....właśnie dzwoniła...już stęskniona za dziećmi, które 20 min. temu
wyjechały do Maroka.

Najważniejszy okazał się pies

),który ...."rany! rozpoznał nas natychmiast,
wyrwał się panu (zięciowi) i skoczył na mnie, przewracając na bagaże, bo ma
20 kg......wycieczka rumuńska aż przystanęła , żeby to dokładnie pooglądać i
zapewne sfilmować......potem okazało się,że młodzi są właśnie w trakcie
przeprowadzki do nowego mieszkania, równocześnie wyjeżdżają do Maroka i
przyjmują rodziców, którym trzeba wszystko wytłumaczyć.....istny dom
wariatów

)) Poza tym, Danuśka zaciągnęła męża do ogrodu botanicznego,
prześlicznego, który po parudziesięciu metrach okazał się cmentarzem

)))))))
Na razie tyle informacji. Reszte pewnie Danusia sama opisywać będzie, bo ma,
choć nawalający, ale ma dostęp do internetu.
Pozdrawia wszystkich bardzo serdecznie.