Dodaj do ulubionych

Więzienie dla mam?

25.02.10, 14:07
Troche to dziwne że w sytuacji braku płacenia zasądzonych alimentów można
trafić do więzienia, a utrudnianie zasądzonych kontaktów z dziećmi nie jest
karane.

Może gdyby mamuśki posiedzialy trochę w więzieniu to by skruszały i zmądrzały
a ojciec mógłby wtedy nadrobic stracony czas z dziećmi.

Dobry pomysł. Prawda?
Obserwuj wątek
    • eutherpe Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 14:12
      Tak wspaniały Michu.I coś jeszcze od siebie dodasz?.....
    • bozenak12 Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 14:17
      Gdyby tatusiowie płacili regularnie nie poszliby do więzienia.
      • michszyb Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 14:33
        No słusznie.

        Ale jak mamusie utrudniają to do więzienia nie idą.

        Dlaczego?
        • bozenak12 Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 14:58
          Nie wiem dlaczego? Jeśli sąd ustali wzyty dzieci u ojca, to dla mnie
          jest to jednoznaczne z tym, że jeśli nie ustosunkuję się do wyroku
          sądu, to moge ponieść konsekwencje. Może tatusiowie za mało się
          starają i dochodzą swych praw. A może dzieci nie chcą odwiedzać
          taty.
    • plujeczka Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 14:34
      a ja proponuję więzienie dla tatusiów co unikają kontaktów z dziećmi
      jak przysłowiowy "diabeł święconej wody".
      • lu_zak Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 14:37
        popieram plujeczka smile)
      • bozenak12 Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 15:11
        Tak!! Pozamykajmy mamusie, tatusiów a co z dziećmi. Ludzie szkalują
        się na wzajem, plują jadem a nie myślą o dzieciach a wystarczyłoby
        gdyby umieli pogodzic się z sytuacją, bo przecież chyba rozchodzą
        się ze sobą żeby dzieci już nie cierpiały i nie widziały tego co się
        działo w domu. Rozstaliśmy się, to zróbmy teraz coś dla dzieci, nie
        wciągajmy już ich w nasze nieporozumienia i sprzeczki.
        • morekac Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 21:00
          Dzieci przejdą na utrzymanie skarbu państwa...
      • sbelatka Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 18:59
        plujeczka napisała:

        > a ja proponuję więzienie dla tatusiów co unikają kontaktów z dziećmi
        > jak przysłowiowy "diabeł święconej wody".

        a Twoja propozycja ma jakiś związek z Michem?
        unika kontaktów z dziećmi? czy jak?
        • plujeczka Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 22:03
          nie ma żadnego zwiazku z kolegą z forum, mapisałam ze nie czytałam
          jego postów od poczatku tylko pomyslaam sobie jaka kare trzeba
          wymneslec aby ojcowie/ matki chciały mieć kontakt z dzieckiem.trudno
          powszukiwać tatusia , który "znikł" wynajmujac szystkie bilbordy w
          miecie? prawda? i tyle.
    • tully.makker Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 14:39
      Zastanawiam sie, czy sa jakies granice twojej glupoty,
      awanturnictwa, klotliwosci i zamilowania do judzenia i prowokowania
      konfliktow.

      i z pewnym przerazeniem stwierdzam, ze chyba nie ma.
      • triss_merigold6 Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 14:47
        On mi się kojarzy z tymi skrajnymi pieniaczami z forum "W stronę
        ojca". Będzie bił pianę dla idei, a nie żeby coś sensownego
        osiągnąć.
        • michszyb Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 15:10
          On mi się kojarzy z tymi skrajnymi pieniaczami z forum "W stronę
          > ojca".

          Nie znam żadnego z tamtych pieniaczy ale z tego co wiem to są pokrzywdzeni
          ojcowie którzy walczą o możliwość kontaktowania się ze swoimi dziećmi.
          To trochę dziwne że nazywasz ich pieniaczami.
        • sauber1 Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 19:32
          triss_merigold6 napisała:

          > On mi się kojarzy z tymi skrajnymi pieniaczami z forum "W stronę
          > ojca". Będzie bił pianę dla idei, a nie żeby coś sensownego
          > osiągnąć.

          Tak szczerze to przed laty zaniosło też mnie na "W stronę ojca" zadałem jedno
          pytanie o coś nieistotnego, chyba czy to jest możliwym by opiekę nad dziećmi
          mógł sprawować ojciec?
          Zostałem brutalnie napadnięty, skopany przez jakieś zdziwaczniałe nietaktowne,
          bardzo chamskie "biurwy", które opanowały tamten portal, napisały mi życiorys i
          scenariusz aż mi się zjeżyły włosy. Owszem, trochę się odszczekałem i dałem
          sobie spokój, nie myślę tam już nigdy zaglądać, ale i faceci też tam dawali
          popis oratorstwa, specyficznego sposobu rozumowania i dziwnego postrzegania
          świata, szkoda gadać ...
          A to pytanie jest bardzo trafione, skoro prawo działa w dwie strony to czemu
          miała by być dyskryminacja płci, choć w przypadku kobiet problem z alimentami -
          chyba brak statystyk, ale za to w utrudnianiu kontaktów zdecydowany prim wiodą.
          Świętych nie ma na tej ziemi i wszyscy podobne problemy mamy, ale czy winić
          człowieka tylko za to że jest ojcem nadrzędnym celem w życiu co niejednej
          kobiety, czy o to na pewno miało zawsze chodzić? Czasem bardzo się zastanawiam
          skąd tyle nienawiści do bliskiej osoby, szczególnie gdy samemu coś się nie tak
          odwali, o zdradach tez mówię... Z wieloma wypowiedziami utożsamiam się i nie
          kryje tego .
      • michszyb Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 15:04
        No widzisz bo ludzie wyjątkowi nie stawiają sobie granic. smile))
        • tully.makker Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 15:29
          michszyb napisał:

          > No widzisz bo ludzie wyjątkowi nie stawiają sobie granic. smile))

          A na czym twoja wyjatkowosc polega? Ze jestes wyjatkowo malym,
          podlym czlowieczkiem?
          • michszyb Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 15:39
            Oj tak jestem wyjątkowo podły.
            • nowel1 Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 16:44
              Ja nie uważam, żebyś był podły.
              Nie dziwię się, że jesteś wściekły.
              Teraz pozostaje już jedynie sąd i egzekwowanie od żony respektowania
              wyroku.
              Współczuję Ci bardzo tej sytuacji.
              • triss_merigold6 Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 17:34
                Koleś nie ma żadnego wyroku. Nawet rozwodu jeszcze nie ma.
                • panda_zielona Re: Więzienie dla mam? 08.07.10, 22:06
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Koleś nie ma żadnego wyroku. Nawet rozwodu jeszcze nie ma.

                  Zonk,o ile dobrze pamietam rozwód jest i to z winy obu stron.smile
                  • kasiamasia Re: Więzienie dla mam? 09.07.10, 00:16
                    panda_zielona napisała:

                    > triss_merigold6 napisała:
                    > > Koleś nie ma żadnego wyroku. Nawet rozwodu jeszcze nie ma.
                    > Zonk,o ile dobrze pamietam rozwód jest i to z winy obu stron.smile

                    Moze cos sie zmienilo, bo nie pamietam zeby Mich sie chwalil pozniej:
                    sprawa rozwodowa sie odbyla, Mich "wzial" wine na siebie,
                    (rozwod orzekniety z jego winy), natomiast zona zlozyla apelacje
                    (co bylo w uzasadnieniu Mich chyba nie pisal).
                    Z tego co Mich pisal, zona bardziej tak (niz nie)
                    przestrzega ustalen co do widywania dzieci.
                    Natomiast Mich, pyszczy na temat wczesniej wykupionich (i zaklepanych przez sad)
                    wakacji prez zone/ex. On w dalszym ciagu chcialby wpadac do dzieci kiedy chce,
                    bez zapowiedzi, kontrolowac ex i dzieci
                    kiedy chce i jak chce........ Dla mnie jest to troche zaprzeczeniem
                    rozpoczynania nowego zycia pod nowym adresem z Nowa Pania.
                    Obawiam sie ze czego jego zona/ex nie zrobi (lub zrobi)
                    i tak sie jemu nie bedzie podobalo.......
                    On czul sie i czuje sie strona pokrzywdzona i nie widzi zadnych bledow w swoim
                    postepowaniu (ani w przeszlosci ani teraz)......

                  • aneta-skarpeta Re: Więzienie dla mam? 12.07.10, 10:41
                    panda_zielona napisała:

                    > triss_merigold6 napisała:
                    >
                    > > Koleś nie ma żadnego wyroku. Nawet rozwodu jeszcze nie ma.
                    >
                    > Zonk,o ile dobrze pamietam rozwód jest i to z winy obu stron.smile


                    odpisujesz na post z lutego, a wtedy nie bylo rzowodu, ani pierwszej
                    sprawy rozwodowejsmile
          • sbelatka Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 19:02
            tully.makker napisała:


            > A na czym twoja wyjatkowosc polega? Ze jestes wyjatkowo malym,
            > podlym czlowieczkiem?
            >

            ooooo, to nieco pojechałaś(eś)

            a znasz powiedzonko - kto kogo przezywa sam się tak nazywa...
          • panda_zielona Re: Więzienie dla mam? 08.07.10, 20:10
            tully.makker napisała:

            > michszyb napisał:
            >
            > > No widzisz bo ludzie wyjątkowi nie stawiają sobie granic. smile))
            >
            > A na czym twoja wyjatkowosc polega? Ze jestes wyjatkowo malym,
            > podlym czlowieczkiem?

            A Twój jad o czym świadczy?,że jesteś wstrętną,zawziętą o mściwą
            babą? Dla mnie to też niesprawiedliwe,że za utrudnianie kontaktów
            nie ma żadnych konsekwencji.
            >
    • pan-kowalski Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 16:05
      Dobry pomysł i nie pierwszy na niego wpadłeś.
      Ojcowie starający się o kontakty z dziećmi stanowią zbyt słabą
      grupę, żeby przepchnąć w kk paragraf sankcjonujący uniemożliwianie
      drugiemu rodzicowi kontaktu z dzieckiem, zaś wojującym o dobro
      dzieci mamusiom taki zapis byłby nie w smak.
      • morekac Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 16:40
        Ojcowie starający się o kontakty z dziećmi stanowią zbyt słabą
        > grupę, żeby przepchnąć w kk paragraf sankcjonujący uniemożliwianie
        > drugiemu rodzicowi kontaktu z dzieckiem
        A dlaczego stanowią taką słabą grupę? czy nie dlatego, że ich tak
        mało?
        • sbelatka Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 19:08
          morekac napisała:

          >
          > A dlaczego stanowią taką słabą grupę? czy nie dlatego, że ich tak
          > mało?

          czy dlatego, ze, ze ktos należy do malo liczebnej grupy - ma być
          dyskryminowany???
          bo nie rozumiem?

          i nawet biorąc pod uwage to co najaprawdopodobniej miałeś na mysli chce
          zapytac - czy z tego powodu, ze 100 zdziśków sie nie interesuje swoimi
          dziecmi - ma wynikac to, ze ten 101 MA MIEC ograniczone prawa?

          jakas odpowiedzialnośc zbiorowa? czy jak?
          • 1zyta Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 19:56
            Z perspektywy trwającego u mnie rozwodu mogę jedynie stwierdzić, że akurat mój
            ex mąż w zasadzie nie interesuje się dzieckiem w ogóle, zresztą nie interesował
            się nawet wówczas gdy żyliśmy razem. W związku z czym wydaje mi się, że
            generalizujesz i wyolbrzymiasz trochę. Nawet jak proponuję spotkanie z dzieckiem
            to jest opór i wymyślanie różnych niestworzonych rzeczy i pretekstów aby nie
            odwiedzać dziecka. Oczywiście przy tym utrzymuje że jednak ograniczam mu
            kontakty.Sądzę, że mały jest odsetek kobiet które ograniczają kontakty swoich
            dziećmi z ojcami . Często jednak jest tak, że facet rozwodząc się zapomina o
            dziecku. To oczywiście moja opinia wysnuta na postawie moich doświadczeń i
            koszmaru zbliżającej się sprawy rozwodowej.
            • aneta-skarpeta Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 20:02
              moj tez sie interesuje falowo i oczywiscie ograniczam kontaktysmile

              ja bym chciała sie spytac jak zmusic panó do odwiedzić swoich dzieci?

              jakies kary za nie przychodzenie w dni wizytowe?smile
            • plujeczka Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 22:07
              zgadzamn się z toba yaus po rozwodzie znika i zapomina o dziecku
              tylko jak to rozsadzie wytłumaczyc dziecku? osobiscie niczego nie
              tłumaczyłam i temat "tatus' w moim domu nie istnieje,, ziecko wogóle
              nie rozmawia o ojcu bo niby w jaki sposób miałamy o nim mówic. I
              zapewniam was ,że niczego nie utrudniam. nie nastawiam dziecka a
              głupoty nie umiem usprawiedliwic i znależć na nia lekarstwa gdyby
              tak było byłabym bardzo bogata i pewnie niejdnego z Was wsparłabym
              finansowo dodztkowo wreczajac woreczek" z lekiem na tą przypadłość.
          • morekac Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 21:00
            To nie było pytanie o dyskryminację - tylko o to, dlaczego nie są się w stanie
            przebić...Mało ich?
            • pan-kowalski Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 22:54
              Tak, mało. Bo nie każdy ma w sobie coś z clowna, który wykrzyknął
              "Nicea albo śmierć", Don Kichota walczącego do upadu z uporem
              godnym lepszej sprawy w obliczu sytuacji w której niczego
              konstruktywnego nie da się osiągnąć. Większość w końcu przejdzie nad
              danym zjawiskiem do porządku dziennego, ułoży sobie życie i da
              spokój.
              • morekac Re: Więzienie dla mam? 26.02.10, 09:22
                Jak sobie ojcowie sami tego nie załatwią - to nikt i tego nie
                załatwi - chyba się ze mną zgodzisz? trudno oczekiwać, żeby z
                inicajtywą ustawodawczą (czy jakąkolwiek inną) występowały w tej
                kwestii matki 'utrudniające kontakty'. Stawiam zresztą tezę, że w
                takim sejmie jest więcej rozwiedzionych tatusiów jak
                rozwiedzionych/samotnych mamuś.
                A co do niepłacenia alimentów: w Polsce 80% alimentów płaconych jest
                z opóznieniem/nie płaconych wcale. Na ludzi uchylających się od
                utrzymywania własnych dzieci nie ma haka - w ciągu ostatnich kilku
                lat były podejmowane różne próby zdyscyplinowania... raczej
                bezkuteczne. W związku z tym znaczna część 'niealimentowanych'
                dzieci jest wspomagana przez gminy/państwo. Nic dziwnego, że państwo
                chciałoby alimenciarzy wsadzać do mamra, przynajmniej w teorii.
      • chalsia Re: Więzienie dla mam? 27.02.10, 01:34
        > Ojcowie starający się o kontakty z dziećmi stanowią zbyt słabą
        > grupę, żeby przepchnąć w kk paragraf sankcjonujący uniemożliwianie
        > drugiemu rodzicowi kontaktu z dzieckiem, zaś wojującym o dobro
        > dzieci mamusiom taki zapis byłby nie w smak.

        tak jaki wielu tatusiom byłby nie w smak zapis o karalności za niewywiązywanie
        się z ustalonych kontaktów
    • sauber1 Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 19:46
      michszyb napisał:


      > Może gdyby mamuśki posiedzialy trochę w więzieniu to by skruszały i zmądrzały
      > a ojciec mógłby wtedy nadrobic stracony czas z dziećmi.
      >
      > Dobry pomysł. Prawda?



      Nie jestem przekonany, że to bardzo dobry pomysł.
      W miarę normalny człowiek tak kieruje swoim życiem by tej niedogodności nie mieć
      przyjemności pokosztować, choć w stosunku dla opornych, mających gdzieś
      obowiązujące prawo i ludzi nie ma nic lepszego od wieków.

      Dopowiem tylko jedno zdanie, kiedyś samo słowo "SĄD" brzmiało dostojnie, a nawet
      i groźnie ... !!!
      • pan-kowalski Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 22:55
        sauber1 napisał:

        > Nie jestem przekonany, że to bardzo dobry pomysł.

        Wątpliwości są zrozumiałe, miłość nie powinna posiłkować się
        metodami, które prowadzą do nienawiści. Tylko co jesteś
        w stanie alternatywnie zaproponować ?
      • obrazo-burca Re: Więzienie dla mam? 09.07.10, 08:41
        Z tego co kojarzę, Pozorzumienie Rawskie, chciało zapisu do tej nowej ustawy
        przemocowej, że uniemożliwianie kontaktu z dzieckiem wyczerpuje znamiona
        znęcania nad dzieckiem, ale jak widać nikt się u nas dziećmi nie przejmuje, bo
        zapis nie przeszedł.
        • tautschinsky Re: Więzienie dla mam? 09.07.10, 09:13
          obrazo-burca napisał:

          > Z tego co kojarzę, Pozorzumienie Rawskie, chciało zapisu do tej nowej ustawy
          > przemocowej, że uniemożliwianie kontaktu z dzieckiem wyczerpuje znamiona
          > znęcania nad dzieckiem, ale jak widać nikt się u nas dziećmi nie przejmuje, bo
          > zapis nie przeszedł.



          Bo wtedy by statystyki były przerażające i nie można by piać wszem wobec, że głównymi stosującymi przemoc w stosunku do dzieci są ojcowie. A to jest przemoc często dużo większa od tej powszechnie za taką uważanej. Ale kto by się ojcami i dziećmi przejmował. Za to na siłę próbują przepchnąć ustawę parytetową, będącą kpiną z konstytucji a szerzej - demokracji smile
    • mayenna Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 20:04

      Myślę że skuteczna byłaby kara pieniężna.
      • sauber1 Re: Więzienie dla mam? 25.02.10, 20:13
        mayenna napisała:

        >
        > Myślę że skuteczna byłaby kara pieniężna.

        A kto na tym zyska ???
        • mayenna Re: Więzienie dla mam? 26.02.10, 07:44

          Dzieci, bo będą miały kontakt z ojcem. Może wymuszony ale jednak. Poza tym
          sytuacja gdzie można nie przestrzegać postanowień sądu jest niemoralna.
          • aneta-skarpeta Re: Więzienie dla mam? 26.02.10, 10:10
            wymuszone kontakty z ojcem nie sa pozytywne

            chciałabys, zeby ktos z Tobą spedzał czas, bo ktos mu karze?
            bedziesz wtedy zadowolona, spełniona, przekonana ze tata Cie kocha?

            dzieci bardzo wiele wbrew pozorom widzą

      • tully.makker Re: Więzienie dla mam? 26.02.10, 07:26
        Myślę że skuteczna byłaby kara pieniężna

        Alez sa kary pieniezne. jest tu na forum matka, ktora co roku placi
        takie kary za wyjazd z dziecmi na wakacje na 2 tygodnie - na wiecej
        jej nie stac - bo zlosliwie wywiozla dzieci i uniemozliwila kontakt
        z ojcem.

        Ocene takiego zachowania ojca i sadu pozostawiam czytelnikom.
        • mayenna Re: Więzienie dla mam? 26.02.10, 07:50

          Aby sie do tego ustosunkować należało by zapoznać się z aktami sprawy. Jesli sąd
          wydał taki wyrok to miał podstawy.
    • nangaparbat3 Bezmyślna prowokacja 26.02.10, 14:19
      Bezmyslna, bo:
      za niepłacenie alimentów lądują za kratkami w większości ci ojcowie, którzy i
      nie płacą, i nie kontaktują sie z dziećmi. Rzecz niemal zawsze dzieje sie poza
      dzieckiem.
      Matka, która nie pozwala ojcu na kontakty, siłą rzeczy mieszka z dzieckiem -
      uwięzienie jej byłoby dla dziecka dodatkową traumą.
      • sbelatka Re: Bezmyślna prowokacja 26.02.10, 15:29
        a oczywiście, ze prowokacja

        tylko nie bezmyślna - a raczej bezsensownasmile

        a może jednak nie?
        może ma głębszy sens..?
        jak juz sie nad tym zastanowić...
      • pan-kowalski Re: Bezmyślna prowokacja 26.02.10, 23:13
        nangaparbat3 napisała:

        > Matka, która nie pozwala ojcu na kontakty, siłą rzeczy mieszka z
        >dzieckiem - uwięzienie jej byłoby dla dziecka dodatkową traumą.


        Bez przesady, nikomu normalemu nie zależałoby żeby kobitę faktycznie
        posadzić. Wystarczyłoby zagrożenie karą grzywny, ograniczenia
        wolności w porywach do zastosowania dozoru elektronicznego.
        Chodzi też o pewien efekt psychologiczny i o proporcje. Z pijanego
        rowerzysty robi się przestępcę, a przeciwko rodzicowi który
        uniemożliwia kontakt z dzieckiem drugiemu rodzicowi nie można
        wystąpić nawet w trybie prywatnoskargowym (jak za lekkie uszkodzenie
        ciała lub zniewagę).
        Wiesz, niektórym normalnym nie zależy na tym żeby dokopać byłym, bo
        zaczęły im zwisać dawno temu. Są po prostu ciekawi co u dziecka
        słychać, i jak by to było gdyby kiedyś po paru latach udało się je
        przypadkiem spotkać.
    • morekac Re: Więzienie dla mam? 26.02.10, 16:13
      Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.
      Jeśli dziecko jest 'niealimnetowane' - w wielu przypadkach w mniejszym lub
      większym stopniu przechodzi na garnuszek państwa (zasiłki z MOPSów, fundusz
      alimentacyjny itp)- w związku z tym państwo powinno być zainteresowane
      ściganiem dłużników (a i tak nie ma bata). Z powodu utrudniania kontaktów
      państwo nie traci.
      Z drugiej strony - jeśliby karać rodzica za utrudnianie kontaktów, należałoby
      również karać tych rodziców, którzy z dziećmi kontaktów nie chcą podtrzymywać.
    • sauber1 Re: Więzienie dla mam? 08.07.10, 19:45
      Każdy pomysł dobry jak skuteczny i przynosi korzyści, ciekawe ilu ludzi
      rzeczywiście siedzi za niemożność płacenia alimentów?
      • sonia_30 Re: Więzienie dla mam? 09.07.10, 07:47
        Tęsknota za Michszybem do reaktywacji starych wątków skłania?
      • virtual_moth Re: Więzienie dla mam? 09.07.10, 08:34
        sauber1 napisał:

        > ciekawe ilu ludzi
        > rzeczywiście siedzi za niemożność płacenia alimentów?

        NIEMOŻNOŚĆ? Nie wiem czy to jest poprawność polityczna, nieznajomość prawa czy tendencyjność - ach biedni tatusiowie, wsadzają ich do więzienia bo NIE MOGĄ płacić smile
        Aby uznać niealimentację za przestępstwo muszą byc spełnione pewne warunki, w tym podstawowy - NIECHĘĆ do płacenia mimo możliwości, nacechowana nieustępliwością. No i trzeba tę niecheć jeszcze udowodnić. Mimo to i tak toczy się wiele spraw w prokuraturach, choć jakies 90% z nich jest umarzana. 99% z tych, które nie są umarzane kończą się wyrokami w zawieszeniu, a siedzą w zasadzie tylko recydywiści.
        Alimenciarze są traktowani przez prawo karne bardzo łagodnie. Do sądu trafiają tylko sprawy ewidentne, gdzie ponad wszelką wątpliwość udowodniono ZŁOSLIWE uchylanie się od płacenia alimentów, a i tak większość z nich, powtórzę, konczy się wyrokami w zawieszeniu. Często dochodzi do spraw sądowych o niealimentację TYLKO DLATEGO, że gość był poszukiwany za rozbój, kradzież czy inne "powazniejsze" przestępstwa. Gdyby "tylko" nie płacił policja nie zawracalaby sobie glowy, aby go znaleźć.

        Porównywanie przestępstwa niealimentacji i utrudniania kontaktów jest nieporozumieniem, delikatnie mówiąc. Gdyby tak samo karano matki za utrudnianie kontaktów jak karają za niealimentację, to w więzieniach siedziałoby ZERO matek. Alimenciarza przed postawieniem zarzutów chroni często chęć poprawy i byle 10 zł wpłacone jednorazowo, nawet jesli sprawa jest jasna i prosta (dowody na zlosliwe nieplacenie). Sprawy o utrudnianie kontaktów nie miałyby szans na trafienie do sądu w obecnym systemie pracy policji i prokuratur, skoro nawet ewidentnych skur...li nie płacących na dzieci traktuje się z wielką pobłazliwością. Obawiam się też, ze (zakładając, ze prokuratury działałyby sprawniej niz w przypadku niealimentacji) po zbadaniu pierwszcyh 100 spraw okazałoby się, że nie ma czegoś takiego jak jednoznaczne "utrudnianie kontaktów". Kontakty dochodzącego rodzica po rozwodzie są utrudnione z NATURY RZECZY. Najczęściej, co wiemy chocby z tego forum, zarzuty o utrudnianie (i olewanie dziecka) pojawiają się, gdy kontakty SĄ realizowane, ale nie tak jak chciałyby tego obie strony, a rzecz rozbija się o bzdety. Sprawa karna za utrudnianie kontaktów to byłby tylko wysmienity kąsek dla licznych pieniaczy sądowych.

        Myli się ten, kto uważa, że ojcowie mają małą "ustawodawczą siłę przebicia". Wszelkie ostatnie zmiany KRiO uwzględniały przede wszystkim prawa ojców (rodziców dochodzących) czy tez jak to woli - były wywołane zmianą roli ojca w rodzinie. Doskonałym przykładem takiej nowelizacji prawa jest umozliwienie ojcom składania pozwów o ustalenie ojcostwa. Zabiję kazdego smiechem kto powie, ze ustawodawca olewa ojców - w kraju, gdzie jest praktycznie zerowa ściągalność alimentów. 500 tys dzieci pobiera kasę z FA, a panstwo zajmuje się setką (optymistycznie) pokrzywdzonych ojców w skali roku.
        Przykładów zmian w prawie jest więcej, tylez samo w samym orzecznictwie. Sądy się poważnie zreformowały pod "prawa ojców".

        Jestem przekonana, ze stowarzyszenia praw ojców juz od dawna lobbuja na rzecz większych kar za "utrudnianie kontaktów" i z pewnością prędzej się doczekamy kolejnej nowelizacji prawa uwzgledniającej ten MARGINALNY problem niz rozwiązania kwestii alimenciarzy.

        • z_mazur Re: Więzienie dla mam? 09.07.10, 14:53
          > Jestem przekonana, ze stowarzyszenia praw ojców juz od dawna
          lobbuja na rzecz
          > większych kar za "utrudnianie kontaktów" i z pewnością prędzej się
          doczekamy
          > kolejnej nowelizacji prawa uwzgledniającej ten MARGINALNY problem
          niz rozwiązania
          > kwestii alimenciarzy.

          Czy rozwiązanie problemu ściagalności alimentów i utrudniania
          kontaktu, to są kwestie stojące ze sobą w sprzeczności? Czy
          rozwiązanie jednego problemu uniemożliwia rozwiązanie drugiego?

          Czy jeśli rozwiązanie tego drugiego byłoby prostsze z punktu
          widzenie egzekwowalności, to czy tylko dlatego, że ten pierwszy
          problem jest trudniejszy, to należy zaniechać rozwiązania tego
          drugiego?

          Że już nie wspomnę o kuriozum, jakim jest marginalizowanie problemu
          utrudniania kontkatu, skoro jest to najczęściej zgłaszany problem
          przez rodziców "dochodzących".
          • only.elvie Re: Więzienie dla mam? 09.07.10, 15:33
            z_mazur napisał:
            > Że już nie wspomnę o kuriozum, jakim jest marginalizowanie problemu
            > utrudniania kontkatu, skoro jest to najczęściej zgłaszany problem
            > przez rodziców "dochodzących".

            Czy z faktu, że utrudnianie kontaktów jest najczęściej zgłaszanym problemem przez rodziców dochodzących wynika fakt, że jest to najczęstszy problem W OGÓLE?

            Nie uważam, że zajmowanie się jednym problemem wyklucza drugi natomiast rozumiem rozgoryczenie faktem zajmowania się problemem łatwiejszym do rozwiązania podczas gdy inne, być może bardziej palące problemy leżą odłogiem bo są trudniejsze do zmian.

            Jestem jak najbardziej za karaniem utrudniania kontaktu z dzieckiem ale tylko i wyłącznie przy jednoczesnym wprowadzeniu kar dla rodziców uchylających się od kontaktów.
            • obrazo-burca Re: Więzienie dla mam? 09.07.10, 15:50

              > Jestem jak najbardziej za karaniem utrudniania kontaktu z dzieckiem ale tylko i
              > wyłącznie przy jednoczesnym wprowadzeniu kar dla rodziców uchylających się od
              > kontaktów.

              A co ma piernik do wiatraka? Z tego powodu, że jakiś palant nie chce kontaktować
              się ze swoimi dziećmi, ja mam mieć utrudniony kontakt ze swoimi? I z tego
              powodu, państwo nie powinno 'zawracać sobie głowę' moim problemem, bo są
              tatusiowie, którzy nie chcą kontaktować się ze swoimi dziećmi?
              • only.elvie Re: Więzienie dla mam? 09.07.10, 16:40
                obrazo-burca napisał:
                > A co ma piernik do wiatraka? Z tego powodu, że jakiś palant nie chce kontaktować
                > się ze swoimi dziećmi, ja mam mieć utrudniony kontakt ze swoimi? I z tego
                > powodu, państwo nie powinno 'zawracać sobie głowę' moim problemem, bo są
                > tatusiowie, którzy nie chcą kontaktować się ze swoimi dziećmi?

                Jesteś chyba tak zaślepiony, że nie czytasz tego do czego się odnosisz - gdzie ja napisałam, że państwo 'nie powinno zawracać sobie głowy'? Uważam jedynie, że należałoby rozwiązać od razu OBIE te sprawy - byłoby sprawiedliwie dla obu stron i nie budziło tylu kontrowersji.
                • obrazo-burca Re: Więzienie dla mam? 09.07.10, 16:50
                  Kto tu jest zaślepiony i nie rozumie?

                  >Jestem jak najbardziej za karaniem utrudniania kontaktu z dzieckiem >ale tylko
                  i wyłącznie przy jednoczesnym wprowadzeniu kar dla rodziców >uchylających się od
                  kontaktów.

                  Powtarzam, co ma piernik do wiatraka? Dlaczego nie można rozwiązać tych
                  problemów osobno?
                  • only.elvie Re: Więzienie dla mam? 09.07.10, 16:54
                    obrazo-burca napisał:
                    > Powtarzam, co ma piernik do wiatraka? Dlaczego nie można rozwiązać tych
                    > problemów osobno?

                    O ile rozwiąże się OBA to jak najbardziej. Uważam jednak za niesprawiedliwe społecznie karanie tylko jednej strony problemu. Wywołuje to protesty i rozgoryczenie, że ktoś jest 'równiejszy' bo ma lepsze lobby itp. Obie te kwestie są ze sobą ściśle powiązane i bez problemu można by je załatwić jedną ustawą/nowelizacją KRiO.
          • virtual_moth Re: Więzienie dla mam? 09.07.10, 15:49
            z_mazur napisał:

            > > Jestem przekonana, ze stowarzyszenia praw ojców juz od dawna
            > lobbuja na rzecz
            > > większych kar za "utrudnianie kontaktów" i z pewnością prędzej się
            > doczekamy
            > > kolejnej nowelizacji prawa uwzgledniającej ten MARGINALNY problem
            > niz rozwiązania
            > > kwestii alimenciarzy.
            >
            > Czy rozwiązanie problemu ściagalności alimentów i utrudniania
            > kontaktu, to są kwestie stojące ze sobą w sprzeczności? Czy
            > rozwiązanie jednego problemu uniemożliwia rozwiązanie drugiego?
            >
            > Czy jeśli rozwiązanie tego drugiego byłoby prostsze z punktu
            > widzenie egzekwowalności, to czy tylko dlatego, że ten pierwszy
            > problem jest trudniejszy, to należy zaniechać rozwiązania tego
            > drugiego?
            >
            > Że już nie wspomnę o kuriozum, jakim jest marginalizowanie problemu
            > utrudniania kontkatu, skoro jest to najczęściej zgłaszany problem
            > przez rodziców "dochodzących".
            >

            Proste, niech najpierw moze ustawodawcy zajmą się skutecznie BARDZIEJ palącym problemem dotyczącym dzieci z niepełnych rodzin. Oczywiście najlepiej równoczesnie pracowac nad alimenciarzami, matkami utrudniającymi kontakt i prawem homoseksualistów do adopcji, ale cos podejrzewam, ze zabrakłoby kasy i czasu.

            To, ze na utrudnianie kontaktów skarzy się 90% rozwodników nie oznacza, ze problem de facto nie jest marginalny. Utrudnianie kontaktów to szerokie pojęcie. Zasadniczo w każdym przypadku matka moze zostac posądzona przez ojca o utrudnianie kontaktów:
            - jesli nie zgadza się na kontakty 50h/w tygodniu
            - jesli nie chce np. zawiesc dziecka pod drzwi ojca
            - jesli dziecko jest chore, a matka nie dopuszcza do wycieczki za miasto z ojcem
            - jesli dziecko jest przy piersi, a matka nie chce kontaktów dziecka poza domem
            - jesli matka nie zgadza się na "wydanie" dziecka ojcu, które nie ma z nim zadnej więzi
            i tak dalej, i tak dalej. Wymienilam oczywiście bardziej przerysowane przypadki, częściej dochodzi do sytuacji bardziej wątpliwych, kiedy do wyjasnienia czy "matka utrudnia" trzebaby sztabu psychologów i kuratorów. W większosci przypadków nie trzeba kar dla matek tylko terapii/mediacji, aby dwoje rozwscieczonych ludzi nauczyc ze sobą rozmawiac.
            • obrazo-burca Re: Więzienie dla mam? 09.07.10, 15:59
              virtual_moth napisała:

              > Proste, niech najpierw moze ustawodawcy zajmą się skutecznie BARDZIEJ palącym p
              > roblemem dotyczącym dzieci z niepełnych rodzin.

              Punkt widzenia zależy od puntku siedzenia! Dla mnie bardziej palącym problemem
              jest utrudnianie!
              • virtual_moth Re: Więzienie dla mam? 09.07.10, 18:43
                obrazo-burca napisał:


                > Punkt widzenia zależy od puntku siedzenia! Dla mnie bardziej palącym problemem
                > jest utrudnianie!

                No a dla mnie bardziej palącym problemem jest karanie rodziców olewających dzieci.
                Nie chodzi jednak o to, co dla każdego z nas jest ważniejsze, tylko co jest ważniejsze w skali kraju. Liczba dzieci pobierających alimenty z FA jest znana (setki tysiecy). Liczby matek utrudniających kontakty nie sposób oszacować. Można próbowac np. na podstawie historii tego i podobnych forów. Wiadomo na przykład, ze zasadniczo liczba matek utrudniajacych kontaky po rozstaniu wynosi jakies 100% wszystkich przypadków W OCENIE ojców. Pytanie ile z nich tak naprawdę drastycznie odcina ojca od dziecka nie zezwalajac na jakikolwiek kontakt i łamiąc postanowienie sądu (bo chyba tylko to kwalifikowałoby do jakiejs surowej kary) i pytanie drugie - ile z tych matek ma podstawy do tego, by to robic (niezrównowazony psychopata zagrażajacy dziecku itd). Imho nie tak znowu wiele, choc na pewno takie przypadki się zdarzają. Liczba imho nieporównywalna do tej, jaką stanowią przypadki złosliwej niealimentacji, która bezposrednio godzi w interes dziecka.
                • obrazo-burca Re: Więzienie dla mam? 11.07.10, 15:17
                  > pytanie drugie - ile z tych matek ma podstawy do tego, by to robic (niezrównowa
                  > zony psychopata zagrażajacy dziecku itd).

                  Szlag mnie trafia. Skoro sąd wyznaczył kontakty, to mamusia nie ma prawa ich
                  utrudniać. Jak się jej nie podoba niech wnosi do sądu o ich ograniczenie.

                  Moja prawie ex, też o mnie opowiada, że jestem psychopoata i że ze mną dzieci
                  nie mozna zostawić i np. wyjeżdża na całe wakacje, a ja nie mam kontaktu z dziećmi.
                  Ale jak tylko jej potrzeba, musi gdzieś wyjść, pojechać, to już nie ma problemu
                  zostawienia dzieci ze mną, już poniekąd przestaję być psychopatą!
        • obrazo-burca Re: Więzienie dla mam? 09.07.10, 15:27
          > Porównywanie przestępstwa niealimentacji i utrudniania kontaktów jest nieporozu
          > mieniem, delikatnie mówiąc. Gdyby tak samo karano matki za utrudnianie kontaktó
          > w jak karają za niealimentację, to w więzieniach siedziałoby ZERO matek. Alimen
          > ciarza przed postawieniem zarzutów chroni często chęć poprawy i byle 10 zł wpła
          > cone jednorazowo, nawet jesli sprawa jest jasna i prosta (dowody na zlosliwe ni
          > eplacenie).

          Mój znajomy płacił 500 pln w odwecie utrudniania kontkatów. I został skazany. A
          mamusia ma dalej w dupie i dalej utrudnia. On płaci.

          > Myli się ten, kto uważa, że ojcowie mają małą "ustawodawczą siłę przebicia". Ws
          > zelkie ostatnie zmiany KRiO uwzględniały przede wszystkim prawa ojców (rodziców
          > dochodzących) czy tez jak to woli - były wywołane zmianą roli ojca w rodzinie
          > . Doskonałym przykładem takiej nowelizacji prawa jest umozliwienie ojcom składa
          > nia pozwów o ustalenie ojcostwa. Zabiję kazdego smiechem kto powie, ze ustawoda
          > wca olewa ojców - w kraju, gdzie jest praktycznie zerowa ściągalność alimentów.
          > 500 tys dzieci pobiera kasę z FA, a panstwo zajmuje się setką (optymistycznie)
          > pokrzywdzonych ojców w skali roku.
          > Przykładów zmian w prawie jest więcej, tylez samo w samym orzecznictwie. Sądy s
          > ię poważnie zreformowały pod "prawa ojców".

          I g... z tych zmian wynika, mamusie jak uturdniały, tak utrudniają. Moja prawie
          ex, ma w zwyczaju wyjeżdżać nie informując mnie o tym. Ostatnie święta Bożego
          Narodzenia i Wielkanocy, dzieci nie widziałem, bo mamusia nie pozwoliła. Czhcesz
          zobaczyć billingi i SMS-y?
          Poczytaj sobie mój wątek jak sąd mi przywalił alimenty. Ja się nie dziwię, że
          niektórzy krzyczą "Sąd cycaty dziecko bez taty"

          >
          > Jestem przekonana, ze stowarzyszenia praw ojców juz od dawna lobbuja na rzecz w
          > iększych kar za "utrudnianie kontaktów" i z pewnością prędzej się doczekamy kol
          > ejnej nowelizacji prawa uwzgledniającej ten MARGINALNY problem niz rozwiązania
          > kwestii alimenciarzy.

          Skąd do jasnej cholery ta pewność, że to problem marginalny?
          Jakbyś się czuła, jakby Ci ojciec z dzieckiem wyjechał i przez 1,5 miesiąca nie
          miałabyś żadnego kontaktu z dzieckiem 'bo nie'!!!
          • pan-kowalski Re: Więzienie dla mam? 09.07.10, 17:25
            Nawet gdyby był to problem marginalny (podkreślam - nawet gdyby), to
            dobre prawodawstwo i tak powinno kierować się kryteriami
            jakościowymi, a nie ilościowymi.
            Zjawiska niepoliczalne (takie jak fakt utrudniania kontaktów przez
            niektórych rodziców) mogą ostatecznie wpływać na nasz społeczny los
            w większym stopniu niż te, które potrafimy precyzyjnie zmierzyć (jak
            kwota wypłaconych przez FA alimentów). Jest pewna różnica między
            myśleniem a liczeniem.
            • virtual_moth Re: Więzienie dla mam? 09.07.10, 18:56
              pan-kowalski napisał:

              > Nawet gdyby był to problem marginalny (podkreślam - nawet gdyby), to
              > dobre prawodawstwo i tak powinno kierować się kryteriami
              > jakościowymi, a nie ilościowymi.

              Zostawmy na boku kryteria ilosciowe i jakościowe. Proponuję blizej przyjrzeć się tzw piramidzie Masłowa. Żeby dziecię mogło odczuwac potrzebę wyższą, w tym przypadku miłości ojcowskiej, najpierw musi.... byc najedzone. To tak w duzym uproszczeniu.
              • tautschinsky Re: Więzienie dla mam? 09.07.10, 19:33
                virtual_moth napisała:

                > Żeby dziecię mogło odczuwac potrzebę wyższą, w tym pr
                > zypadku miłości ojcowskiej, najpierw musi.... byc najedzone. To tak w duzym upr
                > oszczeniu.


                Za dużym. Może być najedzone a jednocześnie cierpieć,
                być nieszczęśliwe, kiedy nie są realizowane jego potrzeby emocjonalne - kontakt z ojcem. I to nie mija wraz z wiekiem, a i ta przemoc psychiczna matki nad dzieckiem byłaby nie do przyjęcia. Potem wyrasta z takiego dziecka okaleczony dorosły, który często powiela zły wzorzec albo zwyczajnie tak jest jego osobowość wypaczona, że nie radzi sobie w życiu i w kontaktach z innymi, co przynosi katastrofalne skutki.
    • rarely czemu sie tak rzucasz do matki dzieci 08.07.10, 21:42
      nie mozesz jej po prostu olac?
    • obrazo-burca Obniżenie alimentów 09.07.10, 09:03
      Moim zdaniem wystarczyłoby, żeby jak w Niemczech mamusia utrudniająca kontakty
      płaciła za nieodbyty z jej winy kontakt ojcu, czyli byłoby to niejako obniżenie
      alimentów.
      • sauber1 Re: Obniżenie alimentów 09.07.10, 16:22
        obrazo-burca napisał:

        > Moim zdaniem wystarczyłoby, żeby jak w Niemczech mamusia utrudniająca kontakty
        > płaciła za nieodbyty z jej winy kontakt ojcu, czyli byłoby to niejako obniżeni
        > e
        > alimentów.


        To jednak są takie kraje na świecie gdzie prawo rodzinne, służba zdrowia,
        zasiłki, czy kwestia segregacji odpadów nie stanowi dla ludzi większych
        problemów, a u nas od tysięcy lat po polskiemu, czy to ma jakiś związek ze
        wszechogarniająca i zżerającą nas korupcją ???
    • maxholdwoman Re: Więzienie dla mam? 09.07.10, 19:55
      michszyb napisał:

      > Troche to dziwne że w sytuacji braku płacenia zasądzonych
      alimentów można
      > trafić do więzienia, a utrudnianie zasądzonych kontaktów z dziećmi
      nie jest
      > karane.
      >
      > Może gdyby mamuśki posiedzialy trochę w więzieniu to by skruszały
      i zmądrzały
      > a ojciec mógłby wtedy nadrobic stracony czas z dziećmi.
      >
      > Dobry pomysł. Prawda?




      Tiaaaaa, ciekawe ilu by faktycznie przejęło codzienne obowiązki
      matki..... Jakby faktycznie miało się tak stać, to 99% tatuśków
      zrezygnowałoby z kontaktów.
      • sauber1 Re: Więzienie dla mam? 09.07.10, 21:26
        maxholdwoman napisała:



        > Tiaaaaa, ciekawe ilu by faktycznie przejęło codzienne obowiązki
        > matki.....


        Powiem tylko tyle, rola "ojcomatki" nie jest taka łatwa ...
    • mediator.org utrudnianie kontaktów z dzieckiem... 09.07.10, 19:58
      ... to nie jest - jak napisała jedna osoba - zaczarowane "wszystko".
      Rodzice, którzy mają uregulowane spotkania z dzieckiem mają trzymać się ustaleń
      sądowych. Nietrzymanie się owych ustaleń nazywamy "utrudnianiem kontaktów z
      dzieckiem".
      I chyba nie dokonam tu odkrycia przypominając, że nowelizacja, która ma na celu
      wprowadzenie konsekwencji nakładanych na rodzica utrudniającego kontakty z
      dzieckiem - jest już przygotowywana.
      Być może działalność organizacji pro-ojcowskich tu wiele zdziałała, jednak mnie
      się wydaje, że największą rolę odgrywa konieczność wprowadzenia zmian w naszych
      przepisach pod naciskiem Unii... może się mylę.
      Zarówno ściągalność alimentów, jak i konsekwencje dla rodziców, którzy
      utrudniają kontakty z dzieckiem - to powinno się zmienić, poprawić.
      Ale... tu napiszę coś, co znowu się nie spodoba Paniom - o ile rodzic, który nie
      otrzymuje przyznanych alimentów ma fundusz, który mu pomaga (i dzieciom), o tyle
      rodzice odcięci od swoich dzieci nie mają żadnej pomocy...
      Oczywiście po za pisaniem ciągle nowych skarg, zakładaniem kolejnych rozpraw,
      badaniami, kuratorem, policją, itp.
      A wszyscy wiemy jak to działa. Gdyby fundusz alimentacyjny też tak działał...
      oj, ciężko by się żyło wink
      I taka mała różnica:
      alimenty są policzalne.
      Krzywda czyniona dzieciom, które nie mogą mieć kontaktu z drugim rodzicem
      (zakładam, że rodzic bardzo chce i stara się widywać z dzieckiem)jest sprawą
      trudną do udowodnienia szybko, łatwo i konkretnie. Gdyż konsekwencje tego typu
      działań wychodzą latami...
      • virtual_moth Re: utrudnianie kontaktów z dzieckiem... 09.07.10, 20:39
        mediator.org napisała:

        > o ile rodzic, który nie
        > otrzymuje przyznanych alimentów ma fundusz, który mu pomaga (i
        > dzieciom), o tyle rodzice odcięci od swoich dzieci nie mają żadnej pomocy...

        Może Cię zaskoczę, ale moje dziecko przez 4 lata nie widziało na oczy ani alimentów, ani jakichkolwiek pieniędzy z FA. Bardzo dużo osób "nie łapie" się na fundusz, bo kryterium dochodowe jest bardzo niskie. Samotna matka z dochodem 1600 zł TEZ nie ma ŻADNEJ pomocy i nie mowimy tutaj o pomocy w problemach natury pschologicznej/prawnej, tylko problemach związanych z zaspokojeniem podstawowych potrzeb fizjologicznych - jedzenie, kat do mieszkania, jakies minimalne poczucie bezpieczenstwa.
        Złosliwe odcinanie dziecka od ojca jest karygodne, na pewno ma to negatywne konsekwencje dla dziecka. Imho jednak o wiele gorsze są konsekwencje wynikające z zaniedban natury PODSTAWOWEJ, a z tym boryka się ogromna liczba samotnych matek, po prostu ze względów finansowych. Dzieci narazone są na kłopoty zdrowotne wynikajace ze złej diety, złych warunków lokalowych, z braku poczucia bezpieczenstwa.
        Konsekwencją złej sytuacji finansowej dzieci jest TAKZE brak kontaktu z matką. Tak! Matka, która nie otrzymuje zadnej pomocy, a panstwo jest bezradne wobec alimanciarza, musi dłuzej i cieżej pracować, nie ma czasu dla dziecka, po pracy jest wykonczona.
        Niealimentacja zatem ma szereg bardzo powaznych skutków dla dziecka w tym też ten podnoszony przez pokrzywdzonych utrudnianiem kontaktów - czyli brak kontaktu z rodzicem (w tym przypadku zapracowaną matką).

        Naprawdę, nie chcę odmawiac prawa do buntu i żalu rodzicom dochodzacych, pokrzywdzonym przez utrudnianie kontaktów. Ich dzieci poniosą powazne konsekwencje. Jednak imho zdecydowanie wazniejszą kwestią dotyczącą uregulowania spraw dzieci z niepełnych rodzin jest poprawienie ściągalnosci alimentów i np. lepsze gospodarowanie pomocą pieniężną tak, aby nie rozdawac jej żulerkom zyjącym z dzieci.
        Jesli juz mowa o jakichs "wymaganiach" Unii to nie mam pojęcia czy istnieją te dotyczące ściagalności alimentów, ale kazdy normalny Polak pownien się wstydzic sytuacji, którą obecnie mamy i nie trzeba mu zadnych odgórnych regulacji, by zdawał sobie sprawę, co trzeba załatwic w pierwszej kolejności. Tymczasem przecietny Polak uważa, że alimenty idą na fryzjera i tipsy, typowa samotna matka to bezrobotna żulerka, jej dziecko jest owocem jednej nocy w dyskotece, a alimenciarz to sprytny gość. W takim klimacie rzeczywiście lepiej zająć się bardziej medialnym problemem "utrudniania kontaktów".
      • only.elvie Re: utrudnianie kontaktów z dzieckiem... 09.07.10, 20:48
        mediator.org napisała:
        > Rodzice, którzy mają uregulowane spotkania z dzieckiem mają trzymać się ustaleń
        > sądowych. Nietrzymanie się owych ustaleń nazywamy "utrudnianiem kontaktów z
        > dzieckiem"
        (...)
        > Krzywda czyniona dzieciom, które nie mogą mieć kontaktu z drugim rodzicem
        > (zakładam, że rodzic bardzo chce i stara się widywać z dzieckiem)jest sprawą
        > trudną do udowodnienia szybko, łatwo i konkretnie. Gdyż konsekwencje tego typu
        > działań wychodzą latami...

        A co z rodzicami, którzy nie trzymają się sądowych ustaleń NIE PRZYCHODZĄC na wyznaczone spotkania z dziećmi? Co z krzywdą, którą wyrządzają w ten sposób dzieciom? Czy takie działanie nie ma konsekwencji?

        Skoro karajmy UTRUDNIANIE kontaktu z dzieckiem - karajmy KAŻDE a nie tylko wybiórczo. Skoro 'rodzice, którzy mają uregulowane spotkania z dzieckiem mają trzymać się ustaleń sądowych' to OBIE strony.
        • mediator.org utrudnianie kontaktów z dzieckiem 09.07.10, 21:03
          Tak, rodzic, który nie wywiązuje się z ustaleń, gdyż NIE przychodzi krzywdzi
          dziecko, które czeka.
          Ale... taki rodzic może być bardzo szybko "postawiony do pionu" przez
          zmniejszenie mu liczby spotkań, godzin. Jeśli mu zależy zacznie działać -
          spotykać się z dzieckiem.
          Problem dotyczy jednak rodziców, którzy CHCĄ, STARAJĄ SIĘ, robią wszystko, aby
          mieć kontaktów dużo, uczestniczyć w życiu dziecka pomimo rozwodu.
          Są naprawdę bezradni - jak na razie...
          Właściwie jest to jedyna rzecz, która mnie osobiście doprowadza do rozpaczy i
          bardzo trudno mi wówczas o zachowanie należnego dystansu - obserwowanie jak
          jedna strona niszczy więź dziecka z drugim z rodziców, gdyż nie może sobie
          poradzić z własnymi emocjami.
          Ból, który rodzi jeszcze więcej nieszczęścia...
          • only.elvie Re: utrudnianie kontaktów z dzieckiem 09.07.10, 21:15
            mediator.org napisała:
            > Ale... taki rodzic może być bardzo szybko "postawiony do pionu" przez
            > zmniejszenie mu liczby spotkań, godzin. Jeśli mu zależy zacznie działać -
            > spotykać się z dzieckiem.
            > Problem dotyczy jednak rodziców, którzy CHCĄ, STARAJĄ SIĘ, robią wszystko, aby
            > mieć kontaktów dużo, uczestniczyć w życiu dziecka pomimo rozwodu.
            > Są naprawdę bezradni - jak na razie..

            Nie - problem dotyczy DZIECI. Zmniejszyć liczbę kontaktów? No jasne - najlepiej
            do zera i rodzica rozgrzeszamy smile W końcu z zera się wywiąże i wszystko jest ok.
            A krzywda dziecka, które CHCE mieć dwoje rodziców to już pestka smile

            > Właściwie jest to jedyna rzecz, która mnie osobiście doprowadza do rozpaczy i
            > bardzo trudno mi wówczas o zachowanie należnego dystansu

            Cieszę się, że to w końcu zauważasz.
            • mediator.org Re: utrudnianie kontaktów z dzieckiem 09.07.10, 21:38
              w końcu??? Nie bardzo rozumiem?

              Chyba należałoby podzielić temat kontaktów dziecka z rozwiedzionym i
              niemieszkającym z nim rodzicem na pewne "działy".
              I nie wrzucać do jednego worka tych, którzy kontaktów nie chcą i już, tych,
              którzy chcą, ale potrzebują wsparcia, i - najważniejsze - tych, którzy bardzo
              chcą, lecz nie mają się jak bronić przed trudnościami, jakie tworzy rodzic
              mieszkający z dzieckiem.
              Domyślam się, że chodzi Ci o to, że często piszę, iż mamy mogą zrobić dużo, lub
              wiele, aby zachęcić, lub zniechęcić tatę do kontaktów z dzieckiem. Lecz nie
              bardzo rozumiem co ma oznaczać, że coś "w końcu zauważam"?
              Tu, konkretnie chodzi o rodziców, którzy bardzo by chcieli spotykać się z
              dziećmi lecz "ktoś im specjalnie przeszkadza".
              Rodzic, któremu nikt nie przeszkadzał, starał się POMÓC, zachęcać, lecz z
              kontaktów nie korzysta może być szybko postawiony przed faktem zmniejszenia
              kontaktów i NIE BĘDZIE TO TRUDNE.
              A czy dobre???...
              Może tego miało dotyczyć to, że "coś w końcu zaczynam rozumieć?...

              Natomiast rodzic, który CHCE, lecz napotyka "nieprzerobione emocje drugiego
              rodzica" jest bezradny...
              • only.elvie Re: utrudnianie kontaktów z dzieckiem 09.07.10, 22:33
                mediator.org napisała:
                > w końcu??? Nie bardzo rozumiem?

                W końcu bo poprzednio twierdziłaś, że jesteś 100% w porządku w tym względzie. Dobrze, że zauważasz punkt wypaczenia.

                > I nie wrzucać do jednego worka tych, którzy kontaktów nie chcą i już, tych,
                > którzy chcą, ale potrzebują wsparcia, i - najważniejsze - tych, którzy bardzo
                > chcą, lecz nie mają się jak bronić przed trudnościami, jakie tworzy rodzic
                > mieszkający z dzieckiem.

                A ja uważam, że prawo powinno traktować JEDNAKOWO sprawców krzywdy dziecka. Wybacz - ale ŻADNYM batem na uchylających się od kontaktów rodziców jest ZMNIEJSZENIE tych kontaktów. To tylko usankcjonowanie stanu faktycznego - dziecko na tym nie zyskuje, nadal jest krzywdzone przez uchylającego się rodzica.

                Sprawa jest prosta - niestosowanie się do wyroków sądu powinno być karane tak ja w przypadku każdego innego wyroku. KAŻDE niestosowanie się a nie tylko wybrane. Nie rozumiem skąd taki opór przed równym traktowaniem przez prawo?
                • virtual_moth Re: utrudnianie kontaktów z dzieckiem 09.07.10, 22:45
                  Only elvie, ja sie z Tobą oczywiście zgadzam, ale zauważ, że kara dla rodzica, który olewa dziecko NIC by nie wniosła. Do interesowania się dzieckiem nie można zmusić zadnym sposobem, to byłaby kara dla samej kary. Owszem, moze tatuś zaczął by respektowac wyrok sądu w obawie przed karą (pieniężną np), ale byłoby to wymuszone, pewnie tez niezbyt korzystne dla dziecka w dłuższej perspektywie.
                  Ostatnia nowelizacja KRiO określiła kontakt rodzica z dzieckiem jako OBOWIĄZEK rodzica, co trochę precyzuje w jakich okolicznosciach mozna rodzica pozbawic władzy rodzicielskiej. No ale po pierwsze pozbawienie władzy to nie jest kara dla rodzica, a po drugie nie trzeba było nazywac rzeczy po imieniu, zeby juz wczesniej wykształciło się odpowiedeni orzecznictwo - sądy od dawna określaja brak kontaktu z dzieckiem jako rażące zaniedbanie obowiazków.
                  To tyle w temacie konsekwencji dla rodzica olewającego dziecko. Myślę, że nic wiecej się juz wymyslic nie da z korzysią dla dziecka, reszta byłaby tylko karą dla samej kary.
                  • only.elvie Re: utrudnianie kontaktów z dzieckiem 09.07.10, 23:07
                    virtual_moth napisała:
                    > Only elvie, ja sie z Tobą oczywiście zgadzam, ale zauważ, że kara dla rodzica,
                    > który olewa dziecko NIC by nie wniosła.

                    Tak generalnie to ukaranie np. utrudniającej kontakty matki też nie koniecznie musi skutkować zmianami na przyszłość - to zawsze będzie karanie przeszłych zdarzeń.

                    Czy by nic nie wniosła? Może przestałaby obowiązywać sądowa fikcja, olewanie postanowień. Może w końcu okazałoby się na ile poszczególni rodzice realnie przykładają się do wychowania dzieci? Może okazałoby się, że panowie narzekający na to, że sądy ograniczają im kontakty z dziećmi nawet z tych wyznaczonych się nie wywiązują? Ja tam jestem za jasnymi zasadami dla obu stron.
                    • virtual_moth Re: utrudnianie kontaktów z dzieckiem 09.07.10, 23:27
                      Karanie matki utrudniającej kontakty ma o tyle sens, ze będzie się obawiała następnej kary i w ten sposób umozliwi ojcu kontakt z dzieckiem. Taka jest rola kary.

                      Co do karania ojców za nierespektowanie postanowień sądu o kontakty - nie mnóżmy bytów ponad konieczną potrzebę. Jesli ojciec nie respektuje postanowienia matka moze wniesc o zmianę tych kontaktów zgodnie z tym, jak ojciec faktycznie je wypełnia. Jest to w jej interesie. A czy to mówi o tym jakim jest ojcem i jak rzeczywiście wygląda to "utrudnianie kontaktów", to juz naprawdę mały pikuś, bo to nie o to tu chodzi. Samotna matka ma bardzo przerąbane i kazde ułatwienie w kwestii sprawowania opieki nad dzieckiem jest na wagę złota i na tym nalezy się skupić.

                      Inna sprawa to potrzeba szerzenia kaganka oświaty i ja tę potrzebę rozumiem. To jest forum "rozwód i co dalej" a nie, wbrew pozorom, "tata po rozwodzie". Myślę, że na forum, gdzie rolę mediatora obejmuje osoba, która traci dystans (ale tylko na rzecz pokrzywdzonych ojców) trzeba przypominac ludziom jak bardzo trudna jest rola samotnej matki, choć to takie trywialne i nikt juz nie chce o tym słyszeć.
                      • only.elvie Re: utrudnianie kontaktów z dzieckiem 09.07.10, 23:36
                        virtual_moth napisała:
                        > Karanie matki utrudniającej kontakty ma o tyle sens, ze będzie się obawiała nas
                        > tępnej kary i w ten sposób umozliwi ojcu kontakt z dzieckiem. Taka jest rola
                        > kary.

                        Nie przeceniałabym tej roli smile I uważam, że perspektywa kary może również mobilizować ojców - owszem, nie tych, którzy po prostu nie chcą ale tych, którzy nazbyt lekko podchodzą do obowiązków. Zmobilizować choćby do punktualności lub zawiadamiania matki o tym, że np. danego dnia z jakichś powodów widzieć się z dzieckiem nie będą mogli.

                        > Jesli ojciec nie respektuje postanowienia mat
                        > ka moze wniesc o zmianę tych kontaktów zgodnie z tym, jak ojciec faktycznie je
                        > wypełnia. Jest to w jej interesie.

                        W jej interesie jest wychodzenie na tą 'złą' co ojcu chce ograniczyć kontakty z dzieckiem? Bo tak to niestety jest traktowane.
                        • lima Re: utrudnianie kontaktów z dzieckiem 09.07.10, 23:51
                          >
                          > W jej interesie jest wychodzenie na tą 'złą' co ojcu chce ograniczyć kontakty z
                          > dzieckiem? Bo tak to niestety jest traktowane.


                          to jest ciekawy temat. Nie poczujesz jak coś jest cenne, zanim tego nie
                          stracisz. Trzeba może niektórych postraszyc na początku rozwodu, ze się im
                          odbierze prawa do dzieci itd żeby pomyśleli, że to cos cennego co się im nalezy
                          a moga stracić? Bardzo pionujące. wink
                          Bywają jednostki ,które inaczej nie docenią prawa do kontaktów i dzieci oleją.

                        • virtual_moth Re: utrudnianie kontaktów z dzieckiem 10.07.10, 00:00

                          Rzeczywiście, masz rację. W sprawach "miękkich" karanie za nierespektowanie postanowień sądu moze miec sens, o ile mamy do czynienia z ojcem "zaangazowanym". O tym po prostu nie pomyslałam, dla mnie nadal te "miękkie" sprawy (typu spóźnianie się na spotkania, nie przychodzenie i żądanie innego terminu itp) to sprawy marginalne. Ważne, ale nie w kraju, gdzie 500 tys dzieci pobiera FA, a pewnie drugie tyle nie pobiera, bo mamusie zarabiają za dużo by zdechnąć, a za mało by żyć.
                          Oczywiście mówiąc o "utrudnianiu kontaktów" tez mamy na mysli "miękkie" sprawy podobnego kalibru, czyli to o czym wczesniej wspomniałam - nie zezwalanie na "wydanie" dziecka podczas jego choroby, wakacje itp. Większosc spraw o utrudnianie kontaktów, które tak łamią serce madiatora, to sprawy logistyczne. Przepraszam, mnie się po prostu w tak zwanej pale nie mieści, że martwimy się o róże, gdy płoną lasy. Brakuje mi na tym forum ostrego sprzeciwu wobec marginalizowaniu największych problemów dzieci z rozbitych rodzin, a tymi problemami nie są sprawy związane z "utrudnianiem kontaktów".


                          Co do interesu matki, która wystepuje do sądu o zmianę kontaktów zgodnie ze stanem faktycznym. Kochana, matka jest zawsze ZŁA, 100% z nich po rozstaniu jest posądzana o utrudnianie kontaktów. Na opinię o niej nie wpłynie to, ze będzie chciała sobie ułatwic zycie dając sobie mozliwośc wychodzenia we wtorek, kiedy to kwitła w domu, bo ojciec się na "kontakty" nie pojawiał. Reszta jest bez znaczenia. Po prostu problemy matek i ojcow po rozstaniu są kompletnie innego kalibru, dlatego tez zebranie w jednym paragrafie "utrudniania kontaktów" i "niewywiązywania się z kontaktów" uważam za pewne nieporozumienie. Choc oczywiście w marginalnych sprawach mialoby to sens.
                          • mediator.org Re: utrudnianie kontaktów z dzieckiem 10.07.10, 00:34
                            "Większosc spraw o utrudnianie kontaktów, które tak łamią serce madiatora, to
                            sprawy logistyczne"

                            Czy możesz to wyjaśnić? Bo coś mi się wydaje, że już znowu zaczynasz "rzeźbić"...
              • virtual_moth Re: utrudnianie kontaktów z dzieckiem 09.07.10, 22:36
                Ja odpowiemwink

                Only elvie chodziło o ten fragment Twojej wypowiedzi:

                "Właściwie jest to jedyna rzecz, która mnie osobiście doprowadza do rozpaczy i
                bardzo trudno mi wówczas o zachowanie należnego dystans"

                a dokładniej o kwestię nie łapania dystansu.
                • mediator.org :) 09.07.10, 22:51
                  Ach, panie znowu o tym samym wink
                  A ja jak zwykle zbyt poważnie i ZGODNIE Z TEMATEM wątku.
                  Tak dla porządku - "bardzo trudno mi wówczas o zachowanie należnego dystansu" -
                  nie oznacza (niestety wink)) iż tego dystansu nie zachowuję.
                  Po prostu zdaję sobie sprawę, iż jest to coś, na co muszę uważać.
                  Miedzy innymi na tym polega ŚWIADOME radzenie sobie z problemem.
                  A problem rodziców, którzy mają utrudniane kontakty z dzieckiem jest ogromny i
                  związana z tym odczuwana MOJA BEZRADNOŚĆ, która właśnie utrudnia zachowanie
                  dystansu.
                  Zwłaszcza, gdy rozmawia się z dziećmi na osobności, co podczas mediacji może
                  mieć miejsce.
                  Tak, wówczas czasem potrzebne jest wsparcie superwizora.
                  • only.elvie Re: :) 09.07.10, 23:00
                    mediator.org napisała:
                    > nie oznacza (niestety wink)) iż tego dystansu nie zachowuję.
                    > Po prostu zdaję sobie sprawę, iż jest to coś, na co muszę uważać.

                    No widzisz - moje obserwacje są inne - i nie odnoszę się do Twojej pracy, bo jej nie znam tylko do wpisów na forum.

                    I może odpowiedz na pytanie, które zadałam?
                    • mediator.org Re: :) 09.07.10, 23:07
                      only szanuję Twoje zdanie smile
                      A teraz proponuję zająć się tematem wątku smile
                      virtual również smile

                      A które pytanie? I czy związane z tematem?...
                      • only.elvie Re: :) 09.07.10, 23:14
                        mediator.org napisała:
                        > A które pytanie? I czy związane z tematem?...

                        O to skąd taki opór w kwestii równego traktowania nie wywiązywania się z postanowień sądu. Przecież to może zostać rozwiązane jednym zapisem. Skoro jak piszesz tu i w wątku obok - utrudnianie kontaktów to 'nietrzymanie się ustaleń odnośnie spotkań z dzieckiem' to KAŻDE nietrzymanie się powinno być sankcjonowane. I tyle.
                        • mediator.org Re: :) 09.07.10, 23:22
                          "skąd taki opór w kwestii równego traktowania nie wywiązywania się z postan
                          > owień sądu."
                          Nie bardzo rozumiem. Ale czyj opór?
                          Zdaje mi się, że mylisz pewne problemy:
                          - jeden, gdy rodzic ma ustalone sądownie spotkania z dzieckiem i się z nich nie
                          wywiązuje.
                          - drugi, gdy rodzic bardzo pragnie tych spotkań, lecz drugi rodzic (mieszkający
                          z dzieckiem) utrudnia te kontakty.

                          Czy dobrze rozumiem? O to Ci chodzi?
                          Chciałabyś, aby rodzic, który nie wywiązuje się ze spotkań z dzieckiem także
                          ponosił konsekwencje, czy tak?
                          • only.elvie Re: :) 09.07.10, 23:25
                            mediator.org napisała:
                            > Chciałabyś, aby rodzic, który nie wywiązuje się ze spotkań z dzieckiem także
                            > ponosił konsekwencje, czy tak

                            Tak - uważam, że można to zrobić jednym zapisem tak ja napisałam powyżej.
                            • mediator.org no, to ciekawe... 09.07.10, 23:37
                              ... byłoby to niezgodne z prawem, bo do "kontaktów rodzinnych" nikogo zmusić się
                              nie da.
                              Ani do bycia mamą ani tatą...
                              To są jednak dwa różne problemy - problem rodzica, który pragnie kontaktów z
                              dzieckiem lecz są mu utrudniane i tego, który ma kontakty, lecz ich unika.
                              Warto się zastanowić nad tym o czym piszesz, bo jest to bardzo istotny problem!
                              Ale chyba w oddzielnym wątku, aby wszystkiego nie pomieszać.
                      • virtual_moth Re: :) 09.07.10, 23:38
                        mediator.org napisała:


                        > A teraz proponuję zająć się tematem wątku smile
                        > virtual również smile

                        Na mnie nie licz. Po tym jak olałaś moje pytania do Ciebie w watku o matce odcinającej biologicznego ojca od dziecka, nie poczuwam się do niczegosmile Oczywiście brak Twojej odpowiedzi w tamtym watku tez jest odpowiedzią, ale to tylko utwierdza mnie w przekonaniu, ze dyskusja z Tobą nie moze byc poważna, co więcej, mogę sobie pozwolic na delikatne i niemerytoryczne podszczypywanie Ciebiesmile Tak to jest, gdy zarzuca się komuś kłamstwo i niekompetencję, a po usłyszeniu kontrargumentów wycofuje się rakiemsmile
                        • mediator.org ........ 10.07.10, 00:14
                          virtual, w tamtym wątku byłaś tak chaotyczna, iż ciężko było Ci odpowiadać.
                          Mnożyłaś historie, nieprawdopodobne scenariusze.
                          Miałaś mnóstwo zarzutów, lecz na moje prośby o zacytowanie słów, zwrotów, które
                          mi zarzucałaś milczałaś. Ciężko mieć kontrargumenty na coś, co nie jest
                          argumentem wink
                          Jeśli chcesz coś ze mną jeszcze wyjaśnić - zapraszam na maila. (to lepsza droga
                          niż trollowanie wink) i zaśmiecanie kolejnego tematu.
                          Ten wątek nie dotyczy Twojej frustracji ani tamtego wątku.
                          Wiesz, to już było, to już za tobą wink))

                          No i naprawdę nie będę płakać, gdy zamilkniesz w tej dyskusji wink
                          Choć jak zdążyłam cię poznać... nie dasz rady wink))
                          Tak więc trzymaj się tematu wątku a wszystko będzie dobrze wink
      • kasiamasia Re: utrudnianie kontaktów z dzieckiem... 09.07.10, 21:17
        Tez zostalam oszkalowana w papierach sadowych, ze utrudnialam ojcu kontakty z
        dzieckiem!!!!!
        A to ja blagalam, plakalam, zaklinalam zeby znalzl chwilke
        i raczyl sie spotkac z naszym 11-12 letnim synem:
        udalo mu sie 3 razy (jakies 4-5 godzin razem) przez pierwsze 6 miesiecy po jego
        wyprowadzce.
        "Nowa Pani" byla bardzo absorbujace, a moze po prostu bylo mu tak wstyd swojego
        zachwania ze nie mogl sporzec w twarz wlsnemu dziecku
        Mam jeszcze gdzies kopie 60+ e-maili w tej sprawie.....
        Jemu takze nigdy nie udalo sie przyjechac na czas
        (zeby syna odebrac lub przywiezc do domu).
        Ciagle cos mu wypadalo i nie mogl go brac w jego weekendy...
        Od 4 lat syn ma wlasny telefon komorkowy (za ktory ja place)
        i do tej pory musze wysluchiwac ze syn do niego nie dzwoni...
        Ja zawsze myslalam ze telefon to takie urzadzenie,
        ktore dziala w obie strony.
        W dalszym cigu slucham pretensji Ex na temat wizyt w jego domu
        bo syn (juz teraz student) bywa u niego tylko raz w miesiacu.
        Ciagle slysze pretensje o pieniadze na utrzymanie syna
        pomimo ze nie zobaczylam grosza alimentow na syna przez ostatnie 13 miesiecy (
        caly czas poza uczelnia mieszka u mnie i tutaj ma swoj dom):
        to ja place za jedzenie, ubranie, telefon, duperele .......

        Jezeli masz pretensje do Ex i chcesz mu sie nauprzykrzac
        to powod do awantury sie zawsze znajdzie........
        Najbardziej denerwuje teraz mojego Ex, jezeli nie odpowiadam na jego
        zaczepialskie maile, lub nie mam ochoty rozmawiac z nim przez telefon.
        Wszystkie pretensje co do ilosci czasu, ktory spedzaja moj syn ze swoim ojcem
        adresuje do nich: ich czas, ich zycie, co wypracuja to ich zycie.....
        Niezaleznie co robie i tak to moja wina:

        Tak dla informacji: zostalam wymieniona na mlodszy model
        (po 20 latach staran) po miesacach klamstw, oszustw, obietnic...
        A ze byla to kolejna pani/milosc zycia.......mnie juz wystarczylo.
        Nigdy nie ograniczalam kontaktow syna z ojcem i jego rodzina....

        Ale wyglada to ze moj Ex w dalszym ciagu szuka powodow
        do awantur, zaczepek.........
        Niby madry i wyksztalcony facet i nie rozumie ze ktos nie ma przyjemnosci
        przebywania w jego towarzystwie......
        • lima Re: utrudnianie kontaktów z dzieckiem... 09.07.10, 23:41
          Gdy kontakty uregulowane sa sądownie, to "dawanie" dziecka na ten czas i tylko
          na ten, utrudnianiem jest czy nie jest?
          Jeśli kontakty są uregulowane(zapewne przez brak porozumienia między rodzicami)
          a jedno z rodziców próbuje ich wymusić więcej pozasądownie, to kto ogranicza?
          Wymuszenie dodatkowych kontaktów jest równoważne po obu stronach: ojciec który
          chce więcej czasu dla siebie ogranicza automatycznie czas matki dla dzieci tak
          samo jak ogranicza matka jeśli nie stosuje się do wyznaczeń sądu i nie pozwala
          na spotkania z ojcem w jego terminie.

          W wielu przypadkach o "utrudnianie kontaktów" oskarżana jest strona, która
          stawia twardą granicę byciu nachodzonej po rozwodzie przez ex o dowolnej porze
          jakby nadal byli rodziną, "bo właśnie przechodziłem z tragarzami"
          i która chce rozpocząć oddzielne życie w którym ex będzie miał/a znikomy udział.
          Nie każdy po rozwodzie ma ochotę nadal się z ex intensywnie kontaktować, nie
          każdy się lubi z exem po rozstaniu, nie każdy ma ochotę na życie po rozwodzie w
          trójkątach z nowym i starym partnerem razem, ustalenie kontaktów z dziećmi
          normuje też granice wtrącania się którejś strony w życie drugiej "przy okazji"
          dzieci.

          Po rozwodzie kontakt z dziećmi zawsze będzie utrudniony. Choćby przez
          niemieszkanie razem i częsty brak prawa do wchodzenia do domu byłej/go kiedy się
          chce. Niektórzy tego nie mogą przeżyć, inni, nie potrafiąc po rozwodzie
          samodzielnie nawiązać więzi z dzieckiem równiez o "ograniczanie" oskarżają matkę
          (bo jak to , jego rodzone dziecko za ojcem nie przepada?to musi być matki wina).
          Co człowiek to historia, zapewne są rodzice naprawdę utrudniający drugiej
          stronie dostęp do dzieci, lecz osobiście takich nie znam.
          • virtual_moth Re: utrudnianie kontaktów z dzieckiem... 10.07.10, 00:37
            lima napisała:

            >. Niektórzy tego nie mogą przeżyć, inni, nie potrafiąc po rozwodzie
            > samodzielnie nawiązać więzi z dzieckiem równiez o "ograniczanie" oskarżają matk
            > ę
            > (bo jak to , jego rodzone dziecko za ojcem nie przepada?to musi być matki wina)


            Ja czesciej obserwuję bardziej optymistyczne historie. Ojciec, który w związku z matką/w małżenstwie olewał wspólne dziecko, nagle po rozstaniu staje się OJCEM. Poświęca dziecku więcej czasu niż podczas mieszkania z nim. Nawet jesli to tylko McDonaldy i niedzielne ojcowanie, to i tak o wiele więcej niż ojciec oferował dziecku będąc w związku z matką. Takich historii czytuję coraz więcej, na przemian oczywiscie z tymi, gdzie "wspaniały" ojciec po rozstaniu kompletnie dziecko olewa - niestety to nadal standard.

            Wyręczę tutaj naszego kochanego mediatora, który pewnie ma pięć konspektów na ten temat. Oczywiscie rola ojca dochodzącego jest bardzo trudna. NIKT z nas nie jest idealnym rodzicem, wszyscy popełniamy błędy. Ja jestem w stanie zrozumiec faceta, którego rolą w rodzinie było zarabianie kasy - ciągle pracuje, ciągle zmęczony, mało czasu na dziecko. Nie dziwię się, że taki ojciec traci całkowicie więź z dzieckiem po rozstaniu, choc imho równie często dochodzi do "rehabilitacji" ojcostwa. Matka tez ma prawo miec obiekcje, by nagle dawac dziecko pod wyłączną opiekę gosciowi, który widywał je 10 minut dziennie. Stąd własnie rodzą się te wszelkie "utrudnienia" i dlatego tak trudno dogadac się co do sprawowania opieki nad dzieckiem po rozwodzie. Czestym problemem (czego mediator pewnie w konspekcie nie zawarła) jest faktyczna nieznajomość rzeczy przez ojców. Nie wiedzą jak się opiekowac dzieckiem, bo nadal w Polsce przeważa model rodziny, gdzie to matka się dzieckiem zajmuje (+ pracuje na etacie). Czytuję o sytuajcach, gdzie matki dla swiętego spokoju przymykają oczy na nawet ewidentne zagrozenia zdrowia dziecka, które jest pod opieką "niezorientowanego" ojca. Rozumiem je, mimo ze sama wolałabym zapłacic grubą karę niz narazic dziecko na uraz czy chorobę i dlatego nie dziwię się przypadkom "utrudniania" kontaktów.
            • mediator.org Re: utrudnianie kontaktów z dzieckiem... 10.07.10, 00:48
              To co napisałaś jest opisem jednej z możliwych sytuacji (nawet udało ci się
              opisać sensownie wink)
              W takich sytuacjach może być etap przejściowy, gdy "uaktywniony" tata po
              rozwodzie, który wcześniej był tatą przez 10 minut dziennie, uczy się być tatą.
              Dobrze, że piszesz, iż wszyscy rodzice popełniają błędy. Tak, lecz niektórzy je
              zauważają i chcą naprawić, a inni tkwią coraz zacieklej na swoich okopanych
              pozycjach, ze szkodą dla dziecka.
              Jednak co z rodzicem, który pomimo upływających lat od rozwodu, nadal nie radzi
              sobie z emocjami związanymi z całą tą sytuacją i utrudnia kontakty?
              • virtual_moth Re: utrudnianie kontaktów z dzieckiem... 10.07.10, 01:20
                mediator.org napisała:


                > Jednak co z rodzicem, który pomimo upływających lat od rozwodu, nadal nie radzi
                > sobie z emocjami związanymi z całą tą sytuacją i utrudnia kontakty?

                Myślę, że też potrzebuje osoby, która go zrozumie i nauczy opanować złość i frustrację. Jak rozumiem Ty zajmujesz się tylko niedzielnymi tatusiami, skoro nie rozumiesz co moze kierować matką utrudniającą kontakty? Zastanawiam się, gdzie tu miejsce na jakąkolwiek mediację, no chyba ze jest to cos w stylu "nie badź głupią suką tylko pozwól zuczkowi zabrac dziecko do McDonalda" ;P
                • mediator.org Re: utrudnianie kontaktów z dzieckiem... 10.07.10, 01:39
                  virtual, po raz kolejny zafiksowałaś się na mojej skromnej osobie.
                  Znowu odbiegasz od tematu, znowu robisz wszystko, aby się wyżyć.
                  No, może jeszcze nie "wszystko"...
                  Znowu jakieś zarzuty wyssane z palca:
                  "Ty zajmujesz się tylko niedzielnymi tatusiami, skoro nie
                  > rozumiesz co moze kierować matką utrudniającą kontakty?"

                  ...że o niewyszukanym języku nie wspomnę...

                  Rodzic, który przez lata nie znajduje jak proponujesz "osoby, która go zrozumie
                  i nauczy opanować złość i fru
                  > strację." i ogólnie ze swoimi emocjami sobie nie radzi ma poważny problem,
                  który rzutuje na dziecko.
                  A wówczas nie pomoże mu "osoba, która go zrozumie". A jedynie specjalista (i to
                  też nie zawsze...).
    • sauber1 Re: Więzienie dla mam? 10.07.10, 00:36
      Co znowu mi strzeliło do głowy by odświeżyć stary wątek ?
      Chyba mam nadmiar jakiejś tajemnej energii?
      Pozdrawiam wszystkich, życzę więcej uśmiechu smile
      • sauber1 Re: Więzienie dla mam? 10.07.10, 01:32
        virtual_moth napisała:

        > Matka tez ma prawo miec obiekcje, by nagle dawac dziecko pod wył
        > ączną opiekę gosciowi, który widywał je 10 minut dziennie. Stąd własnie rodzą s
        > ię te wszelkie "utrudnienia" i dlatego tak trudno dogadac się co do sprawowania
        > opieki nad dzieckiem po rozwodzie. Czestym problemem (czego mediator pewnie w
        > konspekcie nie zawarła) jest faktyczna nieznajomość rzeczy przez ojców. Nie wie
        > dzą jak się opiekowac dzieckiem, bo nadal w Polsce przeważa model rodziny, gdzi
        > e to matka się dzieckiem zajmuje (+ pracuje na etacie). Czytuję o sytuajcach, g
        > dzie matki dla swiętego spokoju przymykają oczy na nawet ewidentne zagrozenia z
        > drowia dziecka, które jest pod opieką "niezorientowanego" ojca. Rozumiem je, mi
        > mo ze sama wolałabym zapłacic grubą karę niz narazic dziecko na uraz czy chorob
        > ę i dlatego nie dziwię się przypadkom "utrudniania" kontaktów.


        Wszystko ładnie pięknie lecz do tego jeszcze jest nieodzowna dobra wola sądu.
        Pozwolicie podeprę to na własnym przykładzie, przed laty sam w sądzie
        zaproponowałem matce dzieci, że jej pomogę, osobiście zaopiekuję się dziećmi by
        mogła rozwiązać swoje problemy życiowe. Spotkałem się ze zdziwieniem, otrzymałem
        serię pytań, a między innymi jak ja to sobie wyobrażam, odparłem atak w bardzo
        prosty sposób, nie było to trudne gdyż i tak to ja dzieciom gotowałem,
        odrabiałem z nimi lekcje, większość czasu spędzałem, podkreśliłem że jak zajdzie
        taka konieczność załatwię sobie emeryturę od ręki, by mieć na wszystko czas ,
        ale po kilku miesiącach okazało się, że niestety nie przekonałem tak do końca
        sądu. albo moją z inną pomylono sprawą?
        Od dziecka mi wpajano że tylko konsekwentne działania prowadza do celu.
        Matka dzieci (a formalnie jeszcze żona) robiła swoje, realizowała swój
        świetlanej przyszłości plan życia, a ja opiekowałem się dziećmi utrzymywałem
        dom i jeszcze płaciłem jej alimenty, co prawda symboliczne tylko, ale bolało jak
        jasna cholera że ktoś inny, obcy kosztem dzieci żyje. Oczywiście że załatwiłem
        sobie emeryturkę, spłacałem dziwne przez nią ściągnięte długi z przed czasu
        rodzielności majątkowej (w sumie koszt jakiegoś mieszkania w bloku),
        Najtrudniejszy okres przeżyłem, dziś dzieci są ze mną tylko szkoda że mimo
        przyznanych sądownie alimentów nie chce ich płacić, być może milionerzy nie
        muszą ?
        • tautschinsky Re: Więzienie dla mam? 10.07.10, 19:56
          sauber1 napisał:


          > Najtrudniejszy okres przeżyłem, dziś dzieci są ze mną tylko szkoda że mimo
          > przyznanych sądownie alimentów nie chce ich płacić, być może milionerzy nie
          > muszą ?


          Nie, milionerzy muszą płacić i to wysokie alimenty.

          Nie muszą - w praktyce - matki.

          Mało który ojciec opiekujący się dziećmi w Polsce
          otrzymuje alimenty a jeśli już są one na poziomie
          symbolicznym - 100 zł miesięcznie. Sąd łatwo daje
          się przekonać, że matka takiego dziecka ma już inne
          dzieci lub że nie pracuje, bo zajmuje się innymi
          swoimi dziećmi i HAŃBĄ jest oczekiwanie ojca dziecka/i,
          by matka mu (bo w tym przypadku to tylko wybieg, że
          na dzieci - prosto z sądu! tekst sędziny!) płaciła
          pieniądze dorosłemu, zdrowemu mężczyźnie.
          • sauber1 Re: Więzienie dla mam? 10.07.10, 20:21
            tautschinsky napisał:


            > Nie, milionerzy muszą płacić i to wysokie alimenty.
            >
            > Nie muszą - w praktyce - matki.
            >
            > Mało który ojciec opiekujący się dziećmi w Polsce
            > otrzymuje alimenty a jeśli już są one na poziomie
            > symbolicznym - 100 zł miesięcznie. Sąd łatwo daje
            > się przekonać, że matka takiego dziecka ma już inne
            > dzieci lub że nie pracuje, bo zajmuje się innymi
            > swoimi dziećmi i HAŃBĄ jest oczekiwanie ojca dziecka/i,
            > by matka mu (bo w tym przypadku to tylko wybieg, że
            > na dzieci - prosto z sądu! tekst sędziny!) płaciła
            > pieniądze dorosłemu, zdrowemu mężczyźnie.



            Sąd wyrokiem postanowił, że to matka mi ma płacić alimenty na troje dzieci po
            symboliczne 200 zł co razem daje 600.-, może to nie wiele ale zawsze.
            Egzekucja minio iż osiąga miliony jest bezskuteczna bo w szarej strefie, czy na
            pograniczu prawa para się pozyskiwaniem namacalnych korzyści? A to co media
            podają, że jakieś umowy przelewu wierzytelności na kwotę około 28 mln złotych z
            ponad trzydziestoma osobami, ok nie ważne, ale milion już wzięty, to tytuł mln
            jakby nie patrzył się należy, a dla dzieci nie ma i postanowienia, wyroki
            jakichś tam sądów są cienkie.
            Tak, to mój problem z którym walczę, a właściwie to nawet już nie ma po co
            chodzić do sadu ...?
      • to.ja.kas Re: Więzienie dla mam? 10.07.10, 18:22
        Szczerze mówiąc Sauber nie mam pojęcia co Cię napadło i dlaczego ten?
        • sauber1 Re: Więzienie dla mam? 10.07.10, 19:43
          to.ja.kas napisała:

          > Szczerze mówiąc Sauber nie mam pojęcia co Cię napadło i dlaczego ten?


          Teraz się zastanawiam czy to ja sam napisałem ??? wink
          • to.ja.kas Re: Więzienie dla mam? 10.07.10, 20:33
            Myśl, myśl chłopaku. Czasami wychodzą Ci piękne wątki...jak nie podpierasz się
            czyimiś pomysłami wink
        • sauber1 Re: Więzienie dla mam? 10.07.10, 20:46
          to.ja.kas napisała:

          > Szczerze mówiąc Sauber nie mam pojęcia co Cię napadło i dlaczego ten?
          >


          Nagle doznałem olśnienia i przypomniało mi się, że jednak w życiu dzieje się to
          czego tak bardzo byśmy nie chcieli, w dodatku często tak kierujemy swoimi
          myślami, że nawet najstraszniejszy scenariusz nie do uniknięcia, a chodzi mi
          pogłowie myśl pewnego starszego człowieka, który od lat był ociemniały bardzo
          poniewierany przez najbliższych ...
          Podoba mi się też psychomanipulacyjne wykorzystywanie wiary na pokaż i dla
          osiągnięcia niekoniecznie zacnych planów ...

          (Żądali bilionów, zdobyli ponad milion)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka