Jak w temacie,nie potrafię cieszyc sie z tego co mam,a mam bardzo
wiele...nie doceniam chwili,piekna świata,jestem juz tak zmeczona
swoimi myslami i wspominaniem przeszłości ,że mam ochotę zasnąć i
sie nie budzic,te wahania nastroju sa nie do wytrzymania,owszem,jak
jest lepiej staram sie ładować akumulatory,bo wiem,że szybko nastąpi
nawrót tej gorszej części mojego obecnego zycia...jestem
wykończona,wkurza mnie ta niepewność,kiedy znowu cos przypomni mi o
tym,że jednak nie jestem jeszcze zdrowym człowiekiem,wiem,to trwa
długo,ale mam juz siebie serdecznie dosyć.Kopnijcie mnie w
tyłek...potrzebuję mobilizacji

Ciężko mi po prostu.Musiałam się
wypisać,bo czułam,że pęknę