Dodaj do ulubionych

Lubicie tu mieszkać?

26.03.07, 20:37
Absolutnie nie chciałabym włożyć teraz kija w mrowisko... Po prostu cały czas
jeszcze się aklimatyzuje i mam mieszane naprawdę uczucia. Znalazłam tu
wspaniałych ludzi, z Polski, więc nie czuję się samotnie. Z rodziną i nawet
przyjaciółmi mam kontakt, bo wiadomo internet na dużo pozwala. A jednak... nie
chciałabym tu mieszkać na stałe. Cały czas mi towarzyszy takie uczucie, że
czekam na to jak miną te 2 lata kontraktu małżona... Niby jest coraz lepiej,
jednak coś jest nie tak. Wiele rzeczy drażni, jak np. godziny pracy. Nie mogę
się przyzwyczaić. Największy problem dla mnie to opieka nad dzieckiem i służba
zdrowia. No, czasem to nie mam już sił. To wszystko jest strasznie trudne, a
p.w. bardzo stresujące...
Uwielbiam tutejszą wczesną wiosnę i kwiaty. Lubię sama być ze sobą w
przyrodzie, więc spacery taką porą to balsam dla mojej duszy... Nienawidzę
tego deszczu, zmienności. Nie jest źle, ale nie jest też cudownie. Jakoś tak
dziwnie. Nie wiem :(

Nie chciałabym obrazić czasem żadnej przykładnej kobitki, która tu przyjechała
z miłości i pozostanie już, ale napiszcie, co wy czujecie?

Mysza
Obserwuj wątek
    • mad_die Re: Lubicie tu mieszkać? 26.03.07, 22:01
      Ee tam zaraz kij w mrowisko ;) ja tez tak miałam, jeśli nie mam jeszcze teraz, tylko może nie tak często jak na początku :)
      Jak tu przyjechałam to tak mniej więcej raz na tydzień, zwykle w niedziele po południu wybuchałam płaczem ogromnym, że ja chcę do domu, ze tesknię do rodziny, sióstr, Polski. Wtedy Michał był za mną i mówił, ze jak chcę to może mi bilet kupić powrotny i jak będzie mi lepiej to przyjadę ;) Ale ja wiedziałam, że to samo musi przejść. No i przeszło, na tyle, że miałam tak nie raz na tydzień a raz na miesiąc :D
      Teraz jestem w stanie płacz powstrzymać, ale nie myśli ;) hehe :D Chcemy tu zostać - na razie ;) - chcemy dom kupić, osiedlić się, rodzinę założyć. I wszystko byłoby super, gdyby nie to, że nasza "stara" rodzina tak daleko... Przynajmniej dla mnie jest to problemem - ja jestem bardziej uczuciowa i taka sentymentalna i prorodzinna ;) No i tęsknię nadal za moją rodziną... I najchętniej to bym wróciła za jakieś 10 lat do Polski. No ale to czas pokaże, jak będzie...
      A tak staram się żyć jak gdyby nigdy nic ;) Kraj jak kraj, ludzie jak ludzie, są lepsi i gorsi. Niedługo będziemy prawidłową komórka rodzinną, więc może za swoją rodziną nie będę tak rozpaczliwie tęskniła (choć w to wątpię ;) planuję rodziców na emeryturę tu sciągnąć a siostry na studia ;))
      Więc Mysza - nie jesteś sama :D

      A mogę wiedzieć, czemu godziny pracy Cię drażnią? I czyje godziny pracy? I czemu opieka nad dzieckiem jest problemem? Bo to że służba zdrowia jest, to wiem, ale czy w PL byłoby lepiej?

      A tak w ogóle, to środa nadal aktualna? :)

      Głowa do góry!! :D
      • mad_die O! 26.03.07, 22:15
        A od jakiegoś czasu mam tak, że normalnie po prostu nie moge znieść myśli, ze nie ma tu dobrego chleba....(w supermarkecie macam wszystkie, aż wymacam najtwardszy, który i tak nie jest nawet w ułamku swej twardkości tak twardy jak polski.... :() I tak mnie ciągnie do polskiego chleba, ze na weselu to tylko chyba ten będę jadła :D Z masłem, dużą ilością solonego masła :D ojojojojo daaaaajcie mi chleba razowego, ze słonecznikiem, nawet białego wiejskiego zjem, byle był z piekarni w Polsce.... No albo rogal polski - nie jakiś kruszący się croissant, tylko rogal maślany.... Albo chaaaałka... Aaaaaaaa oddam nerkę za chałkę.... Aaaaaaa...... Chałka z masłem..... z powidłami, nie! z wiejską marmoladą....
        Ja... Jakaś maniaczka ze mnie... No co ja poradzę, ze KOCHAM polskie jedzenie?

        :D


        P.S. Dziś chciałam w sklepie wykupić mleko przeterminowane, żeby twaróg zrobić, ale było półtłuste tylko, a twaróg najlepszy z tłustego jest :D
      • mysza_33 Re: Chleb i godziny pracy... 27.03.07, 08:32
        Chleb i bułki to ja wreszcie znalazłam takie jak lubię - na targu, i powiem
        szczerze, że jest to drugi chleb pod względem ulubionego, który kiedykolwiek
        jadłam (pierwszy, żytni w Polsce z piekarni na pl. Bema we Wrocku). Dla małego
        znalazłam odpowiednie kajzerki w AH. Też mi bardzo smakują :-)
        A drażnią mnie godziny pracy punktów usługowych, sklepów. Bartek pracuje
        powiedzmy od 9.00-17.00, tak samo jak sklepy (Bogu dzięki, że w Edah, AH pracują
        dłużej). Po prostu nie mamy kiedy zrobić wspólnych zakupów, nawet zjeść.
        Przyzwyczaiłam się, że w Polsce mogę do 21.00 lecieć do hipermarketu i coś kupić
        niezbędnego, a tu klapa... W AH na dworcu naprawdę baaaardzo marny wybór :(
        Zawsze pilnowaliśmy, by so-n był dniem rodzinym, a nie zakupowym, a tu po prostu
        jak nie wtedy razem to nie ma kiedy. Piątek dłuższy handlowo niestety mi nie
        odpowiada, bo jak małżon przyjeżdża już po południu to tak cieszymy się tym, że
        już jesteśmy w 3-kę i że zaczyna się weekend, że zapominamy o tym jedynym dniu,
        kiedy sklepy są dłużej czynne. Hm, to się napisałam!

        Jeśli chodzi o służbę zdrowia to w PL było wszystko wiadomo, mieliśmy swojego
        pediatrę, który zna Irka od 13 dnia urodzenia, był pod telefonem i zawsze
        oddzwaniał, nawet w sobotę. A tu wszystko w powijakach, głównie przez te
        papiery... a o paracetamolu jako panaceum na wszystko to ja już pisałam :-(

        Mysza

        ps.
        Środa jak najbardziej aktualna, zapraszam! Może ktoś jeszcze? :-)
        A na którą się zapowiadasz?
        • mysza_33 Re: Aaaaa! 27.03.07, 08:35
          Znalazłam w AH liść laurowy! Wiesz?! Czy chodziło o to, że tu nie są takie jak w
          Polsce?

          Mysza
          • flucha Re: Aaaaa! 27.03.07, 09:03
            U mnie z kolei z tesknata nie jest tak zle, jeszcze! Mam nadopiekunczych
            rodzicow i wlasciwie taka odleglosc dobrze nam robi. Z mama, ktora byla u mnie
            ostatnie cztery tygodnie ani razu sie nie posprzeczalysmy, co w Polsce byloby
            bardzo trudnym zadaniem :)Do tego dziadkowie rozpieszczali (rozpuszczali)
            mojego starszego syna, szczegolnie dziadek, ktory nawet podwazal moj autorytet,
            zeby tylko wnuk byl zadowolony. Pod tym wzgledem jest OK. Znajomi - wiadomo
            internet to moc, troche forum, poznalam ludzi na kursie holenderskiego.
            Natomiast moja bolaczka to rodzina meza. Matka rzadzi cala rodzina i niby
            wszystko jest OK a nie jest. Zawsze tak wszystko przekreci, ze moj maz jset
            przeciwko mnie (chociaz twierdzi, ze tak nie jest, ale moja odczucia sa inne),
            w takich momentach od razu wlacza mi sie wsteczny i chcialabym wracac do
            Polski. No nic na razie staram sie odseparowac od rodzinki na tyly ile to jest
            mozliwe. A Holandia sama w sobie jest do przezycia, zeby nie te zmiany pogody i
            nisko wiszace chmury, tak nisko, ze mam wrazenie, ze leza mi na plecach:)
            • mysza_33 Re: Flucha, a napisz jak tam to Twoje dzieciątko? 27.03.07, 09:28
              Co? Bardzo jestem ciekawa, a zdjęcia jesteś w stanie jakieś podesłać? No
              uwielbiam takie kruszynki!!! Pochwal się, hm? No, chyba, że masz opory przed
              umieszczaniem w necie (forum nie ukryję...)???
              Swoją drogą to ja Cię podziwiam, że Ty już myślisz o kościele. Ja to chyba jakoś
              głupio przesadnie zestresowana jestem tym swoim dzieckiem. Byliśmy w kościele,
              ale odważę się tylko wtedy, gdy z wózkiem mogę stanąć przed. Mały strasznie boi
              się dzwonków kościelnych na klękanie i ryczy wtedy!!!
              Jakoś nam się nie udaje teraz regularnie chodzić do kościółka, mimo, że mały ma
              już przecież prawie rok!

              Mysza
          • mad_die liść 27.03.07, 09:19
            Serio? Wiesz, ja tak na prawdę tu nie szukałam, ale też wiem już że jest, np w tureckich sklepach. W ogóle w tureckich sklepach jest spory wybór przypraw i to jest jedyny chyba powód dla których lubię Turków ;)

            Więc możemy się wybrać w środę do AH to mi pokażesz gdzie ten liść jest ;)
            A ja będę jakoś tak po południu, ale najlepiej jakbyś to Ty powiedziała która godzina Ci pasuje ;)
            • mysza_33 Re: jak po południu 27.03.07, 09:25
              to nie później jak o 15.00. Możesz? Ok, pokażę Ci... I znalazłam wreszcie te
              Twoje kokosanki z papierem ;-)

              Mysza
              • mad_die Re: jak po południu 27.03.07, 09:28
                Tzn, że do godziny 15 masz czas? Ja mam cały dzień wolny, no powiedzmy do 18.30 ;)
                • aniatko2 Re: jak po południu 27.03.07, 10:27
                  no prosze tu spotkanie sie szykuje a ja nie moge sie ruszyc z lozka:(:(:(
                  buuuuuu nie ma to jak rozchorowac sie w piekna pogode ;(
        • mad_die Re: Chleb i godziny pracy... 27.03.07, 09:26
          To fakt, godziny pracy sa takie jakie są, a to dlatego, ze Holendrzy to naród leniwy i nie chce im się pracować później ;)

          Ja też na poczatku nie mogłam tego pojąć, ale teraz się już przyzwyczaiłam, zakupy robię albo ja w ciagu tygodnia, po trochu, żeby mi się rower nie złamał ;) Albo razem w sobote rano, wtedy są to spidowe zakupy - wpadamy do sklepu z listą, rach-ciach i po zakupach. Albo w sobotę zaraz przed zamknięciem sklepu :) Ale tez denerwuje mnie to, że na niedzielę muszę mieć wszystko już, bo inaczej to będę musiala głodować albo przepłacać na stacji ;)

          A ten chleb z targu to ja bym chciała spróbować :) czy w środę jest targ w Eindhoven? Może bym go sobie kupiła? Bo jak taki dobry... Ja tez mam ulubiony chleb tutaj, ale do Niemiec po niego jeździmy, więc nie codziennie ;) Jest taki zbożowy, ciężki, pełny - dobry :D

          Racja, co do słuzby zdrowia. Choć pewnie tez sytuacja by inaczej wyglądała jakby się Irek tu urodził, wtedy też byłby pod stałą kontrolą i lekarz by go znał. A tak to rzeczywiście nie za ciekawie...

          No ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło ;)

          Pozdrówka!
          • mysza_33 Re: Chleb i godziny pracy... 27.03.07, 09:55
            Chlebka spróbujesz u mnie, i to z masełkiem pysznym z Polski!!!
            Niestety w środę nie ma targu, a we wtorek. Jednak na tym wtorkowym tego stoiska
            z chlebem krojonym z metra nie widziałam.

            Jak Ci posmakuje to mogę zawsze Ci kupić w sobotę, gdy będziemy Was odwiedzać?

            Aaaa... na mokradła Bartek się napalił!
            Na razie my kombinujemy wystawę kwiatów jeszcze przed wylotem, ale czasu mało...

            Słuchajcie, a gdzie tu kupic cebulki tulipanów?! Jak byłam turystycznie w
            Amsterdamie 2 lata temu to były całe stragany! Gdzie??? W Eindhoven widzę tylko
            sadzonki i nasionka.

            Mysza
            • kociara_28 Re: Chleb i godziny pracy... 27.03.07, 10:13
              Kochane moje, jak to w srode nie ma targu w Eindhoven? Jest :) i to prawie pod
              moim blokiem na Woensel Winkel Centrum :) A dokladnie pod AH, ktory od
              poniedzialku do piatku jest czynny od 8:00 do 21:00.
              • mad_die Re: Chleb i godziny pracy... 27.03.07, 10:21
                A no bo my myślimy o centrum-centrum :D bo na Woensel na piechotkę to troszkę daleczko ;)
                • kociara_28 Re: Chleb i godziny pracy... 27.03.07, 10:22
                  No troszke ;)
              • mysza_33 Re: Maddie, Kociara... 27.03.07, 10:46
                Eeee... Maddie, trzeba trochę nóżki potrenować przed baletami ;-) Dla mnie to
                nie jest aż tak daleko, bo ja uwielbiam chodzić, spacerować, przyglądać się.
                Dlatego tak odżyłam przy rowerze!!! Irek jedynie ogranicza me zapędy, bo ja to
                chętnie robiłam i po 100 km na rowerku po lasach, polach, cały Wrocław
                zjeździłam, wszystkie ścieżki i zakątki, gdzie można było rowerem dojechać. Może
                i głupio zabrzmi, ale czasem tak mi źle z tym dzieckiem (nie zrozumcie
                opatrznie...), a kocham go nad życie!!! Niektórym trudno przychodzi bycie matką.
                Co nie znaczy, że żałuję. Absolutnie!

                A wracając do spotkania, wiem Kociara, że chciałaś się spotkać, więc jeśli tak
                rzutem na taśmę dasz radę. To zapraszam! Ania, Ty też, no chyba, że faktycznie
                nie dasz rady, albo jeszcze tyle zarazków, że mi Irek podłapie. Wtedy lepiej nie!

                Magda, może jednak przejdziemy się na ten targ do Kotki (można tak?)? Hm? Tam
                możemy się też jakoś już w 3-kę, znaczy 4-kę, bo z synkiem moim przecież będę.

                Co wy na to?

                Mysza
                • mad_die Re: Maddie, Kociara... 27.03.07, 17:19
                  Spoko, możemy się przejść :D jak mi nogi nie odpadną ;) hehe :D

                  Będę u Ciebie jutro tak po 12, mogę?
            • mad_die Re: Chleb i godziny pracy... 27.03.07, 10:20
              :D fajowo :D

              Na mokradła możemy się zawsze wybrać ;) niedaleko jest od nas i potem możemy się u nas spotkać :)

              A jaka wystawa kwiatów? W parku Keukenhof? Czy jakaś inna? Bo tam to warto tak w maju pojechać, wtedy jest co oglądać - mogę Wam zdjęcia pokazać, na zaostrzenie apetytu ;)

              A cebulki to na targu powinny być (w takich torebkach są sprzedawane) i w każdym sklepie typu Gamma czy Praxis a już na pewno w centrum grodniczym - np Intra Tuin. Ale małe tulipanki tez możesz kupić i potem cebulki są do odzyskania (tak samo jak z narcyzów czy hiacyntów, można dać odpocząć po kwitnieniu i na jesień wsadzić do gruntu i na wiosnę będzie świeży kwiatek jak znalazł :D)
              • mysza_33 Re: Ja te cebulki chciałam... 27.03.07, 10:50
                ...zawieźć mamom na święta. Kwiatków do samolotu jakoś nie chce brać, choć
                byłoby miło.

                Wtedy mamie kupiłam chyba ze 20 cebul, pięknych dużych, najdziwniejszych
                tulipanów. Do dziś wyróżniają się w jej ogrodzie :-)

                Mysza
                • aniatko2 co do spotkania 27.03.07, 11:25
                  to pisalam ze nie dam rady bo w lozku leze:/ i nikogo zarazac nie planuje;)

                  choc zaluje ze sie z Wami nie spotkam, innym razem mam nadzieje
                • kingadpl Re: Ja te cebulki chciałam... 27.03.07, 11:33
                  eh, tesknie za Polska, mimo iz jestem z dala od domu prawie 2 lata. Chce
                  wracac, koniecznie. Nie wiem tylko kiedy :)) Ale i tak sie przyzwyczailam juz,
                  nie jest zle. Czasem tylko mysli nie daja sie odpedzic...
                  Chleb kupuje w AH, innego sie nie tkne! Ohyda! No i pierogow nie ma z czego
                  zrobic......... :((( A moj A. naprawde za nimi przepada!
                  Chyba 3 lata temu nakupowalam mamie ogromnie duzo cebulek, hihi, i wszyscy
                  sasiedzi sa nadal zachwyceni niebieskimi i bialymi tulipanami :))) Polecam
                  Intratuin :)
                  • aniatko2 Re: Ja te cebulki chciałam... 27.03.07, 11:57
                    kinga a gdzie ten intratuin mozna znalezc? czy w eindhoven cos takiego jest? bo
                    ja tez chce sie zaopatrzyc w cebulki dla mamy i babci:) a niech sasiedzi
                    zazdroszcza :D
                    • kingadpl Re: Ja te cebulki chciałam... 27.03.07, 12:11
                      powinien byc. Wejdz na strone www.intratuin.nl i tam sa wszystkie wypisane
                      gdzie i jak.
                      Wlasnie sprawdzilam i Intratuin nie ma w Eindhoven. Najblizsze jest w Venlo lub
                      Bredzie. Roermond tez posiada cos takiego, nawet otwarte w niedziele! :)))
                      Oj beda sasiedzi zazdroscic, beda... :D
                      • mad_die Re: Ja te cebulki chciałam... 27.03.07, 17:18
                        W Venray jest blizej :) niedaleko Deurne ;) :D
                  • mad_die pierogi.... 27.03.07, 17:36
                    Można zrobić bardzo prosto :D ja robiłam już parę razy, przeważnie na słodko, ale z miesem tez się zdarzały ;)
                    A oto przepisy :

                    Składniki
                    Ciasto:
                    50 dag mąki
                    220 ml wody
                    żółtko
                    łyżeczka masła
                    sól

                    Farsz:
                    cały kurczak albo inne gotowane mięso marchewka
                    włoszczyzna rosołowa
                    sól, pieprz
                    jajko

                    Kurczaka razem z włoszczyzną wpakować do gara, posolić, popieprzyć, zalać wodą i ugotować rosołek. Rosół może być niestety dość tłusty. Jeżeli chcemy tego uniknąć, można podzielić kurczaka na części i pozbawić skóry i nadmiaru tłuszczu. Bardzo smaczne wychodzą pierogi i rosół pół na pół z kurczaka i wołowiny, świetna jest też cielęcina.
                    Miękkie mięso wyjąć i zemleć je razem z włoszczyzną. Wymieszać z surowym jajkiem, jeśli farsz jest za suchy, z kilkoma łyżkami wywaru i solidnie posolić i popieprzyć. Można też dodać odrobinę sproszkowanej ostrej papryki.
                    Zrobić ciasto na pierogi:
                    mąkę, sól, masło i żółtko rozetrzeć i mieszając dolewać ciepłą albo gorącą wodę. Zagnieść gładkie ciasto i rozwałkować je na stolnicy posypanej lekko mąką. Wykrawać kółka i nakładać łyżeczką farsz. Dokładnie sklejać.
                    Pierożki gotować w posolonej wodzie z dodatkiem oleju i podawać w rosole albo polane tłuszczem z chudymi skwarkami z boczku lub zrumienioną cebulą. Pychotka.



                    NA SŁODKO

                    z truskawkami

                    Składniki:
                    1/2 kg mąki pszennej, jajo, szczypta soli, 1 szkl. ciepłej wody (jeszcze lepsze jest, gdy to będzie pół na pół z ciepłym mlekiem), 3 łyżki oleju, 1/2 kg truskawek

                    Jak przyrządzić?
                    Ciasto: Z mąki, jaja i wody zagnieść ciasto, gdy się zarobi, dodać olej i dobrze wgnieść. Rozwałkować je i szklanką wykrawać placuszki. Nakładać na nie truskawki i zlepiać brzegi. Gotować w lekko osolonej wodzie ok. 5 min. Pierogi podawać polane słodką śmietanką i ewentualnie dosłodzić.


                    Ja robię jeszcze leniwe :D
                    50 dag bialego sera
                    2 szklanki maki
                    4 ugotowane ziemniaki w mundurkach
                    2 jajka
                    maslo do polania bulka tarta ,smietana,cukier

                    ziemniaki przegniesc przez praske na stolnice przesiac make dodac ser i przegniecione ziemniaki oraz jajka wszystko zagniesc i wyrobic na jednolita mase
                    z takiego ciasta formujemy waleczek jak na kopytka delikatnie plaszczymy i tniemy w raby
                    do wrzacej leciutko osolonej wody wrzucamy partiami gotujemy minute (ja gotuje tak ze 3 minuty ;)) od momentu wyplyniecia
                    z czym to jesc hmm.. ja lubie z roztopionym maselkiem i posypuje je cukrem
                    mozna rowniez buleczke tarta zrumienic na maselku polac nia kluseczki i posypac cukrem

                    :D
    • aniatko2 Re: Lubicie tu mieszkać? 27.03.07, 11:46
      plus dla mnie: lepszy standard zycia... przestrzen w mieszkaniu "niestrasznie"
      drogim... zamilowanie tutejszych do rowerkow... widok tulipanow i zonkilow na
      ulicach... i jeszcze pewnie cos jest tylko nie pamietam;)

      minus dla mnie: niestety jezyk, nawet nie samo to, ze nic nie rozumiem, ale sam
      dzwiek... po prostu nie moge go zniesc... no i podobnie jak u wszystkich
      tesknota za rodzinka, znajomymi... bardzo jestem z nimi zwiazana i ta odleglosc
      bywa dokuczliwa
    • femke81 Re: Lubicie tu mieszkać? 27.03.07, 13:20
      Ja tam nie wiem co napisac. Jestem dopiero tu niedlugo, bo w kwietniu bedzie pol
      roku. Na samym poczatku dobijal mnie fakt, ze sama w domu siedzialam i nie
      mialam nic do roboty, poza tym wahadlowo zdarzaly sie dolki zwiazane z
      biurokracja, zalatwianiem spraw. Na szczescie zawsze mialam mojego kochanego. W
      sumie przez niego i dzieki niemu tutaj jestem. Co do Holandii i Holendrow - nie
      mam zlego zdania, wszyscy staraja sie byc mili, az mi to czasami bokiem
      wychodzi. Tesciow mamy pod reka, 5 minut - wiec byli moimi "towarzyszami", ale
      jakos tak zawsze smutno mi bylo, bo w koncu jestem mloda i powinnam przebywac w
      troche innym towarzystwie.
      Odkad mam szkole i zajecia duzo sie zmienilo - wreszcie mam po co wychodzic z
      domu. Czasami sie wkurzam, bo musze jezdzic prawie 4o minut w jedna strone na
      rowerze, ale w taka pogode jak dzis, az chce sie zyc.
      Co do godzin urzedowych...mmm mnie sie wydaje, ze jest lepiej niz w Polsce.
      Supermarkety Jumbo, Em-te sa otwarte (przynajmniej tutaj w okolicy)codziennie
      oprocz niedziel do 21:00 wiec podobnie jak w Pl. W gminach i innych
      instytutcjach zdarzaja sie godziny urzedowania wieczorem np. do 20.00, aby Ci
      ktorzy pracuja mogli jeszcze cos zalatwic. U nas w Polsce bylo najczesciej do
      15/16 i jak sie chcialo cos zalatwic trzeba bylo zwalniac sie z pracy...
      A ze niedziela jest dla ludzi...to mi sie podoba. W koncu u nas w Pl ludzie
      pracujacy w niedziele wcale nie sa z tego powodu zbytnio zadowoleni.
      Co do sluzby zdrowia - nie wiem, mam nadzieje, ze nie bede musiala sie zbyt
      szybko zaznajamiac. Rozumiem obawe Myszy o dziecko, bo zawsze to jest psychiczne
      bezpieczenstwo, kiedy sie wie, ze dziecko jest pod fachowa, sprawdzona opieka.
      Tesknie za rodzina i przyjaciolmi, za tym, ze w Polsce bylam juz "kims" a tu na
      nowo trzeba sie odnalezc i udowodnic, ze jest sie cos wart. Nie mowie o mezu czy
      jego rodzinie, ale ogolnie o spoleczenstwie.
      Chleba i jedzenia polskiego tez brakuje - a odkad mnie okradli na targ sie nie
      odwaze wejsc:( wiec probowanie chleba na razie odpada.
      Szkoda, ze to spotkanie juz jutro, bo akurat mam szkole no i musialabym sie
      autobusem jakos wybrac - na razie mierze odleglosc rowerem:)
      Moze jednak uda mi sie tez kiedys zalapac?!
      Co do tulipanow - tez szukalam w intratuin (akurat w Veghel jest:) - ale
      tesciowa mi powiedziala, ze tulipany sadzi sie w jesieni coby na wiosne kwitly,
      moze dlatego ich nie moglam za nic znalezc? nie mam pojecia - kupilam mamie
      anemony, mieczyki i inne...
      Co do mieszkania w Holandii - jeszcze raz podkreslam jestem nowicjuszka ciagle -
      mysle, ze co innego jest jak mieszka sie i integruje sie z Holendrami... nie
      chce w tym momencie niczego sugerowac, nie wystepuje z pozycji kogos
      "lepszego"itp itd bo tutaj jest wiele par mieszanych, ale pisze jak ja to widze.
      Druga osoba zawsze stara sie pokazac swoj kraj w jak najlepszym swietle,
      wytlumaczyc itp. wiec ja probuje patrzec na Holandie oczami meza i czesto
      zmieniam punkt widzenia. Ja tez chce mu pokazac rozne aspekty Polski, oczywiscie
      te najlepsze najczesciej;) ale bywaja i negatywne obrazy, obok ktorych nie da
      sie obojetnie przejsc.
      Ja przyjechalam za moim kochaniem, a Holandie musze zaakceptowac przy okazji, bo
      to w sumie czastka jego i to skad sie wywodzi...
      pozdrowionka i milego spotkania jutro!!!
      Basia
      • femke81 Re: Lubicie tu mieszkać? 27.03.07, 13:27
        kurcze - wlasnie spalilam jajka na twardo...bo sobie o nich calkowicie
        zapomnialam... internet wciaga...
    • kociara_28 Re: Lubicie tu mieszkać? 27.03.07, 14:12
      Mieszkanie w innym kraju ma swoje 'zady i walety';)
      A mnie tu jest...tak sobie...srednio na jeza.
      Jestem tu ze slubnym od wrzesnia i przed przyjazdem myslalam, ze znajde bez
      problemu prace (bo jest to dla mnie rzecz naprawde wazna). Wyslalam niezliczona
      liczbe podan i.....nic. Cisza. Do niedawna cieszylam sie z perspektywy
      uczeszczania na kurs w ROC (bardzo lubie jezyki obce, chociaz niderlandzki
      jest, no coz, taki sobie;), ale jak juz kilka razy pisalam, sprawa sie 'rypla'.
      Pewnie, ze tesknie za Polska. W koncu nie ma to jak u siebie. Sa tam rodzice i
      przyjaciele, a tu nie znam prawie nikogo.
      Brakuje mi chlebka, 'szneki z glancem' ;), bialego serka i jeszcze wielu innych
      rzeczy. Zachlysniecie sie Holandia przeszlo mi juz dawno bo bywalam tu dosc
      czesto wczesniej.
      Teraz jestem tzw. kura domowa (co zupelnie do mnie nie pasuje). Wiem, ze
      powinny mi sie jakos pozmieniac priorytety, ale jak do tej pory wpadam czesto w
      doly i mam ochote spakowac torby i wracac do Polski. Wiadomo, ze tego nie
      zrobie, ale mysli w glowie sie klebia. Moze to hormony ;)?
      A pozytywy? Coz, bedziemy miec pierwszego dzidziusia we wrzesniu i to mnie
      trzyma na powierzchni ;)
      Kurde, wyzalilam sie za wszystkie czasy....mam nadzieje, ze mnie nie usuniecie
      z forum :)
      Pozdrawiam
      • kingadpl Re: Lubicie tu mieszkać? 27.03.07, 14:28
        jejku, czytam was i tak mysle sobie, ze nie jestem sama z tym wszystkim. Czesci
        moze sie zdaje lub udaja ze nie tesknia za niczym, ze im tak dobrze za granica.
        Coz moj luby tez jest Holendrem, slubujemy w Polsce oczywiscie, ale tak do
        konca to sobie nie wyobrazam tutaj zycia. We wrzesniu mialam calkiem niemile
        uczucia bo nie mialam co robic - skonczylam wtedy studia na UTwente, bylam w
        trakcie pisania pracy i nic wiecej. Po oddaniu wersji nic nie robilam. Straszna
        frustracja i w ogole. Stosunki z tesciowa sie gwaltownie pogorszyly, nadal sa
        zle, ale jej nie widze :))) A teraz pracuje po ok 9-9,5h dziennie, fajna praca,
        ale: A. jest 190km stad, jak jade do niego na weekend zmuszona jestem widziec
        sie z tesciowa (mieszkanie nasze ma juz dach :)) ), w weekendy chcialabym
        bardzo rodzicow odwiedzic, a tak nie bardzo sie da. Wiec poki co wypelniam
        sobie czas albo na zakupach, na fitnessie, jakimis tam drobnostkami.
        Uh, sie wygadalam niesamowicie! Wiecie juz prawie wszystko o mnie!! :D
        • flucha Re: Lubicie tu mieszkać? 27.03.07, 15:53
          No widze, ze nie jestem sama, jesli chodzi o kontakty z tesciowa, moze to
          roznica mentalnosci???
          • aniatko2 holenderskie tesciowe ;) 27.03.07, 15:55
            dziewczyny a na czym polegaja glownie te problemy z tesciowymi? widzicie to
            bardziej jako roznice kulturowe czy osobowosciowe?;)
            • kingadpl Re: holenderskie tesciowe ;) 27.03.07, 16:09
              moja mnie nie bardzo chce przetrawic, bo nie pasuje do jej rodziny. Juz nawet
              nie chodzi o to ze jestem Polka (chociaz moze troche), ale co gorsze -
              katoliczka! To jest dopiero wstyd i zazenowanie! :S
              Zreszta zawsze bylam nauczona ze wszystkie dzieci sie traktuje jednakowo.
              Przynajmniej w takim przeswiadczeniu rodzice nas wychowali. A tu jest
              inaczej...
              • flucha Re: holenderskie tesciowe ;) 27.03.07, 16:24
                U nie z kolei nie moze sie pogodzic, ze traci stery w rodzinie. Jak do tej pory
                byla najmadrzejsza a raczej za taka sie uwaza, tesc nie ma nic do gadania,
                czasami to zenada a moj malzonek uwaza, ze nie mam racji, wyglada to tak, zeby
                rozlozyc wine na dwoje (jesli chodzi o sprawy nieprzyjemne). POza tym jest
                Koziorozcem a ja Strzelcem, niby horoskopy to bzdury a jednak cos w tym jest i
                jesli chodzi o charakter Koziorozca to ona jest wzorcowym . Jedna z
                forumowiczek napisala o nich; Mam przykre doświadczenia z paniami Koziorożcami-
                zasadnicze, obrażalskie,
                honorowe do przesady, pedantyczne, mało twórcze: wszystko od A do Z i ani
                centymetra dalej, na czerwonym nie przejdą nawet w nocy, kiedy ulica pusta i
                ubrania składają w kostkę. ( mam nadzieje, ze nie urazilam zadnej z Was). Nie
                znam nikogo spod tego znaku oprocz wlasnie tesciowej. Tzn.nie znam kobiety, bo
                faceci sa bardzo fajni.
                Wszystko co robi tesciowa musi byc opiane zachwytami, nawet byle g....
                jezeli nie to obraza i potrafi to wypomniec po dluzszym czasie. Teraz chce
                zorganizowac chrzest w Polsce, to nie przyjada, bo... nie. Tlumacza sie, ze po
                weselu dochodzili do siebie przez 4 tygodnie, taka dluga trasa. Na prozpozycje,
                ze moze samolotem - cisza i komentarz, dlaczego znowu w Polsce. A ja sie
                uparlam, ze w Polsce. W koncu poswiecilam cale swoje dotychczasowe zycie i nie
                jestem ani nastolatka ani bezrobotna, ktora przyjechala za chlebem i po lepsze
                zycie a oni raczej tego nierozumieja, z drugiej strony tlumacze sobie, ze w
                koncu to nie za nich wyszlam za maz. Ale sie rozpisala. Mam nadziej, ze ten
                chaos jest w miare czytelny :)
                • kingadpl Re: holenderskie tesciowe ;) 27.03.07, 16:44
                  a czytelny i bardzo obrazowy! Moja tesciowa sie kompletnie niczym z nami
                  zwiazanym nie interesuje, twierdzi ze nie chce wtykac nosa w nie swoje sprawy.
                  A to Ryba (03.03) :))) (kurcze, a moze fladra! :D:D)
                  • mad_die Re: holenderskie tesciowe ;) 27.03.07, 17:27
                    hehe :D ciesz się, że się nie wtrąca, co by było jakby się we wszystko wtryniała? ja bym tego nie zniosła...

                    Na szczęscie moja teściowa przyszła nie jest Holenderką, co nie zmienia faktu, że jest teściową ;) hahahhahhaha :D

                    P.S. ale gości na przyjęciu już posadziliśmy, tak jak ja chciałam :D więc nie jest źle :D hehe :D
                    • kociara_28 jutro 27.03.07, 17:35
                      Mysza, mad_die - z tym, ze okolo godz. 12 ten targ blisko mnie sie juz zwija,
                      wiec pogadajcie czy rzeczywiscie chcecie z buta taki kawal :)
                      • mad_die Re: jutro 27.03.07, 17:37

                        No więc sobie targ darujemy, skoro on się tak szybko zwija ;) u mnie w Deurne targ jest w piątek od 13 do 17 ;)
                      • mysza_33 Re: Kociara, ja bym może sie tam wyrobiła i może 27.03.07, 20:28
                        To zależy od tego, kiedy Irek sobie utnie pierwszą drzemkę..., ale Maddie nie
                        dojedzie. Tak więc darujmy sobie. A jesteś w stanie też przyjść do mnie?

                        Mysza

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka