Dodaj do ulubionych

Drodzy studenci medycyny

02.05.04, 12:41
Pomyślałam sobie, że może Wam coś pokażę. Zawód lekarza jest niezwykły. Bardzo
trudny, ogromna odpowiedzialność, ale i ogromna satysfakcja, kiedy się uda.
Na moim forum jest kilka wątków, które - sądzę - warto byłoby przeczytać.
szczególnie polecam je studentom wydziałów lekarskich.

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=11550463
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=11503191
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=11734177
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11916&w=11733978
To bardzo nieprzyjemne zobaczyć jak jest po drugiej stronie.
Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • avvg Re: Drodzy studenci medycyny 26.08.04, 17:47
      Widzisz, Aga, zero reakcji.
      Oni po prostu będą tacy sami, bo gdyby mieli przed ocyzma coś więcej niż tylko
      pacjenta jako jednostkę chorobową, to jakoś by zareagowali. Widać to już na
      praktykach.
      • diastema Re: Drodzy studenci medycyny 27.08.04, 14:42
        bo cokolwiek napiszemy bedzie to banalne.dla mnie pacjent to czlowiek ale byc
        moze jestem jedyna znajomi sie smieja ze ze mnie taki doktor judym....
      • aurea_anima Re: Drodzy studenci medycyny 29.08.04, 18:58
        A co wg ciebie powinnam odpisac?ze zaczynam studia iboje się myślec o tym jak
        wygląda praca lekarzy w Polsce i mam nadzieje ,ze mnie będzie stać na tą
        prawdziwą miłość do ludzi, kiedy podejmę może za te pare lat prace w szpitalu?
        I, ze bardzo chcialabym czuć za kilka lat, to co czuję teraz, że chce pomagać
        budzacym się do życia małym istotkom?
        czy moze ze prawie płakalam czytając te wątki już dużo wcześniej?
        • agablues Re: Drodzy studenci medycyny 02.09.04, 18:30
          jednak cos ruszyło. Ważne, żeby pozostało na dłużej. Bardzo smutno jest
          przekonywac się na własnej skórze jak zły jest nasz system kształcenia lekarzy.
          ja wiem, ze stresy, ze to trudne, odpowiedzialne, że nie można umierać z każdym
          pacjentem.
          Miałam to szczęście, że moja córeczka umarła w domu, nie w szpitalu. Mielismy
          więcej czasu niz 15 min na pożegnanie się, nie leżała w brudowniku przepisowych
          dwóch godzin, nie miała sekcji. my mieliśmy szczęście. ale jak pomyślę o tych,
          którzy nie mieli.
          zaczynam swoją własną krucjatę. walka z próchnicą juz mi nie wystarcza. Zacznę
          od neonatologa, który z lubością odmieniał we wszystkie strony "cechy dysmorfii"
          mojej córeczki. do innych nie mam większych zastrzeżeń, ale powiem im, że na
          moim forum mogą zobaczyć drugą stronę. Może zobaczą pacjentów - ludzi, a nie
          zespoły chorobowe i ciekawe przypadki.
          wam życzę lepszego systemu kształcenia. mam nadzieję, że nauczą Was jak
          przekazywać pacjentom bardzo złe wiadomości. To może pomóc również Wam, bo Wy z
          jednej strony musicie umieć się zdystansować, a z drugiej - cały czas byc
          również ludźmi i widzieć ludzi. Polecam Wam wolontariat ( np przez wakacje) w
          hospicjach - tam można się dużo nauczyć. Dr Szymkiewicz - Dangel, żona dra
          Tomasza Dangla - założyciela Warszawskiego Hospicjum dla Dzieci mówi, że każdy
          lekarz choc raz powinien przyjść na spotkanie grupy wsparcia dla rodziców w
          żalobie. Moja znajoma dodaje, że każdy ginekolog - połoznik powinien odbyc
          obowiązkowy staż w jakims ośrodku dla dzieci z porażeniem mózgowym, w ktorym
          przynajmniej 50 % dzieci zostało "zepsutych" przez ignorancję lekarzy.
          ja mam szczęście - ja tylko leczę zęby. Wasza odpowiedzialność jest większa, a
          wcale nie jesteście na to przygotowywani. Pozdrawiam Aga
    • alyna Re: Drodzy studenci medycyny 02.09.04, 20:51
      Wlasnie dlatego jestem na medycynie. Chcialabym udowodnic, ze nie wszyscy
      lekarze sa tacy z jakimi ja mialam do czynienia. Zanim zaczelam studia lekarzy
      nie znosilam, wydawali mi sie zamknieta kasta, ktora czlowieka ma daleko
      gdzies. Dobrze ze sa na swiecie lekarze z powolania. Oby tylko tacy byli.
    • dradam1 Re: Drodzy studenci medycyny 17.09.04, 12:52
      radze tez zagladnac pod :

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13344&w=12210698
      Medycyna, zwlaszcza ta dobrze wykonywana jest taka bardzo specyficzna mieszanka
      ogromnej wiedzy, ogromych mozliwosci "technicznych" i ogromnego , czulego,
      serca.


      Jak ktoregos z tych skladnikow zabraknie to powstaje cos co moze nawet i
      medycyne przypomina, ale w gruncie rzeczy nia nie jest.

      Wiedzy mozna sie nauczyc, mozliwosci technicznych w POlsce niewiele istnieje, a
      serce ?

      "Pacjent moze umrzec, ale nie powinien stracic wiary w swego lekarza".


      Pozdrawiam


      dradam
      • dr_tusia Re: Drodzy studenci medycyny 27.09.04, 11:35
        Tak, nareszcie ktos poruszyl to, o czym mysle od 5 lat, studiujac medycyne i
        patrzac na moich kolegow... Nauczyc sie przekazywc trudne wiadomosci... Wcale
        nas tego nie ucza- niczego, co laczy sie z pacjentem. Sama czytam książki z
        zakresu psychologii, sama staram sie przemyslec i wypraktykowac to i owo. I
        ciesze sie niezmiernie i mam satysfakcje, gdy pacjent po krotkiej rozmowie
        mowi "dziekuje, oby pani sie nigdy nie zmmienila, oby wiecej takich lekarzy"
        itp. Nie pisze tego, by sie chwalic, ale by zasygnaliowac, ze nikt nie
        kontroluje sposobu, w jaki student z pacjentem rozmawia, w jaki sie zachowuje,
        nikt nie wywala z zajec na klinice za glupie komentarze, idiotyczne usmieszki,
        niewlasciwe slowa... A to przeciez sa nasze najgorsze grzechy, nie to, ze
        pomylilismy klirens kreatyniny wg Kokota!! Egzaminy tez nie służą dobieraniu
        ludzi wg serca, bo jak tu znac studenta, gdy mu sie robi testy??? Ludzie, testy
        z medycyny, przeciez to paranoja! Test wyboru, punkt wiecej czy mniej decyduja,
        czy ktos zda czy nie- ale to, jakim ten ktos jest czlowiekiem, co soba
        reprezentuje- to nie ma znaczenia, nasza kadra nawet tego nie wie i nie szuka
        tej wiedzy!! Tworzy sie lekarzy-encyklopedie i dlatego tak to potem wyglada
        koszmarnie...
        I jest cos jeszcze- czlowiek, ktory nie ma zadnych pozazawodowych rozwijajacych
        pasji, ktory nie jest wrazliwy na nic, ktory nie obcuje z ludzmi /mowie o
        bliskim obcowaniu, przyjazniach, zaufaniu, nie o wspolnym piwku w "Peanie"/-
        ktos taki nigdy nie wslucha sie w pacjenta, bo nie umie i nie czuje potrzeby
        zatrzymania sie nad drugim czlowiekiem.
        Wiem, ze zaraz zostane tu wyklęta, wsrod kolegow po fachu nie mam wielu
        bliskich znajomych, a tych, ktorych mam, poznalam na neutralnym, pozazawodowym
        gruncie. Wiem, ze to, co pisze, nie znajdzie zrozumienia u większosci- i wcale
        mnie to nie dziwi, bo po 5 latach studiow mam juz obraz naszego srodowiska. Ale
        moze znajdzie sie choc jedna osoba, ktora zrozumie i zareaguje pozytywnie- a to
        juz duzo. To juz wielu wiecej pacjentow ufających- w przyszłości.
    • agablues Re: Drodzy studenci medycyny 29.09.04, 00:06
      w imieniu zaprzyjaźnionej z naszym forum Reszki zapraszam do <a
      href="https://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23357"target="_blank"> Dyżurki
      </a> :-)
      • agablues Re: Drodzy studenci medycyny 29.09.04, 00:09
        buuu, link mi nie wyszedł, jesli ten wyjdzie, proszę admina o wykasowanie postu
        powyżej

        w imieniu zaprzyjaźnionej z naszym forum Reszki zapraszam do <a
        href="https://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23357"target="_blank"> dyżurki</a>

        :-)
        • agablues Re: Drodzy studenci medycyny 29.09.04, 00:10
          nie chce wyjść trudno
          Forum Dyżurka forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23357

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka