Dodaj do ulubionych

Boże Ciało

14.06.06, 07:29
Boże Ciało (inaczej - Święto Ciała i Krwi Pańskiej) w Kościele katolickim:
uroczystość liturgiczna ku czci Najświętszego Sakramentu. Wierni szczególnie
wspominają Ostatnią Wieczerzę i Przeistoczenie chleba i wina w Ciało i Krew
Jezusa Chrystusa. W Polsce Boże Ciało obchodzi się w czwartek po Uroczystości
Trójcy Świętej, a więc jest to święto ruchome wypadające zawsze 60 dni po
Wielkanocy. W niektórych krajach przenoszone jest na kolejną niedzielę.

W Polsce po raz pierwszy wprowadził to święto bp Nanker w 1320 r. w diecezji
krakowskiej. W późnym średniowieczu i renesansie największym sanktuarium
kultu Bożego Ciała w Polsce był poznański kościół Bożego Ciała.

W Polsce obchody świętą wiążą się z procesją z Najświętszym Sakramentem po
ulicach parafii. Procesja zatrzymuje się kolejno przy czterech ołtarzach,
przy których czytane są fragmenty z każdej z Ewangelii związane tematycznie z
Eucharystią.

W Polsce Boże Ciało jest dniem ustawowo wolnym od pracy.

pl.wikipedia.org/wiki/Bo%C5%BCe_Cia%C5%82o
Jako mała dziewczynka -jeszcze nie chodziłam do szkoły (miałam chyba 6 lat)
sypałam kwiatki, gdzieś jeszcze mam to zdjęcie wykonane przed jednym z
ołtarzy.
Obserwuj wątek
    • mania1119 Re: Boże Ciało-moja droga do... 15.06.06, 20:39
      Tez z dziecinstwa to pamietam.Pomyslalam,ze juz moge to,co za chwile,
      napisac,moze dzis najlepiej.Wlasciwie naprawde chce Wam o tym powiedziec,bo to
      dla mnie wazne.Przez wiele lat swojego zycia,bylam,jak cala masa ludzi,
      takim,jak to sie mowi,niepraktykujacym katolikiem.Tak bylam wychowana.Sama
      siebie zlosliwie okreslalam w tej kwestii jako abnegata.I wyobrazcie sobie,po
      smierci Jana Pawla II poczulam,ze nadszedl czas na zmiane.Motalam sie z tym
      poczuciem jakis czas,bo to bylo bardzo nowe dla mnie uczucie, w koncu kiedys
      zebralam sie w sobie i zaczelam o tym rozmawiac z zakonnica,z ktora pracuje.To
      nie bylo latwe.Po tylu latach isc do spowiedzi.A chcialam!Autentycznie tego
      potrzebowalam.
      Minelo jeszcze kilka tygodni,takich moich "podchodow "do tematu.Siostra zakonna
      mowila mi,zebym raczej pojechala do Krakowa,do Dominikanow-zeby,jasno
      mowiac,spowiednik sprostal sytuacji (bo Siostra zna mnie i moj charakter).I
      ktoregos dnia naprawde od rana czulam,ze juz do tego dojrzalam,zadzwonilam do
      Siostry,zeby dowiedziec sie ,o ktorych godzinach sa tam msze.Siostra mi
      powiedziala,ale,wyobrazcie sobie ,nie minelo 20 minut jak zadzwonila ponownie i
      mowi:pani Maju,jak pani chce,to ja moge z pania jechac!No i pojechalysmy.Ja
      bylam tak spieta,ze na szczescie prowadzila Siostra,ktora nota bene
      permanentnie przekraczala dozwolona predkosc.Zajechalysmy do
      Dominikanow,Siostra poszla do furty i powiedziala,ze jestesmy umowione.Zostalam
      poproszona do srodka przez starszego juz zakonnika.Rozmawialismy dwie
      godziny,Siostra czekala na mnie w kosciele.Bylo to wielkie przezycie ,tym
      bardziej,ze trafilam na madrego czlowieka,ktory rozumiejac mnie ,potrafil w
      calej tej sytuacji jednoczesnie byc obecny i nie istniec.Nie wiem,czy jasno sie
      wyrazam.A w kazaniu,zaraz potem,na mszy,powiedziano:wiara jest najpierw sprawa
      emocji,potem rozumu.I to bylo dokladnie to,co powinnam byla w tym momencie
      uslyszec.
      Potem wrocilysmy do Zakopanego,a po kilku dniach Siostra przyznala sie,ze kiedy
      juz zdecydowalam sie jechac,razem ze swoja Przelozona zadzwonily do Dominikanow
      i niejako zaanonsowaly mnie,proszac o wlasciwego spowiednika.Ojciec Reginald
      powiedzial podobno zartem:"no,to trzeba przetrzepac jej skore".Na to
      Siostra:"tylko nie to" i poprosila,zeby obszedl sie ze mna mozliwie
      ostroznie,bo nie jest mi latwo.
      Byla to prawdziwa spowiedz,nie tylko rozmowa-od tamtej pory wiele dobrego sie w
      moim zyciu wydarzylo.I jest tak cieplo na duszy.
      Juz nie bede Wam zawracac glowy reperkusjami natury towarzyskiej ze strony
      niektorych osob z mojego otoczenia (uchodzilam zawsze za wielkiego sceptyka i
      ironiste)-ale wiekszosc osob mi po prostu,zwyczjnie,gratulowala.I razem ze mna
      sie cieszyla.
      No,rozpisalam sie.Ale zawsze mysle,ze jak kogos znudze,to przerwie czytanie.A
      dzis jest wyjatkowo dobry dzien na ten post.
      • del.wa.57 Re: Boże Ciało-moja droga do... 15.06.06, 21:40
        Przeczytałam Twoją drogę do wiary Maniu z zapartym tchem,masz rację
        do ''tego''trzeba dojrzeć,żadna namowa,zakazy,nakazy nic tu po nich.
        Dziękuję za szczerość,ciekawie to napisałaś od serca.
        • mania1119 Re: Boże Ciało-moja droga do... 15.06.06, 22:41
          Troche sie obawialam,jak to przyjmiecie( bo to nielatwy temat,nie chcialam
          jakos Was przytlaczac,no,nie wiem ,jak to nazwac)-ale mialam potrzebe napisania
          tego,bo to,co sie wtedy wydarzylo,naprawde bardzo wiele dla mnie znaczy.Trudno
          to wyrazic.Moja przyjaciolka powiedziala wtedy:"od tej pory juz nigdy nie
          bedziesz sama".
          • wiktoria53 Re: Boże Ciało-moja droga do... 15.06.06, 22:52
            Manio, bardzo dobrze że napisałaś o Twoim że tak powiem nawróceniu? Może to i
            złe słowo, ale wiadomo o co chodzi.Wydarzyło się w Twoim życiu coś bardzo
            ważnego, a jak piszesz decydujacy wplyw miało odejście JPII. Nie strać tej
            wiary.A nawiasem mówiąc zawsze zazdrościlam Papieżowi tej Jego głębokiej wiary,
            ukochania Matki Boskiej, skupienia w modlitwie....
            • mania1119 Re: Boże Ciało-moja droga do... 15.06.06, 23:37
              Zycie zatacza koła.Jan Pawel II bierzmowal mnie niegdys i -mimo moich
              kilkakrotnych w ubieglych latach przeprowadzek -przetrwal do dzis obrazek z
              tamtego dnia z podpisem Karola Wojtyly.Jakos wedrowal ze mna mimo,ze ja bylam
              wtedy inna.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka