Dodaj do ulubionych

samotni rodzice

27.09.09, 12:16
jak sobie radzicie w razie choroby? swojejsmile
przeraża mnie trochę fakt, że jak się rozchoruję, to będę musiała
prosić o pomoc byłego. raz już tak było, wziął młodego na kilka dni
jak nie mogłam się nim zająć, nawet sam się zaoferował, ale w
międzyczasie komentarz rzucił... zastanawiam się czy w takiej
sytuacji moi rodzice (oboje pracujący) mogą dostać opiekę na mnie
lub na wnuka (nie mieszkam z nimi). kilka razy brali na taką
okoliczność po prostu urlop, ale wiadomo, nie zawsze jest taka
możliwość.
Obserwuj wątek
    • sauber1 Re: samotni rodzice 27.09.09, 12:27
      Kiedyś wylądowałem na 14 dni w szpitalu, dziecko trafiło do znajomej ale
      musiałem na pół podzielić się kasą wypłaconą z TU, dziecko było bardzo zadowolone.
      • malgolkab Re: samotni rodzice 27.09.09, 12:32
        To fakt, dzieci zazwyczaj traktują taką sytuację jak nadprogramowe
        wakacjesmile gorzej z nami...
        właśnie o takie przypadki mi chodzi, sama trafiłam kiedyś do
        szpitala z ulicy-nawet rzeczy na zmianę mi mama musiała przynieść,
        bo mnie nie chcieli wypuścić.
        • handra Re: samotni rodzice 27.09.09, 12:37
          To bardzo dobrze, ze sie zajal dzieckiem. To jego obowiazek.

          Bylbym szczesliwy, gdyby moja byla zaproponowala mi opieke nad chorym dzieckiem.
          Chce uczestniczyc w zyciu mojego syna nie tylko jak jest zdrowy.
          • malgolkab handra 27.09.09, 13:03
            ja uważam tak samo jak Ty. z resztą od początku założyłam, że chcę,
            aby jego tata spędzał z nim jak najwięcej czasu. Fakt jednak jest
            taki, że kiedy mały chorował do tej pory, to i tak zazwyczaj ja
            brałam opiekę lub też moi rodzice urlop, a tatuś jak został, to
            zawsze uważał, że to nie wiadomo jaki osiąg. Teraz też nie omieszkał
            mi powiedzieć, że pewnie dlatego pozwoliłam mu wziąć dziecko na
            weekend, bo nie mam go z kim zostawićuncertain niby sam się oferuje, ale
            pogadać musi. Wiesz, ja mam kolegów, którym byłe utrudniają kontakty
            z dziećmi, znam to od drugiej strony i nie chce być taką babą. Ale
            nie chce mi się też słuchać komentarzy "jeszcze małżonka" i
            zachwytów jego rodziny jak to on się fantastycznie zajął (bo to, że
            ja się zajmuje, to obowiązek, a jego łaska?)
            • nangaparbat3 Re: handra 27.09.09, 14:51
              Mialam nianie i pomoc moich rodziców, Eks na prosbe zawsze sie stawiał.
              Zachwyty rodziny nad tym, jak sie dobrze zajal, są dla Twego dziecka bardzo
              korzystne - jak go chwalą, bedzie sie zajmowal. Zamiast narzekac doceń i sie ciesz.
              Poza tym nikt nie broni TWOJEJ rodzinie ani nikomu innemu zachwycac sie tym jak
              wspaniale TY zajmujesz sie dzieckiem.
              • malgolkab Re: handra 27.09.09, 14:56
                wiesz, co, nie narzekam... przynajmniej nie jemu, nie znajomym, ale
                gdzies chciałam to z siebie wyrzucić. po prostu mi przykro, że sam
                się oferuje, a potem są komentarze w stylu "a co rodzice wyjechali i
                nie miałaś z kim zostawić?" do dziecka akurat też mówię o nim zawsze
                \pozytywnie, bo ojcem złym nie był i nie jest.
                • nangaparbat3 Re: handra 27.09.09, 15:17
                  Takie komentarze warto puszczac mimo uszu - albo, na odwrót, powiedziec wprost,
                  byle nieagresywnie: przykro mi, kiedy tak mowisz.
                  A swoja drogą - rodzicowi, który nie mieszka z dzieckiem, tym trudniej, im
                  lepszym jest rodzicem, czasem bardzo trudno. I to sie moze wlasnie w takim
                  komentarzu wyrazac - nie mowie tego, zeby go jakos wybielac, ale zebys takich
                  komentarzy nie brala do siebie, bo najczesciej o cos innego zupelnie chodzi.
                  • malgolkab Re: handra 27.09.09, 15:21
                    zdaję sobie sprawę, że mu ciężko (choć ja go z domu nie wyrzucałam,
                    sam się wyprowadził, bo stwierdził, że jest rewelacyjnym mężem i
                    ojcem, a ja mam wszystko w sobie zmienić), dlatego też nie robię
                    problemów, kiedy chce może z małym się widzieć czy go zabrać, zawsze
                    też małemu mówię, że super, że tata przychodzi i mówię o nim
                    pozytywnie. wiesz, tylko ciężko być miłym dla kogoś, kto przy każdej
                    rozmowie musi Ci czymś dowalić...ale postaram się faktycznie
                    puszczać mimo uszu.
                    • nangaparbat3 Re: handra 27.09.09, 15:42
                      Mój ex tez tak miał - po rozstaniu jadowicie dowalal, bez sensu. Aż ktoregos
                      dnia, nie pamietam juz dlaczego, pamietam, ze to bylo w samochodzie, jechalismy
                      po corkę, i powiedzialam, ze jest bardzo dobrym ojcem. Jakos tak. I dowalanie
                      sie skończyło.
                      Tylko ze to działa, jak sie powie spontanicznie - inaczej wyglada na manipulację.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka