Dodaj do ulubionych

Zmiana frontu po rozstaniu

06.05.14, 23:38
Witam wszystkich ponownie. Pisałam tu na forum pod koniec ubiegłego roku, po tym jak w święta Bozenarodzeniowe mój mąż zakomunikował mi, ze odchodzi ode mnie, bo poznał inną kobietę. Przeżyłam bardzo ciężkie chwile, ale udało mi sie zachować spokojnie i chyba uratowałam swoją godność. Nie było awantur, nie było gwałtownych reakcji. Mąż powiedział o swojej decyzji naszemu 16 letniemu synowi, swoim rodzicom, siostrze. Wszyscy płakali, nikt nie chciał sie z tym pogodzić. Mieliśmy oczywisty kryzys, ale przed nim byliśmy chyba fajną parą. Przynajmniej ja ząwsze tak uważałam. Wszyscy nasi przyjaciele byli w szoku, nikt sie tego nie spodziewał, nic nie wskazywało na nasze rozstanie. Ja przeczuwalam, ze coś jest na rzeczy, ale postanowiłam tej wiedzy nie wprowadzać w czyn, nie demaskowac, nie śledzić itp. A rozmawiać sie nie dało, mąż stanowczo i agresywnie sie wykręcał. W końcu stało sie, wszystko zostało powiedziane. Mąż przez kilka pierwszych dni w euforii. Wprost unosił sie nad ziemią, mimo ze dopadły go pierwsze wyrzuty sumienia. Potem było różnie, cały czas mieszkaliśmy razem, nawet ze sobą sypialismy i oczywiście był seks, i to nawet zajebisty. Jemu tez sie baaardzo podobało. Ustaliliśmy, a właściwie mąż zdecydował, ze sie wyprowadza, na razie będzie mieszkał sam, a po kilku miesiącach ze swoją nową panią i jej dziećmi. Nasluchalam się, ze kupi sobie mieszkanie, albo wybuduje dom, żeby im ciasno nie było. Traktował mnie wtedy jak swoją najlepszą przyjaciółkę, zreszta zawsze nią byłamsmile, więc dzielił sie ze mną swoimi planami, przemysleniami i rozterkami. Wtedy słuchałam, choć nie było to łatwe. Potem w ferie, mąż wyjechał sam, na wcześniej zaplanowany wyjazd. Przed wyjazdem, kiedy zdał sobie sprawę, z nieuchronnosci wyprowadzki, kiedy zobaczył, jak nas z synem skrzywdził, juz taki szczęśliwy nie był. Na wyjeździe utrzymywał ze mną stały kontakt, częstszy niż normalnie w takich okolicznościach, pisaliśmy do siebie maile, i wiele zostało wtedy powiedziane, wiele nieporozumień w sumie wyjasnionych. Po jego powrocie z wyjazdu, nadeszła pora na wyprowadzkę, ale juz nie miał chęci. Płakał, histeryzował, odwlekal decyzję. Chyba nie wyprowadzilby sie gdyby nie jego Pani, która mu mieszkanie znalazła i doprowadziła do przeprowadzki. I tu zaczyna sie drugi akt tej farsy. Mąż wziął małą walizkę ciuchów i to wszystko. Przyjeżdża do mnie, czyli do dziecka codziennie, siedzi całe wieczory, spędzamy razem wolne dni, zaprasza na obiadki, do kina, jeździmy razem do jego i Mojej rodziny, Wielkanoc spędził z nami, gotował, podawał do stołu, itp. Wiem na pewno, ze u swojej kochanki nie był nawet przez 5 minut. Juz teraz nie ma mowy o zakladaniu przez niego nowej rodziny, juz nie kupuje mieszkania, ani nic nie chce budowac. Lata za mną jak pies, chce sie kochać, juz o mało rzeczy denerwuje, i w ogóle sie stara. A jednocześnie nie mogę założyć, ze chce wrócić, bo nigdy nic takiego nie powiedział. Nic nie deklaruje, tylko w sumie jest mu wygodnie. Ponieważ do tej pory otwarcie deklarowalam, ze chce żeby wrócił, i ze mu wybacze, widzę, ze chyba mnie wykorzystuje. Korzysta z mojej słabości, z moich uczuć, a nie wiem wcale co tak naprawdę zamierza. Jak myślicie co powinnam zrobić, odstawić ? Czekać na jego decyzje? Olać go?
Jestem juz tym wszystkim bardzo zmęczona.
Obserwuj wątek
    • sonia_30 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 00:18
      Zacząć sterować własnym życiem. Facet znalazł sobie nową panią, podjął decyzję, że odchodzi, poinformował całą rodzinę, pisałaś, że świat Ci się zawalił, było niemiło i agresywnie, syn w rozsypce. To jest moment na podjęcie własnej decyzji odnośnie tego co dalej. Albo się rozstajecie i adieu, albo jest co zbierać i CHCECIE być razem, ale ponieważ to co się wydarzyło to nie była bagatela, warunki dalszego bycia razem są takie i takie. A nie udawanie że nic się nie stało, zwierzenia, maile, zajebisty seks, wspólne święta, jednym słowem festiwal hipokryzji.
    • chalsia Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 00:21
      a czego TY chcesz?
      co Cię męczy?
      • janeczkawawa Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 02:02
        Czego ja chcę?
        Nie jestem pewna. Z jednej strony chce żeby wrócił, choć nie bezwarunkowo, nie mogłoby być dalej tak jak było przed jego decyzją. Z drugiej zaś - nie wiem czy dam radę, po tym wszystkim. I kusząco jest rozpoczęcie nowego życia.
        Warto wybaczyć?
        Warto zapomnieć? Bo wiem ze bez zapomnienia nie mozna nic odbudować.
        Warto znowu dawać z siebie dużo?
        Znacie kogoś kto tak zaryzykował?
        Ja znam nawet trzy takie pary. I żyją w zgodzie, dogadali sie, nie przez rozsądek czy wygodę, ale przez uczucia, które nie wygasły. Trwa to juz kilka lat, więc wiem, ze mozna. Ale nie wiem czy nie jestem w tej, chyba, chęci sama. Bo może tylko ja chcę a on nie, tylko tak mu wygodnie na razie. Wiem od naszej wspólnej przyjaciółki, prawdziwej, bez podtekstów, ze jeszcze sie waha, ale jakieś tam chęci prezentuje, i kończy związek ze swoją gwiazdą. Ale pewności nie mam w niczym żadnej.
        • janeczkawawa Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 02:03
          No i ja go jeszcze, mimo wszystko kocham niestety.
        • luciva Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 08:58
          Ale możesz zacząć nowe zycie, wybaczając.
          Ja znam taka parę, facet miał romans. Rozwiedli się, potem jemu zmarła mama i został sam na świecie (kochanka już wcześniej odeszła). Nagle poczuł się bardzo osamotniony, zobaczył, jak to jest bez rodziny, itd.
          Prosił o wybaczenie, powrót. Ona się zgodziła, ale bardzo się zmieniła. zaczęła o siebie totalnie dbać (a wcześniej nie była zaniedbana, nie nie, ale skupiona na nim i rodzinie przede wszystkim), przede wszystkim myślała o sobie i dziecku. stała się taką zołzą (o ile czytałaś wiadomoą książkę) -czyli nie heterą na miotle z krzywym zebem i złowieszczym usmeichem, tylko kobietą_nie_poswiecającą się, świadomą swych potrzeb i realizującą te potrzeby.
          Po jakimś czasie pojawiło się drugie dziecko.
          Reasumując - zaczęła nowe zycie ze starym mężem, ale nic już nie było takie samo, przede wszystkim jej punkt widzenia i postępowanie.

          Co do tego, że on właśnie kończy związek....no cóż, jak chodzi za Tobą jak pies, prosi, itd. - to już dawno tamten związek powinien zakończyć, dawno. a wiesz co on robi teraz? kalkuluje, jak Ty go kopniesz, to ostatecznie z tamta nie skończy, jak nie kopniesz - może skończy.
          Nie chce zostać sam.
          • dreemcatcher Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 09:56
            z tej opowieści wynika że kobieta odgrywa się na mężu , czemu to ma słuzyć? Piszesz że zaczeła o siebie dbać (to za karę?) skupina na sobie i dziecku , jakaś paranoja . Ten związek to patologia jeśli dziecko jest na pierwszym planie i jednocześnie kobieta skupiona na sobie. Tu nie ma mowy o wybaczeniu ona ciągle ma w głowie zdradę i nigdy mu tego nie wybaczyła
            • xciekawax Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 16:17
              Niezrozumiales tekstu.
              • dreemcatcher Re: Zmiana frontu po rozstaniu 08.05.14, 10:03
                myślę że jednak zrozumiałem
        • muminka2014 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 10:48
          Gratuluje godności... i wspaniałago seksu...
        • kasia.3030 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 16:01
          moj jeszcze maz tez wrocil do mnie i sie zalil na kochanke jaka ona jest zla, ale ja bardzo szybko powiedzialam dosc, skrzywdziles mnie i nie dbales o moje uczucia, a teraz mi opowiadasz np. ze "matka kochanki byla alkoholiczka i zmarla", a co mnie to obchodzilo poznie slyszalam, ze "nienawidze kochanki i chce ja zabic, ja i jej rodzine chce wjechac w nich autem" i wtedy bylam najcudowniejsza powierniczka, moim zdaniem to sa psychopaci, wszesniej jak mi powiedzial o romansie to mowil " ona jest taka cudowna, a na twoj widok rzygac mi sie chce", ja juz nigdy nie zaufam facecikowi...ja na twoim miejscu to chyba wystawilabym walizki, a jak bedzie sie staral i Ty tez bedziesz chciec to zaryzykujesz powrot...
    • przeciez.wiem Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 08:11
      janeczkawawa napisała:

      > Mąż przez kilka pierwsz
      > ych dni w euforii. Wprost unosił sie nad ziemią, mimo ze dopadły go pierwsze wy
      > rzuty sumienia. Potem było różnie, cały czas mieszkaliśmy razem, nawet ze sobą
      > sypialismy i oczywiście był seks, i to nawet zajebisty. Jemu tez sie baaardzo p
      > odobało.


      Pomyślałaś o tym, że z dużym prawdopodobieństwem nakręcał się wówczas myślami o tamtej? Skorzystałaś, tak przy okazji wink.



      > Jak myślicie co powinnam zrobić, odstawić ? Czekać na jego
      > decyzje? Olać go?
      > Jestem juz tym wszystkim bardzo zmęczona.

      Odstawić, stanowczo ograniczyć kontakt .
      Podjął decyzję, a teraz miota się jak kurczak z obciętą głową. Ot dzieciak, nie facet.
      Wyprowadził się, niech zacznie trochę żyć własnym, "nowym" życiem.
      Znalazł sobie przystań, cwaniak uncertain.

      Pod jego nieobecność będzie Ci łatwiej przemyśleć pewne kwestie.
    • kami_hope Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 09:22
      janeczkawawa napisała:
      >Przeżyłam bardzo ciężkie chwile, ale udało mi sie zachować spokojnie i chyba uratowałam swoją godność.
      cały czas mieszkaliśmy razem, nawet ze sobą
      > sypialismy i oczywiście był seks, i to nawet zajebisty. Jemu tez sie baaardzo p
      > odobało.

      Widze tu sprzecznosc. Nie wiem na czym polega uratowanie tej godnosci? Zrobilas wszystko aby maz byl w wysmienicie komfortowej sytuacji. Sypial z dwiema kobietami, to ze byc moze nie koniecznie tego samego dnia, nie zmienia faktu. Innymi slowy, goscilas w lozku faceta, ktory goscil tez i w innym lozku. Gdzie tu godnosc?
      Jak dla mnie to bierzesz udzial w tym - cyrku (tj. swoja postawa kreujesz dzialanie nowego ukladu) I slusznie napisalas, ze jestes dla swojego meza przyjaciolka, a nie zona. Zdecyduj jaka role chcesz w zwiazku pelnic. Okresl sie. I wprowadz swoje postanowienia w zycie. Maz sam z siebie zadnych decyzji nie podejmie, jest w komfortowej sytuacji. Ma dwie kobiety, przyjaciolke i kochanke. Trudno mu zdecydowac ktorej walory bardziej mu odpowiadaja. Zreszta, nie musi decydowac...
    • mia17 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 09:25
      sorry - dla mnie Twoje zachowanie jest nie do przyjęcia. powtarzam: dla mnie.
      nie wyobrażam sobie żyć z mężem, jak gdyby nic się nie stało po jego zdradzie. sypiać z nim....
      niemożliwe. po prostu niemożliwe.
      no ale każdy ma swoje granice, których nie przekracza. ja bym się po prostu brzydziła uncertain
    • tricolour Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 09:47
      Jeżeli ty uratowalas godność to ja jestem kierownikiem baletu. Jest wręcz przeciwnie: sama pozbylas się godności sypiajac z facetem który oficjalnie ma cie w dupie. Nawet o tym publicznie informowal.

      • orangeplus Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 18:43
        No coś ty, ona na pewno wszystkie orgazmy udawała big_grin
    • teqella Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 11:10
      Pojmujemy jak widzę bardzo różnie pojęcie godności.Wg mnie żadne z Was jej nie ma.
      Niektórzy jednak potrafią żyć bez godności,gdy jej utratę rekompensuje zysk.
      Znam taki przypadek,kobieta na skraju załamania nerwowego w podobnej sytuacji jak Twoja
      zamieniła rozpacz na zgodę na korzyści z niej płynące.
      Otóż pan mąż dba o nią w czasie choroby(unieruchomienie z powodu rozległego złamania nogi)
      wspomaga finansowo,gotuje,robi zakupy,opłaca wczasy zagraniczne albo wyjeżdżają wspólnie na dalekie wyprawy po świecie.
      Ma swoje coś za coś...
      • mayenna Re: Zmiana frontu po rozstaniu 09.05.14, 20:28
        Oj tam, jedna wade przeciez taki mąz ma prawo mieć...smile
    • fituq Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 13:19
      Zapewne czułaś niemałą satysfakcję, że mąż się Tobie zwierza, do Ciebie dzwoni nawet niby będąc z kochanką.
      Ale każdy kij ma dwa końce i za nie do końca szczere intencje oraz oszukiwanie samej siebie zawsze trzeba będzie słono zapłacić.
      Pozwoliłas mężowi zaznać wygody i atrakcyjności związku z dwoma kobietami równocześnie, z których kazda go chce, każda swoimi sposobami zabiega, każda toleruje tę drugą. Zapewne kochanka przymyka oko na jego kontakty z tobą, słucha jego kłamstewek, czeka tak samo jak ty, że może jaśnie pan się ostatecznie określi i zostanie tylko z jedną z was..
      ale PO CO mąz by miał z którejś z was rezygnowac?
      oto spełniło się marzenie niejednego faceta- posiadania na wyłącznosc dwóch kobiet.
      Dopóki któraś z was nie zacznie się buntować, i zwyczajnie nie "rzuci" tego pana, to on palcem w bucie nie kiwnie, bo ma dwa domy dwóch kobiet czekajacych z otwartymi dtzwiami i ciepłym łóżkiem... do tego ma swoje mieszkanko, w którym może od obu odpocząć i w spokoju obejrzec meczyk...albo przygruchac sobie trzecią panienkę..tongue_out
      Więc PO CO mąz ma się wyprowadzac od ciebie?
      Pokazałaś mu już, że NIE MUSI, bo i tak mu dasz wszystko co on potrzebuje.
      Bez życia z tobą, może z tobą być, miec cię na wyłączność telefoniczną, emocjonalną, seksualną.
      TY się dostosowałas do jego propozycji dziwnego trójkąta.
      Zaproponowanego oficjalnie, publicznie, .... ogłoszonego całemu światu i rodzinie...
      Co kto lubi - to ma.
      Niemniej godność to bys zachowala jakbyś nie chodziła do łóżka i nie robiła za poradnictwo na telefon dla pana, który głośno deklaruje że cię rzuca, że woli inną, i nawet to dziecku powiedział..
      Takiego pana wystawia się za drzwi i jedyne co, to proponuje mu się, by to sobie w samotności przemyślał. I ewentualnie o miejsce w twoim domu i łóżku poprosił dopiero gdy będzie na 100% że właśnie tego na pewno i ostatecznie chce.
      Pokazałas panu, że może cię zdradzać. Że to nic takiego bo ty i tak poczekasz. No więc będzie cię zdradzał. Może nie zostanie z obecną kochanką, może nawet wróci do ciebie do domu jak uzna że mu wygodniej mieć domowe zaplecze, ale on juz wie, że jego przyszłe zdrady będziesz tolerować... nauczyłas go tego.
      • meniera33 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 14:17
        Nic dodać, nic ująć. Nie dałaś szansy zatęsknić za sobą. Cały czas ma prawo do Ciebie, takie jak miał, Tobie za to odebrał jakiekolwiek. Nie wiem jak znosisz zwierzenia, odbierz mu prawo d swojej przyjaźni, porad, dostępności. Niech zobaczy jak się żyje bez Ciebie. Odejście od żony nie jest takie proste emocjonalnie- wielu facetów lubi sobie pobyć na półgwizdka z zonami- same plusy. Super seks, zera dziamania, zaopiekowane dziecko do którego ma nieograniczony dostęp- wszystko na jego warunkach. Nie łudź się, nie sugeruj super seksem- w takiej sytuacji to normalne, kochasz go za każdym razem "ostatni raz" to daje powera. Zadbaj o siebie, bo póki co cały czas skupiasz się na analizie jego uczuć, zachowań i planów.
      • blue_ania37 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 14:19
        To nie jest miłość tylko uzależnienie od faceta.
        Z tego można wyjść jak się chce.
        Jak bardzo trzeba nie mieć miłości własnej aby wysłuchiwać zwierzeń kogoś kto skrzywdził jaki jest szczęśliwy?
        A
        • krokodil123 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 15:06
          " Traktował mnie wtedy jak swoją najlepszą przyjaciółkę, zreszta zawsze nią byłamsmile, więc dzielił sie ze mną swoimi planami, przemysleniami i rozterkami. Wtedy słuchałam, choć nie było to łatwe."

          Aha-rozumiem że jako najlepsza przyjaciółkę od zawsze to on cię nie zdradzał i oszukiwał?
          Jak się z tam tą spotykał-to wyłącznie za twoją wiedze, o wszystko wcześniej też wiedziałaś?

          A czy autorka może mi odpowiedzieć na pytanie dlaczego ona to słuchała?
          Jak mój były próbował to samo robić od razu został zgaszony w 2 sekundy. Ja nie byłam i nie jestem kosz na jego duchowne rozterki. Przecież to jest idiotyczne-zostawia cię dla innej kobiety t.z. że woli ją niż żonę i dziecko, ale późnej opowiada....co on opowiada? Jak mu tam źle (mój próbował), a czy ktoś go tam wysłał na siłę. Może odwrotnie-opowiada jak mu tam super?A czy on się interesuję jakie autorka ma problemy, przemyślenia, życzenia etc?

          Druga sprawa-proponuję autorce w odwecie zaciąć opowiadać mężowi o jakiegoś Staśka, jaki on jest wspaniały, jakie plany ma związane z nią, jak niby im się układa znajomość i życie intymnie i niech się pochwali jak reaguję wspaniały, sorry niezorientowany mąż.
    • xciekawax Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 16:11
      " Przeżyłam bardzo ciężkie chwile, ale udało mi sie zach
      > ować spokojnie i chyba uratowałam swoją godność."

      Taaaa, facet ci deklaruje ze znalazl sobie kochanke, zwierza sie tobie jak on z nia sobie zamieszka, a ty z nim sypiasz, wpuszczasz do swojego loza i mowisz ze zachowalas swoja godnosc? Jak sie bardziej zastanawiam jak ty mozesz sobie w twarz spojrzec. Byc moze jeszcze teraz jestes nadal w szoku, wiec moze dlatego zyjesz na jakims innym swiecie, ale wierz mi - jak tylko zejdziesz z powrotem na ziemie to wezmie Cie na wymioty ze zrobilas z siebie taka wycieraczke dla niego.

      Jak mozna byc taka trusia i sie zgadzac na to wszystko? czy ty kobieto nie masz za grosz godnosci?

      Nie dziwie sie ze ta cala sytuacjia Cie meczy. Pan robi z Ciebie jaja - a ty udajesz ze nie wiesz o co chodzi.

      Oczywiscie ze pan nie bedzie prosil o to aby z powrotem zbudowac zwiazek - po co? dajesz mu wszystko: seks, obiadki, rodzinna atmosfere, pogaduszki do poduszki - a w dodatku nie mozesz NIC od niego wymagac. Doslownie zyc nie umierac.

      Tylko co ON tobie daje? Niestabilnosc i brak jakiegokolwiek gruntu i niepewnosc jutra.

      Kobieto, wez sie w garsc i sie otrzasnij. Wykop pana, i nie dziel z nim loza. Zajmij sie swoim zyciem. Jezeli facet zacznie blagac o powrot - jezeli chcesz w tym bagnie sie bawic - ok - przynajmniej bedziesz ty wiedziala i on wiedzial ze ty mozesz z bez niego zyc, a jedynie wybierasz z nim byc i to bez laski.

      Jezeli pan nigdy nie wroci - coz - po co Tobie ktos taki? powiedz mi - PO CO???

      • krokodil123 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 16:47
        " Przeżyłam bardzo ciężkie chwile, ale udało mi sie zach
        > > ować spokojnie
        i chyba uratowałam swoją godność."

        Janeczka, może napisz jak według ciebie się zachowuję kobieta która w takie chwile utraci swoją godność.

        Może chodzi o to że u was ( dla ciebie) nie istnieje przyzwolenie na wyrażaniu złości i innych emocji? Twoje dziecko może się złościć?

        Kobieta która mówi podniesionym tonem, wyprasza pana, żąda podjęcia decyzji, nie daje się dotykać lub odmawia bycia grzeczna i uśmiechnięta to może jest kobieta bez godności?
    • altz Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 17:25
      Masakra, facet się wystraszył, jak małe dziecko.
      Nawet jeśli zerwał z kochanką, powinien się wyprowadzić, skoro się tyle napaplał na prawo i lewo, żałosne.
      • orangeplus Re: Zmiana frontu po rozstaniu 07.05.14, 18:46
        Ale po co, skoro żona czeka z otwartymi nog... rękami? big_grin
        • mayenna Re: Zmiana frontu po rozstaniu 09.05.14, 20:22
          orangeplus napisał(a):

          > Ale po co, skoro żona czeka z otwartymi nog... rękami? big_grin
          Lubię to!smile
    • hochstrapon_krull R.Musil 07.05.14, 20:07
      W/w autor wychowywał sie w ciekawym domu: pod jednym dachem miał matkę, ojca i niespokrewnionego "wujka", najprawdopodobniej kochanka matki. To wszystko w cesarsko-krolewskiej Austrii pod koniec XIXw. Ojciec pewnie był niegodny, a może bi.

      Nic się nie przejmuj hejterami. Tu każdy byl super asertywny, błedów nie robil, z miłosci jakiejkolwiek wyleczał się w momencie jak się ex spóźnił z pracy zanim jeszcze pojawiła się kochanka czy kochanek.
      O ile spanie z prawie-exem jest wysoce ryzykowne z wielu powodów to możesz robić co chcesz i żyć w trójkącie czy innej figurze. Twoje prawo skoro pokrzywdzonych praktycznie brak.

      • fituq Re: R.Musil 07.05.14, 20:50
        autorka musi wiedzieć czego chce. i do tego dostosować swoje postępowanie.
        jak na razie sama nie wie czego chce i - najprawdopodobniej - popełnia błędy które mogą jej podświadomy plan (zatrzymanie męża + zachowania "godności") zniweczyć.
        czeka aż pan się zdecyduje, podkłada mu się w nadziei ze pan doceni,
        i dopiero teraz dostrzega, że pan chętnie korzysta ale deklarować nic nie zamierza. i zamiast jego szacunku- autorka utkwiła w roli wiadra na zwierzenia pana i w roli jego kochanki gdy on chce.. a przecież pan już powiedział, że woli kochankę, więc niejako zaakceptowała swoją nową rolę - bycia kochanką własnego męża. Może jej zgodna postawa spowoduje, że mąż zostanie. Ale czy autorka będzie się czuła uszanowana przez niego po czymś takim?

        nie trzeba się cofac kilka wieków, by takie układy widzieć.
        5 lat temu mój znajomy był w układzie że sam się rozwodził, spotykał się z mężatą kochanką i... pomieszkiwał u tej kochanki w mieszkaniu razem z jej mężem i dzieckiem. kobieta spała z mężem w jednym łóżku , kochanek w pokoju obok, rano mąż życzliwie żonę z kochankiem i własnym dzieckiem wyprawiał na spacer i zakupy.... kochanek żony zajmował się jego dzieckiem na wakacjach, mąż im ofert wakacyjnych szukał..
        znajomy trochę się bał, że ten mąż to psychopata musi być i czy w nocy śpiąc u nich nie obudzi się z nożem w żebrach... ale ostatecznie dokonali tej roszady, pani się rozwiodła,zamieszkali gdzie indziej już bez męża.

        układów gdzie trójkąty trwają po kilkanaście -kilkadziesiąt lat też jest sporo. znam taką osobę, która poznała żonatego kochanka on wtedy ponad 45 lat a ona ok 25lat a już po rozwodzie, z dzieckiem. miał się rozwodzić dla niej ale go powstrzymała namówiona przez koleżanki że po co jej jego rozwód. I tak facet żył na 2 domy, połowa czasu z kochanką, połowa z żoną z którą też miał dziecko, żona jakoś to zaakceptowała. Facet dobrze zarabiał opiekował się obiema, dbał o dzieci obu kobiet. Układ przetrwał prawie 20 lat. Starzejący sięfFacet zaczął być zazdrosny, jakieś scysje, przestali się dogadywać, po tych latach z kochanką się rozstali, "został" u swojej żony...
        Co komu pasuje - to sobie tworzy.

        Co pasuje autorce? Sama musi wiedzieć. I granice postawić takie- by nie ugrzęznąć w czymś co jej wcale a wcale nie pasuje...
      • janeczkawawa Re: R.Musil 07.05.14, 20:59
        Kochani dzieki za te ostre słowa.
        Godność- miałam na myśli to ze udało mi sie spokojnie rozmawiać, nie dokładać stresu dziecku, wspólnie pracowac ( mamy wspólna firmę, musimy współpracować, nie ma rady), nie pokazywałem sie jako porzucona bidulka, tylko trzymałam fason, i miałam swoją, nie wiem czy to dobre określenie, pozycje, dumę, swoją racje w tym wszystkim.
        Seks- nie nie, nie żyliśmy w trójkącie, to zdarzyło sie już w późniejszym etapie, co tu dużo gadać, tez miałam na to ochotę.
        Tutaj, fakt, to z godnością niewiele ma wspólnego. No ale po pierwsze mnie trochę poniosło, a po drugie, teskniłam za nim.
        Tak to prawda, dałam mu żyć w wygodnym układzie, jedna noga u mnie jedna u niej. Ale mnie to faktycznie zmęczyło. Mówicie wygonić? Tez tak czuje, ale może jeszcze sie ułoży?
        Są już nie wiemsad
        • fituq Re: R.Musil 07.05.14, 21:20
          no wiesz, może faktycznie zacznij mu opowiadać o nowo poznanym przystojnym Staszku tongue_out
          ciekawa jestem reakcji jeszczemęża, pewnie z niego pies ogrodnika wyjdzie, w pełni rasowy wink

          na pewno ukróć "prawo pana do zwierzeń" i wypłakiwania się z problemów na twoim ramieniu czy wydzwanianie jak do "przyjaciółki". sorry, ale przyjaciół się nie zdradza, nie okłamuje, nie oszukuje, ..a on to zrobił wobec Ciebie..
          po co ci osoba która nic nie daje a której tyle czasu/energii/.. poświęcasz? niech się on postara o ile chce coś od ciebie dostać...niech się wykaże, niech wie, że o ciebie musi zawalczyć.. Może się okazać, że nie chce mu się wysilać. Może jemu trójkąt by najbardziej odpowiadał.
          Na pewno się ułoży. Ale jak? Tak, jak zadecydujesz - także Ty. Bo na razie to się dostosowałaś i czekasz na pańską decyzję..
          • fituq Re: R.Musil 07.05.14, 21:28
            no i z ciekawości - jak by było, gdyby mąż oświadczył teraz, że jednak woli mieszkać z Tobą?
            Przyjęłabyś go z powrotem ot-tak? myślisz, że bez problemu byś z nim po tym wszystkim żyła? jeśli by nie wyraził jakiejś wielkiej skruchy (bo chyba takiej nie przejawia?) tylko stwierdził, że się pomylił i wraca?
            porozważaj sobie scenariusze i pomyśl nad uczuciami jakie ci się nasuwają.
            • janeczkawawa Re: R.Musil 08.05.14, 09:37
              Tak, tak tez o tym cały czas myśle, i już wiem na pewno, ze po pierwsze chciałabym zeby wrócił, ale po drugie musiałby o mnie mocno zawalczyć. Tak po prostu to go na pewno bym nie przyjęła.
              Bardzo mi pomógł ten kubeł zimnej wody od was.
              Zapytałam go dziś, czy dalej spotyka sie z kochanką, w celu ustalenia czy raczej potwierdzenia status quo, uzyskałam wiadomość, ze z kochanką sie spotyka i nie wie czy chce z nią zerwać, wiec skończyłam z nim. Kazaliśmy zabrać resztę rzeczy, i nie pokazywać sie w domu. W pracy robię sobie przerwę, wiec niezbędne musiała sie z nim widywać
              Trochę ulżyłosmile
              • marz12ka Re: R.Musil 08.05.14, 13:42
                bardzo dobrze zrobiłas ze kazałas sie wyprowadzic na dobre....niech pomieszka z kochanką 24 godziny na dobe to zacznie mu sie to "odbijać zgniłymi jajami" taki układ mu odpowiadał bo u ciebie miał wyprane gacie i ciepły obiad a do niej wpadał dla relaksu
                .....duży dzieciak....faceci czesto po takim stazu małżeńskim dostają " mędopauzy" i szukaja szczescia na boku a potem wracają z podkulonym ogonem...
                on musi zatęsknic za Toba i synem i zrozumiec co stracił i wtedy jak zrozumie mozna dać szanse na powrót bo teraz to pan nie wie sam czego chce .
                • xciekawax Re: R.Musil 08.05.14, 15:09
                  Tylko po co autorce kity wciskasz ze facet wroci, i to jeszcze z podkulonym ogonem?

                  Moze wroci, moze nie wroci. Wazniejsze pytanie po co autorka by w ogole takiego dupka przyjela z powrotem? Bo boi sie samotnosci? rozwodu? Zaloze sie ze gdyby przerobila te rzeczy ktorych sie boi - to na faceta nie moglaby patrzec.
                • altz Re: R.Musil 08.05.14, 18:38
                  marz12ka napisała:
                  > taki układ mu odpowiadał bo u ciebie miał wyprane gacie i ciepły obiad a do niej w
                  > padał dla relaksu
                  Co wy z tymi gaciami? Odkąd są pralki, kobiety nie są niezbędne do życia. wink

                  > .....duży dzieciak....faceci czesto po takim stazu małżeńskim dostają " mędopau
                  > zy" i szukaja szczescia na boku a potem wracają z podkulonym ogonem...
                  kobiety też tak miewają.

                  > on musi zatęsknic za Toba i synem i zrozumiec co stracił
                  Czemu na jednym wdechu baba i syn? To nie jest jedno.
                  Chłopak ma już 16 lat, ma swój rozum, oddziela siebie od matki, a jak będzie chciał, to zamieszka z dziewczyną i będą się seksić codziennie do podwieczorku, może też zamieszkać z ojcem i nikt mu nic nie zrobi.
                  Tak więc, ojciec może mieć świetne relacje z synem po rozwodzie, wszystko zależy tylko od woli dwóch facetów.
        • muminka2014 Re: R.Musil 08.05.14, 09:31
          Trzymaj fason i żyj w tym dziwnym układzie...w końcu wiele par tak robi... Zdrada kontrolowana smile
          • janeczkawawa Re: R.Musil 08.05.14, 13:49
            Ależ ja mu gaci nie pralam, obiady on gotował, w zasadzie poza tym ze korzystał z rodzinnego ciepełka nic mu nie dawałam.
            Na moje postanowienie ze dowodzenia zareagował bardzo agresywnie, wkur.... Jak diabli
            Wiem ze zabrałam mu wygodny kącik, gdzie mógł sie zresetować. Ale nie żałuje, i z jednej strony czuje sie jakbyśmy sie drugi raz rozstawali, wiec gównianie, a z drugiej jakaż ulgasmile
            • muminka2014 Re: R.Musil 08.05.14, 14:02
              janeczkawawa napisała:

              > Ależ ja mu gaci nie pralam, obiady on gotował, w zasadzie poza tym ze korzystał
              > z rodzinnego ciepełka nic mu nie dawałam.

              hehe...dobre... To lepiej, że rozstaniecie się. Poza tym 16-latek patrzył na to wszystko...
            • mia17 Re: R.Musil 08.05.14, 14:42
              czujesz ulgę, bo podjęłaś wreszcie jakąś decyzję.
              najgorsze jest tkwić w bezruchu. z tego nic dobrego zazwyczaj nie wynika.
              działanie - to jest przyszłość smile
              życzę Ci powodzenia!
              • xciekawax Re: R.Musil 08.05.14, 15:17
                Tak, to prawda, dziewczyna wkoncu wziela swoj los we wlasne rece, a to daje sile niesamowita. No i satysfakcjie ze jest sie panem swojego losu smile
            • xciekawax Re: R.Musil 08.05.14, 15:15
              Przygotuj sie teraz na serie manipulacji z jego strony : od grozb i gniewu po milutkie slowka i kwiatki. Wazne jest na tym etapie abys mu nie wierzyla i nie reagowala. On po prostu bedzie probowal wszystkiego i patrzyl co dziala - aby wrocic do swojego haremu.
              • terazkasia Re: R.Musil 08.05.14, 17:33
                xciekawax napisała:

                > Przygotuj sie teraz na serie manipulacji z jego strony : od grozb i gniewu po m
                > ilutkie slowka i kwiatki. Wazne jest na tym etapie abys mu nie wierzyla i nie
                > reagowala. On po prostu bedzie probowal wszystkiego i patrzyl co dziala - aby w
                > rocic do swojego haremu.

                Janeczka, weź Ty sobie te słowa Ciekawej powieś gdzieś w dyskretnym miejscu i czytaj co godzinę (w najbliższych dniach), a potem przypominaj sobie za każdym razem, gdy zobaczysz swojego męża.
                Piszę to bardzo bardzo poważnie.
              • altz Re: R.Musil 08.05.14, 18:44
                xciekawax napisała:
                > Przygotuj sie teraz na serie manipulacji z jego strony : od grozb i gniewu po m
                > ilutkie slowka i kwiatki. Wazne jest na tym etapie abys mu nie wierzyla i nie
                > reagowala. On po prostu bedzie probowal wszystkiego i patrzyl co dziala - aby w
                > rocic do swojego haremu.

                Może będzie, a może nie będzie.
                Nie wszyscy są tacy sami, jak twoi byli! wink

                O mnie też koleżanki byłej kochanki tak opowiadały, jakie to były kolorowe i ciekawe scenariusze, że fiu fiu smile
                I co? I nico! Było zupełnie inaczej, niż paniusie opowiadały, a było tak, jak ja mówiłem. Bo ja już trochę lat żyję i znam siebie najlepiej i wiem, jak reaguję w potężnym stresie. Oczywiście, po drugiej stronie był potężny foch, że nie spełniam oczekiwań. smile
                • janeczkawawa Re: R.Musil 08.05.14, 19:59
                  Ja sie raczej nie spodziewam kwiatów , tylko focha. Powiedziałam synowi, 16 latkowi, pokrótce o mojej decyzji, w zasadzie większość powodów mu przedstawiłam. Poparł mnie i dodał ze w staraniach ojca czuł fałsz, a jesli tatuś spotyka sie z panią kochanką, to on raczej za często idę spotykać nie chce i żebym go nie namawiała. Jeszcze jeden problem do rozwiązania dla mnie,
                  • fituq Re: R.Musil 08.05.14, 20:34
                    > Poparł mnie i dodał ze w staraniach ojca czuł fałsz, a jesli tatuś spotyka sie
                    > z panią kochanką, to on raczej za często idę spotykać nie chce i żebym go nie n
                    > amawiała. Jeszcze jeden problem do rozwiązania dla mnie,


                    ale jaki problem do rozwiązania?
                    syn ma już swoje lata i swój rozum, można mu zostawić decyzję co do spotkań z ojcem i się nie wtrącać.
                    to, jak sobie ojciec z nim zbuduje relacje to wyłącznie sprawa ojca, a Ty jedynie co powinnaś to nie nastawiać syna przeciwko ojcu. natomiast nie musisz "rozwiązywać" za nich ich relacji. Ojca odsyłaj do rozmawiania z synem, niech się umawiają bez Twojego pośrednictwa.
                    • blue_ania37 Re: R.Musil 08.05.14, 20:45
                      Straszne jest, że masz jakąś radość w tym, że 16 latek poparł Cię.
                      W sumie to portki i to portki tylko zupełnie inna zależność.
                      To jest młody facet który ma prawo do budowania swoich relacji z Tobą i z ojcem.
                      Straszne jest to co mu zrobiliście, wielkie halo i zerwanie, po czym kilkumiesięczna farsa z mamą która nie ma swojego zdania i z tata który ma jakieś jazdy.
                      Zadbaj może o tych najsłabszych w tym układzie o młodego.
                      Jesteś dorosłą kobietą a zachowujesz się jakoś dla mnie nieodpowiedzialnie i niedorośle ale to może mój sposób odbierania.
                      Zawsze jest wyjście z każdej sytuacji, nawet jak obecnie nie widać rozwiązań ale one są.
                      I zawsze trzeba ochraniać jak się da najsłabszych i tych którzy nie mieli żadnego udziału w obecnym stanie rzeczy nic do gadania.
                      A
                      • janeczkawawa Re: R.Musil 08.05.14, 21:40
                        Ależ ja właśnie o tym mówię, ze problem do rozwiązania, to pomoc dla syna, żeby nie stawać miedzy nim a ojcem, żeby mu potrafic dać wsparcie, żeby nie czuł sie zmuszony do stawiania po jakiejkolwiek stronie. Przecież ja dzieckiem nie zamierzam manipulować. Ani nim cokolwiek ugrywać. Nie wiem czemu myślicie ze mam jakaś radość z faktu, ze mnie poparł. Syn powiedzial mi o tym falszu w kontekscie, ze tata tu tak sie starał, duzo robił (i to fakt) a potem jechal prowadzic zycie rodzinne z panią, i to jest dla niego falszywe zachowanie. czemu do diabła mialoby mnie to cieszyc, ze dziecko tak to odbiera?
                        Poza tym dzieciak stracił do ojca zaufanie, bo ojciec oszukiwał i zdradził, a do mnie nie, bo byłam wobec niego szczera, więc co w tym dziwnego, że mnie popiera? To przecież ja jestem jego podporą, na mnie sie nie zawiódł. Więc mnie sie trzyma.
                        • blue_ania37 Re: R.Musil 08.05.14, 21:52
                          16 latek uwikłany w rozwiązywanie problemów pary gdzie ktoś znalazł sobie trzecią osobę?
                          Przecież to żenada, że on w ogole jest w to wtajemniczony.
                          To są wasze sprawy kto z kim śpi szczególnie że sypialiście jakby razemsmile za wspólną zgodą w imię braku chęci postawienia sobie ciężkich pytań, które są do przejścia.
                          A Ty przez ostatnie miesiące gdzie byłaś jak mu powiedzieliście na boże narodzenie że koniec a w wielkanoc razem jeździliście do rodziny?
                          Ja na jego miejscu rzuciłabym was obu.
                          Matkę sypiającą w imię wyższej jakości seksu i ojca nie umiejącego podjąć decyzji.
                          A wszystko okraszone wspólną firmąsmile
                          A
                          • janeczkawawa Re: R.Musil 08.05.14, 22:09
                            Jak wyobrazasz sobie nie wtajemniczanie w sprawy rodziny jej członka? Przecież to nie 5 ciolatek, żeby mu jakieś bajki opowiadać. O naszym sypianiu ńie miał pojęcia. To chyba nie jest w tej akurat kwestii najważniejsze.
                            Od bozegonarodzenia rozmawialiśmy wtedy gdy syn miał na to ochotę, a często nie miał. Dusił swoje emocje, i nie chciał rozmawiać. Jak zmusisz nastolatka do rozmowy? Zwłaszcza takiej trudnej? Ale jednak czasem sie udało, wtedy coś tam upuscil z serca.
                            No i co, z firmy, będącej źródłem naszego utrzymania mieliśmy przez rozstanie tez zrezygnować? Na bezrobocie isc? W imię czego? Ty wiesz o czym mówisz?
                            • blue_ania37 Re: R.Musil 08.05.14, 22:21
                              Wasze sypianie faktycznie nie jest najważniejsze, ale nie wyobrażam sobie tej farsy jaką mu zrobiliście.
                              Od bożego narodzenia należało zająć się młodym a nie dorosłym facetem który jęczał i histeryzował jak opisałaś.
                              Z jego emocjami przynajmniej wszystko okismile umie je pokazywaćsmile.
                              Moja ocena, może surowa może niesprawiedliwa za co przepraszam bo tez popełniam błędy.
                              Jesteś uzależniona od swojego faceta, pozwoliłaś mu grać sobą, dzieckiem w imię jakiś korzyści emocjonalnych, finansowych.
                              Mogę to zrozumieć.
                              Nie mogę zrozumieć, że znów obarczasz swoimi problemami kogoś w tym momencie najsłabszego bo najmłodszego.
                              Że nie podejmujesz decyzji tylko zwalasz ją na opinię forum, a 16 latkowi po paru miesiącach co tłumaczysz, że wtedy mu się nie śniło, czy że ty jesteś tak uzależniona że nie potrafiłaś tego uciąć?
                              i uwierz, że 5 latkowi trudniej wytłumaczyć ma mniejsze pojęcie świata, przestrzeni i dom rodzinny jest całym światem.
                              • xciekawax Re: R.Musil 08.05.14, 23:13
                                Anka, nie unos sie tak. Napadasz na autorke jakbys miala do niej osobista zlosc - czyzby przypominala ci Ciebie sprzed ilus tam lat? smile

                                16letni chlopak to prawie mezczyzna. Naprawde rozumie juz dynamike rodziny i mozna mu powiedziec o powodzie rozpadu malzenstwa. To jest sprawa rodziny , a on jest czescia rodziny. Ojciec go przeciez moze zapewnic o swojej niezgonnej ojcowskiej milosci.

                                Dlaczego piszesz ze autorka nie podejmuje dycjyzji? autorka dziala. Pana wyprowadza, zaczela podejmowac wlasne decyzjie (jeszcze zobaczymy czy bedzie konsekwentna). Ale napewno zaczela dzialac. I to pewnie po (malej) czesci przez to forum.

                                I dlaczego mowisz ze ona sie synem nie zajmowala? przeciez z nia mieszkal. Nie jest latwo byc matka nastolatka.
                                Jak ona syna obarcza? Ja tego tak nie widze. Po prostu wkoncu zaczela miec szczere konwersacjie z synem (zaczela dzialac). To dobry start. I tez fajnie ze syn rozumie ze ojciec nie jest aniolem i rozumie ze ojciec nie jest fair wobec swojej zony.

                                Do autorki watku: Nie mysl ze relacjie syna z ojcem to problem do rozwiazania. To jest miedzy nimi. Umyj od tego rece. Problemu nie ma. Po prostu nie krytykuj ojca przy dziecku, reszte sami miedzy soba uloza. (jezeli bedziesz dziecko w jakikolwiek sposob buntowac przeciwko ojcu - dziecko podswiadomie znienawidzi Ciebie gdyz popsujesz im relacjie na cale zycie - a tego nie chcesz).
                                Zrob cos z synem przyjemnego. Moze pojdzcie na strzelnice, nie wiem co go tam interesuje.
                                • janeczkawawa Re: R.Musil 09.05.14, 00:36
                                  Dzieki,
                                  Tak właśnie cały czas robię, a raczej robimy z młodym. Na pewno nie jest tak, ze go zostawiłam. Ja tylko napisałam tu o innym aspekcie mojego rozstania. Tym który rozgrywa sie miedzy mną a moim eks. Dziecko i sytuacje okolorozwodowe to inny temat na dyskusję.
                                  Na rozmowę z młodym zawsze byłam gotowa i chętna, ale on nie był gotowy. A jak zaczął być ja byłam i jestem.
                                  I nie ingeruje w uczucia miedzy panami, to tylko dzieciak potrzebuje mojego wsparcia zawsze a rozmowy teraz. Ojca staram sie nie krytykować, nie ma potrzeby, zrobił rzecz straszną dla mnie ale ojcem jest dobrym i zaangażowanym.
                                  I tak ta jednogłośna postawa forum pomogła mi bardzo, to tak jakbym zobaczyła sie z boku.
                                  Dzięki
                                • blue_ania37 Re: R.Musil 09.05.14, 07:44
                                  xciekawax napisała:

                                  > Anka, nie unos sie tak. Napadasz na autorke jakbys miala do niej osobista zlos
                                  > c - czyzby przypominala ci Ciebie sprzed ilus tam lat? smile


                                  Nie przesadzaj, moja historia była całkiem inna, ja żyłam w przemocowym związku, poddana sprzecznym komunikatom.
                                  Autorka dostała jasny przekaz, mam kochankę odchodzę, to co zrobili dalej razem to właśnie ich niedojrzałość.
                                  >
                                  > 16letni chlopak to prawie mezczyzna. Naprawde rozumie juz dynamike rodziny i m
                                  > ozna mu powiedziec o powodzie rozpadu malzenstwa. To jest sprawa rodziny , a o
                                  > n jest czescia rodziny. Ojciec go przeciez moze zapewnic o swojej niezgonnej o
                                  > jcowskiej milosci.

                                  Widać, że nie masz dziecismile
                                  Nie da się ukryć przed 16 latkiem istnienia pani, i nie musi uważać że jest to ciocia, ale nie wyobrażam sobie, żeby z dzieckiem rozmawiać na TE tematy.
                                  To jest dziecko pomimo tego, że duże z buzujacymi hormonami.
                                  Nie wiem czy 16 latek musi wiedzieć, że tata odchodzi do kochanki i czy to wiadomość dla niego.
                                  A przecież chodzi o to, żeby nie stracił kontaktu z ojcem - prawda?
                                  Przedtem mu zakomunikowali koniec związku potem zabawę w dom rodzinny na nowo a potem powiedzieli, że tata jednak ma kochankę.
                                  Nie wiem, czy bym chciała wiedzieć gdzie odchodzi mój ojciec i mieć świadomość, że matka i rodzina to tolerowała przez jakiś czas.
                                  Ale napewno zaczela dzialac. I to pewnie po (malej) czesci przez to fo
                                  > rum.

                                  Bardzo fajnie, że zaczęła działać, ja tego nie neguję.
                                  Nie trawię po prostu jak dzieciaki małe i duże są uwikłane w dorosłych sprawy.
                                  I znam dużo 16 latkówsmile

                                  > Jak ona syna obarcza? Ja tego tak nie widze. Po prostu wkoncu zaczela miec sz
                                  > czere konwersacjie z synem (zaczela dzialac). To dobry start. I tez fajnie ze
                                  > syn rozumie ze ojciec nie jest aniolem i rozumie ze ojciec nie jest fair wobec
                                  > swojej zony.

                                  A dla mnie to obarczanie wiedzą niepotrzebną dla dzieciaków.
                                  On sam dojdzie do tego kim jest ewentualna pani w życiu taty, nie jest partnerem w rozmowach około rozwodowych.
                                  Do tego przechodzi to drugi raz bo już tą wiedzę dostał, teraz jeszcze raz ze wzmożoną siłą.
                                  Na pewno będzie dobrze nastawiony przez to do ojcasmile
                                  A ja nie bronię tego pana tylko sytuacji jaką zrobili dziecku matka i ojciec.
                                  Matka w swoim poprzednim wątku też dużo opisywała, że jej sytuacja finansowa jest uzależniona od tego pana i w tym widzę główne żródło nie podejmowania decyzji i zachowywania się zachowawczo.

                                  >
                                  > Do autorki watku Po prostu nie kryt
                                  > ykuj ojca przy dziecku, reszte sami miedzy soba uloza.

                                  Przecież ona właśnie to robi, rozmawiając szczerze i po partnersku z synem o ojcusmile
                                  To co ma jeszcze mówić?
                                  Dziecko dostało jasny przekaz, tata to drań i dobra mamasmile
                                  • xciekawax Re: R.Musil 09.05.14, 15:48
                                    Wiesz co Anka,
                                    > Nie przesadzaj, moja historia była całkiem inna, ja żyłam w przemocowym związku
                                    > , poddana sprzecznym komunikatom.

                                    TAK SAMO jak autorka - sprzeczne komunikaty exa ze chce byc z rodzina, ale pedzi do kochanki. Dla Ciebie i innych to jasny przekaz ale dla autorki nie byl. I wierz mi - komunikaty Twojego exa dla INNYCH tez by nie byly sprzeczne - bylyby bardzo jasne. Byly sprzeczne dla Ciebie bo w tym zylas/siedzialas. Bardzo latwo jest widzec sytuacjie z boku, prawda?

                                    Tylko dlatego ze masz dziecko nie znaczy ze wiesz jak byc (dobrym) rodzicem. A widac ze uwazasz sie za swieta matke, ktora wie wszystko i moze oceniac inne matki.

                                    Nie wiem ile masz lat, byc moze juz nie pamietasz jak mialas 16 lat, ale dla mnie to nie jest tak odlegle aby zapomniec. Rowniez widzialam dojrzewanie paru osob wtym braci wiec mam pewien punkt widzenia jak nastolatkowie dzialaja, przezywaja - i nie od strony rodzica, ale od strony prawie rowiesnika - co jest nawet lepsze.

                                    Otoz powiem ci ze jezeli rodzic oklamuje dziecko w tym wieku - czy wymiguje, przekreca prawde - nastolatek traci zaufanie do takiego rodzica. Ojciec naruszyl zaufanie gdy odszedl od rodziny - wiec mysle ze nie jest wskazane aby drugi rodzic tez popsul relacjie z synem.

                                    Mysle ze jest logiczne ze autorka watku nie zwierza sie synowi z kazdych aspektow jej relacji z jej bylym. Napewno nie opowiada o tym jak spali razem, ile razy ex chodzi do kochanki, i nie opowiada o zwierzeniach poduszkowych exa. Ale prawde o tym ze ex odszedl i dlaczego - mlody powinien znac. Tego i tak sie nie ukryje. Dzieci nie mozna traktowac jak idiotow.

                                    A co do jej relacji z exem - siejesz zloscia, ale zauwaz ze autorka byla zagubiona, i tak jak ty - miala mieszane wiadomosci od ex i zrobil jej wode z mozgu. Nie kazdy jest taki silny ze wykopie takiego drania za drzwi. Ile Tobie to zajelo aby wkoncu skonczyc?

                                    Ona jest matka, ale przedewszystkim jest kobieta. Powinna dziecko uchronic jak najbardziej, ale w tym samym czasie to jej zycie i jej malzenstwo i robila tak jak uwazala za sluszne aby facet (ojciec dziecka) wrocil. Ale skoro nie wrocil to podjela nastepne kroki. Kobieta teraz bedzie przechodzic przez metamorfoze, odnajdywac siebie itd... To trudny, ale tez piekny moment.

                                    Twoje sienie zlosci wmawiajac jej jaka jest beznadziejna matka nie wnosi nic pozytywnego w konwersacjie. Unzaje ze po prostu mialas gorszy dzien. smile czolem smile
                                    • blue_ania37 Re: R.Musil 09.05.14, 18:10
                                      xciekawax napisała:


                                      >
                                      > TAK SAMO jak autorka - sprzeczne komunikaty exa ze chce byc z rodzina, ale pedz
                                      > i do kochanki. Dla Ciebie i innych to jasny przekaz ale dla autorki nie byl.
                                      > I wierz mi - komunikaty Twojego exa dla INNYCH tez by nie byly sprzeczne - byly
                                      > by bardzo jasne. Byly sprzeczne dla Ciebie bo w tym zylas/siedzialas. Bardzo
                                      > latwo jest widzec sytuacjie z boku, prawda?

                                      Życie w przemocowym związku to nie są jasne komunikaty dla patrzącego z boku.
                                      Nic nie jest podawane jasnej ocenie w takim związku i wszystko jest sprzeczne.
                                      Człowiek przestaje wierzyć swojej intuicji.
                                      Jest zastraszany, często pozbawiony dostepu do rodziny, przyjaciół i pieniędzy.
                                      Związek przemocowy to nie jest mówienie jasne jesteś głupia.
                                      To mówienie, że przez ciebie się zdenerwowałem i człowiek zaczyna sam siebie traktować za winnego.
                                      To są techniki manipulacji i wywierania wpływu, metody różne...
                                      Najkrócej w związku przemocowym to ofiara jest winna że ktoś sobie znalazł pocieszyciela i najgorsze jest, że jest o tym przekonany.

                                      >
                                      > Tylko dlatego ze masz dziecko nie znaczy ze wiesz jak byc (dobrym) rodzicem. A
                                      > widac ze uwazasz sie za swieta matke, ktora wie wszystko i moze oceniac inne m
                                      > atki.

                                      Nie uważam się za świetną matkę, czuję się za matkę odpowiedzialną i tylko to.
                                      Popełniam błędy, ale pracuję nad przynajmniej uświadomieniem ich sobie.

                                      >
                                      > Otoz powiem ci ze jezeli rodzic oklamuje dziecko w tym wieku - czy wymiguje, pr
                                      > zekreca prawde - nastolatek traci zaufanie do takiego rodzica. Ojciec naruszyl
                                      > zaufanie gdy odszedl od rodziny - wiec mysle ze nie jest wskazane aby drugi rod
                                      > zic tez popsul relacjie z synem.

                                      Mam 40 lat, na tyle dużo żeby byc świadomym, na tyle mało aby pamiętać.
                                      Wiem jedno, bo mi chodzi o jedno, gdybym to ja poznała kogoś i zdecydowała się odejść do przysłowiowego Rysia zostawiając 16 letniego syna pod opieką ojca, nie chciałabym aby ten temat był omawiany z nim.
                                      Bo ja jako matka miałabym pozamiatane na bardzo długo albo na zawsze.
                                      To ja powinnam zmierzyć się z tym tematem wobec dorastającego syna i wytłumaczyć mu istnienie Rysia.
                                      Pracuję z dziećmi którzy życzliwi powiedzieli co ich matka i ojciec.
                                      Znam chłopców, którzy mają matkę za dziwkę a ojca za frajera.
                                      Bo dostali nie takie informację od rodziców, czy innych życzliwych.
                                      Jak to wpływa na ich postrzeganie męskości, kobiecości związków to aż za dobrze wiem.
                                      Sami powinni dochodzić swojej prawdy i każda strona powinna mieć prawo do wypowiedzenia swojego zdania.


                                      > A co do jej relacji z exem - siejesz zloscia, ale zauwaz ze autorka byla zagubi
                                      > ona, i tak jak ty - miala mieszane wiadomosci od ex i zrobil jej wode z mozgu.
                                      > Nie kazdy jest taki silny ze wykopie takiego drania za drzwi. Ile Tobie to za
                                      > jelo aby wkoncu skonczyc?

                                      Mi zajeło tydzień od kiedy zaczełam mówić.
                                      Eks jej nie zrobił żadnej wody z mózgu on niczego nie ukrywał ona po prostu nie chciała tego widzieć, jeszcze w tym watku mówi, że go kocha.
                                      Nie sieję żadnej złością, nie wyżywam się, napisałam, nawet że mogę się mylić i że przepraszam, ale mogę mieć swój odbiór.
                                      Mam nadzieję, że jak napiszę tu kiedyś facet, że powiedział jaka jest matka 16 letniej córce mówiąc że odeszła do kochanka bo odeszła do niego będzie ważna nadal prawda i prawidłowe przekazywanie prawdy o rodzinie dziecku.
                                      >
                                      > Ona jest matka, ale przedewszystkim jest kobieta. Powinna dziecko uchronic jak
                                      > najbardziej, ale w tym samym czasie to jej zycie i jej malzenstwo i robila tak
                                      > jak uwazala za sluszne aby facet (ojciec dziecka) wrocil.

                                      Nie rozumiem tego tym bardziej, kobietą jest się zawsze, ale są momenty, że kobiecość chowam w kieszeń i muszę być tylko matką czy chcę czy nie.
                                      Bo moje dziecko się na ten świat nie pchało, i nie mogę mu teraz powiedzieć, sorry jestem kobietą i mam prawo.
                                      Mam prawo, jak spełnię wszystkie obowiązki wobec dziecka.
                                      Takie życiesmile przynajmniej jak dzieją się rzeczy które dla dziecka są końcem jakiegoś świata.
                                      >
                                      > Twoje sienie zlosci wmawiajac jej jaka jest beznadziejna matka nie wnosi nic po
                                      > zytywnego w konwersacjie. Unzaje ze po prostu mialas gorszy dzien. smile czolem :
                                      > )

                                      Ani razu nie powiedziałam, że jest beznadziejna, tylko że zapomniała o dziecku i że dziecko nie jest partnerem do takich rozmów.
                                      Nie miałam żadnego gorszego dnia, dziś myślę podobnie i jutro pewnie teżsmile
                                      Czołem.
                                      A
                                  • ann.k Re: R.Musil 09.05.14, 19:13
                                    blue_ania37 napisała:

                                    > Nie wiem czy 16 latek musi wiedzieć, że tata odchodzi do kochanki i czy to wiad
                                    > omość dla niego.

                                    Tak. Dziecko w każdym wieku ma prawo znać prawdę na temat wydarzeń dla niego istotnych. Chodzi tylko o to w jaki sposób zostaną one przekazane.

                                    O tym, że mój mąż mnie zostawił dla innej kobiety wie również mój 3,5 letni syn. Bo i niby co miałam mu powiedzieć jak zaczął pytać dlaczego tata się wyprowadził? Miałam za radami z tego forum wziąć winę na siebie i powiedzieć: bo go spakowałam i wystawiłam mu walizki za drzwi? A może trzeba było powiedzieć, że tata już nie może z mamą mieszkać, bo tak? Czy kombinować i brnąć w kolejne zmyślone historie aż za rok czy dwa lata usłyszałabym: a mówiłaś, że....

                                    16-latek tym bardziej już wie o co chodzi, być może sam ma za sobą pierwsze kontakty seksualne. I być może był już zakochany i porzucony bądź odrzucony. Nie ma powodu udawać przed nim, że mama i tata się nie rozumieją, tym bardziej, ze któregoś dnia syn może spotkać ojca z kochanką na mieście. I co wtedy? Przyjdzie powie matce co widział, a matka co ma powiedzieć?
                                    • blue_ania37 Re: R.Musil 09.05.14, 19:20
                                      Gratuluję powiadamiania 3, 5 latka o tym, że tata jest z inną kobietą, świat dzięki temu zyska dla niego nowe barwysmile tak oczywiste i tak potrzebne w tym wieku, potem poczytaj kopciuszka na dobranoc.
                                    • chalsia Re: R.Musil 10.05.14, 01:01
                                      > O tym, że mój mąż mnie zostawił dla innej kobiety wie również mój 3,5 letni syn
                                      > . Bo i niby co miałam mu powiedzieć jak zaczął pytać dlaczego tata się wyprowad
                                      > ził? Miałam za radami z tego forum wziąć winę na siebie i powiedzieć: bo go spa
                                      > kowałam i wystawiłam mu walizki za drzwi? A może trzeba było powiedzieć, że tat
                                      > a już nie może z mamą mieszkać, bo tak? Czy kombinować i brnąć w kolejne zmyślo
                                      > ne historie aż za rok czy dwa lata usłyszałabym: a mówiłaś, że....

                                      niestety popełniłaś błąd
                                      dziecko w wieku 3,5 lat to nie jest partner intelektualny na takie rozmowy
                                      i powie Ci to kazdy psycholog dziecięcy
                                      PRAWIDŁOWA odpowiedź w takim wypadku - najprostsza z możliwych - jest taka: MY, rodzice, zdecydowaliśmy, że nie będziemy już mieszkać razem, nie dogadywaliśmy się/kłocilismy/nie bylismy szczęśliwi ze sobą
                                      koniec, kropka
                                  • janeczkawawa Re: R.Musil 09.05.14, 21:52
                                    Aniu, nie mogę sie z tobą zgodzić w kwestii mówienia dzieciom o powodach rozstania ich rodziców. Dzieci muszą znać prawdę, oczywiście w takim zakresie w jakim im to krzywdy nie zrobi. Przecież sa członkami rodziny i mają prawo do szczerości. Właśnie mój syn mi to uświadomił. Czy to nie jest tak, ze nie znając podstawowych faktów wyobrażają sobie nie mogące sie spełnić scenariusze, obarczają sie winą, zamykają w sobie na długo, i generalnie cały czas kombinują o co chodzi.
                                    Mi mój syn powiedział, juz dawno, ze nie rozumie sytuacji, nie wie czy jest ta pani czy jej nie ma, czy tata to z nią mieszka czy sam, itp. I dlatego uważam ze trzeba mówić dzieciom jak jest, bez niepotrzebnych może szczegółów, bez użalania (biedulku i co my teraz poczniemy), bez pesymizmu, ale trzeba dać mu tyle informacji, żeby czuło sie poinformowane. Niektórym niewiele potrzeba, inni drążą, i każdemu trzeba dać tyle żeby sie uspokoiło i wiedziało na czym stoi.
                                    Natomiast jesli o mnie chodzi, to szczęśliwie troche sie sytuacja zmieniła, przynajmniej finansowo, wprawdzie pracujemy razem, ale jestem zupełnie samodzielna i samofinansująca sie. Otworzyłem bar, i jest nieźle. Więc nie o byt mi chodziło gdy chciałam męża przyjąć z powrotem. Zreszta nawet jeszcze nie wiem jak by było teraz gdyby chciał wrócić. Sama nie wiem, chyba naprawdę jeszcze go kocham. Widzę i wiem ze to nie jest w dobrym tonie, gdy porzucona kobieta mówi takie rzeczy, ale cóż, takie jest życie.
                                    • blue_ania37 Re: R.Musil 09.05.14, 22:40
                                      Ale przecież o tym mówiłam kiedy pisałam o chronieniu najmłodszego.
                                      Ze zadaje pytania typu gdzie tata jest i o co kamam.
                                      5 latek też zadaje pytanie i naprawdę łatwo powiedzieć prawdęsmile obiektywna popartą papierami, ale co to daję, że jest nieważne? że było zagrywką? czy że pojawiło się nie wtedy?
                                      Moje dziecko dostało przekaz, że mama i tata postanowili nie mieszkać razem i on będzie ze mną, na każdy telefon do pany taty było oczywiściesmile trwało to półtora rokusmile, tyle tata nie kontaktował się z młodym, pokazując mi na sali sądowej swoje obrzydzenie i wstręt i kłamstwa.
                                      Ciężko było jak zadzwonił do drzwi, szczególnie, że z zimna krwią wypieprzył młodego, mnie już pomijam.
                                      Ale dałam mu szansę jako człowiekowi, jako wiarę w lepsze jutro.
                                      I zyskuję na tym, jako człowiek, jako nie zacietrzewienie się w złości, jako ukłon do byłego, że nie wprowadza neksi na salony młodego.
                                      On daje coś ja coś.
                                      • fituq Re: R.Musil 09.05.14, 23:01
                                        Kobieto, może znajdź swoje stare wątki i poczytaj, bo to jakie razem z exem Ty zrobiliście dzieciakowi piekło to mało kto inny zrobił. Więc akurat napadać na autorkę i prawić jej morały to nie masz żadego prawa. Argument "bo mój ex był przemocowy więc to usprawiedliwione" jest poniżej pasa. Nikt Ci nie zabraniał być mądrą wcześniej i nie robić sobie dzieci z psycholem a potem latami się go trzymać i pozwalać poniżać na oczach dziecka.
                                        • blue_ania37 Re: R.Musil 09.05.14, 23:31

                                          • fituq Re: R.Musil 09.05.14, 23:36
                                            Boszzz... znalazłaś już sobie kolejnego przemocowca na partnera? Bo jak widać pozy pokrzywdzonej przez "tych innych" ofiary trzymasz się uporczywie nadal i nie puścisz. Zgłoś się za 10 lat, opowiesz jak świetnie młody rośnie. Masz problem ze sobą to go rozwiąż, autorka tego wątku za Ciebie go nie rozwiąże.
                                            • blue_ania37 Re: R.Musil 09.05.14, 23:43
                                              nie pij, tyle to szkodzi, szczególnie na wyobrażnię.
                                              Znalazłam sobie już 10 przemocowców na partnera i będę z nimi wychowywać syna bo w grupie siłasmile
                                              i ochronasmile .
                                              nie puszczę się tej odznaki zanim mój nick będzie po prostu niebieska Anią i nie będą fiuqi mnie obrażaćsmile
                                              Nie bój się mnie za 10 lat, będę szczęśliwasmile bo na to zasługuję, bo dosięgłam dna aby sie podnieść ale fituqi nie zrozumieją tegosmile
                                              Buziaki, dziekuję
                                              www.youtube.com/watch?v=KtBbyglq37E&feature=share
                                              • fituq Re: R.Musil 09.05.14, 23:49
                                                dlaczego swoje dość chamskie i pogardliwe aluzje okraszasz uśmieszkami? myślisz, że przez to mimo twojej jawnej agresji w tym wątku- będziesz "taka dobra ania najlepsza i najłagodniejsza z całej wsi skrzywdzona niewinność?" bo takie masz o sobie wyobrażenie?
                                                oj babo babo. kiedy ty dojrzejesz.
                                                • blue_ania37 Re: R.Musil 09.05.14, 23:58
                                                  hurra jestem agresywnasmile
                                                  bo chyba nie pisałam, że chcę być dobrąsmile
                                                  nie jestem ze wsi , nie jestem skrzywdzona próbuj dalej fiutaqusmile
                                                  i nie zamierzam dojrzeć, a ty pomimo odp jakoś nie przedstawiłeś mi tego ogromu krzywdy jaki zrobiłam swojemu dziecku więc nie bądź gołosłownysmile
                                                  A
                                                  • fituq Re: R.Musil 10.05.14, 00:06
                                                    Wychodzisz z błędnego założenia, że każdy na forum bedzie się tobą zajmował i że dla kogś to ciekawe zajęcie. Wyjdź jednak poza sowje ego. Ten wątek nie jest o tobie, skierowałam do ciebie wypowiedź, bo napadłaś na autorkę, uważam niezasłużenie, tym bardziej mając taką a nie inną przeszłość. Jak widać z rozwoju -usilnie chcesz się dziś na kimś wyżyć, wyładować agresję, albo faktycznie pijesz do ekranu. Może znajdz sobie tego chłopa z którym się będziesz znowu żreć i twoje emocje znajdą znajome ujście.
                                                    Tak czy siak, ja za niego robić nie mam ochoty bo to nudne dla mnie, no i- nie jestem facetem, więc nie musisz za mną łazić ani usiłować sobą zainteresować.
                                                  • blue_ania37 Re: R.Musil 10.05.14, 00:16
                                                    jesteś w błędzie, uważając, że chciałam zwócić na siebie uwagę w tym wątku, jak bym chciała to bym założyła swój.
                                                    Nie pisałam o sobie nic, do momentu ciekawej do mojej osoby to były dwa wpisy, ale widocznie to zasługuje na oznaczeniesmile
                                                    Moja przeszłość nie ma nic do mojego zachowania wobec autorki wątku jeśli uważasz, że osoby zdradzone nie mają prawa się wypowiedzieć oki rozumiem to.
                                                    Ja pisałam tylko o dziecku, ale widocznie za duży kaliber.
                                                    Życzyłam ci kogokolwiek? to daruj sobie, życząc mi kogokolwiek tym bardziej że nie masz o mnie pojęciasmilei znajomych ujściach i emocjach.
                                                    Fiutaq zostanie fiutqiemsmile
                                                    Dobranoc
                                                  • fituq Re: R.Musil 10.05.14, 00:34
                                                    No widzisz, umiesz być chamska, tylko udajesz miłą i skrzywdzoną bo to się dobrze na forum sprzedaje. Tak to jest, że żyjąc z przemocowcem, nabywa się umiejętności manipulacji.
                                                    Co masz do osób zdradzonych? bo znowu ewidentnie dyskutujesz z wytworami swojej własnej wyobraźni i tematami przez siebie samą wymyślonymi jako cudze.

                                                    Osoba, ktora m.in. dopuściła do sytuacji, że z kilkuletnim dzieckiem w zimie trzęsła się w nieogrzewanym domu bo jeszcze mąż w ten sposób z domu ją z dzieckiem usiłował wykurzyć , dziecko świadkiem awantur, rękoczynów, przemocy, wizyt policji, itd itd itd - pouczająca inną kobietę, że ta robi straszną krzywdę nastolatkowi bo przez kilka miesięcy przyjmowała męża w domu gdyż wydawało jej się, że on jednak nie odchodzi na dobre a zostaje...
                                                    Doprawdy, zachowaj jakąś skalę. Tak zwyczajnie.
                                                  • blue_ania37 Re: R.Musil 10.05.14, 00:49
                                                    fituq napisała:

                                                    > No widzisz, umiesz być chamska, tylko udajesz miłą i skrzywdzoną bo to się dobr
                                                    > ze na forum sprzedaje. Tak to jest, że żyjąc z przemocowcem, nabywa się umieję
                                                    > tności manipulacji.

                                                    Bo zupa była za słona?
                                                    Nie oglądaj reklamsmile
                                                    > Co masz do osób zdradzonych? bo znowu ewidentnie dyskutujesz z wytworami swojej
                                                    > własnej wyobraźni i tematami przez siebie samą wymyślonymi jako cudze.

                                                    A ja zostałam zdradzona, więc myślałam, że mogę w tym temacie? ale może nie mogę? przepraszam, że się ośmieliłam, że przemocowiec nie może zdradzić
                                                    >
                                                    > Osoba, ktora m.in. dopuściła do sytuacji, że z kilkuletnim dzieckiem w zimie tr
                                                    > zęsła się w nieogrzewanym domu bo jeszcze mąż w ten sposób z domu ją z dzieckie
                                                    > m usiłował wykurzyć , dziecko świadkiem awantur, rękoczynów, przemocy, wizyt po
                                                    > licji, itd itd itd - pouczająca inną kobietę, że ta robi straszną krzywdę nasto
                                                    > latkowi bo przez kilka miesięcy przyjmowała męża w domu gdyż wydawało jej się,
                                                    > że on jednak nie odchodzi na dobre a zostaje...

                                                    Ja zabrałam ten czujnik?
                                                    Ja i tylko ja jestem odpowiedzialna za tą sytuację?
                                                    Aha rękoczynów i awantur nie było nigdy to powstało tylko w twojej głowiesmile
                                                    Nie przypominam sobie, żebyś mi zadał WTEDY PYTANIE i co ja robię?
                                                    A dziś po 3 latach mnie pouczasz, że nie powinnam i muszę zachowywać skalę.
                                                    Tak zwyczajnie
                                                    > Doprawdy, zachowaj jakąś skalę. Tak zwyczajnie.
                                          • chalsia Re: R.Musil 10.05.14, 01:07
                                            > Za ostatnie słowa brzydkie przemocy dziękuje i tym samym żegnam się z wami, nie nadaję się do odbioru takiego i nie zamierzam na zawsze trzymać się słowa ofiary przemocy niektórzy tacy jak fiuq ( cokolwiek to znaczy ) nie umiejąc tego zrozumieć.
                                            Że ja jestem Anią a nie dziewczyną która pojawiła się tu 3 lata temu i nie zamierzam przepraszać za swoje przekonania i oczekiwania.
                                            Za wszystko wszystkim dziękuję.
                                            Ania i młodysmile

                                            Aniu, to co piszesz jest co najmniej dziecinne
                                            to TYLKO dyskusja na forum
                                            naucz się olewać
                                            • blue_ania37 Re: R.Musil 10.05.14, 01:36
                                              Ale ja wyrosłam stądsmile
                                              Szanuję swojego nicka, ale nie chcę być wiecznie postrzegana przez moje doświadczenia.
                                              Nie zmienię ich, ale zrobiłam dużo i nie chcę do końca życia dyskutować o pieprzonym czujnikusmile
                                              Nie umiem ani zrozumieć już potencjalnych rozwodników ani nawracać tych co grzesząsmile
                                              Chcę żyć po swojemu na niebieskosmile daleko stąd.
                                              Tak będzie lepiej dla przyszłych bo ja już nie umiemsmile a dla tych co byli bardzo dziękuję.
                                              Bo poznali mnie chyba w najgorszym momencie życia a teraz lepiej mi iść dalejsmile
                                              Nie mówię, że nigdy nie wpadnę, ale 3 lata znajomości, każą mi się ukłonić po buddyjsku dla mądrości ludzkiej na tym forum, mówiąc żegnajciesmile
                                              Anna
                    • janeczkawawa Re: R.Musil 08.05.14, 21:47
                      > syn ma już swoje lata i swój rozum, można mu zostawić decyzję co do spotkań z o
                      > jcem i się nie wtrącać.
                      > to, jak sobie ojciec z nim zbuduje relacje to wyłącznie sprawa ojca, a Ty jedyn
                      > ie co powinnaś to nie nastawiać syna przeciwko ojcu. natomiast nie musisz "roz
                      > wiązywać" za nich ich relacji. Ojca odsyłaj do rozmawiania z synem, niech się
                      > umawiają bez Twojego pośrednictwa.

                      Nigdy nie utrudnialam im kontaktów, wręcz przeciwnie, nie raz musiałam mediowac żeby synek chciał z tatusiem coś zrobić. A uwierzcie nie jest łatwo zachować bezstronnosc, tak żeby dzieciak był szczęśliwy, i żeby go nie zniechęcać do tatusia. Zwłaszcza w nastoletnim okresie życia, kiedy naturalny jest bunt wobec rodziców.
                      • fituq Re: R.Musil 09.05.14, 23:12
                        Nie czuj się odpowiedzialna za ich relacje, oboje są na tyle "duzi" że mogą je ułożyć sami bez Twojego udziału. To samo mów mężowi.
                        Synowi gdy ma wątpliwości to mów, żeby zrobił tak jak sam chce i czuje, że absolutnie nie będziesz miała żalu, że się z ojcem spotyka lub do niego chodzi i uczestniczy w jego nowym życiu. Żeby nie czuł się zobowiązany koniecznie być przeciw ojcu by pokazać że Cię popiera. Że to sprawy między wami, jakoś je ułożycie sami, natomiast on niech buduje relacje z ojcem wg swoich własnych potrzeb, oczywiście zawsze z nim porozmawiasz gdyby miał wątpliwości, chciałby rady,itd. Nie uszczęśliwiaj syna na siłę. Nie dbaj "by był szczęśliwy" ale by był otwarty, z pomysłami na życie, z własnym przemyślanym zdaniem, itd. Szczęście to on sobie sam zbuduje, gdy wyposażysz go w umiejętności.
    • speedboat8 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 10.05.14, 10:01
      Fajny watek smile
      Mysle ze oboje uwiklaliscie sie we wlasne emocje jakas gre=walke miedzy soba,przeciaganie liny,ale emocje sa jednak miedzy wami spore .Pora wiec chyba usiasc i niech kazde odpowie jedno drugiemu czego chce od waszego zwiazku.
      Cos mi sie wydaje ze kazdemu z was odpowiada taka sytuacja jak jest.Moze skoro czujesz tylko dyskomfort ,moe lepiej pogodzic sie z tym co jest ? i zyc tak jak obecnie ?. Syn ma 16 lat to juz prawie dorosly facet i swoj rozum juz ma .Potrafi wytworzyc bariere miedzy soba a wami.
      Twoj maz sprawia wrazenie niedowartosciowanego przez ciecie dlatego znalazl sobie druga kobiete i ma poczycie wlasnej wartosci jako mezczyzna.Zademonstrowal ci(!) ze jest wartosciowym gosciem ktorego stac na to aby zdobyc sobie kobiete inna niz ty.Mysle ze na swoj sposob kocha cie i dlatego tak ciezko znosi cos co sam wie ze nie daje mu szczescia.Stad odwlekanie decyzji o definitywnym rozstaniu z wami .Fizycznym i duchowym. Jest przy tym slaby wewnetrznie i nie potrafi zrobic tego decydujacego kroku.Podejrzwam ze za to go kochasz tak naprawde choc nie robisz nic aby go zatrzymac.A moze on na to wlasnie czeka ? abys mu dala jasny sygnal: potrzebuje cie ,nie odchodz! smile
      Poza tym mysle ze ma on psychike "mysliwego".Poki bylas dostepna i nie stanowilas wyzwania szukal "zwierzyny" do potwierdzenia wlasnej wartosci jako mysliwy-mezczyzna .Znalazl w pistaci tamtej kobiety.Teraz ty mu pokazalas ze nie dbasz o to czy odejdzie a wiec nie stanowi dla ciebie jako mezczyzna atrakcji. Pojawila sie opcja ze cie straci ze swego "gospodarstwa" wiec zaczal sie starac i szukac potwierdzenia ze wciaz jestes do niego silnie przywiazana.

      Tak naprawde mysle ze jemu potrzeba "podziwu" z twojej strony.Dlatego tak sie stara obecnie.
      Jesli utrzyma dwie kobiety dowartosciuje go to niesamowicie we wlasnych oczach .
      Jesli chcesz aby wrocil ,pora porozmawiac wiec , ale nie zdradzaj mu co ode mnie przeczytalas.Wplec od czasu do czasu jakies slowa podkreslajace jego wartosc dla ciebie .Niech uslyszy ze jest potrzebny,wspanialy,piekny i "meski"(!).
      Ja bym przyjrzal sie tez jego relacjom z matka .Czy byl jedynakiem? oczkiem w glowie? jakie mial dziecinstwo.Posluchaj jak o tym opowiada .Mozesz sie duzo dowiedziec o jego potrzebie uznania.
      Nie oceniam,nie usiluje ci pokazac "jedynego" wyjscia bo mam swiadomosc ze tak naprawde "cos" sie rozgrywa miedzy wami dwojgiem i pozory nie wskazuja tak naprawde co.
      To juz ty musisz sama rozgryzc.ZAplataliscie sie nawzajem w jakas psychdrame smile i nikt wam nie pomoze poki sami uczciwie ,oboje nie rozwiazecie tego wezlasmile.
      jedynie co moge sugerowac to zaczac rozmawiac ,Juz zaczeliscie(!) wiec kontynuowac do bolu analize waszych relacji.Mysle ze z pewnoscia znajdziecie jakies satysfakcjonujace was rozwiazanie.
      • janeczkawawa Re: Zmiana frontu po rozstaniu 10.05.14, 10:25
        Speedboat masz racje, u nas to jego odejście to miedzy innymi brak dowartosciowania mojego męża. Nie dawałam mu tego ostatnio, więc dowartosciowała go inna kobieta. On wie ze zrobił dużo krzywdy wielu osobom, w tym swojej kochance, bo jej tez nie zadowala sytuacja w której sie znalazła. No o rodzinie ńie wspomnę. Odsunelam go od siebie teraz kilka dni temu, bo uważałam, ze mnie zmanipulowal. Nie był przekonany ze chce wrócić do domu, a zachowywał sie jakby wracał. Daliśmy sie na to złapać z synem. Ja chciałabym żeby wrócił. Nie jestem jakąś bidulką co sobie miejsca nie znajdzie w życiu, a bez faceta nie umie oddychać, to nie tak. Po prostu kocham go jeszcze, zawsze było nam dobrze (przed kryzysem), mamy wspólne pasje, i naprawdę dobrze sie rozumiemy. Rozumielismy. No i seks był zawsze zajebisty.
        Ja przemyslalam dużo rzeczy, przez ten czas kiedy go nie było, i widzę moje błędy. On to samo. Rozmawialiśmy o tym. Wie ode mnie ze ma otwarte drzwi, a właściwie miał, bo teraz mu je zamknelam, za to ze gra nie fair. To tylko on sie zdecydować nie może zostawić tamtej pani. Widocznie to nie przelotne romans tylko jednak uczucie. Sytuacja rozwinęła mi sie szybko ostatnio, i nie wiem w sumi jak sie skończy, ale mąż jest postawiony przed koniecznością dokonania wyboru. I ja nie wiem co wybierze, na zbyt wiele nie liczę.
        Mój mąż to narcyz, zawsze musi być i mieć naj. Więc masz racje podbicia jego ego działa cuda.
        Na razie nie czekam na jego decyzje, tylko po prostu żyje. I to nawet niezłe.
        • speedboat8 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 10.05.14, 11:53
          Ciesze sie ze znalazlas dosc rozsadku aby podjac jakas decyzje.
          Trudno ci bedzie bo jak sie kocha to seks jest zawsze "zajebisty" smile To jest to co z seksu robi milosc a nie kopulacje -prokreacjesmile .To takie moje ogolne refleksje smile
          Cos mi sie wydaje ze skoro facet okazuje sie dupkiem to szkoda na niego energii chociaz to wlasnie dupkow najczesciej kobiety wybieraja smile i kochaj cala soba.Masz jednak swe lata i pora zaczac myslec o partnerze a nie wiecznym "mlodziencu".
          Mysle ze facet wpadl w pulapke"kryzysu wieku sredniego" i slusznie postapilac zmuszajac go do podjecia decyzji.Pytanie tylko jak dlugo wytrwasz w postanowieniu.?smile Znajac twoja slabosc do niego moze byc krucho z ta determinacja .Wez poprawke na te swoja ulomnosc.smile taka moja uwaga na marginesie
          Nie uwazam ze ta druga kobieta to jakies"uczucie".Pociag ,instynkt rozmnazania,feromony ,tak bym to nazwal .Na poziomie biologicznym z pewnoscia jest dla niego atrakcyjna.Ale zaraz uczucia? Seks dla faceta to fizjologia ,jak ...umycie zebow. a uczucia to juz cos wiecej smile i rodzi sie na ogol z fascynacji druga osoba.Piszesz ze macie wiele wspolnego.Mysle ze na tym mozesz budowac jakas nadzieje ze powroci.Zapytaj go jednak jasno dlaczego podjal taka decyzje i niech jasno wyluszczy swe powody powrotu .Inaczej nie zgadzaj sie na jego powrot bo bedziesz miala ustwiczne "powroty" smile .On odpowiadajac ci bedzie musial sam skonfrontowac sie ze soba ,ze swoimi watpliwosciami.Daj mu szanse ale jak zawiedzie bedziesz juz miala sytuacje klarowna ze nie mozesz mu ufac i.... sama dalej musisz odpowiedziec samej sobie czego chcesz od zycia.
          Co do tego czy manipulowal toba to mysle ze on tak naprawde sam nie wie czego chce.Dobrze ze zamknelas mu drzwi.bedzie sie musial dobrze zastanowic nad soba .Moze mu sie to przyda.? U facetow tak zwykle bywa jak nie maja celu w zyciu to rzucaja sie w wir milostek.
          Cos osiagneli, czuja ze zycie ucieka,nie ma jakiegos celu pochlaniajacego energie bo mala stabilizacja itd..Mysle ze zastanow sie nad czym,gdyby powrocil co bys mu podsunela aby sie skoncentrowal i zogniskowal swoja energie.No nie wiemsmile moze np zostanie pisarzemsmile ? malarzem.poeta,konstruktorem rakiet ?itp.Utwierdzaj go w dazeniu wykazujac oczywiscie nalezyty podziw dla jego "geniuszu" smile Powodzenia .Trzymam za ciebie kciuki smile

          • janeczkawawa Re: Zmiana frontu po rozstaniu 10.05.14, 13:34
            Dużo jest prawdy w tym co piszesz. Tez nie wiem czy sie utrzymam w postanowieniu , alebede sie starać. Na razie mam wojnę, bo maź mnie obwinia ze buntuje i nastawiam dziecko. Może moja decyzja wygenerowała taka ( ze nie chce kontaktu) postawę młodego. Ale on sam ma przeciez rozum i widzi wiele. Maź tego do wiadomości nie przyjmuje. Trwa smsowa utarczkach bez sensu ale już ja ucielam.
            Trochę mi ciezko, bo nie lubię walczyć. Ale i ulgę tez czuje. Dzieki dzieki
        • zmeczona100 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 10.05.14, 22:23
          > Mój mąż to narcyz, zawsze musi być i mieć naj. Więc masz racje podbicia jego eg
          > o działa cuda.

          Nie mogę.
          Masz świadomość, że jest narcyzem i mimo to byłaś z nim, do tego dążyłaś i nadal o tym myslisz?? Przecież on potrzebuje innych jedynie po to, by się samemu czuć dobrze- w zamian nie dając nic.
          Masz w ogóle instynkt samozachowawczy??
          • janeczkawawa Re: Zmiana frontu po rozstaniu 10.05.14, 23:04
            No tak, ale ja to wiem od 20 lat. Mimo wszystko da sie żyć. Może ja faktycznie jestem od t,ego człowieka uzależniona, ale chyba terapie rozpoczelam, i daj Boże żebym skończyła ją jako wolny człowiek. Pierwsza decyzja za mną. Obiecalam sobie ze w niej wytrwam i chce słowa dotrzymać, co by sie nie działo. Nic teraz nie planuje, ale rozważań wszystkie scenariusze, łącznie z tym ze będzie mi bardzo cieżko. Syndrom odstawienia, he he
            Z dzieckiem mi sie normuje, postanowił dziś ze będzie z ojcem rozmawiał, i z tego sie cieszę najbardziej. Chyba będzie dobrze.
            • altz Re: Zmiana frontu po rozstaniu 10.05.14, 23:30
              janeczkawawa napisała:
              > Z dzieckiem mi sie normuje, postanowił dziś ze będzie z ojcem rozmawiał, i z te
              > go sie cieszę najbardziej. Chyba będzie dobrze.

              O czym będzie rozmawiał? smile
              Jakoś sobie tego nie wyobrażam w obecnej sytuacji, mleko się wylało, a raczej Annuszka wylała już olej. wink
          • speedboat8 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 09:58
            Sama nigdy nie czulas "chemii" wiec nie rozumiesz autorki.Zajmujac stanowisko w tej sprawie stajesz na pozycji rozmowy "gluchego ze slepym"
            Ona ma instynkt samozachowawczy bo podjela decyzje o zmuszeniu go do jakiegos okreslenia sie.Pocztaj dalsze posty .
            Wielu facetom ,kobietom tez ,w wieku srednim po prostu "odbija" co dla mnie jest tu oczywiste.Nie na darmo mowi sie o "kryzysie wieku sredniego"

            A tak na marginesie.Twoje motto u dolu postu ma wszelkie znamiona klasycznego hejterstwa i wydaje o tobie niezbyt pochlebne swiadectwo
            • terazkasia Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 11:21
              Pozwolę sobie wrzucić akurat tu mały komentarz.
              Nie zauważyłeś, Speedboat, że wystarczyło, że zasygnalizowałeś (wczoraj bodajże) autorce, że mąż tylko tak na chwilę zgłupiał, że na pewno ją kocha, że był biedaczek niedowartościowany i gdy to nadrobić, wszystko będzie dobrze - a ona dziś już mówi i myśli zupełnie inaczej?
              Naprawdę nie rozumiesz, że skutki tego (w tej konkretnej sytuacji) będą najprawdopodobniej takie, że kobieta dalej będzie w czarnej d...ie, bo nie pokaże facetowi, że jest konsekwentna?
              Naprawdę nie rozumiesz, że on nią manipuluje i wierzysz w jego chęci poprawy? A gdzie i kiedy on je wykazał, mimo że miał ku temu mnóstwo okazji w ostatnich miesiacach?!
              • speedboat8 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 11:58
                Zauwazylem ,a ty nadinterpretujesz.
                To nie jest tak ze kazdy facet jest "zly" a kobiety "dobre".kazdy z ludzi obu plci jest mieszanina tych cech i one biora gore w konkretnych warunkach.Raz tak raz tak Tu akurat stalo sie tak a nie inaczej.
                Nie sugerowalem ze maz na pewno kocha autorke .Pisalem tylko ze w przypadku tamtej kobiety to biologia.Po 20 latach trudno tez mowoc o milosci.To raczej przywyczajenie.Inna sprawa ze moze to byc i "mile" przywyczajenie, ale z pewnoscia nie sa to fireworki.Smakuja w kazdym razie inaczej co nie znaczy ze zle.Autorka pisze ze prze 20 lat "dogadywali sie" i maja wspolne pasje.
                Moim zdaniem jest to bardzo wazny aspekt ,zmuszajacy do niezwykle rozwanego zastanowienia sie nad swoja decyzja* .Nie pisze jaka.Pisalem o roznych okolicznosciach problemu.Autorka jako osoba inteligentna wie to doskonale .
                Czy uwazasz ze pokazanie facetow dzrwi z ktorym przezylo sie 20 lat i ma dziecko to decyzja ktora "uszczesliwi" autorke.?Jasne ze mozna pojsc za glosem instynktu i pojsc wlasna droga nie ogladajac sie na niego.Dowartosciowalam sie ! Pokazalam mu ! Zycze powodzenia.*smile Po latach gdy emocje ci opadna nie wykluczam ze bedziesz zalowac pochopnej decyzji ,ale klamka zapadla.Nie cofniesz decyzji.
                Sa jednak ludzie ktorzy nie do konca skreslaja partnera ,rozumieja co sklonilo go do takich czy innych decyzji i tym trudno tak stereotypowo zamknac jakis rozdzial zycia.Dostrzegaja wieloaspektowosc problemu a nie "zdradzil? to masz chamie !pozbawiam cie mojego lozka na wieki !" smile Warto sie zastanowic czy to lozko dla niego bylo takie atrakcyjne.? i czy sami szkody sobie nie robimy smile
                Przeczytaj dokladnie co napisalem,ze zrozumieniem i bez wyrwanych watkow z kontekstu bo o to najlatwiej jak sie w krwi adrenalina gotuje i wyluzuj,to podstawa.
                A czy on manipulowal autorka ? nie nam sadzic.To podkreslam.Autorka moze to osadzic bo to ona byla obiektem, swiadkiem i to ja dotyczylo bezposrednio.Uznala ze manipulowal.
                Pewnie,ze mial szanse wykazac sie.Tyle ze jak czlowiek jest w stresie to trudno o racjonalne decyzje .Uwazam ze autorka slusznie "przycisnela" go aby sie okreslil.
                Nie bronie go bynajmniej ,uwazam ze postapil malo elegancko i tchorzliwie,ale to moja ocena .Mogl usiasc i zadac jej pare prostych pytan na zasadzie : jak to jest z nami ?
                Z calej sprawy wynika dla mnie jedno ze tak naprawde ludzie nie znaja swych partnerow na poziomie podstawowym.Nie ucza tego w szkolach,a i oni nie chca po te wiedze siegnac choc jest w zasiegu reki.
                • terazkasia Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 12:31
                  speedboat8 napisał(a):

                  > Zauwazylem ,a ty nadinterpretujesz.
                  > To nie jest tak ze kazdy facet jest "zly" a kobiety "dobre".

                  Nigdzie niczego takiego nie pisałam ani nie sugerowałam.

                  > Nie sugerowalem ze maz na pewno kocha autorke .Pisalem tylko ze w przypadku ta
                  > mtej kobiety to biologia.

                  Zastanów się zatem, czy odbiór tego komunikatu przez autorkę może być inny niż "Tam biologia, więc mąż mnie kocha"

                  > Sa jednak ludzie ktorzy nie do konca skreslaja partnera ,rozumieja co sklonilo
                  > go do takich czy innych decyzji i tym trudno tak stereotypowo zamknac jakis roz
                  > dzial zycia.Dostrzegaja wieloaspektowosc problemu a nie "zdradzil? to masz cha
                  > mie !pozbawiam cie mojego lozka na wieki !" smile Warto sie zastanowic czy to lo
                  > zko dla niego bylo takie atrakcyjne.? i czy sami szkody sobie nie robimy smile

                  Trzeba odróżnić sytuacje, gdy ktoś daje szansę (osobie, która żałuje) od takich, gdy pozwala sobą pomiatać całymi miesiacami.

                  > Przeczytaj dokladnie co napisalem,ze zrozumieniem i bez wyrwanych watkow z kon
                  > tekstu bo o to najlatwiej jak sie w krwi adrenalina gotuje i wyluzuj,to podsta
                  > wa.

                  Co Ty z tą adrenaliną, to chyba nie do mnie? Mnie strasznie szkoda kobiety, bo niby coś zaczęło do niej docierać, a nagle zonk, jak uzależniona, wróciła na stary tor myślenia. I widać jak na dłoni, że po Twoim komentarzu, niestety.
            • zmeczona100 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 21:58
              > Sama nigdy nie czulas "chemii" wiec nie rozumiesz autorki

              Speedboat, niedowartościowany, podstarzały frustracie smile

              Do czego miałby mi w życiu być potrzebny palant, który potrzebuje mnie do życia jak powietrza, aby ciągle przekonywać się, jak jest wspaniały, fantastyczny w każdym calu i tym, co robi? Po co dojrzałej osobie jakiś frustrat, który sam nie wie, ile jest wart i to na mnie zwalałby obowiązek odpowiadania za jego samopoczucie?
              Są w życiu ciekawsze zajęcia, niż nańczenie skrzywionych osób.
              To, że Autorka odnajduje się w tej roli znakomicie, nie znaczy, że każda kobieta nie myśli w związku o swoich potrzebach.

              Jeśli komuś odbija, to niech nie liczy, że każdy to ich odbijanie uzna za normę, hehe, i niech się nastawi na konsekwencje- żeby później nie obudzić się z ręką w nocniku. Człowiek dorosły ma to do siebie, że wie, czym się mogą skończyć jego poczynania- niech skutki bierze wtedy na klatę i niech nie zachowuje się jak gówniarz, tłumacząc się "kryzysem wieku średniego"- bo to zwykła gówniażeria jest, a nie kryzys.

              > A tak na marginesie.Twoje motto u dolu postu ma wszelkie znamiona klasycznego
              > hejterstwa i wydaje o tobie niezbyt pochlebne swiadectwo

              Idę się poryczę albo potnę.
    • molly_wither Re: Zmiana frontu po rozstaniu 10.05.14, 17:59
      To wszystko ciekawe,co piszesz. Ale. Czy Tobie chodzi o Twoje szczescie czy jego? Bo nie moge tego zrozumiec. Czy bylabys szczesliwa,gdyby odszedl ostatecznie od tamtej kobiety i wrocil do Ciebie? Lubisz popluczyny? (Ja nie). Czy uwazasz,ze nie potrafisz byc sama boisz sie?), ew. , nie potrafisz uszczesliwic inego faceta, ktory Ci odplaci tym samym? I na koniec - czy to naprawde taki zaszczyt żyć z dupkiem?
      • janeczkawawa Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 10:15
        Kurczę, nie rozumiem, jesli bym przyjęła męża z powrotem to byłaby jakaś hańba?
        Czy ludziom nie daje sie szansy na poprawę?
        Juz bede tylko popłuczyny miała?
        Ja nawet nie wiem, czy bym tego chciała, choć pewnie tak, i myśle ze może po jakimś czasie mogłabym być znowu z nim szczęśliwa. Co prawda zauważam i innych facetów, coś sie ostatnio zaktywizowali smile, i nie wiem co byłoby gdybym kogoś fajnego spotkała. Ha!
        • altz Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 10:27
          janeczkawawa napisała:
          > Kurczę, nie rozumiem, jesli bym przyjęła męża z powrotem to byłaby jakaś hańba?
          > Czy ludziom nie daje sie szansy na poprawę?
          > Juz bede tylko popłuczyny miała?

          Popłuczyny i inne podobne teksty są elementami przymusu do przyjęcia czyjegoś zdania. Taka gra nie fair, więc się tym nie przejmuj. Zrób, jak uważasz.

          Myślę, że wam obojgu należy się jakaś separacja taktyczna. Tobie, żebyś trochę odsapnęła od męża i zastanowiła się, czy naprawdę chcesz być z tym facetem, nauczyła się być trochę sama i nie było to takie niezbędne do życia. Takie: w życiu sobie sama radzę, nie potrzebuję ciebie do życia, ale chcę z tobą być.

          Mężowi przydałaby się separacja, żeby poczuł różnicę, zobaczył plusy i minusy, zdecydował się na stałe, a nie na chwilę i potem znowu poszedł gdzie indziej. Zobaczył, że to nie jest tak łatwo, odchodzi się i zaraz wraca, jak pasuje, zawsze jakiś koszt trzeba ponieść i nie zawsze jest pewność, że się da wrócić. Takie przyjmowanie od razu jest zwyczajnie niewychowawcze. wink

          To powinna być wspólna decyzja przemyślana i przedyskutowana, jak między dorosłymi. A ojciec w razie czego powinien syna przeprosić, bez tego nie wyobrażam sobie normalności.
          • janeczkawawa Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 11:06
            Altz, dokładnie tak poczułam, ze chce zrobić. Ze powinno sie tak stac, bo nic dobrego sie nie dzialo. Trafiłeś/aś w 10.
            A co do relacji ojca z synem, to myśle ze sie dogadają bo sie bardzo kochają i obydwu na sobie wzajemnie zależy. Tak pomyślałam, ze choć rozstalismy sie juz 5 miesięcy temu , to teraz chyba dopiero naprawdę. I od nowa trzeba będzie równowagę odzyskać. Niby juz jestem zaprawiona w bojach, ale coś czuje, ze jeszcze zaboli.
            • speedboat8 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 12:02
              Nieprzypadkowo w czasie rozprawy rozwodowej sedzia pyta stron "kiedy ustalo wspolzycie " bo ta data tak naprawde okresla,faktyczna separcje partnerow.smile
              • janeczkawawa Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 12:32
                O jezu to u mnie dopiero cosmile
                Lecę robić obiad wink
                • speedboat8 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 14:03
                  Jak wiecej niz 6 miesiecy absencji to orzeka roklad pozycia a wiec jest formalna podstawa do ustania formalnego zwiazku .Wez to pod uwage smile
                  Chyba ze sie umowicie z mezem ze zadeklarujecie ze nie wspolzyliscie wiecej niz 6 miesiecy.Uwaga ! sedzia pyta o date ostaniego wspolzycia smile Czasami smile.
                  • zmeczona100 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 22:06
                    > Jak wiecej niz 6 miesiecy absencji to orzeka roklad pozycia a wiec jest forma
                    > lna podstawa do ustania formalnego zwiazku .

                    Oświeć mężatki, które mają "niemogących" już panów- z racji wieku.

                    Pożycie to nie to samo, co współżycie.
              • zmeczona100 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 21:47
                speedboat8 napisał(a):

                > Nieprzypadkowo w czasie rozprawy rozwodowej sedzia pyta stron "kiedy ustalo ws
                > polzycie " bo ta data tak naprawde okresla,faktyczna separcje partnerow.smile

                Doprawdy? smile
                No w sumie jak się wszystko w małżeństwie sprowadza do współżyciem, to pożycie też.
                • speedboat8 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 22:16
                  Prawo jest prawo.Wybieralas swoich poslow i oni tak zadecydowali ( Ziobro) Jak obie strony deklaruja chec rozstania za porozumieniem stron bez orzekania o winie to sedzina pyta do protokolu o date ostatniego wspolzycia i jesli jest wiecej niz 6 mies to sprawe zamyka na jednym posiedzeniu ,szast-prast smile i kazdy jest wolnysmile Pyta jeszcze kogo obciazyc kosztami sadowymi wiec trzeba sie w tej sprawie dogadac .Jak dobrze sie sprezycie to w 30 min mozna byc wolnym .
                  Jak jestescie na etapie ze mozecie sie dogadywac to lepiej notarialnie sporzadzic akt podzialu majatku przed rozwodem a unikniecie szarpania sie o majatek a wiec przedluzania sie sprawy rozwodowej i kosztow tez.
                  W sposob cywilizowany mozna sie rozejsc ,bez niepotrzebnego stresu czy awantur.
                  Moj kumpel tak rozwiodl sie z zona co mu rogi przyprawiala.smile Cos tam probowala z niego wycisnac jak to cwana kobieta ale zamknal jej usta bo mial twarde dowody jej niewiernosci i wielkodusznie powiedzial ze godzi sie na 50/50 i ani centa wiecej smile.Ostatni raz widzieli sie w sadzie smile
                  Mozna wiec sie rozejsc w miare cywilizowanie pod warunkiem ze obie strony tego chca
                  • zmeczona100 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 22:19
                    > Moj kumpel tak rozwiodl sie z zona co mu rogi przyprawiala.smile Cos tam probowal
                    > a z niego wycisnac jak to cwana kobieta ale zamknal jej usta bo mial twarde
                    > dowody jej niewiernosci

                    No nie rozumiem- ona nie miała kryzysu wieku średniego? Bo słyszałam, że takowy dopada ludzi, i że to norma, i że poza seksem to nic takiego, a w każdym razie nic, czym warto byłoby się przejmować. A tu proszę- rozwód?
                    • speedboat8 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 22:33
                      Mysle ze nadinterpretujesz .
                      Wyczuwam tez pieniactwo bo wkladasz mi w usta cos czego nie powiedzialem.
                      a konkretnie cyt...i że poza seksem to nic takiego, a w każdym razie
                      > nic, czym warto byłoby się przejmować.... to NIE jest moje twierdzenie a twoje.
                      Jako klasyczna hejterka probujesz mnie zdyskredytowac w posob " ponizej pasa".Klasyka .
                      No ! ale czegoz sie moglbym spodziewac od sfrustrowanej kobiety ,ktorej celem udzialu w rozmowie jest "przysrac" komu sie da,bo czuje sie bezpieczna za anomimowoscia sieci smile

                      Nie musze objasniac swego calego swiatopogladu bo to bez sensu a twoje wyrwane z kontekstu zdania sa dowodem na to ze tak naprawde nie interesuje cie to forum bo historia autorki jest zajmujaca ,ale aby rozladowac swe negatywne emocje .Marnie ci idzie jednak bo czas plynie a w lusterku zmarszcza za zmarszczka ryje ci oblicze a chlopa na horyzoncie nawet nie ma na lekarstwo smile i nie bedzie! bo wystarczy ze usta otworzysz a oni juz wieja lub grzecznie wykrecaja sie z kontaktow.
                      • zmeczona100 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 22:47
                        speedboat8 napisał(a):

                        > Mysle ze nadinterpretujesz .

                        Nie martw się- w tym jesteś niezagrożony.

                        Nie tylko frustrat, ale i paranoik smile
                        • speedboat8 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 12.05.14, 01:43
                          Klasyczna hejterka zwykle przypisuje swoje cechy innym osobom szczegolnie te negatywne bo ona ich nie dostrzega u siebie ale draznia ja one u innych .
                          Zwykle jak nie ma argumentow zaczyna "opisywc swoja wizje " interlokutora .Negatywna oczywiscie bo wrog musi byc nazwany i opisany wtedy latwo sie w niego celuje.
                          Kazde niepowodzenie w zyciu to dramat i forum to znakomite miejsce aby wylac swa zolc na swiat i najprzyjemniej jak sie dosra komus zlosliwym komentarzem no bo jak smial gnojek jeden zabierac glos smile?.
                          Sa tu takie co siedza caly dzien przed kompem i poluja tylko na jakies wpisy nie pokrywajace sie z opinia hejterki.Poniewaz uwazaja ze sa chronione anonimowoscia sieci co jest zluda bo jak sie czlowiek zaprze to znajdzie adres komputera i moze naszkodzic adresatowi tylko po co? i w imie czego ?,wiec wala jak w tarcze.
                          Prawda jest taka ze te zle emocje tak naprawde obracaja sie przeciwko nadawcy.Kortyzol podnoszacy cisnienie krwi w czasie wylewanie swych emocji na forach w sekrecie otepia mozg i zabija neurony.Po jakims czasie tacy delikwenci skarza sie na luki w pamieci .Mam dla ciebie odpowiedz.Mniej udzielaj sie na forach a bedziesz miala lepsza pamiec i nie bedziesz pakowala kluczy od drzwi wejsciowych do lodowki smile apotem szukala po calym domu.
                          • zmeczona100 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 12.05.14, 09:30
                            Jest takie powiedzenie:
                            Czasami lepiej milczeć, udając idiotę, niż się odezwać i rozsiać wszelkie wątpliwości smile

                            Jak myślisz- jakie wrażenie robią na mnie Twoje nieudolne podsakiwania, kreowanie własnej rzeczywistości i przekonanie, że ona naprawdę istnieje? Co najwyżej pusty śmiech mnie ogarnia.
                            • speedboat8 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 12.05.14, 10:48
                              Wyluzuj i nabierz dystansu to tylko zabawasmile
                              Zle emocje mozna wyladowac np na dzieciach smile a seks to fajna sprawa i zadna wstydliwa .Szympansice Bonobo zawsze nadstawiaja tylka gdy ktorys samiec zaczyna byc agresywny.
                              Ten gatunek nie wie co to agresja wewnatrz grupy.Panuje tam milosc i zyczliwoscsmile wrecz modelowa dla ludzi.
                              Pisze o tym ze seks jest wazny w zyciu czlowieka ale nie najwazniejszy co usiluja mi tu NIEKTORE sfrustrowane kobitki imputowac.Wasze mozgi inaczej pracuja a i wiedza o samcach jest tez znikoma,stad pakujecie sie w problemy ktorych na poziomie podstawowym mozna by uniknac.
                              Klania sie zwyczajny brak wiedzy o ludziach i ich biologii.
                        • fujara12 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 29.06.14, 17:05
                          Janeczka.
                          Jak na razie to ten cały topik to bicie piany.
                          Skoro uważasz się za taką dorosłą kobietę. To może krótko i prosto.
                          Poprosić męża do stołu i wyjaśnić w słowach w W TĘ STRONĘ CZY W TĘ.
                          Stawiasz pytanie i oczekujesz jasnej odpowiedzi.
                          Mówisz że chcesz mu dać szansę, gdy chce wrócić.
                          Lub mówisz mu koniec pieszczot i do widzenia gdy on się waha.
                          Syn i on to też inna sprawa.
                          Nawet gdy syn będzie coś gadał o wspieraniu ciebie w tak ciężkich chwilach, odpowiadasz mu krótko"
                          Że to sprawa pomiędzy tobą, a twoim mężem. Jego ta płaszczyzna nie dotyczy.

                          Następna sprawa.
                          Piszesz o mężu były. NIE MASZ Z NIM JESZCZE ROZWODU.
                          Wiec nie zmieniaj stanu faktycznego związku.
                          Masz problem ? Rozwiąż go sama.
                          Nie szukaj gotowej odpowiedzi w tym co my piszemy.
                          My nie spędziliśmy z tobą iluś tam lat razem.
                          To twój mąż. Twoje życie. Twoje serce i twój rozum.
                          To ty będziesz żyła z tym balastem, a nie my.
                          My to tylko sobie poczytamy, walniemy jakieś zdanie.
                          Nas to nie dotyczy.
                          Frustraci którzy nie potrafili sobie poradzić z tym problemem napiszą ci OLEJ GO.
                          Ale oni nie są tobą. Nie mają twojego bagażu wspomnień i twoich pamiątek z nim związanych.
                          To twoje wspomnienia i twoja przyszłość.
                          Usiądź przy stole. Zrób listę plusów i minusów.
                          Gdy minus jest tylko jeden - TA LARWA KOŁTUNIASTA Z DUŻYM CYCEM to masz jasną sytuację.
                          Siadasz z mężem i stawiasz sprawę krótko.
                          Wiesz na czym ty stoisz i co mu ofiarować możesz.
                          Zapytaj go co on ci może dać już teraz.
                          Odpowiedź ma być natychmiastowa.
                          Gdy powie nie ma spalony most na powrót.
                          Gdy powie tak ma 5 minut na załatwienie odmowne qurwiszona.
                          Przepraszam za wulgaryzmy, ale bądź wreszcie zdecydowana CZEGO CHCESZ>
                          Czy chcesz jego powrotu, czy podoba ci się ta jazda na dwa baty.
                          On wie czego chce. Pomóż mu podjąć decyzję.

                          Zyskacie na tym wszyscy.
                    • speedboat8 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 14.05.14, 10:15
                      A tak na marginesie to mysle ze ona miala wlasnie kryzys moze nie wieku sredniego ale przedsredniego bo dosc mloda kobitka byla . Nagle dostala wscieku na punkcie odmladzania sie i ubierania jak nastolatka, za czym poszlo tez uwodzenie innych mezczyzn , z odstawieniem meza od lozka smile.Poszlo! dosc lawinowo.Moj kolega ,chlop ambitny troche pomeczyl sie ze soba ale szybko wpadl na trop romansu zonki i poniewaz uznal ze juz jej nie zmieni a czas plynie postanowil szukac sobie szczescia u innej. I znalazl. Dzis mowi ze to byla najlepsza decyzja jak podjal .
                      Opisuje ci tu aby byla jasnosc a nie nadinterpretacja.Faceci sa bardzo czuli na absencje seksualna i traktuja jej brak w lozku z zona jako cios w plecy smile
                      • anbale Re: Zmiana frontu po rozstaniu 14.05.14, 11:00
                        speedboat8 napisał(a):
                        >Moj kolega ,chlop ambitny troche pomeczyl sie ze soba ale szybko wpadl na trop roman
                        > su zonki i poniewaz uznal ze juz jej nie zmieni a czas plynie postanowil szuk
                        > ac sobie szczescia u innej. I znalazl. Dzis mowi ze to byla najlepsza decyzja j
                        > ak podjal .

                        Jak kto?? A gdzie się podział kaznodzieja Speedboat, wujek dobra rada, dlaczego nie rzucił się ratować małżeństwa kolegi?
                        • dniut Dobre:) 14.05.14, 13:19
                          Facet zdradza żonę, to żona dostaje od Speed. pogadanki jak się umiejętnie starać i kombinowac by zdradzacza na nowo zdobyć i mieć dla siebie.
                          A jesli faceta zdradza żona, to okazuje się, że ten facet jest AMBITNY i że całkowite olanie zdaradzaczki to najlepsze co mógł zrobić.
                          • anbale Re: Dobre:) 14.05.14, 13:46
                            Właśnie, mnie też uderzyły te podwójne standardy.
                            Kobita ma se łamać głowę, zrobić dogłębną analizę od Adama i Ewy, dwoić i się troić bo a nuż da się jeszcze to posklejać, plastrem zalepić, w jakieś gierki wciągnąć...
                            a kolega olał babę, znalazł se lepszy model i sobie winszuje...
                            • terazkasia Re: Dobre:) 14.05.14, 14:11
                              Ja też nie wiem, dlaczego Speedbot nie przymusił kolegi do wypisywania na karteczce plusów i minusów, do dogłębnych przemyśleń i wybaczenia żonie.

                              I właściwie gotowa jestem się założyć, że nawet by mu do głowy nie przyszło tak radzić innemu chłopu wink
                              • speedboat8 Re: Dobre:) 14.05.14, 14:59
                                No tak! zapomnailem o podstawowej zasadzie tego forum ze kazdy tu wystawiony,post czy idea ma moc nakazowa niczym dekrety Tuska i od zaraz autor stara sie nie szczedzic wysilku aby zadowolic chor jednomyslnych chorzystek.Nie moge tylko jakos nigdzie znalezc ani raportow ani widomosci o wykonaniu zadania ktore tak jednomyslne forum nakazalo.
                                Ku waszej informacji smile moj kolega jest racjonalnym facetem i nie wierzy w mity ,w przeciwienstwie do jego ex i wlasnie on mi pokazal jak dziala metoda bilansu plusow i minusow.Na karteczce wlasnie.smile
                                Dzis sobie chwali ze podjal taka a nie inna decyzje wiec rekomenduje te metode dla tych co w potrzebie .
                                Najprosciej byloby aby autorla postu wziela siekiere i rozlupala czaszke wiarolomnemu malzonkowi.Metoda ta z pewnoscia by znalazla poklask co bardziej zapalczywych autorek ,doczytajcie jednak co pisze autorka , bo odnosze wrazenie ze malo kto tu z kobitek czyta tak naprawade ze zrozumieniem i nie tylko jej posty .Dziwi mnie tylko ze kobiety nie rozumieja kobiet.A mowi sie ze one komunikuja sie przez emocjesmile Moze,pytanie tylko jakie ?
                                • anbale Re: Dobre:) 14.05.14, 15:10
                                  ...bo my hejterki jesteśmy wszystkie, forum hejterek...
                                  Po prostu parę osób wykazało niekonsekwencję w tym co głosisz. Tylko tyle- więc się przespaceruj, weź parę głębokich oddechów, wyluzuj...
                                  • speedboat8 Re: Dobre:) 14.05.14, 16:40
                                    Ano jestescie ! Sam wasz post wczesniejszy i sam komentarz juz swiadczy ze ze niezupelnie jestescie zadowolone z zycia i chetnie lubiecie komus dolozyc smile wiedzac ze nic wam za to nie grozi.To sie chyba nazywa brak cywilnej odwagi lub prosciej tchorzostwo.
                                    Grozi wam jednak cos z czego ja sie bardzo ciesze Jak tak czlowiek trawi negatywne emocje to szybciej sie starzeje i w ogole marnie wyglada smile nie wspominajac o chorobach ktore go dopadaja .Optymisci zyja dluzej i zdrowiej ,nie wspominajac o atrakcyjnym wygladzie smile
                                    A co do niekonsekwencji to jak do tej pory to obrzucono mnie tylko obelgami a nie wykazano niekonsekwecji. Jesli obelgi i epitety to udowadnianie niekonsekwencji to ja jestem Pan Jezusik.-Milosierny .Jesli zas nie tryskam jadem i zolcia to jest niekonsekwencja to ja jestem niekonsekwentny smile
                                    Zreszta nie musze sie nikomu spowiadac ze swoich pogladow.Jestem czlowiekiem wolnym a forum to oaza wolnosci wiec korzystam z niej ile sie da.Mozecie moich postow nie czytac skoro was irytuja smile .

                                    • zmeczona100 Re: Dobre:) 14.05.14, 19:50
                                      Altz przy Tobie wysiada.
                                      • speedboat8 Re: Dobre:) 14.05.14, 22:59
                                        A jednak czytasz mnie* smile Zle emocje nakrecaja zle emocje .Czujesz ze zyjesz *smile Nie ma to jak emocje !
                                        • anbale Re: Dobre:) 14.05.14, 23:39
                                          Wiesz, mam wrażenie, że strasznie chciałbyś być gwiazdorem tego forum, ale coś, cholera, poszło nie tak...smile
                                          Może zmień nicka i spróbuj jeszcze raz...smile
                                          • speedboat8 Re: Dobre:) 15.05.14, 00:48
                                            A ja mam wrazenie ze niektorych autorow nie jestem w stanie przebic smile i nawet nie ma takich ambicji.To klasa sam w sobie smile .np nie stac mnie na piekne hejterskie motto w w stopce wypowiedzi ktore pluje w twarz kazdemu kto czyta post autorki ,w stylu cyt " A jednak ludzie to gady " czy jakies odwolania do moralnosci nizin spolecznych
                                            • chalsia Re: Dobre:) 15.05.14, 08:56
                                              speedboat8 napisał(a):

                                              > np nie stac mnie na piekne he
                                              > jterskie motto w w stopce wypowiedzi ktore pluje w twarz kazdemu kto czyta post
                                              > autorki ,w stylu cyt " A jednak ludzie to gady "

                                              zanim coć napiszesz to:
                                              a). naucz się czytać ze zrozumieniem
                                              b). zastanów się nad znaczeniem, tego co przeczytałeś
                                              c). dopiero potem pisz

                                              dla wyjaśnienia - mam 3 wymienne sygnaturki, które podczepiają się do postów LOSOWO, a brzmią tak:

                                              Większość ludzi to ssaki.

                                              Jednak niektórzy ludzie to gady.

                                              Są tacy co lubią gady, ja nie.
                                              • speedboat8 Re: Dobre:) 15.05.14, 10:13
                                                Mam oczy,pamiec i umiem czytac .Nie zwalaj winy na program bo to Ty podejmujesz decyzje o uruchomieniu programu a ze program pokazuje rozne hejterskie "kombinacje" to ty za to odpowiadasz wiec nie uchylaj sie Moim zdaniem to zwykle tchorzostwo tak charakterystyczne dla wszelkich frustratow .
                                                Czlowiek odwazny bierze na klate swoje pomylki a nie chowa sie za plecami hah ha smile "programu"
                                                • ola.2014 Re: Dobre:) 15.05.14, 10:29
                                                  speedboat8, a o co Ty walczysz???
                                                  Autorka postu miota sie caly czas informuje,ze niby podjela decyzje,ale oczywiscie nie wie czy wytrwa, bo kocha meza. Nawet nie mysli o zlozeniu pozwu,bo niczego nie jest pewna. Teraz tatus musi pomoc podjac im decyzje gdzie syn pojdzie do liceum, jutro bedzie kran ciekl i wezwie go///Nie potrafi odciac sie od niego definitywnie i pewnie jeszcze dlugo to nie nastapi. Wiekszosc z nas przechodzila podobne rozterki i mozemy wyrazic swoja opinie...
                                                • chalsia Re: Dobre:) 15.05.14, 12:18
                                                  Nie zwalaj winy na program bo to Ty podejmuje
                                                  > sz decyzje o uruchomieniu programu a ze program pokazuje rozne hejterskie "ko
                                                  > mbinacje" to ty za to odpowiadasz wiec nie uchylaj sie Moim zdaniem to zwykle
                                                  > tchorzostwo tak charakterystyczne dla wszelkich frustratow .
                                                  > Czlowiek odwazny bierze na klate swoje pomylki a nie chowa sie za plecami hah
                                                  > ha smile "programu"

                                                  to znaczy, że nadal nie przeczytałeś dokładnie moich sygnaturek

                                                  jest napisane: Jednak niektórzy ludzie to gady.

                                                  NIEKTÓRZY !!!!

                                                  a za program się nie chowam - po prostu wyjaśniam jak działa, a dopiero 3 sygnaturki tworzą całość
                                                  • speedboat8 Re: Dobre:) 17.05.14, 13:07
                                                    cyt ...jest napisane: Jednak niektórzy ludzie to gady.

                                                    Nie zmienia to faktu ze plujesz czytelnikom swoich postow w twarz a stopka ma wydzwiek "nienawistny".
                                                    Brak czy nie brak owych "niektorzy ", demonstrujesz malo przyjazny stosunek do ludzi ktorzy cie czytaja .Nie wyszczegolniasz kto jest tym "niektorzy" wiec kazdy ma prawo czuc sie oplutym.
                                                    sSm fakt ze nie zmienilas tego programu pokazuje ze jednak jestes "nienawistnica"
                                              • zmeczona100 Re: Dobre:) 15.05.14, 10:39
                                                chalsia napisała:

                                                > dla wyjaśnienia

                                                Daj spokój smile Przecież to beton.
                                                • anbale Re: Dobre:) 15.05.14, 10:42
                                                  Jakiś kolejny _żalosny_...
                                                  • speedboat8 Re: Dobre:) 29.06.14, 21:14
                                                    Napisalem juz ze niektorych nie jestem w stanie pobic bo to klasa sam w sobie ,ano klasa sie ujawnila ,chcac nie chcac smile
                                                    Nie zgadzam sie z wami ,uwazam ciebie i popierajace cie kolezanki za klasyczne hejterki ktorym frystracja z nieudanego zycia zatruwa mozg i wylewacie swoja zolc na innych.
                                                    Wystarczajaco dlugo tu was obserwuje,kazda z osobna aby wiedziec jak sobie z wami radzic smile i nie poddawac sie sabatowi czarownicsmile
                          • speedboat8 Re: Dobre:) 14.05.14, 16:59
                            Dorabianie histori klasyczne dla hejterek .Opisac gnojka i zniszczyc smile
                            Co ty wiesz o tym o czym mysmy rozmawiali? i jakie moje bylo stanowisko.? NIC! a tworzysz juz wielka historie.*
                            Zapomnialem ze hejterka wie lepiej ,jest wszystkowiedzaca i wkurza ja konkurencja smile na dodatek meska smile
                            Opieraj sie wiec na tym co znajdziesz na forum, a nie nadinterpretuj.smile Bedziesz zyla dluzej i piekniejsmile
                        • speedboat8 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 14.05.14, 14:33
                          Bo to kolega podejmowal decyzje ,a ja sie tylko przygladalem smile i... wyciagalem nauki smile

                          A udzielania rad nauczylem sie na tym forum od kobitek ,ktore przegryzaja gardlo kazdemu kto sie z nimi nie zgadza lub nie spiewa w jednym chorze .Na poczatku tylko czytalem a potem postanowilem tez sie pobawic smile no bo kto powiedzial ze jest tu monopol na g...prawde smile
          • speedboat8 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 12:00
            Mysle ze jest to najrozsadniejsza podpowiedz na tym forum.
    • fituq Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 17:56
      > Na razie mam wojnę, bo maź mnie obwinia ze buntuje i nastawiam dziecko. Może >moja >decyzja wygenerowała taka ( ze nie chce kontaktu) postawę młodego. Ale on sam ma >przeciez rozum i widzi wiele. Mąż tego do wiadomości nie przyjmuje.


      Sorry, ale ciągle dajesz się wodzić mężowi za nos. Znowu dostosowujesz się do jego potrzeb. Mąż TOBIE(?) robi awantury, że z synem nie potrafi się dogadać? z premedytacją wpędza cię w poczucie winy i obarcza odpowiedzialnością za to co sam schrzanił? I Ty to łykasz, akceptujesz, uznajesz że ma rację, i....lecisz przekonywać syna by jednak był dobrym synem dla ojca?...

      ojjjj.... czarno to widzę. czy Ty lubisz być oddaną niewolnicą pana Wielkie Ego W Krótkich Spodenkach? i ciągle być wdzięczną, że Cię zechce? wygląda na to, że wytresowany macie model związku,w którym za wszystko co on spieprzy odpowiedzialna jesteś Ty...



      • zmeczona100 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 11.05.14, 22:03
        i ciągle być wdzięczną, że Cię zechce? wygląda na to,
        > że wytresowany macie model związku,w którym za wszystko co on spieprzy odpowie
        > dzialna jesteś Ty...

        O, to to to!
        Ale- co komu odpowiada.
    • zalosny.jestes Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 11.05.14, 21:59
      Wróci po trzech miesiącach. Wiesz dlaczego? Nie dlatego, że Ty jesteś lepszą opcją. Dlatego, że doopcia jak poczuje, że go ma to zacznie jazdy big_grin Facio jest skołowany a ja podziwiam Cię za trzeźwość umysłu. Widzę po tym co napisałaś, że jesteś w stanie uratować ten związek. Jak już uratujesz to nie popełniaj więcej rutynowych błędów. Zadbaj o siebie, wzbudzaj zazdrość i gaś go namiętnym seksem co jakiś czas. Chłop emeryturę Ci przepisze w całości plus kawalerkę po matce!

      Trzym się, bo mało konkretnych kobiet z jajem.
      Hej!
      • speedboat8 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 11.05.14, 22:20
        Podzielam twoje zdanie ,wiecej tu na forum pieniactwa niz rozsadku a ty madrze prawisz.
        • zalosny.jestes Przecież to jasne, że harpii nie zależy na portkac 11.05.14, 22:34
          portkach tylko na triumfie nad inną babą big_grin A jak już chłop dzieci zostawia! Ale ja jestem zajebista! big_grin Ludzie - włącznie myślenie, wyłączcie emocje. Świat jest pięęęęęęękny big_grin

          PS: Wiem...zaraz wpadnie majena i napisze, że jestem pijany big_grin
          • mayenna Re: Przecież to jasne, że harpii nie zależy na po 12.05.14, 07:51
            Majenna napisze, że znowu ci ta twoja zrobiła awanture i dokopała. Co uprawdopadabnia teorie o piciusmile
            • zalosny.jestes Tak, to ten sam rodzaj argumentacji co na salach 12.05.14, 08:46
              sądowych. Jesteś facetem więc pijesz, bijesz i jesteś sknera smile
              Którą moją/nie moją miałaś na myśli?
              • mayenna Re: Tak, to ten sam rodzaj argumentacji co na sal 12.05.14, 08:52
                zalosny.jestes napisał:

                > sądowych. Jesteś facetem więc pijesz, bijesz i jesteś sknera smile
                > Którą moją/nie moją miałaś na myśli?
                Żałosny,wracasz tu cyklami więc domyslam sie że nie jedna byłasmile Ale jak widac ilośc nie przechodzi w jakość...
                • zalosny.jestes Wracam co jakiś czas, upatrujesz w tym 12.05.14, 08:54
                  jakiejś prawidłowości? big_grin Definicja jakości zależy od wielu wypadkowych big_grin
                  • mayenna Re: Wracam co jakiś czas, upatrujesz w tym 12.05.14, 08:58
                    zalosny.jestes napisał:

                    > jakiejś prawidłowości? big_grin Definicja jakości zależy od wielu wypadkowych big_grin
                    Prawidłowośc rzuca sie w oczy. Bywasz czasem spokojniejszy i bardziej zrównowazony,. a bywa że wpadasz jak furiatsmile Cos w tym jestsmile
                    RTwoja chyba ma tych wypadkowych za mało, skoro ewakuujesz się tak często.
                    >
                    • zalosny.jestes Demonizujesz :D 12.05.14, 09:03
                      Fakt, że w ekstremalnym czasie próby okradzenia mnie i wpakowania przez Ex do rowu puszczały mi nerwy, ale to chyba zrozumiałe? big_grin
                      • mayenna Re: Demonizujesz :D 12.05.14, 09:12
                        zalosny.jestes napisał:

                        > Fakt, że w ekstremalnym czasie próby okradzenia mnie i wpakowania przez Ex do r
                        > owu puszczały mi nerwy, ale to chyba zrozumiałe? big_grin
                        Owszem. Ale to jej powinienes robic awanturysmile
                        Fajnie było patrzeć jak wychodzisz z tego okresu.
                        Zmień łowiskosmile
                        • zalosny.jestes Awantury? Kołtuneria zawsze budzi we mnie 12.05.14, 09:16
                          demony ale na szczęście nauczyłem się izolować. Walka z wiatrakami już mnie tak nie pociąga - znalazłem sobie lepsze hobby big_grin
                          • mayenna Re: Awantury? Kołtuneria zawsze budzi we mnie 12.05.14, 09:19
                            zalosny.jestes napisał:

                            > demony ale na szczęście nauczyłem się izolować. Walka z wiatrakami już mnie tak
                            > nie pociąga - znalazłem sobie lepsze hobby big_grin
                            Tak? Jakie? Wędkarstwo?smile
                            • zalosny.jestes Majsterkowanie :) 12.05.14, 09:22
                              Pozdrawiam.
      • terazkasia Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 11.05.14, 22:39
        Widzę, że forumowym panom bardzo przypadł do gustu taki model związku... smile
        • zalosny.jestes Nie ma czegoś takiego jak model związku 11.05.14, 22:43
          Jest tylko ego i idące za nim emocje. Kto się bardziej wkręci ten przegrał/kto ma więcej do stracenia ten przegrał. Dywersyfikacja zawsze - nie namawiam do zdrady bo to złe, ale jak widzę chłopów po 10-15 latach małżeństwa co błagają o pomoc to mi się płakać chce. Ci ludzie na skutek manipulacji (podświadomych - bo nie zarzucam kobietom premedytacji) nie potrafią nawet rozmawiać z "obcymi" dziewczynami. Są mega nieatrakcyjni na rynku i przez to wpadają w wódę, prochy itepe big_grin
          • terazkasia Re: Nie ma czegoś takiego jak model związku 11.05.14, 23:00
            zalosny.jestes napisał:

            Są mega nieatrakcyjni na rynku i przez to wpadają w wódę, prochy it
            > epe big_grin

            Biedaku wink i kto Cię teraz utuli...
            • zalosny.jestes Pomyśl raczej o tych, którzy płacą straszną 12.05.14, 06:37
              cenę za ową czynność, którą byłaś łaskawa wymienić wink Widzę ich co dzień, opasłe brzuchy, zapocone kobiety z potężną nadwagą i siaty oranżady z Tesco big_grin
              Dziękuję - postoję.
          • mayenna Re: Nie ma czegoś takiego jak model związku 12.05.14, 07:53
            Chłopie, ci wrazliwcy sa mega atrakcyjni na rynku wtórnym i nawet nie muszą nic robić, tylko dać sie poderwać. Żałosny, a ty sam jesteś czy poszukujesz?smile
            • zalosny.jestes Przebieram jak w ulęgałkach ewakuując 12.05.14, 08:47
              się natychmiast przy pierwszych symptomach pampersa kupą do podłogi a następuje to w moim wypadku bardzo szybko smile Pewnie jestem gruby, śmierdzący, bez kasy, perspektyw. Aha no i chlam na umór. Widać kobiety takich lubią wink
              • mayenna Re: Przebieram jak w ulęgałkach ewakuując 12.05.14, 08:55
                zalosny.jestes napisał:

                > się natychmiast przy pierwszych symptomach pampersa kupą do podłogi a następuje
                > to w moim wypadku bardzo szybko smile Pewnie jestem gruby, śmierdzący, bez kasy,
                > perspektyw. Aha no i chlam na umór. Widać kobiety takich lubią wink
                Oj tam, oj tam... Widać wyraznie że nic ci nie brakuje. Już sie tak nie kryguj.
                W zatwardziałość odnosnie kobiet to juz dawno przestałam wierzyć. Ci co tu najbardziej byli przeciw pozakochiwali sie. Przyjdzie i na ciebie porasmile
                To ile maili na priv po ostatnich występach?smile
                • zalosny.jestes Żadnego! Nie wierzysz? To dam Ci link... 12.05.14, 09:01
                  "Całe życie uczyłem moje ręce niezdarności w kontakcie z kartami. Pewnie, można i tak....tylko po takim popisie kto usiądzie z Tobą do stołu."



                  Ja już nie gram - nie muszę. Nie tracę czasu na nawiązywanie znajomości w sieci.To bez sensu, bo 9 na 10 pań szuka tylko przyjaciółki z falusem do pogadania, wyżalenia się, wywalenia swoich frustracji, brudów, problemów, wiele chce się radzić itp. Wyjdź w miasto - zobaczysz jaki świat jest ciekawy.
                  • mayenna Re: Żadnego! Nie wierzysz? To dam Ci link... 12.05.14, 09:06
                    O proszę, jakie dośiwadczeniesmile A ja myslałam, że to mężczyzni tylko szukaja kogos żeby pogadać, pożalic sięsmile No, pacz pansmile To juz nie ma ze tylko seks w głowie i nic więcej?smile
                    • zalosny.jestes Oczywiście, że tylko seks. 12.05.14, 09:11
                      Przecież ja jestem pijak i złodziej. big_grin
                      • mayenna Re: Oczywiście, że tylko seks. 12.05.14, 09:15
                        zalosny.jestes napisał:

                        > Przecież ja jestem pijak i złodziej. big_grin
                        A to nie ja... O zlodziejstwie nic nie pisałam.
                        Ty się dobrze z tym seksem ogłoś to się nie jedna chetna znajdzie.Nie kazda marzy o własnych portkach zadmowionych na stałe i dzieciatku. Celuj moze w te dzieciate lub starszesmile
                        • zalosny.jestes Nie da rady na dłuższą metę 12.05.14, 09:21
                          bo jestem NIESTEROWALNY zupełnie big_grin Odprawiam każdą panią po pierwszych próbach wpakowania mnie w iluzje. Tak jest chyba uczciwie dla wszystkich? big_grin Po co się kopać z koniem, to raz a dwa to ja nie mam ochoty na kolejne rozbicie się o skały bo jakaś pani chce spróbować czy mnie złamie albo podbić sobie ego odwalając czyjegoś chłopa jak w tym wątku. Już kiedyś pisałem, mężczyźni też robią różne głupie rzeczy, ale nigdy nie towarzyszy nam taka głupota i skrajne wyrachowanie jak w przypadku kobiet. My też pakujemy się w trójkąty i rozwalamy związki ale NIGDY nie z powodu chęci dominacji nam innym samcem big_grin big_grin big_grin co u Was jest STANDARDEM niemal. Biedne i głupie to portki co wierzą,że niunia pakuje się w relację z dzieciatym chłopem, bez majątku z alimentami na karku bo go kocha big_grin Ludzie kochają karmić się iluzjami - wręcz ubóstwiają big_grin
                          • mayenna Re: Nie da rady na dłuższą metę 12.05.14, 09:26
                            Hahah ubawiłam siesmile
                            Nic, jak nie zapomne to ci może odpisze wieczorem. Czas do pracysmile Miłego dniasmile
                          • mayenna Re: Nie da rady na dłuższą metę 12.05.14, 17:01
                            A czym ty sie karmisz? Bo o ile iluzje mogą człowieka podnieść, dodać skrzydeł to ten pesymizm cię raczej ogranicza i uziemia.Znam przynajmniej 4 dobre małżeństwa, budowane na zasadzie partnerstwa, akceptacji i miłości, gdzie nie ma takich postaw o jakich piszesz. Moim zdaniem to kwestia środowiska w którym jesteś. Moi znajomi to osoby samodzielne, niepracujące nigdy na etatach, ale zawsze na własny rachunek, z światem wartości dośc odległym od promowanego przez media ( kasa, kariera, zyska, pozycja) to i ogląd mam inny. Może twój sposób postrzegania ludzi i myślenie o nich determinuje to kogo przyciągasz do siebie w życiu?
                            To dość smutne, że wikłasz się w jakieś mało zadowalające związki, które kończysz przy pierwszych problemach. Bez sensu jak dla mnie.Strata energii.
                            A majsterkowanie popieram. Piękne hobby. Cos mi jednak mówi, ze to raczej majstrowanie i to przy blondynkach z dużymi błękitnymi oczamismile
                            PS. Umiesz naprawić pralkę?smile
                            • zalosny.jestes Oczywiście, że umiem naprawić pralkę 16.05.14, 10:41
                              za to założę się o duże piwo, że Mazurek w Twoim wykonaniu jest niezjadliwy smile
                              • mayenna Re: Oczywiście, że umiem naprawić pralkę 17.05.14, 13:40
                                zalosny.jestes napisał:

                                > za to założę się o duże piwo, że Mazurek w Twoim wykonaniu jest niezjadliwy smile
                                Ja się specjalizuję w sękaczach a tego na pewno nie umiesz upiecsmile
                                Do rywalizacji na mazurki, serniki czy inne takie mogę stanąć. smile
                                Jeszcze nigdy tak łatwo nie wygrałam piwasmile
      • janeczkawawa Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 12.05.14, 02:30
        No cóż, staram sie zachować trzezwość umysłu, zreszta jest mi to do życia potrzebne. Nie chce deklarować ze nigdy, przenigdy nic, bo wiem, ze jeszcze może bym tego zalowala, wiem,ze mówienie nigdy często nam bokiem wychodzi. Męża pewnie jeszcze kocham, łatwo nic nie wybacze, a co będzie - nie wiem. Na razie wiem, ze ze mną pogrywał, i to musiałam skończyć. Nie lubię i nie umiem walczyć, więc unikam.
        Myśle, ze taka ostatnia zarówno z wyglądu jak i osobowości nie jestem. Bez fałszywej skromnosci. Nie musze specjalnie sie starać, żeby jakoś atrakcyjnie wyglądać, mimo wieku. Poza tym jestem samofinansująca sie jak Solidarność. Nie musze sie uwiesić na facecie żeby żyć. Ale rozterki uczuciowe chyba każdego dopadają. Forum mi dało do myślenia i to bardzo. Nie ma to jak spojrzenie z boku. Nawet w hejtach jest troche prawdy. Często głupia byłam, bo godziłam sie na manipulowanie sobą. A błędów postaram sie nie robić juz teraz. Choć teraz to nie mam za bardzo na kim błędów robić ani naprawiać. Teraz młody jest dla mnie ważny, i jego spokój.
        • speedboat8 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 12.05.14, 09:01
          Tak po prawdzie jesli twoj syn ma 16 latek to specjalnie go juz szans wychowywac nie masz.On z kazdym dniem mentalnie oddala sie od ciebie i was..Najwazniejsze jest nie utracic kontaktu z nim jako " najlepszy przyjaciel".Dobrze jest raczej sugerowac mu decyzje a nie narzucac z pozycji "lidera" rodziny w jakiej sie znalazlas.To facet ! i chyba czeka cie tez i z nim swoista walka o pozycje w stadzie jaka jest rodzina bo z pewnoscia on zacznie wrotce "walczyc " o poszerzenie sfery swej wolnosci.Przygotuj sie na jego "bunt" i proby podgryzania twojej pozycji jako lidera.
          kazde dziecko ktore dosrasta to przeywa,to naturalny proces ewolucyjny i trzeba to przejsc jak chorobe.
          Tak naprawde to twoj maz zadal ci gorszy cios niz tylko "inna kobieta" bo uciekl przed odpowiedzialnoscia za wychowanie waszego syna w trudnym okresie.W twoim interesie jest wiec pogodzic sie z nim i spowodowac jego powrot na lono waszej rodziny chocby dlatego aby znalazl sie silny lider ktory odciazy cie w wychowywaniu syna.Jesli mozesz to tak zaaranazowac aby powrocil to tylko na twoich warunkach.
          Racje mial tu ktos wczesniej piszac ze "tamta kobieta" jak juz go bedzie miala pod kontrola to zacznie nim kierowac.Rozwodka ,z dziecmi, to kobieta-lider .Mysle ze jakies i jej cechy przyczynily sie do rozpadu jej zwiazku wczesniejszego.Podejrzewam ze i teraz dadza znac o sobie ,choc poki co szuka "meskiego ramienia"ale nie na warunkach podporzadkowania sie facetowi za wszelka cene.To twoja sznsa.Poczula tez smak niezaleznosci i ich konflikty wisza w powietrzu.Na razie jest cacy ale po jakichs 3 mies gora, zacznie sie docieranie i maz twoj bedzie na straconej pozycji bo to on bedzie petentemsmile
          Oj! zateskni! i to z pewnoscia za kochajaca kobieta.Top jest twoja szansa mozesz mu mu umozliwic powrot ale na TWOICH warunkach.Dobrze by bylo abyscie przedyskutowali az do bolu wszystko co sie wydarzylo w waszymz wiazku i spisali warunki waszej nowej umowy w 2 kopiach , tak aby byl slad materialny do przypomn ienia w razie nieporozumien .
          • anbale Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 12.05.14, 10:25
            Rany, Speedboat, czy Ty się zawodowo akwizycją zajmujesz?smile
            Bo tak wciskasz autorce wątku tego męża, jak nie drzwiami to oknem...
            • speedboat8 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 12.05.14, 20:17
              Moja droga ,! smile autorka watku jest prawdziwa kobieta i ja rozumiem jej rozterki. ja jej nie wciskam meza,pokazuje tylko opcje.Zycie to sztuka kompromisow ( podobno) i wygrywa ten kto potrafi przekuc porazke na zwyciestwo.
              Autorka wybierze sama,jest przeciez wyjatkowo inteligentna osoba co rzadko sie spotyka na tym forum. Nie rob z niej kogos kto nie ma wlasnej woli i ulega moim sugestiom.
              Uwazam tylko ze te 20 pare lat jakie wspolniezgodnie przezyli to jest jakis kapital i szkoda go tracic jesli mozna dokonac pewnych korekt i dalej funkcjpnowac ,moze nawet lepiejsmile.?
              Najprosciej jest spakowac goscia i wystawic za drzwi ,ale tak naprawde jest to kara nie dla winowajcy ale dla ofiary czyli zony.Mam opisac co ja czeka ?,jakie bedzie miala stany,mysli,emocje?smile jak bedzie uslilowala sobie od nowa jakos zycie ulozyc. i po "n-tym facecie stwierdzi ze jednak szkoda ze wystawila tamtego za drzwi ,bo kady kolejny facet to dziwak smile
              • anbale Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 12.05.14, 20:53
                speedboat8 napisał(a):

                > Najprosciej jest spakowac goscia i wystawic za drzwi ,ale tak naprawde jest to
                > kara nie dla winowajcy ale dla ofiary czyli zony.Mam opisac co ja czeka ?,jakie
                > bedzie miala stany,mysli,emocje?smile jak bedzie uslilowala sobie od nowa jakos z
                > ycie ulozyc. i po "n-tym facecie stwierdzi ze jednak szkoda ze wystawila tamteg
                > o za drzwi ,bo kady kolejny facet to dziwak smile

                A to już jest typowe pranie mózgu...
                Takie dywagacje-manipulacje mające na celu przekonać autorkę wątku, że skoro przytroczyła się do gościa na 20-ileśtam lat, to niech go się kurczowo trzyma dalej, bo nic lepszego się już nie trafi...A to naprawdę jest baardzo kiepski argument na rzecz podtrzymywania kulejącego związku.
                A jej myśli, emocje- no daj spokój, zostaw może takie kawałki wróżkom...
            • speedboat8 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 29.06.14, 21:19
              Sa ludzie ktorzy maja zdrowy rozsadek w trzewiach i sa tacy ktorzy nie naucza sie go cale zycie.Twoje kolezanki doradzaja dokladnie to co ja a ty jakis ten fakt pomijasz. To sie nazywa babski szowinizm i babskie hejterstwo ,od slowa to hate=nienawidzic
          • janeczkawawa Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 12.05.14, 10:46
            Speedboat, masz rację z tym szukaniem przez nastolatka pozycji w stadzie i poszerzaniem terenu. Mój syn od początku próbuje przyjąć postawę opiekuna rodziny, głowy rodziny i w ograniczonym zakresie mu na to pozwalam. Wiem, że teraz pewnie się okaże że jestem potworem, który z braku faceta wiesza się na synku. Ale kiedy widzę, że młody czuje się taki odpowiedzialny, tak się stara i mu wychodzi, to wiem że to dobra droga. I dobry trening przed dorosłością. Żyjemy w świecie, w którym często dzieci nie mają prawa stać się odpowiedzialnymi dorosłymi, bo wszystko jest za nie robione, przed wszystkim są chronione, żadnych problemów nie rozwiązują, żadnych decyzji nie podejmują i za nie nie płacą. Ja staram się moje dzieci pokierować tak, aby sobie w życiu rade dawały. A tak na marginesie to mam 3 dzieci, tylko starsza dwójka już na swoim.
            Więc oczywiście, że chciałabym dzielić z mężem trudy wychowania syna. Mam problem z konsekwencją, co już chyba wszyscy czytając moje posty widzą i to fakt, a przy wychowaniu nastolatka to duża wada. Może mi się uda żebyśmy robili to razem, matka i ojciec. Na razie mój mąż trochę odpuścił, nie męczy mnie pretensjami, i to już duża ulga.
            • speedboat8 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 12.05.14, 19:57
              Tak czytam te twoje posty i mysle sobie ze ten twoj maz to XXXL dupeksmile ,ale w takich wlasnie sie rozkochuja prawdziwe kobiety smile
              .W kazdym razie rzadko sie spotyka na forum tak trzewo myslaca babke i na dodatek z duzym dystansem do siebie.Szkoda ze ci sie skomplikowalo zycie ,ja w kazdym razie dobrze ci zycze i trzymam za ciebie kciuki.smile
              To nie jest tak ze zle twojemu mezowi zycze.Mysle tak ogolnie ze zaczeliscie sie oddalac od siebie i komunikowac jak to fachowcy ladnie nazywaja z dwoch roznych plaszczyzm.Niby wspolny jezyk,wspolne znaczenie slow ,ale kazde co innego odbieral ( bo chcial odbierac) Tu moja ulubiona psychologia ewolucyjna mowi ze zagraly instynkty a przestaly dzialac platy czolowy mozgow gdzie odbywaja sie procesy tzw zdroworozsadkowe
              Nie zadroszcze ci sytuacji bo moge sobie wyobrazic co przerzywasz,ale mysle ze jak okazesz brak konsekwencji to on starci szacunek do ciebie.Jako samiec alfa uznaje tylko silnych przeciwnikow bo w tej chwili tak cie podswiadomie postrzega..Jesli pozwolisz sobie na chwile slabosci i dopuscisz go do seksu z soba to przegrasz wszystko.Daj mu jasny sygnal ze gotowa jestes go przyjac z powrotem ale postaw twarde warunki .Liste mu wrecz .Masz szanse jak to sie mowi zgarnac cala pule.Jesli sie ugnie to wygralas,ale od czasu do czasu oceniaj go na glos jak sie wywiazuje z umowy.Bedzie to sygnal ze to ty rozdajesz w zwiazku karty.
              Jesli nie wroci to mysle ze tez trzeba spojrzec na to z optymizmem bo uniknelas gorszych komplikacji z facetem ktory cie zawiodl.Masz czas pomyslec o sobie i swoich potrzebach a on niech sie "dostraja " do nowej partnerki smile Tylko jak juz sobie pojdzie precz to nie skus sie na seks z nim bo uwiklasz sie w niezla kabale i to na wlasne zyczenie .Jak chce to spotykaj sie z nim na kawie raz w miesiacu w kawiarni manie w domu, i to wszystko!.Dzieki temu bedziesz miala okazje wysluchac od czasu do czasu z satysfakcja jak twoj juz exmaz skarzy sie na swa partnerke ,jaka ona niegodziwa.smile
              • altz Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 12.05.14, 20:38
                speedboat8 napisał(a):
                > Mysle tak ogolnie ze zaczeliscie sie oddalac od siebie i komunikowac jak to fachowcy
                > ladnie nazywaja z dwoch roznych plaszczyzm.

                Na to jest metoda. Wystarczy kupić obojgu karty do tych samych sieci. Na przykład Heyah i T-mobile oferują nielimitowane rozmowy w tej samej sieci, nawet jeśli państwo się oddalili, powinni mieć ze sobą stałe połączenie! Oczywiście, pod warunkiem, że w niedużej odległości stoi BTS z tej sieci, czego im serdecznie życzę! smile
              • janeczkawawa Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 12.05.14, 23:04
                Taa, ten brak konsekwencji juz nie raz mi dokopał. Obiecalam sobie teraz, jak juz pisałam, ze dam radę, zreszta dużo ludzi na mnie patrzy, przyjaciele, dzieci, matka, forumowicze smile, więc nie mogę dać plamy.
                Mój mąż to egoista, ale mam do niego słabość, i nie tylko z wad się składa jego charakter. Nie bronię go, tylko chce wyposrodkować. Z jednej strony zawiódł mnie, zdradził, poniżył, okazał sie egoistą, samolubem, zwykłą swinią. Z drugiej strony cały czas mi pomagał, brał na siebie moje obowiązki jak nie dawałam rady, z młodym naprawdę mnie bardzo odciążał. Niby tak powinno być i to jego obowiązek, ale jak czytam forum, to widzę ze ojcowie nader często jednak wypinają sie na powinności wobec dzieci. Teraz troche mam problem, my tu raczej na wojnie podjazdowej, a młody liceum wybiera, oczekuje pomocy, musze tatusia do współpracy zaprosić.
                • muminka2014 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 13.05.14, 05:08
                  To rzeczywiscie masz problem...tatus musi pomoc w wyborze liceum??? To jest wymowka z Twojej strony smile Tatus doskonale wie,ze syn stoi przed wyborem liceum i gdyby chcial podpowiedzialby synowi. Poza tym podobno maja ze soba kontakt...Ty z tatusiem musisz ustalic liceum dla syna? Mysle,ze chcesz,aby on byl caly czas przy Was... a moze niech zyje swoim wspanialym zyciem z kochankiem i nie pros sie w kolko o jego pomoc. Pokarz,ze swietnie dajecie sobie rade z synem.
                • speedboat8 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 13.05.14, 06:02
                  Jedna ze strategii rozwiazywania problemow jest napisanie sobie listy wszelkich plusow i minusow sytuacji.Poprzez mechaniczny proces analizy nabieramy dystansu do sprawy,koncentrujemy sie na dostrzeganiu malo istotnych spraw ktore moga pomoc w rozwiazaniu problemow.Oddzielamy emocje od racjonalizmu.
                  Zrob taka liste i zatytuluj ja" Do czego mi ten facet jest w zyciu potrzebny?".Przez kilka dni staraj sie spisac wszelkie plusy i mimusy .Znajdz ich jak najwiecej.Kolekcjonuj ja przez kilka dni a gdy juz nic ci do glowy nie przyjdzie odloz ja na tydzien i nie mysl o niej a potem przeczytaj ja i staraj sie znalezc takis punkt ktory najmocniej do ciebie przemawia i podjac na jego podstawie decyzje.Moze to sie okazac ze bedzie to minus niestety ,ale wtedy bedziesz miala racjonalna motywacje do dzilania i na niej sie skup.
                  Lekarstwem na "slabosc" do meza moze sie okazac poznanie innego faceta .Porownanie kilku facetow z twoim ex pozwoli ci zobaczyc go w innym swietle a poza tym jak sie dowie ze spotykasz sie z kims innym moze podziala na niego mobilizujaco i zda sobie sprawe ze pora sie okreslic lub ze klamka zapadla.
                  Mysle ze jak kazdemu samcowi alfa imponuje i dowartosciowuje go fakt ze ma dwie kobiety ktore o niego zabiegaja.Jedna zdobyl a ,pod reka ma "byla partnerke" ktora mu nie odmowi fajnego,przyjaznego seksu jak bedzie mial ochote.
                  A tak bedzie mial jedna,swoja rozwodke.
                  Z pewnoscia wasze oddalanie sie emocjonalne to proces nie miesiaca a kilku latek wiec im rzadziej sie z nim bedziesz kontaktowac tym dla ciebie lepiej.Z pewnoscia pomoze ci wysilek fizyczny wiec zapisz sie na jakas silownie i porzadnie zmecz fizycznie.Zobaczysz jak to pomaga
                  Moze byc tez jakis kurs Zumby ,Salsy .Cokolwiek co wycisnie z ciebnie siodme poty smile.Potem prysznic goraco- zimy i od razu masz inna perspektywe widzenia wlasnego zycia.
                  To znana technika walki ze stresem,kazdym .Nie tylko twoim.
                • fituq Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 13.05.14, 10:07
                  janeczkawawa napisała:

                  > Z jednej strony zawiódł mn
                  > ie, zdradził, poniżył, okazał sie egoistą, samolubem, zwykłą swinią. Z drugiej
                  > strony cały czas mi pomagał, brał na siebie moje obowiązki jak nie dawałam rady
                  > , z młodym naprawdę mnie bardzo odciążał.


                  jesooooo...... ależ Ty jestes wytresowana na niewolnicę swojego męża....
                  aż przykro czytać jak bardzo nie masz do siebie szacunku i tłumaczysz zgodę na nieszanowanie Cię faktem, że .... łaskawie ojciec dziecka tym dzieckiem się czasem zajął....
                  obudz się kobieto.
                  jak TY UWAŻASZ że obowiązki wobec syna to TYLKO TWOJA SPRAWA, to się potem nie dziw, że MAŻ CI ROBI AWANTURY że syna źle wychowałaś bo z nim nie chce gadać...
                  Obudź się, bo to TWOJA POSTAWA (dobrowolnego brania na siebie pełnej odpowiedzialności za dzieci) POZWOLIŁA MĘŻOWI czuć się odpowiedzialnym tylko w ramach "pomagania tobie". A nie w ramach odpowiedzialności za rodzine i dzieci która facet powinien tak normalnie mieć.
                  Idealizujesz faceta, jestes od niego uzależniona, jestes jego emocjonalną niewolnicą.
                  W sumie to niby nic takiego jeśli z tym Ci dobrze, możesz życ w trojkątach tworzonych przez pana i wladcę i cały czas być szczęśliwa i wdzięczną. Wystarczy, że swoje cechy "kobiety posłusznej mężczyźnie" jeszcze trochę podkręcisz.
                  Jednak uważaj, bo syn dorasta. I będzie w najbliższych latach sprawdzał gdzie masz granice.
                  I z takim Twoim charakterem i przykladem was jako rodziców - będziesz zapieprzać koło syna jak mały samochodzik, a on będzie Ci robił fochy, szantaże emocjonalne, wejdzie Ci na głowę - a Ty będziesz jego głupie i nieodpowiedzialne czyny tłumaczyć, że to dobry chłopak jest.
                  Przestań wszystkich wokoło utwierdzać w przekonaniu, że TO TY JEDYNIE ODPOWIADASZ za dzieci, bo mąż, to tylko łaskawie POMAGA za co mu się dozgonna wdzięcznosc od Ciebie należy i okazjonalne zaspokojenie w łożku.
                  • anbale Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 13.05.14, 13:08
                    fituq napisała:

                    > jesooooo...... ależ Ty jestes wytresowana na niewolnicę swojego męża....

                    Myślę, że działa zbyt wielkiego kalibru wytaczasz.
                    Jeśli się przeżyło z kimś parę dekad i to życie było jakoś tam uklepane i jechało utartym torem, to ciężko taką osobą tak po prostu z dnia na dzień spuścić po drucie. Nawet jeżeli związek zalatywał trochę toksycznością.
                    W jakis tam sposób Janeczka czuła się usatysfakcjonowana, zrealizowana i może dobrze jej było na pozycji nieco "podporządkowanej". Dla niektórych to nie do wyobrażenia, dla innych wygodna sytuacja, rzecz osobowości i potrzeb. Ale najwyraźniej mąż nie czuł się równie dobrze jako monogamiczny mąż Janeczki i Janeczka musi zweryfikować swoją postawę, odnaleźć się na nowo w nowej rzeczywistości...
                    Wkurza mnie takie operowanie "godnościom osobistom" w kontekście osobistych dramatów i dylematów. Nie ma nic niegodnego w postepowaniu Janeczki, moim zdaniem, nikomu nic nie ukradła ani nikogo nie pobiła- musi po prostu odnaleźć swoją nową drogę w życiu.
                    Być może już bez męża, a może jednak z mężem ale inaczej niż dotąd. Albo nawet i tak samo- skoro podejmie taką decyzją i będzie jej z tym dobrze...Ostatecznie uważam, ze głównie powinna kierować się tym, co ją usatysfakcjonuje w tym układzie
                    • fituq Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 13.05.14, 14:38
                      Wiesz, chodzi mi konkretnie o sformułowania, że ojciec dziecka "pomaga" matce w zajmowaniu się dzieckiem. I rownanie do dołu, uczenie tych swoich facetów, że oni nie muszą się dziećmi zajmować. Bo od tego sa kobiety, można tym babom ewentualnie "pomóc". A potem pretensje nie wiadomo do kogo, że panowie nie czuja się sami z siebie odpowiedzialni za dzieci ani zaangażowani w rodzinę, tylko lekko odpuszczaja temat i przenoszą zabawki do kochanki.
                    • speedboat8 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 13.05.14, 15:09
                      Podzielam twoja opinie w 100%,ale wyglada na to ze pisza tu same" dzielne" kobiety smile ,przodowniczki pracy i na dodatek co to traktora sie nie boja smile.
                      Cieszy twoj wyrazny zdroworozsadkowy glos ,zreszta wspolbrzmiacy z postami autorki.
                      Czekam teraz az hejterki rzuca ci sie do gardla ,bo wylamalas sie z ogolnego choru smile dzielnych Polek.
                      • fituq Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 13.05.14, 15:36
                        Sztukę manipulacji jak widać opanowałaś do perfekcji.

                        ps. pominęłaś jakoś taki mały drobiazg, że jak na razie za "dzielną przodowniczkę pracy" robi autorka a nie kto inny.
                        • speedboat8 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 14.05.14, 09:30
                          Autorka nie wywaza otwartych drzwi,raczej szuka opinii innych a nie hejterstwa i nadinterpretacji.Normalna droga osob myslacych gdy znalazly sie na zakrecie zyciowym i nie sa pewne swojego sposobu na rozwiazanie .Mysle ze jasno opisala swoja sytuacje i nie trzeba tu "dopisywac historii" ktorych nie ma .
                    • heksa_2 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 14.05.14, 22:48
                      Tere fere. Przecież Janeczka w ogóle nie jest decyzyjna.
                  • altz Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 13.05.14, 13:22
                    >> Z drugiej strony cały czas mi pomagał, brał na siebie moje obowiązki jak nie dawałam
                    >> rady z młodym naprawdę mnie bardzo odciążał.

                    fituq napisała:
                    > tłumaczysz zgodę na nieszanowanie Cię faktem, że .... łaskawie ojciec dziecka
                    > tym dzieckiem się czasem zajął....

                    Aż się roześmiałem, bo sobie skojarzyłem, że to dziecko to stary chłop 16-letni. smile
                    Zająć się dzieckiem? :-o Jeśli jest obłożnie chory, to tak, to jest poważne wyzwanie, ale tutaj nie ma takie sytuacji.
                    Dziecko 16-letnie w dużej mierze ma swoje własne życie, bardzo ważni są znajomi w podobnym wieku, rodzice coraz mniej. Rodzice mają być na miejscu i dostępni, to jest ich podstawowe zadanie w tym wieku.
                    • fituq Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 13.05.14, 14:47
                      Nie wiem czy doczytałeś gdzieś wyżej, ale autorka już wysłuchuje awantur ze strony męża, że syn nie chce z ojcem gadać "przez nią". Bo sama nauczyła męża, że ona jest odpowiedzialna za dziecko. Ojciec co najwyżej skontroluje czy matka prawidłowo się synem zajmuje i pouczy ją by zajmowała się lepiej tongue_out. A autorka trochę łyka tę filozofię i trzyma się syna, chce być jego mentorką, także w kontaktach z ojcem. W tym wieku zaś chłopak bardziej potrzebuje jasnych granic i konsekwencji a nie tiutiania nad sobą. To są takie niby drobiazgi z których wychodzi potem taki a nie inny całokształt.
                      • speedboat8 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 13.05.14, 15:13
                        Jak klasyczna hejterka nadinterpretujesz i dorabiasz swoja fabule .Przeczytaj jeszcze raz co autorka postu napisala. Jest dosc precyzyjna w opisie sytuacji wiec mozna twoje wywody okreslic jako "dorabianie historii"
                      • janeczkawawa Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 13.05.14, 18:59
                        Niestety niestety, ale macie troche racji. Tak właśnie teraz jest - ja jestem odpowiedzialna za syna, firmę i gradobicie w kieleckim, przedtem, czyli za małżeństwa to jednak bardziej przypominało partnerstwo. Teraz zdecydowanie jest tak jak piszecie - pan wydaje coś w rodzaju poleceń, ja je wykonuje. Juz pomijając fakt, ze sama wiem co robić, zerowke juz dawno skończyłam, ale tak mniej wiecej to zawsze wyglądało - zrobisz to czy tamto kochanie? Juz zrobiłam dwa dni temu. Eks lubi miec wrazenie panowania nad wszystkim. To ze napisałam, ze mi pomaga przy dziecku jest moim zdaniem oczywiste w tej sytuacji. Życie jest przecież zorganizowane, w miarę dopracowane w szczegółach nawet, ja juz jestem dużą dziewczynką, a młody tez z pampersem nie biega. Po prostu życie toczy sie normalnie. I nie są tu potrzebne jakieś spektakularne historie, tylko rozmowa z młodym, czasem przepytanie z czegoś, albo zawiezienie na zajęcia. Traktuję to w kategoriach pomocy, a odpowiedzialność i tak zawsze ponosimy wspólnie. No i oczywiście ze 16 latka to znowu tak nie trzeba opiekować. My mieszkamy pod Warszawą, życie towarzyskie mlodziezy nie kwitnie bujnym kwieciem, trzeba sie raczej umawiać. Zmieni sie to dopiero w liceum, czyli po wakacjach, ale na razie raczej młody siedzi w domu, choć jest towarzyski. Teraz wszyscy mają lekcje języka, tenisa, komputera, piłki nożnej, i czego dusza zapragnie, a w ostatniej gimnazjalnej wszyscy poza tym dużo sie uczyli. Więc choć na pewno woli towarzystwo rówieśników, zostaje mu raczej piątek po lekcjach i sobota. Tak to mniej wiecej wyglada.
                        Ja poza tym raczej zimny wychów stosuje, kurcze. To znaczy samodzielność, są granice, nie tiulamy sie ( no może czasemsmile )
                        • speedboat8 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 14.05.14, 09:53
                          Tak sobie mysle a moze czas waszego zwiazku sie wyczerpal? Po prostu.
                          Wg teori prof Dabrowskiego tworcy tzw desintegracji pozytywnej nasza osobowosc zmienia sie co 7 lat. Biorac to pod uwage kazde z was rozwijalo sie w zwiazku w innej fazie az w koncu nastapilo gdzies spolaryzowanie faz.tj przesuniecie o 180 stopni i dlatego on poszedl w inna strone.
                          Psycholodzy rodzinni radza duzo ze soba rozmawiac,wyjasniac sprawy az do bolu,aby nie bylo niedomowien.On/ona sie z pewnoscia nie domysli sie co partner oczekiwal,mial na mysli itd .Dlatego trzeba duzo ze soba wyjasniac i rozmawiac ,nie zamykac w sobie.
                          Dlatego pogubiliscie sie.Gdzies zabraklo komunikacji gdy wasz indywidualny rozwoj zaczal podazac ku przeciwfazy .
                          Mysle3 ze teraz pora zastanowic ci sie na powaznie nad pytaniem"po co mi ten facet jest potzrebny w zyciu?".I podjac sensowne dzialania.Albo uciac kontakt i rozwiesc sie ,troche pocierpisz ale wyjdziesz zahartowana i po latach bedziesz sie smiac z tego.Albo zawalczyc o faceta ,droga rzucenia mu wyzwania .To samiec alfa wiec kobiece sztuczki dzialaja na niegosmile ,szczegolnie podraznienie ambicji.Troche zadrosci,troche pokazania ze nie jest tak wazny w twoim zyciu jak ON (!) mysli.Kuszenia go ,prowokowanie,potem delikatnego odtracania ale bez zblizen fizycznych.Takie stopniowanie napiecia .czeste telefony z prosba o "pomoc",Zaplatanie go w twoje zycie tak zeby nie mogl sie wyzwolic i poswiecic calkowicie tamtej kobiecie.Ona to wyczuje i zobaczysz ze zacznie mu robic wyrzuty a on tego nie bedzie mogl zniesc i zwiazek ich padnie a wtedy ty laskawie "odpowiesz" na jego sugestie aby powrocil.Zrobisz to z lekkim wahaniem i oporem"no! nie wiem sama ..po tym co wyczyniales .. czy znowu mnie nie zawiedziesz..".
                          I pamietaj ze w milosci jak na wojnie przegrywa ten kto pierwszy odslania swe atuty. Ty sie odslonilas( okazujac mu swe przywiazanie) i ponioslas porazke bo przestalas byc dla niego wyzwaniem .Tamta kobieta byla ,wiec "polecial" za nia .

                          • chalsia Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 14.05.14, 10:00
                            > sz sie smiac z tego.Albo zawalczyc o faceta ,droga rzucenia mu wyzwania .To sam
                            > iec alfa wiec kobiece sztuczki dzialaja na niegosmile ,szczegolnie podraznienie am
                            > bicji.Troche zadrosci,troche pokazania ze nie jest tak wazny w twoim zyciu jak
                            > ON (!) mysli.Kuszenia go ,prowokowanie,potem delikatnego odtracania ale bez z
                            > blizen fizycznych.Takie stopniowanie napiecia .czeste telefony z prosba o "pomo
                            > c",Zaplatanie go w twoje zycie tak zeby nie mogl sie wyzwolic i poswiecic calk
                            > owicie tamtej kobiecie.Ona to wyczuje i zobaczysz ze zacznie mu robic wyrzuty a
                            > on tego nie bedzie mogl zniesc i zwiazek ich padnie a wtedy ty laskawie "odpo
                            > wiesz" na jego sugestie aby powrocil.Zrobisz to z lekkim wahaniem i oporem"no!
                            > nie wiem sama ..po tym co wyczyniales .. czy znowu mnie nie zawiedziesz..".
                            > I pamietaj ze w milosci jak na wojnie przegrywa ten kto pierwszy odslania swe a
                            > tuty. Ty sie odslonilas( okazujac mu swe przywiazanie) i ponioslas porazke bo p
                            > rzestalas byc dla niego wyzwaniem .Tamta kobieta byla ,wiec "polecial" za nia .

                            pytanie, czy ona się chce bawić w gierki i manipulacje
                            • speedboat8 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 14.05.14, 11:23
                              Sama zrobi jak uwaza za stosowne.Skoro zwrocila sie do nieznanych ludzi to znaczy ze oczekuje jakichs sugestii.Wiec ma je.smile To forum ! Kazdy moze brac w nim udzial bez poprawnosci politycznej i ogladania sie na to " co inni powiedza "
                              Jesli nie chce faceta to juz dawno by to zrobiala.Sek w tym ze ona jest w rzeczy samej rozdarta wewntrznie, co jak mi sie wydaje nie jest zbyt oczywiste dla ciebie .
                              Tak czasem bywa ,ze nie dajemy sobie rady z dwiema pokusami jednoczesnsie ,o rownej mocy ale przeciwstawnych.
                              • janeczkawawa Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 14.05.14, 18:19
                                Dokładnie tak jest. Jestem rozdarta wewnętrznie, czasem chce tak czasem siak. Obcy ludzie na forum całkiem nieźle otwierają oczy. Kubeł zimnej, by nie rzec lodowatej wody tez sie zdarza. I to dobrze.
                                Piszecie o grze w "podpuszczanie". To może bym mogła zrobić, pewnie by zadziałało, może nawet juz działa, bo przecież on siedział głownie w domu, do swojej pani sie nie spieszył. Teraz wojna, więc nic nie zrobię, zresztą musze sie zastanowić czy w ogóle bede chciała.
                                W sumie to taki spokój w domu, nikt nic ode mnie nie chce smile
                                • speedboat8 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 14.05.14, 21:29
                                  Zapisz sie na silownie, Zumbe,Salse ,uprawiaj jogging,jazde rowerem ,cokolwiek aby sie porzadanie zmeczyc fizycznie.Ale tak aby pot sie z ciebie lał.To najlepsze lekarstwo na obecny stres.Pozwoli ci tez spojrzec z innej perspektywy na cale twoje zycie ,bo myslenia nie da sie uniknac.
                                  smile No! i nie zapomnij kupic siekiery i dobrze ja naostrzyc,Rozwalisz leb swemu ex mezowi co sprawi nieskrywana radosc calej armi doradzajacych ci zemste hejterek na tym forum.
                                  Nie zapomnij o tym napisac tu na forum aby mogly odtanczyc taniec radosci bo wreszcie cudzymi rekami zalatwily to w kierunku czego kazda sie bala zrobic najmniejszy krok. wink
                                  • anbale Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 14.05.14, 21:35
                                    speedboat8 napisał(a):

                                    > smile No! i nie zapomnij kupic siekiery i dobrze ja naostrzyc,Rozwalisz leb swem
                                    > u ex mezowi co sprawi nieskrywana radosc calej armi doradzajacych ci zemste he
                                    > jterek na tym forum.
                                    > Nie zapomnij o tym napisac tu na forum aby mogly odtanczyc taniec radosci bo w
                                    > reszcie cudzymi rekami zalatwily to w kierunku czego kazda sie bala zrobic n
                                    > ajmniejszy krok. wink

                                    A Ty kup sobie młotek i walnij się w łeb.
                                    W gruncie rzeczy z Ciebie też kawał hejtera.
                                    • speedboat8 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 14.05.14, 22:49
                                      Dla hejtera najdotkliwsze jest hesterstwo w niego skierowane smile bo rani jego milosc wlasna a to juz jest przegiecie smile ktorego nie zniesie.
                                      • anbale Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 14.05.14, 22:56
                                        To taka autorefleksja?smile
                                        • speedboat8 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 14.05.14, 23:21
                                          Jestem ponad to smile ,dobrze sie bawie i wciaz ucze smile czegos nowego .
                                  • noname2002 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 15.05.14, 10:22
                                    > Nie zapomnij o tym napisac tu na forum aby mogly odtanczyc taniec radosci bo w
                                    > reszcie cudzymi rekami zalatwily to w kierunku czego kazda sie bala zrobic n
                                    > ajmniejszy krok. ;

                                    Na tym forum pisują głównie rozwódki, podejrzewam, że większa część z nich sama wystąpiła o rozwód, więc trafiłeś kulą w płot.
                                    • speedboat8 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 16.05.14, 09:13
                                      Masz chyba racje, ale sfrustrowane mezatki co nie omieszkaja tego " z duma zanaczyc ,tez maja swoj spory udzial
                                      Poza tym rozwodki rozalone na caly rod meski tez chetnie czytaja o zemscie niewiesciej na wiarolomnych facetach.Zwroc uwage jak sie nawzajem nakrecaja smile choc same nigdy nie zrobia zadnego kroku
                                      • ola.2014 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 16.05.14, 09:38
                                        speedboat8 napisał(a):

                                        > Masz chyba racje, ale sfrustrowane mezatki co nie omieszkaja tego " z duma za
                                        > naczyc ,tez maja swoj spory udzial
                                        > Poza tym rozwodki rozalone na caly rod meski tez chetnie czytaja o zemscie ni
                                        > ewiesciej na wiarolomnych facetach.Zwroc uwage jak sie nawzajem nakrecaja smile ch
                                        > oc same nigdy nie zrobia zadnego kroku

                                        A kim Ty jesteś??? Takie poglądy wygłaszasz, że bardzo ciekawa jestem...
                                        • speedboat8 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 16.05.14, 11:51
                                          jestem singlem i lubie mezatki smile
                                          • ola.2014 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 16.05.14, 11:57
                                            Tutaj raczej nie spotkasz mężatek, proponuje czat smile Szybkie spotkania w czasie pracy...
                                            • speedboat8 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 16.05.14, 13:57
                                              smile Dzieki, masz buziaczka za dobre serce , ale ja nie szukam tu mezatek.Napisalem ze lubie mezatkismile tylkosmile
                                              .Sercem i cialem smile Acha !i dusza tez ! bo oprocz ciala mam przeciez i duszesmile
                                              A tak na marginesie to nie szukam bo juz mam przyjaciolki.
                                              Tu zas zglebiam tajemnice ludzkich emocjismile
                                  • janeczkawawa Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 15.05.14, 19:58
                                    Ha, ha, ha siekierka juz stoi!
                                    Tylko, ze ja w rękach słaba jestem, nie wiem czy dam radę łeb uciąć. Może lepiej po ptaku pociągnę?
                                • fujara12 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 20.06.14, 16:18
                                  Janeczko, rozumiem że jesteś z Warszawy. Ale to szczegół.
                                  Może zacznę inaczej.
                                  Tak łatwo się rozstać, a tak trudno przejść razem, szczególnie wtedy gdy zaczyna być pod górkę.
                                  Wiem że to żadne usprawiedliwienie męża.
                                  Kobieta to taki diabeł, który jak chce to i świętego uwiedzie.
                                  Widać że twój mąż wpadł jej w oko i omotała go.
                                  Wiadomo, że jak suka nie da to pies nie weźmie.
                                  Widać było na odwrót. Nęcenie, prowokacja. Facet na pewno w miarę atrakcyjny.
                                  Ona zagięła parol i po ptokach.
                                  Mąż po wyjeździe dostrzegł co traci. Dajesz szansę, ale bez specjalnych nacisków.
                                  Facet widzi że traci grunt pod nogami. Niby sie stara, ale nie widzi zachęty.
                                  Syn źle postępuje. Ty również. Powinnaś syna zbesztać. Ojciec to ojciec. On nie ma prawa teraz go oceniać przez twój pryzmat. Ty pobłażając synowi podświadomie buntujesz dziecko przeciw ojcu. Błąd rodzicielki. Gdybyś postawiła mężowi ostre warunki. Granica tu i tu. Koniec i początek. Nie. Ty dajesz mu wolny wybór bez kategorycznych żądań.
                                  Do tych żądań masz pełne prawo.
                                  Mogłaś od razu powiedzieć że NIE DEFINITYWNY KONIEC.
                                  Mogłaś, ale tego nie zrobiłaś. Ta jazda teraz to konsekwencja wszystkich błędów z obu stron.
                                  Czekasz na trzęsienie ziemi. Sama nie robisz nic w konkretach.
                                  Mało tego powtórzę raz jeszcze. Pozwalając synowi na jawną krytykę ojca sama odsuwasz męża od waszej rodziny.
                                  Opowiedz się raz a jednoznacznie.
                                  Jeżeli kochasz męża i8 chcesz z nim być, wyciągnij rękę i przerwij paranoję.
                                  Jeżeli chcesz odejść, powiedz mu o tym i również w ten sposób rozwiążesz ałą piramidę absurdu.
                                  Myślę że jestes osobą dorosłą i odpowiedzialną.
                                  Moze jesteś łagodna w usposobieniu. Ale radzę jednoznaczne określenie swojej pozycji i praw i żądań. Postaw warunek. Wóz albo przewóz.
                                  Albo chcesz z nim być. Albo się rozwodzisz.
                                  Rozwód to tylko łatwo się mówi.
                                  Pięknie można opowiadać o ułożeniu sobie życia na nowo.
                                  Zrób to. Zobacz jak to ciężko. Jak w trudnych sytuacjach chcesz pomocy męża. A jego nie ma.
                                  Wściekłość, żal, rozpacz, tęsknota.
                                  Łatwo komuś radzić żeby rzucić wszystko w diabły.
                                  Łatwo też tu sobie o tym popisać.
                                  Ale zrób to. Zobaczysz jak to smakuje.
                                  Zgoda buduje. Wojna zniszczy wszystko.
                                  Pomyśl, czy nie lepiej wyciągnąć rękę do niego i porozmawiać tak o wszystkim od serca.
                                  Bez syna, bez nerwów, bez kochanki w tle. Na spokojnie tak jak mówisz jak przyjaciele.
                                  Dając jemu szansę, dajesz ją sobie i synowi.
                                  To na pewno podniesie rangę ojca w jego oczach.
                                  Bo miłość to takie głupie bydlę. Podpowie szeptem złe słowo, którego później żałujemy.
                          • heksa_2 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 14.05.14, 22:52
                            Powinieneś Harlequiny pisać!
                            • speedboat8 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 14.05.14, 23:19
                              Na forum znajdziesz lepsze talenty ode mnie .Ja wciaz sie ucze i nasiąkam atmosferasmile... milosci do blizniego.Ekscytujace zajecie i rozwijam sie dzieki uczuciu jakim obdarzaj mnie moje interlokutorki.
                              • janeczkawawa Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 15.05.14, 20:03
                                Jak ja sie cieszę ze tu napisałam smile z każdym dniem mi lepiej.
                                I widzę, ze wszyscy mamy te same problemy i rożne sposoby na ich rozwiazanie, więc moje tez sa i dobre i ńiedobre zarazem , zależy kto ocenia.
                                A Harlekina to ja bym tez napisała. I to romantyczne zakończenie - z siekierą w ręku!
                                • speedboat8 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 16.05.14, 09:07
                                  A kto ci zabrania smile ? Mysle ze sama nie wiesz do czego jestes zdolnasmile a poza tym praca nad powiescia pomoze ci skanalizowac stres na prace inetelektualna ktora daje na dodatek przyjemnoscsmileZacznij od opowiadan i szlifuj styl, a potem zacznij cos wiekrzego.
                                  Wazne dla czlowieka w stresie aby napiecie ktore w nas sie kumuluje rozladowac poprzez wysilek fizyczny lub intelektualny.Wysilek fizyczny jest zdrowszy bo usuwasz nagromadzone tosyny wynikle ze zlego metabolizmu.Mozna oba wysilki polaczyc.Dlatego mowi sie o psychoterapeutycznych wlasciwosciach sztuki pisanej przez male "s"
                                  Czlowiek w stresie funkcjonuje w inny sposob niz bedac rozluznionym,powinnas sobie zdac z tego sprawe i to co obecnie przechodzic tak czy siak odbije ci sie na zdrowiu wiec warto to zneutralizowac
                                  • altz Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 16.05.14, 19:11
                                    speedboat8 napisał(a):
                                    > Wysilek fizyczny jest zdrowszy bo usuwasz nagromadzone tosyny wynikle
                                    > ze zlego metabolizmu.

                                    O, tu Cię mam! Spisujesz wszystko bez zastanowienia, a nawet wierzysz w różne głupoty.
                                    Co, może jeszcze tarot i homeopatia? big_grin
                                    Gdybyś nie sadził ortografów, byłbyś ciut bardziej przekonujący! wink

                                    Dla mnie koniec dyskusji, nie rozmawiam o religii, w każdym razie nie z każdym. wink
                                    • speedboat8 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 17.05.14, 09:51
                                      Robie bledy ,fakt bo szybko pisze .mam tego swidomosc ,ale to forum i ,liczy sie tresc.ja nikomu nie wytykam bledow bo wiem ze przy koncentrowaniu sie na tresci nietrudno o pomylki,nawet ortograficzne czy kalki z jezykow obcych.
                                      Jako klasyczny hejter stosujesz techniki dyskredytacji oparte na wlasnej wesolej tworczosci ktorej nie ma w faktach cyt ... O, tu Cię mam! Spisujesz wszystko bez zastanowienia, a nawet wierzysz w różne g
                                      > łupoty.
                                      > Co, może jeszcze tarot i homeopatia? big_grin

                                      O technikach radzenia sobie ze stresem mozesz poczytac nawet w Wikipedii i nie napisalem nic co by bylo jakas glupota.Wysilek fizyczny dla czlowieka w stresie jest najlepszym remedium.Na poczatek polecam fundamentalne dzielo dla sportowcow pt Granice Przystosowania autor Stanislaw Kozłowski. Jest jeszcze taka ksiazeczka pt Granice ludzkich mozliwosci - autora nie pamietam. Na rynku wydawniczym znajdziesz setki pozycji ze slowem "stres" w tytule.Sa to zarowno pozycje bardzo naukowe i z seri popularnej.Dziwne ze w kazdej z nich znajdziesz wskazowke podstawowa -wysilek fizyczny.Prawdopodobnie ci ludzie pisza glupoty i dostaja za to tytuly naukowe i pienaidze.
                                      Gdybys wiecej czytal i w ogole interesowal sie swiatem a nie tylko wlasna osoba wiedzialbys ze technike te stosuja z powodzeniem zwierzeta i od nich medycyna przejela te metode.
                                      A wracajac do wilkow to nie wiem skad czerpales te wiedze ale gdyby tak bylo ze tylko basior z wadera moze miec potomstwo w stadzie to populacja wilkow nigdy by sie nie odradzala tak szybko ,ze stanowila plage dla niektorych rejonow.Nie zadam od ciebie ciezkiego myslenia ,ale troche rozsadku byloby wskazane ,od czasu do czasu chociaz.
                                      • chalsia Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 17.05.14, 10:39
                                        > A wracajac do wilkow to nie wiem skad czerpales te wiedze ale gdyby tak bylo z
                                        > e tylko basior z wadera moze miec potomstwo w stadzie to populacja wilkow nigd
                                        > y by sie nie odradzala tak szybko ,ze stanowila plage dla niektorych rejonow.

                                        Altz podał OGÓLNIE ZNANE fakty, potwierdzone naukowo
                                        ot choćby cytat w wiki (podkreślenia moje):

                                        Stado wilków (wataha) składa się przeważnie z kilku, przeciętnie 6-8 osobników. Na Alasce i w północno-zachodniej Kanadzie spotykano watahy liczące do 20 osobników[13]. Watahy obserwowane w Polsce liczą od 2 do 10, najczęściej 4-5 osobników[4].

                                        Watahą dowodzi najsilniejsza para (tzw. para alfa – basior i wadera), która jako jedyna ma prawo się rozmnażać. Resztę watahy tworzą zwykle osobniki z nimi spokrewnione. Każdy wilk w stadzie ma ściśle określone miejsce, wyznaczające m.in. kolejność jedzenia zdobyczy. Zależności te podkreślane są przez rozbudowany system gestów dominacji (m.in. podniesiony ogon i uszy) i poddaństwa (np. skulony ogon, kładzenie się na grzbiecie). Poza hierarchią znajdują się młode, którymi opiekuje się cała wataha. Młode samce po osiągnięciu dojrzałości czasem są przepędzane przez parę alfa, by nie zagrażały ich dominacji.


                                        Ja uwielbiam i podziwiam K.Lorenza, dobrze znam jego książki, etc, doceniam wagę jego nauk, ale od jego czasów jednak nauka i wiedza poszła do przodu.
                                        • speedboat8 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 17.05.14, 12:59
                                          Chyba dysponujemy roznymi zrodlami .Opieram sie wlasnie na obserwacjach Lorenza bo jak dotad nie zakwestionowano ich.Dresher tez opisuje ze w stadzie nie tylko basior z wadera maja prawo sie rozmanazac dlatego wyksztalcila sie swoista walka o pozycje w hierarchi stada.Co jakis czas mlode wilki prowokuja walki ze starszymi osobnikami co w sposob naturalny natychmiast zmienia hierarchie.Wilk ktory jest najnizej w hierarchi i nie ma sil uczestniczyc w polowaniach na ogol ginie lub jest odpychany ze stada .Tak dziala prawo doboru naturalnego
                                          Ale nie tym byla rzecz .Opisywalem ze ludzie jak i zwwierzeta maja w genach zakodowana hierarchicznosc a wilki mialy tylko to zilustrowac. Podobne mechanizmy hierachicznosci znajdziemy u kazdego gatunku chocby szympansow gdzie toczy sie non stop walka o pozycje w stadzie dlatego widzimy np w Zoo wieczne walki miedzy osobnikami..Dlatego czlowiek pod tym wzgledem nie jest wyjatkowy.
                                          • altz Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 17.05.14, 13:39
                                            speedboat8 napisał(a):
                                            > Podobne mechanizmy hierachicznosci znajdziemy u kazdego gatunku
                                            > chocby szympansow gdzie toczy sie non stop walka o pozycje w stadzie
                                            > dlatego widzimy np w Zoo wieczne walki miedzy osobnikami..

                                            Znowu nie masz racji. Walki różnych zwierząt są i nawet samookaleczenia z powodu zbytniego zagęszczenia, a na pewno jest duży stres.
                                            A co do szympansów, to tam nie ma ciągłych walk, bo by były ofiary, szympansy są wyjątkowo agresywne i walki często kończą się krwawo, jeśli już są. Są za to próby naruszenia pewnych granic i delikatne skarcenie i to wcale nie musi karcić główny samiec i często tego nie robi, robią to inne samce, a i samice też potrafią ustawić młodzież.
                                            Poza tym, w ZOO jest obsługa, która jest nie tylko od sprzątania terenów, przy problemach z podporządkowaniem się, wymienia się zwierzęta albo dokupuje zwierzę, które uporządkuje sytuację. Nie musi być agresji, żeby był porządek i wiele razy właśnie tak się dzieje.
                                            Profesor Kruszewicz opowiadał kiedyś, jak zakupiono słonicę, żeby uspokoiła młode słonie, zrobiła to perfekcyjnie, chociaż stopniowo i nie było żadnych walk.

                                            U ludzi też może być podobnie, wystarczy autorytet, nie trzeba dziecka dusić ani przegryzać mu tętnicy. wink
                                            • speedboat8 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 17.05.14, 14:19
                                              Zoo moze niefortunny przyklad ale na wolnosci nie tylko szympansy walcza o pozycje w stadzie.I nie mam na mysli celowe polowaniea na mlode innych malp ale bojki pozornie bez powodu a tak de facto majce na celu potwierzdenie swej pozycji w stadzie. U szumpansow samice tez biora udzial w walkach opozycje stadzie.
                                              Twoj przyklad ze slonica nie jest trafiony bo zwierzeta tez potrafia ocenic swoje mozliwosci i nie atakuja osobnikow wiekrzych od siebie lub o ugruntowanej pozycji w stadzie.Byly takjie eksperymenty .Bojki wywoluja w stadach na ogol mlode osobniki bo to im zalezy na podniesieniu swego statusu a wiec dostepu do samic.
                                              Co do dzieci pisalem ci juz ze mam na mysli naturalna demonstracje sily sprawczej ojca jak chocby pierszenstwo w ogladaniu meczu w TV ( autorytet) a nie ekscesy typu maltretowanie i temu mial sluzyc przyklad z moim kumplem i jego dzieciakiem ,ktoremu wystaraczylo praktycznie przelozyc kto tu jest "wiekrzy i silniejszy " aby znalazl swoje miejsce w szeregu.Nie bylo zadnego lamania kosci, uzywania pasa ,kija itp wystarczyla stanowczosc i konsekwencja oparta na demonstracji sily fizycznej ojca.Dzieciak nagle odnalazl sie w rodzinie bo uznal ojca za lidera ktoremu moze zaufac i nasladowac ,bez "podgryzania" tylnych lap.
                                              • altz Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 17.05.14, 15:12
                                                speedboat8 napisał(a):
                                                > Twoj przyklad ze slonica nie jest trafiony bo zwierzeta tez potrafia ocenic sw
                                                > oje mozliwosci i nie atakuja osobnikow wiekrzych od siebie lub o ugruntowanej
                                                > pozycji w stadzie.
                                                Tak jest w życiu, wśród zwierząt i ludzi. Ludzie też wolą się straszyć, niż narazić na kalectwo czy śmierć.

                                                > Co do dzieci pisalem ci juz ze mam na mysli naturalna demonstracje sily sprawc
                                                > zej ojca jak chocby pierszenstwo w ogladaniu meczu w TV ( autorytet)
                                                To nie jest autorytet, tylko zwykły egoizm i pokaz siły na dziecku.
                                                Mądry człowiek, gdy wie, że dziecko ma swój serial, potrafi przewidzieć to i zaradzić wcześniej, jeśli zależy mu na dziecku. Reaguje tak, bo jest większy!
                                        • altz Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 17.05.14, 13:28
                                          chalsia napisała:
                                          > Altz podał OGÓLNIE ZNANE fakty, potwierdzone naukowo
                                          > ot choćby cytat w wiki (podkreślenia moje):

                                          Nie czytałem wpisu w Wikipedii, rozmawiam za to z ludźmi, którzy oglądają wilki, czasami coś obejrzę, poczytam i staram się też mieć własne zdanie. Wilki też widziałem osobiście, a wiele razy słyszałem w terenie. Teraz jest to o tyle łatwiejsze, że mamy w Polsce zdrową populację wilka, szacowaną optymistycznie na 1000 osobników.
                                        • speedboat8 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 17.05.14, 14:04
                                          Co do Wikipedii to zachowalbym wieka ostroznosc. Niedawno przetoczyla sie dyskusja nad jej wiarygodnoscia.Przylapano pare wpisow na swiadomym wprowadzaniu w blad a zarzad nie wychwycil i nie zareagowal.
                                          Mozna ja brac pod uwage, ale krytycznie , jako jedno z wielu zrodel .Ja wole jakas konkretna ksiazke lub film wiarygodnej instystucji np BBC
                                          • altz Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 17.05.14, 15:03
                                            Różne są upodobania. smile

                                            Warto porównywać to samo do tego samego, więc encyklopedię do encyklopedii.
                                            Były zrobione testy jakości, znane encyklopedie były porównywane do Wikipedii, okazało się, że tam błędów było więcej. Trudniej je przy tym poprawić w wersji drukowanej, a złośliwy wpis w Wikipedii jest poprawiany w ciągu kilku godzin.
                                      • altz Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 17.05.14, 13:21
                                        speedboat8 napisał(a):
                                        > O technikach radzenia sobie ze stresem mozesz poczytac nawet w Wikipedii i nie
                                        > napisalem nic co by bylo jakas glupota.
                                        Najlepszą techniką jest niesłuchanie kogoś, kto nas uważa za idiotę. Wybacz, ale obrażasz moja inteligencję swoimi wpisami.

                                        > A wracajac do wilkow to nie wiem skad czerpales te wiedze ale gdyby tak bylo z
                                        > e tylko basior z wadera moze miec potomstwo w stadzie to populacja wilkow nigd
                                        > y by sie nie odradzala tak szybko ,ze stanowila plage dla niektorych rejonow.
                                        > Nie zadam od ciebie ciezkiego myslenia ,ale troche rozsadku byloby wskazane ,od
                                        > czasu do czasu chociaz.
                                        Plagę stanowią ludzie, nie wilki. smile
                                        Szkoda mi czasu na dyskusję z Tobą, bo w żaden sposób dyskusja z Tobą mnie nie wzbogaca.
                                        • speedboat8 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 17.05.14, 13:59
                                          Pisze to z nieopisana satysafkcja bo tez nie mam ochoty macac sie z toba przez sciane Zapamietaj sobie ze najwiekrza radosc sprawia mi obecnie swiadomosc ze w koncu jakies rzeczy do ciebie dotra i uswiadomisz *sobie na kogo wyszedles w tej wymianie argumentow
                                          Milej niedzieli

                                          • anbale Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 17.05.14, 14:08
                                            speedboat8 napisał(a):

                                            > najwiekrza radosc sprawia mi obecnie swiadomosc ze
                                            > w koncu jakies rzeczy do ciebie dotra i uswiadomisz *sobie na kogo wyszedles
                                            > w tej wymianie argumentow

                                            Mianowicie na kogo?
                                            Jak na razie to raczej Ty wychodzisz na upierdliwca i kompletnego ignoranta czepiającego się każdego, kto nie ciumka z zachwytem nad twoimi wypocinami...

                                            • speedboat8 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 17.05.14, 14:26
                                              Nie musi ciumkac ,wystarczy ze przedstawi jakies rozsadne argumenty abym wiedzial ze rozmawiam z czlowiekie myslacym.
                                              Uzywac obrazliwych epitetow ,twierdzen bez pokrycia ,atakowanie osoby a nie jej argumentow potrafi kazdy forumowy "idiota" .Trudniej zmusic sie do myslenia ,bo to przewaznie bardzo boli .
                                              • heksa_2 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 17.05.14, 17:05
                                                Sorry, ale jak już czytasz tyle książek i wikipedię, to zajrzyj czasem do słownika ortograficznego, bo uparcie piszesz WIĘKRZY. Nie jest to żaden drobny błąd powstały na skutek szybkiego pisania. bo powtarza się notorycznie w towich wpisach, tylko zwyczajne nieuctwo. Jak na osobę tak chętnie pouczającą innych, masz sporo do nadrobienia.
                                                Jest wiele wyjątków, kiedy zamiast rz piszemy sz po spółgołskach. Między innymi:
                                                pszczoła, pszenica, pszeniczny, pszono, kształt, większy, wszystko, wszędzie, Pszczyna, bukszpan, lepszy, ładniejszy, brzydszy, pierwszy, powszechny, powszedni, zawsze, bakszysz, riksza.
                                                Zawsze piszemy sz w formach stopnia wyższego i najwyższego przymiotników utworzonych za pomocą przyrostka -szy: młodszy, szybszy, zdrowszy, najkrótszy, najlepszy, a także w pochodnych czasownikach: polepszać, powiększać, ulepszać, upiększać, zwiększać.
                                          • altz Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 17.05.14, 14:59
                                            speedboat8 napisał(a):
                                            > Zapamietaj sobie ze najwiekrza radosc sprawia mi obecnie swiadomosc ze
                                            > w koncu jakies rzeczy do ciebie dotra i uswiadomisz *sobie na kogo wyszedles
                                            > w tej wymianie argumentow

                                            Już to kiedyś czytałem smile
                                            Kiedy goście z różdżkami nie przeszli żadnych pozytywnych testów, a upierali się nadal, że mają moc odczuwania przez grube warstwy gruntu wink, powiedział jeden z nich, że tamten wątpiący będzie się kiedyś wstydził. big_grin
                                            • speedboat8 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 20.06.14, 19:09
                                              Rzeczywiscie Altz to marka smile , sama w sobie smile .

                                • przeciez.wiem Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 16.05.14, 14:26
                                  Podziwiam Twój spokój i dobry humor, który Ci dopisuje.

                                  Nie wyglądasz na pierwszy rzut oka na zdradzoną żonę - łatwo przychodzi Ci pogodzenie się z tym, że pan mąż bzyka teraz inną. Ale to dobrze, szkoda nerwów, zdrowia.
                                  • janeczkawawa Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 17.05.14, 08:43
                                    Humory mam rożne, dola tez czasem łapie, ale staram sie żeby mnie ta sytuacja nie złamała. Poza tym minęło juz prawie pól roku odkąd wiem, a to dla mńie na tyle dużo, żeby tego dystansu nabrać. No i jestem dosyć zapracowanych człowiekiem, więc często nie mam kiedy rozpamiętywać. I faktycznie - szkoda zdrowia. Ja juz i tak schudłam 8 kg, a startowałam od 62, teraz nie mam w co sie ubrać, bo wszystko wisi, i był moment, ze jak zrobiłam badania, to moja przyjaciółka lekarka za głowę sie złapała. Ale juz to opanowalam. Juz dalej nie chudnę, dieta, prochy i wyniki ok, i ja juz wiem ze trzeba zadbać o siebie, bo stres rujnuje błyskawicznie.
                                    A dobry humor? Ogolnie faktycznie mni na zbyt dlugo nie opuszcza. Czasem jest tak, ze trenuje uśmiech w lusterku, zanim wyjdę z samochodu, no i staram sie za często o tym nie myśleć, choć to akurat, jak wszyscy tutaj zebrani wiemy, najtrudniejsze.
                                    • fujara12 Re: Wywal go stanowczo na zbity pysk :D 20.06.14, 16:25
                                      Janeczko, rozumiem że jesteś z Warszawy. Ale to szczegół.
                                      Może zacznę inaczej.
                                      Tak łatwo się rozstać, a tak trudno przejść razem, szczególnie wtedy gdy zaczyna być pod górkę.
                                      Wiem że to żadne usprawiedliwienie męża.
                                      Kobieta to taki diabeł, który jak chce to i świętego uwiedzie.
                                      Widać że twój mąż wpadł jej w oko i omotała go.
                                      Wiadomo, że jak suka nie da to pies nie weźmie.
                                      Widać było na odwrót. Nęcenie, prowokacja. Facet na pewno w miarę atrakcyjny.
                                      Ona zagięła parol i po ptokach.
                                      Mąż po wyjeździe dostrzegł co traci. Dajesz szansę, ale bez specjalnych nacisków.
                                      Facet widzi że traci grunt pod nogami. Niby sie stara, ale nie widzi zachęty.
                                      Syn źle postępuje. Ty również. Powinnaś syna zbesztać. Ojciec to ojciec. On nie ma prawa teraz go oceniać przez twój pryzmat. Ty pobłażając synowi podświadomie buntujesz dziecko przeciw ojcu. Błąd rodzicielki. Gdybyś postawiła mężowi ostre warunki. Granica tu i tu. Koniec i początek. Nie. Ty dajesz mu wolny wybór bez kategorycznych żądań.
                                      Do tych żądań masz pełne prawo.
                                      Mogłaś od razu powiedzieć że NIE DEFINITYWNY KONIEC.
                                      Mogłaś, ale tego nie zrobiłaś. Ta jazda teraz to konsekwencja wszystkich błędów z obu stron.
                                      Czekasz na trzęsienie ziemi. Sama nie robisz nic w konkretach.
                                      Mało tego powtórzę raz jeszcze. Pozwalając synowi na jawną krytykę ojca sama odsuwasz męża od waszej rodziny.
                                      Opowiedz się raz a jednoznacznie.
                                      Jeżeli kochasz męża i8 chcesz z nim być, wyciągnij rękę i przerwij paranoję.
                                      Jeżeli chcesz odejść, powiedz mu o tym i również w ten sposób rozwiążesz ałą piramidę absurdu.
                                      Myślę że jestes osobą dorosłą i odpowiedzialną.
                                      Moze jesteś łagodna w usposobieniu. Ale radzę jednoznaczne określenie swojej pozycji i praw i żądań. Postaw warunek. Wóz albo przewóz.
                                      Albo chcesz z nim być. Albo się rozwodzisz.
                                      Rozwód to tylko łatwo się mówi.
                                      Pięknie można opowiadać o ułożeniu sobie życia na nowo.
                                      Zrób to. Zobacz jak to ciężko. Jak w trudnych sytuacjach chcesz pomocy męża. A jego nie ma.
                                      Wściekłość, żal, rozpacz, tęsknota.
                                      Łatwo komuś radzić żeby rzucić wszystko w diabły.
                                      Łatwo też tu sobie o tym popisać.
                                      Ale zrób to. Zobaczysz jak to smakuje.
                                      Zgoda buduje. Wojna zniszczy wszystko.
                                      Pomyśl, czy nie lepiej wyciągnąć rękę do niego i porozmawiać tak o wszystkim od serca.
                                      Bez syna, bez nerwów, bez kochanki w tle. Na spokojnie tak jak mówisz jak przyjaciele.
                                      Dając jemu szansę, dajesz ją sobie i synowi.
                                      To na pewno podniesie rangę ojca w jego oczach.
                                      Bo miłość to takie głupie bydlę. Podpowie szeptem złe słowo, którego później żałujemy.
    • mi-tu Re: Zmiana frontu po rozstaniu 20.06.14, 18:30
      Cóż, robisz za "pogotowie seksualne...", ale jak tak lubisz......


      • fujara12 Re: Zmiana frontu po rozstaniu 29.06.14, 17:20
        Janeczka.
        Jak na razie to ten cały topik to bicie piany.
        Skoro uważasz się za taką dorosłą kobietę. To może krótko i prosto.
        Poprosić męża do stołu i wyjaśnić w słowach w W TĘ STRONĘ CZY W TĘ.
        Stawiasz pytanie i oczekujesz jasnej odpowiedzi.
        Mówisz że chcesz mu dać szansę, gdy chce wrócić.
        Lub mówisz mu koniec pieszczot i do widzenia gdy on się waha.
        Syn i on to też inna sprawa.
        Nawet gdy syn będzie coś gadał o wspieraniu ciebie w tak ciężkich chwilach, odpowiadasz mu krótko"
        Że to sprawa pomiędzy tobą, a twoim mężem. Jego ta płaszczyzna nie dotyczy.

        Następna sprawa.
        Piszesz o mężu były. NIE MASZ Z NIM JESZCZE ROZWODU.
        Wiec nie zmieniaj stanu faktycznego związku.
        Masz problem ? Rozwiąż go sama.
        Nie szukaj gotowej odpowiedzi w tym co my piszemy.
        My nie spędziliśmy z tobą iluś tam lat razem.
        To twój mąż. Twoje życie. Twoje serce i twój rozum.
        To ty będziesz żyła z tym balastem, a nie my.
        My to tylko sobie poczytamy, walniemy jakieś zdanie.
        Nas to nie dotyczy.
        Frustraci którzy nie potrafili sobie poradzić z tym problemem napiszą ci OLEJ GO.
        Ale oni nie są tobą. Nie mają twojego bagażu wspomnień i twoich pamiątek z nim związanych.
        To twoje wspomnienia i twoja przyszłość.
        Usiądź przy stole. Zrób listę plusów i minusów.
        Gdy minus jest tylko jeden - TA LARWA KOŁTUNIASTA Z DUŻYM CYCEM to masz jasną sytuację.
        Siadasz z mężem i stawiasz sprawę krótko.
        Wiesz na czym ty stoisz i co mu ofiarować możesz.
        Zapytaj go co on ci może dać już teraz.
        Odpowiedź ma być natychmiastowa.
        Gdy powie nie ma spalony most na powrót.
        Gdy powie tak ma 5 minut na załatwienie odmowne qurwiszona.
        Przepraszam za wulgaryzmy, ale bądź wreszcie zdecydowana CZEGO CHCESZ>
        Czy chcesz jego powrotu, czy podoba ci się ta jazda na dwa baty.
        On wie czego chce. Pomóż mu podjąć decyzję.

        Zyskacie na tym wszyscy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka