szczeradupa 22.08.09, 19:19 Jak przetrwać? Jak wierzyć, że kiedyś spotka się tę właściwą osobę? Jak uspokoić serce i wyrzucić z głowy to co się wie i to co się usłyszało? Jak zacząć wszystko od nowa? Jak żyć...? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sauber1 Re: ? 22.08.09, 19:24 Jesteś odważnym człowiekiem, skoro nosisz się zamiarem zaczynania wszystkiego od nowa, podziwiam Odpowiedz Link
szczeradupa Re: ? 22.08.09, 19:50 Nie ma czego podziwiać, bo nie robię tego z uśmiechem na ustach tylko dlatego, że ktoś mnie do tego zmusił. I boję się wszystkiego, ale nie mam innego wyjścia. No chyba, że targnąć się na życie. Odpowiedz Link
sauber1 Re: ? 22.08.09, 20:48 szczeradupa napisała: > Nie ma czego podziwiać, bo nie robię tego z uśmiechem na ustach > tylko dlatego, że ktoś mnie do tego zmusił. To co na białym koniu Cię uprowadzono, z komórki nadajesz? Odpowiedz Link
sauber1 Re: ? 22.08.09, 21:47 szczeradupa napisała: > Trochę głupawy ten Twój komentarz. Życie czasem też nie inne, ale sztuką jest jasno przedstawić problem, mów lepiej w co się uwikłałaś ? Odpowiedz Link
chybi1 Re: ? 22.08.09, 21:20 szczeradupa napisała: > boję się wszystkiego, > ale nie mam innego wyjścia. Dokładnie tak. Wręczono Ci bilet w jedną stronę. > No chyba, że targnąć się na życie. Wystarczy poczekać. To akurat samo przyjdzie i nie wymaga szczególnych zabiegów. Żeby jednak nie było nudno, warto troszeczkę pożyć. Odpowiedz Link
chybi1 Re: ? 22.08.09, 21:16 sauber1 napisał: > Jesteś odważnym człowiekiem, skoro nosisz się zamiarem zaczynania wszystkiego o > d > nowa, To jedyny racjonalny wybór. Odpowiedz Link
szczeradupa Re: ? 22.08.09, 21:38 Nie chcę zaczynać od nowa, ale nie mam innego wyjścia, bo ktoś nie pozostawił mi innego wyboru. I ciężko jest. Jak cholera. Odpowiedz Link
wylot11 Re: ? 22.08.09, 21:54 Czas to wszystko.... a tak nawiasem to masz przeciekawy nick... Odpowiedz Link
szczeradupa Re: ? 23.08.09, 09:26 bo ja właśnie taka szczera dupa jestem. Mąż odwala numery, a ja rozmawiam po setki tysięcy razy. Chociaż nic się nie zmienia, facet mnie lekceważy to ja trwam- bo trzeba walczyc o miłość. Aż w końcu on przynsoi bukiet kwiatów, przeprasza, kocha, ogarnie się i po dwóch tygodniach słyszę, że on chce się rozwieść, bo się różnimy w kluczowych kwestiach. Jakich? Bo on chce teraz wyprowadzic sie z Łodzi i budowac dom (notabene wprowadzilismy sie do nowego mieszkania a grudniu), a ja chce poczekac kilka lat. A, i chce miec dziecko. A on nie chce, bo jak sie dziecko urodzi to bedzie mu kłodą w drodze do budowy domu, bo zanim troche podrosnie to minie kilka lat i on w Łodzi nie wytrzyma. Fajnie, prawda? A, i moze on w sumie jeszcze troche tu pomieszka, ale mi nie daje gwarancji jak dlugo. Dla mnie to juz koniec. Nie ma takich slow, ktore moglyby cofnac to co powiedzial. Tym bardziej, ze...to zabrzmi moze glupio, ale nie wiem czy w tej ciazy juz nie jestem. Byc moze to tylko objawy stresu, ale boje sie zrobic test. Nie dlatego, ze bede rozpaczac jak sie okaze ze spodziewam sie dziecka, ale dlatego, ze wiem, ze biednemu dziecku zgotowalam rozbita rodzine juz na samym poczatku. Odpowiedz Link
chalsia Re: ? 23.08.09, 11:37 > wiem czy w tej ciazy juz nie jestem. Byc moze to tylko objawy > stresu, ale boje sie zrobic test. Nie dlatego, ze bede rozpaczac jak > sie okaze ze spodziewam sie dziecka, ale dlatego, ze wiem, ze > biednemu dziecku zgotowalam rozbita rodzine juz na samym poczatku. nie Ty sama, on też. Odpowiedz Link
szczeradupa Re: ? 23.08.09, 12:11 Wiem Chalsia, ale własnie dlatego jestem szczeradupa Ale faktem jest, że nie życzę nikomu tekstu w stylu- Nie uprawiam z Tobą seksu, bo nie chcę, żebyś zaszła w ciążę. I że dziecko to to kłoda w budowaniu domu. Nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. Jestem zła, że już wcześniej nie odeszłam, bo naprawdę odwalał numery- ciągłe wyjścia z kolegami, zero zainteresowania domem, zero ambicji itp, ale szczera dupa ma to do siebie, że wierzy, że trzeba dawać milion szans, bo trzeba być jak męczennik, bo się kocha. Dopoki szczera dupa nie dostanie w dupę- tak jak ja dostałam- to znosi wszystko. Mniej lub bardziej, ale znosi. Aż przychodzi moment, że mąż mówi szczerej dupie, że chce rozwodu, bo mamy inne zdania w kluczowych kwestiach- ja chcę żyć uczciwie- on robić długi i czekać aż ktoś je za niego spłaci, nie mieć uregulowanych żadnych spraw i liczyc, ze samo sie ureguluje albo ze ktos to zrobi. Poza tym najwazniejsze jest to, ze ja chce miec dziecko, a on chce wybudowac dom, na ktory nas nie stac Bo nas nie stac. Ale on chce. I to już teraz. Nie moze poczekac kilka lat az cos odlozymy,az spalci dlugi (gdzie oferowalam,ze mu pomoge w splacie- szczera dupa). Nie. Już teraz. Bo on nie bedzie czekal kilku lat. A to, ze ja martwie sie, bo dosc dlugo w te ciaze nie moglam zajsc i prosilam, zeby zbadal nasienie. Dla niego to nie problem. No to co, ze nie zajde. Najwyzej za kilka lat jak ,mu sie zachce dzieci, a ja bede miala na przyklad 50 lat to zrobi mi awanture, ze mu dzieci nie dalam, bo jestem bezplodna, albo chust wie co. I wiecie co? Szczera dupa kocha tego czlowieka. Chociaz placze przez niego. I wie, ze musi sie rozwiesc, bo takich rzeczy sie nie mowi i szczera dupa nie chce zyc w ciaglym strachu i niepewnosci i w ogole wie,ze za duzo sie wydarzylo blablabla. I boi sie, ze juz nigdy nikogo nie pozna, bo chociaz nie jest taka stara- we wrzesniu bedzie miala 27 lat- to jest szczerą dupą, która myśli, że nikt jej nie zechce. I szczera dupa martwi sie, ze jesli teraz nie bedzie w ciazy to moze juz nigdy nie bedzie miala upragnionego malenstwa i nie nauczy go jak byc czlowiekiem, bo nie bedzie miala z kim tego malenstwa miec. A z drugiej strony- jesli jest w ciazy? To dziecko ze startu ma rozbita rodzinę. I wiecie co jeszcze? Szczera dupa jest kretynka, bo zamiast najpierw grzecznie prosic, pozniej krzyczec, a w koncu blagac powinna powiedziec adios temu panu juz dawno a nie czekac az zniszczy ja i jej marzenia i to w co wierzyla. Ufff. Jestem beznadziejny przypadek. Odpowiedz Link
chybi1 Re: ? 23.08.09, 12:21 szczeradupa napisała: > Jestem beznadziejny przypadek. Nieprawda, wyciągasz logiczne, konstruktywne wnioski. Odpowiedz Link
szczeradupa Re: ? 23.08.09, 12:29 Chybi1, tylko dlaczego tak późno?!?!? I mam iść z tym bagażem przez życie, złamana, zrozpaczona, beż szans na lepsze jutro? Sama sobie mówię- Dziewczyno, Ty się boisz, że nikogo nie poznasz, że nie będziesz miała własnej, fajnej, normalnej rodziny? Przecież to smieszne! Ale w głebi duszy się tego boje. Dlaczego jestem szczera dupa i nie potrafie konsekwentnie walczyc o siebie? Tylko czekam na cud, ktory nie przychodzi. Ale ja czekam. Jak debil. Odpowiedz Link
mruff Re: ? 23.08.09, 13:00 Najpierw dowiedz się czy jesteś w ciąży. Po tej informacji będziesz zastanawiała się co dalej. Jesteś bardzo młoda-nowego faceta możesz znaleźć za 3lata,dziecko możesz urodzić za 5 lat. Masz niepotrzebne ciśnienie na już i teraz. Odpowiedz Link
szczeradupa Re: ? 23.08.09, 13:02 Mruff, nie mam ciśnienia, ale lęki. Ale dzięki, że we mnie wierzysz. I dzięki za to, że jestem bardzo młoda. Nawet nie wiesz jak mnie to ucieszyło Moj chrześniak mówi, że jestem NIECAŁKIEM STARA Odpowiedz Link
chybi1 Re: ? 23.08.09, 13:09 mruff napisała: > Najpierw dowiedz się czy jesteś w ciąży. Po tej informacji będziesz > zastanawiała się co dalej. > Nie łączyłabym ewentualnej ciąży z utrzymywaniem nieudanego związku. Wydaje mi się, że lepiej zadecydować o losie małżeństwa, nie kierując się zaistnieniem ciąży. Dziecko nie będzie szczęśliwsze wśród skłóconych lub rozwiedzionych rodziców niż gdyby wychowywało się z samotną (do czasu) mamą. Odpowiedz Link
chybi1 Re: ? 23.08.09, 13:03 szczeradupa napisała: > Chybi1, tylko dlaczego tak późno?!?!? Z perspektywy moich pięcdziesięciu lat z lekka się uśmiecham. > I mam iść z tym bagażem przez > życie, złamana, zrozpaczona, beż szans na lepsze jutro? Sama sobie > mówię- Dziewczyno, Ty się boisz, że nikogo nie poznasz, że nie > będziesz miała własnej, fajnej, normalnej rodziny? Przecież to > smieszne! Ale w głebi duszy się tego boje. Znów bardzo precyzyjnie analizujesz swoje uczucia. To Twoja mocna strona. Racjonalizujesz lęki - tylko tak dalej. > Dlaczego jestem szczera dupa i nie potrafie konsekwentnie walczyc o > siebie? Tylko czekam na cud, ktory nie przychodzi. Ale ja czekam. > Jak debil. Znajdziesz odpowiedź na postawione pytanie i stopniowo zaczniesz iść w kierunku twardejdupy. Wcale nie czekasz na cud. Wypracowałaś sobie strategiczną decyzję i wcielisz ją w życie. Odpowiedz Link
szczeradupa Re: ? 23.08.09, 13:08 Piszac dlaczego tak pozno mam na mysli to, ze tak dlugo czekalam na to, ze cos sie zmieni. Ale blagam- nie sadzcie, ze jak ktos jest starszy od 27-latki to ma prawo myslec, ze taka 27-latka nie cierpi. Bo cierpi tak samo i ma takie same leki- ze bedzie sama. I wiek nie ma tu znaczenia. Odpowiedz Link
chybi1 Re: ? 23.08.09, 13:12 Mam pełną świadomość, że Twoje wątpliwości i obawy nie różnią się niczym od moich. Uśmiechnęłam się, bo przyszło mi na myśl porzekadło: "Gdybym to ja miał twoje lata..." Odpowiedz Link
szczeradupa Re: ? 23.08.09, 13:16 Ech... Ciężko mi się pogodzić z pewnymi sprawami i chociaż wiem, że niektórych ludzi nie zmienię to nie mogę zrozumieć ich myslenia. I tego, że ktoś tak łatwo macha na wszystko ręką, bo... tak mu wygodniej. Odpowiedz Link
a.niech.to Re: ? 23.08.09, 13:23 Mało komu udaje się wyjść ze związku bezboleśnie. Czas rozrachunków jest bardzo trudny. Łatwiej jest pojąć mechanizmy postępowania innych, gdy przestaje się patrzeć przez siebie. Bierzesz pod lupę fakty, łączysz je i układanka staje się coraz bardziej kompletna. Czasem powstaje tak przerażajacy obrazek, że trudno uwierzyć w jego realność. Najłatwiej byłoby mu zaprzeczyć, ale z prawdą tak już jest, że prędzej czy później dojdzie do głosu. Odpowiedz Link
szczeradupa Re: ? 23.08.09, 13:26 Sugerujesz, że po jakimś czasie mogę miec poczucie, ze to moja wina? Odpowiedz Link
a.niech.to Re: ? 23.08.09, 13:33 To często się zdarza, szczególnie po wyjściu z przemocowego związku. Przy czym poczucie winy do jej zobiektywizowanego wymiaru ma się nijak. Każdy rozsądny człowiek dąży do zrozumienia, na czym zasadzały się korzenie rozsadzajace związek. Większość osób znajduje winę także po swojej stronie. Inną sprawą jest udział w całokształcie pożycia. Odpowiedz Link
prezesik_1 Re: ? 24.08.09, 00:39 Co do zasady i ze zrozumiałych względów świadomie unikam oglądania, i czytania horrorów, a wypowiedzi w temacie czytam wszystkie. Powinienem nic tu nie pisać, ale też jak tak można? Rzeczywiście czas szybko płynie, tylko 2 miesiące lata i zima zleci, a już rok dalej. A jasne, że młoda jeszcze jesteś (w wieku mojej najstarszej córki). Masz wielki problem to fakt, walka z instynktem macierzyńskim jest bez sensu, a mąż czy głupi nie wiem, być może chce dobrze, stworzyć niezależne warunki i mieć na co pracować przez lata. Jeżeli nie rozzłości Cię moja szczerość, to powiem tak, jemu to już bym miał co powiedzieć ... a nawet więcej, ja jego doskonale rozumiem Odpowiedz Link
kasiapfk Re: ? 24.08.09, 08:46 Prezesiku, a można wiedziec co byś mu powiedział? Nie ze złośliwości, tylko z ciekawości podpytuję. Odpowiedz Link
szczeradupa Re: ? 24.08.09, 10:26 Wiesz, Prezesiku, nie zgadzam się z Tobą. Z Twojej wypowiedzi wnioskuję, że uważasz, że mój mąż postępuje szlachetnie, a tak nie jest. Bo nie stać nas na budowę. A to jest jego kolejny pomysł, który sfinansować ma ktoś inny. Ostatnio jego długi finansowała jego mamusia. Jeśli czytałeś moje wypociny i uważasz, że mój mąż ma rację mówiąc mi takie słowa, nie wracając na noce do domu i ciągle bujając się z kolegami to powiem Ci, że jestem zdziwiona. Piszesz, że jestem w wieku Twojej córki. Rozumiem, że chciałbyś takiego zięcia? Zięcia, ktory do niczego nie chce dochodzić sam tylko chce wisieć jak pijawka na rodzicach, zięcia, który powiedziałby Twojej córce, że nie uprawia z nią seksu, bo a nuż ona zajdzie w ciążę i to spowolni jego plany budowy domu, zięcia, który robi długi, zięcia, który uważa, że żona nie ma prawa wiedzieć o jego sprawach i ma się nie wpierdalać w jego życie? Chciałbyś takiego? Dumny byś był, że chłop ma głowę na karku, bo chce dom zbudować, ale nie robi nic w tym kierunku- nie szuka działki, nie szuka planów domu itp? Ale za to mówi żonie, że jeśli już teraz nie zbudują domu to on się musi z nią rozwieść, bo dziecko to kłoda! W takim razie gratuluję Tobie podejścia. Bo dla mnie to jest szantaż. Odpowiedz Link
tricolour Masz trudną sytuację... 24.08.09, 15:17 ... ale może zrób ten test, bo warto mieć przed oczyma układ odniesienia. Poza tym trochę dziwnie brzmi czytanie listy oskarżeń wobec potencjalnego ojca dziecka. Od dawna wiesz, że powinnaś odejść więc dlaczego sypiasz z tamim gościem? Odpowiedz Link
prezesik_1 Re: Masz trudną sytuację... 24.08.09, 15:47 tricolour napisał: > Od dawna wiesz, że powinnaś odejść więc dlaczego sypiasz z tamim gościem? Jakoś nie dopatrzyłem się tu co by zdrowadupa chwaliła się wyczynami męża w sferze seksu, ale jak uważa, że to jest bez sensu, to szkoda marnować młodych lat. Ktoś się pyta co jemu bym powiedział w takim przypadku, krótko niech robi swoje co uważa za słuszne ... A na to jakiego partnera ma moja córka, nie mam żadnego wpływu jest dorosła i to jej życie, po drugie dzieli nas odległość kilku tysięcy km Odpowiedz Link
szczeradupa Re: Masz trudną sytuację... 24.08.09, 20:56 Prezesik- głupol z Ciebie. Wybacz, ale w moich oczach tak właśnie wyglądasz. Mam nadzieję, że żadna z Twoich pociech nigdy nie doświadczy tego co ja. Bo naprawdę szczerze wątpię, że byłbyś taki mądry jak teraz Odpowiedz Link
prezesik_1 Re: Masz trudną sytuację... 25.08.09, 01:39 szczeradupa napisała: > Bo naprawdę szczerze wątpię, że byłbyś taki mądry jak teraz Kiedyś owszem byłem, ale jakoś i nie wiedzieć czemu zapragnąłem żyć jak wszyscy, teraz mam za swoje, ale być może za lat kilka, jak zaprosisz gości opowiadać będziesz że ten salon i cały wystrój wnętrza to Twój tylko pomysł, a mąż do niczego się nie nadaje ? A i jeszcze jedno, wyczuł już ten wielki niepokój i to że możesz być w ciąży ?;P Jak znam życie, to tez się ucieszy Odpowiedz Link
szczeradupa Re: Masz trudną sytuację... 25.08.09, 08:43 Człowieku, jesteś chory i głupi. I daruj sobie już pisanie komentarzy do tego wątku, ok? Gówno wiesz, a kreujesz się na nie wiadomo kogo. Odpowiedz Link
a.niech.to Re: ? 24.08.09, 21:11 W pozwie rozwodowym podacie "niezgodność charakterów" i to będzie prawda. Macie różne cele życiowe i priorytety, wybieracie różne sposoby działania, Twój m rzeczywiście stawia Cię pod ścianą w sprawie dziecka. Moim skromnym zdaniem Wasz związek nie ma większych szans na przetrwanie. Rozejście się będzie co najwyżej odsunięte w czasie. Odpowiedz Link
prezesik_1 Re: ? 25.08.09, 02:00 a.niech.to napisała: > Moim skromnym zdaniem Wasz związek nie ma większych > szans na przetrwanie. A ja myślę, że niekoniecznie, nawet widzę, że to całkiem sympatyczny człowiek i może lepszego ze świeca nie znaleźć ? Wczoraj coś tam nabazgrałem, a dziś nie zachęcam, ani nie odradzam Odpowiedz Link
szczeradupa Re: ? 25.08.09, 08:44 Prezesik, glupi jesteś ale świat również takich potrzebuje, więc żyj sobie z tą swoją potrzebą dokopania innym Odpowiedz Link
sauber1 Re: ? 26.08.09, 00:28 szczeradupa napisała: > bo ja właśnie taka szczera dupa jestem. Mąż odwala numery, a ja > rozmawiam po setki tysięcy razy. Chociaż nic się nie zmienia, Jak żyć...? Odwieczne pytanie. Człowiek to taka cwana bestia, że zawsze sobie poradzi, a jak doświadczenie życiowe pokazuje najtrudniej jest zmienić samego siebie . Odpowiedz Link