego morał?
          • natla Re: bajka ... 20.04.06, 08:47
            Morał? Głupota i pazerność rządzących nie zna granic.
            • natla Re: bajka ... 20.04.06, 10:29
              Kiedyś w tramwaju spotkała sie młoda przebojowa Cyfrówka, ze statecznym
              Aparatemfotograficznym. Ona widząc zmęczony życiem Aparayfotograficzny,
              ustąpiła mu miejsce siedzące. Aparat fotograficzny się zdziwił i doszedł do
              wniosku, ze ta "dzisiejsza" młodzież wcale nie jest taka zła jak piszą. A ze
              Cyfrówka przebojowa była i znała swoją wartość, więc zaczęła rozmowę. Głównie
              mówiła o sobie.....jaka to ona jest wspaniała, jakie kolorowe i ostre zdjecia
              robi, jaka wygodna itp.
              Aparatfotograficzny słuchał z uśmiechem w obiektywie i cichutko robił zdjecia
              ślicznej młodej cyfrówce. Ona zaaferowana swoja wspaniałością nic nie zauważyła.
              Los chciał, ze wysiadali na tym samym przystanku. Aparatfotograficzny
              zaproponował wspólną kawę. Wyemancypowana Cyfrówka zgodziła się bez oporów.
              Zasiedli w ślicznym, zielonym ogródku kawiarenki, pili kawę i rozmawiali.
              Właściwie nie była to rozmowa, a monolog Cyfrówki o jej dokonaniach
              i umiejętnosciach. Aparatfotograficzny dalej słuchał z pólotwartym obiektywem
              i znów cichutko pstrykał.
              W pewnym momencie przeprosił i wyszedł do pobliskiego zakładu fotograficznego.
              Kiedy wrócił Cyfrówka zaproponowała mu zdjecie. Chętnie się zgodził. Zrobiła
              jemu, sobie i obojgu......i zaskakując Aparatfotograficzny od razu mu je
              pokazała. Były śliczne, kolorowe, ostre.....wyglądały jak najlepsza reklama.
              Oboje byli nimi zachwyceni.
              Czas mijał i trzeba się było pożegnać. Po wyjściu z kawiarni Aparatcyfrowy
              poprosił juz po raz drugi, aby jeszcze moment zaczekała i wszedł do zakładu
              foto po odbiór na cito robionych odbitek. Wyszdł, wręczył kopertę Cyfrówce,
              szarmancko pocałował ją w rękę i szybko się oddalił.
              Późnym wieczorem Cyfrówka przypomniała sobie o kopercie. Usiadła w wygodnym
              fotelu i wyjęła.....zdjecia.
              A cóż to.....powiedziała.....to przecież ja....
              Przeglądała teraz zdjecie po zdjeciu coraz bardziej oczarowana. To ja jestem
              taka ładna? Tam były takie śliczne krzewy?.....o i ta poświata, ten promień, ta
              mgiełka......
              Prędko zrzuciła robione przez siebie zdjęcia na komputer i porównywała. Jej
              zdjecia wydały sie nagle tuzinkowe, przekolorowane, za ostre, ot, takie
              reklamówki.
              Serce zaczęło jej skakać i podpowiadać, ze musi odnaleźć Aparatfotograficzny.
              Jego romantyzm ujął ją niesamowicie.....no po prostu zakochała się.
              Na drugi dzień rano wysłała do prasy i na fora dyskusyjne ogłoszenie, w którym
              poszukiwała Aparatfotograficzny. Musiała, musiała go znowu spotkać, musiała, bo
              dopiero teraz doszły do niej jego madrosć i romantyzm.
              Pomozecie jej znaleźć podstarzały Aparatfotograficzny?
              Moze z tego związku urodzą sie cudowne dzieci, takie pół na pół? .....czyli
              wygoda połączona z romantyzmem. smile))
    • toskania8 no może nie całkiem bajka... 21.04.06, 21:37
      ZAKŁAD
      Pewnego dnia pewna starsza dama przyszla do Deutsche Bank z torbą pełną
      pieniędzy.
      Podeszła do stanowiska i poprosiła o prywatną rozmowę z prezesem banku, gdyż
      chciała otworzyć konto, a "proszę zrozumieć, chodzi o wielką sumę pieniedzy"..
      Po długotrwałych dyskusjach pozwolono starszej pani spotkac sie z prezesem,
      bo w końcu nasz klient - nasz pan.
      Prezes spytał o kwotę jaką starsza pani zamierzała wpłacić.
      Ona zaś odpowiedziała, że chodzi o 50 milionów EUR. Po czym otworzyła torbę,
      żeby go przekonać, iż tak jest w rzeczywistści.
      Naturalnie zaciekawiony prezes pyta o pochodzenie tych pieniedzy.
      "Szanowna pani, jestem zaskoczony ilością pieniedzy, jaką ma pani przy sobie!
      Jak pani tego dokonała?"
      Klientka na to: "Całkiem prosto. Zakładam się".
      "Zakłada się pani? - pyta prezes - Ale o co?".
      Starsza pani odpowiada: Cóż, o wszystko co możliwe. Na przykład mogę się z
      panem założyć o 25.000 EUR, że pańskie jaja są kwadratowe!"
      Prezes zaśmiał sie głośno i powiedział:
      "Przecież to smieszne! W ten sposób nie mogłaby pani nigdy tak dużo zarobić."
      "Cóż, przecież powiedziałam, że w ten sposób zarobiłam moje pieniadze.
      Byłby pan gotowy założyć się ze mną"
      "Ależ oczywiście - odpowiedział prezes (w końcu szło o kupę pieniędzy).
      zakładam się, o 25.000 EUR, że moje jaja nie są kwadratowe."
      Starsza pani odpowiada: "Zakład stoi, ale ponieważ stawką są duże pieniądze,
      czy moge przyjść jutro o 10.00 razem z moim prawnikiem, żeby sprawdzić naocznie
      i przy swiadku?"
      "Jasne", prezes wykazał zrozumienie.
      Całą noc był prezes niesamowicie nerwowy i spedził wiele godzin na
      sprawdzeniu, czy jego jaja znajdują sie w swojej dotychczasowej formie. Z
      jednej i drugiej strony. W koncu przy pomocy głupiego testu osiągnał 100-
      procentową pewność. Wygra ten zaklad.
      Nastepnego ranka o 10.00 przyszła starsza dama ze swoim prawnikiem do banku.
      Przedstawiła sobie obu panów i powtórzyła, iż chodzi o zakład,którego stawką
      jest 25.000 EUR.
      Prezes zaakceptował zakład, iż jego jaja nie są kwadratowe.
      W celu przekonania się o tym fakcie, poprosiła go dama o opuszczenie spodni.
      Prezes opuścił spodnie. Starsza pani nachyliła sie, spojrzała uważnie i spytała
      ostrożnie, czy może dotknać jaj. Zauważcie, że chodzi 25.000 EUR.
      "No dobrze - odpowiedział prezes. - 25.000 EUR są tego warte i mogę
      zrozumieć, że chce się pani do końca przekonać."
      Starsza pani ponownie się nachyliła i wzięła "piłeczki" w swoje dłonie.
      Wtedy zauważa prezes, że prawnik zaczyna uderzać głową w ścianę.
      Prezes pyta więc kobietę: "Co sie stało z tym pani prawnikiem?"
      Na to ona: "Nic, założyłam się z nim tylko o 100.000 EUR, ze dzisiaj o godz.
      10.00 bedę trzymała w dłoniach jaja prezesa Deutsche Bank".
      • regine Re: no może nie całkiem bajka... 22.04.06, 09:00
        Bajka nie bajka...Ale nigdy nie lubię i z nikim, o nic się nie zakładam smile))
        Bo czy warto ? Jak wynika z bajki, można wiele stracić...
    • malwina52 Re: bajka 01.06.06, 16:43
      NAJNOWSZA BAJKA IV RZECZPOSPOLITEJ

      Za siódmą górą, za siódmą rzeką,
      Czyli w tych czasach, nie tak daleko,
      Lecz się posłużę bajkową formą,
      Żyła królewna zwana Platformą.

      Cnotliwa była aż do przesady,
      Ponoć żelazne miała zasady,
      Chociaż kręciła ją dęta mowa
      "Prezydent z Gdańska, Premier z Krakowa!".

      Pewien królewicz wciąż u niej bywał,
      Imię miał dziarskie PiS się nazywał.
      Miliony ludzi krzepiła wiara,
      Że będzie wreszcie dobrana para,

      Która nam stworzy Rzeczpospolitą,
      Miodem płynącą, mlekiem obfitą,
      I, że przestaną pociągać sznurki,
      Różne Czerwone wredne Kapturki.

      Jest w demokracji taka zasada,
      Że czasem lustra spytać wypada.
      A o co spytać? To dobrze wiecie,
      Kto najpiękniejszy jest na tym świecie?
      • del.wa.57 Re: bajka 01.06.06, 17:20
        Prawdziwa ta bajka,oj prawdziwa Malwinkosmile)
    • malwina52 40. rocznica śmierci Walta Disneya 15.12.06, 08:14
      film.onet.pl/0,0,1450515,wiadomosci.html
      lubie jego bajki z synkiem kolezanki robimy sobie seanse filmowe
      eeee chyba dziecinnieje smile)))
      • dankarol Re: 40. rocznica śmierci Walta Disneya 15.11.07, 10:21
        Malwinko ja też lubię jego bajki i oglądam kiedy tylko mam okazję.
        • del.wa.57 Re: 40. rocznica śmierci Walta Disneya 15.11.07, 12:24
          No to ja też dziecinnieje,lubię bajki Disneya.
    • malwina52 Grzegorz Kasdepke 15.11.07, 08:05
      czytelnia.onet.pl/3,0,0,49266,katalog.html
      Grzegorz Kasdepke. 35 lat, absolwent Wydziału Dziennikarstwa
      i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, scenarzysta
      telewizyjnych programów (Ciuchcia, Budzik, Podwieczorek u Mini i
      Maxa) oraz seriali. Autor wielu książek dla dzieci.
      Laureat wielu prestiżowych nagród m.in. Nagrody im. K.
      Makuszyńskiego za „Kacperiadę” i Nagrody Edukacji XXI za „Co to
      znaczy” i „Bon czy ton”.


      Polecam babciom dla wnukowsmile
      • baremi Re: Grzegorz Kasdepke 15.11.07, 15:13
        A poza tym przesympatyczny człowiek - znam osobiście. Tym bardziej polecam.
        • natla A może byscie wymyśliły jakieś bajki, co? ;) 15.11.07, 16:37
          Wszyscy je kochamy, od dziecka do starości, bo pozwalają marzyć.
          Wiec....pomarzcie trochę.smile
          • del.wa.57 Bajka rymowanka...Na wesoło;)) 15.11.07, 18:24
            No to sobie wymyśliłam bajkę,może ktoś dopisze dalszy ciąg,albo
            własną wymyśli?


            Za lasami,za górami a może za oceanem??
            mieszkała dziwna para..
            Aśćka z Acanem.

            Mieli chatkę malutką z kominkiem
            piesków sforę nie małą,
            Acan delektował sie winkiem
            a Aśćka czarną kawą.

            Przy chatce ogródek nieduży
            gdzie było sporo rabatek,
            najwięcej krzaków róży
            choć rósł tam i inny kwiatek..

            Aśćka w ogródku dnie całe spędzała
            Acan zaś swej sfory dogladał,ona
            pieliła,kopała i podlewała a On
            czegoś więcej od Acanki swej żądał.

            By strawa gorąca no stole stojała
            nie tylko w wazonach kwiaty.
            By Aścka o swego Acana dbała
            a ta ciągle te swoje rabaty....

            Acanie mój miły i drogi
            jam też głodna i spagniona,
            skocz do marketu po pierogi
            i sprawa załatwiona..
            smile)))))
            • del.wa.57 Re: Bajka rymowanka...Na wesoło;)) 16.11.07, 18:44
              Nikt nie chce bajek wymyślać? ale leniuchy!!!
              smile)))))))
              • baremi Re: Bajka rymowanka...Na wesoło;)) 16.11.07, 19:37
                Czerwony Kapturek by Baremi

                Niesie w koszyku Czerwony Kapturek
                dla babci pół litra, kiszony ogórek,
                pół kilo kaszanki i kawałek chleba,
                bo chora jest babcia i wzmocnić ją trzeba.
                Wilk wyjrzał zza krzaka i prosi Kapturka:
                - Daj trochę kaszanki, sobie weź ogórka.
                Pół litra? Też dobre. Usiądźmy pod krzakiem
                za zdrowie babuni wypijmy ze smakiem,
                bo słaba ostatnio i taka gdzieś blada...
                A hieną nie jestem, padliny nie jadam.
                • malwina52 nie umiem skladac rymow, ale... 16.11.07, 20:00
                  znam z dziecinstwa bajkopisarzasmile
                  oto jego dzielosmilesmile

                  Czarodziejski pies

                  Przed laty
                  Żył pies kudłaty.
                  Nie pokojowy, nie podwórzowy,
                  Nie miejski, nie wiejski,
                  Ale od ogona do głowy
                  Całkowicie czarodziejski.

                  Był mistrzem Polski w dominie,
                  I to nie są bynajmniej przechwałki,
                  Grał na pianinie,
                  Chodził po linie
                  I sam zapalał zapałki.

                  Powiecie pewnie, że to żadna sztuka,
                  Że tego uczy dowolna psia szkółka,
                  Ale zważcie, że pies ten nie szczekał,
                  Lecz kukał -
                  Jak rodowita kukułka.

                  A grał w ping-ponga? Grał!
                  A znał arytmetykę? Znał!
                  Rozumiał po czesku? Rozumiał!
                  I tylko szczekać nie umiał.

                  Miał pies swego pana,
                  Nazywał się Kołodziejski.
                  Raz w poniedziałek z rana
                  Powiedział pan: - Panie dziejski,
                  Po diabła mi pies czarodziejski?
                  Potrzeba mi kundla, co szczeka,
                  A taki pies - to kaleka.

                  I żeby dłużej nie zwlekać,
                  Oddał psa do pewnego maga,
                  Który nauczył go szczekać -
                  Bo się więcej od psa nie wymaga.

                  Jan Brzechwa
                  • del.wa.57 Re: nie umiem skladac rymow, ale... 17.11.07, 14:55
                    Masz dobrą pamięć Malwinko a bajki o pieskach są cudnesmile
                • del.wa.57 Re: Bajka rymowanka...Na wesoło;)) 17.11.07, 14:53
                  Podoba mi sie bardzo Twoja bajka Baremismile)
                  Proszę o jeszcze...
                  • baremi Re: Bajka rymowanka...Na wesoło;))-dla Del.wa 17.11.07, 21:37
                    Śpiąca Królewna

                    'W pięknym zamku w stylu gotyk
                    śpi królewna od soboty,
                    a jest środa po niedzieli.
                    Cóż, na pewno ją zaklęli.
                    Leży teraz w poprzek łóżka.
                    Tak to jest gdy jakaś wróżka
                    podczas rodzinnego zlotu
                    doda prochów do kompotu'.
                    Takie wieści prasa cała
                    po królestwie rozgłaszała.
                    Tak więc książę niczym orzeł
                    wpadł do zamku w nocnej porze,
                    sprawdził czy królewna żyje
                    i ukąsił w białą szyję.
                    A ta z łóżka się zerwała
                    i przez okno wyleciała.
                    Odtąd dobrze się bawiła,
                    randki w ciemno polubiła.
                    Nie przeraża, lecz zachwyca.
                    DELikatna WAmpirzyca,
                    bo nie kąsa jak cham jaki.
                    Toteż lubią ją chłopaki.

                    • del.wa.57 Re: Bajka rymowanka...Na wesoło;))- Baremi. 17.11.07, 22:49
                      Dzięki Ci o Pani,cudna bajka!!!
                      Tylko uważaj,nigdy nic nie wiadomo czy nie zmienię się w złą
                      wampirzycę i dofrunę do Ciebie,na wszelki wypadek zamykaj okna!!
                      mogę wlecieć przez okienko i wtopic moje kiełki w Twoją biała szyję.
                      smile)))))))))))))))))
                      Wspaniale napisałaś Baremi cmok,cmok.
                      • regine Re: Wędrówka 18.11.07, 00:05
                        Pewnego dnia
                        wyjdę z domu o świcie,
                        tak cicho,
                        że nawet się nie zbudzicie.

                        I pójdę,
                        i będę wędrować po świecie,
                        i nigdy mnie nie znajdziecie.
                        I nie wezmę ze sobą nikogo,
                        tylko tego małego chłopaka,
                        co wczoraj na schodach płakał
                        i bał się wrócić do domu,
                        a dlaczego
                        to tego
                        nie chciał powiedzieć nikomu.

                        I jeszcze weźmiemy ze sobą
                        tego czarnego kotka,
                        co miauczy zmarznięty na progu
                        i każdy odpycha go nogą,
                        i nie chce go wpuścić do środka.

                        I będziemy tak szli i szli
                        drogami, lasami, polami,
                        i każdy dzieciak,
                        i każdy pies
                        będzie mógł iść razem z nami.

                        I będziemy tak szli i szli
                        aż kiedyś,
                        po latach wielu,
                        staniemy wreszcie u celu.
                        I będzie tam ciepła ziemia
                        i dużo, dużo nieba,
                        i każdy będzie miał to,
                        czego najbardziej mu trzeba.

                        I będzie wspaniale.
                        Tak!
                        I niczego nie będzie nam brak!
                        I tęsknić nie będę wcale!
                        I tylko czasami, czasami
                        pomyślę,
                        że byłoby dobrze,
                        gdybyście wy
                        byli z nami...
                        D.W.
                        • del.wa.57 Re: Wędrówka 18.11.07, 15:55
                          Piękna''Wedrówka''Reniu byłam bliska płaczu,smutna i piękna.
                          ''Wędrowcy''mają gołębie serce i dużo w życiu doswiadczyli.
                          Dzięki Reniu.
                          • baremi Re: Wędrówka 19.11.07, 16:56
                            To bardzo, bardzo piękne.
                        • waleria-1 Re: Wędrówka 19.11.07, 18:51
                          Dziękuję Ci, Reniu, za ten wiersz.
                          I za to, co dzięki niemu poczułam.
                          I za łzy, które teraz płyną po moich policzkach...
    • malwina52 Smerfy świętują półwiecze! 14.01.08, 19:33
      "Polskie dzieci, uważajcie, bo pewnego dnia, kiedy wyjdziecie na ulicę,
      zobaczycie smerfy. Polska będzie jednym z pierwszych krajów, od których
      zaczniemy!" - obiecuje Hendrik Coysman, szef brukselskiej firmy IMPS,
      zarządzającej prawami autorskimi do smerfów, które zna widownia ponad 40 krajów."
      wiadomosci.o2.pl/?s=258&t=450908
      to bedzie smerfny roksmile)))
      • del.wa.57 Re: Smerfy świętują półwiecze! 19.01.08, 15:59
        Sama chciałabym spotkać na ulicy przystojnego Smerfa.
        smile)
        • regine Re: Bajka na Dobranoc.... 12.02.08, 21:12
          Bajka o uczuciach

          Dawno, dawno temu, na oceanie istniała wyspa, którą zamieszkiwały
          emocje, uczucia
          oraz ludzkie cechy - takie jak:
          dobry humor, smutek, mądrość, duma;
          a wszystkich razem łączyła miłość.
          Pewnego dnia mieszkańcy wyspy dowiedzieli się, że niedługo wyspa
          zatonie.
          Przygotowali swoje statki do wypłynięcia w morze, aby na zawsze
          opuścić wyspę.

          Tylko miłość postanowiła poczekać do ostatniej chwili.
          Gdy pozostał jedynie maleńki skrawek lądu
          - miłość poprosiła o pomoc.
          Pierwsze podpłynęło bogactwo na swoim luksusowym jachcie. Miłość
          zapytała:
          - Bogactwo, czy możesz mnie uratować ?
          Niestety nie. Pokład mam pełen złota, srebra i innych kosztowności.
          Nie ma tam już miejsca dla ciebie. - Odpowiedziało Bogactwo.

          Druga podpłynęła Duma swoim ogromnym czteromasztowcem.
          - Dumo, zabierz mnie ze sobą ! - poprosiła Miłość.
          Niestety nie mogę cię wziąźć!
          Na moim statku wszystko jest uporządkowane,
          a ty mogłabyś mi to popsuć... - odpowiedziała Duma i z dumą
          podniosła piękne żagle.

          Na zbutwiałej lódce podpłynal Smutek.
          - Smutku, zabierz mnie ze sobą ! - poprosiła Miłość,
          Och, Miłość, ja jestem tak strasznie smutny, że chcę pozostać sam.
          - Odrzekł Smutek i smutnie powiosłował w dal.

          Dobry humor przepłynął obok Miłości nie zauważając jej, bo był tak
          rozbawiony,
          że nie usłyszał nawet wołania o pomoc.
          DOBRANOC.....



          Wydawało się, że Miłość zginie na zawsze w głębiach oceanu...


          Nagle Miłość usłyszała:
          - Chodź! Zabiorę cię ze soba ! - powiedział nieznajomy starzec.
          Miłość była tak szczęśliwa i wdzięczna za uratowanie życia,
          że zapomniała zapytać kim jest jej wybawca.


          Miłość bardzo chciała się dowiedzieć kim jest ten tajemniczy
          starzec.
          Zwróciła się o poradę do Wiedzy.
          - Powiedz mi proszę, kto mnie uratował ?
          - To był Czas. - Odpowiedziała Wiedza.


          - Czas ? - zdziwiła się Miłość. - Dlaczego Czas mi pomógł ?
          - Tylko Czas rozumie, jak ważnym uczuciem w życiu każdego człowieka
          jest Miłość.
          - Odrzekła Wiedza.



          • natla Re: Bajka na Dobranoc.... 30.12.08, 10:42
            Fajny watek, więc go wyciągnęłam z kazamatów. Moze ktoś....coś......
            • del.wa.57 Bajki uśmiechajki:) 04.01.09, 18:47
              Znalezione w neciewink

              W małej, przytulnej chatce, tuż na skraju lasku,
              Mieszkała mama z tatą i dwoje bobasków.
              Po drugiej stronie lasu pod stuletnią sosną,
              Pod którą wczesnym latem piękne grzyby rosną

              Uwiła sobie gniazdko ich kochana babcia.
              Lubiła wyjść przed domek w swych wełnianych kapciach,
              Przeciągać się i mówić, patrząc na swe róże:
              „Och! Jak cudownie być już na emeryturze!”

              Pewnego jednak razu srodze zaniemogła.
              Chciała pójść po lekarstwa, ale wstać nie mogła.
              Sięga więc po komórkę i pisze te słowa:
              „Moja kochana wnuczko! Boli mnie dziś głowa,
              big_grin
              • natla Re: Bajki uśmiechajki:) 04.01.09, 19:29
                Śliczne big_grin
                • polnaro Re: Bajka samograjka 05.01.09, 14:38
                  A było to dawno, gdy zimy straszyły i mrozem, i śniegiem,
                  Zawieje szalały, uszy odmrażały ....
                  W jednej izbie płomień, i jasny, i ciepły,
                  I dziadzio, i tato, i wnuczek, i wnusia,
                  Zmieściła się także babcia i mamusia.
                  Zajęć wspólnych nie bali się wcale.
                  Mówić potrafili dużo niebywale.
                  Prawie wszystko wszyscy wiedzieli o sobie,
                  Byli wszyscy razem w zdrowiu i w chorobie.
                  Kłopoty i troski wałkowali wspólnie,
                  A one tak jakoś malały przecudnie

                  Tak bywało kiedyś, teraz lepsze czasy,
                  Tu dziadkowie, tam rodzice, gdzie indziej bobasy.
                  Każdy w swoim kącie odgrodzony ścianą,
                  Mało mówi, dużo słucha medialnego chłamu.
                  Wszystko wie o obcych, o najbliższych mało,
                  Najchętniej opowie o akcji serialu.
                  Kłopoty ma, a jakże, ale każdy własne,
                  Mnoży je w swej głowie....
                  Najbliższym nie powie !
                  I tak życie pędzą, biedzą się i trudzą,
                  Wielkim jest sukcesem, gdy się czasem kłócą.
                  • sagittarius954 Re: Bajka samograjka 05.01.09, 15:12
                    Zmieściła się także babcia i mamusia , oj polnaro , czyzbys nie wierzyła w męską
                    serdeczność ? big_grin
                    ?Ja bym jeszcze poprosił, żebym sen wywołał i pozbył sie mrozu , który na mnie
                    siedzi. smile
                    • del.wa.57 Bajka Pana Brzechwy:) 05.01.09, 15:48
                      Czarodziejski pies

                      Przed laty
                      Żył pies kudłaty.
                      Nie pokojowy, nie podwórzowy,
                      Nie miejski, nie wiejski,
                      Ale od ogona do głowy
                      Całkowicie czarodziejski.

                      Był mistrzem Polski w dominie,
                      I to nie są bynajmniej przechwałki,
                      Grał na pianinie,
                      Chodził po linie
                      I sam zapalał zapałki.

                      Powiecie pewnie, że to żadna sztuka,
                      Że tego uczy dowolna psia szkółka,
                      Ale zważcie, że pies ten nie szczekał,
                      Lecz kukał -
                      Jak rodowita kukułka.

                      A grał w ping-ponga? Grał!
                      A znał arytmetykę? Znał!
                      Rozumiał po czesku? Rozumiał!
                      I tylko szczekać nie umiał.

                      Miał pies swego pana,
                      Nazywał się Kołodziejski.
                      Raz w poniedziałek z rana
                      Powiedział pan: - Panie dziejski,
                      Po diabła mi pies czarodziejski?
                      Potrzeba mi kundla, co szczeka,
                      A taki pies - to kaleka.

                      I żeby dłużej nie zwlekać,
                      Oddał psa do pewnego maga,
                      Który nauczył go szczekać -
                      Bo się więcej od psa nie wymaga.


                      Jan Brzechwa
                      • izis52 Re: Bajka Pana Brzechwy:) 05.01.09, 16:08
                        Reasumując "nie wychylaj się", bo sprowadzą cię na ziemię.
                        Myślałam,że Brzechwę znam z powodu wnuków, a tu fajna bajka, której
                        nie czytałam.
                  • natla Re: Bajka samograjka 05.01.09, 18:15
                    Polnarko, cudna ta bajka!
                    • wiktoria53 Re: Bajka samograjka 05.01.09, 18:32
                      Polnaro piękna i jakże prawdziwa bajka. Delwo ładne bajki
                      wyciagnęłaś smile
                      • polnaro Re: Bajka samograjka 05.01.09, 19:17
                        Wiem, że Wam wypadało coś miłego,żebym nie "chlipała", szybko pisałam, ale się
                        postaram następnym razem ambitniej.
                        Jeśli dotknęłam choć troszkę nostalgii , to dzięki.
                        No, z "zawodowymi" Autorami, to wolę się nie ... nie z tak bliska.
                        • del.wa.57 Re: Bajka samograjka 05.01.09, 20:44
                          Dotknełaś,dotknełaś Polnarko,prawda to szczera prawda,piękne i smutne
                          zarazem,smutne,że nie ma już ''wspólnych''opowieści w małej izdebce.
                          Pięknesmile
                          • wiga2008 Re: Bajka samograjka 05.01.09, 21:32
                            Brzechwie pewnie do głowy nie przyszłoby, że jego wierszyk nabierze
                            po pół wieku zupełnie innego wymiaru.

                            Polnaro, sama prawda, smutna prawda.
                            A i pokłócić się nie ma z kim. Fakt sad

                            --------------------------------------------------------
                            Jestem na dwóch dietach, bo na jednej strasznie głoduję.
                            (zasłyszane, autor nieznany)
                            • polnaro Re: Bajka samograjka 06.01.09, 11:32
                              Mówią, że kłótnia lepsza od milczenia, ale Wigo uwierz, że każda sytuacja ma
                              swoje plusy.

                              Od zaraz zacznijmy rozglądać się za fajną deską ratunku
                              Ograniczmy tylko ilość stawianych warunków.
                              • bogatka1 Re: Bajka samograjka 07.01.09, 03:31
                                Dzięki, Delwo, też nie znałam tego wiersza Brzechwy.
                                A morał tej bajki ponadczasowy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka