22.05.09, 11:10
Jakimi walczyłyście z wadami męskimi smile
Uśmiech na końcu tego poważnego wątku jest dlatego ,że teraz wpiszę coś do
uśmiechu - mam nadzieję że już wszystkich mężczyzn w zasięgu waszego wzroku ,
rąk , języka i uszu naprawiłyście - a jeśli nie to znaczy, że życie jeszcze
przed Wami . Koniec, uśmiechu nie będzie .
Obserwuj wątek
    • natla Re: Metody 22.05.09, 12:16
      To bardzo trudna sprawa. Myśle o naprostowaniu chłopa. Ja
      próbowałam zawsze na początku, ale spokojnie i z humorem. Jak nie
      docierało, to albo się przyzwyczajałam (bo którz nie jest bez wad)
      albo żegnałam smile W każdym razie nie walczyłam do skutku latami. Dla
      Was chyba najgorsze jest gderanie i odnosi przeciwny skutek, więc
      starałam sie tego nie robić.
      • tamaryszek44 Re: Metody 22.05.09, 13:07
        Właśnie! święta racja. Walczyć latami? w życiu! Jak raz czy drugi nie ma reakcji, to tylko sie poddać i odpuścić, ale w zamian i ja nie starałabym się przypodobać owemu i pracować nad swoimi wadami, które z kolei jego by irytowały. O nie!
        A tak jeszcze na marginesie- to o jakie np. wady chodzi?
        Zachlapane lustro?, niedbale rzucone spodnie? , czy notoryczne przesiadywanie w knajpie z kolegami? Tej ostatniej......nawet nie próbowałabym z taką wadą walczyć, -droga wolna...tam są drzwi!
        • sagittarius954 Re: Metody 22.05.09, 13:21
          O wadach nie wspominałem . Dla każdego jest inna a mając doświadczenie , no
          kilkudziesięcioletnie, doskonale je rozróżniacie nastawiając się głównie na
          jakieś. a mnie oczywiście jako ciekawskiego interesuje -jakie .smile
          Wadą jest dla Ciebie przebywanie mężczyzny w knajpie z kolegami . Jeśli ją ma,
          to czy próbowałabyś w jakiś sposób interweniować i gdzie . Ile razy ją musiałby
          popełnić nim zwróciłabyś uwagę , podniosłabyś głos , wreszcie pokazała drzwi .
          Przecież wiem ,że człowiek impulsywnie, nawet nie czekając na powtórne
          "przewinienie", może zareagować dosyć ostro.
          • marii51 Re: Metody 22.05.09, 15:12
            dosyć ostro
            i nicsmile
            • inka-1 Re: Metody 22.05.09, 16:02
              Wady meskie sa nie do wytępienia....rozstalam sie z ,,wadą"i nie musze zwalczacbig_grin
              • tamaryszek44 Re: Metody 22.05.09, 20:04
                Ja trochę chyba sagiego nie rozumiem. Mój po knajpach nie chodzi i nie chodził.Trudno powiedzieć ile razy i jak, próbowałabym z tym walczyć.Sprawa następna to wady które, owszem ma i miał zawsze. Jednak ja z nimi nie walczę. Taki jest i takiego go brałam. Tyle lat jestesmy ze sobą, i teraz miałabym go ugniatać w różne strony.? Zwracałam uwagę, owszem, ale jak nie było skutków....cóż....przestałam się wnerwiać, ale pod nosem sobie mruczę tak żeby słyszał. Jednak nigdy dużo nie gadam, bo to jest najmniej skuteczne. Gderanie ma działanie antyskutkowe? tak to nazwę. Lepiej zastosować strategię o jakiej pisałam.
                • sagittarius954 Re: Metody 22.05.09, 20:57
                  Tamaryszku , moje stwierdzenie "Wadą jest dla Ciebie przebywanie mężczyzny w
                  knajpie z kolegami . Jeśli ją ma," jest jak najbardziej ogólne "to
                  czy próbowałabyś w jakiś sposób interweniować i gdzie . Ile razy ją musiałby
                  popełnić nim zwróciłabyś uwagę , podniosłabyś głos , wreszcie pokazała drzwi .
                  Przecież wiem ,że człowiek impulsywnie, nawet nie czekając na powtórne
                  "przewinienie", może zareagować dosyć ostro."
                  jest jak Ty sama reagowałabyś na takie zachowanie smile
                  Absolutnie nie miałem na myśli Twojego męża ani żadnych takich przypadków
                  związanych z nim .
                  Nie wszyscy mężczyźni chadzają do knajpy na spotkania z kolegami .
                  • wiga2008 Re: Metody 22.05.09, 22:01
                    A cóż to za rzekoma wada. Wyjście faceta z kolegami na piwo
                    należy mu się tak jak nam, kobietom, spotkanie na plotki.
                    Nie widzę problemu. No, chyba, że za często. Wtedy może być
                    ciężko. Z wadami nie da się walczyć - można je delikatnie,
                    prawie niezauważalnie korygować lub z trudem bo z trudem
                    zaakceptować. Ja nigdy nie gderałam. Wręcz przeciwnie.
                    Gdy przeciw czemuś protestowałam lub obrażałam się - milczałam.
                    Godzinami, dniami. Dłuuuugo, ale skutecznie.
                    A że przy okazji siebie równie mocno karałam, bo jestem nieposkromioną
                    gadułą i śmieszką, to skutek uboczny moich metod wychowawczych. wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka