Dodaj do ulubionych

Mam 53 lata i szukam bratniej duszy do przyjazni..

28.10.07, 10:47
Kiedys juz do Was pisałam, ze zostałam samotna, ale nie chce się juz
roztkliwiac nad sobą, bo to nic nie da. Nie mam w swoim otoczeniu
jednak nikogo, z kim mogłabym tak na codzień pogadać, pożalic sie,
czy nawet pojechac na kilka dni do mojego ukochanego Zakopanego.
Jestem sama jak palec i dlatego szukam pani w moim wieku, która
mogłaby zostac moja przyjaciółką na dłużej a może na zawsze? Jestem
z Mazowsza i jestem sympatyczna osoba o młodym wygladzie, lubie
ksiązki, historie, turystykę, przyrodę, zwierzeta i dobrych i
madrych ludzi... Może ktos do mnie napisze lub pogada na g-g:
10899713. Pozdrawiam serdecznie wszystkich.
Obserwuj wątek
    • ovaka Re: Mam 53 lata i szukam bratniej duszy do przyja 28.10.07, 11:08
      miła duszo , z przyjaźnia to jest niezupełnie tak jak kieyś w
      szkole jak sie kogos pytało "czy chcesz ze mna chodzić?" Tutaj
      przerózne przyjaźnie sie zawiazały tak same z siebie ..cczyta sie
      czyjes wątki, ktos nas zainteresuje , jakos nas przyciagnie ,
      napisze sie cos do niego , on jak tez czuje to samo , cos
      odpisze..musi byc cos wspólnego jakies przyciaganie ..itd...no i
      wtedy powolutku ..tak jakos "samo sie robi".Do wspólnego chodzenia
      na spacery mozna poszukac wokół siebie ,sasiadke czy co ..najlepiej
      miec pieska ..bo to ludzi łaczy i razem sie spaceruje i roztrzasa
      pieskowe sprawy (moja jedna prawie przyjaźń jest własnie pieskowa),
      a tu na forum wykaz troche aktywności , pokaz sie , daj sie
      polubić...bąź osoba ciekawa ..albo miła..albo ..no i wszystko
      bedzie dobrze!!!!
      • ovaka Re: Mam 53 lata i szukam bratniej duszy do przyja 28.10.07, 11:18
        twój "gazetowy adres ' sobie zapisałam .Jak bede miała cosik miłego
        do wysłania podeśle .
    • natla Re: Mam 53 lata i szukam bratniej duszy do przyja 28.10.07, 11:19
      Daisy, pamiętam Cię. smile Posłuchaj Ovakiej, ma 100 % racji. Jestem
      przekonana, że u nas znajdziesz przyjaźń, ale faktycznie, daj się
      poznać. Co do wyskoku do Zakopanego, to pilnyj nas, bo sie na mur
      wybierzemy, a Ty z nami. smile Wszystko zależy od pogody.
      • daisy2005 Re: Mam 53 lata i szukam bratniej duszy do przyja 28.10.07, 11:32

        Dzięki serdeczne, postaram się bywać częsciej,ale to nie jest tak do
        końca jak piszecie.Przyjażni do pieska czy dla pieska nie chcę,chce
        dla siebie, bo sasiadki to ja mam i znajomych tez, chodzi o to, aby
        ktos kiedys zadzwonił, napisał, chocby emaila, czy spotkał się ze
        mna. Wirtualne znajomości sa fajne, ale nie całkiem na serio, bo tez
        pisząc nie wiesz, jak kto wyglada, jaki jest tam w środku, o czym
        myśli kiedy jest mu smutno albo kiedy wesoło. Człowieka poznaje się
        widząc go czy słuchając jak mówi. Nie zawsze tez ma się czas na
        komputer a telefon jest zawsze pod ręka. Szukam , tak jak juz
        pisałam, kogoś sympatycznego, bo taka sama jestem. Wiem, że przyjazn
        to nie rzecz, to coś o co czasem długo trzeba walczyc, ale moje
        drogie-od od czegos trzeba zaczac, prawda? Czasem człowiek spotka
        się i juz wie, ze ten ktoś da się lubic, a czasem mozna i beczke
        soli zjeśc i za diabła się kogos nie rozgryzie, tak to juz w zyciu
        bywa. Pozdrawiam Was bardzo goraco.
        • natla Re: Mam 53 lata i szukam bratniej duszy do przyja 28.10.07, 11:41
          Nie do końca masz rację. Myśmy właśnie odkryli, że łatwiej
          zaprzyjaźnić się tu na forum niż w realu, bo tu poznajesz duszę, nie
          ciało i wszystkie odczucia przeniesione później do realu,
          potwierdzają się. A na maile mozesz liczyć. smile
          • daisy2005 Re: Mam 53 lata i szukam bratniej duszy do przyja 28.10.07, 12:13
            Miła Natlo,

            wirtualny świat wszystko przyjmie, czyjejś duszy nie odkryjesz na
            odległośc, to wprost niemożliwe. Odkryjesz ja w rozmowie, w sposobie
            bycia, w czyjejś serdeczności.. Na forum tego nie ma, niestety. Jest
            tylko lub jej nie ma,bo i tak bywa, zwykła ludzka zyczliwośc; pewnie
            że to i tak dużo, ale to wszystko przez komputer i takie jednak
            dalekie, choc odpowiedz przychodzi czasem w bardzo krótkim czasie.
            Serdecznie Cie pozdrawiam.
            • ovaka Re: Mam 53 lata i szukam bratniej duszy do przyja 28.10.07, 12:20
              Daisy..masz duze wymagania ..albo prawdziwa głeboka przyjaźń ..albo
              nic.I gdzie zaszłas z takimi wymaganiami?.Przyjaźni sie nie
              planuje , kazdy którego poznajemy moze byc lub nie byc
              przyjacielem.Trzeba byc otwartym i cierpliwym ,a ty juz z góry
              wiesz ze cos sie nie da.A moze ja mieszkam w twoim mieście i
              najpierw bym zobaczyła czy mi sie spodobasz, czy bedzie o czym z
              toba rozmawiac , czy masz jakies zainteresowania które mnie za soba
              pociągna .A moze warto sie zastanowic jak to jest ze jestes jak
              mówisz sympatyczna i masz znajomych i sasiadów a nikt nie jest
              twoim przyjacielem ,ani ty nie jestes czyjąś przyjaciółka .Rozumiem
              to ,jeżeli tam mieszkasz od niedawna ..ale jeżeli nie...??
              Moze trzeba czasem byc innym niz dotychczas?.
              • daisy2005 Re: Mam 53 lata i szukam bratniej duszy do przyja 28.10.07, 12:56

                O nie, mylisz się, o zadnej głębokiej przyjazni nie pisalam, o czyms
                takim mozna mówic po latach znajomości i wcale nie mam zbyt wielkich
                wymagań. Przykro, jesli tak to odebrałaś,niepotrzebnie chyba
                napisałam o poznaniu jakiejś bratniej duszy, sorry. Takich zwykłych
                znajomosci mam sporo, tylko przeciez nie z kazdym mozesz pogadać o
                tym, co Cie boli, czy sprawia Ci przykrośc. Myslałam o osobie, która
                jest w podobnej sytuacji do mnie i mogłybysmy powymieniac się
                uwagami, czy nawet czasem się pocieszyc. Pisanie na forum jest
                fajne, ale przeciez nie o wszystkim możesz na forum napisać, tak
                przynajmniej mysle. Swoje prywatne sprawy na pewno oddzielasz od
                tych z forum i nie dzielisz się z nimi publicznie.Na forum to sa
                takie zwykłe pogaduszki,rzeczy które interesuja wiele osób,ale nie
                koniecznie Ciebie czy mnie w danej chwili. Byc może Ty masz
                prawdziwa przyjaciółke, i to jest super, bo mozna Ci tylko
                pozazdroscic, ale nie kazdy ma to szczescie. Jednym się udaje a
                drugim nie, mnie się jak na razie nie udało, ale nie rozpaczam z
                tego powodu, nie wszystko jeszcze stracone. Pozdrawiam serdecznie.
                • del.wa.57 Re: Mam 53 lata i szukam bratniej duszy do przyja 28.10.07, 15:55
                  Witaj Daisy,zgadzam się z Ovaką z przyjażnia różnie bywa to
                  sie ''wyczuwa'' z czasem ..czy druga osoba ma w sobie to''coś''co
                  sprawia,ze mam ochotę z Nia pisać.Nawet w realu bywa,ze znamy kogoś
                  lata i pewni jesteśmy przyjazni drugiej osoby i wystarczy jeden
                  gest,słowo i....z przyjażni nici,zastanawiamy się wtedy czy to byłą
                  przyjażń?
                  Myślę,że tutaj znajdziesz bratnią duszyczkę,czego Ci serdecznie
                  zyczę.
                  Do mnie możesz zawsze napisać,odpowiem napewno.
                • skrzydlate daisy 28.10.07, 19:09
                  dla mnie skupianie się wyłącznie na internetowym forum jest dobre dla osób które
                  nie mogą z jakiego powodu opuścić mieszkania czy pracy i są przykute do
                  komputera, inaczej to nałóg, co może być miłe, bo nałogi są dla przyjemności,
                  ale ja jestem zdecydowanie za poznawaniem ludzi realnie, nawet jeśli miałoby to
                  przynieść czasem rozczarowania, na sto spotkań zawsze sie może trafić to jedno
                  cudowne, mam takie znajomości z netu i jest bosko
          • skrzydlate natia!! 29.10.07, 10:15
            no toś mnie zastrzeliła, jak można się zaprzyjaźnić tylko wirtualnie? dla mnie
            to jest absolutnie niemożliwe, bo w necie za duża rolę odgrywa wyobraźnia, poza
            tym można grac! bardzo wiele osób przedstawia sie zupelnie innymi niż są w
            rzeczywistości, głównie dlatego że tu porozumiewamy się tylko szczątkami naszych
            intelektów, nie ma mowy ciała, nie ma wyrazu oczu, nie ma konkretnych
            przyjacielskich materialnie odczuwalnych działań.... real to coś co daje również
            zmysłowe odczucia, niezależnie od płci to jest ważne, jak odbieramy druga osobę
            po całości, to ja się w pełni nie zgadzam smile

            Miałam takie doświadczenia, ze ktoś z kim się doskonale bawiłam w necie, pisząc
            zresztą wiersze tzn rozmawiając przy pomocy tekstów poetyckich... okazał się
            kompletnie niedojrzałym osobnikiem w życiu prawdziwym.. okazało się że ta
            nwyjątkowa samorealizacja netowa była jedynie wyrazem braków w praktycznych
            życiowych sprawach... można mnożyć przykłady, tu się jest zaledwie cząstką
            siebie.. chyba że komuś ta cząstka odpowiada!
            pstryk
            wyłączam się
            ale się rozpisałam wink
            • graga211 Re: natia!! 29.10.07, 10:54
              Hmmmm... dla mnie Twoj post, skrzydlate, jest nieco dziwny, gdyz np.
              ja znalazlam tu przyjazn, choc wcale jej nie szukalam ani nawet nie
              liczylam na takowa. W ogole nie podchodze do forumowiczow jako osob,
              ktore udaja kogos innego, niz sa, bowiem co za sens grac wlasnie
              tu??? Grac musze w realu, szczegolnie, gdy staje przed audytorium,
              ktore najpierw mnie 'rozklada' na czynniki pierwsze oczami, a
              dopiero potem zaczyna sluchac, co i o czym ta zgreda gada. Dopiero
              tam zaczyna sie teatr! A jak jest na przyjeciach i in. towarzyskich
              spotkaniach? Nie tylko teatr, ale wrecz cyrk! I ja mam tam znalezc
              bratnia dusze? Ciekawe, jak, skoro tam dopiero zaden nie jest soba.
              Tutaj jestem taka, jaka jestem i albo mnie przyjma, albo nie, ale z
              tego powodu pracy nie strace. Nie musze grac.
              Jak napisalam wyzej, znalazlam przyjazn, ktora bardzo sobie cenie.
              Poznalysmy sie tez w realu i nie obnizylo to mojej oceny tej osoby,
              nadal ja sobie cenie.
              Moim zdaniem, z przyjaznia jest troche jak z miloscia - musi
              zaiskrzyc i nie moze opierac sie na "ty mnie, to ja tobie", bo cos
              za cos.
              Eh, to nie jest temat na szybkie pisanie "na kolanie"...
              Pozdrawiam!
              • waleria-1 Re: natia!! 29.10.07, 11:15
                Natomiast mnie się wydaje,ze w tym, co pisze skrzydlate jest sporo
                racji. Wspaniałe są spotkania w necie, ale nie oddają one w pełni
                osobowości człowieka. Łatwiej się tu ukryć, wykreować na zupełnie
                inna osobę niż jest się w rzeczywistości.
                Poznałam w necie bardzo dużo osób, z którymi spotkałam się póżniej w
                realu. I okazało się, ze to zupełnie nie to...I to zapewne z dwóch
                stron- ja również okazałam się osobą zupełnie inną, niż ta wirtualna
                Waleria.Takie rozczarowanie naprawdę jest bardzo stresujące.
                Ale tez co najmniej 2 osoby okazały się wspanialsze, niż wydawały mi
                się wirtulnie. Utrzymujemy bardzo intensywny kontakt, znajomość z
                nimi wiele mi dała.
                Więc czasem się zastanawiam, jaki jest sens znajomości wirtualnej.
                Osoba, którą zaczynamy darzyć w necie olbrzymim zaufaniem (i jest to
                przecież zupełnie naturalne po kilku miesiącach znajomości), może
                się okazać tego zaufania niegodna. My się możemy komuś okazać
                zaufania niegodni.
                Ale przecież tak bywa i ze znajomościami w realu.
                Czy warto? Myśle wtedy o tych 2 osobach.
                I nadal piszę w necie. I jak już kogoś poznam, kto wydaje mi się
                interesujacy- staram się z nim spotkać w realu.
                • goskaa.l Re: natia!! 29.10.07, 11:26
                  waleria-1 napisałasadlekko skróciłam)
                  > w necie się łatwiej ukryć, wykreować na zupełnie
                  > inna osobę niż jest się w rzeczywistości.

                  To prawda, i to jest największe niebezpieczeństwo netu, którw czyha
                  na osoby prostolinijne, łatwowierne i prawdomówne.

                  Ale też prawdą jest, że spośród osób znajomych z netu, a spotkanych
                  (niekoniecznie "twarzą w twarz" - często w długich rozmowach
                  telefonicznych), jedynie dwa razy "nie zaiskrzyło" i netowa
                  znajomość zakończyła sie po jednorazowym kontakcie w realu. Nie
                  powiem, że mam z netu wziętych przyjaciół. Ale powiem, że mam
                  dobrych znajomych, niektórych wręcz lepszych, niż poznanych w sposób
                  tradycyjny. I to są osoby, które nie stwarzały sztucznego wizerunku
                  w necie, a po prostu były sobą.
                • ovaka I tak i siak 29.10.07, 11:32
                  jak to w zyciu!I w realu sie rozczarowujemy , i w necie tez to sie
                  moze zdarzyc .I tam i tu mozna udawac kogos innego , a nawet
                  uwazam ,ze net jest po to aby ktos sobie wreszcie pobył chociaz na
                  niby tą osoba która chciałby byc.Gdyby ktos łatwowierny na tym
                  ucierpiał ,raczej bym winiła łatwowiernego , no bo rtoche rozsadku
                  i rozumu to trzeba miec nawet w necie.Tak samo mnie dziwi gdy ktos
                  na przypadkowych schodach kupje okazyjnie brylantowa kolie za 100
                  zł, a potem czuje sie pokrzywdzony ,jak i ktos kto lekkomyslnie w
                  necie opowiada o swoich bardzo osobistych sprawach z konkretami,
                  nazwiskami itd.a potem sie dziwi.Net jest dobrym wstepem do
                  przyjażni, tak samo jak podróz pociagiem w tym samym przedziale
                  (tez sie zaprzyjaźniłam kiedys i twa to juz wiele lat!) a co sie
                  dzieje potem no to róznie i od nas zalezy i od tej innej osoby.Ale
                  jak nie jestesmy "kontaktowi " to ani w realu ani w necie nic z
                  tego nie wyjdzie, w takich sytuacjach trzeba byc jednak
                  aktywnym.Kto aktywny nie bywa, ma do wyboru tylko kolezanki z
                  pracy, rodzine , kolezanki ze szkoły,studiów gdzie dłuższy kontakt
                  ułatwia narastanie przyjaźni.Tak wiec -jak kto woli...nigdy nic nie
                  wiadomo!
                  • graga211 Re: I tak i siak 29.10.07, 12:55
                    Podpisuję się pod Twoim postem, ovaka.
                    Też tak uważam. Real zwykle weryfikuje netowe wyobrażenia i jeśli
                    nie rozczaruje, wówczas może być właśnie TO.
                    A ostrożnym trzeba być zawsze. Nie tylko w necie.
                • skrzydlate waleria 29.10.07, 15:56
                  No właśnie chyba o to mi chodziło.

                  No i zupełnie nie umiem przywiązywać się uczuciowo do osób które są
                  niewidzialne, no nie umiem, nie potrafię godzinami klikać na giegie, czy
                  mailować miesiącami... a znam dziewczę, które poznało mężczyznę z Kanady i
                  właśnie są po ślubie, pierwszy rok tylko klikali, to dla mnie niewyobrażalne
                  wyrzeczenie nie móc popatrzeć, powąchać, usłyszeć. Nie potrafię sobie wyobrazić
                  uczuciowej relacji z kimś takim i pogłębiać znajomości tylko w ten sposób.
                  Szczerze powiedziawszy przyznam się wam, ze przelatując oczkiem wpisy tu na
                  forum nie kojarzę wszystkich nicków z jakimiś określonymi osobowościami, nawet
                  nie chcę.... odbieram te przebierankę w nicki jak rodzaj balu maskowego. "Kim
                  jesteś piękna maseczko?"... Wiem tylko że natia jest kojąco uspakajająca ponad
                  miarę, kojarzę osoby od ładnych fotek, które dostawałam na skrzynkę kiedyś... i
                  tę od pokrzykiwania na forum, nawet nie pamiętam jej nicku, chyba pożegnała się
                  już na dobre.... resztę kojarzę tylko wtedy, jeśli widziałam na żywo: Padalczyk,
                  Goskaa, Krista, Sagitarius.... no a dalej kicha... wink WIELKIE SORRY../ ślę wam
                  uśmiech pojednawczy
                  • natla Podpisuje sie pod Ovaką......jak zawsze ;))) 29.10.07, 19:13
                    Po kilkumiesięcznym klikaniu na naszym forum, wreszcie doszło do
                    pierwszego spotkania w Krakowie. Byłam straszliwie ciekawa, jak to
                    będzie. Pozanłam wtedy najpierw Kristę, z którą jechałam z Chorzowa
                    do Krakowa. Weszło toto do auta, a ja juz wiedziałam, ze znamy się
                    100 lat. W Krakowei spotkanie z Małądanką i Klarą i wrazenia te
                    same. Dziewczyny były takie jak w necie, a ponieważ wszystkie
                    kontaktowe, co z netu też wynikało, więc nie było ani odrobiny
                    rozczarowania. Potem były kolejne spotkania i zawsze sie zgadzało z
                    wrazeniami z netu, nawet tymi nienajlepszymi. Tak więc albo na
                    naszym forum zebrali się ludzie, którzy są tu sobą, albo potrafimy
                    wyczuć fałsz w pisaniu. Nie wiem. Pewnie, że trudno mówić juz o
                    przyjaźni, bo na to sie pracuje latami, ale uważam, że ze spotkanymi
                    w rzeczywistości osobami mogłabym się zaprzyjaźnić, gdyby mieszkały
                    blizej.
                    A poza tym chyba istnieje przyjaźń tylko netowa. Pewnie, że jest
                    inna od tej realnej, ale jest. Dla mnie bez dwóch zdań.
                    Nie wiem jak Wy, ale ja tu potrafię wyczuć bratnią duszę, a jak
                    jeszcze poklacham przez telefon, to się upewniam. Mam wśrósd Was
                    kilka takich duszyczek smile i....tylko dlatego jeszcze klikam na forum.
              • skrzydlate graga 29.10.07, 15:45
                nie jest wykluczone ze mój post jest dziwny, jest też możliwe że jest dziwny dla
                Ciebie, zwiń proszę nieco tę swoją myśl, bo nastąpiła nadinterpretacja: nie
                pisałam, że wszyscy ludzie udają kogoś innego, po prostu biorę to pod uwagę.
                Podobnie jest z powierzchownymi kontaktami w świecie realnym (chociaż nie lubię
                tego słowa, dla mnie pisanie tu tez jest realne, ale to tylko pisanie, brzmienie
                głosu ma dla mnie niebagatelne znaczenie).
                Jeśli idzie o ścisłość poznałam w necie największa przyjaźń, jaką miałam w życiu
                i wiele innych "mniejszych" przyjaźni, mam znajomości które są trwałe i na
                zawsze, tak myślę, po tych 6 latach buszowania. Internet odegrał tu role czegoś
                w rodzaju przystanku autobusowego, czy innej prywatki - gdzie można zagadać i
                kogoś poznać. Tylko tyle, reszta była potwierdzona przez głębsze kontakty.
    • graga211 Nie namawiaj tak... 28.10.07, 11:57
      ...do tych maili, bo co niektorzy moga potwierdzic, ze jak ja
      zacznynam mailowac, to konca nie ma.
      Uwazaj wiec i miej sie na bacznosci!
      • natla Re: Nie namawiaj tak... 28.10.07, 12:12
        No nie przesadzaj, moze i zaczynasz, ale później, to nawet nie
        odpowiesz wink))
        • inka-1 Re:daisy;jestem z Warszawy.. 28.10.07, 12:53
          mysle ze mozna trafic na bratnia dusze i tu ..moze w realu tez sie
          sprawdzimy jakos..pozdrawiam
          • daisy2005 Re:daisy;jestem z Warszawy.. 28.10.07, 12:59

            Dzieki. Musze teraz wyjśc z domu, ale jeśli mozesz, zostaw wiadomość
            na poczcie, odezwe się do Ciebie. Pozdrowienia.
            • graga211 Zmiłuj się 28.10.07, 16:12
              i nie zaczynaj od poczty! Zacznij tutaj, a pocztę zostaw na później.
              Natla, nie wiem, czy jestem tą Grażyną. Muszę się temu przyjrzeć
              bliżej. Odpiszę, jak tylko brydżowcy sobie pójdą, a myślę, że nie
              będą się długo odgrywać wobec perspektywy jutrzejszego poniedziałku.
              :-]
            • malwina52 myslalam ze to annons:)))) 28.10.07, 16:12
              zanim nie wczytalam sie w trescsmile
              wydaje mi sie, ze jesli istnieje na świecie jakieś nadużywane pojęcie, to jest
              nim właśnie: "bratnia dusza"
              Troche poteoretyzujesmile
              Bóg po stworzeniu świata , stworzył Adama.
              Potem wyjął mu żebro i stworzył Ewę.
              W wolnej interpretacji można byłoby powiedzieć,
              że tak powstały "pierwsze dusze".
              Podział jednego ducha na pół dał duszę męską i kobiecą.
              Według tej teorii, bratnia dusza jest czyimś idealnym partnerem. Człowiek może
              być szczęśliwy z innymi ludźmi, ale nie tak bardzo , jak z tym jednym jedynym
              człowiekiem.
              Bratnia dusza jest czyimś "duchowym dopełnieniem"smile

              i znow mam dylemat: czy to jest przyjażń czy to jest kochanie?

              pozdrawiam serdecznie, napewno tu spotkasz wielu przyjaciól


              • del.wa.57 Re: myslalam ze to annons:)))) 28.10.07, 16:36
                Toś sobie poteor...wała,rany! można język połać hihihihihihi
                Malwinko,tak się mówi..ja tak mówie,tak czasem witam nowych
                jako''nowe duszyczki''
                A znasz inna teorie tą od małpy?smile)))
                Teoria-teorią a ja i tak Ciebie lubię Malwinko bratnia Ty duszyczko
                mojasmile))))))))))
                • malwina52 Re: myslalam ze to annons:)))) 28.10.07, 16:50
                  moze masz racje, a ja za duzo zagladam na portale
                  randkowesmilegdzie bratnie dusze szukaja tych samych wibracjismile
                  wiec chodz w moje zreumatyzowane ramiona nich Cie uscisne
                  duszyczko siostrzyczkosmileza to lubieniesmile
                  • malwina52 Re: myslalam ze to annons:)))) 28.10.07, 17:00
                    mysle, ze od małpy byloby taksmile)))))
                    małpiszon szuka malpiszonki z którą będzie
                    mu lepiej niż kiedykolwiek z kimkolwieksmile czyli bratniej duszysmile
                    małpiszonka ta bratnia, jest lepsza od innych,
                    i jej ofiaruje całe swoje uczucie, zaufanie i kasesmile
                    a jak one z uczuciem sie iskajasmile
                    • del.wa.57 Re: myslalam ze to annons:)))) 28.10.07, 17:12
                      I to było nasze iskanie Malwinko,zaraz nas Natla na odpowiedni watek
                      przepędzismile))))))
                      • malwina52 przepraszam daisy... 28.10.07, 17:25
                        masz racje musze przeprosic daisy za ten balagan na watku,
                        ale tak to bywa z mowa pisana,
                        jeden zrozumie ja tak, drugi opacznie,
                        mysle, ze nie bedziesz ciskala slowami w moj nicksmile
                        ale to tez jest sposob na poznawanie siebie
                        milo poznac nowa duszyczke
                      • natla Pardon Daisy, to do Delwy 28.10.07, 18:31
                        O nie moja kochana, ja tu sprzątać nie będę i przeganiać też nie
                        bedę. Ja tu jestem od rządzenia.....w końcu muszę się napawać
                        swoją "WŁADZĄ"
                        Dziś Matka Przełożona odpoczywa. W końcu niedziela jest, nie? Nie
                        poustawiam Was pod ścianą....ale tylko dziś.
                        • del.wa.57 Re: Pardon Daisy, to do Natli:) 28.10.07, 18:47
                          O władczyni Ty nasza!! grzech straszny sprzątać w niedziele,wszak
                          odpoczynku to czas.....ale pośmiecic można co? hihihihi
                          O ja szczęsliwa,że smiecie w niedziele
                          W tygodniu ważyć bym się nie śmiała...
                          ło,matulenko tych śmieci niewiele
                          potulić ino sie chciałam.
                          smile)))))))
                  • del.wa.57 Re: myslalam ze to annons:)))) 28.10.07, 17:10
                    Pobiegłabym ,gdybym bliżej do Twych ramion miała Malwinko i witaj w
                    klubie ''zreumatozywanych'' dobrana z nas para u mnie nogi hihihihi.
                    I mimo wszystko Cię lubię jak w Humorkowej sygnaturce.
                    smile)))
    • skrzydlate Re: Mam 53 lata i szukam bratniej duszy do przyja 28.10.07, 19:03
      cześć, chyba znajdziesz, jest wiele takich osób
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka