f.l.y
21.06.06, 12:15
ja najczęściej u Was jest?
rozwód rozwodem, ale są dzieci, niczemu niewinne a potrzebujące jeść, uczyć
się, bawić, ubierać....
czy dogadujecie się ze swoimi ex finansowo? czy zawsze dostajecie odpowiedż,
że chcecie za dużo?
mój dostał piany, bo chciałam od niego na nastolatka 300 zł /bez sądów/ -
zaproponował, że może dawać 150 zł, wyrwałam 200 zł - dla zasady, bez tej
kasy też bym sobie poradziła...ale kurczę, to też jego dzieciak w końcu jest..
to przykre, że co miesiąc muszę upominac się o te pieniądze, bo sam nie łaska
dać...nie daje młodemu na kino, kieszonkowego, na cokolwiek...
potrafi się upomnieć, że dał mu na fryzjera 18 zł i żebym mu zwróciła połowę..
żenujące to jest...
czy u Was jest podobnie, czy jednak zachowujecie klasę jeśli chodzi o
finansowanie dzieci?