Dodaj do ulubionych

Pozwalam sobie

12.04.07, 16:31
załozyć cały watek na kanwie cytatu kawałka postu Tri - ale uderzyły mnie i
słszność, i świeżość. Oczywiscie zakladam, ze mężczyzna powinien sie liczyć z
tym samym.

>>> tu pojawia sie problem szerszy, dotyczący ludzi po rozwodzie: warto sobie
zadać pytanie, co zrobiłem, aby moje dalsze życie nie wyglądało już jak
zabawka
swobodnie puszczona po wodzie, zdana na łaski nurtu. Mówiąc inaczej - gdy
spotkasz faceta, który może bedzie chciał potraktować znajomość serio, to
musisz
liczyć sie z pytaniami z jego strony, nie tyle na temat Twojego małżeństwa,
ale
dotyczące tego, co zrobiłas po rozwodzie, by być wartościowym,
odpowiedzialnym,
lojalnym, kochającym partnerem.
Obserwuj wątek
    • krwawa.mary Re: Pozwalam sobie 12.04.07, 17:21
      Zastanawiam się, jak można cokolwiek robić, aby być "wartościowym,
      odpowiedzialnym, lojalnym, kochającym partnerem", jeśli po rozwodzie człowiek
      nie ma pojęcia, na kogo się natknie i z kim będzie układał(wybaczcie...) sobie
      życie. Jak ma myśleć o byciu partnerem dla kogoś, kogo może nawet nie zna? Tak
      na sucho ma sobie trenować? Nie wyobrażam sobie tego.
      • tricolour Chodzi o to, by się nie NATYKAĆ... 12.04.07, 17:34
        ... tylko świadomie wybierać. Trzeba mieć świadomość wynikającą z wiedzy i
        doświadczenia, umiejętności refleksji nad dotychczasowym życiem, wyciągania
        wniosków, wyznaczania i osiągania celów...

        Odpowiedzialności, lojalności, umiejętności dojrzałego kochania trzeba się tak
        samo nauczyć jak wszystkiego innego.

        • krwawa.mary Re: Chodzi o to, by się nie NATYKAĆ... 12.04.07, 17:48
          tricolour napisał:

          > ... tylko świadomie wybierać. Trzeba mieć świadomość wynikającą z wiedzy i
          > doświadczenia, umiejętności refleksji nad dotychczasowym życiem, wyciągania
          > wniosków, wyznaczania i osiągania celów...
          >
          > Odpowiedzialności, lojalności, umiejętności dojrzałego kochania trzeba się tak
          > samo nauczyć jak wszystkiego innego.

          Zgoda. Trzeba WYBIERAĆ, świadomie. A jednak nie mogę się opędzić od mysli, że
          drugi mąż po prostu powinien spaść mi z nieba, bo jak nie, to nic mi juz nie
          pomoże. I pewnie to poniekąd to jest to, co powinnam przepracowac po rozwodzie.
          Tylko jak? Tyle mi od urodzenia nawciskano o przeznaczeniu, o jedynej miłości
          takiej na całe życie, że kto komu pisany... Nie mogę się tego nijak pozbyć.
          • panda_zielona Re: Chodzi o to, by się nie NATYKAĆ... 12.04.07, 18:17
            Świadomie to ja sobie mogę wybrać meble,samochód,ale nie miłość chyba,bo kocha
            się pomimo,a nie za coś.
            • z_mazur Re: Chodzi o to, by się nie NATYKAĆ... 12.04.07, 18:36
              No własnie mnie to wybieranie w kontekście uczuć też niespecjalnie leży.
              Takie mi się to wydaje zimne, zdroworozsądkowe i odarte z emocji.
              • tricolour Czy to oznacza, że chcesz się związać... 12.04.07, 18:40
                ... z pierwszą lepszą, która tylko chętna będzie?

                Może jednak będziesz miała jakies kryteria wyboru jak choćby wykształcenie,
                zaintersowania, amicje... oraz inne. Wiesz już jakie?
            • tricolour Wiesz, Pando... 12.04.07, 18:42
              ... w Twoim wywodzie jest błąd z założenia, bo nie bedziesz wybierać miłości.
              Będziesz za to wybierać człowieka, z którym znajomośc może przerodzi sie w
              poważny związek i miłość. A to jest różnica.
              • nangaparbat3 Re: Wiesz, Pando... 12.04.07, 18:51
                Ja to rozumiem tak: że jesli damy sobie czas i poswięcimy energie na to, by
                stawać się coraz lepszym, dojrzalszym, pelniejszym czlowiekiem, to i nasz wybor
                (a uważam, ze tu decyduje podswiadomość i tak) bedzie lepszy, i jako partnerzy
                lepiej sie sprawdzimy.
                • tricolour Zrób sobie test... 12.04.07, 18:57
                  ... i wejdź na pierwszy lepszy portal randkowy. Będziesz tam musiała napisac
                  czego oczekujesz od partnera oraz kilka słów o sobie. To bedzie pierwsza
                  konfrontacja oczekiwań i własnego wizerunku, bedzie możliwośc przeczytania
                  czyichś żałosnych i prymitywnych (a także odważnych, głębokich, wymagających)
                  opisów i oczekiwań.

                  Jeśli będziesz musiała stworzyć słowa opisujące Ciebie i Twoje wymagania, nadać
                  im cielesność i niewstydliwy wymiar, a jednocześnie ukryć swoją prywatnośc przed
                  wszystkimi śliniącymi sie czytelnikami, to zobaczysz czego oczekujesz, czym
                  dysponujesz i czego Ci jeszcze brakuje...

                  smile)
                  • reddy_to_go Re: Zrób sobie test... 12.04.07, 19:05
                    tak, na portalu randkowym można sobie ustalić pewne kryteria. Na szczęście
                    życie to nie portal randkowy. Na szczęście są gromy z jasnego nieba. A kiedy
                    taki grom trafia to z niewyjasnionych powodów, a nie z powodów poziomu
                    wykształcenia, rodzaju zainteresowań czy czego tam jeszcze.
                    • tricolour A proszę bardzo... 12.04.07, 19:08
                      ... moża sobie liczyc na gromy z jasnego nieba i żyć w szczęściu do czasu kiedy
                      znów grom z jasnego nieba zagoni mężulka do kolejnej dupy.

                      Wtedy proszę nie płakać po forach tylko dalej wystawiać piorunochron, a może
                      znów walnie i będzie szczęście do kolejnej burzy.

                      Taaak - to też jest sposób na życie.
                      • reddy_to_go Re: A proszę bardzo... 12.04.07, 19:11
                        abstrahując od mężulków i ich kolejnych dup (na portalach randkowych roi się od
                        mężulków!!!), to ja właśnie taki sposób wolę. I gorąco polecam smile
                        • tricolour Bardzo chętenie posłucham o Twoich... 12.04.07, 19:16
                          ... doświadczeniach i osiągnięciach. A najbardziej interesują mnie Twoje
                          standardy - czyli czego chcesz i co sama oferujesz. Z ciekawości - by było
                          jasne, po co mi to.

                          Mówiąc inaczej - jestem ciekaw "układu odniesienia".
                          • reddy_to_go Re: Bardzo chętenie posłucham o Twoich... 12.04.07, 19:43
                            ale doświadczeniach i osiągnięciach w czym? W przyjmowaniu gromów? Miałam w
                            życiu dwa okazję przyjąć. Wspaniała sprawa. A co do standardów - sprawa
                            iskrzenia między ludźmi to właśnie nie jest standard. Bo są tacy, którzy wolą
                            na mędrca szkiełko i oko, takim iskry są niepotrzebne (przynajmniej zrazu), a
                            są tacy, którzy bez iskier nie potrafią. Mnie natomiast ciekawi, czy Ty
                            przemawiasz do mnie z pozycji "wiedzącego wszystko najlepiej", czy tylko mi się
                            tak wydaje...

                            A portale randkowe, agencje matrymonialne, randki błyskawiczne to też jest
                            sposób na życie i absolutnie nie chcę Cię do tego sposobu zniechęcać. Wręcz
                            powodzenia życzę.
                    • panda_zielona Re: Zrób sobie test... 12.04.07, 19:36
                      Na szczęście są gromy z jasnego nieba. A kiedy
                      > taki grom trafia to z niewyjasnionych powodów, a nie z powodów poziomu
                      > wykształcenia, rodzaju zainteresowań czy czego tam jeszcze.

                      Oj,gromy są bardzo niebezpieczne i krótkotrwałe.Palą i niszczą.
                  • rafanetka Re: Zrób sobie test... 12.04.07, 20:35
                    Czego oczekuję?
                    -wierności
                    -uczciwości
                    -stania po mojej stronie a nie po stronie panienki
                    Słowa opisujące mnie?
                    -chyba będę robić jazdy o każdego sms-a (kiedyś byłam ufna i łatwowierna)
                    -nie wypuszcze go z domu bez spowiedzi (gdzie, o której, z kim i po co)
                    -pewnie zniszcze to co może być (strach)
                    To tak pokrótce bo długo by wymieniac. Zmieniłam się po tym co zafundował mi
                    były mąż. Sięgnęłam dna, mam nadzieję, że się odbiłam. I że niewiele zostało,
                    zeby wydostać się na powierzchnie.
                    Tak naprawde to nie wiem czy kiedyś pokocham, czy będzie ktoś. Ale fakt muszę
                    coś z sobą zrobić. Chciałabym byc ufna jak kiedyś.
              • panda_zielona Re: Wiesz, Pando... 12.04.07, 19:30
                Święta racja Tri,nie będę wybierać miłości tylko człowieka (albo on mnie).Ja
                wiem czego oczekuję i mogę sobie ustalić kryteria najróżniejsze,ale jeśli na
                początku znajomości nie ma tej tzw."chemii" to napewno taki związek nie ma
                przyszłości,a może się mylę.
                Kiedyś poznałam fantastycznego mężczyznę i od pierwszego spotkania nadawaliśmy
                na tych samych "falach" wszystko pozostałe też było ok. i nie udało się sad
                • reddy_to_go Re: Wiesz, Pando... 12.04.07, 19:45
                  chemia, właśnie... Bez chemii to dla desperatów chyba tylko. Lub
                  zdroworozsądkowców. I bez przytyku to mówię. Przecież tacy też są.
                  • ludzik_ten_sam Ludzie, jaka chemia? 12.04.07, 21:31
                    Chemia jakoś nieodłącznie kojarzy mi się z...
                    nie, żadne prochy, ale szafeczka pod umywalką z Cifem i takimi tam.
                    Chemia od razu? Jeszcze go nie poznam, nie mówiąc o rozpoznaniu,
                    a już go chcę? Nieporozumienie.
                    Przecież najpierw poznajemy się, ustalamy wspólną płaszczyznę,
                    pojawia się albo i nie zaufanie. Jeśli nie, to cześć. Spadam.
                    Jeśli ufam, zrobię krok dalej.

                    Tri, nanga - bardzo mi się podoba to o świadomym wyborze. I zgadza się.
                    I`m a single now, ale to, co teraz z sobą dla siebie robię wpłynie
                    na kształt tego, co zdarzy mi się w przyszłości. Jeśli nic nie robię? Moja strata. Życie to na pewno nie czekanie z założonymi rękami. Manna czasem
                    spada, ale na przygotowanych. Aha, profilu randkowego nie mam i mieć nie będę.
                    Ament.
                    • nangaparbat3 będę bronić chemii 12.04.07, 21:54
                      bo to, co nazywamy "chemią", sygnalizuje nam, na ile pasujemy do siebie
                      genetycznie. Wiec jesli szukamy kogoś, z kim chcemy miec dzieci, dobrze by
                      było, by ta chemia była.
                      Ja tak poznałam Exa: otworzylam drzwi, spojrzałam w oczy i poczułam, ze robi mi
                      się słabo. Grom z jasnego nieba, jak nic.
                      I potomstwo mamy nieliczne, ale udane.
                      Ale zdarzyło mi się tez coś takiego: dworzec gdzieś daleko. Wsród czekajacych
                      na autobus mężczyzna - reakcja identyczna jak wtedy na Exa. On siada obok mnie
                      w autobusie. Przez kilkanascie godzin usiłuje mnie poderwać - a ja sie modlę,
                      żeby wreszcie sie przymknał i zostawił mnie w spokoju- bo nawet jest
                      inteligentny, ale co drugie zdanie to frazes.
                      Bo sama chemia nie wystarczy.

                      A co do reszty - jestem za tym, zeby zamiast czekać - przygotowując się czy
                      nie - zająć się światem. Bo to daje i siłę, i radośc, i niezalezność. A
                      skupianie sie na czekaniu hamuje rozwoj - to wiem na pewno, bo i przez to
                      przeszłam.
                      • ludzik_ten_sam Re: będę bronić chemii 12.04.07, 22:03
                        Wezmę sobie do rozważań pierwszą część. Co do drugiej - myślę identycznie.
                        Rozumiem, że bierzesz pod uwagę aspekt biologiczny. Widzisz, po pierwsze -
                        nie wszyscy chcą mieć potomstwo. Po drugie - nie wykluczam pożądania,
                        uważam, że jest b. potrzebne, ale jeśli jest wyłącznie ono...

                        Aha, a propos drugiego: zająć się światem? Czemu? smile A może sobą?
                        Idąc na kompromis: sobą w świecie. Świat jest duży i dzielny. Da sobie radę.
                        • nangaparbat3 Re: będę bronić chemii 12.04.07, 22:16
                          Własnie jestem absolutną przeciwniczką zajmowania sie sobą. Byc moze dlatego,
                          ze z natury jestem okropnie egocentryczna i sobą zajeta. Wiec potrzebuje
                          przeciwwagi.
                          albo inaczej - zajmowanie sie swiatem jest rownoznaczne z zajmowaniem sie sobą,
                          trzeba tylko odkryć, co jest dla nas naprawdę ważne i do czego zostalismy
                          stworzeni.
                    • reddy_to_go Re: Ludzie, jaka chemia? 12.04.07, 22:02
                      ludzik_ten_sam napisała:

                      > Chemia od razu? Jeszcze go nie poznam, nie mówiąc o rozpoznaniu,
                      > a już go chcę? Nieporozumienie.
                      > Przecież najpierw poznajemy się, ustalamy wspólną płaszczyznę,
                      > pojawia się albo i nie zaufanie. Jeśli nie, to cześć. Spadam.
                      > Jeśli ufam, zrobię krok dalej.

                      Faktycznie nieporozumienie. Podajesz jakiś schemat, ale przecież ten schemat
                      nie musi obsługiwać wszystkich i wszystkiego. Może się na przykład komuś nie
                      chcieć ustalać wspólnej płaszczyzny z kimś, na kogo ma się ochotę rzucić tu i
                      teraz oraz najpierw. Zupełnie świadomie! smile Może wtedy wspólna płaszczyzna być
                      jeszcze większa. Może...
                      • ludzik_ten_sam Re: Ludzie, jaka chemia? 12.04.07, 22:04
                        Jasne, że tak.
                        Ale związki zrodzone z: poszli z sobą do łóżka, uprawiali dziki seks
                        i żyli długo i szczęśliwie do częstych jednak nie należą.
                        • ludzik_ten_sam I...tego... 12.04.07, 22:10
                          Czasem ciekawiej jest, gdy "bardzo Cię chcę, Ty mnie też,
                          ale poczekam, nie za długo smile bo widzę jak sznurowadła
                          Tobie pękają, a ze mną też dzieją się różne rzeczy,
                          lecz jednak"

                          smile
                        • reddy_to_go Re: Ludzie, jaka chemia? 12.04.07, 22:12
                          ludzik_ten_sam napisała:

                          > Jasne, że tak.
                          > Ale związki zrodzone z: poszli z sobą do łóżka, uprawiali dziki seks
                          > i żyli długo i szczęśliwie do częstych jednak nie należą.
                          >

                          no to mówię, że "może"... ale jak sobie teraz myślę, to znam przynajmniej trzy
                          świetne związki poczęte właśnie w taki sposób.
    • tricolour Teoretyzujecie, drogie Panie... 12.04.07, 22:23
      ... aż szkoda czytać. Opowiadacie jakieś historie, harlequiny, uzywacie
      wyobraźni i zastanawiacie się nad tym, co lepiej rozwija sie w tych
      wyobraźniach.

      Osoba samotna, po nieszczęsliwym związku może szanse upatrywać i w chemii, i w
      gromach, i w zdroworozsądkowym podejściu do zycia. Problem jednak w tym, że
      dotychczas sobie w związku zwyczajnie nie radziła, a z tego wynika, że nie ma
      podstaw, że będzie sobie radziła w przyszłości.

      Pytanie o to, co sie ZROBIŁO po rozwodzie, by budować trwały i
      satysfakcjonujący związek, pozostaje aktualne. Jeśli sie nic nie zrobiło, to i
      nic sie nie zmieni...
      • nangaparbat3 Re: Teoretyzujecie, drogie Panie... 12.04.07, 22:27
        Zaczynam podejrzewać, ze dla Ciebie tym czymś jest doskonalenie swego profilu
        na forum randkowym.
        • reddy_to_go Re: Teoretyzujecie, drogie Panie... 12.04.07, 22:29
          nangaparbat3 napisała:

          > Zaczynam podejrzewać, ze dla Ciebie tym czymś jest doskonalenie swego profilu
          > na forum randkowym.


          jesteście cudowni. uśmiałam się.
        • tricolour Możesz sobie podejrzewać co chcesz... 12.04.07, 22:33
          ... a mnie wcale to nie interesuje.

          Zreszta jedyną rzeczą, jaka Cie powinna interesować, to Twoje własne sprawy. Bo
          na razie nie ma innej osoby, która by sie tym zajmowała.

          Co do profilu randkowego, to miałem. Trzy lata temu.
          • nangaparbat3 Re: Możesz sobie podejrzewać co chcesz... 12.04.07, 22:50
            Ale czemu tak nerwowo?
            • tricolour Internetowe posty, to ubogie środki wyrazu... 12.04.07, 22:57
              ... a mój odebrałaś jako nerwowy. Widać bliżej Ci do oceny mojego stanu
              nerwowego niż do treści, którą chiałem przekazać.
              • nangaparbat3 Re: Internetowe posty, to ubogie środki wyrazu... 12.04.07, 23:35
                tricolour napisał:

                > ... a mój odebrałaś jako nerwowy. Widać bliżej Ci do oceny mojego stanu
                > nerwowego niż do treści, którą chiałem przekazać.


                Taż stan nerwów był jedyną rzeczą, jaką mozna bylo logicznie wywnioskować z
                treści.
                • tricolour I rzeczywiście tak było z tymi nerwami... 13.04.07, 09:27
                  ... ale dziś jest inaczej.

                  Swieci słońce, ja sobie siedzę na krotoszyńskim rynku i popijam kawkę... od
                  razu nastrój radosny i chęć do zycia, a niechęć do polemiki.

                  Chwilowa... smile)
            • tricolour No i... dobranoc... 12.04.07, 23:00
              ... bo zaraz akumulatory padną, a gniazdka żadnego tu nie masz...

              Pa.
              • nangaparbat3 Pa. n/tx 12.04.07, 23:36

      • panda_zielona Re: Teoretyzujecie, drogie Panie... 13.04.07, 02:35
        Pytanie o to, co sie ZROBIŁO po rozwodzie, by budować trwały i
        > satysfakcjonujący związek, pozostaje aktualne. Jeśli sie nic nie zrobiło, to
        i
        > nic sie nie zmieni...

        "To mowiłem ja jarząbek" smile))
    • z_mazur Tak po lekturze całęgo wątku... 13.04.07, 08:01
      ... pomyślałem sobie, że Tri ma troche racji. Trzeba się pozbierać po rozpadzie
      związku, zebrać do kupy i stanąć na nogi. A potem można dawać sobie szansę, że
      trafimy na kogoś z kim zaiskrzy i jeśli rzeczywiście wykonaliśmy wcześniej tą
      pracę to nawet chemia wydaje mi się, że pojawi się w bardziej odpowiednich dla
      nas okolicznościach niż gdybyśmy tego wczesniej nie zrobili.

      Inna sprawa, że moja romantyczna natura strasznie jeży się na myśl o
      takim "szkiełku i oku" w wyborze partnera. Emocje muszą być i chemia i
      baaaaach. Musi być co wnukom opowiadać. wink))))

      A i jeszcze jedno skojarzenie, przypomina mi się tu trochę sytuacja z dziećmi w
      niejednym związku. Oczywiście świadome rodzicielstwo jak najbardziej, ale jakoś
      nie pasuje mi sytuacja, w której dziecko jest kolejnym elementem w budowaniu
      sobie idealnego życia, po tym gdy już ma się mieszkanie w nim parę gadżetów i
      dwa samochody. Jakieś to wszystko takie strasznie zracjonalizowane.
      • akacjax Re: Tak po lekturze całęgo wątku... 13.04.07, 09:03
        A ja po lekturze postu Tri zauważyłam, że niesie on założenie-że to rozwód, jego przyczyny świadczą o mnie jako o osobie z pewną niedoskonałością, która po ma założenie stałości niezależnie od "jakości" partnera.
        A to nie koniecznie tak jest.

        Poza tym dla mnie konieczność zmiany, własnego rozwoju to nie jest moment-okołorozwodowy, ale...wybór partnera.
        Uważam, że całe moje małżeństwo to był mój rozwój, moja zmiana w ocenie rzeczywistości, odnalezienie się w realiach, dojrzewanie....aż do decyzji o rozstaniu. I to właśnie jest dla mnie dowodem, że ja stałam się wartościowsza, mądrzejsza.

        Bo lojalna to ja byłam za bardzo.
        Takie pytanie niech stawiają sobie te osoby, które zdradzały, były przyczyna rozpadu związku w ten lub inny sposób.

        A poza tym:
        co zrobiłem, aby moje dalsze życie nie wyglądało już jak
        zabawka
        swobodnie puszczona po wodzie, zdana na łaski nurtu.

        Zauważ, że przeciwstawianie się nurtowi, próba płynięcia pod prąd wcale nie poprawia sytuacji, przeciwnie ułatwia zatopienie.
        • tricolour To nie jest moje założenie... 13.04.07, 09:35
          ... to moja teza, że rozwód oznacza poważnę wadę, która objawia sie
          nieumiejętnością zbudowania silnych i trwałych realcji.

          Nawet jeśli wina lezy całkowicie po drugiej stronie, to rozwód jest dowodem na
          nieumiejetność doboru partnera, pomijając skrajne przypadki, że partnerowi
          nagle "odbiło", a wcześniej było to zupełnie niewidoczne dla niego samego, jego
          rodziny i otoczenia. Sa to jednak przypadki bardzo rzadkie.

          Uważam, że po rowodzie powinno dokonać sie dokładnej rewizji siebie
          jako "materiału" na kolejny związek. Można sie z tym nie zgadzać, można to
          lekceważyć. Mnie jednak rozwód nauczył, że wziął sie on ze zwyczajnego
          zaniedbania więc nie mam zamiaru zaniedbywać już ważnych rzeczy...

          PS. To mówiłem ja, Jarząbek, trener drugiej klasy.
          • akacjax Re: To nie jest moje założenie... 13.04.07, 10:16
            No ja chyba wyraźnie napisałam-że moje prawie 20 lat w związku służyło zrozumieniu, że źle wybrałam partnera, dlaczego, jak powinnam wybierać, na co zwracać uwagę....do tego stopnia, że podjęłam decyzję o rozstaniu.

            Budow atrwałości związku to praca obu stron. Nie można zakładać, że jedna osoba decyduje o trwałości związku. Tak samo jak nie można zakładać, że związek z tą a nie inną osobą spowoduje, że miłośnik zdrad na pewno nie będzie dalej zdardzał. Życie nie jest aż takie -do zaprojektowania.

            Lepiej świadomie iść w jego meandry, podejmować ryzyko, nie obawiać się przeciwnych wiatrów, wierzyć w swoje możliwości i w siebie.

            p.s. To mówiłam ja..akacjaxsmile

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka