Dodaj do ulubionych

rozwod - dalsze zycie - normalnie?

12.05.05, 19:47
rozwiodlam sie 3 lata temu. po prawie 20 latach malzenstwa.
malzenstwa spokojnego, dobrego, wygodnego, - nawet szczesliwego.
nigdy mojego exa nie kochalam na zaboj - kochalam go normalnie, moze to bylo
przywiazanie nie milosc?
poznalam innego - stracilam glowe.
rozwod po pol roku - przeprowadzka do innego.

byly maz od razu wzial sie do rzeczy - tzn. nie bylo rozpaczan, powrotow -
prosb - owszem, przez pierwsze pare miesiecy byc moze..
poznal kobiete
ozenil sie natychmiast - tak szybko jak mozna bylo. urodzilo sie dziecko.

no i teraz pytanie.

czy to normalne ze JA czuje jakas dziwna zazdrosc? zreszta zazdrosc to za
duze slowo - ale na pewno zal. zal ze on ulozyl sobie zycie tak predko.

dziwne to jest uczucie we mnie tym bardziej ze to ja jestem winna.
zreszta tez ulozylam sobie zycie.

tylko dlaczego nie jestem do konca szczesliwa?
Obserwuj wątek
    • jarkoni Re: rozwod - dalsze zycie - normalnie? 12.05.05, 20:02
      Pewnie za szybko to poszło, może liczyłaś na to, że będzie płakał i błagał
      żebyś wróciła...choć tak podświadomie..Może zdziwiona jesteś, że tak szybko
      sobie poradził?
      A najbardziej prawdopodobne że obydwoje czuliście, że to nie to...Ale nikt nie
      chciał dotykać tego tematu..Srednio dobrze, ale dobrze...Wybuchła Twoja bomba i
      jakby na to przygotowana eksplozja z drugiej strony...
      • ophi Re: rozwod - dalsze zycie - normalnie? 12.05.05, 20:17
        tak, liczylam na to - na pewno podswiadomie.
        bylam jego osoby pewna jak nikt nigdy na swiecie - to ja bylam ta strona ktora
        czasami flirtowala, czarowala - on byl ta ostaja.
        moze wlasnie to przez to - ze byl ta ostaja, ta nienaruszalna podstawa domu,
        tym statkiem ktory przetrwa tajfuny.

        a okazalo sie, ze tak szybko z tym sie pozbieral.

        ciekawa jestem...czy jest szczesliwy? tak naprawde? i czy jest mu w nowym zyciu
        lepiej???

        dziekuje za wysluchanie.
    • figur_ka Re: rozwod - dalsze zycie - normalnie? 12.05.05, 20:29
      moze jemu było tak sobie w małżeństwie z Tobą....a Twoje odejście ułatwiło mu
      podjęcie decyzji, z którą nosił się od dłuższego czasu.
      Wniosek 1.- nie ma ludzi niezastąpionych.
      Wniosek 2. - nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
      Wniosek 3. - los wynagradza nam złe chwile
      Wniosek 4.- i po burzy świeci słońce.
      Wniosek 5. - zycie daje nam kolejną szansę
      Wniosek 6.- wiele miłości jeszcze przed nami.
      Nie zbuduje się szczęścia na cudzym nieszczęściu.

      Wiem, wiem to wszystko znane androny zwane banałami....ale jakie prawdziwe.
      • ophi Re: rozwod - dalsze zycie - normalnie? 12.05.05, 20:36
        tak...

        a zycie plynie dalej...

        szkoda, ze nie ma jakies cudownej klapki, magicznych drzwi - ktore zamykaja
        przeszlosc, wspomnienia.
        szkoda, ze (przynajmniej u mnie tak jest) ciagle rozmyslam - o tym moim
        przeszlym zyciu..
        meczy mnie to.
        • figur_ka Re: rozwod - dalsze zycie - normalnie? 12.05.05, 20:41
          Czyżby to były wyrzuty sumienia?
          Czy dokonałaś zamiany dobrego na lepsze?
          • ophi Re: rozwod - dalsze zycie - normalnie? 12.05.05, 21:37
            trudno okreslic.
            moj byly maz ma bardzo wiele dobrych cech - pracowity, uczciwy, wesoly -
            specjalnie zarzucic nie mu nie moglam - nie robilam tego zreszta.
            jego jedyna "wada" bylo to, ze ja go nie kochalam tak jak powinna kochac zona
            meza.
            ciagle - mimo mojego juz doroslego wieku - jestem bardzo idealistycznie
            nastawiona do zycia.
            albo naiwnie.
            nie potrafilabym zyc w malzenstwie kochajac innego.
            a byla taka mozliwosc.. - jednak nie bylo to rozwiazanie dla mnie.
            dlatego odeszlam.

            obecnie mam lepiej - pod wzgledem "duchowo-milosnym"
            materialnie na pewno nie - ale to akurat az tak bardzo dla mnie nie ma
            znaczenia.

            byc moze czasem zaluje tego co sie stalo.

            mam nadzieje, ze czas wyleczy mnie z wszystkiego..i uspokoi - bo ciagle mi tego
            brakuje.
            wewnetrznego spokoju.
            • latoja Re: rozwod - dalsze zycie - normalnie? 12.05.05, 23:06
              Musisz przestać się sama nakręcać. Przemyślałaś juz swoje życie , podjęłaś
              stosowne decyzje, to nie trać czasu na dzielenie włosa na czworo. Ciesz się tym
              , co masz i skup na tym, co przed Tobą. Pozdrawiam serdecznie.
    • tricolour Trudno żyć... 12.05.05, 22:11
      ... z poczuciem winy. Właśnie tego doświadczasz...
    • tricolour Pytanko do Ophi. 12.05.05, 23:10
      Mam pytanie:
      Gdyby Twój ex nie ułożył sobie życia, był sam, to byłoby Ci lepiej?
      • kornikuno Re: Pytanko do Ophi. 13.05.05, 01:22
        Bravo!
        • kornikuno Re: Pytanko do Ophi. 13.05.05, 01:23
          mialobyc Tricowink
          Bravo!
      • bezecnymen ja odpiwiem! 13.05.05, 07:44
        kobiety nie pogodzą się z faktem, że mężczyzna, z którym dzieliły łoże, może
        dojść do siebie po tym doświadczeniu smile
        • india8 Re: ja odpuwiem! 13.05.05, 07:57
          mężczyźni nie pogodzą się z faktem, że kobieta, z którą dzielili łoże, może
          dojść dokądkolwiek po tym doświadczeniu smile
          • banetka Re: ja odpuwiem! 03.06.05, 20:33
            BRAVOOOOOOOOOO!!!!!!!!!! nic dodac nic ujac smile))))))
    • kaszmirowa Re: rozwod - dalsze zycie - normalnie? 13.05.05, 10:26
      Hmm, a ja się cieszę, że mój ex obudził się na świat, ma teraz Rzym i Krym,
      benefisy, kontakty, kobiety... buty z kangurawink Nie wije się bluszczem po kimś
      (chyba)... Nawet mama odwiedza go rzadziejsmile
    • scriptus Re: rozwod - dalsze zycie - normalnie? 13.05.05, 11:02
      Nie dziwie sie takiej zazdrosci, ja zadroszcze przyjaciolom ciepelka w domu,
      kiedy ja musze po domu chodzic w futrzanej czapce ... i sam nie wiem, czy
      realnie licze jeszcze na cos wiecej
      • gosiaas25 Re: rozwod - dalsze zycie - normalnie? 13.05.05, 15:36
        hhmm
        a mnie zastanowiło coś jeszcze
        byc może ta miłość, która pchnęła Cie do rozwodu i w ramiona innego, w tej
        chwili właśnie się zmienia, staje się coraz bardziej ustabilizowana
        może zamienia się powoli w przywiązanie i gasną te szalone porywy? moze to
        dlatego?ta tesknota..??
        • ophi Re: rozwod - dalsze zycie - normalnie? 13.05.05, 20:30
          Dziekuje bardzo wszystkim za odpowiedzi.

          Trudno okreslic w zasadzie o co mi chodzi - widac jestem typowa kobietasmile
          Wszystko w sferach domniemansmile

          Dobrze mi w nowym zwiazku, chociaz mogloby byc lepiej.
          A to dlaczego wracam myslami do starego?
          Moze dlatego, ze po latach ma sie nieuzasadniona slaba pamiec???
          w sensie - nie pamieta sie zlego tylko to co dobre?
          I wlasnie tego sie zaluje? _ tych dobrych chwil, ktore kiedys tam byly?

          Nie wiem czy jestem rozumiania... tym bardziej, ze ja mowie jakby z "drugiej
          strony" , bo to ja bylam ta strona "zla" i ktora do rozwodu doprowadzila.

          Mysle ze najwyzyszy juz czas - tak jak zostalo mi slusznie poradzone - przestac
          rozdzielac wlos na czworo - i zaczac zyc nowych zyciem. Co w zasadzie robie.
          tylko z tym rozpamietywaniem jakos jeszcze nie moge sobie dac rady.
          Chyba wyrzuty sumieniasmile

          Ale skoro ta druga strona czyli moj exmalzonek poradzil sobie swietnie - ma
          nowa zone i nowe dziecko - te moje wyrzuty sumienia sa raczej ..beznadziejne?
          • kasiar74 Re: rozwod - dalsze zycie - normalnie? 13.05.05, 21:29
            chyba powinnas sie zdystansowac i sie cieszyc ze facet np. nie zatruwa ci zycia
    • plathess Ha, ha.....Żal, co? :-))))) 13.05.05, 23:20
      Żal cię ściska, że tak szybko i w ogóle....
      To myślenie (często nigdy nie wypowiadane na głos), że on nie zasługuje na mnie.
      To przekonanie, że teraz będzie miał...
      Zahłystywałaś się myślą o jego rozpaczy?
      A tu tak miło.
      Uwolnił się od ciebie. Pewnie sam by tego nie zrobił.
      Matko!~Jak on mógł, co?
      Zaraz cieplej na duszy, gdy czyta się takie.......(...)
      • ophi Re: Ha, ha.....Żal, co? :-))))) 13.05.05, 23:50
        nie, nie masz racji.

        zawsze mu zyczylam jak najlepiej, bo uwazam ze byl tego warty - byl warty tego
        aby spedzic szczesliwe zycie z kims kto go naprawde kocha - a ja ta osoba nie
        bylam.

        uwazam ze zycie w malzenstwie bez milosci jest nieuczciwe tak samo jak zdrada.

        a zal sciska? oczywiscie ze tak - bo w koncu jak sie przezylo z kims wiele lat,
        to jak ma nie sciskac? smile

        w moim przypadku jednak jest cos z tym nie tak - stad te moje rozwazania takie
        troche bezsensowne - ale dziekuje za wszystkie wypowiedzi, bo troche mi ta moja
        pisaninia bez ladu i skladu pomaga.

        odnosze wrazenie ze idealizuje PRZESZLOSC - i pamietam, z biegiem uplywu lat -
        tylko te dobre momenty - a nie te zle.. i to jest dla mnie dziwne...

        bo przeciez zyje sie PRZYSZLOSCIA, nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki..

        dochodze powoli do wniosku, ze stworzylam sobie wyidealizowany wizerunek mojego
        eksmeza - (z powodu moich wyrzutow sumienia? - bo przeciez rozwod byl przeze
        mnie).

        najbardziej smieszne okazuje sie to - ze ten "wizerunek" jest dosyc na wyrostsmile
        bo on wcale taki idealny nie jest - ale jednak szkoda mi tego "idelu" -
        hmmm...czy to ma wszystko sens?
        szkoda mi tak jak lat mlodosci? lat ktore nie wroca? lat beztroskich?

        alez to wszystko brzmi pesymistyczniesmile))

        • tricolour Jakoś dziwnie sprzeczne... 14.05.05, 16:38
          ... jest to, co piszesz teraz z pierwszym Twoim postem.
          Tam piszesz, że go kochałaś i byłas szczęśliwa, tu, że nie...

          Moje ogólne wrażenie jest takie, że zazdrościsz mężowi, że ułożyl sobie życie.
          I to tak szybko!! Jak on mógł!
        • tachazit Re: Ha, ha.....Żal, co? :-))))) 01.06.05, 16:17
          Rozumiem chyba Twoje rozterki, bo i ja podobne przezywam. Jestem jeszcze w
          malzenstwie, ale ono sie rozpada (a powodem jest brak milosci i bliskosci).
          W "zanadrzu" nie mam nikogo, teraz chce zmierzyc sie ze swoja samotnoscia,
          ktora do tej pory popychala mnie do wchodzenia w relacje. Ale nie o tym
          chcialam.
          Otoz. Gdy pomysle sobie, ze po rozwodzie moj maz ulozy sobie szyko zycie,
          ze "bedzie go miala inna", odczuwam zazdrosc. Juz dwa razy sie rozstawalismy i
          zawsze do siebie wracalismy. Teraz wiem, ze skusilo mnie wlasnie to uczucie: bo
          zobaczylam go z inna kobieta. Przekonalam sie, ze zazdrosc istniala we mnie
          dlatego, ze tak naprawde ten zwiazek jeszcze we mnie tkwil, ze nie zakonczylam
          go w sobie, ze dawalam sobie prawo powrotu. I mimo fizycznego rozstania,
          korzenie zwiazku ciagle podsycalam w sobie. Dlatego budzila sie zazdrosc.
          Mysle, ze trzeba sie z tym rozprawic w sobie, to znaczy w sobie zakonczyc ten
          zwiazek, a to zajmuje czas, tak ktos napisal 2 lub wiecej lat.
          A gdy ze starego od razu wkraczasz w nowe, to nie masz czasu na pogodzenie sie
          ze strata, na wyresetowanie korzeni starego zwiazku, i dlatego ten stary
          zwiazek po czasie wraca.
          Takie moim zdaniem sa przyczyny zazdrosci o bylego.
          A to, czy i jak trudno przezyc rozstanie i sie z nim naprawde pogodzic, sama
          przekonam sie juz niebawem.
          pozdrawiam
          Kass
          • bezecnymen Re: Ha, ha.....Żal, co? :-))))) 03.06.05, 19:10
            w pełni się z Tobą zgadzam Kasssmile
            nie tak to łatwo zakończyć coś co było esencją naszego życia przez x lat...
            trzeba czasu remanentów i wielu innych działań by można było zlekceważyć
            związek ex z innym i samemu zaufać, pokochać kogoś nowego
    • onionka Re: rozwod - dalsze zycie - normalnie? 03.06.05, 17:55
      Nawet nie wiesz jak bardzo zycze mojemu bylemu zalozenia nowej rodziny.
      My rozstalismy sie juz jakies 10 lat temu i na poczatku mialam nadzieje, ze on
      sobie kogos znajdzie, a ze jest formalista to bedzie chcial sie ozenic i przez
      to nie bedzie robil problemow z rozwodem. Zatem cierpliwie czekalam. Nic z
      tego. Nawet ktos pojawil sie na krotko w Jego zyciu ale do zadnych
      zdecydowanych krokow nie doszlo. Po kilku latach to ja potrzebowalam papierka.
      Emocje juz przygasly i rozwiedlismy sie nie zamieniajac ze soba nawet jednego
      slowa. Niemniej nadal mam nadzieje, ze on ulozy sobie zycie i jest to nadzieja
      spowodowana dobrem naszej wspolnej corki. Dzieciatko wracajac od Tatusia jest
      psychicznie wykonczone, tatus wiecznie w pretensjach, nieszczesliwy do granic
      mozliwosci, wymuszajacy spotkania z dzieckiem i pelen urazy za jej zekomy brak
      zainteresowania rodzina etc, etc,. Na rady coby mogl sobie kogos znalez
      obrazony smiertelnie bo jakoby on juz raz mial zone, niby mnie. Ogolnie to
      calkiem atrakcyjny facet, moze troche z nadwaga ale to sie da zmienic, troche
      po 40, kawal zycia przed nim bo rodzina z gatunku dlugowiecznych i co?
      Jak dlugo mozna mieszkac z matka i spedzac zycie przed telewizorem? Nic
      dziwnego, ze nadmiar niezrealizowanych uczuc przelewa na corke chociaz to
      troche dla niej meczace. Ani matka, ani corka nie wypelnia do konca jego zycia
      emocjonalnego zeby nie wiem co.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka