Dodaj do ulubionych

Z wierzchu spokojnie...

13.12.07, 10:08
...pod spodem zasuwa.

Tym razem postaram sie skrócić,wiec moze moje refleksje w punktach:
1.Jasno wyrazone przeze mnie zdanie w konflikcie z Padalcową (+
kilka innych,zaznacze,ze dostrzegam iz bardziej oglednych i nie
moich)wypowiedzi powoduje zerwanie Padalcowej wiezi z Forum w
ogole.Tego nie rozumiem.Wystarczyloby ze mną.
2.Slysze nawolywania:"ciiiii,spoko,nie ma przeciez problemu"-a
przeciez w normalnym środowisku ludzie ścieraja sie ze soba,i albo
im przejdzie albo nie,a skoro taka ozywiona dyskusja sie stala,to
problem jest (albo ten albo inny,ukryty pod płaszczykiem).
3.Byle dyskusja byla merytoryczna (na marginesie:Filomeno,fakt- w
tym drugim poscie zawarlaś sluszne zdanie,ale caly czas chcialam
zaznaczac ten swoj akcent,bo uwazam,ze on wlasnie jest przyczyna
tych nieporozumien.Stad mój upor,ale dostrzeglam Twoje racje i tez
mozna by pogadac,dlaczego nie).
4.Narzekacie,że tu jest miałko-a jak przyjdzie co do czego,to-,sorry
Sagi,ale akurat weszlam na Twoje nawoływania własnie teraz-juz
dosc,juz nic,nie ciagnijcie tego.Dlaczego,do licha,nie?
A przy okazji wyszla sprawa Daisy,tez moze nam to cos dac do
myslenia.(tak w ogole,nie tylko to).
5.Napisalam "cmoje-boje"-a jak mialam inaczej na Forum wzruszyc
ramionami i ostentacyjnie odwrocic sie?
6.Dostrzeglam u siebie problem,ze miesza mi sie na tym forum warstwa
emocjonalna z merytoryczna i ze nagle staje przed wyborem,czy mam
zamknac dziob na kłódke i w zamian otrzymywac aplauz czy tez wyrazac
swoje zdanie a w zamian czuc,jak wirtualna ziemia pod moimi stopami
robi sie nazbyt ciepla.
7.I ostatnie: z tego co wiem,autorka postu o GH.byla Kryzar.Dlaczego
nie napisalismy Jej na Forum,ze nic sie nie stalo i nie ma problemu?
(ja tez tego niestety jasno nie zrobilam)Dwa razy wyciągałam Jej
watek na góre,dziś dopisała sie do niego Malwina.Nie
zauwazyliscie,ze Jej nie ma,bo nie odpaliła groźnych fajerwerków?
Obserwuj wątek
    • natla Re: Z wierzchu spokojnie... 13.12.07, 10:30
      Zgadzam sie w 100 % z końcówką punktu pierwszego. Myślę, że cała
      dyskusja trafiła na niż emocjonalny Padalca, który skołowany
      ostatnimi przejściami po prostu nie wytrzymał. A myślałm, że to
      ostatnia osoba na forum, która tak zareaguje. I ja znowu mogę tylko
      Panu Bogu dać świeczkę a diabłu ogarek......jako Stojąca Obok widzę
      plusy i minusy Waszej dyskusji i reakcji. Jest to problem forumowy
      ale na pewno nie życiowy.
      Jeżeli chodzi o 7 pkt, to nie masz racji, bo wielokrotnie zostało
      to - moze nie wprost - ale powiedziane.
      Reszta pkt do dyskusji, ale merytorycznej, nie emocjonalnej, a nie
      wiem czy to realne.
    • sagittarius954 Re: Z wierzchu spokojnie... 13.12.07, 11:10
      Przyglądam się z zainteresowaniem dyskusji waszej choć chciałem zasygnalizować
      wam i tobie, iż jutro będziecie musiały zacząć od nowa . Nie chce mi się
      kopiować swoich postów a trzy chyba wypowiedzi moje są na tyle krótkie ,że każdy
      chętny je odnajdzie i przeczyta . Banitki głos myslałem i uważałem za ostatni,
      bo ile jeszcze można szarpać się , wreszcie dojdziecie do nienormalnych ocen
      siebie . Najpierw odpowiedzcie sobie na pytanie czym ma być to forum . Wiecie
      każdy ma zasady i ja wasze zasady szanuje . Morale i te wszystkie pierdoły ,
      które zbierają sie na nie. Jestem tu tylko małą kropką na forum . W wielu
      wątkach staram się nie brać udziału ze względu na kobiece podejście do tematu ,
      w wielu zabieram głos , choć naprawdę nie narzucam go . Staram się wam
      uzmysłowić ,że całego swojego życia nie zmieścicie tutaj, ani nie uleczycie
      nikogo kto tego nie będzie chciał . Spotykacie się w realu i z tego co wiem
      zawiązało sie wiele przyjaźni , więc forum jest tylko skrzynką kontaktową do
      dalszych znajomości . Czy w realu na spotkaniach też narzucacie sobie trudne
      tematy , pomagacie lub nie pomagacie i w oczy wyrzucacie swoje wątpliwości . Czy
      jak się spotykacie próbujecie zmienić daną osobę .
      Tych pytań mógłbym mnożyć . Ale po co . Za wszelką cenę staracie (sz) sie
      wsadzić ten kij w mrowisko ,ale na jego koniec nie dotrą wszystkie mrówki .
      Dotrze ta , która zostanie potrącona lub kij uszkodzi jej jajeczka , i jak ona
      musi się zdziwić gdy na końcu nie spotka swojego przeciwnika . Wściekłe żuchwy
      pragnące dziabnąć coś lub kogoś, napotkają powietrze .I tak jest tutaj na forum
      . Te obok mrówki dalej będą zainteresowane zupełnie czymś innym niż włażeniem
      gdzieś , gdzie wiedzą ,że nie spotkają czegoś co im odpowiada .Ja zdecydowanie
      nie obrażam się nawet jak ktoś mi powie brutalna prawdę , to nie znaczy ,że będę
      udawał iż nic sie nie stało. Dla mnie forum jest zapełnieniem czasu , którego
      mam w nadmiarze z powodu choroby , utraty pracy , swoich własnych przywar.Ale i
      zbieraniem i próbowaniem tego co innym odpowiada w życiu a ja do teraz tego nie
      próbowałem , przykład - podróże nawet te najmniejsze, do parku, zetknięcie się
      ze słowem , którego nie kochałem w szkole. Odkryłem świat kobiety i wcale mi sie
      nie podoba, ale nie jestem che z kuby i rewolucji nie zamierzam przeprowadzać .
      Spotykam zalęknione inne osoby i
      dowiaduję się, że moje problemy są niczym w porównaniu z innymi . Nie jestem
      pępkiem świata , kraju , rodziny i tego forum .
      Wydaje się ,że znalazłem swoje miejsce, na jak długo nie wiem . A każdemu życzę
      pomyślności . A cmentarzyk forumowy i tak powstaniesmile)ten znak tylko do
      ostatniego zdania .
    • mania1119 Re: Z wierzchu spokojnie... 13.12.07, 13:00
      Personalnie to ja wypowiedzialam sie raz,mam na mysli calosc moich
      wypowiedzi, w komentarzu do postu Padalcowej.To rzeczywiscie mialo
      byc "pod adresem".Reszte staralam sie zobiektywizować,no,raz sie
      unioslam.Chyba raz(?)-do Filomeny.
      Co do reszty.Nie zamierzam "wsadzac kija w mrowisko" dla
      sztuki.Jestem zywo zainteresowana.Bo tu jestem.Nie patrze z boku i
      nie dziele na "ja" i "wy".Owszem,zapewne moje zdanie i jest
      kontrowersyjne,ale taka moja cecha.
      W moim odczuciu nie jestesmy,Sagittariusie,swiatkiem kobiet,ktory
      dane Ci jest poznac (na marginesie-chyba jestes mężem i ojcem,albo i
      dziadkiem-kobiety wokół siebie masz chyba od lat smile)) ).Ot,wyrażamy
      zdanie,a że bylo cos do powiedzenia,nawet jesli to sie powtarzalo-to
      co?kazdy ma prawo do swojego zdania.Wątek omalże nie stał sie
      konkurencyjny dla wątku o pogodzie.
      Dobra,to tylko jeszcze jedno słowo do Filomeny-dlaczego tak
      upierałam sie przy akcentowaniu roli nadajnika,gdy oczywiscie,tu
      podkreślam,mialas racje ,mówiąc o drogach przewodzących i
      odbiornikach,jako uczestnikach tej samej akcji.
      Bo tylko nadawanie jest zależne od nas,i głownie my zbieramy ciegi.
      ALE MASZ RACJĘ PODKRESLAJAC,ZE TO NIE SAM NADAJNIK MA ZNACZENIE .(
      TU KRZYCZĘ).
      Zamykam sie ale nie wychodze.Rozsiadlam sie.
      • mania1119 Re: Z wierzchu spokojnie... 13.12.07, 13:08
        Mialam być cicho-no,qrcze-nie dam rady.
        Natla,to nie jest tylko problem forumowy.Zyciowy tez.Padalcowej na
        pewno jest przykro (o Kryzar juz nie wspomne).Dlatego tak
        sie "prułam"-zeby pokazać,ze to jest pewien obiektywnie istniejacy
        mechanizm.A my w nim jak trybiki w maszynie.
        Dobra,wyłaczam komputer ;moze nawet mi sie uda na kilka dni...(ale
        to max! jak znam siebie.)
      • sagittarius954 Re: Z wierzchu spokojnie... 13.12.07, 16:56
        I to zdanie o rozsiądnięńciu się ,bardzo mi sie podoba . ?Tak właśnie wszyscy
        powinni reagować , mimo iż czuję coś tam to jednak nie, nie zabiorę swoich
        łopatek i zachowam sie jak rozkapryszona dziewczynka w piaskownicy . A nieraz
        mam takie odczucie . Każda taka sytuacja niby konfliktowa ( ta jest idealna , tu
        sie dyskutuje )powoduje nazajutrz mniejsze zainteresowanie i spadek postów,
        odwiedzających , szkoda że czytających lub wchodzących na stronę naszą nie można
        rejestrować . Widzisz teraz Maniu , mnie też zależy, z racji przyznanej sobie
        funkcji , na jak najlepszym odbiorze nas . Ale pal licho odbiór , ważne żebyśmy
        my mieli to zadowolenie bycia razem na tych białych stronach. A to tak czuć jak
        ono spada , lub może ja jestem przewrażliwiony .
        Dwie z was poznałem i resztępragnę poznać. I nie myślcie sobie ,że jesteście
        takie zdecydowanie różne . O nie . Bo czym sie różni staw od jeziora , Jezioro
        od morza a morze od oceanu . Wszystkie poddają się słońcu i w postaci kropelek
        wędrują po świecie . Tak samo jest z wami. . Dalej zamilknę, bo jak żona
        przeczyta to będę miał czesaniesmile)
        • mania1119 Re: Z wierzchu spokojnie... 13.12.07, 17:23
          smile))
    • skrzydlate Re: Z wierzchu spokojnie... 13.12.07, 13:21
      fajerwerki zawsze skupiają uwagę, ale dobry wypadek samochodowy i duża ilość
      połamanych końcówek to dopiero jest efekt, luknijta sobie na ilość postów pod
      każdym wątkiem,

      egzekucji, królu, więcej egzekucji!!!
      smile)
    • waleria-1 świat kobiety 14.12.07, 15:35
      Sagittarius napisał:
      "odkryłem świat kobiety i wcale mi się nie podoba".
      Sagi, tak mi przykro. Sznuję Twoje zdanie i nie jest mi przykro, ze
      tak napisałeś, ale dlatego, że być może nie poznałeś (nie chciałeś?
      nie mogłeS? nie miałeś wystarczajaco okazji?)nas również od tej
      piękniejszej strony.
      Bo mamy naprawde swój piękny świat- dobroci,miłości, czułości.
      Przepieknie odczuwanego macierzyństwa, ukochania tego jednego,
      jedynego mężczyzny z całym oddaniem i wiernością naszego kobiecego
      serca.
      Jastem szczęsliwa, że jestem kobietą i mogę te wszyskie uczucia
      przeżywać- tak głęboko, jak tylko kobieta potrafi...
      • sagittarius954 Re: świat kobiety 14.12.07, 16:33
        Ten świat ma kilka płaszczyzn , jedna a może i więcej mi sie nie podoba , no ale
        chyba ma prawo mi sie nie podobać , tylko Walerio, może nie dzisiaj ...
        Zresztą...dobroć, miłość, czułość Walerio, do kogo jesteście dobre a do kogo
        niedobre , z miłością już jest lepiej bo społeczeństwo i religie ,preferują
        monogamię, więc kochacie wybranków , swoje dzieci ło jak się uda bliższą i
        dalsza rodzinę . I żeby nie było, że to przeze mnie smileten temat .
        Z czułościa jest jeszcze lepiej bo obdarzacie ją większe grono kręcacych sie
        koło was ludzi , a szczególnie faceci jak poczują odrobine czułości okazanej
        sobie natychmiast atakują . Tu ich rozgrzeszam , bo ostatecznie w dziejach czasu
        rozwój ludzi rozpoczął sie dosłownie wczoraj . I jeszcze dużżżżżżżżooooooo wody
        upłynie zanim , faceci spojrzą na was inaczej niż teraz i najpierw zobaczą w was
        człowieka a później kobietę .
        Ale dlaczego Wy macie być lepsze od facetów , tego męskiego gatunku który
        zawłaszczył sobie dosyć dużo w rozwoju niczym się nie dzieląc . Jednak coś tam
        wam skapnęło a ostatnimi czasy nawet może za dużo , bo zaczynacie narzekać na
        przepracowanie , przemęczenie , zestresowanie ,ogałacacie wszystkie
        inteligentniejsze zawody , brzydząc się hydrauliką , naprawą samochodów ,
        leśnictwem ....czym tam jeszcze ...hmm no ciężkimi zawodami w których faceci
        wypruwają sobie żyły żeby zarobić na papusiu . A wy cóż .... jesteście marudne ,
        może to z pracy , niezadowolone , może to z nałożenia na siebie wielości
        obowiązków , pragnące seksu na najwyższym poziomie jakbyście fizjologii facetów
        nie znały a tak podobno się z chęcia uczycie , w młodości nie bo mnie głowa boli
        i wolę pospać a w wieku srednim codziennie i raz po raz w nocy a tu gucio..
        facio mówi dość , był na to czas w młodości teraz pooglądam jak inni to robią
        lub zabawię się grając całymi dniami na kompie .Ja też osobiście wychowywałem
        córke i wnuczkę , kąpałem je przewijałem , gotowałem śniadania odprowadzałem ,
        no może nie odprowadzałem do szkoły za to przyprowadzałem pokazywałem świat tyle
        ile mi było dane pokazac i żadna to tam trudność po prostu chęci i nic więcej
        .Zauważ że nie poruszam tu spraw dotkliwych a te na poziomie przeciętnym dla
        każdego przeciętnego człowieka znanym i dostepnym . I dalej chwalcie się swoją
        coraz większa niezależnością od męskiego rodu . To wy psujecie rynek pracy w
        dobie, gdy pracodawca płaci mało . Pęd do pracy wielu musi być opłacony mniejszą
        kwotą pieniędzy . Wyrywacie się z gniazda domowego oddając dzieci do żłobków ,
        odrywając je od piersi te drobinki kochane kwilące jeszcze o szóstej rano i
        bezdusznie wrzucacie je w ręce takich samych mało odpowiedzialnych kobiet.
        Zostawmy sprawy materialne i zajmijmy się głębią odczuć . O jest ona głęboka,
        tak głęboka, jak tylko może być głęboka głębia .
        A w głębinie ciemność widzę. I nic więcej . I może to moje pisanie jest
        chaotyczne ,ale i tak mniej chaotyczne od waszych działań w tej głębi .

        smile)))))

        Walerio , ty mnie naprawdę lubisz tak internetowo ??smile)
        A teraz przyznam się bez bicia ,że gdybym napisał inaczej to nie byłoby dyskusji
        ,więc wal we mnie kobieto jak w kaczy kuper i odbij sobie za wsze czasy nadobna
        ...
        • baremi Re: świat kobiety 14.12.07, 17:01
          Przepraszam, że się wtrącę, wszak to do Walerii. Nie będę oddawać w jej imieniu, ale w imieniu kobiety ogólnie rzecz biorąc. Czy Ty naprawdę uważasz, że to kobiety są winne niskim płacom? Bo są zmuszone często szukać jakiejkolwiek pracy z różnych powodów, nie z nudów czy dla kaprysu? Kobieta to nie tylko czułość, ale także siła, inteligencja, wytrwałość, rozsądek i umiejętność przetrwania. Nie wiem jakie Ty poznałeś kobiety w swoim życiu, ale wierz mi, są różne. Tak jak i mężczyźni. Ale może miałeś kiepski nastrój pisząc to, więc zrozumiem jak człowiek człowieka.
          • sagittarius954 Re: świat kobiety 14.12.07, 17:19
            Baremi , pisałem ten post z usmiechem na twarzy , byłem radosny ,wręcz wesoły bo
            wreszcie jakaś duszyczka sie odezwała na tym niemym forum.
            Czy wierzę ? Tak nie za bardzo i przyznam się całkiem uczciwie . Jednak
            podejrzewam .
            Wasz pęd do wyjścia z domu i zostawienie go jakby był trędowaty nieraz śmieszy .
            Bo małżeństwo to rodzina a rodzina to dom w którym możemy podzielić się
            obowiązkami , jednak gdy przychodzi dziecko spada to zwyczajnie z porządku
            natury na kobiete .
            A le już dla was nie jest naturalnym zostawanie w domu i opieka nad nim an
            pozostawienie zarobkom facetom . Dlaczego przed wojną tą drugą z 1939 model był
            inny i jakoś kobiety nie pracowały a ich mężczyzna zarabiał na tyle dobrze by
            wychowac dziecko. Dlaczego nie może być tak teraz . Bo wy krzykniecie To obraza
            przetrzymywać w domu kobietę.
            Więc pracujecie . Narobiłyście sobie tylko więcej kłopotu . Bo nie każda z was
            może mieć pensje takie jak biznes women . I trzeba się zadowolić marnymi
            pieniędzmi . Zdaję sobie sprawę i nawet odejście dużej liczby was nie zmieni
            tego rynku od razu . To będzie proces długi tak jak długim był proces psucia
            rynku i przystapienie do pracy wszystkich kobiet , niemal wszystkich . Badań nie
            prowadziłem nie opieram się na danych statystycznych, to żony zaczynaja lepiej
            zarabiać od mężów , ale czy wy im powiecie idźcie do domu i gospodarujcie tam .
            A dlaczego powstają pomysły płacenia kobietom za prace w domu to tyklko pomysły
            choć ja na nie bym sie nie zgodził . Coś za długo pisze , przepraszam .
            ...i pij, pij tę miłość powoli , sącz krople czerwone do woli,
            lecz gdy namiastkę piołunu poczujesz, zza zaciśniętych powiek, wydobądź obraz
            słodyczy ostatniej i zapamiętaj Ją na zawsze.
            • natla Re: świat kobiety 14.12.07, 17:37
              No to ja powiem swoje wink)
              Bo to powinno być tak......mężczyzna powinien zarabiać tyle ile
              przed wojną, tzn.ile potrzeba na dostatnie życie. A kobieta jeżeli
              chce, to pracuje dla przyjemności, na zbytki, a nie z potrzeby. Albo
              nie pracuje, bo nie ma ambicji zawodowych, tylko z wyboru zajmuje
              się domem i dziećmi......czyli też ciężko pracuje. O.
              Widziałam tego Twojego rogala. smile
              • sagittarius954 Re: świat kobiety 14.12.07, 17:46
                O ptasia grypo .... jakiego rogala ....??smile
                • natla Re: świat kobiety 14.12.07, 17:54
                  O ptasia grypo......kolejny niż? tym razem intelektualny? wink)
                  • sagittarius954 Re: świat kobiety 14.12.07, 18:05
                    Nie, nie, nie , stanowczo nie mogłaś zobaczyć mojego rogala, on jest głęboko
                    schowany...rogal? jaki znów rogal ? Matko i córko co jest z temi kobietami no
                    ...smile))
                    • baremi Re: świat kobiety 14.12.07, 20:11
                      O! Zapomniałam w mojej wypowiedzi poprzedniej po tych 'człowiekach'
                      dodać wink . No, ale byłam zmęczona po powrocie z pracy, jak to kobieta współczesna. Co prawda nie pracuję z nudów i nie na fanaberie (fajnie by było Natlo big_grin), ale kocham moją pracę. Bez niej nie byłabym ani człowiekiem, ani nawet (tongue_out) kobietą.
                    • emi152 Re: świat kobiety 14.12.07, 20:19
                      Nie znam sprawy konfliktu, więc gęba w ciup. Konflikty istnieją i
                      tu się też od nich nie uwolnimy. Przynajmniej widać, że forum żyjesmile
                      Natomiast wypowiedzi Sagi zaintrygowały mnie i przyznam szczerze, że
                      nie bardzo Cię rozumiem. Raz nie lubisz świata kobiet, a innym razem
                      go uwielbiasz i podziwiasz. Pozycja kobiety we współczesnym świecie
                      zmieniła się i to nie za jej zgodą, akceptacją. Myślisz, ze ja bym
                      nie wolała siedzieć w domu, wychowywać dzieci i czekać na powrót
                      męża z pracy? Myślisz, że oddanie do przedszkola malutkiego dziecka,
                      które ciągle chorowało było moim kaprysem? Myślisz, że ktoś dał mi
                      wybór? Byłam zmuszona pójść do pracy, dokształcać się na okrągło,
                      chodzić na konferencje, warsztaty, narady.Taki zawód wybrałam, że w
                      miejscu stać nie wolno. Żal serce ściskał, że nie jestem z
                      dzieckiem, że nie widzę go tyle, ile trzeba, że nie mogę z nim pójść
                      na spacer,do teatru, że nie do końca znam jego problemy, radości i
                      potrzeby. Bo widzisz świat kobiet, to taki dziwny świat naładowany
                      emocjami, rozterkami i potrzebą kochania do końca, do bólu. Świat
                      mężczyzn jest diametralnie inny. Więcej w nim pragmatyzmu, logiki,
                      prostych rozwiązań. Ale te dwa światy żyją ze sobą w takiej
                      symbiozie, że nikt nawet nie próbował tego zmienić, bo dopiero by
                      się narobiło! Wracając do meritum: kobieta mimo swych zawodowych
                      obowiązków nadal jest tą pierwszą i najważniejsza osobą tworzącą
                      swoje gniazdo i dbającą o nie. Bez niej stałoby się zimne, puste i
                      ponure. Kochacie wracać do tego gniazda. Czyli wychodzi na to, że
                      jesteśmy bohaterkami i należy nam się wiele wyrozumiałości, że nie
                      wspomnę o hołdzie dla naszego heroizmusmile)Tak więc, jak tam troszkę
                      pomarudzimy o naszym zmęczeniu, złym samopoczuciu, to nie
                      wypominajcie nam tego, tylko może wynieście śmieci,umyjcie sedes,
                      upieczcie ciasto.....tak od czasu do czasusmile No co? To może
                      niemęskie zajęcie? Ok! To się już nie rozpisuję więcej, bo, jak się
                      rozkrecę, to mogę nie skończyć, a prasowanie na mnie czeka. Mąż tego
                      za mnie nie zrobi, bo.......mówi, że mu to nie wychodzismile)Chętnie
                      bym mu to zleciła, bo: jestem zmęczona po pracy, mam parę rzeczy do
                      napisania,chciałabym też książkę poczytać, bo mam dobrąsmile) No
                      cóż.....wracam do mojego światasmile
                    • banitka51 świat kobiety 14.12.07, 20:31
                      O! Sagi, znowu zrobiłeś coś na forum istotnego!
                      Bowiem - Maniu - dyskusja bez wycieczek, przytyków nie jest mniej
                      nijaka, niż taka o zalewajce. Temat i forma - to się liczy.
                      Sagi - jakiekolwiek uogólnienia, próby połapania się w świecie
                      poprzez podziały wg płci, rasy, koloru włosów czy wzrostu (ach, te
                      złośliwe krasnale!) zawsze mnie bardzo rozśmieszają.
                      Moim zdaniem siedzenie kobiety w domu - wg wzorów sprzed 39 - nie
                      było złe, jeśli:
                      1. ona była zamężna
                      2. on zarabiał
                      3. w domu była służąca.
                      Ile kobiet studiowało przed wojną?
                      Ile z nich było profesorami uczelni, lekarkami, i - ugryzę się w
                      język, ale jednak wpiszę - informatyczkami?
                      Świat potrzebuje ludzkich zdolności, możliwości intelektualnych i
                      płeć ma w tym drugorzędne znaczenie.
                      Posiadanie na wyposażeniu cielesnym macicy nie powinno
                      ukierunkowywać do szczoty, pardon - odkurzacza, garów czy
                      zaopatrzeniowca. Są to z reguły zajęcia zajmujące sporo czasu i
                      energii i nie pozwalające się normalnie ludziom z inkarnacją żeńską
                      rozwijać.
                      Bo o rozwój chodzi - praca to pokonywanie problemów, kontakty z
                      ludźmi i świadomość swojej wartości.
                      To nie kobiety popsuły rynek pracy. To mężczyźni go sobie zawładnęli
                      w naszej cywilizacji, i nie tylko pracę.
                      Niechby i to wróciło, pal licho, niechby...
                      Co miałyby robić rzesze kobiet samotnych?
                      Zostaje im służba u mężatek chyba...smile)))
                      • banitka51 wbrew podziałom 14.12.07, 20:39
                        w moim domu atmosferę tworzył ojciec. Bezmaciczny, cierpliwy,
                        konsekwentny. Rozhisteryzowana i nadopiekuńcza kobieta może - mimo
                        jajników - psuć tak wiele, że powinna mieć NAKAZ pracy, by można
                        było normalnie żyć.
                        Bowiem nie każda z nas - kobiet - nawet jako matka ma cechy, które
                        przypisujesz babom.
        • skrzydlate Re: świat kobiety 14.12.07, 21:22
          Sagittarius954, ty cholerny seksisto, jakies kompleksy Ci powyłaziły .. zapnij
          koszulke i łapki grzecznie, co tam tak grzebie po klawiaturze wink)))
    • sagittarius954 :))))))))))))))))))) 14.12.07, 22:56
      Jak miło znów usłyszeć stukanie w klawiaturkę smile)
      • emi152 Re: :))))))))))))))))))) 15.12.07, 10:17
        Sagi....ja się domyśliłam, że Ci o to chodziło, ale kontynuuj może i
        odnieś się do komentarzy Twoich przemyśleń, bo jak nie, to znowu
        będzie ciszasmile))
        Jeszcze troszkę o świecie kobiet: otóż, kiedy dzieci dorastają i już
        nie potrzebują opiekuńczych skrzydeł mamy, to cóż owa mama ma robić,
        gdyż budzi się nagle z ręką w nocniku? Nie ma wykształcenia, zawodu,
        nie ma celu. Czyli wychodzi na to, że w młodości dobrze
        zainwestowałyśmy i teraz możemy się oddać naszym pasjom, pracy.
        Jesteśmy dyspozycyjne, a jeszcze nie takie stare, żeby w kapciach
        przed telewizorem siedzieć i z mężem się kłócić o drobiazgi. Miłego
        weekendu wszystkim kobietom i mężczyznom z TEGO ŚWIATAsmile)
        • sagittarius954 Re: :))))))))))))))))))) 15.12.07, 14:53
          Emi , chciałbym radośnie ci zakomunikować , że źródeł, bez pracy ,do
          zagospodarowania może byc duzo , zależy to jednak od indywidualnych cech każdego
          człowieka . Widzisz sama i trochę niechcący mi pomagasz w mojej tezie o psuciu
          rynku przez kobiety . Biedne kobiety stają się nikomu niepotrzebne , a zadam to
          pytanie , kto poprowadzi malucha synowej lub syna do szkoły , kto pomoże mu
          uczyć się i odrabiać lekcje , kto popołudniem weźmie pod rękę małżonka i
          pomaszeruje do domu kultury bo właśnie dziś tam leci bezpłatny kabaret mumio,
          kto wreszcie pomysli o zmianie wystroju w domu i zamianie starych firanek na
          nowe , kto nie będzie sie spieszył z zakupami w sobote i niedzielę i robił je
          na urrra , i czy znajdzie czas na inne przyziemne sprawy . Jak jest , nie muszę
          mówić . Poniedziałek - piątek praca od rana do późnego wieczora ,sobota nie
          staje się dniem wypoczynku a jedynie dniem uzupełnienia wszystkich domowych
          spraw , których naleciałośći nieraz przewyższają program dwudniowego wolnego . O
          ile taki jest . Bo bardzo często niedziela w wykonaniu wielu kobiet to praca w
          sklepach do popołudnia lub cały dzień . A pracodawca lubi pracujących , nie
          cierpi leni nie chcących pracować w te dni wolne , pomijam ile on za to płaci .
          Czy musze przypominać ci kto mnie i ciebie wychowywał, kto sie nami interesował
          i kto ze mna czytał elementarz . Babcia i dziadek , a gdzie dziś są , w pracy
          tłukąć i zapełniająć sobie dni . I walka o jak najwyższą emeryturę , praca nawet
          do 70 roku życia . Rządzący się przyglądaja i widza , jeśli niektórzy mogą
          pracować w tym wieku to dlaczego nie wszyscy . Czekajcie zmian jak tatka latka
          .Nieraz zastanawiam się ile powinna wynosić emerytura, bo widzę że ten pęd do
          jak najwyższej jest obłędny . Ja już widziałem i spotkałem się z tymi
          przypadkami śmierci pojedyńczych osób w ostatnim dniu pracy i pierwszym
          emerytury . Naprawdę warto za kilkaset złotych decydować się na zrywanie więzów
          rodzinnych lub inaczej osłabianie ich ? Kto powiedział że nie możesz uzupełniać
          wykształcenia nawet w wieku 50 lat ? alez to wstyd nie zrobić dzis studiów
          wyższych , wolę zrobić studia niż niańczyć bachora w domu. Nie słyszałaś u
          młodych kobiet takich odezwań? bo ja dosyć często .To może na ten raz na tyle
          .Nie doświadczyliście na sobie takiego uczucia , wracacie po pracy do domu i
          wasz partner denerwuje was , przeszkadza . Jest ewidentnie tą niepotrzebną tu
          osobą. Spytam sie dlaczego ? Bo związek nie lubi rozłąki , nawet tej bliskiej, ale
          częstej kilkunastogodzinnej .


          ...i pij, pij tę miłość powoli , sącz krople czerwone do woli,
          lecz gdy namiastkę piołunu poczujesz, zza zaciśniętych powiek, wydobądź obraz
          słodyczy ostatniej i zapamiętaj Ją na zawsze.
          • baremi Re: :))))))))))))))))))) 15.12.07, 18:58
            Tak mnie korci Sagittariusie, żeby napisać ripostę, że aż mnie skręca. O tych panach zostawiających rodziny, bo w pewnym wieku wydaje im się, że czas coś zmienić i już, o tych, którzy rozpuszczają w alkoholu całe swoje wypłaty nie myśląc o dzieciach, o innych, zostawiających swoje kochające żony, bo oczekiwane dziecko urodziło się sprawne inaczej, o damskich bokserach, treserach nie ojcach, wreszcie o tych, którzy nawet nie pamiętają do której klasy chodzi ich latorośl, a kiedy pojawiają się w domu problemy, wieją jak najdalej. Tak chetnie bym napisała, ale... Nie napiszę wink))
            • sagittarius954 Re: :))))))))))))))))))) NATLA!!! 15.12.07, 19:06
              Baremi nie chce pisać, groch pod kolana na cały dzień ,smile))
              Nigdy o nic sie nie obrażam , wal , jak nie zdzierżę to pójdę do gawiarenki na
              sznapsa smile)))
          • emi152 Re: :))))))))))))))))))) 15.12.07, 20:48
            Sagi....uśmiechnij sięsmile) Nie jest tak źle. Mówisz, maszsmile) Twoja
            racja niech będzie, a ja i tak wiem swojesmile))W świecie facetów
            racja zawsze jest po Waszej stronie, a my kobiety i tak tym światem
            kręcimy, jak się nam podobasmile)) Tego już nie zmieniszsmile)) Wielu
            próbowało i nic nie wskórałosmile))
    • filomena1 Re: Z wierzchu spokojnie... 15.12.07, 09:17
      mania1119 napisała:

      > ...pod spodem zasuwa.
      >

      Maniu, . w pewnym sensie odnośnie kilku treści " Macham kapeluszem". Nie
      rozumiem co Cię "napadło" kilka dni temu.
      z małej śnieżki zrobiła się lawina. Są ofiary. brrrrrrr
      pozdro
      Fil.
      • mania1119 Re: Z wierzchu spokojnie... 15.12.07, 12:14
        filomena1 napisała:

        > >
        > Maniu, . w pewnym sensie odnośnie kilku treści " Macham
        kapeluszem". Nie
        > rozumiem co Cię "napadło" kilka dni temu.
        > z małej śnieżki zrobiła się lawina. Są ofiary. brrrrrrr
        > pozdro
        > Fil.
        Co gorsza ja juz tez sobie mysle,ze trzeba bylo nie siadac wtedy do
        komputera.Diabel mnie podkusil?halny nie "szedl"...
        Nie przyszlo mi do glowy,ze wywolam taka lawine.
        ("Prawda..niepotrzebna","Z wierzchu...").
        To znaczy,oczywiscie moglam sie spodziewac,ze Padalcowa sie
        wkurzy,czy poczuje urazona i skrzywdzona.Nie bede udawala
        niewiniatka.Myslalam,ze mam racje-no,to jest subiektywne,moglam tak
        czuc.Nie wyrzekam sie tego.
        Ale bardziej myslalam,ze zacznie mi udowadniac,ze nie mam racji.I
        moze by mnie przekonala,i musialabym skapitulowac.
        Dlatego szybko bylam za tym,zeby wszyscy wrocili,bo naprawde nie
        mialam checi do tego,zeby kogos na stale stad przeganiac.Pewnie
        szukalam troche (albo wiecej niz troche) dymu-no i niestety go
        znalazlam.Wystarczylby wpis Ovakiej i moglam trzymac dziob na
        kłódke,no niestety,wyrwalam sie.Bylam wkurzona,ponioslo mnie,mialam
        poczucie,ze mam racje-no i to sa skutki.
        Natomiast dwa pozostale watki-no tu przejechalam sie na wyraźnej
        nieumiejetnosci przekazywania swoich myśli,no i dostałam po
        nosie.Mnie sie wydawalo,ze pisze cos informacyjnego,a okazalo sie,że
        dźgam na prawo i lewo.Nie sprawdziłam sie,dlatego siedze teraz,jak
        widzisz,cicho,i tylko odpowiadam na Twoj post personalnie,i odnosząc
        sie do własnych odczuć,a nie gloszac wyimaginowane przeze mnie
        prawdy.
        I przy okazjitongue_outadalcowo.To ja sie do Ciebie przyczepilam,a nie
        Forum.To ja Cie źle oceniam.Nie ma potrzeby karac innych za mnie.Na
        mnie mozesz po prostu "włączyc ignora".
        I pisze to serio.Naprawde.
        _______________________________________________________
        Owszem,Aleksander Macedoński był wielkim wodzem.Ale po co od razu
        łamać krzesła?
    • mania1119 A przy okazji... 15.12.07, 12:27
      ...zmieniam sygnaturke.Tamta-w moim wydaniu-miala jednak spora dawke
      hipokryzji...
      • regine Re: Tak jak obiecałam i ja doączę.. 15.12.07, 14:23
        Tak jak obiecałam i ja "dam głos" dotyczący tych trzech wątków.
        Jeden z nich założyła P.a.d.a.l.e.c. Pozostałe Mania. W jednym z
        nich tylko wyjaśniłam jaka jestem. Tak jestem taka jak napisałam,
        prosta i prosto po ludzku wszystko odczuwam. Może zbyt prosto
        podchodzę do wszystkiego ale tak wszystko rozumię. Nigdy niczego nie
        ukrywałam, nigdy nie brałam udziału w zbyt w/g mnie mądrych
        dysputach. Ktoś powie, :"A kto Ci bronił ?" Nikt mi nie bronił.
        Życie, to poza światem wirtualnym, nauczyło mnie pokory i kazało
        widzieć wszędzie, nawet tu, w tym wirtualnym świecie CZŁOWIEKA,
        który gdzieś tam za monitorem siedzi, czuje, ma swoje zmartwienia,
        radości i czasami czuje się strasznie zagubiony. Starałam się zawsze
        unikać "konfrontacji" z kimkolwiek. Nie nie jestem tchórzem. Ale
        wiem, co znaczy być "zaatakowanym" na oślep poprzez internet i
        pisanie na forum. Odczułam to na własnej skórze, aż 2 razy. Tak samo
        jak ja kiedyś, tak teraz chyba czuje się P.a.d.a.l.e.c. Zadała tylko
        jedno pytanie, może źle to ujęła, źle zapytała...Nikt tego nie
        drążył, nikt jej po raz wróry nie zapytał o co jej właściwie chodzi,
        choć zaczęła się tłumaczyć, chaotycznie, bo post, po poście "wybił
        ją z torów". Nie miała szans, bo nikt jej prawie nie słuchał. Ktoś
        powie, jak można zabronić pisać, dyskutować ?
        Nie, zabronić nikt nikomu nie może. Tylko zapominamy, że ten ktoś
        zaatakowany, "dostaje pałą po łbie" i "ucieka do swojej skorupy,
        zamyka się ".Myślałam, przez dłuższy czas, że ten wymyślony świat,
        jest "bezpieczny", bo tak się tu na tym forum poczułam. Niestety, z
        czasem wszystko okazało się bzdurą.
        Komu cokolwiek wyjaśniła ta dyskusja ? Tyle postów, na temat naszych
        zachowań, że potrafimy dyskutować, pisać. Mi nic. No może Mani, bo
        fajnie nas "przetestowała" z racji swego zawodu. Ale "sprawdziła"
        wszystkich i dokładnie. Dołączyła następna koleżanka, nawołująca do
        słuchana tego co myśli i co chce nam przekazać Mania. Czy każdy musi
        wiedzieć i czuć tak jak Mania ?A może nie chce, lub nie potrafi
        zając stanowiska. Koleżanka, wracająca do sprawy linków, których
        Padalec nie potrafi skracać, ja też nie. Z racji bycia
        informatykiem, mogła to jej spokojnie wytłumaczyć w "wątku
        komputerowym". Po co wytykać komuś jego niedoskonałaści, w tej lub
        innej dziedzinie. Ja, jeśli bym umiała, na pewno bym tak zrobiła.
        Dołączył na koniec Humor. Takiego go nigdy nie czytałam. Może dla
        kogoś było to żartem co napisał o mężu Padalca. Dla mnie to było
        bardzoo żenujące. Nigdy bym się nie odważyła, pisać o rodzinie,
        kogokolwiek i to w ten sposób. To chwyt poniżej pasa. Tym bardziej,
        że jest to forum otwarte...Uważam, że nawet jeśli był to żart, to
        paskudny. I nie przyjmuję tu żadnego tłumaczenia, że się kogoś lubi
        lub nie. Że się komuś "pamięta", to co napisał, że ma cięty język,
        że, że, że...
        Jesteśmy tylko ludzmi, czującymi, drażliwymi, wesołymi, lub
        smutasami, mającymi swoje kłopty w życiu prywatnym. Czy na tym
        forum, grono dorosłych ludzi na moment " się zapomniało".
        Już kiedyś straciłam, poprzez niedomówienia, niezrozumienie, chęć do
        tłumaczenia komuś czegokolwiek, bo nawet nie słuchał tego co
        mówię, "apetyt" na pisanie na tym forum. Przez kilka dni stało się
        to samo z P.a.d.a.l.c.e.m.
        Nikt nie czekał, nikt jej nie zapytał. Tylko dyskusja toczyła się
        dalej, miażdząc po drodze "człowieka".
        Ale kto by zauważył taki nic nie znaczący fakt. To tylko wirtualny
        świat i taki "człowiek", jest nic nie wart. To tylko małe nic.
        Dowarościowaliśmy się, bo się okazało, że POTRAFIMY DYSKUTOWAĆ.A tak
        szczerze. Czy komuś ta dyskusja coś dobrego przyniosła lub wniosła
        coś w nasze życie ?
        Bo ja czuję straszny niesmak, pomimo, że w dyskusji brały udział
        same "wykształciuchy". A pisze o tym wszystkim, do Was, człowiek
        szary, zagubiony, który zdawałoby się, że odnalazł kawałek "swojego
        miejsca na ziemi" , jakim jest Internet.
        Niestety, to nie dla mnie miejsce, do trzech razy sztuka.
        To była moja trzecia próba i niestety nie będę czekać do czwartego
        razu. Bo jak to ujął Sagi. Nie wchodzi się do tej samej rzeki dwa
        razy. A to forum, tak jak już kiedyś pisałam, traktowałam bardzo po
        ludzku. Tu szukałam nie tylko przyjacół i oderwania sie od życia. Tu
        znajdowałam chwilę relaksu, tu poznałam wspaniałych ludzi, na
        różnych spotkaniach. Spotkałam się również z P.a.d.al.c.e.m. Jest
        naprawdę, pełną ciepła, miłą, kulturalną osobą. No i po co ?
        Dziekuję Fil, e-babo. P.a.d.a.l.c.u, Ciebie szczególnie pozdrawiam,
        życząc Ci wiele siły. Pamiętajcie, że poza internetem istnieje
        jeszcze inny świat, w który są żywe i czujące i odczuwające różnie
        istoty żyjące.To są LUDZIE.
        Nie oczekuję odpowiedzi. To moje osobiste odczucia, po
        tym "brodzeniu" w tych trzech wątkach...

        • natla No cóż...... 15.12.07, 14:35
          ....nie masz racji Reniu, ta dyskusja jest baaaardzo pouczająca.
          Przykro.
          A może o to chodziło? Gubię się.
          • regine Re: No cóż...... 15.12.07, 14:51
            Nie napisałam nigdzie, że ja mam rację. Napisałam to co odczułam.
            Widocznie jestem za tępa, żeby zrozumieć...Dyskusję toczyli
            mądrzejsi niż ja...
            Mniej wygadani i zagubieni, znikli, lub nie brali w niej udziału.
            czy zauważyłaś to...?
            Zobacz ile osób "podziało" się z forum...Czy to nie jest
            jakiś "znak", ze coś jest z nami, z forum nie tak...?
            Ja to czuję już dawno.
          • natla Dla wyjaśnienia...... 15.12.07, 15:45
            .......bo została źle zrozumiana. Odniosłam sie tylko i jedynie do
            zdania:
            "A tak
            szczerze. Czy komuś ta dyskusja coś dobrego przyniosła lub wniosła
            coś w nasze życie?"
            ....i dodam jeszcze....wychodzi mi, że niektórym osobom dużo
            wniosła wink))
        • emi152 Re: Tak jak obiecałam i ja doączę.. 15.12.07, 15:52
          Ja jednak wtrącę swoje trzy groszesmile) Wchodząc na to forum troszkę
          Was poczytałam. Pasują mi takie klimaty. Jest tu wszystkiego po
          trochu: humor,refleksja, dyskusja,potyczki słowne, zaduma, radość,
          złość.....bez lukru.Prawie, jak w życiu. Nad tym "prawie" chciałabym
          się zatrzymać.Na którymś z wątków ktoś napisał, że unika spotkań w
          realu, że tu ma to co chce mieć, że wie to, co ma wiedzieć o
          ludziach. Zdziwiłam się, bo tak naprawdę, to dopiero się poznajemy
          konfrontując nasze spostrzeżenia z sieci z przeżyciami live. Gesty,
          sposób mówienia, poruszania się, spojrzenie oczu, mimika wiele mówią
          o człowieku. Jeszcze, jak dobrze się wsłuchać w słowa, można
          dowiedzieć się więcej. Na forum można improwizować, zastanawiać się
          nad sensem pisanych słów, konfabulować, wykazywać empatię, być
          dowcipnym, złośliwym, miłym, współczującym. "Nie po słowach, a po
          czynach ich poznacie". Poznałam stąd osobiście grupę osób, a z
          dwojgiem zaprzyjaźniłam. Jest to przyjaźń prawdziwa, więc pozwólcie,
          że ograniczę sie tylko do stwierdzenia faktu. Strzegę tej przyjaźni,
          jak oka w głowiesmileNigdy by do tego nie doszło w sieci, bo sieć to
          fikcja, albo jak kto woli(ja wolę) wstęp do bliższego poznania.Czyli
          zawsze należy dążyć do spotkania, bo wyobrażenie o człowieku, to nie
          wiedza o nim. Dążeniem, konsekwencją bycia tu musi być
          spotkanie.Przyznaję, że pierwsze kontakty, to wesołe bycie ze
          sobą,luźne rozmowy, zabawa, powierzchowne oceny. Następne już inne,
          bo bliższe, a jeszcze następne, to już samo życie...par excellencesmile
          Myślę, więc idąc tym tokiem, że wszelkie nieporozumienia powinno się
          rozwiązywać nie na forum, ale w bezpośrednim kontakcie. Na tym
          forum, to moje początki, więc wybaczcie wcinanie się, ale liczę na
          poważne potraktowanie mnie i tego postusmile)))Chociaż....różnie to
          może być....To tylko siećsmile)
          • natla Re: Tak jak obiecałam i ja doączę.. 15.12.07, 17:21
            Emi, jak najbardziej poważnie traktuję Twój wpis, wyważony i mądry.
            Uważam, że pobyt tu, to wstęp do realu, tam następuje konfrontacja.
            U mnie w większości była zgodna z odczuciami (bezuczuciowymi wink)) na
            forum. W życiu mozemy zweryfikować swoje odczucia. Czarny Humor
            napisał, że nie chce, ale zastrzegł sobie, że wcale nie odrzuca
            takiej możliwości. To jego sprawa. Ja jestm ciekawa ludzi, zwłaszcza
            tych, z którymi na forum złapałam nić porozumienia i spieszy mi sie
            do ich poznania. I prawie się nie sparzyłam.
            A jednak bardzo mnie boli, ze ludzie nie potrafią czy nie chcą
            zrozumieć racji innych. Patrzą i czytają wszystko przez
            pryzmat "ja", ale w życiu też tak niestety się zdarza, więc nie ma
            co kopii rozbijać o ścianę. Jeżeli ktoś nie chce sie porozumieć, to
            się nie porozumie, Mnie też jest bardzo przykro, bo zostałam
            posądzona o bardzo brzydkie sprawy. Ale nie będę tego tu omawaiła, od
            tego jest poczta. Czy jednak jest w ogóle sens przekonywania, skoro
            i tak sie mówi po chińsku? Oto pytanie.
            Ot, samo życie. Cieszmy się lepiej, że żyjemy i w miare zdrowi
            jesteśmy.
            Ide do Gawiarenki zalać robaka. smile
      • ovaka sygnaturka... 15.12.07, 15:06
        Maniu, mam dla ciebie sygnaturke dobra i "a'propos"
        "Życie jest komedią dla myślących ,a tragedią dla czujących".Moze
        tu nastapiło splątanie ?Niektórzy tylko mysleli- sprawnie i
        efektywnie ..a inni czuli-wrażliwie i mocno?
        • baremi Re: sygnaturka... 15.12.07, 15:17
          Każdy czujący jest też myślący, ale nie każdy myślący jest czujący.
          • ovaka Ojej! 15.12.07, 16:59
            Q Zaraz ktos myslący obrazi się na mnie że odmawiam mu umiejetnosci
            czucia ..i wywalicie mnie wszyscy za obrażanie wszystkich na zbity
            pysk z tego forum.Ale dobrze wiedziec ze ktos przynajmniej wie na
            pewno ,że czujacy jest tez myslacy ..a myslacy nie na pewno .Czekam
            teraz na reakcje myslących ...biedni , chyba nie maja szans
            z "czujacymi" .Oni sa zawsze bardziej wzruszaja !
            • baremi Re: Ojej! 15.12.07, 17:49
              To raczej na mnie za to wtrącenie, ale komu to przeszkodzi? smile))
              • ovaka Re: Ojej! 15.12.07, 18:20
                no to razem postoimy w kącie?
                • natla Re: Ojej! 15.12.07, 18:34
                  Już Wam groch sypię i na kolana mi tu w kącie. smile
                  • del.wa.57 Re: Ojej! 15.12.07, 18:44
                    Tak,tak i z rękoma w górze smile))))))))))))))))))))))))))))
                  • baremi Re: Ojej! 15.12.07, 18:45
                    Już zjadłam. Twarrrdy był wink
                    • natla Re: Ojej! 15.12.07, 18:49
                      Rany, Baremi, jak Cię chowano? Kazano Ci zżerać surowy groch spod
                      kolan? Ja jednak jestem lepsza.....Ty masz tylko z Ovaką na nim
                      klęczeć! wink))
                      • baremi Re: Ojej! 15.12.07, 19:03
                        :=D
                        • emi152 Re: Ojej! 15.12.07, 20:23
                          Veto!!!!!! Dziewczyny, tu ktoś stresy wyładowuje na nas i grochem
                          straszy. Są jeszcze różniste instytucje, co nas obronią i
                          odszkodowanie wypłacą jeszcze. Ja tu biedna, zagubiona, po omacku
                          szukająca i też na groch??????? O matko!!!!!!! Co się tu
                          wyrabia???????
                          • ovaka to ty nie wiesz? 15.12.07, 20:34
                            Ze jak my narozrabiamy to przychodzi Natla ,jak leśniczy z kawału i
                            nas wszystkich wyrzuca?Zadaje za kare albo modlitwy ,albo
                            groch ,albo przymusowa absencje..Nie ma rady ,trzeba psołuchac !A
                            jak nie posłuchasz?...to nawet nie pytaj!
                            • emi152 Re: to ty nie wiesz? 15.12.07, 20:41
                              Już wiem i......kurczę! Nadal pokorna nie potrafię być, ale karna
                              może, może.....kiedyśsmile
    • waleria-1 jak to dalej zrobić? 16.12.07, 09:14
      Sagi,
      przepraszam, to naprawdę okropne, jak mało mam teraz czasu, a wręcz
      łaknę rozmowy.
      Na temat poruszanu przez nas ( o kobietach)powyżej chętnie bym
      jeszcze podyskutowała ( bo częściowo, ale tylko częściowo się z Tobą
      zgadzam), ale chyba należałoby otworzyć nowy watek, aby tu się nie
      wcinać. Nie mogę tego zrobić, bo nie daję garancji ,że będę mogła go
      pociągnąć.
      Sagittariusie- ja Cię n a p r a w d ę internetowo lubię. Bardzo.
      Choć czesto się z Tobę nie zgadzam, prowokatorze jeden smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka