Pamiętam, jak cztery lata temu, przed wyborami samorządowymi, obecnie urzędujący burmistrz reklamował swoją kampanię Putyrobusem, za co go krytykowałem (chyba

). Wczoraj na spacerze zauważyłem, iż ten sam zabieg wykorzystuje Pan Dalgiewicz, i nasuwa mi się tylko jedno pytanie, czy przystoi? No bo jak to się ma do wizerunku kandydata, który obiecuje ład, porządek i szeroko pojętą gospodarność, a po mieście porusza się starym, warczącym i zdezelowanym "ogórkiem"? To jest po prostu wizerunkowa wtopa. Starszy kandydat, to i stary autobus, mający ogromne doświadczenie na naszych drogach, ale bazujący tylko na sentymentach, odchodzący w niepamięć, rozpadający się, zanieczyszczający środowisko, i systematycznie naprawiany, aby mógł przeżyć. Czy ten autobus jest odzwierciedleniem Pana Dalgiewicza? Bo coś mi się zdaje, że na samych sentymentach daleko nie zajedzie. No i gdzie był ten kandydat przez ostatnie ćwierć wieku? Jestem młody, historii jelczańskiego zakładu za bardzo nie znam, mimo iż rodzina pracowała w Jelczu, ale o Panu Dalgiewiczu nigdy nie słyszałem.