Dodaj do ulubionych

Po co dzieciom dwujęzyczność?

31.08.08, 11:02
Prosze nie traktować tego pytania prowokacyjnie. Nie mam nic
przeciwko dwujęzyczności. Uważam, że im czlowiek więcej zna języków
tym lepiej. Z drugiej jednak strony jeżeli dziecko wychowuje się i
dorasta za granicą to ono i tak bardziej będzie się czuło Niemcem,
amerykaninem, Anglikiem niz Polakiem. Jest to zreszta według mnie
całkowicie naturalne. Jeżeli mieszkasz powiedzmy we Francji to chyba
normalne, że bardziej interesujesz się sprawami francuskimi a nie
polskimi, oglądasz jako dziecko francuskie bajki, potem jako
nastolatek słuchasz francuskich zespołó, oglądasz francuskojęzyczną
telewizję czy filmy, nasiąkasz francuska mentalnościa itd.
Oczywiście nie wyklucza to dumy z polskiego pochodzenia ale jednak
taka osoba bardziej będzie się czuła Francuzem czy Holendrem a nie
Polakiem. Tak mi sie przynajmniej wydaje. Jeżeli więc taka osoba nie
mieszka, nie czuje sie Polakiem to po co mu język polski. Czy
polszczyzna daje jakieś większe poczucie szczęscia? w sumie sa to
tylko takie moje teoretyczne rozważania, momentami nawet roche
prowokacyjne. Tak naprawdę na to pytanie mogłyby chyba tylko
odpowiedziec osoby, które mając polskich rodziców nie zostały
wychowane w dwujęzyczności i nie znają języka polskiego. Czy ktoś z
was zna takie osoby? Co one myslą na ten temat. Żałują, że nie mówia
po polsku, maja o to żal do rodziców, są przez to mniej szczęśliwe a
może są im wdzięczne, że dzięki temu lepiej zintegrowały się z
państwem i narodem w którym mieszkają i sa przez to szczęśliwsze a
może jest im to kompletnie obojętne. Trzeba by również zapytać osoby
dwujęzyczne czy daje im coś znajomość polskiego a jesli tak to co.
Na koniec chciałem jeszcze raz podkreslić że to co napisałem to nie
są tezy tylko pytania. Po prostu zastanawiam się co czują osoby
dwujęzyczne lub pozbawione przez rodziców dwujęzyczności
Obserwuj wątek
    • tawananna Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 31.08.08, 11:24
      Znam osoby, które nie zostały wychowane w dwujęzyczności i tego żałują. Za
      polski (który czasem trochę znają i rozumieją) zabrały się jako nastolatkowie
      albo w czasie studiów, i mają żal, że nie mówią dobrze i bez akcentu. Oczywiście
      są też osoby, którym znajomość polskiego jest zupełnie obojętna.

      Nie do końca zgadzam się z tym, co piszesz o poczuciu tożsamości narodowej.
      Myślę, że nie jest to takie proste - jedni czują się bardziej związani
      emocjonalnie z krajem pochodzenia, inni - z krajem zamieszkania (mówią, że czują
      się i Polakiem, i Francuzem, albo Francuzem polskiego pochodzenia, albo Polakiem
      mieszkającym na stałe we Francji...) - nie ma jednoznacznej odpowiedzi.
      Natomiast język jest tylko jednym z elementów "polskości" - są rodzice, którzy
      nie decydują się na dwujęzyczne wychowanie, ale nie rezygnują z zapoznania
      dziecka z polską kulturą, historią, mentalnością itd.
      • jan.kran Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 31.08.08, 13:37
        Pisalam o tym wielokrotnie na forumsmile

        Znam kilkanascie osob ktorych rodzice oboje lub jedno sa Polakami.
        Sa w wieku mojch dzieci czyli 18 -20 lat. Zupelnym wyjatiem sa takie ktore nie
        nauczone polskiego przez rodzicow nie maja do nich pretensji.
        Czesto wygrzebuja slaba znajomosc polskiego czy czeskiego jak syn mojej
        przyjaiolki i ja poprawiaja bo widza ze jeszcze jeden jezyk to punkty dodatkowe
        na maturze lub studiach lub zaczynaja szukac swojej tozsamosci.
        Wiekszosc znajomej mi mlodziezy ktora zostala wychowana w kregu jezyka i
        kultury polskiej czuje sie Francuzami , Kanadyjczykami pochodzenia polskiego.
        Mysle ze duzo zalezy od wychowania . Mlodziez ktora znam to dzieci rodzcow
        emigracji lat osiemdziesiatych. My bylismy wychowani wduchu patriotyzmu ,
        solidarnosci , nasze emigracje nie byly takie proste i bezbolesne jak dzis.
        Jezyk polski i Polska to nie sa dla nas puste slowa.
        Dzieci widzialy nasz stosunek do kraju i go prejmowalysmile
        Poza tym czeto nie mialy wyjscia bo wielu moich znajamzch nawet nie dopuszczalo
        mysli ze dzieci nie beda mowic po polsku.
        Zarazem wiekszosc dzieci zinegrowalo sie w kraju urodzenia.
        Studiuja na kanadyjskich czy francuskich uczelniach , niektoryz z nich sa
        politycznie yaangazowaniw zycie swojego kraju urodzenia.
        Jeden syn mojej znajomej jest zawodowym zolnierzem w armii francuskiej , drugi
        w norweskiej.
        Ja po wieloletnich obserwacjach uwazam ze kazdy czlowiek potrzebuje swoich
        korzeni , jakiejs swiadomosci kim byli jego przodkowie i skad pochodza rodzice.
        Nie mowie ze jest tak zawsze , ale ja osobiscie znam bardzo niewiele przykladow
        ze dzieci calkowiecie odcinaja sie od swojej polskosci i przeszlosci.
        Kran
        • darek_kom Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 31.08.08, 14:49
          Dzięki za wyczerpująca wypowiedź. Jeżeli znasz osobiście kilkunastu
          młodych ludzi, których rodzice byli Polakami ale nie nauczyli ich
          języka polskiego a oni maja o to do nich żal to jest to chyba
          najlepszy argument przemawiający za dwujęzycznością. Na pewno
          poważnym argumentem jest też mozliwośc kontaktu z dziadkami o czym
          pisała risando. Osobiście spotkałem się z przypadkiem kiedy rodzice
          wyjechali do Niemiec na tak zwane pochodzenie i ich dzieci nie znaja
          w ogole polskiego bo w domu rozmawia się tylko po niemiecku.
          Dziadkowie "Niemcy" mieszkający w Polsce niestety nie znaja języka
          Goethego i z wnuczkami porozumiewaja się raczej na migi, troche
          łamanym niemieckim, troche rodzice przetłumaczą. O dziwo jednak
          dzieci wyglądaja na szczęsliwe i maja z dziadkami dobry kontakt.
          Inna sprawa, że to jeszcze małe dzieci i nie wiem co będzie dalej.
          Wiesz dla mnie nie ma wątpliwości, że znajomośc polskiego jest
          korzystna dla polskiego rodzica czy rodziców natomiast miałem
          wątpliwości czy język polski czy dwujęzczynośc jest potrzebna
          dzieciom. Z tego jednak co piszesz ty i co pisza inne osoby wynika,
          że ma to dla nich znaczenie i tak jak pisałem jest to chyba
          najlepszy argument za dwujęzycznością niezaleznie od tożsamości
          narodowej dzieci. Ja mieszkam w Polsce i nie wyobrażam sobie życia
          gdzie indziej i to nie sa moje problemy. Do napisania tego postu
          skłoniły mnie jednak własnie obserwacje tych niemieckojęzycznych
          dzieci polskich rodziców. Zastanawiałem się czy język polski jest im
          potrzebny, czy sa szczęsliwe nie znając języka swoich dziadków, czy
          nie będa miały kiedyś do nich pretensji a może będa im wdzięczne?
          Póki co wyglądają na szczęsliwe ale tak jak pisałem sa jeszcze małe
          i byc może kiedy będa miały kilkanaście lat będa miałe żal do
          rodziców.
    • risando Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 31.08.08, 14:00
      Dwujezycznosc dzieci w rodzinach "mieszanych" ulatwia znacznie
      (wrecz umozliwia dopiero) zycie rodzinne w wiekszym gronie. Dzisiaj
      po poludniu przyjedzie do nas moj tata na krotka wizyte do Polski.
      Jesli corka nie znalaby jezyka niemieckiego, musialbym chyba caly
      czas bawic sie w tlumacza, poniewaz dziadek nie moglby sie
      porozumiec z wlasna wnuczka!

      Nie wyobrazam sobie sytuacje, iz nie mozna sie samodzielnie
      porozumiec sie z czlonkami najblizszej rodziny. Juz dlatego
      zdecydowalismy sie na dwujezyczne wychowanie.

      Pozdrawiam

    • alltid_ung Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 31.08.08, 17:35
      darek_kom napisał:
      Jeżeli więc taka osoba nie
      > mieszka, nie czuje sie Polakiem to po co mu język polski. Czy
      > polszczyzna daje jakieś większe poczucie szczęscia?
      ____________________________________________________________________

      jak na starosc z demancja starcza zapomne szwedzkiego, potrzebny mi bedzie
      tlumacz wink))))

      _____________________________________________________________________
      Czy ktoś z
      > was zna takie osoby? Co one myslą na ten temat. Żałują, że nie mówia
      > po polsku, maja o to żal do rodziców, są przez to mniej szczęśliwe a
      > może są im wdzięczne, że dzięki temu lepiej zintegrowały się z
      > państwem i narodem w którym mieszkają i sa przez to szczęśliwsze a
      > może jest im to kompletnie obojętne.
      _____________________________________________________________________
      znam jedna pol-niemke nie mowiaca po niemiecku ktora to ma za zle ze nie mowi
      po niemicku ani troche bo kontakty z niemiecka rodzina byly zawsze mocno
      naciagniete i nienaturalne, wkoncu zerwane i jak ona mysli calkiem
      niepotrzebnie ..... ona wcale nie miesza integracji ze spolecznistwem do
      "jezyka matki" .... natomiast zaluje ze nie umie ani troche po niemiecku mimo
      ze nie czuje sie niemka.....
      • conny25 Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 31.08.08, 21:03
        Ja mam 25lat i mieszkam od 5roku zycia w niemczech. Rodzice uczyli
        nas polskiego, czytania, pisania a przdewszystkim mowy, bo
        dziadkowie mieszkali w Polsce i sie oni tez do nas przyjezdzali
        takze trzeba bylo sie porozumiec. Jednak musze powiedziec ze ja
        czuje sie Niemka, wychowalam sie w tej mentalnosci w szkolach, teraz
        tez studia, przyjaciele itd. Poprostu mam wieksze zwiazanie do
        Niemiec jak do Polski, to poprostu u mnie sam czas zrobil jaki tu
        jestem. A rodzice naprawde duzo robili zebysmy znali Polska Historie
        idt. Ja nie zaluje tego ze znam Polski jezyk, przez to znam 4 jezyki
        bardzo dobrzesmile

        Moje dzieci tez beda mowic po Polsku bo tescie mieszkaja w Polsce i
        nie umieja Niemieckiego, a ja nie bede sie bawic w tlumacza.



        pozdrawiam
        • darek_kom Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 01.09.08, 19:01
          conny25 napisała:

          > Ja mam 25lat i mieszkam od 5roku zycia w niemczech. Rodzice uczyli
          > nas polskiego, czytania, pisania a przdewszystkim mowy, bo
          > dziadkowie mieszkali w Polsce i sie oni tez do nas przyjezdzali
          > takze trzeba bylo sie porozumiec. Jednak musze powiedziec ze ja
          > czuje sie Niemka, wychowalam sie w tej mentalnosci w szkolach,
          teraz
          > tez studia, przyjaciele itd. Poprostu mam wieksze zwiazanie do
          > Niemiec jak do Polski, to poprostu u mnie sam czas zrobil jaki tu
          > jestem. A rodzice naprawde duzo robili zebysmy znali Polska
          Historie
          > idt. Ja nie zaluje tego ze znam Polski jezyk, przez to znam 4
          jezyki
          > bardzo dobrzesmile
          >
          > Moje dzieci tez beda mowic po Polsku bo tescie mieszkaja w Polsce
          i
          > nie umieja Niemieckiego, a ja nie bede sie bawic w tlumacza.
          >
          >
          >
          > pozdrawiam
          Czyli twój przyład conny potwierdza to co napisałem wczesniej a
          mianowicie, że jeżeli ktos mieszka za granica to bliżej mu potem do
          mentalności niemeickiej, szwedzkiej, amerykańskiej a nie polskiej i
          to nawet jeżeli rodzice się starali. Pewnie oglądałas przede
          wszystkim niemieckie filmy, niemiecka telewizję, słuchałas
          niemieckiej muzyki, masz koleżanki Niemki, chodziłaś do niemieckiej
          szkoły itd. Siłą rzeczy twoja mentalność, poczucie humoru, system
          wartości są bardziej niemieckie niz polskie. A znajomości aż 4
          języków to tylko pogratulować!
    • conejito13 Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 31.08.08, 22:10
      wielojezycznosc to w ogole skomplikowana kwestia. ale moim zdaniem
      sa takie slowa klucze, ktore mozna by uzyc:
      - egoizm rodzicow przetkany troche pyszalkowatoscia (zobaczcie, jak
      moje dziecie wspaniale mowi po polsku!)
      - wygoda (nie bede sie bawila w tlumacza, sama znam lepiej polski
      wiec po co szukac obcych slow, ktorych czesto nie znam, niech sie
      dzieciak meczy)
      - ogromna wiara we wlasne mozliwosci przewidywania przyszlosci
      (biedak nie bedzie sie potrafil porozumiec z rowiesnikami, rodzina,
      kuzynami etc jak pojedzie do polski. przy czym mlodzieniec jadac do
      polski nie bedzie sie mogl opedzic od chcacych z nim konwersowac po
      hiszpansku polakow)
      - proznosc (hiszpanski, polski, angielski, moze francuski i
      niemiecki - ufffffffff, ale mam poliglote w domu! tylko zeby jeszcze
      talentu do jezykow bozia nie poskapila delikwentowi, bo inaczej
      mogilasmile
      - zle pojety patriotyzm i milosc do ojczyzny (po moim trupie, zeby
      nie znal Pana Tadeusza, Dziadow i Nad Niemnem - choc sama nie
      przebrnelam za pierwszym razem przez opisy z tej ostatniej! ale nie,
      nie bedzie mi tu jakis wyjezdzal z don quijotem przy moim cierpiacym
      konradzie)
      etc.
      to oczywiscie troche w krzywym zwierciadle, bo prawdy nigdy nie
      poznamy. dzieci nieuczone polskiego nie wiedza, jak by sie czuly
      gdyby go znaly i czy pomoglby im w czymkolwiek. dzieci uczone, nie
      rozumieja w ogole problemu bo jezyk przyswajany od kolyski to jak
      oddychanie dla nich. rzecz naturalna. coz wiec, pozostaje nam
      wierzyc we wlasne madre wybory, potwierdzone nawet nieraz madrymi
      wyszukanymi gdzies tam w glebi netu artykulami naukowymi o
      zbawiennym wplywie dwujezycznosci na to czy owo. ja swojego malego
      ucze polskiego, na razie polega to na zwyklej, codziennej rozmowie,
      jest maly jeszcze. ale rzeczywiscie cieszy mnie fakt, ze rozumial
      rodzine i inne dzieci w tzw. piaskownicy. jemu tez pewnie bylo latwo
      przystosowac sie dzieki temu i nie czul sie nawet przez moment jak w
      obcym zupelnie miejscu. tylko bylo troche zimniejsmile pozniej,
      wybierze sam. mam tylko nadzieje, ze czym skorupka za mlodu
      nasiaknie...
      • jan.kran Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 01.09.08, 04:19
        """" Dzięki za wyczerpująca wypowiedź. Jeżeli znasz osobiście kilkunastu
        młodych ludzi, których rodzice byli Polakami ale nie nauczyli ich
        języka polskiego a oni maja o to do nich żal to jest to chyba
        najlepszy argument przemawiający za dwujęzycznością.

        ------------> Troche niejasno sie wyrazilam . Z kilkunastu znanych mi mlodych
        ludzi pochodzenia polskiego wiekszosc mowi po polsku. Ci ktorzy nie mowia maja
        najczesciej zal do rodzicow.
        Np. Ewa , tata Norweg , mama Polka. Mama wychowywala ja sama ale nie nauczyla
        polskiego.
        Ewa poznala w Oslo kilkoro Polakow , jezdzila do Polski i probowala juz jako
        nastolatka nauczyc sie polskiego. Miala pretensje do mamy ze nie nauczyla jej
        polskiego , zwlaszcza ze w jej otoczeniu norweskim bylo sporo dzieci z innych
        kultur mowiacych jezykiem swoich rodzicow.
        Ralf kory jako nastolatek zazyczyl sobie zeby rodzice mowili do niego po
        czesku bo jest zainteresowany jezykami i ma w tym kierunku zdolonosci. Nie mozna
        konkretnie powiedziec zeby mial pretensje ale zaluje ze ma po czesku akcent.
        Z kolei jego brat nie mial nigdy ochoty na poznanie czeskiego , jak widac nie ma
        regul.
        Poza tym zycie mnie nauczylo ze jest pelne niespodzianek i nigdy nic nie wiadomosmile
        Jeszcze calkiem niedawno powrot z emigracji do Polski to byla zupelna
        egzotyka , teraz czesto ludzie wyjezdzaja na kilka lat , wracaja , stoja w
        rozkroku miedzy Polska a emigracja i koniecznoscia jest dwujezycznosc dzieci
        zeby mogly uczeszczac zarowno do szkol w PL jak i za granica.
        Ja uczac moje dzieci polskiego nie myslam o tym ze tak mi sie zycie ulozy ze
        moze nastapic koniecznosc aby moja polska rodzina zajela sie moim synem.
        Prawdopobienstwo jest niewielkie ale jestem spokojniejsza wiedzac ze zna polski
        , ze ma cieple i dobre uklady z wujkami dzieki temu ze moze z nimi rozmawiac po
        polsku.
        Kran
        • darek_kom Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 01.09.08, 19:33
          Dzięki jan.kran za wyjaśnienie. Czyli jednak nie ma reguły i wielu
          dzieciom nie przeszkadza, ze nie sa dwujęzyczne. Może po prostu
          jeżeli rodzice z jakichs powodów nie chcą żeby ich dziecko znało
          język polski to powinny kreslić negatywny obraz Polski, gdzie było
          im źle, gdzie jest bieda a tutak za granica znaleźli nowy dom i
          szczęscie. Wtedy myslę dziecko nie będzie miało pozytywnych
          wyobrazęń związnych z Polska i będzie raczej wdziećzne rodzicom i
          losowi, że zagwarantowali mu lepsze życie. No i należałoby też
          odciąć dziecko od rodziny. Jeżeli natomiast rodzic czy rodzice
          kreślą w sumie pozytywny obraz Polski, wspominają miło i opowiadają
          dzieciom o swoim dzieciństwie, utrzymaja serdeczne kontakty z
          rodziną to mozna byc prawie pewny, że i dziecko będzie miało
          pozytwny obraz Polski. W tej sytuacji nienauczenie dziecka polskiego
          może powodować poczucie żalu, pretensji do rodziców. Życie pewnie
          jest bardziej skomplkowane niz moje domorosłe teorie ale czy nie
          uważasz, że jest w tym troche racji?
          Na przykład ci moi znajomi o których pisałem maja bardzo negatywny
          stosunek do Polski przez co zresztą ścięlismy się nawet pare razy i
          od tej pory rozmawiamy na neutralne tematy. W Niemczech maja więcej
          pieniędzy, lepszy samochód, ogolnie wyższa jakośc życia.
          Podejrzewam, ze przekazuja swoim dzieciom negatywny obrqaz Polski
          jako kraju biednego, zacofanego z którego na szczęście udało im się
          wyrwać żeby im czyli ich dzieciom zapewnic lepsza przyszłość. a w
          ogole to oni nie sa Polakami tylko zawsze byli Niemcami a dziadkowie
          nie znaja niemieckiego bo nie było niemieckich szkół. Nie wiem czy
          dokładnie taki obraz polski im przekazują czy raczej będa
          przekazywac bo to na razie małe dzieci ale podejrzewam, ze tak może
          być. w tej sytuacji dzieci będa im raczej wdzięczne i nie będa miały
          poczucia żalu. Problemem pozostanie chyba tylko porozmawianie z
          dziadkami bo nie sądzę żeby osoby po sześćdziesiątce miały ochote
          uczyc się obcego języka. No ale to jest chyba przede wszystkim
          problem tych dziadków a nie rodziców czy wnuków. Chyba masz rację
          nie ma reguły.
    • kingusia1974 Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 01.09.08, 09:15
      Ja znam taka glupiutka mamuske, ktora byla taka dumna, ze tak dobrze
      mowi po francusku, ze sasiedzi nie rozpoznaja w niej cudzoziemki, ze
      biedaczka zapomniala dzieci nauczyc polskiego. Efekt ... nastoletnie
      dzieci nie maja zadnego kontaktu z polska rodzina: dziadkami,
      wujkami, kuzynami. Zaczely sie same na wlasna reke uczyc polskiego
      na kursach ... ale raczej efekty mizerne, wiadomo polski dla kogos
      dla kogo jest to jezyk zupelnie obcy jest raczej zbyt trudny do
      dobrego nauczenia sie.
      Ot glupiutka mamunia odciela wlasne dzieci od wlasnej rodziny. Bez
      komentarza.
      • nesla Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 01.09.08, 13:06
        kingusia1974 napisała:

        > Ja znam taka glupiutka mamuske,
        > Ot glupiutka mamunia

        Jak mozesz tak oceniac ludzi??
        Ja nie wiem, ale czuje sie lekko dotknieta tym co napisalas. Znasz
        cala sytuacje rodzinna tej osoby? jestes z nia blisko zaprzyjazniona
        i wiesz o niej wszystko zeby tak sie wypowiadac?
        • alltid_ung Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 01.09.08, 18:16
          nesla napisała:

          > kingusia1974 napisała:
          >
          > > Ja znam taka glupiutka mamuske,
          > > Ot glupiutka mamunia
          >
          > Jak mozesz tak oceniac ludzi??
          > Ja nie wiem, ale czuje sie lekko dotknieta tym co napisalas. Znasz
          > cala sytuacje rodzinna tej osoby? jestes z nia blisko
          zaprzyjazniona
          > i wiesz o niej wszystko zeby tak sie wypowiadac?

          _____________________________________________________________________
          w sumie zgadzam sie z nesla .... zwalaszcza ze moje dzieci nie do
          konca sa dwujezycznie mimo ze znaja polski sad i ja poczulam sie
          lekko dotknieta ... mimo wszystko uwazam ze decyzja nalezy do
          rodzicow dziecka i czy go naucza dwuch jezykow, czy nie, nikomu
          nic do tego i kazda decyzje innych nalezy uszanowac, nawet jak my
          nie rozumiemy / nigdy bysmy tak nie zrobili ....
      • darek_kom Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 01.09.08, 18:55
        kingusia1974 napisała:

        > Ja znam taka glupiutka mamuske, ktora byla taka dumna, ze tak
        dobrze
        > mowi po francusku, ze sasiedzi nie rozpoznaja w niej cudzoziemki,
        ze
        > biedaczka zapomniala dzieci nauczyc polskiego. Efekt ...
        nastoletnie
        > dzieci nie maja zadnego kontaktu z polska rodzina: dziadkami,
        > wujkami, kuzynami. Zaczely sie same na wlasna reke uczyc polskiego
        > na kursach ... ale raczej efekty mizerne, wiadomo polski dla kogos
        > dla kogo jest to jezyk zupelnie obcy jest raczej zbyt trudny do
        > dobrego nauczenia sie.
        > Ot glupiutka mamunia odciela wlasne dzieci od wlasnej rodziny. Bez
        > komentarza.
        To pewnie efekt wstydzenia się swojej polskości i chęc asymilacji za
        wszelką cenę. Nie byłoby może w tym nic złego gdyby np. ta pani nie
        chciała utrzymywac kontaktów z rodziną w Polsce bo na przykład miała
        toksycznych rodziców. Nie byłoby w tym tez nic złego gdyby dla jej
        córki nie stanowiło to problemu. Jeżeli jendak matce a tym bardziej
        córce bardzo zalezy na kontaktach z rodziną w Polsce to masz
        absolutnie rację, że mamy do czynienia z głupią zakompleksioną
        mamuśką.
        • alltid_ung Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 01.09.08, 21:56
          darek_kom napisał:

          że mamy do czynienia z głupią zakompleksioną
          > mamuśką.
          ____________________________________________________________________
          ale oczywiscie , jakze moglam zapomniec - jak ktos ma kompleksy to
          jest zdecydowanie idiota uncertain
          a kto latke przystawia - gdzybajac dlaczgo ktos robi tak a nie
          innaczej , albo ocenia i akceptuje ze inni moga innaczej wybrac i
          ulozyc swoje zycie ten wieka inteligencje posiada....

          jakos dyskusja mniej sympatyczna sie robi jak sie takie rzeczy
          czyta uncertain ....
          • annamaria0 Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 30.09.08, 21:20
            Kazdy jezyk sie przydaje, zacytuje fragmenty wlasnego artykulu o
            dwujezycznosci:
            1.Najnowsze badania wykazały, że dorastanie w dwujęzycznym
            środowisku wpływa na przyszłe zdolności językowe dziecka i ułatwia
            naukę kolejnych języków oraz rozwija zdolność abstrakcyjnego
            myślenia. Jest to szczególnie ważne w Wielkiej Brytanii, gdyż nauka
            języków w szkołach podstawowych i średnich często nie stoi tu,
            dyplomatycznie rzecz ujmując, na najwyższym poziomie, a Brytyjczycy
            znajdują się na jednym z najniższych miejsc w rankingu znajomości
            języków obcych w UE.
            2.Dowodem, jak bardzo znajomość takiego "dziwnego" języka może pomóc
            w życiu i karierze, jest następująca (prawdziwa!) historia: były
            szef mojej koleżanki urodził się w UK w polskiej rodzinie i od
            urodzenia był dwujęzyczny. Przez wiele lat pracował w znanym
            międzynarodowym koncernie, na coraz to wyższych stanowiskach, ale
            choć powiększały mu sie jedynie regiony i zakres odpowiedzialności,
            miał przed sobą jeszcze wiele lat wspinaczki po korporacyjnej
            drabinie. Kiedy inna firma z tej samej branży wchodziła do Polski
            odnaleźli go, bo był jedyną w tej branży osobą znającą polski. Od
            razu został dyrektorem generalnym w Polsce, a miał wtedy niespełna
            30 lat. Gdyby nie znał polskiego, nikt nie dałby mu szansy na tak
            wysokie stanowisko w tak młodym wieku. Obecnie ta osoba jest
            wiceprezesem zarządu koncernu.
            Poza tym ja rowniez znam pare osob, ktore teraz zaluja, ze rodzic
            nie obstawal przy drugim jezyku - i nie byl to polski, lecz np
            holenderski czy pendzabski.
    • matka.adama Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 01.09.08, 09:15
      Według mnie wielojęzyczność się po prostu opłaca.

      Po pierwsze - dziecko porozumie się z dziadkami i rodziną.

      Po drugie - będzie mu łatwiej później znaleźć dobrą pracę, bo to
      dodatkowy język.
      (Znam młodego człowieka, który dzięki swojemu polskiemu dostał się
      na stanowisko, na które tylko z niemieckim nie miałby szans. Jest
      szczęśliwy, choć jego polski jest naprawdę ubogi. Ale mówi - i o to
      chodzi).

      Po trzecie - jeżeli ma polskie obywatelstwo to byłoby śmieszne,
      gdyby choć trochę nie znał języka kraju, w którym może wybierać rząd
      itd.

      Po czwarte - wiele badań wskazuje, że dzieci dwujęzyczne uczą się
      duuużo lepiej, niż dzieci rodziców emigrantów, którzy zwracali się
      do dzieci w obcym sobie języku, a nie znali go dobrze.

      Są jeszcze aspekty natury emocjonalnej, inne dla każdego rodzica. Ja
      jestem Polską mieszkającą w Niemczech. Moje dziecko jest Polakiem
      mieszkającym w Niemczech, więc gdyby nie mówiło po polsku byłoby to
      co najmniej śmieszne.

      Rozumiem jednak, że rodzice, którzy wyjechali "na obywatelstwo" i
      chcą być Niemcami nie mówią do dzieci po polsku. Bo niby dlaczego
      mieliby to robić?

      Pozdrawiam
      mama Adama
      • kingusia1974 Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 01.09.08, 09:32
        cyt. ogromna wiara we wlasne mozliwosci przewidywania
        przyszlosci ... "
        nie trzeba miec ogromnej wiary, wystarczy miec rozum zeby
        przewidziec, ze bez znajomosci jezykow obu rodzicow kontakt z
        rodzina po ktorejs stronie zawsze bedzie najlagodniej mowiac
        utrudniony.
        Owszem pewnie znajdzie sie ktos kto powiedzmy w Polsce chetnie
        porozmawia z naszym dzieckiem po angielsku, niemiecku czy hiszpansku
        ale np. ilu jest Polakow mieszkajacych w Polsce a znajacych
        niderlandzki, szwedzki, norweski z czystej pasji???
        Zreszta nawet gdy sie takowy znajdzie, to zawsze bedzie to kontakt
        tylko z ta jedna osoba.
        Zatem jak wiemy, ze nasza rodzina nie mowi w jezyku naszego meza to
        warto dziecko uczyc, bo nie wiara a rozum mowi, ze w przeciwnym
        razie skazujemy nasze dziecko na ograniczone kontakty z rodzina.

      • matka.adama Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 01.09.08, 12:50
        Odpowiadając na pytanie Darka - tak, znam młodych ludzi którzy mają
        pretensje do rodziców, o to, że nie nauczyli ich polskiego.

        Znam młodą dziewczynę, studentkę. Jej rodzice przyjechali "na
        obywatelstwo" gdy miała pięć lat. Przestali do niej mówić po polsku.
        Miała duże problemy w szkole podstawowej. Na szczęście, udało jej
        się zdać maturę. Teraz chciałaby studiować w Polsce, bo poznała
        Polaka, z którym chce mieszkać. Ale pamięta tylko kilka słów po
        polsku, próbuje się uczyć sama.

        M.A.
      • darek_kom Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 01.09.08, 19:14
        matka.adama napisała:

        > Według mnie wielojęzyczność się po prostu opłaca.
        >
        > Po pierwsze - dziecko porozumie się z dziadkami i rodziną.
        To jest chyba najlepszy argument przemawiający za dwujęzycznością no
        chyba, że ktoś ma jakieś traumatyczne wspomnienia z Polski i nie
        chce utrzymywać kontaktów z rodziną.
        > Po drugie - będzie mu łatwiej później znaleźć dobrą pracę, bo to
        > dodatkowy język.
        > (Znam młodego człowieka, który dzięki swojemu polskiemu dostał się
        > na stanowisko, na które tylko z niemieckim nie miałby szans. Jest
        > szczęśliwy, choć jego polski jest naprawdę ubogi. Ale mówi - i o
        to
        > chodzi).
        Tez prawda choć z tego punktu widzenia może bardziej przydałby się
        chiński czy rosyjski.
        > Po trzecie - jeżeli ma polskie obywatelstwo to byłoby śmieszne,
        > gdyby choć trochę nie znał języka kraju, w którym może wybierać
        rząd
        > itd.
        Oj znam takich co mają polskie obywatelstwo a po polsku ani w ząb.
        Chodzi o tzw. polskich Niemców czyli osoby, które wyjechały na tzw.
        pochodzenie i maja dwa obywatelstwa polsie i niemieckie. Oni sami
        znają oczywiście język polski ale z dziećmi różnie to bywa
        > Po czwarte - wiele badań wskazuje, że dzieci dwujęzyczne uczą się
        > duuużo lepiej, niż dzieci rodziców emigrantów, którzy zwracali się
        > do dzieci w obcym sobie języku, a nie znali go dobrze.
        To tez jest powazny argument. Zresztą mi się wydaje, że co by nie
        powiedziec to mówienie np. po angielsku w rodzinie mieszanej polsko-
        angielskiej mieszkającej w Anglii jest w zasadzie czyms naturalnym
        natomiast jeżeli dwoje rodziców jest Polakami i do tego jeszcze nie
        znają dobrze tego obcego języka to mówienie w tym języku do dziecka
        i odcinanie go od polskiego wydaje mi się czyms dziwacznym. Choc
        przeciez różnie to bywa. Może ci ludzie maja z Polski jakieś przykre
        wspomnienia i nie chcą już mieć z Polakami i polskościa nic
        wspólnego. Jeżeli tylko dla ich dzieci nie jest to problemem to ok.
        > Są jeszcze aspekty natury emocjonalnej, inne dla każdego rodzica.
        Ja
        > jestem Polską mieszkającą w Niemczech. Moje dziecko jest Polakiem
        > mieszkającym w Niemczech, więc gdyby nie mówiło po polsku byłoby
        to
        > co najmniej śmieszne.
        Masz rację. Pisałem wcześniej, że takie dzieci przeważnie jednak
        bardziej czuja się juz Niemcami, Anglikami, Amerykanami, Szwedami a
        nie Polakami ale przecież nie zawsze tak jest. Jeżeli będziesz miała
        bliski, dobry kontakt z dzieckiem, jeżeli przekażesz mu pozytywny
        obraz Polski, jeżeli często bęzie ono odwiedzac Polske to byc może
        będzie się ono czuło Polakiem mieszkającym w Niemczech czego
        serdecznie ci życzę. Przeczytałem pare twoich postów i myślę, że z
        twoim nastawieniem masz na to szansę. Pamiętaj jednak, że twoje
        dziecko dorasta w obcojezycznym otoczeniu i chcesz czy nie chcesz to
        otoczenie oddziaływuje na niego.
        > Rozumiem jednak, że rodzice, którzy wyjechali "na obywatelstwo" i
        > chcą być Niemcami nie mówią do dzieci po polsku. Bo niby dlaczego
        > mieliby to robić?
        Może dlatego żeby wnuki mogły dogadac się z dziadkami.
        > Pozdrawiam
        > mama Adama
        Pozdrawiam i zyczę powodzenia Darek
    • beatanu Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 01.09.08, 19:39
      Bardzo fajne pytanie, naprawdę!
      Skłania do refleksji nad czymś, co w zasadzie takie oczywiste. ..
      Przynajmniej dla mnie.
      Bo o ile dobrze pamiętam, ponad dwadzieścia lat temu nie
      planowaliśmy z mężem wychowania dzieci w dwujęzyczności z myślą o
      jakichś konkretnych korzyściach, chociaż oczywiście o takich później
      czytaliśmy i sami mogliśmy je stwierdzić.
      Po prostu nie widzieliśmy innej możliwości. Tyle i aż tyle smile
      I dla mojego męży było czymś oczywistym, że będzie rozmawiał ze
      swoimi dziećmi w języku szwedzkim i dla mnie było nie do pomyślenia
      komunikowanie się z nimi w innym języku niż polski. Rodzicielstwo
      polega między innymi na przekazaniu dzieciom dziedzictwa kulturowego
      i nie mam teraz na myśli, przynajmniej nie w pierwszym rzędzie,
      kultury przez duże K, nie, chodzi o to zwykłe dziedzictwo, które
      każdy rodzic, mniej lub bardziej świadome przekazuje swoim dzieciom
      każdego dnia. Język ojczysty to integralna część tego dziedzictwa.
      Tak to widzę. Na płaszczyźnie emocjonalnej nie byłabym w stanie
      porozumiewać się z dziećmi w innym języku niż ojczysty i mam na
      myśli komunikację "długodystansową", bo oczywiście były i są
      sytuację (choć b. rzadko), w których zwracam się do córek po
      szwedzku.

      Co czują osoby dwujęzyczne?
      Dumę, poczucie szerszych horyzontów, większą tolerancję dla inności
      w ogóle. Tak mniej więcej mówią o swojej dwujęzyczności moje córki,
      20 i 18 lat.
      • szopen_cn Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 03.10.08, 02:51
        beatanu napisała:

        > Bardzo fajne pytanie, naprawdę!
        > Skłania do refleksji nad czymś, co w zasadzie takie oczywiste. ..

        Nie zawsze az takie oczywiste.
        Czasem wybor nie jest az tak prosty.

        A moze napisze ciut inaczej.
        Dwujezycznosc tak, bez watpienia.
        Tyle, ze niekoniecznie jednym z tych jezykow jest jezyk polski.

        Malzenswo mieszane, ja z Polski, zona z Chin i mieszkamy w Australi.
        Corka urodzila sie w Chinach i tam pierwsze 4 lata zycia spedzila,
        pozniej przeprowadzilismy sie do Australi.
        W domu rozmawiamy po angielsku i po chinsku.
        Dziecko obecnie lat 6 naturalnie dwujezyczne.
        Tutaj oprocz nauki w domu chodzi do sobotniej szkoly gdzie uczy sie
        chinskiego.

        • aniucha333 Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 03.10.08, 09:55
          A ja powiem dlaczego dla mnie dwujezycznosc jest tak wazna.

          Mam czlonkow rodziny mieszkajacych w Skandywnawii od tak ok. 30 lat.
          Ich dzieci sa moimi kuzynami i nie znaja zadnego innego jez. oprocz
          szwedzkiego, dunskiego i srednio ang. Jedyny sposob porozumiewania
          sie z nimi jest w jez. ang. Moj 29 letni kuzyn na moim weselu prawie
          sie rozplakal jak do niego dotarlo jak wiele traci na kontaktach ze
          swoja polska rodzina. Ale jego matka uznala ze polski mu nie bedzie
          potrzebny w zyciu. A efekty takiego myslenia to dla niego po prostu
          dramat.

          Moj maz jest Amerykaninem i nasze dziecko jest dwujezyczne. Nie
          moglabym sobie wyobrazic ze by moglo byc inaczej. Moje dziecie
          dorasta w swiecie w ktroym ma dwie ojczyzny. I chce by byla dumna z
          kazdej z nich. Czasami mnie tylko moj maz wkurza ze nie rozumie
          polskiego i marudzi ale wiem ze z czasem i on zacznie sie poslugiwac
          polskim ze wgledu na dziecko.

          Jesli moje dziecie nauczy sie jeszcze innych jezykow bedzie ok. I
          nie dlatego ze chce sie nia chwalic ale dlatego ze bede miec pewnosc
          ze bedziej jej latwiej w zyciu. W dzisiejszych czasach gdzie ludzie
          ss tak mobilni nie wiadomo gdzie nas "wywieje" za pare lat. Poza
          tym, ta znajomosc jezykow da jej dobry start w przyszlosc, ktora
          jest tak niepewna w dzisiejszych czasach.

          pozdrawiam.

          Aha - pierwszy raz pisze na tym forum ale czytam was namietnie.
          Podziwiam wiele mam na tym forum (szczegolnie mamay starszych
          dzieci) za wasza prace i wklad w wychowanie wielojezycznych
          maluchow smile

          serdecznie pozdrawiam
    • althea35 Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 06.10.08, 15:39
      Dla mnie odpowiedz jest prosta, po to zeby dziecko moglo ze mna
      rozmawiac w moim ojczystm jezyku, moglo dogadac sie w rodzina w
      Polsce. A w przyszlosci moze mu sie ten jezyk przyda.

      Znam osobe, ktorej ojciec jest polakiem a ktoranie mowi po Polsku.
      Teraz bardzo zaluje, ze nie dana mu byla szansa nauczenia sie jako
      dizecko dodatkowego jezyka w naturalny sposob. Jako osoba dorosla
      jest sie znacznie ciezej nauczyc jezyka i nigdy nie bedzie sie
      plynnym w tym jezyku. Ta osoba nie chce popelnic tego samego bledu i
      jego dziecko wychowywane jest dwujezycznie.

      A jeszcze inna kwestia... dlaczego mam uczyc moje dziecko obcego dla
      mnie jezyka, ktory moim ojczystym nie jest i nigdy nie bedzie, jesli
      nawet bede nim mowila plynnie, zawsze bedize to tylko jezyk
      wyuczony. Wiec po co mam uczyc dziecko mojego kiepskiego obcego
      jezyka jesli moge dobrego ojczystego.
    • ik_ecc Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 10.10.08, 21:34
      Znam sporo osob roznych narodowosci, ktorych rodzice nie nauczyli
      ich (rodzicow) jezyka. Wszystkie te osoby zaluja, chociaz
      niekoniecznie chodzi im o utrzymywanie korzeni z krajem ich
      rodzicow, tylko o praktyczna znajomosc dodatkowego jezyka. Ale
      czesciej ci ludzie SA zainteresowani krajem rodzicow, jada chocby
      pozwiedzac - i sa zli, ze nie moga sie dogadac.
    • jan.kran Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 31.10.08, 16:40
      Moja Młoda , 22 lata powiedziała mi kilka dni temu:

      - Mamo , dziekuję że nauczyłaś mnie po polsku smile

      No , mam nadzieję że jest wdzięczna bo się urobiłam jak górnik na przodku żeby
      Młodziez znała polski.
      Nie chodzi wyłącznie o język tylko również o osadzenie dzieci w kulturze ,
      literaturze , polityce , muzyce polskiej.

      I to chyba wypaliło choć nie było proste.
      Młoda szykuje pracę magisterską w której użyje znajomości języków polskiego i
      niemieckiego ale też szeroko pojętego zrozumienia psychiki obydwóch narodów bo
      praca ma być z zakresu psycholingwistyki ocierająca sie o psychosojologię.
      Jej się wielojęzyczność bardzo przydała...

      Kran
    • quasi.modo Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 17.11.08, 15:32
      Decydując się na dwujęzyczność moich (przyszłych) dzieci, na uwadze mam przede
      wszystkim ich swobodny kontakt z oboma rodzinami (dziadkowie, wujek, stryjowie,
      kuzynostwo). Co do tożsamości narodowej, to jest to sprawa trudna i nie powinnam
      pewnie za dużo od dzieci oczekiwać. Zdaję sobie sprawę, ze wychowując się w
      danym kraju, jest się przede wszystkim jego obywatelem. Nic jednak nie stoi na
      przeszkodzie, żeby dzieci miały prawo do dwóch "tożsamości". Trzecia sprawa to
      po prostu korzyści bardzo wymierne - możliwość nieskrępowanego wyboru miejsca
      zamieszkania (przynajmniej między tymi dwoma krajami, których język zna się jako
      ojczysty) oraz ułatwienia w przyszłej karierze.
    • ik_ecc Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 25.11.08, 22:27
      Od 16 lat mieszkam w Kanadzie. Weszlam wczoraj przypadkiem na 19-
      letnia dziewczyne, M., ktora znalam jako 4-5-latke (ja mialam wtedy
      20 lat, przyjaznilam sie z jej rodzicami). Jej rodzice sa Polakami,
      ale nigdy nie naciskali na jej znajomosc polskiego (wazniejsze dla
      nich bylo zasymilowanie sie). Miedzy soba mowili po polsku, ale do
      M. roznie. Kiedy byla mala jej rodzice mieli wielu znajomych Polakow
      (np. wlasnie nas), ale jakies 10 lat temu kompletnie odizolowali sie
      od Polonii i, z relacji M., zaczeli w domu mowic wylacznie po
      angielsku. M. ma tez mlodsza siostre, ktora teraz ma 12 lat.

      Spotkanie bylo zdumiewajaco emocjonalne. M. chwilami ze lzami w
      oczach mowila, ze zaluje ze rodzice pozrywali z innymi Polakami
      kontakty a sama nie ma odwagi ich odnowic. Powiedziala, ze strasznie
      zaluje, ze nie mowili do niej wiecej po polsku. Sama pozapisywala
      sie teraz na kursy polskiego, bo chce w wakacje pojechac do Polski i
      ma nadzieje odswiezyc jezyk - mowi, ze polski do niej wraca i ze
      nawet sporo rozumie, ale mowic zupelnie nie potrafi. Jej siostra,
      ktora wychowywana juz byla z dala od jakiejkolwiek polszczyzny, nie
      rozumie ani slowa po polsku.

      Byla przy tym moja 3-letnia corka. M. na odchodne zlapala mnie za
      reke i powiedziala (po polsku!) "tylko mow do niej po polsku!". To
      bylo jedyne zdanie, ktore odwazyla sie powiedziec wlasnie po polsku.

      Przyznam, ze ciagle jestem poruszona tym spotkaniem. W sumie to
      mloda dziewczyna, ma 19 lat, wydawaloby sie, ze moze ja interesowac
      wszystko tylko nie jezyk jej rodzicow, ktorzy jej rodzice sami
      odrzucili. Ale przyznam, ze dalo mi to moze nie tyle nawet "kopa" do
      mowienia po polsku do corki (bo mowie), ale umocnilo moje poczucie,
      ze dobrze robie, ze ma to sens, nawet jesli jest chwilami trudno (bo
      bywa trudno - jestesmy malzenstwem mieszanym, maz nie rozumie
      polskiego, mamy niemal wylacznie anglojezycznych znajomych).

    • kifaru24 Re: Po co dzieciom dwujęzyczność? 01.12.08, 12:21
      Mozna jeszcze dodac, ze nie zawsze wielojezycznosc funkcjonuje w
      opisany tu sposob: osoba z kraju A przyjezdza do kraju B i usiluje
      zachowac kulture i jezyk kraju A zyjac w kraju B.
      Miliony ludzi rodza sie i umieraja w wielojezycznosci i wielorakiej
      tozsamosci nie ruszajac sie za granice swego kraju.
      Tak jest na przyklad w Tanzanii, w ktorej mieszkam.
      Swiadomosc przynaleznosci do plemienia jest tu ciagle bardzo zywa i
      wiekszosc osob mowi jezykiem plemiennym.
      Z drugiej strony proces integracji narodowej jest bardzo
      zaawansowany, ludzie czuja sie czlonkami narodu tanzanskiego i mowia
      ponadplemiennym jezykiem suahili.
      Wiekszosc osob pobiera edukacje w szkolach z wykladowym angielskim i
      czuje przez to bardzo silne zwiazki z kultura i jezykiem angielskim,
      bynajmniej nie czujac, ze jest to jezyk obcy (jest on w Tanzanii
      obok suahili rowniez jezykiem oficjalnym!).
      Tak wiec wielojezycznosc nie jest tu kwestia wyboru rodzicow, jak to
      czesto bywa w Europie. Po prostu tej wielojezycznosci i wielorakiej
      tozsamosci nie da sie uniknac, nawet jesli rodzice danej osoby nie
      widza w tym sensu.
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka