mooreland
10.10.08, 12:53
Oto artykul zamieszczony w dzisiejszym dodatku do wyborczej w
wydaniu warszawskim
5 dowodów na to, że kryzys nas nie dotyczy
fot: EPA/PAP
Polskie banki nie są tak zaawansowane w inżynierii finansowej jak
amerykańskie, Polacy nie żyją ponad stan tak, jak to robią
Amerykanie. Nasza gospodarka będzie rozwijać się sześć razy szybciej
niż strefa euro. Te i inne powody, sprawiają, że krach ominie
Polskę.
Mianem kryzysu nazywa się obecnie wszystkie negatywne oddziaływania
braku płynności w systemie międzybankowym. To właśnie niechęć do
pożyczania sobie pieniędzy między instytucjami jest głównym powodem
bankructw, nacjonalizacji czy obniżenia stóp procentowych. Nie można
jednak utożsamiać kryzysu finansowego z realną gospodarką (choć
oczywiście ma on na nią wpływ) czy z giełdami.
Aktualnie najbardziej zagrożoną instytucją w Polsce jest... Giełda
Papierów Wartościowych w Warszawie. To ona, a właściwie inwestorzy,
tracą na zawirowaniach. Jeśli chodzi o naszą gospodarkę, nasze
pieniądze w bankach, miejsca pracy możemy spać spokojnie. Oto
powody:
1. Banki - na szczęście nie były wyrafinowane
Nasze pieniądze w bankach są bezpieczne. I nie chodzi wcale o
Bankowy Fundusz Gwarancyjny, gdyż raczej nie będziemy mieli z nim w
ogóle do czynienia. Banki działające w naszym kraju zajmowały się i
zajmują podstawową działalnością, czyli udzielaniem kredytów i
oferowaniem lokat. W przeciwieństwie do zachodnich kolegów nie
kupowały one instrumentów powiązanych z rynkiem subprime, nie
tworzyły nowych tworów opartych na naszych kredytach. Stąd groźba
odpisów z tego tytułu czy strat nie wchodzi w grę.
Udział kredytów z opóźnieniem w spłacie powyżej 30 dni na koniec
lipca wyniósł 1,4 procent. Udział pozostałych kredytów spłacanych z
opóźnieniem powyżej 30 dni wyniósł odpowiednio 11,8 procent i 11,9
procent.
Co grozi naszym bankom? Niższe zyski - instytucje nie udzielają już
tak chętnie kredytów, a ich koszt rośnie. Ale czy klienta banku
obchodzi ile zarabia jego prezes? Grunt, że bankructw nie będzie -
historia Lehman Bros. nie powtórzy się w Polsce.
2. Polacy nie żyją ponad stan - przeszkodził nam kryzys
W przeciwieństwie do Amerykanów czy Brytyjczyków, nie żyjemy ponad
stan. Nie zaciągamy kilku kredytów na raz dzięki plastikowemu
pieniądzu, nie kupujemy domów na które nas nie stać. Wystarczy
spojrzeć na liczby: szacuje się, że dług publiczny w tym roku w USA
wyniesie prawie 10 bln dolarów, czyli 67,5 proc. PKB. W Polsce
relacja ta ma wynosić ok. 44 procent. Tu widać zasługę kryzysu
finansowego - gdyby nie on, prawdopodobnie szli byśmy właśnie w tę,
złą, stronę.
3. PKB Polskie będzie rozwijać się prawie 6-krotnie szybciej niż
Eurolandu
Dwa dni temu Międzynarodowy Fundusz Walutowy obniżył prognozę
wzrostu PKB dla całego świata na 2009 rok. Oberwało się wszystkim,
także Polsce. Wciąż jednak nasza gospodarka będzie rozwijać się w
tempie 3,8 procent. Prognozy dla strefy euro mówią o 0,6 proc. a dla
USA 0,4 procent.
Zagrożeniem w tym przypadku jest spadek popytu w krajach do których
eksportujemy towary. W tym przypadku kryzys nas dosięgnie, jednak do
krachu w Polsce nam daleko.
4. Popyt wewnętrzny - zarabiamy więcej, pracy jest pod dostatkiem
Popyt wewnętrzny jest głównym motorem naszej gospodarki. Wydajemy
coraz więcej, ale też zarabiamy coraz więcej. Stopa bezrobocia w
sierpniu wyniosła 9,4 procent, a średnia pensja 3165 złotych.
To jakis debil napisal? Jak mozna to bylo puscic do druku? NIE
KUPUJEMY DOMOW NA KTORE NAS NIE STAC. jaja sobie robia?? Czy Polaka
zarabiajacego 5 tys netto (8500 brutto) stac na kredyt na 30 lat???
NIE!!!! Dlkaczego NIE to zobaczycie juz za chwile. Na razie frank
zyskal do zlotowki w ciagu ostatniego tygodnia "tylko" 12%.
Poczekajmy kolejny tydzien.
Pozdrawiam
Ps.
Skoro PKB w Polsce ma byc 6 razy wyzsze niz w Unii to po jaka
cholere pchac sie do Euro??