czezata
05.02.12, 16:47
Drugiego lutego,po pół godzinnej rozprawie w sądzie,przestało formalnie istnieć moje małżeństwo.Była ugoda-wziął winę na siebie(zdrada) ;przez prawników dogadaliśmy się,co do wysokości alimentów na mnie i dzieci.Jego adwokat po rozprawie wyraził ubolewanie, że jego klient nie raczył mnie powiadomić wcześniej i osobiście o tym,że złożył pozew.Widać człowiek z innej bajki niż mój były.Zaraz tego dnia ,w którym odbył się rozwód, narzeczona byłego zmieniła na fejsie zdjęcie profilowe-są na nim ona i on.I z ciekawostek ,to może taka, kiedy sędzia spytał, w której klasie liceum jest młodszy syn ,odpowiedział:-W drugiej. Oczywiście sprostowałam, że w pierwszej.Jak się czuję?Jeszcze byle jak i pewnie to jakiś czas potrwa.Pozdrawiam wszystkich, którzy jakiś czas temu, na tym forum dodawali, mi otuchy.