darek_kom
31.08.08, 11:02
Prosze nie traktować tego pytania prowokacyjnie. Nie mam nic
przeciwko dwujęzyczności. Uważam, że im czlowiek więcej zna języków
tym lepiej. Z drugiej jednak strony jeżeli dziecko wychowuje się i
dorasta za granicą to ono i tak bardziej będzie się czuło Niemcem,
amerykaninem, Anglikiem niz Polakiem. Jest to zreszta według mnie
całkowicie naturalne. Jeżeli mieszkasz powiedzmy we Francji to chyba
normalne, że bardziej interesujesz się sprawami francuskimi a nie
polskimi, oglądasz jako dziecko francuskie bajki, potem jako
nastolatek słuchasz francuskich zespołó, oglądasz francuskojęzyczną
telewizję czy filmy, nasiąkasz francuska mentalnościa itd.
Oczywiście nie wyklucza to dumy z polskiego pochodzenia ale jednak
taka osoba bardziej będzie się czuła Francuzem czy Holendrem a nie
Polakiem. Tak mi sie przynajmniej wydaje. Jeżeli więc taka osoba nie
mieszka, nie czuje sie Polakiem to po co mu język polski. Czy
polszczyzna daje jakieś większe poczucie szczęscia? w sumie sa to
tylko takie moje teoretyczne rozważania, momentami nawet roche
prowokacyjne. Tak naprawdę na to pytanie mogłyby chyba tylko
odpowiedziec osoby, które mając polskich rodziców nie zostały
wychowane w dwujęzyczności i nie znają języka polskiego. Czy ktoś z
was zna takie osoby? Co one myslą na ten temat. Żałują, że nie mówia
po polsku, maja o to żal do rodziców, są przez to mniej szczęśliwe a
może są im wdzięczne, że dzięki temu lepiej zintegrowały się z
państwem i narodem w którym mieszkają i sa przez to szczęśliwsze a
może jest im to kompletnie obojętne. Trzeba by również zapytać osoby
dwujęzyczne czy daje im coś znajomość polskiego a jesli tak to co.
Na koniec chciałem jeszcze raz podkreslić że to co napisałem to nie
są tezy tylko pytania. Po prostu zastanawiam się co czują osoby
dwujęzyczne lub pozbawione przez rodziców dwujęzyczności