Dodaj do ulubionych

Życzliwość ludzka ...

10.08.06, 18:50
W dobie powszechnego narzekania na wszystko i wszystkich, któremu i ja
ostatnio ulegam - polecam wątek optymistyczny. Na pewno spotkaliście się z
niespodziewnaymi przejawami bezinteresownej ludzkiej życzliwości ze strony
zupełnie obcych ludzi. Bo każdy z nas kiedys na pewno spotkał anioła. Był bez
skrzydeł, aureoli i innych wymaganych w tej branży gadżetów - ale stanął na
Waszej drodze wtedy, kiedy taka pomoc, czasem może w banalnej sprawie, była
Wam bardzo potrzebna. Taki anioł nosi miano życzliwego człowieka.
Przypomnijcie ich sobie, bo takie postawy oprócz podziękowań, zasługują na
wspomnienie.
Obserwuj wątek
    • e-baba Re: Życzliwość ludzka ... 10.08.06, 19:25
      Było to pewnego jesiennego dnia. Zapadał zmrok, padał deszcz, jednym słowem
      paskudna pogoda. Jechaliśmy z mężem samochodem ulicą o dużym natężeniu ruchu.
      Zatrzymaliśmy się na czerwonym świetle na środkowym pasie. Przed nami na
      zielone światło czekał jeden samochód, za nami – kilka. Na sąsiednich pasach –
      też sporo oczekujących samochodów. Wreszcie światło zmieniło się. Samochód
      przed nami ruszył. Nasz natomiast niespodziewanie wydał dźwięk podobny do
      charkotu i stał dalej. Mąż włączył światła awaryjne. Samochody trąbiąc na nas
      (jak gdyby sygnały dźwiękowe mogły uruchomić nasz samochód) omijały z wielkim
      zniecierpliwieniem tę przeszkodę na drodze, jaką stanowiliśmy ze swoim
      samochodem. Usiłowaliśmy zepchnąć samochód przynajmniej ze środkowego pasa,
      ale kierowcy, mimo widocznych dla nich naszych usiłowań nie pozwalali nam na
      to, nie tylko nie zatrzymując się, ale i nie zwalniając.. Byliśmy bezradni.
      Nagle wyminął nas kolejny samochód i wjeżdżając na nasz pas – zatrzymał się
      przed nami, na miejscu samochodu, za którym my wcześniej się zatrzymaliśmy.
      Drzwi kierowcy otworzyły się i wysiadł ON. Bez słowa otworzył bagażnik swojego
      samochodu i podszedł do nas z liną do holowania i w ochronnych rękawiczkach na
      dłoniach. Jakby nie widział naszego osłupienia – zaczepił linę na hak
      holowniczy i zapytał tylko, jak ktoś znajomy – gdzie ma nas doholować.
      W pobliżu znajdował się warsztat samochodowy i tam, dzięki niemu wkrótce się
      znaleźliśmy. Przeprosił (?), że się bardzo spieszy i odjechał.
      Był to młody, około 20-letni chłopak, miał dobry, zachodni samochód i markowe
      ciuchy, wydawałoby się, że właśnie po tym typie nie należy spodziewać się
      takiego zachowania. A jednak. Na moje pytanie, dlaczego nam pomógł, choć tylu
      przecież kierowców mijało nas jedynie trąbiąc, powiedział, że ojciec jemu i
      bratu wpoił obowiązek pomagania każdemu kierowcy, który ma kłopoty. Stąd zawsze
      ma pod ręką linę, rekawiczki ochronne, a nawet podstawowe narzędzia, które
      mogą pomóc w uruchomieniu samochodu.
      Nasze podziękowania przyjął z uśmiechem, o innej rekompensacie za jego czas i
      trud nawet nie chciał słyszeć.
      Po prostu – spotkaliśmy wtedy Anioła. Wierzcie, że są oni wśród nas.
    • kryzar Re: Życzliwość ludzka ... 10.08.06, 19:45
      to w dzisiejszych czasach towar decficytowy, ale się zdarza.
      W dobie ciągłego narzekania miło się słyszy o młodych ludziach chętnych do pomocy.Ja wielokrotnie spotkałam się z bezinteresowną pomocą, choć na nią nie czekałam i też staram się pomagać w miarę moich możliwości.
      • natla Re: Życzliwość ludzka ... 10.08.06, 23:50
        I to właśnie mnie zaskakuje.....są ludzkie anioły, są i same od siebie pomagają.
        Spotykam takich ludzi bardziej teraz niż dawniej. Co dziwne, w urzędach, choć
        to rzeczywiście jednostki.
        Chodze po nieznanym mi, duzym i rozgałezionym budynku urzędu, szukając
        właściwego pokoju, w którym mam załatwić trudna i ważna sprawę. Krążę juz dosć
        długo, minę mam pewnie nieporadną. Długi korytarz, naprzeciwko idzie młoda
        kobieta, która moze być zarówno interesantką jak i pracownicą urzędu. Mija
        mnie, nagle się odwraca i pyta czy mam jakis problem......jednak nie tłumaczy
        mi gdzie mam iść, ona po prostu mnie prowadzi do właściwego pokoju (ok. 2 min.
        drogi), zagaduje o sprawę, wchodzi ze mną i poleca mnie swojej koleżance. Ledwo
        udaje mi sie podziękować....znika z uśmiechem. Sprawe załatwiam "od ręki"
        i w międzyczasie dowiaduję się , że to naczelniczka jakiegoś innego wydziału.
        I wiecie co? Wcale jej korona z głowy nie spadła, a zrobiła mi coś bardzo
        dobrego we właściwym momencie i bez cienia łaski.
        W ogóle mam koło siebie obcych, młodych ludzi, którzy sami chcą pomagać "na
        wyprzódki". To piękne.
        A w szpitalach, w których głównie się spotyka "władców angielskich", ledwie
        łaskawych, począwszy od sprzątaczki, a skończywszy na profesorze?
        Właśnie tam spotykam dobre dusze najczęściej, choć gina w tłoku. Bez tych
        aniołów nie dałabym sobie rady.
        • wiktoria53 I ja coś wygrzebałam w pamięci 11.08.06, 10:46
          1.Było to niedawno, kiedy bardzo bliską mi osobę zabierano na blok operacyjny
          pewna młoda pielęgniarka poczekała chwilkę, aż się pożegnam, widziałam, że
          przeżywa ten moment razem ze mną, miała łzy w oczach.Pocieszała mnie.Potem już
          po udanej operacji przyszła do mnie objęła mnie, a ja ją, i tak w tym uścisku
          stojąc powiedziała ze łzami:udało się. Przeżywała ten trudny moment razem ze
          mną.Będę ją pamiętać na zawsze.Mozna powiedzieć, że nic nie zrobiła, a zrobiła
          bardzo dużo.
          2.Niedawno załatwiałam wymianę dowodu osobistego dla Mamy.Należało mieć
          świadectwo zawarcia zwiazku małżeńskiego lub metrykę urodzenia. Moi rodzice
          ślub brali w Niemczech (jest niemiecki dokument)więc urzędniczka orzekła, że
          metryka wystarczy.Najważniejsze jest to, że sama zadzwoniła na drugi koniec
          Polski do urzędu, skorygowała w peselu błąd w nazwie miejscowości urodzenia i
          sprawiła, że metryka została przesłana do naszego urzędu.Niby nic, a ile mniej
          nerwów dla mnie?
          3.Mam sąsiadkę, która wyczuwa moje złe nastroje, dołki psychiczne i wyciaga
          mnie wtedy na spacer, pizzę z piwkiem i po takiej rozmowie wszystko wraca do
          normy.

          Na razie tyle.Mogłabym więcej, ale może innym razem.
          • mania1119 Re: Caly czas cos zyczliwego... 11.08.06, 20:06
            Daleko nie szukac-i bez zadnej kokieterii-tu,na Forum.
            Najpierw-zdjecia Stworkow balkonowych,ktore mi sie ogromnie spodobaly,a ktore
            na moja prosbe bardzo szybko dostalam na poczte i mam ustawione teraz na
            wygaszaczu,co mnie bardzo cieszy;
            a potem-umieszczenie zdjecia mojej Malej na Forum.Zalezalo mi na tym
            bardzo,sama nie umialam tego zrobic,prosic nie smialam i nagle"wyslij mi na
            poczte a ja je umieszcze na Forum".I zaraz potem juz bylo,a ja je ogladalam w
            kółko,takie wydawalo mi sie niezwykle...
            I pokazy slajdow i zdjecia,ktore teraz dostaje na poczte,bo uwielbiam je
            kolekcjonowac i sprawiaja mi tyle przyjemnosci- ,a zaczelo sie od pocieszenia
            mnie w przelomowym momencie mojego zycia przez ,no wlasnie-Autorki wiedza!
            • p.a.d.a.l.c.o.w.a cos BARDZO zyczliwego... 11.08.06, 20:11
              Ja także spotkalam własnie tu życzliwe, bezinteresowne osoby - np. Toskania i
              Natla, które bardzo mnie wsparły i bardzo mi pomogły w trudnej, zawikłanej
              sprawie. O co szło - nie będe pisać. Już One wiedzą ! I niech wiedzą o mej
              zawsze trwającej wdzięczności.
              • regine Re: cos BARDZO zyczliwego... 11.08.06, 20:32
                Osób nie znam z forum osobiście, znam tylko niektóre z fotek.
                Ale pewna pani, niejaka e-baba, pomogła osobie, której nie znała, nie widziała.
                E-baba, to cudowny człowiek, pomogła tej nieznanej osobie odnaleźć akta,
                nieistniejącego już zakładu, a potrzebne do naliczenia emerytury. Osoba ta, już
                dostała podwyżkę emerytury, chyba o 600 złotych. Pan ten szukał bezskutecznie,
                na włsną rękę tych akt, przez kilka lat. E-baba, gdzieś wyszperała adres, tam w
                archiwum były te akta. Sprawa z lat 1990.
                A e-baba, takim to sposobem została u nas, na forum, z czego się bardzo cieszę,
                bardzo. To było wielkie, piękne i bezinteresowne i bardzo życzliwe.
                • del.wa.57 Re: cos BARDZO zyczliwego... 11.08.06, 21:32
                  Mieliśmy podobny przypadek z autem jak Babeczka,zima,jedziemy na zakupy i nagle
                  nasza renówka roskraczyła się na zakręcie i nie ma zamiaru dalej ruszyć,do
                  parkingu mamy kilkanaście metrów,na ulicy stać nie możemy,wszędzie
                  zakaz,jaszcze nam mandat wlepią panowie policaje,zaczynamy pchać to nieszczęsne
                  auto,nie da rady,nie mam siły,nogi mi uciekają,pedzę na parking gdzie kręcą się
                  ludzie,ale naraz wszyscy bardzo się śpieszą,przejeżdzające samochody zatrzymują
                  sie koło nas,ale tylko po to,zeby nam naurągać,naraz podchodzi do nas młody
                  około30-lat pan i pyta w czym może pomóc,oczywiście,ze pomógł nam popchac auto
                  na parking,zadzwonił ze swojej komórki po pomoc/nie mieliśmy koło siebie tel/i
                  nie odszedł dopóki pomoc nie przyjachała,nawet kawę z termosu
                  proponował.Kontakt z tym panem i jego rodziną mamy do dzisiaj ten pan ma żonę i
                  dwojkę dzieci,bardzo mili i sympatyczni ludzie,dlaczego nam pomógł?
                  powiadział,że to poprostu odruch,słyszał warkot naszego auta,podszedł do okna i
                  zdecydował,ze musi nam pomóc,Niby nic,ale nie zapomnę tej bezinteresowej pomocy.
                • p.a.d.a.l.c.o.w.a E-baba jest wielka 11.08.06, 21:38
                  smile))))
                  • fleur1 Re: E-baba jest wielka 11.08.06, 21:47
                    Spotykam na swojej drodze wiele życzliwych osób, to jakby normalne,
                    nawet się temu nie dziwię i potrafię przyjmować pomoc.
                    Wyrosłam w domu pełnym ciepła i miłości, moi ukochani Rodzice pomagali
                    każedemu, a ja od maleńka (jak tylko rozumialam co robią)
                    w tym uczestniczyłam.
                    Macie racje, ludzie którzy pomagaja innym to są dobre anioły
                    i to jest piękne, a najcudowniej jest wtedy, gdy tej pomocy najbardziej
                    potrzebujemy i ją otrzymujemy.
                    Jak czytam co napisała e-baba i inne osoby to mi się cieplej robi na sercu.
                  • regine Re: E-baba jest wielka 11.08.06, 21:49
                    Tak, masz rację WIELKA, o WIELKIM sercu. Mała e-baba, a taka Wielka suspicious))
                    • e-baba Re: Życzliwość ludzka ... 15.08.06, 17:13
                      Nie było mnie tu kilka dni, tak więc niektóre watki czytam dopiero teraz. Jest
                      mi bardzo niezręcznie pisać akurat tutaj, ale że e-baba do milczących baba nie
                      należy, to piszę.

                      No, nie, tego jeszcze nie było. Żeby babę, będącą przecież w wieku dojrzałym -
                      doprowadzić do rumieńców. Bardzo wszyscy kochani jesteście, ale naprawdę czuję
                      się ogromnie zażenowana Waszymi słowami. Chcę dodać, bo to jest konieczne, że
                      działanie to nie wymagało z mojej strony zbyt wielkiego wysiłku, ot, tylko
                      zaangażowania się w sprawę, a uzyskanie pomocy człowiek zawdzięcza apelowi
                      Reni.

                      To Renia była tym jego Aniołem Gdyby nie jej rozpaczliwe wołanie na Forum – nie
                      byłoby zaangażowania ze strony innych forumowiczów ani żadnego działania z
                      mojej strony, bo przecież nie wiedziałabym, że komuś jest ono potrzebne. Tak
                      więc po prostu zrobił się łańcuszek ludzi „dobrej woli”.

                      A Tobie, Reniu, serdecznie dziękuję z wszystkie Twoje dobre słowa, które na tym
                      forum kierowałaś pod moim adresem, kiedy tak razem i przy wsparciu innych
                      forumowiczów, „ciągnęłyśmy” tę sprawę. I jeszcze jedno – podobno dobre uczynki
                      wracają do człowieka. I na podstawie finału tej sprawy, twierdzę że to prawda.
                      Dzięki bowiem temu przypadkowi – poznałam to forum i a na nim wielu wspaniałych
                      ludzi.

                      A wracając do głównego tematu wątku - już choćby na podstawie tych wpisów
                      widać, że istnieją dobrzy, po prostu życzliwi ludzie. I wbrew pozorom, nie jest
                      ich tak mało...

                      Dlaczego w takim razie jesteśmy tak bardzo wdzięczni za proste gesty
                      życzliwości, za czyjś poświęcony nam czas, za gest, który tak naprawdę nie
                      wymagał od nich wielkiego wysiłku, lecz którego przecież mogli nie wykonać?
                      Dlaczego tak pamiętamy o tych, którzy nam pomogli, choć tej pomocy nie
                      spodziewaliśmy się?

                      Bo ten codzienny pośpiech, ta nasza codzienna szarpanina z trudnościami dnia
                      codziennego odbiera nam wrażliwość na drugiego człowieka. A czasem, co gorsze,
                      widzimy w nim może nie tyle wroga, ale przeszkodę w tej naszej gonitwie przez
                      życie.

                      Warto więc, pamiętając, że kiedyś ktoś nam pomógł – zatrzymać się w tym pędzie
                      i rozejrzeć się wokół. I jeżeli dostrzeżemy człowieka, który potrzebuje
                      pomocy, a czasem tylko pragnie zwykłego życzliwego słowa – ofiarujmy mu je. A
                      gdy nie mamy nic do ofiarowania, ofiarujmy uśmiech (piękna sygnaturka Reni).
                      Bo naprawdę, jak widać po wpisach w tym wątku - to wcale nie tak trudno stać
                      się dla kogoś Aniołem.
                      • maladanka Re: Życzliwość ludzka ... 12.09.06, 18:40
                        miły,młody człowiek poznany przez internet, potem już w realu też, zajął się
                        moim aparatem foto, naprawił /gratis/ ,usmiechnął się i życzył udanych zdjęć -
                        życzliwi są wśród nas smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka