Dodaj do ulubionych

Przemyślenia......

02.12.05, 13:48
Starość.
Ta najgłębsza, ta przed odejściem.......nie udała się Panu Bogu (banał, ale
prawdziwy)
Ta potworna niemożność, to uzależnienie od rodziny lub osób obcych, te
wyrzuty sumienia, że jest się ciężarem. Tony lekarstw, niechęć do jedzenia,
smutek, czasem otępiałosć......a nade wszystko samotnosć, samotnosć nawet
w tłumie kochajacych.
Ten żal za życiem i lęk przed nieuniknionym. Ten lęk przed szpitalem
i bezosobowoscią. Ten zdrowy ciągle umysł i niemoc fizyczna, słabnace zmysły
z dnia na dzień w tempie rokordu świata.....tyle jeszcze możnaby zrobić, tyle
pomysłów nierealnych już.....jak żyć, żeby nie obarczać innych sobą.....no
cóż, rezygnować z ostatnich zachcianek, próśb, tak, żeby tylko być jak
najmniej kłopotliwym.....szkoda, bo może jakaś przyjemność umyka, może
ostatnia.....wspomnienia, jedyna rozrywka....... sen, sen daje ulgę, dużo
snu....
Jak się na to przygotować?
Obserwuj wątek
    • malwina52 Re: Przemyślenia...... 02.12.05, 13:54
      to trudny okressad(((((
      trzeba sie z tym pogodzic,
      tak konczy sie zycie,
      tez nieraz zadaje sobie pytanie dlaczego
      w takich mekach, takim ponizeniu, takich warunkach
      masz racje cholernie sie panu Bogu to nie udalo,
      dlugo wierzylam, ze jest nieomylny
      ale zycie mnie szybko wyprostowalo
    • malwina52 Re: Przemyślenia...... 02.12.05, 14:04
      mysle, ze starosc nie moze byc
      szczesliwa i wesola ona jest bardzo smutna
      tego juz nie zmienimy
      ale chyba wazne jest aby byla godna,
      wsrod kochajachych ludzi z odrobina poczucia
      przydatnosci dla innych a nie wielkiego ciezaru,
      o to jestesmy w stanie zadbac,
      Natla to dylemat nas wszystkich majacych sedziwych rodzicow sad
      • natla Re: Przemyślenia...... 02.12.05, 14:26
        To w ogóle dylemat nas wszystkich.
        Tak, starać sie być przydatnym i zdawać sobie sprawę, że jeszcze mozna coś dla
        kogoś zrobić, tak, o tym zapomniałam.....przy dużej witalnosci można
        pmóc "fizycznie", przy jasnym umyśle, psychicznie......ale też trzeba móc, nie
        tylko chcieć...
        Nie zadręczać innych, nie być złośliwym, nie podsycać nienawiści.....
        a, niestety i taka starość jest.
        • malwina52 Re: Przemyślenia...... 02.12.05, 14:31
          pododne starzenie sie ludzi to
          przywilej niewielu i wybranych,
          zazwyczaj to zlosliwosc i pretensje
          do wszystkiego co i kto pod reka,
          ale jak sie wie, ze to choroba starcza
          to nie odbiera sie tego w takim wymiarze,
          ja czesto sobie powtarzam obym nie byla gorsza
          i to pomaga
    • tofika Re: Przemyślenia...... 02.12.05, 15:56
      Natus,
      tak zyc jak najprosciej,bez wiekzsych rozmyslan,bez zastanowien,nie
      analizowac,,co by bylo gdyby,nie obrczac absolutnie ani siebie ani osoby
      bliskiej ,
      zyc,
      codziennymi chwilami ,godzinami,
      nie lekac sie, nie przywolywywac niepozytywnych mysli...
      zaakceptowac,
      wszystko robisz,
      dajesz z siebie najwieksza troske drugiej Ci bliskiej osobie,
      i bardzo wazne niewchodzic w mysli chorej osoby,
      nie obawiac,
      trwac .... nie jest to latwe,
      sa sprawy ,ktorch nie mozemy przewidziec ani zapobiec mimo naszych najwiekszych
      staran,
      pogodzic sie, wsparciem opieki medycznej..

      Tak Natlus Trwac,, potrafisz duzo ,dajesz opieke jak najlepsza ...
      i wierz w siebie,, masz caly czas z zanadrzu duzo sil ..tak musi byc....

      pozdrawiam Nalusiu... Trzymaj .. potrafisz...
      • natla Re: Przemyślenia...... 02.12.05, 17:56
        Tofiko, dzięki, ale nie chodziło mi o moje przeżycia, a w ogóle o tą "ostatnią"
        starość, która jest przed nami. Obserwujemy naszych najblizszych i.......czy
        my sobie damy radę kiredyś ze sobą? Czy potrafimy się nauczyć tej starości,
        obserwować i zastosować nasze teraźniejsze spostrzeżenia?
        Inna sprawa, czy poterafimy obecnie sprostać oczekiwaniom......
        • axsa Re: Przemyślenia...... 02.12.05, 18:08
          Może z nami samymi będzie inaczej.
          Doświadczamy, poznajemy i obserwujemy sprawy, które kiedyś były tabu.
          Jest inne, bardziej otwarte, podejście do spraw naszego końca świata.

          Ale to i tak niczego nie zmienia w tej sprawie, że nie potrafie się pogodzić z
          tym, że żyję m. in. po to, żeby potem mnie nie było. Okropne.
          • annal74 Re: Przemyślenia...... 02.12.05, 18:35
            Myślę ,że upłynie jeszcze dużo,dużo wody nim zmienią się na lepsze, nawet
            statystycznie,nasze warunki życia i bycia , zmieni się też nasza mentalność i
            stosunek do ludzi starszych , chorych . Starość nie musi być przykra
            szczególnie dla tych którzy nie są chorzy , powinna być godna i dostatnia ,
            radosna, w gronie najbliższych kochających osób.
            • regine Re: Przemyślenia...... 02.12.05, 19:19
              Tak, Annal74, "Życie to podróż"...Ale końcówka tej podróży dla "pasażera" i
              najbliższych czasami jest najgorsza...Nie boję się starości. Przecież wiem, że
              każdy dzień zbliża mnie do niej, nic się nie cofnie...
              Ale boję się choroby, która uzależniłaby mnie od innych...Jestem jak do tej
              pory samodzielnym człowiekiem, ale już 3 razy w życiu byłam zależna od innych,
              we wszystkim. Nie mogłam się napić, obrócić na bok, ubrać lub stanąć na nogi...
              Umysł pracował, wiedziałam co się ze mną dzieje, ale wszystko było nie tak...
              Myślałam wtedy wiele, co by było, gdybym już była starym schorowanym
              człowiekiem... Ciężarem i w każdym momencie zależnym od innych ???...Nigdy,
              nigdy, bym tego nie chciała...Pomimo najczulszej opieki ze strony
              najbliższych...Starość jest okropna...Widzialam wiele, różnych
              starości...Widziałam, opiekujących się tymi starymi ludźmi, którzy mieli różny
              stosunek do starości...
              Dobrze, gdy stary człowiek jest nieświadomy...Gorzej, gdy umysł nie nadąża już
              za ciałem...Starość jest wtedy straszna i dla starego człowieka i dla
              najbliższych.
              Napisałam, że nie boję się starości. Tak, ale boję się bardzo tego, co ona ze
              sobą niesie, wszyscy się tego podświadomie boimy...
              Tak, Panu Bogu tutaj nie udało się.....I nie możemy nic tu zmienić, nie nasza
              wola....

              • regine Re: Przemyślenia...... 02.12.05, 19:23
                Gdy ciało nie nadąża nad umysłem....Miało być...
                A zresztą, wiemy i tak o co chodzi...
                Ale dlaczego się starzejemy i po co jesteśmy ciężarem dla siebie i innych ???
                To pytanie zostaje i tak bez odpowiedzi....
                • takanietaka Re: Przemyślenia...... 02.12.05, 19:39
                  tak....mamy do wyboru myslec -a to sa naprawde niełatwe sprawy ,albo ni myslec
                  i udawac ze jakos to bedzie.Pewnie ludzie róznie wybieraja ..a czasami raz
                  tak ,raz inaczej.Ja chciałabym odejśc sama o sobie decydujac ,ale moze mam
                  iluzje co do siebie i co do przyszłych sytuacji .No,cóz ....nie wiadomo co
                  powiedzieć...........................
                  <<nigdy nic nie wiadomosmile)>>
                  • mira54 Re: Przemyślenia...... 02.12.05, 21:21
                    Nie ma co zamartwiac sie swoja staroscia.
                    Czy jej dozyjemy, nikt z nas nie jest w stanie wiedziec.
                    Ludzie przechodza na emeryture i zdarza sie, ze nawet
                    z niej nie skorzystaja, bo odchodza z tego swiata...
              • gra22 Re: Przemyślenia...... 04.12.05, 21:19
                moja mila, jak ty pieknie piszesz, wzrusza mnie to...
                • regine Re:Anioły kojarzą się źle.... 05.12.05, 16:43
                  Długo myślałam, czy umieścić tutaj ten artykuł.
                  Daje dużo do myślenia, przemyślania...Jeśli ktoś ma ochotę zapraszam.
                  kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,3007913.html
                  • natla Re:Anioły kojarzą się źle.... 18.12.05, 23:12
                    Nie wiem, czy to tu się nadaje, ale nie mogę właściwego watku znaleźć, a podoba
                    mi sie bardzo i też do przemyślenia dziewczyny. Może to znacie juz.

                    Jeśli stawiasz kobietę na piedestale i próbujesz ochronić ją przed "wyścigiem
                    szczurów" - to jesteś męskim szowinistą.
                    Jeśli nie pracujesz zawodowo i robisz za "gospodynię domową", jesteś
                    maminsynkiem.
                    Jeśli pracujesz zbyt wiele, to znaczy, że nie masz dla niej czasu.
                    Jeśli pracujesz zbyt mało, jesteś nicponiem i obibokiem.
                    Jeśli ona ma nudną i monotonną pracę z niską pensją, to jest wyzysk.
                    Jeśli ty masz nudną i monotonną pracę z niską pensją, powinieneś ruszyć swoją
                    leniwą du.. i znaleźć coś Lepszego.
                    Jeśli awansujesz przed nią, to jest faworyzowanie.
                    Jeśli ona awansuje przed tobą, to jest wyrównanie szans.
                    Jeśli mówisz, że ładnie wygląda, to jest molestowanie seksualne.
                    Jeśli zachowujesz spokój, to jest to męska obojętność.
                    Jeśli płaczesz, jesteś mięczakiem. Jeśli tego nie robisz, jesteś nieczuły.
                    Jeśli podejmujesz decyzję bez porozumienia z nią, jesteś szowinistą.
                    Jeśli ona podejmuje decyzję bez radzenia się ciebie, to znaczy, że jest
                    wyzwoloną kobietą.
                    Jeśli prosisz ją o coś czego ona nie chce zrobić, to jest dominacja.
                    Jeśli ona chce tego od ciebie, to jest przysługa.
                    Jeśli ona podoba ci się w samej sexownej bieliźnie, jesteś zboczeńcem
                    Jeśli ci się nie podoba, jesteś homoseksualistą.
                    Jeśli każesz kobiecie wydepilować nogi, jesteś seksistowski.
                    Jeśli tego nie robisz,nie warto się dla ciebie starać.
                    Jeśli dbasz o siebie i swój wygląd, jesteś próżny.
                    Jeśli nie dbasz, jesteś prostakiem.
                    Jeśli kupujesz jej kwiaty, pewnie piłeś.
                    Jeśli nie kupujesz, to znaczy, że w ogóle się o nią nie troszczysz.
                    Jeśli jesteś dumny ze swoich osiągnięć, to jesteś zarozumiały.
                    Jeśli nie jesteś dumny, to znaczy, że jesteś zakompleksiony.
                    Jeśli boli ją głowa, to jest to po prostu ból głowy.
                    Jeśli ciebie boli głowa, to znaczy, że jej nie kochasz.
                    Jeśli chcesz TO robić zbyt często, jesteś maniakiem seksualnym.
                    Jeśli niezbyt często - masz inną kobietę.
                    Nic dziwnego, że faceci umierają wcześniej niż kobiety!...
    • skrzydlate Re: Przemyślenia...... 04.12.05, 18:07
      nie wiem,. chyba najlatwiej jest osobom umiejącym wspołżyć zgodnie z innymi.. i
      takim, ktore umieją się cieszyć drobiazgami smile
      • vogino55 Re: Przemyślenia...... 04.12.05, 18:16
        W wątku u Humorka ktoś napisał ,,,,wczoraj to historia,cieszmy się dziś,jutro???
        • natla Re: Przemyślenia...... 04.12.05, 18:59
          Oboje macie rację, choć Skrzydlate.....właśnie w tym problem, że starzy ludzie
          często nie potrafią i nie chcą dobrze żyć z otoczeniam....
          Ok. .... koniec tego dołujacego wątku wink))
    • toskania8 Re: Przemyślenia...... 18.12.05, 23:39
      Nie możemy (i dobrze) przygotować sie na nasza własną starość, bo nie wiemy,
      jaka ona będzie ( i czy w ogóle będzie). Niestety nie od nas zależy, czy
      będziemy dla innych ciężarem. I nie mam na myśli spraw materialnych, choć i te
      nie zawsze od nas zależą. Ale ta zależność to przede wszystkim nasze zdrowie -
      od niego zależy jak bardzo będziemy potrzebować pomocy innych.
      Cierpienie może udręczyć człowieka tak bardzo, że ludzie nawet bardzo pogodnie
      i przyjaźnie usposobieni do świata stają się trudni w kontakcie. Nie mówiąc już
      o chorobach izolujących od otoczenia jak alzheimer czy inne podobne.
      Ale są i tacy, jak mój najkochańszy Tata. Ma, jak wiecie 96 lat. Potrzebuje już
      stałej opieki i pomocy. Ale jest cały ciepłem, pogoda, uśmiechem, radością
      życia, ciekwością świata. Kiedy widzę Jego uśmiech, Jego radość, gdy
      przychodzę, aż chce mi się żyć. I tak mało dla siebie wymaga, zawsze inni są
      ważniejsi.
      Test pamięci, koncentracji, orientacji, jaki mu zrobili latem w klinice
      geriatrii zdał na 5+.
      Daj Boże każdemu taką starość. Jemu samemu i Jego otoczeniu (czyli mnie).
      • natla Re: Przemyślenia...... 18.12.05, 23:57
        Tak, Toskanio, mamy szczęście do naszych Staruszków.....oby taka była starosć,
        jak już w ogóle musi byc
    • malwina52 Re: Przemyślenia...... 03.01.06, 19:00
      a choroba
      jak potrafi zmienic ludzi, ktorych dopada,
      bez wzgledu na wiek,
      jesli nie ma szans na poprawe
      to zycie staje sie udreka
      dla chorego i otoczenia
      jesli sie nie potrafimy z jej faktem pogodzic
      • natla Re: Przemyślenia...... 03.01.06, 19:23
        Jednak znam wielu ludzi chorych chronicznie, którzy przynajmniej na zewnątrz
        nie pokazują tego, są uśmiechnieci, dowcipni i kontaktowi. Natomiast co dzieje
        sie w ich duszach i ciałach w 4 ścianach, to tylko można dywagować.
        Niektórzy ludzie poddają sie chorobie, rozpamiętują ją i utwierdzaja się
        w niej. To też nie do pozazdroszczenia.
        Dlatego życzymy sobie przede wszystkim zawsze zdrowia.
        • sagittarius954 Re: Przemyślenia...... 03.01.06, 19:31
          Przy każdym przez całe życie kilkakrotnie staje czarna godzina . Wtedy człowiek
          jest sam choćby obok niego stało tysiąc ludzi. Uwierzyć w nich, to uśmiechać
          sie,życzyć im szczęścia, odejść tak cicho, żeby nikt nie zauważył
          • tofika Re: Przemyślenia...... 03.01.06, 23:44
            Byl taki dzien,
            i ktos znienacka wuiedzac o moich zdrowotnych klopotach ,
            zapoytal mnie takpraypadkiem,
            w jakim stanie jest Twoje zdrowie,,,
            a ja spojrzalam na ta osobe,
            ---pomyslalam co mam ci odpowiedziec,,,
            i na mysl mi przyszla taka odpowiedz....
            :
            MOJ BOZE ,jak ja mam wiedziec by dac CI prawdziwa odpowiedz???
            JA nie WIEM SAMA ,,nie wiem?
            na ktorym przystanku drogi krzyzowej jestem?????/
    • malwina52 Re: Przemyślenia...... 07.04.06, 06:48
      Upokorzyć dla zabawy
      Dzieciństwo, młodość, starość – taka jest kolej życia. Z pewnością wolelibyśmy
      być piękni, młodzi i bogaci, ale nie unikniemy starości. I wszyscy chcielibyśmy
      przeżyć ją godnie, najlepiej w jako takiej kondycji zdrowotnej, gwarantującej
      samodzielną egzystencję. Najbardziej przeraża bowiem niedołężność, która
      skazuje na zależność od innych.
      Już od najwcześniejszych lat szkolnych współczesna dydaktyka uczy, jak
      traktować człowieka starego i okazywać mu szacunek. Programy społeczne
      przypominają, że starość można przeżyć godnie. Autorytety moralne wypowiadają
      się o szlachetnych postawach ludzi w podeszłym wieku, cierpiących i ich
      opiekunów.


      Przypadek studentów pielęgniarstwa z Krakowa potwierdza, że to wszystko za
      mało.


      Ten przypadek oburza i budzi coraz większe wątpliwości, co do moralnej kondycji
      młodych Polaków. Upokarzanie dla zabawy. To przejaw najniższych instynktów,
      zdziczenia obyczajów i nihilizmu etycznego. I to w wydaniu ludzi, którzy
      wybrali służbę innym, wymagającą nie tylko zaufania, ale i pełnej
      odpowiedzialności, służbę, w którą wpisane są takie bezwzględne wartości, jak
      miłość i szacunek.


      Aż ciśnie się na usta pytanie, skąd ci ludzie są, z jakich rodzin się wywodzą,
      kto tworzył ich moralny kręgosłup i czy przypadkiem całej tej sprawie jakiś
      sprytny adwokat nie ukręci łba? Jeśli bowiem sprawcy tak haniebnego postępku
      twierdzą, że nie mieli złych zamiarów i nie widzą w tym nic zdrożnego, to z
      pewnością jest to linia obrony, której będą się konsekwentnie trzymać. A jak
      ukarać kogoś, kto ze zdziwieniem będzie przysłuchiwał się niezrozumiałym dla
      siebie oskarżeniom?


      Jeśli do nich w ogóle dojdzie…


      Hanna Kaup

      • dankarol Re: Przemyślenia...... 07.04.06, 10:05
        Myślę, że to sprawa wychowania, a może i mody na młodość i sprawność.
        Dla mnie szokiem było, gdy dowiedziałam się, że moja znajoma mająca
        niepełnosprawną ruchowo córkę , musi ją wozić na drugi koniec miasta do
        przedszkola, bo w okolicznych rodzice nie zgodzili się na to, żeby przebywała
        razem z ich pięknymi dziećmi.

        Ludzie, którym się w dzieciństwie wmawia, że są lepsze od tych mniej pięknych,
        nie widzą nic niestosownego w wyśmiewaniu się z tych według nich gorszych

        Ja pamiętam z własnego dzieciństwa, całkiem inne postawy.
        Obok naszej szkoły był zakład dla dzieci upośledzonych i te bardziej sprawne
        chodziły z nami do pierwszych klas. Były traktowane przez nas jak każde inne
        dziecko, a nawet klasowe rozrabiaki uważały za swój obowiązek opiekować się
        nimi w razie potrzeby.
        Zostało nam to na całe życie i każdy niepełnosprawny, czy starszy człowiek jest
        po prostu człowiekiem.
        Obecnie mówi się dużo o prawach ludzi niepełnosprawnych, ale traktuje się ich
        jak dziwowisko. Ludzie ci nie potrzebują odrębnych praw, tylko traktowania jak
        każdego innego.
        • regine Re:Opowiadanie - "Spotkanie z Nieobecnym". 09.04.06, 10:36
          SPOTKANIE Z NIEOBECNYM

          Któregoś wieczora oglądałem banalny program telewizyjny. Niezbyt cenię sobie
          telewizję, ale że inne
          zajęcia wymagają aktywności, więc- rozleniwiony- gapiłem się w ekran.

          Zadzwonił telefon.

          -"A któż to?", pomyślałem z niechęcią. W słuchawce usłyszałem zmęczony głos:

          "Cześć kolego!". Pomyślałem, że jakiś podchmielony bywalec baru przez pomyłkę
          wybrał mój numer.

          "Ja nie jestem pana kolegą..."

          -"Ależ jesteś...", tu padło moje imię, i nagle głoś w słuchawce wydał mi się
          dziwnie znajomy...

          -"To ja, Marian Kowalski, twój kolega ze szkoły podstawowej..."

          Zdziwiłem się. Marian był znanym w naszym mieście biznesmenem. Zrobił karierę i
          stał się kimś
          ważnym. W niektórych momentach byłem dumny, że znaliśmy się- razem chodziliśmy
          do szkoły. A
          właściwie, mieszkając w tej samej wiosce, znaliśmy się już od lat
          przedszkolnych. W tamtym czasie
          bardzo się przyjaźniliśmy...

          Marian dzwonił do mnie ze szpitala. Był ciężko chory; dlatego jego głos, był
          pełen bólu i
          cierpienia, zabrzmiał mi w uszach niewyraźnie, jak głos pijanego.

          Zaczął mi opowiadać swoją historie.

          Przez wiele lat pracował bardzo intensywnie, nie licząc godzin dnia i nocy.
          Wysiłkowi fizycznemu
          towarzyszył permanentny stres. Tak mijały lata, i jakimś momencie "wysiadły"
          nerwy i serce - znalazł
          się w szpitalu, a zagrożenie jego zdrowia okazało się poważne. Co gorsze,
          został sam.

          -"Moje życie małżeńskie i rodzinne, prawie nie istnieje", stwierdził z goryczą.

          -"Jak to, zaoponowałem, przecież masz piękną żonę i udane dzieci..."

          -"Niestety, to wygląda tak tylko na zewnątrz", w jego głosie był ból.

          Zaczął mi szczegółowo opowiadać o swojej rodzinie. Jego żona ma trzy pasje:
          wydawanie pieniędzy,
          oglądanie telewizji i czytanie kobiecych tygodników! Jeden film ogląda w
          telewizji, a równocześnie
          na video nagrywa inny, jeżeli czasy emisji się pokrywają. Są to przeważnie
          tandetne brazylijskie
          seriale i inne tego typu "dzieła". (Jakże niektóre kobiety są wrażliwe na cudze
          niepowodzenia i
          nieszczęścia, równocześnie nie dostrzegając smutków, cierpienia i potrzeb
          swoich najbliższych",
          pomyślałem słuchając gorzkich i pełnych rezygnacji słów Mariana.)

          -"Poza tym jej pasją jest wydawanie pieniędzy; podobają się jej drogie, nie
          zawsze gustowne ubrania
          i sprzęty. Kupuje je, szybko się nimi nudzi, i znowu pędzi do sklepów i salonów
          mody... Gdy próbuję
          ją powstrzymać, pada krótkie: "Przecież nas na to stać!" " Zupełnie jak
          dziecko" -westchnął. "Domem
          zajmuję się gosposia, wykonując wszystkie prace, którymi zazwyczaj zajmują się
          żony, a moja Magda
          przez kilkanaście godzin dzielnie siedzi w fotelu, zajada słodycze i ogląda
          durne seriale!... Gdy
          chodzi o mnie, interesują ją wyłącznie moje pieniądze!"

          "A dzieci?, zapytałem, słyszałem że macie udane dzieci"

          -"Syn siedzi w więzieniu. Był pasjonatem wschodnich sztuk walki. Miał sukcesy
          sportowe, ale... Żeby
          zaimponować dziewczynie, kiedy wracali z dyskoteki zaatakował starszego
          mężczyznę. Skutek jest taki,
          że tamten mężczyzna jest dziś kaleką, a syn jak słyszałem dba o tężyznę
          fizyczną w więziennej
          siłowni..."

          -"A córki?"

          -"Córkami też jestem rozczarowany. Owszem, uczą się dobrze, nawet bardzo
          dobrze. Jedna jest w
          technikum, a druga w liceum. Wspólnie uczą się trzech języków obcych
          równocześnie..."

          -"No to świetnie", wpadłem mu w słowo.

          -"Posłuchaj. Rozmawiają z sobą tylko po angielsku, niemiecku lub francusku.
          Telewizję satelitarną
          oglądają tylko w którymś z tych języków. Ze mną po polsku nie chcą wcale
          rozmawiać. Jestem obcy,
          niekochany i nie akceptowany we własnym domu. Teraz widzę, że za bardzo oddałem
          się interesom, a
          stanowczo z mało uwagi i czasu poświęcałem rodzinie, wychowywaniu dzieci... A
          oni, choć korzystali i
          wciąż korzystają z zarobionych przeze mnie pieniędzy, mnie traktują jak
          obcego..." (Jak to w życiu
          dziwnie się układa- pomyślałam- są ludzie biedni, którzy żyją w szczęśliwych,
          kochających się
          związkach, małżeńskich i rodzinnych. I są tacy, nie brakuje nawet
          przysłowiowego "ptasiego mleka", a
          czują się odrzuceni, nieszczęśliwi i przerażeni.)

          Jakby czytał w moich myślach:

          -"Wiesz, ludzie osiągają szczęście poprzez powściągliwe zażywanie przyjemności,
          i umiar w życiu",
          stwierdził filozoficznie. "A moi najbliżsi dawno już utracili umiar w
          niektórych sprawach".

          Potem zaczął wspominać swoje rodzinne relacje, które żyły w jego dziecięcych
          wspomnieniach. Jego
          ojciec był kowalem, miał własną kuźnię i małe gospodarstwo rolne.

          -"Po powrocie ze szkoły, jadłem obiad i śpieszyłem do pracy w ogrodzie, polu,
          albo-kiedy
          podrosłem-pomagałem ojcu w kuźni. Wspólna praca bardzo nas jednoczyła; byliśmy
          naprawdę sobie
          bliscy, i bardzo się kochaliśmy. Praca była nie tylko obowiązkiem, ale i
          przyjemnością,; nigdy karą.
          Jesienią szatkowaliśmy i kisili kapustę, w długie zimowe wieczory toczyliśmy
          rozległe rozmowy, albo
          ktoś głośno czytał ciekawą książkę...."

          Znam to wszystko; jego słowa budziły we mnie odległe echa również z mojego
          dzieciństwa. Ale jego
          rozgoryczenie dziwnie mnie przygnębiło, a sama rozmowa stawała się coraz
          trudniejsza. Chciałem aby
          już ją skończył.

          -"Sporo zapłacisz za tą rozmowę", wtrąciłem w jakimś momencie.

          Roześmiał się.

          -" Pieniądze. Czym są pieniądze.. Mam wrażenie, że każdego miesiąca za płacę
          telefony więcej, niż
          ty zarabiasz przez rok. A dzwonię z "komórki".

          Kiedy nasza rozmowa zbliżała się do końca, Marian poprosił, abym go odwiedził w
          szpitalu. Podał
          numer izolatki, gdzie leżał. Obiecałem, że wkrótce zjawię się u niego.

          W tamtej chwili miałem taki, zamiar, ale, jak to w życiu, sprawa goni sprawę, a
          doba ma tylko
          dwadzieścia cztery godziny. Przy tym zacząłem rozmyślać: iść do niego czy nie?

          -Dotychczas, choć zawsze był grzeczny (na ulicy kłaniał się z daleka!), nie
          szukał mego towarzystwa.
          Był rozrywany towarzysko, wspierał różne organizacje, sponsorował wybrane
          partie polityczne; "a mnie
          nigdy nawet piwa nie postawił!" -skądś pojawiła się nagle, równie drażliwa co
          małostkowa myśl... Po
          co wiec mam do niego chodzić. Teraz, gdy choruje, przypomniał sobie o mnie; gdy
          wyzdrowieje, znów

          będzie dla mnie prawie obcym. - Usprawiedliwiony we własnych oczach, zająłem
          się własnymi sprawami.
          Tak minęło kilka tygodni.

          Tego dnia, zziębnięty czekałem na miejski autobus. W jakimś momencie spojrzałem
          na słup
          ogłoszeniowy, i nagle aż mnie zmroziło!

          Znieruchomiałem patrzyłem na wiszącą klepsydrę: "MARIAN KOWALSKI LAT 53", A
          PONIŻEJ MNIEJSZYMI
          LITERAMI" "Najukochańszy Mąż, i Kochany Tatuś".

          Przypomniałem sobie wszystko, co mówił mi o swojej rodzinie, która ledwie go
          tolerowała. Ale
          "najukochańszy" i "kochany", to przecież standard. Człowiek, którym za życia
          pogardzano, po śmierci
          jest zazwyczaj wynoszony pod niebiosa. A do tego Marian, to był "Ktoś"!

          Mój autobus przyjechał i odjechał, a ja stałem przy słupie, zupełnie nie czując
          przenikliwego zimna.
          Rozmyślałem.

          -Dlaczego nie odwiedziłem go, póki żył? Przecież obiecałem! Powróciły
          wspomnienia. Nagle wiele spraw
          zobaczyłem inaczej, przypomniałem sobie miłe zdarzenia, w których Marian
          odegrał ważną rolę. To on,
          jako zdolniejszy zawsze pomagał mi w szkole. To w domu jego rodziców po raz
          pierwszy obejrzałem
          telewizje- jako jedyni we wsi mieli telewizor. A wcześniej, ileż to bajek
          obejrzałem w domu Mariana,
          dzięki rzutnikowi, który kupił mu ojciec. Wróciły momenty przelotnych spotkań,
          kiedy to Marian wiele
          razy pozdrawiał mnie z za szyby swojej luksusowej limuzyny, gdy dojrzał mnie
          wśród przechodniów...

          -"Boże, myślałem, dlaczego zaczynamy kochać ludzi dopiero wtedy, gdy ich już
          nie ma, i nasza miłość
          nie jest im już potrzebna?!"

          Uświadomiłem sobie nagle, że i ja dopiero teraz pamiętam o zaletach Mariana,
          zaś gdy żył narzucały
          mi się raczej jego wady... teraz gdy nie ma go już wśród żywych, i dla mnie
          stał się on
          "naj
          • tadeuszx Re:Opowiadanie - "Spotkanie z Nieobecnym". 09.04.06, 11:31
            ... no i po jaką cholerę tak się "dołujecie"???? Same, na własne życzenie...???
            A gdzie optymizm i wiara w siebie? Jeszcze wszystko jest do zrobienia, póki
            człowiek żyjewink A dopóki żyje, to po co ma się zbędnie zamartwiać? Moje
            powiedzonko: "uszy do góry"wink))
            • natla Re:Opowiadanie - "Spotkanie z Nieobecnym". 09.04.06, 11:36
              Coś sobie moje powiedzonko przywłaszczył? wink))))
              Optymizmu i wiary w siebie mamy aż za dużo, ale czasami też myślimy wink)
              • tadeuszx Re:Opowiadanie - "Spotkanie z Nieobecnym". 09.04.06, 12:31
                natla napisała:

                > Coś sobie moje powiedzonko przywłaszczył? wink))))
                > Optymizmu i wiary w siebie mamy aż za dużo, ale czasami też myślimy wink)

                ----> O-o... przywłaszczył? Hmmmm... no to przepraszam sad(( Znalazła się
                "właścielka"....wielka! A co do myślenia... może tak próbujesz zasugerować
                ludziom, że ja jestem bezmyślny!!??? smile)) Zgoooozawink ... może... to i prawda?smile))
                • natla Re:Opowiadanie - "Spotkanie z Nieobecnym". 09.04.06, 12:36
                  Chłopie, tyś chyba dziś lewą nogą wstał.... tą wesołą z przekąsem wink))
                  I w ogóle oddaj mi "moje uszy na górze" jasne? wink)Jeżeli przyjmiemy, że nikt
                  więcej na świecie nie znał tego powiedzonka, to ja byłam pierwsza. wink))
                  • tadeuszx Re:Opowiadanie - "Spotkanie z Nieobecnym". 09.04.06, 12:45
                    sad(( doooobra.... masz te uszy! Ale z całym Tadziemwink)) Hahaha, a co myślałaś?
                    Że ja bez uszu zostanę???smile))
                    • regine Re:Przemyślenia. 11.04.06, 17:49
                      Pewien mędrzec wschodni zapytany,
                      co by uczynił,
                      gdyby na krótki czas
                      uzyskał władzę nad światem,
                      odpowiedział:

                      "Starałbym sie ustalić
                      jednoznaczną treść
                      wszystkich słłw i pojeć,
                      aby ludzie,
                      wypowiadajac te słowa,
                      mieli to samo na myśli".
                      • regine Re:Przemyślenia. 21.04.06, 19:22
                        Nie głupi wymyślił, że "Mowa jest srebrem, a milczenie złotem ".
                        Jak warto czasami pomilczeć....
                        • slonik50 Re:Przemyślenia. 22.04.06, 14:13
                          -Milczeć?....NIE...! , bo zapomnimy wtedy o sprawach tych najważniejszych.
                          Kochajmy, rozmawiajmy, płaczmy i umierajmy razem.
                          Milczeć może tylko szczęście...
                          ------------------------------------------------------
                          • natla Re:Przemyślenia. 22.04.06, 14:28
                            Wiesz Słoniku dlaczego milczenie bywa złotem?
                            1. często się mówi rzeczy, których się nawet ni myśli, a co dopeiro mówi
                            2. ludzie często doszukują się w najlepszych słowach złych intencji.
                            A z drugiej strony, to tylko słowa pomagają w porozumieniu. Nie jest to
                            odkrywcze, ale niektórzy ludzie nie potrafią wyartykułować nieraz najprostszych
                            spraw, a to doprowadza co całkowitego braku porozumienia.
                            • natla Re:Przemyślenia. 22.05.06, 08:51
                              Staram się nie mysleć o swojej smierci, niestety od 6 lat ona koło mnie krąży.
                              I choć nie wiem jak bym sobie ją tłumaczyła, nie mogę się z nią pogodzić.
                              Zazdroszczę ludziom, którzy podchodzą do tego problemu normalnie. Taka jest
                              moja przyjaciółka......całkowicie pogodzona. Ja zawsze patrzę pod kontem - ile
                              jeszcze ciekawago zycia mogłby ktoś bliski przeżyć. Nie mówię nawet o sobie, bo
                              mam tyle różnych planów, ze właśnie odrzucam tą myśl. Nie lubię też dyskutować
                              na ten temat. Na pewno jest to rodzaj ucieczki......ucieczki do nikąd. A może
                              jestem po prostu zbyt zajeta problemami najbliższych i o swojej śmierci nie
                              myslę......ale chyba nie chcę mysleć.
                              • regine Re:Przemyślenia o globalizacji.... 30.05.06, 13:30
                                Wszystko o globalizacji

                                Najlepiej wyjaśnia to śmierć księżnej Diany. Angielska księżniczka, ze swoim
                                egipskim kochankiem
                                rozbija się we francuskim tunelu, jadąc niemieckim samochodem z holenderskim
                                silnikiem, prowadzonym
                                przez Belga, który wcześniej wypił sobie trochę szkockiej whiskey, gonieni
                                przez włoskiego paparazzi
                                na japońskim motorze. Po czym ratował ją amerykański lekarz używający
                                brazylijskich leków. A tekst
                                ten napisał Polak, używając technologii Billa Gatesa, którą ten wziął od
                                Japończyków. A Ty
                                prawdopodobnie czytasz to na klonie amerykańskiego IBMa, który opiera się na
                                filipińskich częściach
                                i ma koreański monitor, złożony przez pracowników z Bangladeszu w singapurskiej
                                fabryce.
                                Przewieziony ciężarówkami przez Hindusów, ukradziony przez Indonezyjczyków i w
                                końcu sprzedany do
                                Twojego kraju przez Chińczyków.
                                To więc jest globalizacja.
    • sagittarius954 Re: Przemyślenia...... 30.05.06, 18:10
      Liżę sobie loda Algidy i myślę ... że słodycz jest nieodzowna człowiekowi.
      Spotykamy się z nią na każdym kroku, począwszy na łakociach a skończywszy na
      okazywaniu słodyczy zachowania drugiej osobie. I ta druga słodycz jest, w moim
      przekonaniu, bardziej mu potrzebna bo sprawia więcej satysfakcji, zadowolenia z
      dawania i okazywania . Jest też słodycz gorzka , zachłyśnięcie się ją w
      pierwszej chwili odurza człwieka aż do momentu utraty jej . Smak w jednej
      chwili zmienia barwę i konsystencję osiągając smak gorzki i tramy później z nim
      i rozpamiętujemy, póki ktoś lub coś nas z tego smaku nie wyzwoli.
      • maladanka Re: Przemyślenia...... 30.05.06, 18:27
        czy można żyć odpoczywając bez wyrzutów sumienia? gdy widzę ile osób pomaga
        innym to mi tak jakoś głupio...
        • sagittarius954 Re: Przemyślenia...... 30.05.06, 19:05
          A może po to mamy sumienie żebyśmy ciągle zastanawiali się dlaczego ja jeszcze
          nic nie zrobiłem dla innych.
      • del.wa.57 Re: Przemyślenia...... 30.05.06, 18:35
        By poczuć słodycz życia trzeba najpierw spróbować jego gorzką część,mądrze to
        ktoś powiedział.
        • dankarol Re: Przemyślenia...... 30.05.06, 18:45
          Gdyby nie kropla goryczy, któż doceniłby całą słodycz
          • regine Re: Przemyślenia...... 30.05.06, 18:52
            Tak Delwa, masz rację, trzeba wypić całą czarę goryczy,
            aby poznać słodycz w podaną kropli...
    • malwina52 Re: Przemyślenia...... 18.09.06, 08:00
      Kto milczy - nie będzie zrozumiany.
      • natla Re: Przemyślenia...... 18.09.06, 08:08
        Oooo, to bardzo mądre. Wprawdzie podobno milczenie jest złotem, jednak.......
        właśnie......milczenie nie pozwala na porozumienie. Nie pozwala zrozumieć
        potrzeb drugiego człowieka, a ten często ma o to pretensje.
      • sagittarius954 Re: Przemyślenia...... 18.09.06, 08:27
        Milcz,myśl,czynami pokazuj jak bardzo nie rozumieją cię ludzie.
        • malwina52 Re: Przemyślenia...... 18.09.06, 08:33
          wlasnie zapadlam w milczeniesmile
    • malwina52 Osiedle dla niepełnosprawnych: oaza czy getto? 01.06.07, 10:28
      www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/12817
      dla starych domy starcow,
      dla niepelnosprawnych getta
      i to nazywa sie integracja ze spoleczeństwemsmile
      • sagittarius954 Re: Osiedle dla niepełnosprawnych: oaza czy getto 01.06.07, 13:30
        A ja już myslałem ,że pełnosprawni obywatele zasłużyli swoją postawą i
        odpowiedzialnością ,aby zacząć kasować wogóle krawężniki ...smile
    • 7zahir Re: Przemyślenia...... 02.06.07, 17:00
      JAK SIĘ CZUJĘ !

      Kiedy ktoś zapyta, jak ja się dziś czuję,
      grzecznie mu odpowiadam, że "dobrze, dziękuję".
      To, ze mam artretyzm, to jeszcze nie wszystko,
      astma, serce mi dokucza i mówię z zadyszką,
      puls słaby, krew w cholesterol bogata...
      lecz dobrze się czuję, jak na moje lata.

      Bez laseczki chodzić teraz już nie mogę,
      choć zawsze wybieram najłatwiejszą drogę.
      W nocy przez bezsenność bardzo się morduję,
      ale przyjdzie ranek... i znów dobrze się czuję.
      Mam zawroty głowy, pamięć "figle" płata
      lecz dobrze się czuję jak na swoje lata.

      Z wierszyka mojego ten sens się wywodzi,
      że kiedy starość i niemoc nareszcie przychodzi,
      to lepiej się zgodzić ze strzykaniem kości
      i nie opowiadać o swojej starości.
      Zaciskając zęby z tym losem się pogódź
      i wszystkich dookoła chorobami nie nudź!

      Powiadają, że starość okresem jest złotym,
      i kiedy spać się kładę, zawsze myślę o tym...
      "Uszy" mam w pudełku, "zęby" w wodzie studzę,
      "oczy" na stoliku zanim się obudzę...
      Jeszcze przed zaśnięciem ta myśl mnie nurtuje:
      Czy to wszystkie są części, które się wyjmuje?"

      Za czasów młodości (mówię bez przesady)
      łatwe były biegi, skłony i przysiady.
      W średnim wieku jeszcze tyle sił mi pozostało,
      żeby bez zmęczenia przetańczyć noc całą...
      A teraz na starość czasy się zmieniły,
      spacerkiem do sklepu, z powrotem bez siły...

      Dobra rada dla tych, którzy się starzeją
      Niech zacisną zęby i z życia się śmieją.
      Niech wstaną rano, "części" pozbierają,
      Niech rubrykę zgonów w prasie przeczytają,
      Jeśli ich nazwiska tam nie figurują,
      To znaczy, że są ZDROWI I DOBRZE SIĘ CZUJĄ.

      Wisława Szymborska

      I jeszcze to:
      beata.hox.pl/nigdy.htm
    • mania1119 Re: Przemyślenia...... 02.06.07, 20:14
      Znakomite,a na ten wieczór szczegolnie świetne.
      • 7zahir Re: Przemyślenia...... 02.06.07, 20:17
        mania1119 napisała:

        > Znakomite,a na ten wieczór szczegolnie świetne.>

        Masz rację... mnie też w kościach strzyka,
        ale dobrze sie czuje smile))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka