agnieszka3201
07.05.14, 09:21
Dla Prusa chlebem powszednim jest seks i beztroska. Deserem, chcąc nie chcąc, obligatoryjne, wszechobecne i nadzwyczaj absurdalne pytanie o relację z „tym” Prusem, który ostatecznie wcale się tak nie nazywał. Nie jest to jednakże jedyna niemożliwa rzecz przewijająca się przez losy Macieja. Relatywny spokój hedonisty zaburzyło bowiem, nomen omen, Ruchanko. A dokładniej – Ruchanko Dolne i jego luksusowy hotel, w którym to mężczyzna miał szukać ukojenia i siły do napisania książki podsumowującej cztery dekady jego życia. Jedna przypadkowa, wręcz oślepiająco piękna kobieta, jedno niespodziewane i niedokończone działanie pod kołdrą i życie Macieja w ciągu kilku minut obróciła się o dobre sto pięćdziesiąt stopni. Hotel przepadł, a wraz z nim spokój i szansa na zaspokojenie najbardziej podstawowych potrzeb. Jego miejsce zajęły pościgi, trupy i ucieczki, ale tak to już jest, gdy męski instynkt zdobywcy da się omotać tajnej agentce, której po cudnych piętach drepczą wściekli Norwegowie, nazbyt ciekawscy Niemcy, wywiad własny, wieśniacy z przepotężnym bimbrem i Bogurodzicą na ustach oraz smoki z białego proszku.
autorzy365.pl/ksiazka/4259/losos-norwesko-chinski