Dodaj do ulubionych

OBRAŻANIE

26.06.06, 12:02
Podobno jesteśmy narodem najbardziej obrażalskim. Oczywiście statystycznie.
A jak Wy to odczuwacie? Czy rzeczywiście obraża Was ktoś cytujący Ewangelię
(choćby i w niepasującej sytuacji)? Czy ktokolwiek, wyrażający swoje
zdanie/pogląd inne od Waszych może Was obrazić?
Nie mam na myśli osób, które uwielbiają obrażać i czynią to z olbrzymią
satysfakcją.
Jeśli już wiecie, że celowo ktoś chciał Wam 'dogryźć', pokazujecie to po
sobie, czy "spływa" to po Was? Czekacie na dogodną chwilę, by się zemścić, czy
machacie ręką?
Obserwuj wątek
    • natla Re: OBRAŻANIE 26.06.06, 12:11
      Odpowiadam na "chybcika"......nie obrażam, chyba, że to jest "partner" do
      obrażania. Innych ignoruje, albo zwalam na zły dzień. Wyszło, że uzależniam od
      ludzi.
      Czasem się mogę "nafukać", ale na krótko.
      Niezłośliwe żarty z moich świętości, przyjmuję jak żart.
      Resztę potem, bo to temat morze. smile
      • filomena1 Re: OBRAŻANIE 26.06.06, 14:45
        to zalezy od psychiko osoby, jej kompleksow i horyzontow postrzegania swiata.
        przypomniala mi sie pewna anegdota , podobno autentyczna, opowiadal ja nam
        sedzia na aplikacji.

        pozew do sadu z oskarzenia prywatnego o obraze. Mniej wiecej skrot:

        Wysoki sadzie, ten Pan powiedzal ze jestem glupia przy 10 obecnych osobach.

        Pan potwierdza, tak bylo. Tak, powiedzialem.
        Sedzia-
        hm. Nie wazne czy zasadnie czy nie, wazne , ze uzyl Pan slowa obrazliwego dla
        Powodki, zatem skazuje pana na grzywne iles tam zlotych.

        _ dziekuje.Nie bede apelowal ale tylko :
        Chcialem zaptyac czy w takim razie slowo glupi jest slowem niedozwolonym bo
        obrazliwym?.
        tak, odpowiada sedzia jest obrazliwym...
        _ a to ja bardzo dziekuje Madremu Sedziemu za bardzo madry wyrok.
        I bardzo przepraszam bardzo madra Pania powodke.


        - co do mnie nie obrazam sie z zasady oraz z "kwasow" wink) z pogladow i z
        filozofii, natomiast bardzo sie zloszcze gdy ktos usiluje obrazic moja
        jenteligencje, to znaczy bierze mnie za durnia, robi w jajo, zwal jak zwal,
        chyba wiecie o co chodzi i biega.

        a tak przy okazji to powiem cos, zobaczymy czy ktos sie znow obrazi....
        TU NA TYM FORUM PANUJE OSTRACYZM....

        pozdrowienia Fil.
        • del.wa.57 Re: OBRAŻANIE 26.06.06, 15:44
          To zależy w jaki sposób/ktoś/zwraca mi uwagę,jeżeli jest to forma rady
          wypowiedziana w miłym lekkim tonie to przyjmę i podziękuję.Nie ubliżam
          nikomu,nie wyśmiewam sie z kogoś,czasem złoszczą mnie różne sytuacje i mogę
          powiedzieć parę słów ostrzej,ale nie jest to forma krytyki,wypowiadam swoje
          zdanie,starając się nikogo nie obrazić.Mam w rodzinie panią obrażalską o byle
          co,jest bardzo krytyczna,krytykuje prawie wszystkich,narzuca swoją wolę,zdanie
          i nie znosi krytyki,nawet jak jej zwrócić uwagę,delikatnie nie ma
          szans,znajdzie 100 argumentów na to,ze to ona właśnie ma rację i płynie z jej
          ust potok naprawdę obrażliwych słów.Czasem bierze mnie....i powiedziałabym coś
          ostrego,brzydkiego,ale wiem,że to niema sensu.
          Dla mnie ton wymowy ma wielkie zaczenie a obrażać się nie umiem,uważam,ze
          wszystko można sobie powiedzieć spokojnie bez nerwów.
          • natla Re: OBRAŻANIE 26.06.06, 16:11
            Są ludzie, którzy nie mogą mnie po prostu obrazić, zwłaszcza jak im na tym
            bardzo zależy wink)
            Np. pani ekspedientka.....nie obrażam się, ale zmieniam sklep, aby się nie
            narażać, a jeżeli nie mogę zmienic, to też dobrze. smile
            • filomena1 Re: OBRAŻANIE 26.06.06, 16:26
              jesli zmieniasz sklep, to wlasciwie sie obrazasz. Niestety, ale to prawda. Uniki tego typu to wlasnie nic
              innego jak obrazanie pod plaszczykiem.

              Zgadzam sie z poprzedniczka , ze forma i ton rozmowy jest istotna, ale nerwy czesto towarzysza
              wymianie zdan, zaanagazowanie emocjonalne decyduje o formie wymiany mysli.
              Jesli kogos krytykuje, i stwierdzam uzywajac epitetu, to przeciez wcale nie ma zamiaru obrazac.
              Krytykowac trzeba umiec argumentami . ale tez krytyke trzeba odeprzec argumentami, nawet jesli
              jakos tam dotkenela ta krytyka czulego miejsca. Nadwrazliwosc jest czesta przyczyna obrazania sie, o
              byle co.
              Takze nieporozumienia.
              i wreszcie obstawanie na wlasnej pozycji do utraty tchu.
              (niereformowalnosc wink))
              Fil.
              • mania1119 Re: OBRAŻANIE 26.06.06, 19:39
                Wlasciwie z biegiem lat coraz mniej obrazam sie.Uraza mnie,gdy ktos,kogo
                zaakceptuje i z kim czuje jakas wiez-zlekcewazy mnie czy tez zawiedzie moje
                zaufanie.Jest mi przykro,glupio.Niemniej latwo "odpuszczam", wybaczam,i z
                glowy.Dawniej mialam bardziej zywiolowa nature,emocje byly bardziej wybujale.A
                teraz-troche mnie pomeczy,sprawi przykrosc (zwlaszcza gdy oberwe bez
                przyslowiowego"dania racji") i...mija mi.Jakos mi nie zalezy.Nieraz nie chce mi
                sie argumentowac,wchodzic w spory-czasem sie mobilizuje,ale tez czesciej niz
                dawniej wycofuje sie.Niemniej logika zawsze chyba mozna bylo do mnie jakos
                trafic.Silą-raczej nie.Ale wlasciwie zeszlam z obrazania sie na sytuacje
                konfliktowe w ogole,a to nie ten temat.
                • graga21 Re: OBRAŻANIE 26.06.06, 20:41
                  A ja jestem sklonna przyznac racje banitce51 < jesteśmy narodem najbardziej
                  obrażalskim >
                  choc nie wiem, czy najbardziej? Ale np. dyskusje na forach (nie tylko na tym)
                  zwykle tak sympatyczne, czasami przeradzaja się w dziwne, irracjonalne awantury
                  bez powodu (moim zdaniem) albo z byle powodu (takze moim zdaniem), bowiem
                  nagle ktos czuje się urazony, obrazony, do zywego dotkniety. I okazuje się, ze
                  powodem było uzycie niewlasciwego slowa lub zdaniowego kontekstu, które w
                  rozmowie slownej nigdy nie bylyby odczytane w taki sposób.
                  I teraz proszę osobe/y, która/e urazila moja wypowiedz, o zaatakowanie mnie,
                  gdyz inaczej nie przekonam się, czy jestem obrazalska, czy nie.
                  (W Pismie Swietym stoi napisane: „W cudzym oku zdzblo widzi, a w swoim wlasnym
                  belki nie dojrzy” – czy jakos tak, ale z tym sensem...)
                  Pozdrawiam, Graga.
                  • natla Re: OBRAŻANIE 26.06.06, 23:46
                    Graga, masz 100 % racji i wcale nie trzeba Cie atakować wink)) Choc samo
                    stwierdzenie o atakowaniu, jest zaproszeniem do kłótni, przynajmniej
                    w niektórych wydaniach. Twoje akurat jest żartobliwe i dlatego do przyjecia
                    w sposób normalny.
                    Jeżeli widzę, że z kimś na forum nie mogę się porozumieć, że moje argumenty są
                    pomijane, to przecież nie obrażam sie, tylko omijam, bo przegadywanie się,
                    często niepotrzebnymi inwektywami jest tu zupełnie nie na miejscu i do niczego
                    nie prowadzi poza zepsuciem atmosfery. A w końcu o to na tym forum chodzi, żeby
                    było przyjemnie, rozrywkowo, koleżeńsko, przyjacielsko. Łyzka dziegciu
                    odpowiednio podana też sie przyda i odsłodzi.
                    Przecież z wieloma osobami można się porozumieć nawet w trudnych tematach.
                    O wszystkim można mówić, mieć różne zdania, przecież to naturalne....tylko po
                    co komu napastliwość. Ale chyba się powtarzam.smile)
                • natla Re: OBRAŻANIE 26.06.06, 23:48
                  Maniu, na tym polega doroślenie. Zgadzam sie z Tobą, że przykre bardzo jest
                  zawiedzenie się na kimś, kogo lubisz, czy cenisz. To takie duże rozczarowanie.
                  To boli. Ale to nie jest obraza.
                  • mania1119 Re: OBRAŻANIE 27.06.06, 12:43
                    Dlatego wlasnie zobaczylam,ze mi "zjechalo" na inne (niestety aktualne)
                    emocje.Generalnie unikam sytuacji,po ktorych,przewiduje , moglabym sie
                    obrazic.Wole sie w pore wycofac.Nie znosze nieuzasadnionego ataku,"dla
                    sztuki",po to tylko,zeby ktos dal upust swojej agresji- nie chce dac sie
                    sprowokowac,wole unikac.W koncu swoje obrazenie sie,nawet uzasadnione,tez bede
                    przezywala jako dyskomfort.A jesli zaatakuję w odwecie-to tym bardziej.W ogole
                    jestem na takim etapie,ze najbardziej lubie...swiety spokoj.Choc w sytuacjach z
                    obcymi nie wszystko da sie przewidziec.Z bliskimi latwiej.Jednak fakt:dawniej
                    czesciej sie obrazalam,teraz czesciej wzruszam ramionami i wlaczam niepamiec.
    • sagittarius954 Re: OBRAŻANIE 27.06.06, 13:01
      To i ja się wypowiem - nie wiem co to obrażanie , ale w stadle małżeńskim
      stosuje się takie numerki bo przepraszanie jest takie urocze...smile))
      • malwina52 Re: OBRAŻANIE 27.06.06, 13:15
        nie obrazam sie no chyba ze ktos mi ublizy,
        to jest juz przegrany i zeby nie wiem jak przepraszal przepadl,
        jestem wyrozumiala osoba i dziwactwa ludzi mnie nie obrazaja,
        wole wiedziec co o mnie ludzie mysla niz domyslac
        sie co moga myslec,
        nie wyobrazam sobie zebym moga obrazic sie na mame, corke czy przyjaciól
        choc czasami potrafia dopiec do zywego,
        a w malzenstwie to kiedys moze jeszcze przetrenuje obrazanie,
        bo jak zapewnia Sagi daje to rozkosz przepraszania smile)))
        • filomena1 Re: OBRAŻANIE 27.06.06, 15:51
          malwina52 napisała:

          > nie obrazam sie no chyba ze ktos mi ublizy,



          Wlasnie chcialam zapytac? co to jest ublizanie? upokorzenie?

          bardzo prosze, o wyjasnienie, bo moze ktos mi ublizal i powinnam sie obrazic, a jeszcze o tym nie
          wiem.
          pozdro
          FIL

          Tak, dasanie sie ma cudowny oddzwiek zabiegow o ponowne wzgledy..czyli reasumujac przepraszanie,
          i dla tego zabiegania czasem lubie sie nachmurzyc...
    • jozefina33 Re: OBRAŻANIE 27.06.06, 17:15
      Nie obrażam się.Zupełnie nie wyobrażam sobie obrażania w rodzinie.Mówię to co
      mi leży na sercu i słucham co do mnie mówią,jakoś udaje sę dojść do
      porozumienia.W kontaktach poza rodziną jeżeli ktoś próbuje mnie w jakiś sposób
      obrazić to poprostu pokonuje go ignorancją.No i w dalszych kontaktach się
      wycofuję, staram się zachowac poprawne kontakty,ale bez zażyłości.
      • e-baba Re: OBRAŻANIE 27.06.06, 22:26
        Banitko, myslę, że nie tyle jesteśmy narodem obrażalskim, co nietolerancyjnym i
        nadętym. Nie tylko, że trudno nam przyznac innym prawo do posiadania własnych
        poglądow i wygłaszania własnego zdania, ale ponadto jesteśmy chyba narodem
        pozbawionym poczucia humoru, bo nie umiemy śmiac się naszych wad, a mamy ich
        jak każda nacja - sporo. Do swojej historii potrafimy podchodzic jedynie z
        patosem, a przecież niektóre nasze dokonania i niektórzy nasi przywódcy - na
        smiech jedynie zasługują. A u nas tylko nadęcie się, i im marniejszy czlowiek,
        a gdzies tam publicznie uda mu się zaistnieć - to wrażliwość u niego na wszelką
        krytykę robi się aż do bólu wielka.

        To tyle co do Narodu (oczwiście przez wielkie M) naszego.

        A osobiście?
        Mania swoim wczesniejszym postem moją postawę co do obrazy zaprezentowała. Z
        wiekiem złagodniałam, przestałam wszystko przyjmować do siebie i walxczyć
        słowem. Jakby taka więc - mniej polska - się stałam. I coraz mniej chce mi się
        ostre polemiki prowadzić, a gdy widzę "opór materii" nie mający żadnych
        realnych podstaw - często odpuszczam taką dyskusję. Ale czy to lenistwo, czy
        oznaka wieku dojrzałego - nie wiem.
        Przyznaję jednak innym prawo do krytykowania mnie, bo nie uważam, abym monopol
        na mądrość i trafne sądy posiadała. Natomiast gdy krytyka ta sprowadza się
        tylko do chęci sprawienia mi po prostu przykrości - to po prostu jest mi
        przykro i nie chcę więcej z kims takim mieć do czynienia. Stwierdzam, że jest
        nam nie po drodze i idę dalej. Choć, i to moja wada - raczej długo pamiętam
        takie sytuacje.
        Natomiast jeżeli chodzi o moich najbliższych, to nie obrażam sie na nich - bo
        kto ma mi tę prawdę w oczy walnąć, jak nie oni? A że czasem pomyla się może?
        Coż, kocham ich, więc im wybaczam. Chyba, że trafią na mój zły dzień...

        • filomena1 Re: OBRAŻANIE 28.06.06, 11:20
          e-baba napisała:


          e-Babo, swietnie... niestety takich ludzi jak Ty jest na lekarstwo.

          piszesz, ze na straosc zlagodnialas, a ja przeciwnie... kiedys bardziej bylam cool, teraz zrobilam sie
          wrazliwsza na drobiazgi, ale nie bardziej obrazliwa, nie... tylko wiecej widze, diecej dostrzegam
          zlosliwosci negatywnej, prostackiej, by nie powiedziec chamskiej. W ogole chamstwa nie trawie, i choc
          nie obarazi mnie nikt chamskim zachowaniem, to jednak przezywam fakt , ze w ogole ma takowe
          miejsce. Zal mi wowczas tej osoby, ze nie wie ona jak mozna swoje niezadowolenie wyrazic w sposob
          nie-chamski. Niestety , ale czasy sowietyzacji naszego narodu spowodowaly niezmierzallne skutki w
          zachowaniach , w mentalnosci. Niezapominajmy tez o kompleksach jako zrodle "obrazania", czy tez
          omjania....
          milego dnia zycze pozdrawiajac mile Panie.
          Filomena.
          PS: taka panienka nietykalska, obrazalska, nazywal moj dziadek Mademoiselle Nitouche !!
          Niektore panny poczuwaly sie odrazu lepiej, bedac Mademoiselle, ale nie wiedzialy co znaczy nitouch,
          nic to, odrazu sie rozchmurzaly i przestawaly dasac.
          Ciekawe ile tutaj mademoiselle nitouche? ja mam kilka na oku. ale sza!
          • graga21 do filomeny 28.06.06, 14:25
            Napisalas wyzej:
            <a tak przy okazji to powiem cos, zobaczymy czy ktos sie znow obrazi....
            TU NA TYM FORUM PANUJE OSTRACYZM....>
            <Ciekawe ile tutaj mademoiselle nitouche? ja mam kilka na oku. ale sza! >
            < teraz (...) wiecej widze, wiecej dostrzegam zlosliwosci negatywnej>

            Filomeno, na co Ci to i po co?
            O co Ci chodzi? Bo ja odnosze wrazenie, ze nie lubisz tego forum.
            A może nikogo nie lubisz?
            Nie rozumiem Ciebie i nie czuje się obrazona, ale jakos dziwnie zrobilo mi się
            bardzo smutno....
            Ale i tak Cie lubie - jak mawia nasz humorek.
            smile)
            • filomena1 Re: do filomeny 28.06.06, 15:05
              Graga, jestes bardzo spostrzegawcza. Pytasz na co , po co ?
              odpowiem Ci,
              otoz. lubie to forum, ale rece mi opadaja, jak moje rowiesniczki.......
              nie, nie powiem.... bo oczywiscie moje krytyczne spostrzezenia dotkna i uraza kilka Mademoiselle.
              To forum wlasnie mnie intryguje swoja specyfika zamkniecia sie we wlasnej skorupie.
              Cos miedzy hedonistyczyczna postawa a ostracyzmem. Bardzo ciekawe zjawisko.
              Nie zabiegam o akceptacje tanczac wg tej muzyki jaka akurat graja. Co nie znaczy , ze chetnie muzyki
              slucham , nawet jesli grac nie lubie takiej a nawet niepotrafie, o tanczeniu w jej takt nie wspominajac.
              FORUM... samo to slowo ma juz pewne znaczenie.
              Nie uwierzysz mi graga, ale ja naprawde lubie z zalozenia wszystkich, czesto placac za ten brak
              wybiorczosci, ( rany co za slowo ,okropne) cene, np. jak na tym forum. Wlasnie dlatego, ze kogos lubie
              to mowie mu co mysle szczerze.
              Jesli juz rzeczywiscie trafi sie ktos kogo naprawde nie lubie, bo dzialaja jakies fluidy odpychajace nas
              od siebie, to poprostu nie zajmuje sie ta osoba, nie poswiecam jej ani czas ani uwage, co nie znaczy ze
              te osobe ignoruje w jakis sposob, nie, ma ona moj, ze tak to nazwe : respekt posredni.
              GRaga czy jestes moze z Wa-wy?
              Fil.
              • graga21 Re: do filomeny 29.06.06, 09:48
                Mieszkam w Bielsku-Białej.
                Dzieki za wypowiedz.
                Teraz rozumiem. Dzialasz podobnie jak ja kiedys, ale wtedy mialam tylko 2 grupy
                znajomych: przyjaciol i wrogow.
                Nie wiem, co jest lepsze: miec obie grupy czy zadnej???
                • filomena1 Re: do filomeny 29.06.06, 11:19
                  Graga,
                  no popatrz, a ja wrogow nie mam, naprawde nie mam wrogow. nic mi o takowych nie wiadmo.
                  Nie widze , jak daleko oko moje siega , zadnego wroga.
                  Nie dziele ludzi na wrogo i przyjaciol. Cale moje zycie do dzis zbyt optymistycznie, wprost naiwnie
                  podchodze do ludzi w kazdym widzac tylko dobroc.
                  Basta.
                  Witaj, pozdrow ode mnie moje Kochane Bielsko, bo i ja urodzilam siew Bielsku i z Bielskim mam wiezi
                  do dzis, bardzo potezne. Zawsze pod czas pobytu w PL bywam czesto w B-B.
                  pozdrowienia Fil.
        • banitka51 Re: OBRAŻANIE 30.06.06, 02:07
          Też sądzę, że "nadęcie" świetnie oddaje naszą narodową cechę. Jeśli do tego
          dodamy brak poczucia humoru i sympatii do ludzi przy nadmiarze kompleksów - to
          mamy znane i najważniejsze bliźniaki krajowe.
          Faktem bezspornym jest, że najpierw czujemy się urażeni, a w odpowiedzi na
          własny nastrój upokorzenia - reagujemy obrażeniem się. (Piszę "my", chociaż po
          Waszych wpisach powinnam użyć formy "oni", wszak osób tu piszących to nie
          dotyczy.) O ile to jednak w życiu prywatnym zależy od wielu drobiazgów, to w
          politycznym już nie. Ocena sytuacji jest prosta, wymagania nasze są konkretne,
          zgodne ze schematem zachowań obecnych w społeczeństwie, przestrzegającym norm
          etycznych. Częściej jednak włącza się nam niesmak i zdziwienie niż uraza. (np.
          Hymn zaśpiewany przez Górniak czy prezesa PiS).
          A ja mam takie pytanie do nieobrażającego się forum:
          jak często zdarza się Wam być przekonanym, że rozmówca mówiąc "ABC" z pewnością
          chciał powiedzieć "GKR" - co niewątpliwie jest obraźliwe?
          Skąd czerpiecie tę pewność (mam na myśli bezpośredni kontakt, nie pisanie
          tutaj), że rozmówca chciał 'dołożyć'? Po geście, minie, intonacji, czy tylko
          słowach? Czy kiedykolwiek poskutkowało powiedzenie "nie mów/ nie rób tak, bo
          sprawiasz mi przykrość"?
          Czy znacie jakiś tekst / sposób (poza ignorowaniem), który trafia do nałogowego
          złośliwca?
          Czy znacie jakieś zaklęcie na takich, którzy czują się obrażeni, chociaż nie
          powinni (czyli - pewni są złych intencji, których nie było)?
          • natla Re: OBRAŻANIE 30.06.06, 09:06
            banitka51 napisała:
            > A ja mam takie pytanie do nieobrażającego się forum:
            > jak często zdarza się Wam być przekonanym, że rozmówca mówiąc "ABC" z
            pewnością
            > chciał powiedzieć "GKR" - co niewątpliwie jest obraźliwe?
            ***Znając człowieka, można to łatwo stwierdzić. Gorzej, kiedy człowiek jest
            podejrzliwy i w każdym wypowiedzianym zdaniu szuka ataku. Mam w otoczeniu kilka
            takich osób....muszę bardzo uważać co mówię i jak mówię, żeby nie być posądzoną
            o złośliwość. U niektórych wynika to z niepewności, a u innych z braku dobrej
            oceny własnej osoby.....zakompleksienie. Przy tym, to na ogół wspaniali ludzie.
            Żal mi takich ludzi, bo to "rozdwajanie włosa", ciągła analiza co kto myślał
            mówiąc kolejne zdania musi być okropnie męczące.
            Jeżeli ja wyczuwam złośliwość u osób które akceptuję i lubię, to natychmiast
            reaguję......albo się odcinam (rzadko, bo po co), albo na wesoło pytam czy
            dobrze zrozumiałam. Zresztą złośliwostki często wynikają z inteligencji, więc
            nawet mi czasem imponują. Nie mówię tu o chamstwie oczywiscie.
            > Skąd czerpiecie tę pewność (mam na myśli bezpośredni kontakt, nie pisanie
            > tutaj), że rozmówca chciał 'dołożyć'? Po geście, minie, intonacji, czy tylko
            > słowach?
            *** Po kontekście, intonacji i geście. Dlatego tak trudno ocenić intencje
            piszących na forum...
            >Czy kiedykolwiek poskutkowało powiedzenie "nie mów/ nie rób tak, bo
            > sprawiasz mi przykrość"? > Czy znacie jakiś tekst / sposób (poza
            ignorowaniem), który trafia do nałogowego
            > złośliwca?
            *** Tak, nawet analiza złośliwości. Ja mówię w takich sytuacjach....czemu
            jesteś złośliwa/y....czy to konieczne? Pomaga.....Oczywiście nie pomaga
            u notorycznych złośliwców, którzy pasą się takim postępowaniem, ale takich
            ludzi raczej unikam, a jak już muszę, to staram sie odciąć. Ale uważam to za
            bzdurne postępowanie.Poza tym odróżniam złośliwość i złośliwostki.....te
            ostatnie mnie bawią.
            > Czy znacie jakieś zaklęcie na takich, którzy czują się obrażeni, chociaż nie
            > powinni (czyli - pewni są złych intencji, których nie było)?
            *** A to już jest trudniejsze....są ludzie.....znam jednego takiego.....którym
            sie nie da wytłumaczyc, udowodnieć, że nic złego nie miałam na mysli....to ci
            najwięcej zakompleksieni i podejrzliwi.....szkoda wysiłku

            Natomiast powiem Wam co mnie najbardziej obraża.....puszczenie nieprawdziwej
            plotki. A najbardziej boli.....podejrzliwość bez pokrycia o niecne
            czyny.....czuję sie wtedy bezradna. Argumenty i dowody nie dochodzą....nie ma
            szans na obronę.
            • filomena1 zlosliwosc inteligentna czy uszczypliwosc? 30.06.06, 09:23
              Zlosliwosc, hmmm?
              jest zlosliwosc zla, z zamiaraem zrobienia przykrosci i jest uszczypliwosc , czyli inteligentna
              zlsoliwostka.
              Takie zlosliwosci maja swoj cel, ale na pewno nie maja celu obrazenia kogos,
              Takimi zlosliwosciami poslugujasie i poslugiwali zawsze ludzie madrzy i inteligentni.
              Stosujac uszczypliwe niejako aluzje, czy sugestie, chcac zworcoc uwage na jakies zjawisko, ale ni
              majac zamiaru obrazic czy wysmiac, szkalowac, itp.
              Mnostwo takich zlosliwosci i Napleon i Einstein i inni wielcy i mali , znani i nieznani robili.
              Te zlosliwostki sa zyczliwe i czesto wlasnie z zyczliwosci, a czesto z uszczypliwosci ale nie zyczac
              komus obrazy.
              PROBLEM gdy trafia na cienkoskorego, ktory tionkiej aluzji nie paniajl i sie obrazil. poprostu nie trafila
              do niego to co trafic mialo i zinterpretowal sobie jak chcial, albo jak potrafil. ( nie chce powiedziec
              wprost, ze mu inteligencji nie wystarczylo, to powiem ze horyzont swiadomosci za maly. tak lepiej
              brzmi ,prawda? nieobrazliwie.a przynajmniej mniej.)
              przytyki, robia sobie ludzie czesto . Moj ojciec grywal w brydza co tydzien ze swoim przyjacielem
              szkolnym, Gdybyscie slyszaly jak oni sobie dogadywali, jak oni sobie prztyczki , uszczypniecia, jak oni
              wysilali intelekt na docinki , A przeciez sie b. lubili i dobrze sobie zyczyli i byli przyjaciolmi naprawde
              sprawdzonymi. Spedzali ze soba duzo czasu, oczywiscie nie tylko na tych docinkach.Przyjaciele na
              zawsze,dobre i zle. A nie prawili sobie miodu i cukierkow, lecz wlasnie sobie pomagali w ten sposob,
              bo co jednemu umknelo drugi mu wytknal , skrytykowal uszczypnieciem. Oni sie cenili , wlasnie za
              to.! Za szczerosc! a nie cukrowanie.
              Fil.

              • banitka51 Re: zlosliwosc inteligentna czy uszczypliwosc? 30.06.06, 11:16
                Filomeno, trafiłaś wg mnie w sedno - wszelkie złośliwostki, uszczypliwości i
                żarty z siebie nawzajem są często inspirujące - ale wśród przyjaciół, ludzi,
                którzy już zdążyli zbudować wzajemną akceptację.
                Cienka skóra i przewrażliwienie nt własnej osoby to z pewością bagaż niewygodny,
                który życie utrudnia.

                Wydaje mi się, że do bezinteresownej nieżyczliwości, a co zatem idzie -
                złośliwości (bez szukania w niej inteligencji), uszczypliwości jak również
                szybkiej nadętej reakcji skłania brak sypmatii do ludzi. Takiej wszechobecnej.
                Przeciwnej do przykazania o miłości bliźniego.
                Jak to się dzieje, że w kraju katolickim tak dużo jest niechęci do siebie?
                I czy to rzeczywiście kraj chrześcijan, czy tylko tupiących do kościoła?
                Od lat łamię sobie głowę i zużywam szare komórki, szukając cienkiej granicy
                między naiwnością i sympatią do ludzi wszystkich i każdego z osobna. We
                wzajemnych kontaktach obrażanie (ogólnie je zwąc) jest przecież przyczyną
                burzenia a nie budowania więzi.
                Mogę sobie wyobrazić utopijny świat bez obrażania. To może wybujała fantazja,
                ale wychodzi mi. Ale nie udaje mi bez naszej (podobno) drugiej 'narodowej' cechy
                - zawiści.
                Ponieważ obie te cechy raczej przypisywane są do osobowości duchowo ubogiej
                (prostackiej, chamskiej itd - określeń mamy sporo), nie związanej ani ze
                statusem materialnym, ani wykształceniem, ani miejscem zamieszkania, to na
                świecie powinno być takich osobników miliony. Dlaczego w Polsce nie może być to
                tylko marginalne zjawisko, jak gdzie indziej? Czy przyczyną jest exodus,
                trwający od kilkuset lat, wojny i konspiracja, zabierające najwartościowsze
                społecznie jednostki? Czy media walnie nie przyczyniają się do lansowania takich
                postaw (np. ktoś noszący beret moherowy czuje się obrażony, że inny o nim mówi,
                co nosi na głowie i TV wymusza przeprosiny)?

                społecznej
                • banitka51 społecznej 30.06.06, 11:21
                  słowo spadło na dół skadś i wkradło się na koniec tekstu. Samo chciało być, bez
                  mojej woli i zaistniało dzięki nieuwadze.
              • filomena1 madrosci 03.07.06, 07:28
                gdzies przeczytalam , ze Napoleon juz powiedzial iz najbardziej obraza prawda.
                Po prostu nie potrafimy sie z prawda wlasciwie obchodzic. Albo jej naduzywamy.(niedyskrecja)
                Albo ta , ktora w oczy kole, kole bo moze jest nistosownie zastosowana..
                Jakby na to nie spojrzec prawda jest cenna, i trzeba sie z nia bardzo umiejetnie obchodzic, a rowniez
                oszczednie.
                pozdrawiam upalowo...
                Fil
    • banitka51 OBRAŻANIE państwowo ustanowione 07.07.06, 15:51
      niby prywatnie jakoś sobie dajemy radę, ale kaczory dały popis nadmuchania się
      poza granice dobrego smaku. nakaz aresztowania dla autora satyry? bohu, pomiłuj
      • natla Re: OBRAŻANIE państwowo ustanowione 07.07.06, 16:26
        ....a ten wstyd.....znów się mają z czego w Europie smiać. Przecież nie trzeba
        być politykiem, żeby właściwie zareagować.To tak mniej więcej jak z trollami.
        Im bardziej napastliwy, tym głębsza cisza. No cóż, wychodzą kompleksy.
        Gdyby takie artykuły się powtarzały, to wtedy co innego, ale tez wyczuciem
        i nie na zasadzie obrażenia się.
        Prawde powiedziawszy nie znam treści tego artykułu, pewnie był niesmaczny i
        zupełnie niepotrzebny. Może gazeta jest na skraju bankructwa? wink
        Moze ktoś z Was ma link do tego artykułu......przetłumaczonego oczywiście,
        chyba że Banitka prztłumaczy, albo choc streści. smile
        • banitka51 Re: OBRAŻANIE państwowo ustanowione 07.07.06, 16:35
          serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,3460382.html
          sami oceńcie.
          dla mnie - nic takiego. a że facet 57 letni mieszka z mamusią we wspólnym
          mieszkaniu - to już nasza specyfika, bowiem tych 3 mlionów mieszkań ciągle
          brakuje...
          • natla Re: OBRAŻANIE państwowo ustanowione 07.07.06, 16:58
            Jeżeli to jest ten sławny artykuł, to jestem przerażona reakcja naszych "elyt"
            politycznych.
        • kryzar cosik o gazecie dla Natli 07.07.06, 16:56
          www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060707/publicystyka/publicystyka_a_4.html
          • natla Re: cosik o gazecie dla Natli 07.07.06, 17:06
            Dzieki....."są blisko ludzi"....powinni odpowiadać kaczorom smile
            • e-baba Polskie obrażanie się opisał J. Tuwim: 01.08.06, 07:23
              Julian Tuwim - RAPORT

              O film, panie ministrze,
              Obrazili się wachmistrze;
              O wiersz, panie generale,
              Obrazili się kaprale;
              O artykuł w tygodniku -
              Ordynansi, panie pułkowniku;
              O piosenkę, panie majorze,
              Żony sierżantów w Samborze;
              W radio była audycja:
              Obraziła się policja.
              Dalej - studenci
              Są do żywego dotknięci;
              Dalej, księża z Płockiego
              Dotknięci są do żywego.
              Następnie - związek akuszerek
              Ma ciężkich zarzutów szereg:
              Że to swawolność, frywolność,
              Bezczelność, moralna trucizna,
              Że w ten sposób ginie ojczyzna!...
              ...A po za tym - jest w Polsce wolność.


              I tak już nam zostało. I trwa. Ot, wrażliwa dusza polska...
              • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Polskie obrażanie się opisał J. Tuwim: 02.08.06, 17:05
                dzięki Ebabo, że ten wiersz przypomniałaś....Tuwim zawsze genialny i zawsze
                celnie podsumowywał!
    • toskania8 moja Babcia mówiła zawsze... 03.08.06, 22:06
      ...(a była bardzo mądra),że obrażać się można wyłacznie wtedy, kiedy jesteś
      pewna, że będą Cię przepraszać. Bo inaczej, to największy problem ma ten
      obrażony, jak się "odbrazić" kiedy mu samo przejdzie albo kiedy poniewczasie
      zobaczy, że nikt się nie przejął i na przepraszanie nie ma szans.
      • e-baba Re: moja Babcia mówiła zawsze... 03.08.06, 22:15
        Twoja Babcia, Toskanio, była naprawdę mądrą kobietą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka