Nie mam przekonania do tzw. wyciągu, ale dobrze by
był. Mikrofale też nie. Piec kuchenny - tak, ale kiedyś,
gdy zrezygnuję z wdychania miejskich spalin.
Na tak - zielonolistne rośliny na oknie, w żadnym razie
nie kwitnące, zasłonki z lnu, duży stół niekoniecznie
na środku, naturalnie, mało laboratoryjnie, ale bez przesady,
ciepłe kolory, pomarańcza, odrobina szarego, wanilia -
może. Ciepła, pomarańczowa podłoga. U mnie w kuchni pod-
łoga kolorem udaje, że jest podgrzewana

Lodówka może
być stalowa, co tam. Oświetlenie też? I niech pachnie
ciastem. A na takich wystających poza mebel półeczkach
słoiczki z przyprawami i szuszonymi grzybami. I jabłka.
(i potem zapominam, gdzie włożyłam jabłka)
Fotka robocza:
dom.gazeta.pl/czterykaty/5,57595,3163584.html
Lubicie siedzieć w kuchni?