Dodaj do ulubionych

dylemat, milczeć czy pytać?

05.10.11, 21:38
Witajcie, bywam tu codziennie, ale piszę rzadko. Teraz przycisnęło mnie mocno, bo sprawa za kilka dni, a ja nie wiem, jak sie zachować.
Rozwód z orzeczeniem winy męża, równolegle sprawa o znęcanie nad rodziną przeciwko niemu. Łga, do niczego się nie przyznaje i teraz nadszedł czas, że to on będzie zeznawał, ja za miesiąc. Wypiera się wszystkiego, co zrobił, pod moim adresem wypisuje do sądu paszkwile nie podparte dowodami, a ja nie wiem o co go pytać na sprawie, bo każde pytanie odeprze kłamstwem. Wyprze się, albo powie, że świadkowie kłamali. Czy w takiej sytuacji zasadne jest zadawanie jakichkolwiek pytań, skoro odpowiedź będzie: nie wiem, nie pamietam, to kłamstwo, a jeśli zasadne, jakie powinny być to pytania? Owszem mam dowody w postaci nagrań, których sąd nie bardzo chce uznać, bo on je podważył (wcale tego nie zrobił), mam pisane przez niego oświadczenia naprawy naszego małżeństwa, mam zaświadczenia o terapii małżeńskiej, mojej indywidualnej, wydruki z portali randkowych i pornograficznych, ale co z tego, skoro się nie przyznaje???Jaka więc moja rola? Pytam, bo on ma adwokata jego pokroju, czytaj: manipulant i krętacz a sadzina w ogóle nie daje stronom prawa głosu. gasi w zarodku jakiekolwiek słowo zbędne w jej mniemaniu sad
Pomóżcie proszę smile
Obserwuj wątek
    • errormix Re: dylemat, milczeć czy pytać? 05.10.11, 22:02
      Zadawanie pytań zawsze jest zasadne. Nie na darmo się mówi, że w krzyżowym ogniu pytań nawet niewinny może się przyznać do winy.

      Poza tym jedne pytania rodzą kolejne. I to wcale nie ty będziesz musiała je zadawać, ale pewnie i sąd będzie drążył temat. Jeśli sprawa o znęcanie trafiła do sądu, to prokuratura musiała mieć swoje argumenty. I to mocne. Bo teraz co druga kobieta oskarża o znęcanie, molestowanie, pedofilię i do tego, by gościa postawić przed sądem nie wystarczy jedno pisemko.

      Pytaj.
      • antoinetka Re: dylemat, milczeć czy pytać? 05.10.11, 22:13
        Serdecznie dziekuje za odpowiedź.
        Sprawa o znecanie ma sie juz ku końcowi, trwa blisko 4 lata, nic nie jest wysssane z palca. Tylko, że mąż dopiero teraz wziął adwokata do rozwodowej (która trwa miesiąc krócej od karnej) i adwokata z urzędu do karnej zastapił tym samym, którego wziął do rozwodowej, Pan jest bardzo natarczywy, agresywny i manipulujący sad Ja nie wiem nawet, jakie ewentualnie zadawać pytania, czy pytać: czy świadek pamięta, jak mnie dusił i chodziłam z posiniaczoną szyją? Wiem, że zaprzeczy, wyłga sie. Jaka jest moja rola w tym wszystkim? Nie odzywać się i pozostawic wszystko w gestii pytań sęziny, czy przywoływać fakty, którym i tak zaprzeczy?
        • malgolkab Re: dylemat, milczeć czy pytać? 05.10.11, 22:17
          skoro mąż ma adwokata, nie myślałaś o tym samym?
          • antoinetka Re: dylemat, milczeć czy pytać? 05.10.11, 22:21
            mam adwokata, ale jest to starsza Pani, która pozostawia wiele do zyczenia sad Cóż, wzięłam ją z polecenia, zapłaciłam z góry, ale nie jestem do końca zadowolona sad Nie mam pieniedzy, aby wziąć innego adwokata. Po drodze w tym wszystkim rozchorowałam sie onkologicznie.
        • mayenna Re: dylemat, milczeć czy pytać? 06.10.11, 08:06
          Weż ze sobą dokumenty, które potwierdzą znęcanie się. Na pewno możesz wziąć kopie notatek policyjnych z interwencji, obdukcje, nawet kserokopie protokołów ze spraw karnych.
          Trudno doradzić, czy masz pytać męża w sądzie czy nie. Myślę, ze po jego wystąpieniu będziesz mogła się ustosunkować do tego co on powie.
      • antoinetka Re: dylemat, milczeć czy pytać? 05.10.11, 22:18
        dodam tylko, że sprawę o rozwód wniósł za karę, że złozyłam doniesienie na prokuraturę. Bez sprawy (postępowania sądowego) został skazany na 6 m-cy, ale się odwołał i tak to już trwa tyle lat w sądzie karnym. Przed sądem rozwodowym, najpierw prosil o odroczenie na rok, bo poszedł na terapię, gdy się nie zgodziłam prosił o wycofanie pozwu, który sam wniósł a gdy się nie zgodziłam i nan to, wniósło orzeczenie mojej wyłącznej winy sad
        • zmeczona100 Re: dylemat, milczeć czy pytać? 06.10.11, 20:32
          Mam nadzieję, że Ty wnosisz o uznanie jego wyłącznej winy?
    • ronald.tusk Podstawowy błąd ludzi polega na tym, że w sądzie 06.10.11, 08:54
      szukają sprawiedliwości. To mrzonka. W sądzie trzeba wszelkimi możliwymi sposobami załatwić sprawę tak, aby było jak najkorzystniej dla nas. Cała machina prawna działa tylko po to, żeby wszelkiej maści szumowiny w czarnych togach mogły zarabiać kasę na nieporozumieniach między ludźmi. O dotyczy to wszystkich, sędziów, prokuratorów, komorników itp. Poza tym z życia wiem, że nie istnieje coś takiego jak "najmojsza prawda". Zawsze są okoliczności oboczne, wydarzenia bądź działania, które powodują, że ktoś zachowuje się tak a nie inaczej. Jak w tej sytuacji można wierzyć, że kobita lub facet w todze mający 20 minut na przesłuchanie stron będzie w stanie wydać zgodny ze stanem rzeczy werdykt? Toż to dziecinada...
      • tiresias Re: Podstawowy błąd ludzi polega na tym, że w sąd 06.10.11, 14:05
        ditto!
      • altz Re: Podstawowy błąd ludzi polega na tym, że w sąd 06.10.11, 14:29
        ronald.tusk napisał:

        > szukają sprawiedliwości. To mrzonka. W sądzie trzeba wszelkimi możliwymi sposob
        > ami załatwić sprawę tak, aby było jak najkorzystniej dla nas. Cała machina praw
        > na działa tylko po to, żeby wszelkiej maści szumowiny w czarnych togach mogły z
        > arabiać kasę na nieporozumieniach między ludźmi. O dotyczy to wszystkich, sędzi
        > ów, prokuratorów, komorników itp. Poza tym z życia wiem, że nie istnieje coś ta
        > kiego jak "najmojsza prawda". Zawsze są okoliczności oboczne, wydarzenia bądź d
        > ziałania, które powodują, że ktoś zachowuje się tak a nie inaczej. Jak w tej sy
        > tuacji można wierzyć, że kobita lub facet w todze mający 20 minut na przesłucha
        > nie stron będzie w stanie wydać zgodny ze stanem rzeczy werdykt? Toż to dziecin
        > ada...

        Niestety, masz rację. Dodam tylko, że sędziowie mają często mętne wyobrażenie o życiu w związku o kosztach, o możliwości zarobków, to wszytko przesiewają przez swoje doświadczenie i zemstę na swojego ojca wink
        Podział prawników jest taki: sprytni, dokładni z plecami idą na notariusza, inteligentni bez pleców, ale nie lubiący dłubać w papierach, są wysyłani do spraw gospodarczych, cwani prowadzą swoje kancelarii,... a pozostali na końcu idą do sądów rodzinnych i strasznie na to psioczą, że ktoś ich wygnał. smile Co nie oznacza, że w sądach rodzinnych nie zdarzają się ludzie sensowni z przekonania, było ich czterech w Polsce, ale jest teraz trzech, bo jeden sędzia zmarł niedawno. big_grin
        Ludzie powinni iść do sądów rodzinnych po rozwiązanie sporu, po konsensus, a nie po sprawiedliwość. Niestety, cała machina nie jest na to nastawiona, a tylko na skłócenie ludzi ze sobą i żerowaniu na cudzym nieszczęściu, rozwiązywaniu sporów nad zainteresowanymi bez zachęcania do ugody. :-\
    • kim-ja-jestem Re: dylemat, milczeć czy pytać? 06.10.11, 14:09
      Masz w swoim sercu nienawiść. Tak bardzo Cię to dręczy, że już masz problemy zdrowotne.
      Pytanie co zyskasz wydzierając między sobą tzw. prawdę? Czy jeśli dzięki Tobie ten człowiek, który dla Ciebie jest manipulantem i prowodyrem, przegra sprawę to co Ty tak naprawdę zyskasz?
      Napisałaś, że masz adwokata, że masz na wszystko papiery, które przede wszyskim sąd będzie badać. Co ma być to będzie. Pytanie co potem? Co zyskasz wygrywając? Czy będziesz w stanie normalnie żyć dusząc w sobie nienawiść do tego człowieka? Czego to doświadczenie Ciebie nauczy? Czy czasami sytuacja ta nie jest po to byś nauczyła się przebaczać nawet nawiększą krzywdę?
      Czy nie rozumiesz, że złość i nienawiść niszczą Ciebie? Czy wiesz jak wielką radość osiąga się przebaczając innym?
      Zło dobrem zwyciężaj, kochaj nieprzyjaciół swoich. Zawsze istnieje inne rozwiązanie, nawet z takiej, wydawałoby się, patowej sytuacji.
      • herta_m Re: dylemat, milczeć czy pytać? 06.10.11, 14:25
        Właśnie przez takie gadanie i rozumowanie, jakie proponuje tutaj kim-ja-jestem, jest tyle cierpienia w rodzinach, tyle maltretowanych kobiet i dzieci, bitych, molestowanych, gwałconych. Koszmar. Kto nie doznał przemocy, nie ma prawa mówić takich rzeczy osobom krzywdzonym. Nawet Kościół daje prawo separacji ofiarom przemocy, pozwala na ucieczkę przed agresorem. Kobieta pisze, że mąż ją dusił, to on wniósl sprawę o rozwód, z zemsty przed jej działaniami w samoobronie, a tutaj słowa o miłosiernym przebaczaniu? Przebaczyć i dalej żyć z przemocowcem, dać się dalej gnębić?
        Kochaj nieprzyjaciół swoich - powiedz to matce molestowanego przez męża dziecka, kobiecie bitej i maltretowanej, poniżanej i wyrzucanej z domu na mróz.
        Wkurzyłam się, wrrrrrr.
        • kim-ja-jestem Re: dylemat, milczeć czy pytać? 06.10.11, 15:24
          herta_m - gdzie napisałem, że ofiara ma dalej żyć z agresorem?? Gdzie napisałem, że ma się godzić by dalej żyć z przemocowcem aby się dalej gnębić?? Czyż nie napisałem że jest adwokat i są papiery do przedłożenia sądowi oskarżające dręczyciela?
          Moja wypowiedź miała na celu otwarcie oczu, by ofiara wiedziała, że bez przebaczenia nigdy nie zapomni krzywdy i nie będzie mogła żyć normalnie. Przebaczenie nie polega na akceptacji zła i grzechu ale na uznaniu, że w tej chwili nie ma to żadnego znaczenia. Złość, którą tutaj wylewasz jest właśnie przykładem niepowodzenia w przebaczeniu - jeśli się nie potrafi przebaczyć to człowiek odrzuca od siebie spokój i szczęście.
          Ponadto, dlaczego tak szybko mnie osądzasz, skoro nie wiesz czy i ja nie jestem taką ofiarą?
          Nie pisze tego w złości, ani po to by mieć rację, ale byś zrozumiała, że dopóki nie przebaczysz nie poznasz jaką radość i spokój to powoduje.
          Pozdrawiam serdeczenie
          • herta_m Re: dylemat, milczeć czy pytać? 06.10.11, 15:59
            Ok, może się zapędziłam, ale strasznie nie lubię, jak ofierze przemocy każe się na siłę wybaczać i kochać krzywdziciela, bo dla mnie to utopia, to nienaturalne. I wiem, że takie gadanie często pozostawia te ofiary jeszcze bardziej bezbronnymi. Przemocy należy się przeciwstawić, postawa wybaczenia i miłości nie pozwolą się wyzwolić. Żeby się wyzwolić, trzeba w takich przypadkach zawalczyć, a nie okazywać miłosierdzie. Facet latami kobietę maltretował, a teraz chce rozwodu z orzekaniem o jej winie? To chore, ona teraz musi zebrać siły, żeby nie dać zrzucić winy na siebie, co byloby już totalnie kuriozalne, a nie rozpuszczać się w poczuciu przebaczenia i miłosierdzia.
            Po przeprowadzeniu rozwodu, po wygranej, po odcięciu się od agresora, może ewentualnie pomyśleć o terapii, o uwolnieniu się od poczucia krzywdy, może nawet o uwolnieniu się od nienawiści, teraz jednak potrzebuje przede wszystkim siły, by nie dać zrobić z siebie winnej temu, że mąż zgotował jej piekło, a ona ma za po ponieś konsekwencje. Jakim trzeba być bydlakiem, by chcieć rozwodu z orzekaniem o winie ofiary?
            • antoinetka Re: dylemat, milczeć czy pytać? 06.10.11, 21:21
              Tak sie składa, że ja nie nie nawidzę tego człowieka i źle mu absolutnie nie życzę. Prawda jest taka, że jego pierwsza żona przemilczała temat i tym samym dała ciche (zapewne nieświadome) przyzwolenie na to, że ze mną obszedł się dokładnie tak samo. Cierpiałam 10 lat, jestem już po terapii. Dzieci mają balast do końca życia i to moja wina. Tak, wiem to! Ale wtedy nie potrafiłam podjąć drastycznych kroków w sprawie odejścia. Bił, kopał, dusił a potem całował po siniakach, płakał i biegał po mieszkaniu krzycząc: Boże, co ja Ci zrobiłem?Jak mam Ci pomóc? Błagam wybacz, nie zostawiaj mnie, bez Ciebie zgine, nie dam rady, stracę sens zycia.Próbowałam, ale wciąż wracałam.Wiem, żadne to wytłumaczenie, dzis już to rozumiem. Troche przykro czytać, że moja choroba jest efektem nienawiści sad Nie wierzę, że napisała to ofiara przemocy! NIGDY!!! Coż, choroba nie jest ani karą, ani skutkiem nienawiści. To właśnie choroba spowodowała, że mąż stał się w moich oczach taki malutki, nijaki i bezwartościowy. Mam do niego totalnie obojętny stosunek. Ale nie mogę pozwolić na to, że to mnie obarczy winą za wszytsko.
              Temat odbiegł nieco od mojego zapytania, szkoda bo w dalszym ciagu nie wiem, o co pytać sad Ale coż, zdam Wam relację, jak było i jak/czy sobie poradziłam. Cwaniakować ani mataczyć nie potrafię, przeciwnie do drugiej strony.
              • argentusa Re: dylemat, milczeć czy pytać? 07.10.11, 09:36
                Antoinetka, dlaczgo uważasz, że pierwsza żona miała jakikolwiek "bobwiązek", interes, czy powinnośc wobec Ciebie? (żeby poinformować cię o problemie) - pytam z ciekawości
                (sama uważam, że nie miała żadnego obiwązku, prawa, powinności)
                Ar.
                • lejla81 Re: dylemat, milczeć czy pytać? 07.10.11, 10:13
                  Inaczej to zrozumiałam. Żona przemilczała temat, tzn, że ją też bił, a ona nigdzie tego nie zgłosiła (na policję itd), dlatego ten pan nadal czuł się bezkarny i podobnie traktował następną żonę.
                • antoinetka Re: dylemat, milczeć czy pytać? 07.10.11, 22:26
                  Ależ oczywiście, że nie miała obowiązku. Zgadzam się w 100%. Tylko, że ona nikogo o niczym nie poinformowała, że mąż ją bił. Nie zgłoosiła na policji, nie szukała pomocy. Wyrzucił ją z domu i szantażuje po dziś dzień. A ja mam cichą nadzieję, że dzięki temy, że sprawa ujrzała światło dzienne w miom przypadku, zanim podniesie łapę na kolejną kobietę, bądź dzieci, zastanowi się kilka razy, co mu za to grozi.
          • zmeczona100 Re: dylemat, milczeć czy pytać? 06.10.11, 20:31


            > Moja wypowiedź miała na celu otwarcie oczu, by ofiara wiedziała, że bez przebac
            > zenia nigdy nie zapomni krzywdy i nie będzie mogła żyć normalnie. Przebaczenie
            > nie polega na akceptacji zła i grzechu ale na uznaniu, że w tej chwili nie ma t
            > o żadnego znaczenia. Złość, którą tutaj wylewasz jest właśnie przykładem niepow
            > odzenia w przebaczeniu - jeśli się nie potrafi przebaczyć to człowiek odrzuca o
            > d siebie spokój i szczęście.


            Że co, proszę??
            Cóż za mętna gadka kościelna! Wr!!!!!!

            Idź na normalną terapię, taką bez naleciałości ideologicznych, to zobaczysz, ile są warte Twoje porady!!! Niektóre czyny są niewybaczalne i w żaden sposób tego nie zmienisz, bo wybaczenie pochodzi z wewnętrznej potrzeby człowieka skrzywdzonego! Można komuś czegoś nie wybaczyć, ale równocześnie żyć normalnie- problemy pojawiają się wtedy, kiedy człowiek nie może sobie poradzić z tym, że doznał krzywdy, a nie z tym, że nie wybaczył!

            Co ma przebaczenie do zapomnienia?? Naprawdę chodzi o to, aby nie pamiętać krzywd, czy może jednak o to, aby żyć pomimo krzywd i aby ta pamięć nie miała wpływu na teraźniejszość? Cóż za czarodziejska różdżka- wybaczam i już nie pamiętam! CHORE!

            Sorry, wkurwiłam się totalnie.
            Własnie od jakiegoś czasu jestem na etapie roztrząsania tych spraw na terapii i mam już sporo wyprostowane w tym temacie- a jedną z nich jest to, że nie muszę wybaczyć, aby normalnie żyć.
            • kim-ja-jestem Re: dylemat, milczeć czy pytać? 07.10.11, 08:42
              zmeczona100 - nikt nie jest zmuszany do wybaczania. Ty nie wybaczyłaś i zobacz (ale tak obiektywnie) ile złości, nienawiści i cierpienia jest w Twojej wypowiedzi. Moje wypowiedzi też nie są "gadką kościelną" gdyż wynikają z mojej bezinteresownej chęci pomocy - skoro ja mogłem zaznać szczęścia i spokoju, to też inni też potrafią.
              antoinetka - to co chciałem napisać, napisałem. Przekonywać Cię nie będę do tego co wiem, że na pewno może Ci pomóc. Przeczytaj sobie jeszcze raz wszystkie posty i odpowiedz sobie sama, czy wolisz żyć w nienawiści i złości czy raczej spokoju i miłości? Odpowiedź na Twoje pytanie pierwotne, jak zdążyłem przeczytać, też już została Tobie udzielona.
              Życzę więc powodzenia i spróbuj na rozprawie nie ponieść się emocjom.
              • zmeczona100 Re: dylemat, milczeć czy pytać? 07.10.11, 08:57
                No faktycznie, gdybym wybaczyła to nie drażniłyby mnie wypowiedzi w Twoim stylu big_grin
                Mam obiektywnie spojrzeć na siebie? Hihihihi.... A to dopiero big_grin
                Skąd Ty możesz wiedzieć, czy nie żyję w poczuciu szczęścia i spokoju big_grin

                > spróbuj na rozprawie nie ponieść się emocjom.

                Co za pierdy. Tak, jakby emocje były możliwe do sterowania przez nas samych.
                • argentusa Re: dylemat, milczeć czy pytać? 07.10.11, 09:33
                  Zmeczona, ja rozumiem, że czasami nie można wybaczyć i można dobrze żyć smile. Dla mnie to naturalne.
                  Ale nie zgadzam się, że na rozprawie nie można okiełznać emocji. Nie mamy wpływu na emocje, które się pojawiają, ale mamy wpływ na to jak na nie zareagujemy.
                  Inna sprawa, że zastanawiam się skąd Twój przedmówca wie, co dla autorki wątku jest najlepsze i, co na pewno zadziała.
                  Nigdy mnie chyba nie opuści zadziwienie na tych, którzy wiedzą co dla kogos innego jest najlepsze i na pewno działające...
                  Ar.
                  • zmeczona100 Re: dylemat, milczeć czy pytać? 07.10.11, 09:47
                    wink To się zgadzamy- emocje nie zależą od naszego "chcenia", ale już reakcja w ich następstwie- tak smile
              • altz Re: dylemat, milczeć czy pytać? 07.10.11, 09:15
                Masz rację, ale tutaj sprawa nie jest zamknięta i czuje się zagrożona, czemu się nie dziwię, a pan ma pewno żal o to więzienie.
                Żeby się jakoś dogadali i zamknęli za sobą ten etap, zaczęli żyć własnym życiem, to muszą chcieć oboje. Ja wierzę, że dałoby się to przeprowadzić, ale musiałaby być praca kogoś mądrego, myślę, że w Polsce takich osób jest tylko kilka. Ludzie się zmieniają, zamykają jakiś etap za sobą, żałują, że zmarnowali tyle czasu.
                A co się nie pogodzą ze swoją historią, są utrapieniem dla znajomych, męczą wszystkich, czasami chodzą po forach i sieją jadem.
                • antoinetka Re: dylemat, milczeć czy pytać? 07.10.11, 22:34
                  Przeżyłam smile
                  Dziękuję za mądre wpisy ich autorom. Sędzina jest bardzo dociekliwa, w związku z czym, nie starczyło czasu na zadawanie pytań. Na następnym terminie dokończymy i nadejdzie czas na moje zeznania.
                  pozdrawiam
    • ada828 Re: dylemat, milczeć czy pytać? 06.10.11, 21:52
      Masz zadanie do wykonania. Już tak wiele zniosłaś, że na pewno na godzinę się zmobilizujesz i nie reaguj na jego kłamstwa, tylko przedstaw swoją wersję wydarzeń. Bądź rzeczowa, a przede wszystkim: bacz co sędzia poleca zapisać do protokołu. Tam jest efekt posiedzenia. Jeśli coś nie jest wpisane do protokołu po Twojej myśli, przeproś i powtórz swoje stanowisko. Krótko, max. 3 zdania. Toczy się sprawa o znęcanie się nad rodziną,więc kiedy nie wiesz co powiedzieć, zasłoń się tym argumentem. Ostatecznie sąd może zawiesić postępowanie ws. rozwodu do czasu rozstrzygnięcia sprawy karnej
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka