Dodaj do ulubionych

Emigracja do Kanady

16.10.09, 13:18
Witam
Nie orientowałam się jeszcze szczegółowo czy mam szanse na uzyskanie
wizy na stały pobyt lub wizy w Kanadzie, ale z informacji które
uzyskałam niestety wynika, że niezbyt duże.
Znam tylko języka angielski w stopniu komunikatywnym, ale planuję
wyjechać za rok, więc z pewnością podniosę znajomość języka, planuję
się intensywnie uczyć,a uczę się dość szybko.
Mam wykształcenie wyższe, skończyłam historię i prawo (te kierunki to
z pewnością największy prblem) Teraz już drugi rok pracuję jako
adwokat, wcześniej przez 4 lata pracowałam w kancelarii adwokackiej
jako aplikant (robi się to wszystko co adwokat, tyle, że nie ma
tytułu), mam więc 6-letnie oświadczenie zawodowe.
Pewnie zastanawiacie się dlaczego chce wyjechać, po pierwsze zawód
adwokata, przynajmniej tego początkującego nie przynosi tyle pieniedzy
aby trzymać sie go za wszelką cenę. Poza tym rozwodzę się po 10 latach
małżeńtwa(pobralismy się w wieku 21 lat), a miasto w którym mieszkam
jest opanowane przez rodzinę mojego męża, tzn. większość z nich
pracuje w moim zawodzie i cieszą się poważaniem środowiska, więc i tak
musiałabym się wyprowadzić do innego miasta. Zaczynanie od zera w moim
zawdzie naprawdę nie jest wesołe.
Wiec jeśli mam zacząć od zera wolę to zrobić w miejscu w którym zawsze
chciałam mieszkać.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że na pewno w Kanadzie nie będę
pracować w swoim zawodzie.Przyznam szczerze, że jakoś bardzo tego nie
żałuję.
Aha w czasie studiów przez 3 miesiące pracowałam w USA w ramach
programu work& travel.
Będę też dysponowała pewną sumą pieniędzy, więc przez pierszy rok,
dwa nie muszę jakoś intensywnie pracować, mogę np. zrobić jakiś kurs,
czy zaliczyć szkołę.Zastanawiałam się też czy tutaj nie zrobić
jakiegoś kursu aby zwiększyć szanse na odpowiednią wizę.
No i planuję wyjechać z 11 letnią córką.

Macie może jakieś pomysły na program na który mogłabym się załapać?.


Tylko proszę nie piszcie, że jestem wariatką, wiem że to trochę
szalone. Ale przez całe życie starałam się być mega odpowiedzialana i
nie do końca dobrze na tym wyszłam. Poza tym wiem ,że w Kanadzie i na
emigracji nie jest tak różowo.

No i z góry dziękuję za pomoc.


Obserwuj wątek
    • jlow Re: Emigracja do Kanady 21.10.09, 11:42
      Bardzo dobry kierunek wybrałaś. Życzę aby Ci się udało.
      pozdr
      • kotwbuciorach Re: Emigracja do Kanady 24.10.09, 21:33
        A Twoj byly pusci corke za granice? Czy nie bedzie chcial jej zatrzymac w
        kraju? Czt przpadkiem nie bedzi epotrzebna jego zgoda na pismie,ze sie zgadza na
        to by corka jechala z Tob aza granice, na stale?
    • argonauta-ltd Re: Emigracja do Kanady 22.11.09, 16:26
      Widze, ze jestes zdesperowana osoba, ktora zlapala sie mysli
      wyjechania do Kanady i ma to byc ucieczka i lekarstwo na dosc
      nieudane zycie. Zyc Ci sie nie chce w miejscu, gdzie mieszkasz, bo
      wszyscy Cie znaja jako byla zone pana Xinskiego, ktory na dodatek ma
      wplywowa rodzine i zawodzie, w ktorym praktykujesz.

      Zdarza sie. Mieszkasz jednak w kraju, w ktorym jest 40mln ludzi a
      kraj nalezy do wiekszych w Europie. Jak chcesz uciec i zaczac zycie
      od nowa i na dodatek byc anonimowa, to na Twoim miejscu wybralbym
      sobie niewielkie miasteczko na drugim koncu Polski jakies Krosno,
      jezeli mieszkasz na przyklad w srodkowej albo polnocnej Polsce.

      Znajdz sobie niewielkie miasteczko, w ktorym bedziesz jedynym
      adwokatem albo jednym z trzech i zakotwicz tam swoje zycie, wrosnij
      w srodowisko, moze zacznij dzialac politycznie, w malym miescie
      bedzie Ci nie tylko latwiej zyc ale tez bedziesz miala satysfakcje z
      zycia. Bedziesz wszystkich znala, ludzie beda Cie szanowali a Ty
      bedziesz miala poczucie bezpiecznego zycia wsrod swoich.

      Nie ma co gonic za kariera w wielkim miescie, bo to przewaznie uluda
      i nie prowadzi do niczego za wyjatkiem stresu.
      W malym miescie szybciej sie urzadzisz, kupisz ladny dom, luksusowo
      go wyposazysz, wychowasz porzadnie dziecko wsrod swoich.
      W dobie tak rozwinietych srodkow masowego przekazu, male miasto ma
      tylko same plusy. Zycie zdrowsze i tansze a na wakacje i po zakupy
      bedziesz mogla jezdzic nawet do Paryza.
      Masz tez chyba jakas wlasna rodzine, matke ojca, rodzenstwo. Moga
      mieszkac daleko ale to zawsze w tym samym kraju wiec wizyty sa
      mozliwe i to czeste.

      Opuszczenie kraju to decyzja na cale zycie. Jezeli chcesz sprobowac,
      jak smakuje tulaczka radze wziac miesiac urlopu i pojechac na
      glupiego do Londynu albo Dublina i sprobowac znalezc prace. Jezeli
      prace znajdziesz, przepracujesz tam swoje wakacje i nie bedziesz
      chciala wracac, wez bezplatny urlop na 3 miesiace i dopiero po tym
      okresie czasu zdecyduj, co chcesz robic w zyciu i jak zyc. Zobaczysz
      na ile znasz jezyk, troche sie nawet poduczysz.

      Radze tez nie opuszczac na ten okres swojego dziecka, bo nie warto
      narazac dziecko na stresy. Dobra matka nie opuszcza dziecka ale
      zawsze zabiera je z soba.

      Zawsze dziwi mnie dlaczego ludzie, ktorzy moga obecnie wyjechac bez
      zadnego problemu do UK albo Irlandii rwa sie na sile na przyklad do
      Kanady. Jezeli jest komus trudno w UK czy Irlandii nie da sobie na
      pewno rady w Kanadzie i to trzeba zrozumiec.

      Miedzy Toba a mna jest roznica 1,5 pokolenia. Pewnie masz jakies 30-
      32 lata. Ja i moja zona wyjechalismy z Polski w 1985 roku, kiedy
      Polska byla zupelnie innym krajem i bardzo sie nam w niej nie
      podobalo - nie zeby teraz nam sie podobalo, teraz nawet bardziej nam
      sie nie podoba.


      Ja mialem doktorat z inzynierii a moja zona 2 miesiace przed
      wyjazdem zdala egzamin po aplikacji sedziowskiej.

      Przyjechalismy do Kanady z dwojgiem dzieci 3 i 4 lata.
      Zycie zaczelo byc prawdziwa udreka. Ja znalem dobrze angielski ale
      nikt nie chcial mnie przyjac do pracy wiec zaczalem wykonywac prace,
      ktore robili w Polsce technicy. Moja zona znala duzo lepiej
      angielski i nawet biegle francuski ale nie mogla znalezc pracy, o
      swiom zawodzie mogla zapomniec, bo zeby praktykowac w Kanadzie
      musialaby powtorzyc cale studia od poczatku do konca. Inny kraj inne
      prawo i tyle. Zajmowala sie wiec naszymi dziecmi. Taka sytuacja zle
      sie odbila na jej samopoczuciu. Moje samopoczucie bylo takze zerowe,
      bo nic z pracy nie mialem za wyjatkiem kilku dolarow a i tego
      niespecjalnie duzo.

      W koncu, po kilku latach uczenia sie, zarowno zona i ja zaczelismy
      wychodzic na swoje. Zona skonczyla kanadyjski college i zaczela
      pracowac jako technik roentgenolog a ja zaczalem uczyc na uczelni.
      Po kilku latach zycia w Kanadzie znalezlismy dobre prace w US i
      przenieslismy sie do cieplego klimatu. Mieszkamy w spokojnym
      akademickim miasteczku, mamy spokojne, bezpieczne zycie.

      Zycie, ktore tak ciezko zaczelo sie dla nas w Kanadzie stalo sie
      duzo ciekawsze i owocniejsze w US.
      W naszym wypadku nie zalujemy, ze wyjechalismy,chociaz oplacilismy
      to bardzo ciezkim zyciem na poczatku, bieda i utrata wysokiego
      statusu spolecznego. Odrabianie tego, co zostawilismy zajelo nam
      cale lata i wcale nie bylo latwe.

      Moje pokolenie jest jednak pokoleniem twardzieli, ktore zaciskalo
      zeby i robilo to trzeba bylo robic aby dojsc do swego. Szczegolnie
      silne i zdeterminowane byly nasze zony i dziewczyny. Nie wiem czy
      bez nich wiekszosc znajomych Polakow zaszlaby daleko.


      Twoje pokolenie nie nalezy do najsilniejszych, widzialem i poznalem
      obecnych 30 latkow polskich nie moge powiedzec, zeby zrobili na mnie
      pozytywne wrazenie. Ty masz jakies tam marzenia ale nie zdajesz
      sobie sprawy z konsekwencji, jakie poniesiesz przeprowadzajac sie do
      Kanady.

      Nie znasz biegle jezyka,
      nie bedziesz miala zadnych kwalifikacji,
      nie bedziesz umiala nic robic, co da ci zatrudnienie,
      a bedziesz miala dziecko na utrzymaniu,
      bedziesz tez miala 30 pare lat a wiec bedziesz juz w kategoriach
      emigranckich wcale niemloda osoba,
      bedziesz kompetnie sama jak palec,
      na dodatek nie bedzie w okolicy zadnej rodziny.
      Od domu bedzie Cie dzielic Ocean Atlantycki i trzeba bedzie tam
      leciec najmniej 9 godzin samolotem.
      Sytuacja nie do pozazdroszczenia.

      Nikt tez nie wyciagnie do Ciebie pomocnej reki. Biedakami w Kanadzie
      zajmuje sie rzad i mozesz liczyc wylacznie na wspolczucie urzednikow
      panstwowych ale tylko w godzinach urzedowania. Na Polakow nie masz
      co liczyc i tak jest wszedzie poza Polska. Moze sie jednak zdarzyc,
      ze Polak Cie wykorzysta.

      Ja jestem bardzo zadowolony ze swojej emigracji, byla to dobra
      decyzja. Czy gdybym wiedzial, co mnie czeka, i ile trudnosci bede
      musial pokonac, to w dalszym ciagu zdecydowalbym sie wyjechac?


      NIE

      Sa jednak ludzie, ktorzy nie korzystaja z doswiadczen innych i
      wszystkiego musza sami sprobowac. Mam nadzieje, ze nie nalezych do
      tych ludzi, bo co tu duzo mowic, zmarnujesz sobie zycie.

      I nawazniejsze. Zauwazylem, ze jak wiekszosc wspolczesnych mlodych
      Polakow po prostu nie szanujesz sie, nie znasz swojej wartosci i
      jest ci obojetne, co bedziesz robila w zyciu aby tylko nie bylo to
      zbyt klopotliwe. Z takim podejsciem do zycia nie tylko daleko nie
      zajedziesz ale takze pozwalasz soba pomiatac innym, bo ludzie
      traktuja cie tak jak im na to pozwalasz i uczysz ich stosunku do
      siebie a poniewaz nie zalezy ci masz nieciekawe zycie.
      Nie mozna samowolnie przekreslac swojego zycia swoich studiow i
      osiagniec tylko dlatego, ze cos sie tam nie udalo. Jesli bedziesz
      tak robic, zycia ci nie starczy na ciagle zaczynanie od nowa i na
      robienie planow.
      Juz masz 30-35 lat, urzadzanie sie w Kanadzie zajmie cie jakies 10-
      lat w najlepszym wypadku, 15 w najgorszym i to tylko wtedy, jezeli
      bedziesz miala jakis plan na zycie a jak nie bedziesz miala, to moze
      sie zdarzyc, ze sie wcale nie urzadzisz i stracisz 15 lat zycia
      nadaremnie w obcym panstwie, bedziesz miala wtedy 50 lat, zadnych
      perspektyw w zyciu a do Polski nie bedziesz miala po co wracac, bo
      nikomu niepotrzebne 50 latki bez pieniedzy, bez znajomosci nowych
      realiow w kraju.
      Jednym slowem bedziesz dokladnie w sytuacji w ktorej jestes obecnie
      tylko starsza o 15 lat.

      Dlatego zastanow sie. I zacznij szanowac swoje zycie i to co masz.
      • marguyu Re: Emigracja do Kanady 23.11.09, 11:36
        Argonauto,
        nie przesadzasz?
        Wyjezdzajac byles w jej wieku. Dlaczego odmawiasz jej decydowania o
        wlasnymzyciu. Pisze, ze zdaje sobie sprawe z tego, ze emigracja nie
        jest latwa oraz o tym, ze niejest kurczowo przywiazana do
        wykonywanego zawodu.
        Po tylu latach poza krajem i wlasnych doswiadczeniach nie dotarlo do
        ciebie jeszcze to, ze wyuczony zawod nie jest zawodem definitywnym?
        Wiem o czym mowiesz, bo takze wyjechalam w polowie lat '80. Jedyna
        roznica, to to, ze maz nie jest Polakiem. Cala reszta potoczyla sie
        mniej wiecej tak samo. Chcialam miec dobra prace wiec poszlam do
        szkoly i na studia. Zrobilam wszystko od nowa i nie zaluje. I wiesz
        co? Po kilkunastu latach rznelam o beton kariere, pozycje spoleczna
        i wszystkie zewnetrzne oznaki zyciowego sukcesu tylko po to zeby zyc
        jak mi sie podoba.
        Takw wiec wszystko jest wzgledne , a ty czasami piszesz takim tonem
        jakbys byl jedyna osoba znajaca prawdy objawione.
        • robson.5 Re: Emigracja do Kanady 23.11.09, 14:17
          no moze i masz racje dziewczyno, ale jest w tym wszystkim jeden
          catch: 30 letni Polacy teraz nie sa tacy sami jacy byli 30 letni
          Polacy 20 lat temu no i wielu wydaje sie, ze wie co ich czeka i ze
          sa silni do momentu, kiedy nie zderza sie z prawdziwymi klopotami.

          Ci Polacy, ktorych od do czasu ogladam w UK, jak tam bywam to
          straszne mieczaki i pozbawione podstawowej kultury polactwo.
        • pia.ed Re: Emigracja do Kanady 23.11.09, 19:33
          marguyu napisała:
          ... takze wyjechalam w polowie lat '80. Jedyna roznica, to to, ze
          maz nie jest Polakiem.


          Wlasnie to, ze "maz nie jest Polakiem" stanowi zasadnicza ROZNICE
          miedzy Toba,
          a innymi emigrantami, w tym i autorka listu.
          W nowym kraju mialas oparcie tak finansowe jak i psychiczne w kims
          kto mowil jezykiem kraju emigracji.
          Nie musialas mieszkac w czteroosobowym pokoju, zmywac w restauracji,
          a nocami uczyc sie jezyka ...
          Moglas pozwolic sobie na komfort podjecia nowych studiow,
          przypuszczam ze dziennych ...
          Nie znaczy, ze mialas droge wyslana rozami, ale nie byla pokryta
          tylko cierniami, jak kogos kto wyjezdza zupelnie w ciemno do kraju,
          gdzie jedynym miejscem o ktorym cos wie jest lotnisko, bo na nie
          jest wystawiony bilet ...
          • gassarbajter Emigracja do Kanady, czy warto ? 24.11.09, 01:08
            zgadzam sie ze wszytkimi ,macie racje !!


            ale ja wyjechalem z Polski jako mgr." od spraw niewaznych"
            a do dzis w Kanadzie jestem zwyklym spawaczem !!!

            W Polsce jezdzilem "Syrenka" [ ktora mi w koncu ukradli],tu
            jezdze Lexusem
            w Polsce mieszkalem w betonowym bloku z wiecznie popsuta
            winda,tu mam domek wsrod swierkow i piekne miasto pod nosem.

            w Polsce chodzilem na wystepy choru parafialnego lub
            harcerskiego ,tu korzystam ze spotkan i wystepow swiatowych slaw
            muzyki.

            w Polsce wyjezdrzalem na wczasy zakladowe na polu namiotowym
            z zakladowa garkuchnia i nocnymi libacjami alkocholowymi,tu
            korzystam z slonecznych plaz Florydy lub Acapulco

            to tyle.
            • kagan_pl Re: Emigracja do Kanady, czy warto ? 09.01.10, 11:08
              NIE!
              A ja, w PRLu, choc do PZPR nie nalezalem, to mieszkalem w domku
              (murowanym ze wszystkimi wygodami), jezdzilem na poczatku Syrenka,
              ale pozniej wloskim Fiatem i VW busem, pracowalem na wyzszej uczelni
              a pozniej w instytucie naukowym i w handlu zagranicznym, jako iz
              znalem zawsze dobrze jezyki obce.
              Na emigracji pracwalem najpierw jako programista komputerow i
              analityk w bankach, a pozniej zrobiem studia podyplomowe z ekonomii
              i doktorat z nauk politycznych. Mieszkalem w domku, tyle ze
              drewnianym i jezdzilem dobrymi, japonskimi samochodami. Zarowno w
              Polsce jak i na emigracji chodzilem na koncerty, do opery, na
              wystawy itp.
              Niestety, australijskie doktoraty nie sa uznawane w Polsce, stad
              obcnie pracuje na uniwersytecie na zachodzie Europy.
              Gdybym w roku 1982 wiedzial tyle, co dzis, to bym wyjechal z
              Polski, ale nigdy z Europy
              ...
              lech.keller@gmail.com
    • chiefexecutiveofficer Re: Emigracja do Kanady 24.11.09, 01:46
      avellan napisała:

      > (...)Teraz już drugi rok pracuję jako
      > adwokat, wcześniej przez 4 lata pracowałam w kancelarii adwokackiej
      > jako aplikant (robi się to wszystko co adwokat, tyle, że nie ma
      > tytułu), mam więc 6-letnie oświadczenie zawodowe.


      O ile jest mi wiadomo, przynajmniej na preriach, member of the "bar association"
      moze zostac wylacznie osoba posiadajaca dyplom ukonczenia miejscowej uczelni.
      Oczywiscie nie oznacza to, ze trzeba powtarzac cale studia, ale przynajmniej rok
      koncowy (lata koncowe). W miedzyczasie mozna pracowac jako "paralegal".


      > Wiec jeśli mam zacząć od zera wolę to zrobić w miejscu w którym zawsze
      > chciałam mieszkać.

      Brzmi cieplo.

      > Oczywiście zdaję sobie sprawę, że na pewno w Kanadzie nie będę
      > pracować w swoim zawodzie.Przyznam szczerze, że jakoś bardzo tego nie
      > żałuję.

      No coz , trzeba sie zorientowac. Najlepiej konkretnie co do okreslonej prowincji.


      > No i planuję wyjechać z 11 letnią córką.

      Piekny wiek do wyjazdu...

      > Poza tym wiem ,że w Kanadzie i na
      > emigracji nie jest tak różowo.

      Niewiele osob sobie z tego zdaje sprawe !

      >
      > No i z góry dziękuję za pomoc.
      >
      >

      Pozdrawiam z prerii...

      CEO
      • kan_z_oz Re: Emigracja do Kanady 24.11.09, 03:14
        Popytaj moze tez na Forum kanadyjskim???

        forum.gazeta.pl/forum/f,23005,Kanada_i_jej_Polonia_.html
        i poczytaj o realiach na;

        forum.gazeta.pl/forum/f,20479,Kanada_jej_realia.html
        Pozdrawiam i zycze powodzenia
        Kan

        • nad_oceanem Mein Gott... 25.11.09, 02:44
          Ty nie chcesz wyjechac do Kanady, ty chcesz uciec ze swojego ukladu.
          Daj sobie spokoj, ochlon, przemysl, bo moze sie skonczyc tak ze po wydaniu "pewnej sumy" okaze sie ze nie masz innego wyjscia tylko wracac do Polski na tarczy, po wielkich rozczarowaniach. Jesli bardzo cie gdzies ciagnie jedz do UK albo innej Irlandii.
          • ratpole Re: Mein Gott... 25.11.09, 02:59
            nad_oceanem napisał:

            > Ty nie chcesz wyjechac do Kanady, ty chcesz uciec ze swojego ukladu.

            Domyslamy sie, ze twoj pobyt w Kanadzie jest i byl spowodowany wylacznie checia
            wyjazdu do Kanady hehehe
      • kolega_mtl Re: Emigracja do Kanady 27.11.09, 10:42
        Wiesz ty kto to jest paralegal???
        To osoba, ktora zajmuje sie pisaniem i ukladaniem roznych form pism
        prawnych. Uczy sie tego na specjalnym kursie jaki trwa zdaje sie 2
        lata.

        Prawnik z Polski nie ma pojecia o pisaniu takich pism po
        angielsku,raz poniewaz nie zna prawniczego pisma angielskiego,
        dwa nie ma pojecia o praktyce prawniczej w Kanadzie.

        W latach 80-tych bylo bardzo malo prawnikow w Albercie i przyjmowano
        tam polskich prawnikow, po polskich studiach na aplikacje do
        przyuczenia sie, nie trzeba bylo powtarzac studiow. To bylo jednak
        20 lat temu. Teraz jest inaczej i trzeba ukonczyc miejscowe studia a
        nie ostatni rok. Tutaj jest zupelnie inny system prawny niz w Polsce.

        Latanie na nic sie zda, trzeba sobie sprawic nowy garnitur.A ten
        garnitur jest dosc kosztowny.
        • pia.ed Re: Emigracja do Kanady 27.11.09, 11:03
          Chyba najwazniejszy problem zostal ominiety w dyskusji:
          jak dostac sie do Kanady?
          Bo chyba nie na podstawie stwierdzenia, ze Kanada podoba mi sie

          i chce spedzic tam reszte mojego zycia ... ;)
          ewentualnie popierajac to stwierdzeniem, ze w dziecinstwie czytalam
          ksiazke
          "Kanada pachnaca zywica" i juz wtedy zaczelam marzyc o
          wyjezdzie ...
          • nad_oceanem Niekoniecznie... 28.11.09, 01:33
            Kanada jest krajem do ktorego jest stosunkowo latwo emigrowac, prowincje typu Saskatchewan, Alberta, sa praktycznie nie zamieszkale i maja specjalistow co pies naplakal, jako ze nauka droga i nie wydaje sie byc rzadowym prorytetem.
            Wiec jak sie uprze to przyjedzie. Problem bedzie jak juz dojedzie i okaze sie ze nie jest w stanie utrzymac siebie i dziecka na poziomie do ktorego nawykla w Polsce. Samotne matki urodzone w Kanadzie maja bardzo ciezko, co dopiero taka pani ktora nie ma zawodu (na Kanade) ani prawdopodobnie jezyka. Porownywanie jej sytuacji do malzenstwa inzynierow albo panny ktora zlapala tubylca to absurd. Mialaby w Kanadzie duuuuuzo gorzej od nich. Szkoda o tym nawet pisac.




            pia.ed napisała:

            > Chyba najwazniejszy problem zostal ominiety w dyskusji:
            > jak dostac sie do Kanady?
            > Bo chyba nie na podstawie stwierdzenia, ze Kanada podoba mi sie
            >

            > i chce spedzic tam reszte mojego zycia ... ;)
            > ewentualnie popierajac to stwierdzeniem, ze w dziecinstwie czytalam
            > ksiazke
            > "Kanada pachnaca zywica" i juz wtedy zaczelam marzyc o
            > wyjezdzie ...
            • ratpole Re: Niekoniecznie... 28.11.09, 03:53
              nad_oceanem napisał:

              > nie jest w stanie utrzymac siebie i dziecka na poziomie do ktorego nawykla w
              Polsce.

              Chcielibysmy przeczytac wiecej o tym poziomie do ktorego nawykla w Polsce i od
              ktorego chce uciec do Kanady hehehe
              • nad_oceanem Re: Niekoniecznie... 28.11.09, 23:10
                Jako ex-mieszkaniec post-PGR-owskiego osiedla, z ktorego do najblizszego 5
                tysiecznego mniasta Polski D miales 2 godziny na rowerze, trudno ci zrozumiec
                ludzi ktorzy mieszkaja w domach z lazienkami okafelkowanymi wloska glazura. Czym
                skorupka za mlodu, sciur... Nie pogodziles sie jeszcze z tym ze do konca zycia
                bedziesz nosic slady krowiego gumna za paznokciami palcy nog? Hehehe...


                ratpole napisał:

                > nad_oceanem napisał:
                >
                > > nie jest w stanie utrzymac siebie i dziecka na poziomie do ktorego nawykl
                > a w
                > Polsce.
                >
                > Chcielibysmy przeczytac wiecej o tym poziomie do ktorego nawykla w Polsce i od
                > ktorego chce uciec do Kanady hehehe
                >
              • zawsze_mondry Re: Niekoniecznie... 17.12.09, 09:58
                > Chcielibysmy przeczytac wiecej o tym poziomie do ktorego nawykla w Polsce i od
                > ktorego chce uciec do Kanady hehehe
                >
                lepiej nie niech sie okaze ze jezdzila np toyota camry a nie buickiem z 1923 roku to moglbys znowu guli szukac przez tydzien.
                • ratpole Re: Niekoniecznie... 17.12.09, 17:17
                  zawsze_mondry napisała:

                  > lepiej nie niech sie okaze ze jezdzila np toyota camry a nie buickiem z 1923
                  roku to moglbys znowu guli szukac przez tydzien.

                  Nie przeginaj cieciu.
                  Bucik z 1923 roku to na oko jakies 3 toyoty.
                  A propos... posiadanie Hondy oczywiscie tez mnie dyskwalifikuje? hehehe

                  www.prewarbuick.com/cars/72/1923-Buick-55
              • wankuwrzyk Re: Niekoniecznie... 23.12.09, 06:14
                ratpole napisał:

                > nad_oceanem napisał:
                >
                > > nie jest w stanie utrzymac siebie i dziecka na poziomie do ktorego nawykl
                > a w
                > Polsce.
                >
                > Chcielibysmy przeczytac wiecej o tym poziomie do ktorego nawykla w Polsce i od
                > ktorego chce uciec do Kanady hehehe

                That was easy. W Polsce ludziska padaja jak muchy, przepraszam, jak paniska, juz
                przy -20, w Kanadzie frajerzy musza czekac na to samo az do -40.
                • kolega_mtl Re: Niekoniecznie... 23.12.09, 19:17
                  > That was easy. W Polsce ludziska padaja jak muchy, przepraszam,
                  jak paniska, juz
                  > przy -20, w Kanadzie frajerzy musza czekac na to samo az do -40.

                  Kolejne wywody filozoficzne prawdziwego polskiego glupka, ktory
                  wyrwal sie do Kanady. W Kanadzie w czesciach, gdzie jest sroga zima,
                  czyli na wschodzie zimy sa bardzo suche i mroz nie jest odczuwalny
                  nawet przy - 30 stopniach. zimy sa duzo przyjemniejsze niz w
                  Polsce, gdzie zimy dla odmiany sa wilgotne. Przy -15 stopniach w
                  Polsce zimno jest wyjatkowo przenikliwe i duzo trudniej je zniesc
                  niz -45 w Kanadzie.
                  • ratpole Re: Niekoniecznie... 23.12.09, 19:57
                    kolega_mtl napisał:

                    > Przy -15 stopniach w Polsce zimno jest wyjatkowo przenikliwe i duzo trudniej
                    je zniesc niz -45 w Kanadzie.

                    Zwlaszcza jak sie spi na dworze hehehe
                  • wankuwrzyk Re: Niekoniecznie... 24.12.09, 02:29
                    Ty pyzaty cwolu, gdzie sie taka glupota jak ty plodzi? To przechodzi wszelkie
                    granice, do jakiego stopnia mozna byc idiota? E, lemme guess ten diabelski
                    trojkat pomiedzy ta wsia gdzie psy doopami szczekaja, te druga gdzie uzywaja
                    zbiorczej beki do srania jako kalendarza, i ta dierewnia, gdzie hooy nocuje?
                    Zapjerdol jeszcze jakis numberek, wyrastasz mi tu na gwiazde, kagan juz sie boi,
                    hehehehe, a zdawalo by sie, ze jest nie do pobicia.
                    • starypierdola Czesiek, krajanie, ty pyzaty cwolu 09.01.10, 20:38
                      Nie denerwuj sie i nie slin. Szkoda Twego cennego zdrowia.

                      Nie znizaj sie do poziomu przecietnego formumowicza. W koncu Ty jestes Swir
                      Forumowy, a to zobowiazuje.

                      Twoj krajan z Moniek
                      SP
                  • fransus.dzordz Re: Niekoniecznie... 24.12.09, 04:23
                    kolega_mtl napisał:


                    > w Polsce, gdzie zimy dla odmiany sa wilgotne. Przy -15 stopniach w
                    > Polsce zimno jest wyjatkowo przenikliwe i duzo trudniej je zniesc
                    > niz -45 w Kanadzie.


                    tluku z kieleckiego , niedosc ze do szkoly miales pod gorke to jeszcze na krowich plackach zes sie na niej slizgal :


                    Generalnie w Polsce północnej i zachodniej przeważa klimat umiarkowany morski z łagodnymi, wilgotnymi zimami i chłodnymi latami ze sporą ilością opadów, natomiast we wschodniej części kraju zaznacza się kontynentalizm klimatu, z ostrymi zimami oraz gorętszymi i bardziej suchymi latami.
                    www.poland.gov.pl/Klimat,35.html


                  • starypierdola Nieprawda 24.12.09, 16:46
                    > W Kanadzie w czesciach, gdzie jest sroga zima,
                    > czyli na wschodzie zimy sa bardzo suche i mroz nie jest odczuwalny
                    > nawet przy - 30 stopniach. zimy sa duzo przyjemniejsze niz w
                    > Polsce, gdzie zimy dla odmiany sa wilgotne. Przy -15 stopniach w
                    > Polsce zimno jest wyjatkowo przenikliwe i duzo trudniej je zniesc
                    > niz -45 w Kanadzie.

                    Gdzies dzwonia, ale gdzie?

                    W takim np, Ontario czy w Montrealu jest duzo wilgotniej i duzo
                    zimniej niz w PL. I dla tego opady sniegu (wilgoc) sa olbrzymie w
                    porownaniu z PL.

                    'Sucho' jest w Albercie, Sazkachean czy czesciach Manitoby, ale tam
                    temperatury czesto spadaja do -40 C czy nawet - 50 C. A przy tej
                    temperaturze wilgotnosc sie nie liczy, bo jej w powietrzu
                    praktycznie nie ma.....

                    Klimatolog SP
            • pia.ed Re: Niekoniecznie... 17.12.09, 12:47
              nad_oceanem napisał:
              > Kanada jest krajem do ktorego jest stosunkowo latwo emigrowac,
              prowincje typu Saskatchewan, Alberta, sa praktycznie nie zamieszkale.


              Nie wiedzialam, jaka jest sytuacja w Kandzie i jaki jest stosunek
              rzadu do imigrantow ... Dowiedzialam sie o tym dopiero z dyskusji.
              Jedyne co slyszalam, to o tym Polaku, ktory awanturowal sie na
              lotnisku w Kanadzie, i ktorzy rzekomo wiele lat probowal
              wyemigrowac z Polski, ale Kanada go nie chciala
              , nawet nie mogl
              przyjechac turystycznie aby zobaczyc sie z matka ...


              • wlodek.ca Re: Niekoniecznie... 30.12.09, 04:57
                ]Nie wiedzialam, jaka jest sytuacja w Kandzie i jaki jest stosunek
                > rzadu do imigrantow ... Dowiedzialam sie o tym dopiero z dyskusji.

                TZN. ze niczego sie nie dowiedzias. Problem w tym, ze kazdy
                mieszkajacy tu Polak mieszka w innym kawalku Kanady, w innym
                srodowisku i zazwyczaj ma niewielkie pojecie o zyciu Kanadyjczykow z
                innych prowincji, z ktorych w zasadzie kazda jest kilka razy wieksza
                od Polski z niewielkim zaludnieniem. Z roznym nasyceniem tzw Polonia
                i roznymi doswiadczeniami tejze.
                Chcesz poznac jak Kanada wyglada z bliska to wejdz na prowincyjne
                gazety kanadyjskie. Tam znajdziesz informacje lokalne. Lacznie z
                mozliwoscia nauki zawodu i zatrudnienia.

                > Jedyne co slyszalam, to o tym Polaku, ktory awanturowal sie na
                > lotnisku w Kanadzie, i ktorzy rzekomo wiele lat probowal
                > wyemigrowac z Polski, ale Kanada go nie chciala
                , nawet nie
                mogl przyjechac turystycznie aby zobaczyc sie z matka ...[/b]
                >

                Kolejna bzdura na zasadzie szeptanki, z prawdziwym elementem takim,
                ze faktycznie facet zginal na lotnisku w wyniku akcji policyjnej.
                Od tego czasu zmienily sie i proceduzry obslugi lotnisk i procedury
                policyjne.
                A nieboszczyk wczesniej byl u matki w Kanadzie i kiedy zdarzyl sie
                ten fatalny w skutkach przypadek mial papiery stalego pobytu.

                Ktos zalozycielce watku proponowal przenosiny do Krosna, czy innego
                miejsca. Mozna, ale wtedy wsrod sasiedztwa zawsze bedzie sie tym
                OBCYM bardziej niz wsrod Kanadyjczykow z wiekszym stazem.
                Tu jakby nie bylo, to KAZDY jest SWOJ i OBCY jednoczesnie:))))
                Jesli ktos jest mlody, nie boi sie wsadzic polski dyplom do archiwum
                rodzinnego i zdobyc kanadyjskie papiery, to da sobie rade.
                Kanada jest na tyle duzym krajem, ze kazdy znajdzie tu swoje
                miejsce. A jak mu to nalezione w Ontario, czy Zabolandii nie
                spasuje, to zawsze mozna wsiasc do samochodu i przeniesc sie do
                Alberty, czy BC. W tej ostatniej sa miejsca bez KOMAROW i wscielkych
                losi na drogach:) Tylko jako trzeci/czwarty jezyk warto wybrac
                mandarin, badz punjabi, albo oba naraz:)))
                • pia.ed Re: Niekoniecznie... 30.12.09, 23:10

                  Wiem tyle, co pisala polska prasa ...
                  A ta podala, ze matka od lat nie widziala swojego syna.
                  No i skoro wyjazd do Kanady jest prosty, to dlaczego
                  tak dlugo trwalo jego zalatwianie?

                  Jeszcze jedna sprawa wydaje mi sie niewyjasniona:
                  skoro byl juz kiedys na kanadyjskim lotnisku,
                  to jak to mozliwe, ze nie mogl znalezc wyjscia???
                  Jesli byl normalnie uzdolniony, to powinien sie cos
                  nauczyc z poprzedniego wyjazdu ...
                  • starypierdola Zupelnie sie z Toba zgadzam. 09.01.10, 20:36
                    Caly rzad Kanady i jej policja wykombibnowaly ze trzeba tego to Polaka zabic.
                    Nie wiem dokaldnie dla czego, ale moze chcieli Polakom pokazac ze oni tu rzadza.

                    A moze nasz kolega forumowy Zupa, vel Vancouwrzyk tym maczal palce, bo wyraznie
                    zionie nienawiscia do innych Polakow i do wszystkiego co polskie???

                    Zgodliwy SP
    • viper39 Re: Emigracja do Kanady 09.01.10, 18:30
      avellan napisała: <....>

      sluchaj, polecam tobie nie sluchac takich pajacow jak:
      1. zamorzony (nad-oceanem)
      2. wszystkie nicki kaganca (bo to oszolom)
      3. wszelkich japoncow (nastepny oszolom)
      4. staregopierdoly bo to zyciowy niedorajda
      5. unikaj tez porad ludzi ktorzy ci probuja wytlumaczyc jak to jest
      ciezko, bez podawania fajnych stron zycia w tej Kanadzie, no bo po co on
      czy ona tem siedzi? chyba nie jest na zeslaniu?

      polecam wejscie na kilka stron Kanadyjskich, i napewno udanie sie do
      konsulatu Kanadyjskiego i tam dowiesz sie jakie masz mozliwosci aby dostac
      pobyt staly, bez tego Kanade mozesz raczej odwiedzac turystycznie...

      wszedzie na swiecie bedziesz miala ciezki poczatek czy to w Kanadzie, USA,
      Aussie czy nawet w GB, ciezko tez bedzie Tobie zaczynac w innym miescie w
      Polsce, latwiej ale wcale nie lepiej...

      i teraz rada, JEZYK JEZYK JEZYK....bez niego nie dostaniesz nigdzie dobrej
      pracy...

      pracujac jako adwokat w Polsce przyzwyczailas sie do pewnego trybu zycia i
      pracy, w Kanadzie jest on inny, pamietaj tez o dziecku, gdzie ono bedzie w
      czasie gdy Ty bedziesz w pracy, czy w szkole,
      majac z Polski studia prawnicze, latwo bedziesz (oczywiscie zakladajac ze
      bedziesz znala jezyk na dobrym poziomie) na poczatek skonczyc cos w
      kierunku prawa (paralegal) na poczatek, pozniej mozesz wieczorami skonczyc
      prawo...
      mozna wiele ciekawych rzeczy w prawie robic nie widzac sadow...

      www.canadian-universities.net/Community-Colleges/Programs/Paralegal_and_Legal_Assistant.html

      mozesz byc nauczycielem np historii... ale jak wczesniej wspomnialem
      przedewszystkim jezyk, i samo komunikowanie sie nie wystarcza

      wstukaj sobie to co bys chciala robic w google dodaj kanada i bedziesz
      wiedziala na czym stoisz...
      powodzenia i madrosci w podejmowaniu decyzji, niestety trudna..
      • starypierdola Pozdrowienia od zyciowego niedorajdy, .... 09.01.10, 20:32
        ... drogi tumanie forumowy :(((

        TGwoj kolega forumowy SP
      • robson.5 Re: Emigracja do Kanady 10.01.10, 04:33
        To raczej ty nie opowiadaj pie...
        przeciez kobita napisala, ze nie zna biegle jezyka czyli w
        tlumaczniu na jezyk angielski nie zna wcale jezyka. Jej zajmie kilka
        dobrych lat, zeby sie tego jezyka nauczyc. Jezeli ma zdolnosci do
        jezyka a jak nie ma to nawet nie wiadomo ile lat bedzie sie uczyla.

        Jak wyladuje w takim stanie w Kanadzie bedzie ni czytaty ni pisalty,
        to moze sobie podetrzec tylek swoimi dyplomami, czas, ktory straci
        na uczenie sie jezyka - kilka lat to wtedy juz zupelnie jej dyplomy
        beda bezwartosciwe. Dopiero kiedy zacznie studiowac moze te dyplomy
        wykorzystac, bo pewnie uznaja jej kilka kredytow i zeby jednak musi
        znac bardzo, bardzo dobrze jezyk, bo pewnie bedzie studiowala jakis
        kierunek humanistyczny a w takim wypadku trzeba znac jezyk
        excellent. W wieku 30 lat nigdy nie nauczy sie dobrze jezyka, to juz
        za pozno.

        Kurs 2 letni paralegal moze zaczac dopiero po roku pobytu w
        Kanadzie, inaczej bedzie musiala placi 3 krotnie drozej za taki
        kurs, jak kazdy student international. A ten kurs bedzie mogla
        zrobic tylko wtedy, kiedy bedzie dobrze znala jezyk.


        Chyba ze z adwokata przekwalifikuje sie na sprzataczke, wtedy da
        sobie rade.

        Historii to ona raczej nie bedzie mogla uczyc. poniewaz nie bedzie
        nigdy znala jezyka na poziomie pozwalajacym na uczenie. jak ktos
        mowi, w wieku 3o kilku lat, ze nie zna jezyka, to znaczy, ze jest
        glab jezykowy i podejmuje wielkie ryzyko, bo najprawdopodobniej
        nigdy sie jezyka nie nauczy na przyzwoitym poziomie.
        W collegach i szkolach srednich w Kanadze nie ma przedmiotu
        historia pre se, jak to jest w Europie. A jezeli chce uczyc na
        uniwesytecie historii, to musi miec doktorat. Polska historia z
        uniwersytetu nie zostanie zaliczona jako ukonczone studia, w
        najlepszym wypadku najlepszym powtarzam zalicza jej 2 lata studiow.

        nie ma co wiec pisac pie... jak chce sobie zmienic to niech sie
        wyprowadzi do innego miasta. O Kanadzie to moglaby marzyc jakby
        znala doskonale jezyk. Chyba, ze chce byc sprzataczka w Kanadzie.
        rozne takie juz w Kanadzie widzialem.

        Perdolisz viper bez sensu, na tematy, ktorych nie znasz.
        • viper39 robson naucz sie czytac ze zrozumieniem 10.01.10, 19:24
          polecam robson czytanie ze zrozumieniem
          tego tobie bardzo potrzeba

          robson.5 napisał:

          > To raczej ty nie opowiadaj pie...
          > przeciez kobita napisala, ze nie zna biegle jezyka czyli w
          > tlumaczniu na jezyk angielski nie zna wcale jezyka.

          to twoje teorie, bedac na work & travel, pewnie wlada angielskim lepiej od
          ciebie, to ze mowi ze jest komunikatywna to tylko dlatego ze zdaje sobie
          sprawe ze jej to nie wystarcza....

          > Jej zajmie kilka
          > dobrych lat, zeby sie tego jezyka nauczyc. Jezeli ma zdolnosci do
          > jezyka a jak nie ma to nawet nie wiadomo ile lat bedzie sie uczyla.

          oceniasz ja wedlug swoich mozliwosci, to wcale nie znaczy ze ona jest taki
          gamon jak ty

          > Jak wyladuje w takim stanie w Kanadzie bedzie ni czytaty ni pisalty,
          > to moze sobie podetrzec tylek swoimi dyplomami, czas, ktory straci
          > na uczenie sie jezyka - kilka lat to wtedy juz zupelnie jej dyplomy
          > beda bezwartosciwe.

          dyplom jest dyplomem, przyda sie czy nie ona go ma a ty nie... taka jest
          roznica

          > Dopiero kiedy zacznie studiowac moze te dyplomy
          > wykorzystac, bo pewnie uznaja jej kilka kredytow i zeby jednak musi
          > znac bardzo, bardzo dobrze jezyk, bo pewnie bedzie studiowala jakis
          > kierunek humanistyczny a w takim wypadku trzeba znac jezyk
          > excellent. W wieku 30 lat nigdy nie nauczy sie dobrze jezyka, to juz
          > za pozno.

          no moze dla ciebie, skad wiesz jak jej to pojdzie,
          jeszcze raz nie oceniaj innych wedlug siebie, inni moga byc zdolniejsi od
          ciebie...
          czytajac te twoje wypociny widze ze masz problem z jez. polskim..

          > Kurs 2 letni paralegal moze zaczac dopiero po roku pobytu w
          > Kanadzie, inaczej bedzie musiala placi 3 krotnie drozej za taki
          > kurs, jak kazdy student international. A ten kurs bedzie mogla
          > zrobic tylko wtedy, kiedy bedzie dobrze znala jezyk.

          znow nie znasz realiow, "pogoogluj" to sie dowiesz...
          trzeba znac jezyk reszta co napisales to bzdura


          > Chyba ze z adwokata przekwalifikuje sie na sprzataczke, wtedy da
          > sobie rade.

          ty nie musiales, wyjechales jako sprzatacz i nadal na szmacie jezdzisz co?


          > Historii to ona raczej nie bedzie mogla uczyc. poniewaz nie bedzie
          > nigdy znala jezyka na poziomie pozwalajacym na uczenie.

          tego nie wiesz, gdybasz, cos jak zamorzan
          ona nie jest toba...

          > jak ktos
          > mowi, w wieku 3o kilku lat, ze nie zna jezyka, to znaczy, ze jest
          > glab jezykowy i podejmuje wielkie ryzyko, bo najprawdopodobniej
          > nigdy sie jezyka nie nauczy na przyzwoitym poziomie.

          ooo to my wiemy kto ty jestes...


          > W collegach i szkolach srednich w Kanadze nie ma przedmiotu
          > historia pre se, jak to jest w Europie.

          no stary, to juz wiemy ze nie skonczyles podstawowki i mialem "licencje
          traktorzysty"
          nie osmieszaj sie

          > A jezeli chce uczyc na
          > uniwesytecie historii, to musi miec doktorat.

          to nie Polska... strzelasz idiotyzmy jeden za drugim

          > Polska historia z
          > uniwersytetu nie zostanie zaliczona jako ukonczone studia, w
          > najlepszym wypadku najlepszym powtarzam zalicza jej 2 lata studiow.

          polecam sprawdzenie faktow zanim cokolwiek napiszesz

          > nie ma co wiec pisac pie... jak chce sobie zmienic to niech sie
          > wyprowadzi do innego miasta. O Kanadzie to moglaby marzyc jakby
          > znala doskonale jezyk. Chyba, ze chce byc sprzataczka w Kanadzie.
          > rozne takie juz w Kanadzie widzialem.

          no to my wiemy kim ty jestes - sprzatacz...
          ale nie tylko tacy z Polski wyjezdzali...
          polecam czytanie postow ze zrozumieniem, ja nie namawiam jej na wyjazd, ja
          jej polecam aby sama podjela decyzje, poczytaj, ze zrozumieniem pajacu


          > Perdolisz viper bez sensu, na tematy, ktorych nie znasz.

          za to ty poprostu nas oswieciles swoja znajomoscia temat...
          Boze chron nas przed takimi znawcami jak ty i tobie podobnymi
          robson po pierwsze naucz sie czytac ze zrozumieniem, pozniej polecam
          zglebienie tajnikow pisowni w jez. polskim... moze kiedys jakos sprzatacz
          bedziesz dobry w angielskim tez...

          robson, daj sobie luzu z odpowiadaniem, mnie sie nie chce czytac wypocin
          grafomanow podobnych do ciebie, tym bardziej nie chce mi sie na nie
          odpowiadac, styl masz podobny do zamorzonego, tez wszystko wie...ale tak
          troche, znaczy nie wie nic
          • pia.ed Re: robson naucz sie czytac ze zrozumieniem 10.01.10, 22:26

            www.wosp.ca/
            Zobaczcie jak wesolo maja w Kanadzie ...

            en.wikipedia.org/wiki/Mississauga
            A tu co piaty mieszkaniec to Polak ...

          • starypierdola Vioer, chlopku-roztropku. Mam dla Ciebie porade! 11.01.10, 01:39
            "...nie oceniaj innych wedlug siebie, ..... inni moga byc zdolniejsi od ciebie... "

            Moga tez byc madrzejsi, bogatsi, szczesliwsi ico tam jeszcze. I widze ze
            wiekszosc tu piszacych, niestety dla Ciebie, jest wlasnie taka :(((

            Przyjemnego weekendu
            SP


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka