Dodaj do ulubionych

drugi kierunek studiów - językowe

23.04.11, 12:56
Cześć, chciałabym się was poradzić.
Kończę właśnie studia magisterskie na pewnym, dość dobrym kierunku. Pracę już mam (w zawodzie, wykorzystuję i rozwijam swoją wiedzę ze studiów więc trafiło mi się idealne). Zastanawiam się nad podjęciem od października dodatkowych studiów zaocznych, językowych. Język angielski w biznesie ewentualnie język niemiecki.
Nie chcę w przyszłości uczyć języka, nie zależy mi na hiperperfekcyjnej znajomości języka. Zależy mi aby w przyszłości być dużo bardziej atrakcyjnym kandydatem na pracownika. Obecnie wymienione języki znam na poziomie B2 i B1. Na początek jest to wystarczające, w pracy rozwijam swój angielski bo z niego często korzystam, jednak myślę, że studia by rozwinęły moją znajomość języka jeszcze bardziej.
Niby są kursy językowe - chodziłam kilka razy do różnych szkół językowych - niewiele im się udało mnie tam nauczyć.

Co sądzicie o takiej inwestycji? W który język teraz lepiej inwestować? Czy może pójść jeszcze w inną stronę - język hiszpański?
Obserwuj wątek
    • Gość: Tawananna* Re: drugi kierunek studiów - językowe IP: *.adsl.inetia.pl 23.04.11, 13:25
      Myślę, że w Twoim przypadku zaoczne studia językowe nie mają sensu. Na studiach zaocznych szalenie trudno jest nauczyć się języka (zajęcia są za rzadko i jest ich zbyt mało), nie brak za to przedmiotów, które nie bardzo Ci się przydadzą (choć mogą oczywiście być interesujące).

      Moim zdaniem - zdecydowanie jednak kurs językowy albo lekcje indywidualne, do tego dużo pracy własnej. Jeśli kursy do tej pory niewiele Ci dawały, to albo miałaś pecha do nauczycieli, albo ograniczałaś się do chodzenia na zajęcia.

      Optymalne są zajęcia zorganizowane np. dwa razy w tygodniu plus obowiązkowo codziennie min. godzina pracy własnej. Na poziomie B1/B2 spokojnie możesz już zabierać się za czytanie prasy ogólnej i branżowej, oglądanie filmów, słuchanie radia itd. Jak sama piszesz, nie musisz być hiperpoprawna (czego wymaga się na studiach językowych) - podejrzewam, że osłuchanie i "oczytanie" się z językiem plus poszerzenie słownictwa będzie w Twoim przypadku najlepsze.

      Co do wyboru języka - to już zależy od Twojej branży i miejsca zamieszkania. Moim zdaniem lepiej najpierw opanować angielski i niemiecki na C1, a potem brać się za kolejne języki.
      • siata2 Re: drugi kierunek studiów - językowe 23.04.11, 13:34
        Praca własna - trochę brak mi samodyscypliny. Czytam książki po angielsku, seriale oglądam z angielskimi napisami zamiast z polskimi - trochę to pomaga, ale nie potrafię się zmusić do regularnej nauki - tydzień dwa się udaje a potem idzie w zapomnienie.

        Jeżeli kurs to tylko w weekendy - w tygodniu niestety (ze względu na charakter pracy - wyjazdy) odpada regularne chodzenie. Poza tym wieczory wolę przeznaczyć na jakiś fitness czy basen.

        Wiem, że studia by mnie jakoś bardziej zdyscyplinowały - stąd pomysł na studia.
        • Gość: Tawananna Re: drugi kierunek studiów - językowe IP: *.adsl.inetia.pl 23.04.11, 13:54
          W takim razie - kurs w weekendy plus praca własna. Wierz mi, studia językowe w Twoim przypadku naprawdę nie mają sensu. Duża inwestycja finansowa, a do tego masa niepotrzebnej roboty (masz ochotę bawić się w pisanie licencjatu? zaliczać jakieś filozofie, językoznawstwa itd.?), której bez samodyscypliny wykonać się nie da.

          Studia zaoczne wymagają ogromnej pracy własnej. Studentów nikt nie dyscyplinuje - muszą dyscyplinować się sami. Jeśli nie potrafisz zmusić się do regularnej nauki, nic z tego i tak nie wyjdzie.

          A nauka języka wymaga jeszcze więcej dyscypliny - bez systematyczności postępy będą powolne. Zrób sobie postanowienie, że do września będziesz codziennie uczyła się przynajmniej pół godziny - godzinę (z wyj. ew. tygodnia w wakacje). Zobacz, czy będziesz zadowolona z postępów, i podejmij wtedy decyzję o ew. studiach.
            • kazjenka Re: drugi kierunek studiów - językowe 23.04.11, 18:33
              Zgodzę się z poprzednikami. Poza tym jeśli ktoś idzie na filologię po to, żeby się nauczyć języka, to jest znak, że powinien dać sobie z tym spokój. 60-70% zajęć na filologii to przedmioty literaturoznawcze, językoznawcze i kulturowe, zajmujące bardzo często więcej czasu i energii niż sama nauka języka. Odpowiedz sobie na pytanie, czy lubisz czytać na tyle, żeby poświęcać wieczory na czytanie literatury staroangielskiej.
    • mysterious1988 moze mgr? 23.04.11, 16:32
      Moze od razu poszlabys na studia mgr? Wiele uczelni oferuje przyjecie na studia II stopnia pod warunkiem zdania egzaminu na poziomie b2. Na magisterce nie ma literatury, filozofii itd lecz przedmioty typowo specjalizacyjne. A i motywacja wieksza, bo szybko trzeba nadrobic te 'stracone' 3 lata ;-)
      • Gość: Tawananna* Re: moze mgr? IP: *.adsl.inetia.pl 23.04.11, 17:09
        W sytuacji autorki to kiepskie rozwiązanie, bo na studiach mgr zajęć praktycznych z języka jest jeszcze mniej - nawet na dziennych jest ich jak na lekarstwo. To dobry sposób, żeby szybko zdobyć mgr filologii, ale nie - na nauczenie się języka. A przedmioty "typowo specjalizacyjne" to bardzo często nic innego, jak literatura/językoznawstwo na wyższym poziomie, często w formie zajęć monograficznych.

        Swoją drogą, uczelnia, która wymaga poziomu B2 na tym etapie, do najlepszych nie należy - absolwent licencjatu powinien znać język na poziomie C1 (co może być trudne w przypadku egzotycznych filologii od podstaw, ale na filologiach "kontynuacyjnych" jest standardem).
        • siata2 Re: moze mgr? 23.04.11, 17:50
          I dokładnie tak jest. Uczelnia o której myślę przyjmuje na studia II stopnia absolwentów innych kierunków jeśli przedstawią jakieś zaświadczenie znajomości języka na poziomie C1.

          Poza tym, mam świadomość, że mam pewne "ubytki" z przeszłości i wrzucenie na głębiny nie naprawi ich tylko ewentualnie nauczy jak przeżyć aby nie potrzebować uzupełnienia tych ubytków. A chyba nie o to chodzi...
          • Gość: Tawananna* Re: moze mgr? IP: *.adsl.inetia.pl 23.04.11, 18:41
            > ewentualnie nauczy jak przeżyć aby nie potrzebować
            > uzupełnienia tych ubytków. A chyba nie o to chodzi..

            Można przekornie stwierdzić, że o to chodzi w posługiwaniu się językiem obcym ;) (pomijając osoby, które muszą posługiwać się językiem niemalże bezbłędnym). Jeśli używam wielu parafraz, bo moje słownictwo jest raczej słabe, to w zasadzie jest to właśnie taka "strategia przeżycia". I wielu osobom o całkiem przyzwoitej znajomości języka potrzeba nie tyle masy słówek czy wyszlifowanej do perfekcji gramatyki, tylko dobrych strategii komunikacyjnych.

            A wracając do tematu: będę się powtarzać, ale moim zdaniem studia naprawdę nie są najbardziej efektywną opcją w Twoim przypadku. Poszukaj porządnego kursu.
        • mysterious1988 Re: moze mgr? 26.04.11, 07:01
          Pewnie masz rację, ale są przecież filologie nieegzotyczne od postaw - mój kolega studiuje filologie rosyjską od postaw na UJ i po trzech latach właśnie jest na poziomie B2. Drugi skończył mgr z filologii angielskiej na kontynuacji z oceną bdb /Uni Wrocławski/ (a więc wg Ciebie powinien być na C2), a po przyjeździe do Anglii na wakacje miał duże problemy komunikacyjne - więc C2 na pewno nie miał. Myślę, że wymaganie poziomu C2 po studiach magisterskich to przesada - często przebywam w Wielkiej Brytanii i śmiało mogę powiedzieć, że z 30% Anglików jest na poziomie B2. ;-) Wielu z nich nie potrafi nawet poprawnie pisać. Teraz pytanie czy założycielka wątku chce dobrze opanować język (więc rozmawiać swobodnie bez karygodnych błędów) czy znać pięknie literacki język nikomu niepotrzebny.
          Będę się upierać, że ta mgr to dobry pomysł. Przecież nie musi skończyć tych studiów z oceną bdb - ważne, aby poszerzyła słownictwo i pobyła z językiem.
          • Gość: siata2 Re: moze mgr? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.11, 17:33
            Mgr na pewno odpadają.
            aby się dostać na studia II stopnia bez licencjatu z fil. ang trzeba mieć:
            * dyplom licencjata (nie mam, a magistra będę bronić w październiku - ze względów osobistych nie mogę w lipcu)
            * wymagana jest znajomość języka na poziomie C1 - jakbym miała C1 to nie chciałabym się już uczyć dalej. Mam B2.
          • Gość: Tawananna* Re: moze mgr? IP: *.adsl.inetia.pl 07.05.11, 19:00
            Przyznam szczerze, że nie bardzo wiem, jak mgr filologii angielskiej może mieć problemy z komunikowaniem się w języku angielskim (pomijając np. kwestię przystosowania się do silnego lokalnego akcentu). (Tzn. mogę to sobie wyobrazić i niestety znam nawet takie przykłady, ale IMHO nie powinno tak być - takie osoby nie powinny zdać egzaminu praktycznego z języka.)

            Poziom B2 po trzech latach nauki języka od podstaw na filologii (czyli z założenia baaardzo intensywnie) właśnie w przypadku języka "nieegzotycznego", jakim jest np. rosyjski, wydaje mi się nieszczególnym osiągnięciem.

            Sama doszłam do B2 w trzy lata od pierwszego kontaktu z językiem. Język był co prawda stosunkowo łatwy, zwłaszcza na tym poziomie (hiszpański), ale moja nauka to nie był nawet ułamek pracy, jaką wkładają w język studenci filologii - ot, dwa lata zajęć na uczelni (przyznaję, całkiem niezłych, 2x1,5h tygodniowo). Praca własna "w międzyczasie" (ale bez szaleństw). Rok przerwy w zajęciach (niestety). Potem miesiąc pobytu w Hiszpanii na kursie językowym, a po powrocie miesiąc bardzo intensywnej pracy własnej tuż przed podejściem do certyfikatu językowego (B2 właśnie, zdany z duuużym zapasem; nawet żałowałam, że nie było możliwości zdawania C1). Zdolności językowe - może trochę powyżej przeciętnych.
    • Gość: gość Re: drugi kierunek studiów - językowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.11, 02:29
      Dla pracodawcy nie będziesz ciekawszym pracownikiem, bo zrobisz studia językowe. Tam oprócz języka obcego (z którego zajęcia czasem ma się jedno konwersatorium w tygodniu) ma się napakowane masę zajęć typu literatura, historia, geografia danego kraju, kompozycja wypowiedzi pisemnej, łacina itp. Będziesz mieć masę ,,wypełniaczy", a mało języka i to raczej studia dla przyszłych nauczycieli i lektorów szkół językowych. Zresztą na takich studiach jest dosłownie więcej do wykucia na pamięć niż np. na studiach prawniczych, a zapewniam, że tam jest dużo do wyrycia na pamięć. Osobie postronnej może się wydawać, że na studiach językowych nie jest ciężko, ale to błąd, bo studia językowe są naprawdę ciężkie. Poszukaj dobrej szkoły językowej z angielskim biznesowym, ewentualnie weź sobie korepetycje z angielskiego i zdaj egzamin na jakiś certyfikat. Ciekawymi językami są francuski, hiszpański, może być rosyjski. Z tego co wiem, to teraz ciekawszym pracownikiem jest osoba znająca jakiś rzadszy język (ja coraz częściej spotykam się z firmami, które chcą zatrudniać ludzi np. z biegłą znajomością języka czeskiego, ukraińskiego, rosyjskiego itp.). Ale zobacz jaki język jest potrzebny w Twojej branży i wykup sobie dobry kurs języka biznesowego albo pójdź na korepetycje, bo na studiach językowych jest mało języka, a masa wypełniaczy
      • Gość: gość Re: drugi kierunek studiów - językowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.11, 02:32
        Dodam, że moja mama skończyła studia językowe i okazało się, że wielu rzeczy nie umiała, na studiach nauczyli średniej ilości słownictwa i jak ktoś po studiach językowych chciałby umieć słownictwo biznesowe, medyczne itp., to musiałby się jeszcze douczać, bo na studiach uczą podobnych rzeczy jak w liceum na lekcjach angielskiego czy niemieckiego, a do tego jest masa wypełniaczy.
        • Gość: Tawananna* Re: drugi kierunek studiów - językowe IP: *.adsl.inetia.pl 24.04.11, 08:17
          Przy całym moim krytycznym podejściu do studiów filologicznych, nie mogę się z Tobą do końca zgodzić. Dobrych studiów filologicznych nie da się przejść bez opanowania masy nowego słownictwa. Na dobrych studiach filologicznych - zwłaszcza specjalnościach tłumaczeniowych - są podstawy słownictwa biznesowego, medycznego, prawnego itd. (oczywiście nie kończy się z opanowaną całością słownictwa medycznego, ale czegoś takiego trudno było nawet oczekiwać). Tak, studenci uczą się "podobnych rzeczy jak w liceum na lekcjach angielskiego czy niemieckiego": czytania, mówienia, słuchania, pisania. Tyle że w większym zakresie i na o wiele wyższym poziomie. A zajęć językowych jest więcej niż jedne tygodniowo, z wyjątkiem może ostatniego roku/semestru studiów magisterskich.
            • simply_z Re: drugi kierunek studiów - językowe 24.04.11, 13:17
              prosty przyklad moja kolezanka studiuje pewna filologię skandynawską..
              jest w tym momencie na 3 r. ,a z zajec stricte dotyczacych tego jezyka miala moze 3 przedmioty.
              reszta to typowe zapychacze,ktore tak naprawde niewiele wnoszą.
              jesli ktos chce sie nauczyc dobrze jezyk -niech zainwestuje w dobry kurs jezykowy ,kontakt z nativami oraz pobyt w danym kraju.
              może na linwistyce jest lepiej ale to już powinien sie wypowiedziec specjalista.
              dodam ,że moja sisotra jest filologiem wiec co nieco wiem:)
            • Gość: Tawananna* Re: drugi kierunek studiów - językowe IP: *.adsl.inetia.pl 26.04.11, 00:14
              Trudno odpowiedzieć na to pytanie jednym zdaniem, więc (chaotycznie) kilka myślników - postulatów, skojarzeń, pomysłów itd. (bardzo ogólnie - na każdy z tematów można by napisać wypracowanie ;)).

              - niekiedy przydałby się większy nacisk na realioznawstwo, wiedzę o systemie edukacyjnym, prawnym, mediach itd. danego kraju,
              - integralną częścią programu studiów powinny być zajęcia tłumaczeniowe - przynajmniej 1-2 semestry ćwiczeń z tłumaczenia pisemnego z kilkoma zajęciami pozwalającymi min. na pierwszy kontakt z tłumaczeniem ustnym; również: jakieś podstawy wiedzy o tłumaczeniu,
              - w programie studiów powinno być miejsce na semestr zajęć z kultury języka polskiego gdzieś pod koniec studiów,
              - zajęć praktycznych nigdy nie za wiele...
              - można byłoby wprowadzić, oprócz specjalności zawodowej, specjalizację "akademicką" (językoznawstwo/literaturoznawstwo) - więcej zajęć z jednej dziedziny, nieco mniej z drugiej,
              - cały czas za mało studentów wyjeżdża za granicę w ciągu studiów - niektóre uczelnie poza Polską wprowadziły już obowiązkowy semestr/praktyki za granicą i to może być dobry kierunek (choć oczywiście od strony finansowej wygląda to na razie niewesoło),
              - poziom niektórych filologii jest niestety bardzo słaby - na pewno są absolwenci, którzy kończą licencjat z poziomem poniżej C1 i mgr poniżej C2... (nawet filologie "kontynuacyjne"!)
              - filologiom bardzo zaszkodził system 3+2, zwłaszcza w przypadku filologii z nauką języka od podstaw.
    • Gość: Kate Re: drugi kierunek studiów - językowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.11, 23:05
      Mam podobny dylemat jak koleżanka :) I tak zastanawiam się czy kursy językowe to faktycznie taki dobry wybor. Sama ukończylam ich sporo, ale żeby dojść od poziomu B1 do poziomu np. C1 i zdobyć certyfikat, to trzeba przejść długą drogę, więc wydaję mi sie, że koszta byłby zbliżone do studiów zaocznych. Druga sprawa, czy dla pracodawcy naprawdę istotniejsze są ukończone kursy (i ewentualne ceryfikaty) niż drugi fakultet, który w tym przypadku jest (z reguły) rzeczywistym potwierdzeniem znajomości języka?
      • Gość: Tawananna* Re: drugi kierunek studiów - językowe IP: *.adsl.inetia.pl 26.04.11, 00:20
        > I tak zastanawiam się czy kursy językowe t
        > o faktycznie taki dobry wybor. Sama ukończylam ich sporo

        Osobiście stawiałabym na naukę własną, wspomaganą kursami/konwersacjami/korepetycjami. Wymaga to sporo samodyscypliny, ale daje efekty i jest najtańszym rozwiązaniem. Przy pierwszym języku obcym - ciężka sprawa, ale już przy drugim może być bardzo skuteczne.

        > wydaję mi sie, że koszta byłby zbliżone do studiów zaocznych.

        Trzeba byłoby faktycznie usiąść i wszystko policzyć. I nie należy zapominać, że czas to pieniądz - moim zdaniem dla osoby, która potrzebuje tylko i wyłącznie bardzo dobrej znajomości języka, studia filologiczne są po prostu stratą czasu.

        > czy dla pracodawcy naprawdę istotniejsze są ukończone kursy (i ewentualne cery
        > fikaty

        Czy istotniejsze - to zależy zwykle od pracodawcy. Jeśli znajomość języka jest na danym stanowisku pracy naprawdę kluczowa, zazwyczaj i tak zostanie sprawdzona w postępowaniu rekrutacyjnym. Ukończone kursy raczej nie są szczególnie istotne (to nie sztuka ukończyć kurs w szkole językowej), ale już certyfikaty - jak najbardziej, i są one najbardziej obiektywne i porównywalne.
          • tawananna @ simply_z 07.05.11, 21:06
            Trzeba byłoby przede wszystkim sprawdzić program studiów. Zaglądałam na stronę i niestety podają tam tylko "wybrane przedmioty", nie mówi to niestety nic.

            Ogólnie rzecz biorąc, studia miałyby IMHO dla Ciebie sens, gdyby było dużo praktycznych zajęć tłumaczeniowych. Jeśli przeważałaby typowa teoria przekładoznawstwa albo typowe zajęcia językowe - to raczej nie decydowałabym się na coś takiego.

            Jeśli uda Ci się znaleźć program studiów, podrzuć - postaram się pomóc.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka