mysza_33
26.03.07, 20:37
Absolutnie nie chciałabym włożyć teraz kija w mrowisko... Po prostu cały czas
jeszcze się aklimatyzuje i mam mieszane naprawdę uczucia. Znalazłam tu
wspaniałych ludzi, z Polski, więc nie czuję się samotnie. Z rodziną i nawet
przyjaciółmi mam kontakt, bo wiadomo internet na dużo pozwala. A jednak... nie
chciałabym tu mieszkać na stałe. Cały czas mi towarzyszy takie uczucie, że
czekam na to jak miną te 2 lata kontraktu małżona... Niby jest coraz lepiej,
jednak coś jest nie tak. Wiele rzeczy drażni, jak np. godziny pracy. Nie mogę
się przyzwyczaić. Największy problem dla mnie to opieka nad dzieckiem i służba
zdrowia. No, czasem to nie mam już sił. To wszystko jest strasznie trudne, a
p.w. bardzo stresujące...
Uwielbiam tutejszą wczesną wiosnę i kwiaty. Lubię sama być ze sobą w
przyrodzie, więc spacery taką porą to balsam dla mojej duszy... Nienawidzę
tego deszczu, zmienności. Nie jest źle, ale nie jest też cudownie. Jakoś tak
dziwnie. Nie wiem :(
Nie chciałabym obrazić czasem żadnej przykładnej kobitki, która tu przyjechała
z miłości i pozostanie już, ale napiszcie, co wy czujecie?
Mysza