Rozwijam ten wątek zainicjowany przez Marii w kolejnych rekordach .
To prawda ,że mam szczęście do roboty , zauważcie napisałem roboty a nie pracy
, czyli mogę się setnie narobić , jednak widoków z tego żadnych .
I nawet myśl że wiele osób tak ma, nie jest w stanie osłodzić mi chwil życia .
Po co się karmić niedolą innych .
Najważniejszym szczęściem jest szczęście do życia . Tu ,możemy wszyscy
powiedzieć, że je mamy , żyjemy w okresie względnego spokoju dziejów , nikt
życia przez wojnę nie traci oprócz ochotników .Później do pracy albo roboty ,
później szczęście do miłości, oj tutaj to od małego czuję się kochany

wreszcie szczęście rodzinne i u ludzi , co prawda szczęścia do ludzi jeszcze
nie wypróbowywałem, ale testować go nie zamierzam

Kto wie co za ludożerca
czeka na mnie za zakrętem
A co z waszym szczęściem do roboty ?