Dodaj do ulubionych

jak z tym żyć...

30.07.08, 15:43
przepraszam, nie chcę, żebyście pomyśleli, że się nad sobą użalam.
Po prostu nie wiem co dalej. Nigdy nie myślałam, że znajdę się w
takiej sytuacji.
Odkryłam, że mąż okłamywał mnie w wieliu kwestaich, dodam, że bardzo
istotnych. Np. ukryło to, że miał żonę, dziecko... Ponadto narobiła
nam bardzo duzo długów.
Gdy to wszystko się wydało po prostu nie wrócił do domu. Nawet ze
mną nie porozmawiał.
Czuję się okropnie, jestem w trzecim miesiącu ciąży.
zastanawiam się co robić...
już się martwię, co ja powiem dziecku...
czy mój mąż kiedykolwiek mnie kochał.. czy po prostu wykorzystał i
zniknął...
czuję się jak...
Obserwuj wątek
    • dsz27 Re: jak z tym żyć... 30.07.08, 15:47
      Masz prawo się użalać,płakać i czuć się źle. Trudny okres przed Tobą,troszkę
      wiem co czujesz.
      Napisz kiedy ex "zniknął", masz wsparcie w rodzinie?
      • alo.ne Re: jak z tym żyć... 30.07.08, 15:51
        dziękuję,
        zniknął nie tak dawno, 10 dni temu. Może napisałam nieprecyzyjnie.
        Po prostu nie kontaktuje się ze mną.
        Jest u swojego "przyjaciela".
        Na szczęcie rodzina mnie wspiera, chociaż to...
        • a.b1 Re: jak z tym żyć... 30.07.08, 15:57
          hmmmmmmmmmm
          no jeśli przmilczał taka sprawe, to aż nie chce wiedzieć co jeszcze
          ma na sumieniu....nie rozwiązane problemy zawsze nas dopadną
          słuchaj, dlaczego jego była żona narobiła Wam długów, na jakiej
          podstawie?
          • alo.ne Re: jak z tym żyć... 30.07.08, 15:59
            przepraszam, piszę w nerwach i dlatego z błędem. Mój mąż narobił nam
            długów. Przez ten pośpiech napisałam "narobiła"
            • to.ja.kas Re: jak z tym żyć... 30.07.08, 16:07
              Alo.ne a zastanawiałaś się już czego oczekujesz od męża?
              Masz jakiś scenariusz na "...i co dalej?"
            • a.b1 Re: jak z tym żyć... 30.07.08, 16:34
              o cholera....
              słuchaj, jeśli wiesz gdzie on jest to koniecznie się z nim
              skontaktuj niech się jasno określi
              albo przerosła go sytuacja, albo dzieje się coś naprawde złego
              przepraszam nie chce Cie straszyć, tym bardziej, że jestes w ciąży
        • dsz27 Re: jak z tym żyć... 30.07.08, 16:00
          Domyślam się, że wie o ciąży. Nie poczuwa się do wyjaśnienia całej sytuacji, co
          już wiele powinno Ci powiedzieć. Nie wiem czy dzwoni i pyta jak się czujesz czy
          jak znosisz to wszystko...Oczywiście może się facet pogubił i nie wie jak
          wybrnąć z tego w co wdepnął. Miota się itd. Sama wyrobisz sobie zdanie.
          Tak czy inaczej bądź blisko rodziny, staraj się nie być sama, chyba, że akurat
          tego potrzebujesz. Pisz tutaj jeśli to ci sprawi ulgę, znajdziesz tu ludzi,
          którzy nie tylko popatrzą na temat z boku i poradzą bez emocji i bezstronnie.
          Ale sam fakt, że nie jesteś całkowicie sama potrafi zdziałać cuda. Mi pomagają
          od kilku miesięcy i bez Nich było by mi bardzo ciężko (niebawem urodzę córeczkę,
          ciąże niestety przeżywam sama.)

          ściskam
          Donia
          • sagaretia Re: jak z tym żyć... 30.07.08, 18:37
            Doniu jak Ty ciągle znajdujesz jeszcze siłę do pocieszania innych?
            I jak znosisz te upały z brzuszkiem ?

            Pozdrawiam.
    • leptis ... 30.07.08, 16:00
      Maz mial zone nr.1+dziecko..
      Tobie nic o tym nie powiedzial + ze ma finasowe zobowiazania w stosunku swojej
      pierwszej rodziny.
      Czy to jest tak +/-?
    • tricolour Może jednak nie ukrywał... 30.07.08, 17:11
      ... bo facet nigdy nie mający żony, to kawaler i tak ma napisane w
      stosownych papierach, a w USC w szczególności. Inne możliwości to
      rozwiedziony (ew. stanu wolnego) lub wdowiec.

      Co widziałaś w dokumentach w USC?
    • sagaretia Re: jak z tym żyć... 30.07.08, 18:46
      Użalaj się i pisz....
      My Wszyscy to tutaj robiliśmy,robimy,a jeszcze sporo osób z pewnością to zrobi.
      na tym między innymi polega istota tego forum - na dzieleniu się problemami
      ,smutkiem i żałością.
      Ale nie tylko...
      Kto wie ,z czasem może się tu nawet uśmiechniesz.
      Mnie się to zdarza,
      bo radością i tym co dobre ,tez się tutaj dzielimy.

      Pozdrawiam serdecznie.
    • alo.ne Re: jak z tym żyć... 30.07.08, 20:09
      przede wszystkim bardzo wam dziękuję za ciepłe słowa. nigdy nie
      korzystałam z żadnego forum, teraz widzę, jak to jest potrzebne.
      Winna jestem Wam wszystkim wyjaśnienie.
      Pisałam szybko i w bardzo dużym skrócie, żeby "to" z siebie wyrzucić.
      Opiszę mniej więcej moją sytuację:
      Mój mąż oczywiście wie o dziecku. bardzo je chciał i wydawało mi
      się, że bardzo się cieszy, że będziemy mięli dziecko. Sprawy
      niestety się całkowicie skomplikowały. "Przypadkiem" wyszły na jaw
      pewne rzeczy o moim mężu: wyszło, ze ma dziecko, miał żonę, a do
      tego okazało się, że narobił nam sporo długów.
      Niestety od tego momentu zamiast spróbować mi to wszystko wyjaśnić,
      milczy. Nie kontaktuje się, nie pyta jak się czuję ja i maleństwo.
      Odpowiadając na pytanie odnośnie USC, jak byliśmy "się zapisać"
      oboje podaliśmy stan cywilny "panna" i "kawaler". dokumenty
      składalismy osobno, więc nawet nie wiem co było w akcie urodzenia.
      szczerze mówiąc nie przyszło mi do hłowy, żeby chopciażby pomyśleć o
      zwróceniu na to uwagi. po prostu coś takiego było tak nierealne.
      czego oczekuję? sama nie wiem. natomiast teraz już wiem co zanczy
      kochać kogoś i nienawidzieć.
    • alo.ne Re: jak z tym żyć... 30.07.08, 20:13
      Z jednej strony nie oszukujmy się, nadal Go kocham, a z drugiej
      strony jak staram się na to wszystko spojrzeć z booku, to widzę, że
      oszukiwał mnie w tylku sprawach, że bycie dalej razem nie miałoby
      jakiegokolwiek sensu.
      Męczy nie, teraz nie wie jak ma postąpić, czy po prostu małżeństwo
      stalo się obojętne. zastanawiam się, czy kiedykolwiek mnie kochał.
      • zuza145 przestraszył się 30.07.08, 20:24
        i uciekł.
        miejsca "z brodni"- czyli tam gdzie się wydało.
        Przestraszł- ale co zrobi dalej- hm?
        Myślę- a raczej mogę snuć tylko dywagacje- albo się zakopie albo
        stawi czoła realiom.
        W obu przypadkach powinnaś moim zdaniem ( moim więc nie narzucam)
        zrobić jedno- chronić siebie- poprzez przygotowanie się na czarny
        oraz biały scenariusz.
        Bardziej an okoliczność czarnego- nie dlatego że będzie źle z
        pewnością- tylko dlatego aby zniwelować skutki.
        I spokojem- jeśli potrafisz- emanuj.
        Aby faceta nie wprowadzić w nerwowy bardziej nastrój.
        Łoooooooooooooooo- coś chyba chrzanię jak Maria Zduńka.
        Trzymaj się.
        • alo.ne Re: przestraszył się 30.07.08, 20:35
          Trochę mi przed wami wstyd się do tego przyznać, ale strasznie bym
          chciała żeby teraz się pojawił i mnie przytulił, powiedział, że
          kocha...
          Wiem, że to głupie po tym wszystkim, ale tak bardzo za Nim
          tęsknie... I cały czas męczy mnie pytanie, czy mnie wogóle kochał
          • leptis ... 30.07.08, 20:51
            już nawet po Twoich paru wpisach widać,
            że delikatna z Ciebie istota...
            chłopina nie chciał Ciebie ranić po prostu
            taką porażającą wiadomością...
            Swoją drogą absurd...osobne składanie oświadczeń w USC...
            zwykle idzie się razem to robić...toż jest jak część ślubu...

            a tak "na konkretnie"....jest kolejny miesiąc za chwile...
            pracujesz, a za chwile już nie pracujesz...przez chwilę...dziecko
            wychowujesz...

            daj mu jeszcze chwilę i działaj...jakiś kolega męża...
            ktoś mu będzie musiał uzmysłowić,
            że nie ucieknie od tej nieprzewidzianej sytuacji...

            dużo spokoju mimo wszystko smile))
            • zuza145 delikatność 30.07.08, 21:14
              to coś fajnego.



              Delikatnośc- to coś "delikatnego"
              .
              Hm- idę przez swoje nowe życie z werwą- podejmuję samodzielne
              decyzje.




              Hmmmm- tęsknię też.
          • dsz27 Re: przestraszył się 30.07.08, 21:30
            To nie głupie tylko całkowicie normalne. Nosisz jego dziecko pod sercem, jeszcze
            dwa tygodnie temu nie pomyślałabyś, że to Cię spotka. Nie rozumiesz tego co
            zrobił. Brakuje Ci go.
            Ja jestem już na innym etapie, za miesiąc pewnie urodzę dziecko. Ale nadal mam
            słabsze momenty i nawet do tej pory są chwilę, podczas których tęsknie za nim i
            chcę żeby mnie przytulił.
          • iranka_1 Re: przestraszył się 31.07.08, 07:22
            To żaden wstyd! Jak się kocha, to jest się w stanie wiele wybaczyć,
            ja też mimo piekła w domu i tego, że on odszedł wciąż tęskniłam,
            kochałam, łudziłam się ... to chyba normalne? Mimo świadomości złych
            rzeczy, pamięta się też te dobre, tęskniłam za zwykłym przytuleniem,
            obecnością, rozmową, przerażała cisza i pustka w domu, znaleziona w
            kązie jego skarpetka wywoływała rozpacz. Być może masz też poczucie
            winy? Czy na pewno ze mną wszystko jest w porządku, ja się ciągle
            zastanawiałam co zrobiłam nie tak. Poza tym, czy można przestać
            kochać w jednej chwili? Mimo, że mamy świadomość, że ten ktoś na to
            nie zasługuje? Chyba nie, to też musi być proces, który niestety
            trwa.
          • sbelatka Re: przestraszył się 31.07.08, 07:28
            Kochał... tyle tylko, ze milosc to taka iluzja...

            byla i już nie ma...
            albo jest....
            tak dokladnie to rzadko wiadomo...bo czasem nie ma a sie wydaje, ze
            ejst
            a czasem jest.. a wygląda jakby nie bylo...hmmm
    • dzul1 Re: jak z tym żyć... 30.07.08, 22:19
      Wspolczuje. A jak sie zachowalas po odkryciu przeszlosci w postaci zony i dziecka? I jak on z tego wybrnal?
    • iranka_1 Re: jak z tym żyć... 31.07.08, 07:31
      Najważniejsza wydaje mi się jest kwestia twojego dziecka, musisz
      myśleć o nim, poza tym kwestie tych długów! Czy wiesz czego dotyczą?
      Czy możesz mieć problemy z tego tytułu? Mimo cierpienia, tęsknoty, i
      miłości mimo wszystko chyba powinnaś brać po uwagę wersję, że jednak
      się wam nie ułoży i przygotować się na taką ewentualność.
      Psychicznie ale też prawnie.
      • wielbicielnaruto nie nie kochał cię 31.07.08, 09:50
        to osobnik typu - problem jest, więc znikam. Potraktował ciebie jako
        skarbonkę - widać, że miłości z jego strony nigdy nie było. Gdy
        sytuacja finansowa z jego strony się pogorszy - na pewno wróci, po
        to aby narobić kolejnych długów.
        1. Natychmiast - rozdzielność majątkowa
        2. Rozwód - wg uznania, najlepiej wymelduj i uważaj na paiery.
        Najlepiej posprawdzaj papiery i czy coś nie zginęło.
        3. Narobił długów - a co, ty nie podpisywałaś? Nauczka na przyszłość.
        4. Miał żonę i ma dziecko. Fajnie, może jeszcze w kryminale
        siedział. Polecam tłuczkiem się puknąć w głowę, może hormony opadną.
        5. Zmień adres i sprzedaj mieszkanie. Połowa problemów znowu spadnie
        na jego barki. Zakaż informować o nowym adresie.
        6. Rozdzielność majątkowa - możesz wnieść do sądu o wcześniejszą
        datę ustania wspólnoty majątkowej. Znajdź dobrego prawnika i niech
        poprowadzi tą sprawę.
        7. Alimenty na dziecko, nawet w czasie ciąży - zaraz i natycmiast.
        Jak nie będzie płacił- to po 3 miesiącach trzymasz go za jaja.
        Przecież widać, że to skurwysyn, czy może większy tłuczek Ci kupić?
      • alo.ne Re: jak z tym żyć... 31.07.08, 09:55
        Długi... Okazało się, że mój mąż sprzedał dzałkę, dokładnie wziął
        zaliczki. Niestety, jedną działkę sprzedał kilku osobom. A u
        notariusza oświadczył, że jest kawalerem.
        Jeśli chodzi o moje zachowanie, gdy dowiedziałam się o jego ex, to
        niestety nie miałam możliwości się o tym przekonać. Gdy się
        dowiedział, ze już o tym wiem, to się nie pojawił. Także nawet z Nim
        nie rozmawiałam. Unika mnie, nie chce ze mną rozmawiać.
        moją własną reakcją była płacz, ból, rozczarowanie. Poczułam się
        oszukana...
        • natasza39 To jakiś kombinator i oszust! 31.07.08, 10:24
          Po tym numerze z działkami u notariusza oraz po tym jak biedaczek
          zapomniał wspomnieć o pierwszej zonie i dziecku nie zawracałabym
          sobie już gościem głowy.
          Po co ci juz jego wyjasnienia?
          Tu nie ma co wyjasniać! Spotkanie z gościem niepotrzebne. Tylko Cie
          zakręci niepotrzebnie i zrobi wodę z mózgu. Odpuść sobie gościa.
          Zabezpiecz finansowo siebie i nienarodzone dziecko i powiedz
          facetowi "BY". Dalsze kontakty z nim wciągna jeszcze w bagno
          ciebie!
          • burczybrzuszek To jakiś kombinator i oszust!-popieram 31.07.08, 10:38
            Uciekaj od niego jak najdalej....
            znam kilka przypadków, dokładnie takich samych, gdzie mężczyźni albo zgrywali
            "wolnych", albo "rozwiedzionych", Twój poszedł na całość bo oświadczył,że jest
            kawalerem...
            Nie chcę krakać, ale dowiesz się jeszcze wielu ciekawych rzeczy na jego
            temat,być może nawet tego, że gdzieś ma nawet trzecią żonę.
            Tylko nie daj się nabrać na spłatę jego długów, oraz to jak będzi Ci wciskał:
            że z tych wszystkich "żon", kocha tylko Ciebie!!!!
        • leptis ... 31.07.08, 14:41
          czytam te poprzednie wpisy...
          moge jeszcze podrazyc?...

          Czy to jest tak;
          Twoj maz wzial od Ciebie kase na dzialke...
          W ksiegach wieczystych jest tylko On...
          zawarl iles umow przedwstepnych sprzedazy
          i pobral zadatki na ich rzecz...????

          pozdrawiam cieplutko smile))
          • alo.ne Re: ... 31.07.08, 15:15
            Dokładnie. chociaż może sprostuję. Pieniądze na działkę były nasze,
            natomiast działka zapisana tylko na Niego (głupota). Wziąl zaliczki
            lub zadatki i to od kilku osób (na razie wiem o czterech, bo sprawy
            skończyły się wyrokami i wpisem w KW o egzekucji), chociaż nie wiem
            czy nie będzie ich więcej.
            Ale na chłodno wydaje mi się, że ja nie poniosę za to żadnych
            konsekwencji. Oświadczał przed notariuszem, że jest kawalerem. Ani
            kupujący, ani ja nie wiedzieliśmy wzajemnie o swoim istnieniu.
            • a.b1 Re: ... 31.07.08, 15:25
              skonsultuj to z prawnikiem
              nie jest różowo....
            • leptis ... 31.07.08, 19:52
              Co do męża to już chyba wszystko powiedziano powyżej...


              A Ty tak chyba mimo wszystko...mimo chodem...
              się oswajasz z nową sytuacją...nie widzę totalnego strachu u
              Ciebie...
              Ciekawe, czy jakbyśmy się spotkaliśmy..
              czy polubiłabyś mój zapach...mojej wody...
              zawsze mnie bawią zmieniające się wonne gusta
              pierwszych miesięcy w ciążysmile)...

              oczywiście się nie przyznam co używam...nie ma mowy...
            • dsz27 Re: ... 31.07.08, 21:49
              Zastanawiam się jak się czujesz, czy mąż się odezwał?
              • alo.ne Re: ... 01.08.08, 09:06
                Dziękuję, miło że ktoś się martwi. jest różnie, ale wydaje mi się,
                że chyba mniej płacze. Może to taki pierwszy odruch, że wydaje mi,
                iż oswajam się z tą myślą o samotności.
                Niestety, mój mąż się nie odezwał. zastanawiam się, czy aż tak
                byliśmy mu obojętni?
                • wojtekp67 Re: ... 01.08.08, 10:06
                  Przykro to stwierdzać, zwłaszcza w aspekcie Twojego stanu
                  ale...problem pewnie niedługo sam sie rozwiąze, bo Twoj facet
                  popełnił przestępstwo a za takie cos mozna sobie posiedzieć.
                • mariaeva Re: ... 01.08.08, 10:11
                  witaj
                  poznalam kiedys takiego pana
                  uroczy i okrytny
                  duzo pieknych slow
                  wspolne zycie i nagle wyjezdza
                  okazuje sie ze jest scigany za dlugi przez organa scigania i
                  wierzycieli
                  jedyna dobra rzecz- ze nie bylismy malzenstwem
                  ale i tak doswiadczylam wilu niedobrych rzeczy i przede wszystkim
                  strachu kiedy ktos pukal do drzwi
                  strach zabial we mnie chec zycia
                  a on coz- mial to wszyko gdzies
                  mysle ze nei mzona uspraiwedliwac kogos ze sie bal powiedziec ze z
                  troski nie mowil- to nieprawda
                  toaki czlowiek tylko mysli o sobie
                  nie bedzie martwil sie o nikogo wiecej
                  ja jak sie odezwal w koncy telefonicznie uslyszlam ze moj problem
                  i tylko panikuje
                  a miedzyczasie dowiedzialm sie ze juz kiedys zrobil tak samo
                  ale nikt mi nie powiedzial
                  dobre checi? watpie

                  on juz sie nigdy nie zmieni - ani osoba o ktorej pisalam wyzej ani
                  twoj maz
                  to klamcy - takimi sa i takim zostana

                  moja rada - zrob wszystko aby nie odpowiadac za jego dlugi


                • leptis ... 01.08.08, 10:19
                  nie bylismy, tylko jestesmy obojetni
                  trudno cos dobrego z wizerunku tego faceta uratowc...

                  jesli powiesz ze slub i wesele bylo "po kryjomu"...
                  to reszte sobie dopowiedz sama...

                  a jesli tak nie bylo....u faceta praca, finansowa strona
                  jego dzialan zawsze jest bardzo wysoko w hierarchi myslenia...
                  facet tylko teraz o sobie mysli...a nie o jakims...
                  w sumie dla Niego bardzo wirtualnym...dziecku
                  ...i o jego Mamie...

                  zadzialaj z rozdzielnoscia majatkowa...

                  • alo.ne Re: ... 01.08.08, 20:21
                    Właśnie dowiedziałam się, że mojej bliskiej koleżanki 5-cio
                    miesięczna córeczka ma wadę serca. Operacje mogą przeprowadzić
                    jedynie w USA, ale za niewyobrażalną kwotę 500 tys.$. Przecież to
                    niemożliwe zdobyc takż sumę...
                    I wiecie co sobie pomyślałam, że rozczulam się nad jakimś..., który
                    ma gdzieś mnie i nasze Maleństwo, a ktoś naprawdę przeżywa tragedię.
                    Jak można poradzić sobie ze świadomością, że życie własnego dziecka
                    zależy od pieniędzy?!
                    poczułam się jak egoistka...
                    • dsz27 Re: ... 01.08.08, 20:49
                      Zgadza się. Przy takich tragediach, chorobie dziecka, czy czyjejś śmierci...
                      nasze dramaty stają się jakby mniejsze. Dostrzegamy, że mamy jednak wiele i mamy
                      za co dziękować.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka