Dodaj do ulubionych

PRZYSZLI LEKARZE-JEDZIECIE, CZY ZOSTAJECIE?

24.09.04, 19:14
Mam pytanie. Czy ktoś myslał z was o wyjezdzie za granicę do pracy na stałe
lub na kilka lat?Co robicie w tym kierunku?Myslicie,że łatwo jest dostać
pracę poza granicami Polski zaraz po stażu?
Szczerze mówiąc, myślałam o tym żeby wyjechać.Czy praca i totalny wyzysk za
800 zł. to przyszłość w naszym kraju?A jeżeli "wszyscy" wyjedziemy, to kto
będzie leczył tych co tu zostaną?Znacie kogoś komu się udało znależć pracę za
granicą w Naszym zawodzie, jeżeli tak to napiszcie jak sobie radzą i jak tam
jest. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • omissis_iocis Re: PRZYSZLI LEKARZE-JEDZIECIE, CZY ZOSTAJECIE? 29.09.04, 23:08
      Tak ,mysle o wyjezdzie i to bardzo powaznie..jeszcze tylko staż ...
      Co do tego kto zostanie, co ja sie bede martwic,o nas sie tu nie martwi nikt..6
      lat harówy i wyrzeczeń, a pózniej Ci dadza 800zl i sie ciesz ,ze masz etat..Co
      to za kraj?? nie myslslam ,ze nic sie nie zmieni przez te 6 lat,ale tu sie
      pomylilam-zminilo sie ,ale na gorsze..

      Pozdrawiam
      • myszunia9 Re: PRZYSZLI LEKARZE-JEDZIECIE, CZY ZOSTAJECIE? 30.09.04, 13:51
        Hej.ja tez zastanawiam sie nad wyjazdem.Boje się jednak , że gdy mój rocznik
        skończy staż już nikt nas nie bedzie potrzebował , bo to za 4 lata.Myśl, ze
        można pracowac za marne grosze, brac tyle dyżurów ile sie da, stracic zdrowie,
        zaniedbać rodzinę - to wszystko przemawia za tym , że w naszym "kochanym "
        kraju nic sie nie zmieni i wyjazd to jedyna szansa na lepsze życie.
        • omissis_iocis Re: PRZYSZLI LEKARZE-JEDZIECIE, CZY ZOSTAJECIE? 30.09.04, 17:08
          Mysle,ze tylu lekarzy,ilu jest potrzebna w innych krajach,az tak szybko
          nie 'naprodukujemy'..i mimo wszystko tak wielu nie wyjeżdza..ale co roku
          medycyne konczy okolo 2000osob w Polsce,tylko 700 robi specjalizację..nie wiem
          co robi reszta?to mnie zastanawia,wyjechała na razie garstka..
          Takze spokojnie jeszcze zdążysz;-)przez te lata mozesz sie nauczyc
          jezyka,chociaz angielskiego-warto...
          I niestety przez 4 lata system pracy sie nie zmieni,ja juz o tym myslalam6 lat
          temu-przed zdawaniem na studia.Szkoda,ze tak jest,ale jak nawet ktos by chcial
          to za 800zl nie da rady wyżyc..;-((
    • drpawelek Znam sporo osob, ktorym sie udalo. 30.09.04, 15:22
      Witam Kolezanki i Kolegow! Sa dziesiatki osob, ktorym sie to udalo. Europa jest
      chyba otwarta. USA stanowia wieksze wyzwanie, wymagaja wiecej wysilku, ale
      mozna tutaj osiagnac wlasciwie wszystko. Polecam i zachecam. Nalezy zaczac o
      tym myslec juz na ostatnich latach medycyny. Po stazu nie bedziecie mieli juz
      na to czasu ani ochoty.
      Pozdrawiam wszystkich!
      • zamysza Re: Znam sporo osob, ktorym sie udalo. 01.10.04, 00:59
        USA...właśnie...powoli zapełnia się moja półka na książki do USMLE:) W wakacje
        zrobiłam histologię, a teraz będę zakuwać na dwa fronty i dużo się modlić, bo
        szykuję się na step1 po 3 roku (zaczęłam 2). Chętnie poznam kogoś kto ma
        podobne plany:) Nie wyobrażam sobie życia w Polsce, tym bardziej, że nie jestem
        z rodziny lekarskiej. Pewnie skończyłabym jako farmaceutyczny intruz, bo nie
        stać mnie na 5 letni wolontariat:(
        Pozdrawiam zdesperowanych i wytrwałych!
        • myszunia9 Re: Znam sporo osob, ktorym sie udalo. 01.10.04, 14:01
          Czy mogłabyś mi wytłumaczyć, co oznacza ten skrót o którym napisałaś?Gdzie
          studiujesz, czy na twojej uczelni masz możliwosc zrobienia 2 lat w 1 rok . Będę
          wdzięczna za odpowiedz pozdrawiam .
          P.S.Jestem pełna optymizmu i wierzę , że nam wszystkim się uda.
          • zamysza Re: Znam sporo osob, ktorym sie udalo. 02.10.04, 03:30
            Skrót to United States Medical Licensing Examination, czyli potocznie
            nostryfikacja. Składa się to z 3 etapów, ale 2 wystarczą, żeby ubiegać się o
            rezydenturę, czyli specjalizację (z pensją ok.3 tys.$, a to dopiero początek:)
            1 obejmuje całą teorię i można go zdawać mając ukończone co najmniej 2 lata
            studiów ,a drugi kliniki ( są 2 części - teoretyczna i praktyczna), można do
            niego przystąpić po 5 roku. Egzaminy (z wyjątkiem praktycznego) są testowe.
            Można je poprawiać tylko, jeśli się nie zdało, jeżeli natomiast zdałaś ale
            kiepsko to już amen:( Do tych samych egzaminów podchodzą Amerykanie, więc
            niestety, trzeba uzyskać ponad przeciętny wynik. Jeżeli chcesz się dowiedzieć
            więcej polecam www.usmle.org Studiuję w Poznaniu, może da się tu załatwić 2
            lata za 1 zamachem, nie wiem, aż tak ambitna nie jestem:) Przymierzam się do 1
            etapu po 3 roku, bo po 2 nie dam rady. Również Cię pozdrawiam! Musi nam się
            udać, grunt to się nie poddawać i nie tracić zapału, bo wtedy wszystko
            przychodzi łatwiej:)
            • marekatlanta71 Re: Znam sporo osob, ktorym sie udalo. 06.10.04, 04:41
              Jako ze mam ostatnio w praktyce stycznosc z rezydentura w USA, chcialbym
              wyjasnic pare niescislosci:
              a) Sa 3 egzaminy zeby mozna bylo zaczac rezydenture:
              - USMLE 1
              - USMLE 2
              - CSA ktory ostatnio zmienil nazwe
              b) zeby ubiegac sie o wize H1-B pozwalajaca na rezydenture w USA, trzeba miec
              tez zaliczony USMLE 3
              c) innym rozwiazaniem jest wiza J, ale wymaga ona specjalnego papieru z
              polskiego Ministerstwa Zdrowia, a co gorsza po rezydenturze trzeba na kilka lat
              wrocic do Polski bez mozliwosci pracy w USA.
              d) egzaminy mozna poprawiac tyle razy ile sie chce, ale jako ze sa dosc
              kosztowne, to raczej nikt tego nie robi...
              e) bez dobrego angielskiego nie ma co marzyc o rezydenturze w USA
              f) zapieprz jest przerazajacy - pracuje sie 80 godzin tygodniowo oficjalnie, w
              rzeczywistosci znacznie wiecej
              g) pensje sa pomiedzy 32 tys a 45 tys USD rocznie, te wyzsze w osrodkach ktore
              przyjmuja WYLACZNIE studentow po amerykanskich uczelniach.
              h) dla obcokrajowcow szanse dostania sie sa na pediatrie, interne i medycyne
              rodzinna. Na reszte mozna probowac, ale szkoda pieniedzy
              i) sam proces szukania rezydentury odbywa sie raz w roku, wymaga zgromadzenia
              gory papierow i wydania majatku na rozeslanie dokumentow (ida elektronicznie,
              ale kosztuje to sporo)
              j) rezydenture zaczyna sie od 1 lipca
              k) bez pojawienia sie na kilku spotkaniach twarza w twarz nie ma co marzyc o
              zdobyciu miejsca. Oznacza to ze trzeba byc w USA conajmniej 2 miesiace - styczen
              i luty kiedy odbywaja sie interviews. Biorac pod uwage kilka lotow do roznych
              zakatkow kraju + koszt hoteli (te akurat czesto pokrywaja szpitale
              zapraszajace), samochodow i jedzenia moze byc to najpowazniejszy wydatek...
              l) zeby nie miec klopotow z rezydentura trzeba naprawde dobrze zdac USMLE2 - na
              wyniki USMLE 1 nie patrzy sie tak bardzo a CSA ma binarny wynik (zdal/nie zdal)

              Jezeli to Was nie zniechecilo do konca, to sluze rada w miare mozliwosci....




              zamysza napisała:

              > Skrót to United States Medical Licensing Examination, czyli potocznie
              > nostryfikacja. Składa się to z 3 etapów, ale 2 wystarczą, żeby ubiegać się o
              > rezydenturę, czyli specjalizację (z pensją ok.3 tys.$, a to dopiero początek:)
              > 1 obejmuje całą teorię i można go zdawać mając ukończone co najmniej 2 lata
              > studiów ,a drugi kliniki ( są 2 części - teoretyczna i praktyczna), można do
              > niego przystąpić po 5 roku. Egzaminy (z wyjątkiem praktycznego) są testowe.
              > Można je poprawiać tylko, jeśli się nie zdało, jeżeli natomiast zdałaś ale
              > kiepsko to już amen:( Do tych samych egzaminów podchodzą Amerykanie, więc
              > niestety, trzeba uzyskać ponad przeciętny wynik. Jeżeli chcesz się dowiedzieć
              > więcej polecam www.usmle.org Studiuję w Poznaniu, może da się tu załatwić 2
              > lata za 1 zamachem, nie wiem, aż tak ambitna nie jestem:) Przymierzam się do 1
              > etapu po 3 roku, bo po 2 nie dam rady. Również Cię pozdrawiam! Musi nam się
              > udać, grunt to się nie poddawać i nie tracić zapału, bo wtedy wszystko
              > przychodzi łatwiej:)
              • drpawelek Uzupelnienia 06.10.04, 19:25
                Marku, jest tutaj kilka niescislosci:
                1. Majac wize J-1 nie trzeba wracac (a przynajmniej jeszcze do niedawna nie
                trzeba bylo). Istnieja (istnialy?) mozliwosci uzyskania pracy w "underserved
                area" i otrzymania zielonej karty.
                2. Wysokosc pensji nie ma nic wspolnego z tym, czy dany osrodek przyjmuje tylko
                US graduates, czy FMGs. Generalnie, pensje w Nowym Jorku byly wyzsze niz w
                innych miastach, ale to wiazalo sie z wysokimi kosztami utrzymania. Zwykle w
                danym rejonie pensje sa podobne. Roznice moga dotyczyc dodatkow (np. dotowane
                mieszkania, posilki, pieniadze na konferencje). Na rezydenture nie idzie sie
                dla pieniedzy. Prestizowe miejsca placa wrecz mniej niz miejsca kiepskie.
                3. Nieprawda jest, ze wynik ze STEP1 ma mniejsza ange niz STEP2. Wiele miejsc,
                gdzie przyjmuje sie cudzoziemcow ma tak wielki wybor utalentowanych kandydatow,
                ze nie zapraszaja nawet na interview nikogo z wynikiem ponizej 90. Jezeli juz
                ktos postanawia zdawac USMLE, to powinien oba testy zdac jak najlepiej.
                4. Egzaminow nie mozna poprawiac, jezeli sie je zdalo (nawet z kiepskim
                wynkiem).
                5. Egzaminy sa w zasadzie testami z szybkiego rozumienia tekstu w jezyku
                angielskim. Wiedza medyczna jest ta sama.
                6. Do listy realnie osiagalnych specjalnosci dorzucilbym patologie i chirurgie
                ogolna (bo ta nie jest juz zbyt modna wsrod tubylcow)oraz rehabilitacje. Na
                inne czasmi mozna dostac sie posrednieo, po odbyciu pierwszego roku interny.
                7. Praca badawcza na uczelni moze otworzyc wiele drzwi, ale z reguly dopiero
                przy staraniu sie o fellowship, czyli podspecjalizacje (np. onkologie po
                internie). W ten sposob mozna sie dostac do najbardziej prestizowych miejsc.


                Pozdrowienia!
                • marekatlanta71 Re: Uzupelnienia 07.10.04, 02:38
                  > 1. Majac wize J-1 nie trzeba wracac (a przynajmniej jeszcze do niedawna nie
                  > trzeba bylo). Istnieja (istnialy?) mozliwosci uzyskania pracy w "underserved
                  > area" i otrzymania zielonej karty.

                  To prawda, ale oznacza to prace przez o ile pamietam 3 lata na jakiejs pipidowie
                  za grosze. Mozliwe ze bardziej oplaca sie wrocic do Europy (np. Anglii) na ten
                  czas...

                  > 2. Wysokosc pensji nie ma nic wspolnego z tym, czy dany osrodek przyjmuje tylko
                  > US graduates, czy FMGs.

                  Tak i nie. Dwa osrodki w tym samym miescie roznily sie prawie $10k rocznie. Ten
                  z lepsza pensja nie przyjmowal FMG.

                  > 4. Egzaminow nie mozna poprawiac, jezeli sie je zdalo (nawet z kiepskim
                  > wynkiem).

                  Absolutnie mozna. Niestety cala historia egzaminow a nie tylko ostatni idzie do
                  ewentualnego pracodawcy.

                  > 5. Egzaminy sa w zasadzie testami z szybkiego rozumienia tekstu w jezyku
                  > angielskim. Wiedza medyczna jest ta sama.

                  Tu sie zgadzam w 100%. Tzn. trzeba miec wiedze medyczna, ale podobnie jak w
                  TOEFLu liczy sie umiejetnosc szybkiego czytania i kojarzenia.


                  • drpawelek Re: Uzupelnienia 07.10.04, 15:35
                    Grosze? 120-150 tys.$ w Wisconsin albo na Florydzie to wiecej kasy niz 200000$
                    rocznie w Nowym Jorku. W dodatku w duzych i modnych miejscach zarobki sa
                    nizsze. Nie wiem ile dostaje sie w UK, ale nigdy nie uwieze, ze pierwsza i
                    dorywcza praca w Anglii jest lepiej platna.

                    Jesli chodzi o pensje rezydentow, to najnizsze sa dla pierwszakow - internow.
                    Pozniej z roku na rok rosna. W zaleznosci od stanu dochodza do tego potencjalne
                    zarobki z platnych dyzurow. W moim szpitalu byli goscie, ktorzy dorabiali
                    prawie druga pensje. A w tej chwili jako fellow (PGY-5) dostaje 1000$ za jeden
                    dodatkowy dyzur (15 godzin). Jako ze nie mam szczegolnych powodow, zeby sie
                    przemeczac, bo dzieci w domu nie placza, to dyzuruje tylko dwa razy w miesiacu.
                    A procz tego, do bardzo dobrego miejsca poszedlbym na fellowship bez pytania
                    sie o wysokosc placy, bo warto w siebie inwestowac.
                    • marekatlanta71 Re: Uzupelnienia 10.03.05, 13:22
                      Znajomy pracuje na pipidowie w okolicach Atlanty - zarabia < 100K, zapieprza 100
                      godzin tygodniowo i ma dosc.

                      Pensje dla rezydentow rosna, ale o grosze ($2-$3k rocznie). Rzeczywiscie
                      pieniadze z dyzurow pozwalaja calkiem niezle dorobic.

                      PGY-5? Na Chirurgii jestes?
                      • drpawelek Re: Uzupelnienia 30.03.05, 18:54
                        Moze Twoj znajomy powinien zmienic prace? Moze jest uwiazany wiza? Osobiscie nie
                        znam nikogo z mojego roku, kto po internie dostal ponizej 100k/rok na poczatek.

                        PGY-5 = 3 lata interny i 2 lata fellowship. Przede mna jesze 2-3 lata, chociaz
                        moglbym skonczyc juz za rok i zdawac boards.
                        • marekatlanta71 Re: Uzupelnienia 31.03.05, 05:25
                          Jest uwiazany wiza bo odpracowuje J-1 na H1-B :(

                          P.S. A jestem w temacie z powodu zony (PGY-1/Family Practice)
                          • drpawelek Re: Uzupelnienia 31.03.05, 16:19
                            FP nie jest najbardziej poplatna specjalnoscia, chociaz pewnie jest porownywalna
                            z IM. Ja jestem na hem/onc, z bardzo duzym naciskiem na hem/transplant.
              • zamysza Re: Znam sporo osob, ktorym sie udalo. 07.05.05, 20:28
                Na stronie usmle jest napisanie Step2 CK i Step2 CS, bo CSA właśnie zmienił
                nazwę na Step 2 Clinical Skills, to miałam na myśli pisząc że step 2 ma 2
                części, ale w sumie nie ważne jak się te egzaminy nazywają, najważniejsze żeby
                wiedzieć co trzeba będzie umieć:-) Dziekuję za rozwinięcie mojego wątku, wiem
                że na początku jest harówa i że życie wraca do normy dopiero gdy (i jeśli)
                dostanie się GC, wiem że wydatek związany z interviews jest spory a jednak ani
                trochę mnie to nie zniechęciło. Mam w USA wspaniałe Źródło Wiedzy, które z
                własnych doświadczeń wie, że mając za sobą amerykańskie badania i amerykańskie
                referencje można dostać dobry fellowship, po którym już nie będzie się umierało
                ani z przepracowania ani z głodu:-) Na razie zakuwam do Step1 i pracuję nad
                referencjami - latem jadę obejrzeć od kuchni amerykańską medycynę:-) Pozdrawiam
                serdecznie!
    • tulika Re: PRZYSZLI LEKARZE-JEDZIECIE, CZY ZOSTAJECIE? 01.10.04, 00:05
      ja też mam zamiar wyjechać

      pozdrawiam
    • chiefexecutiveofficer Re: PRZYSZLI LEKARZE-JEDZIECIE, CZY ZOSTAJECIE? 11.10.04, 14:14
      Nie sadze aby pozostanie w Polsce dobrze swiadczylo o wiedzy lub inteligencji
      mlodego lekarza :

      polityka.onet.pl/artykul.html?DB=162&ITEM=1192132
      Usciski , do zobaczenia z gramicami Polski !
    • hardenfelt Re: PRZYSZLI LEKARZE-JEDZIECIE, CZY ZOSTAJECIE? 01.03.05, 17:18
      Udzielam lekcji duńskiego. www.hardenfelt.com. Pracy dla specialistów, ale
      można też znaleźć pracę bez specjalizacji.
    • bystra2005 Re: PRZYSZLI LEKARZE-JEDZIECIE, CZY ZOSTAJECIE? 08.03.05, 11:44
      Rozważam nad Waszymi planami co do opuszczenia naszego kraju. Hmm..widze,że wiekszosc jest za wyjazdem,więc jesli zostanie garstka lekarzy i to tych słabszych,może wtedy władze naszego kraju zrozumieją swój błąd i docenią polskich lekarzy!! Tacy politycy-co oni robią dla ludzi? Praktycznie nic! Zagrzewaja tylko siedzenia,debatują nad błachymi problemami przez dłuższy czas,jakby nie mogli rozwiązac ich szybciej!! A wiecie na pewno,jakie pieniązki za swą "ciężką i odpowiedzialną"pracę dostają?!! Przydzielanie wynagrodzen w naszym kraju jest,że tak sie wyraże,ale jestem zbulwersowana- "DO BANI!!!!!" Jak wyjadą lekarze,to kto bedzie leczył raszte panstwa?? Może wtedy docenią lekarzy!! A wy co o tym myslicie? Pozdrowionka i powodzenia w robieniu kariery medycznej!!
      • marekatlanta71 Re: PRZYSZLI LEKARZE-JEDZIECIE, CZY ZOSTAJECIE? 10.03.05, 13:19
        A kto ma placic lekarzom takie pensje jak w innych krajach? Pacjenci zarabiajacy
        1000 zl miesiecznie?

        W PL zostana ci ktorym sie nie chce emigrowac, ci ktorzy nie sa w stanie nauczyc
        sie drugiego jezyka i ci ktorzy chca leczyc Polakow ze wzgledow ideologicznych.
        To samo stalo sie z informatyka w czasie boomu roku 2000 i jakos na tym Polska
        nie ucierpiala. Wiec nie ma sie co denerowowac.
        • bystra2005 Re: PRZYSZLI LEKARZE-JEDZIECIE, CZY ZOSTAJECIE? 11.03.05, 16:23
          Ale ten nasz kraj jest beznadziejny!!!!! Kto sie w nim zrealizuje? Politycy,maklerzy, handlowcy, sprzątaczki i wielu innych ale nie ci,którzy ratują życie!!!!!! Co za potwarz!!!!!! Chciałabym to zmienic w kraju! te cała korupcje,niesprawiedliwosc i chciwosc!!!
          • marekatlanta71 Re: PRZYSZLI LEKARZE-JEDZIECIE, CZY ZOSTAJECIE? 11.03.05, 18:10
            To samo sie dzieje gdzie indziej. W USA lekarze (szczegolnie ginekolodzy) masowo
            rezygnuja z pracy bo ubezpieczenia od bledow medycznych potrafia byc wieksze od
            ich rocznych zarobkow. Do tego walki z firmamy ubezpieczeniowymi o zaplacenie za
            leczenie kosztuja wiecej niz to wszystko jest warte. Wiec nie narzekaj - jak sie
            chce do sie zrealizuje w kazdym kraju, niezaleznie od tego czy sa to Indie,
            Polska czy USA. Moze warto zostac politykiem, maklerem, handlowcem lub
            sprzataczka? A moze lepiej zrobic kurs pielegniarki i wyjechac do USA?
            Dostaniesz zielona karte w przyspieszonym tempie + zarobki wystarczajace na
            domek + 2 pojazdy. W USA poglebia sie kryzys pielegniarek wiec to moze byc
            przyszlosc.
    • shadow88 nie mam zamiaru cierpierc niedostatku za ich błędy 13.03.05, 17:03
      fakt ja sasznie boje sie popełnienia błędu lekarskiego, ale po skończeniu nauki
      i wyrzeczeń przez 6 lat nie chce byc na zasiłky dla bezrobotnych ani tez nie
      chce zarabiac 800 zł. Bardzo dobrze znam jezyk angielski i juz myśle jak
      wyjecha i gdzie zeby dobrze zarabiac.Co do tego ze boicie sie ze w Polsce nie
      bedzie mial kto ludzi leczyc, to nie martwcie sie tym, przecierz idzie sie na
      studia by później godnie zyć. A czy warto poświecic 6 lat swojego życia by gnic
      w Polsce za marne pieniadze i myslec czy wystarczy do pierwszego??Dlaczego
      lekarze maja sie martwic o to kto bedzie Polaków leczyc, przecierz od tego jest
      nasz cholerny rząd !!! ja wyjade przedzej czy później, sama nie zmienie kraju
      tym bardziej ze kieruja nim debile, i nie mam zamiaru cierpierc niedostatku za
      ich głupote
      • maarzenka uczysz się za moje podatki 19.04.05, 20:13
        Studiujesz 6 lat za moje podatki. A poza tym kiedy zdawałeś na studia sytuacja
        wcale nie była różowa - więc wiedziałeś, że z zarobkami nie jest za dobrze.
        Trzeba było wybrac inny zawód!! Lekarze narzekają na zarobki ale w przypadku
        popełnienia błędu = nie biorą kompletnie żadnej odpowiedzialności! Znasz
        lekarza, ktory za swój błąd płaci rentę pacjentowi? Bo zagranicą lekarze
        owszem, zarabiają ale tez biorą odpowiedzialnośc za swoją pracę. A u nas w
        przychodni jeszcze ci dupek powie, że dostaje 2 zł, więc mu nie zależy. I jak
        jesteś w ciąży i chcesz badanie moczu to masz iść prywatnie. Bez komentarza
        • drpawelek Re: uczysz się za moje podatki 21.04.05, 16:22
          Hydraulik tez uczyl sie za Pani podatki...

          Bez komentarza.
          • maarzenka Re: uczysz się za moje podatki 21.04.05, 21:55
            no właśnie - wszyscy chcą godnie żyć, nie tylko lekarze!! A jak wam nie pasują
            zarobki, to trzeba było wybrać inny kierunek, albo kształcic się zagranicą na
            lekarza, a nie za nasze podatki, by potem zwiewać z kraju. Bez komentarza.
            • marekatlanta71 Re: uczysz się za moje podatki 21.04.05, 23:59
              Przyjedziemy na starosc i odpracujemy...
            • zaphod_beeblebrox Re: uczysz się za moje podatki 22.04.05, 12:31
              No co, za twoje szanowne podatki ucza sie wszyscy studenci studiow dziennych, obojetne czy studiuja medycyne, prawo, lesnictwo czy odlewnictwo. Im tez chcialabys zabronic wyjezdzac do pracy za granice czy tylko lekarze maja siedziec na dupie i robic za marne grosze? Moze wogle zamknijmy granice, nikogo nie wypuszczajmy i zrobmy sobie druga koree polnocna? :P
              • zaphod_beeblebrox Re: uczysz się za moje podatki 22.04.05, 12:32
                aha, w mojej wypowiedzi zapomnialem o najwazniejszym - "Bez komentarza"
                :)
                • maarzenka Re: uczysz się za moje podatki 22.04.05, 12:58
                  Tak się składa, ze ja również skończyłam studia dzienne (nawet 2 fakultety).
                  Chodzi mi tylko o to, że lekarze trąbią jak mało zarabiają. A przecież
                  wszystkim jest ciężko. I wszyscy chcą godnie żyć. Niestety gdzie nie pójdę -
                  tam wyciągają łapę po kasę, pracują na szpitalnym sprzęcie i biorą w kieszeń od
                  pacjentów. Walą fuchy, gdzie się tylko da. Nawet juz nie chodzę do przychodni
                  bo znowu usłyszę na dzień dobry za jakie marne grosze tam siedzi. Więc pytam:
                  po co godzi się na pracę w przychodni na takich warunkach?? Jezeli mu nie
                  pasuje - niech idzie gdzie indziej,. Jego obowiązkiem jest leczyć, skoro sie
                  zgodził na taką pracę za taką kasę. Mam dziecko niepełnosprawne, bo w noc,
                  kiedy rodziłam nikt nie przyszedł na sale porodową - trudno uwierzyć - a
                  jednak.. siostry poszły spać. Na moje prośby, żeby wezwać mojego lekarZa - nie
                  reagowały (kopertę miałam przygotowaną). no i niestety - niedotlenienie
                  okołoporodowe. Teraz znowu trafiłam do szpitala z podejrzeniem czynnego procesu
                  zapalnego w zastawkach, Moja lekarka nigdy nie wpadła na to, ze ciągłe anginy
                  mogą pogorszyć stan serca i stawów. Ani jednego wymazu z gardła..A z anginami
                  trafiałam co 2 m-ce. Kolejny przykład - po wycięciu migdałów miałam krwotok.
                  Zamiast tamować go na sali operacyjnej w sterylnych warunkach - lekarz wziął
                  mnie do zwykłej zabiegówki i grzebał bez rękawiczek, bez maseczki po świeżo
                  rozgrzebanym gardle (bez znieczulenia). Mój ojciec zmarł na pęknięcie wrzoda
                  żołądkowego - za późno sie zorientowali. Moja babcia miała operacje przełyku.
                  Zmarła na skutek wylewu, który to wylew był wynikiem urazu czaszki (zdanie
                  chirurga, ktory oglądał zdjecie: "kto ją tak urządził??") takie przypadki
                  mogłabym mnożyć..albo moja tesciowa po operacji tarczycy miała zawał. Po
                  wyjściu ze szpitala lekarze chirurdzy z kardiologami nie skonsultowali leków.
                  Teściowa zaczęła przyjmować Euthyrox - trafiła z drugim zawałem do szpitala..No
                  comments
                  • drpawelek Re: uczysz się za moje podatki 22.04.05, 14:51
                    Przykro mi. Trudno to oczywiscie oceniac, przyznac musze, ze historia z tarczyca
                    brzmi jak blad. Moze jednak tesciowa mialaby zawal nawet bez operacji. Jezeli
                    nie zrobiono jej dobrej proby wysilkowej przed operacja, to nigdy tego sie nie
                    dowiemy.

                    Czasmi jednak to, co wydaje sie bledem laikowi, bledem nie jest. Np. grzebanie w
                    gardle bez rekawiczek bylo niebezpieczne dla lekarza, a nie dla Pani. Jama ustna
                    jest najbrudniejszym miejscem w ludzkim ciele (odbyt jest w porownaniu bardzo
                    czysty), wiec o sterylnosci to raczej mowy tam nie ma i rekawiczki nie pomoga.
                    Krwotok zatamowano szybko.

                    Babcie zas maja to do siebie, ze przewracaja sie (i uderzaja w glowe), czesto
                    (zwykle?)wtedy, gdy nikt nie widzi. Trudno to zaakceptowac, ale takie rzeczy
                    zdarzaja sie bardzo czesto (i mnie osobiscie spedzaja sen z powiek - bo moze to
                    ja bede mial nieszczescie trafic na babcie, ktora kilka dni temu upadla gdzies w
                    nocy). Czy ktos jest winny? Nie wiem. Moze rodzina, moze pielegniarka.

                    Medycyna polega tylko na zgadywaniu na podstawie dokonanych obserwacji. Prawie
                    nigdy, zwlaszcza na poczatku, nie mamy pewnosci, ze nasza diagnoza i interwencja
                    beda trafne i skuteczne.

                    A koperty? Chyba teraz moza sie juz leczyc odlatnie bez kopert. Dla mnie koperty
                    zawsze byly wstretne i ponizajace.

                    No comments.

                    • drpawelek Re: uczysz się za moje podatki 22.04.05, 14:52
                      I niech Pani sprobuje wezwac hydraulika bez koperty :-)
                    • maarzenka Re: uczysz się za moje podatki 22.04.05, 19:20
                      Co do teściowej - na ulotce z Euthyroxu pisało - przeciwskazania bezwzględne -
                      świeży zawał serca. Nawet w szpitalu przyznano, że drugi zawał był wynikiem
                      przekroczenia dawek euthyroxu.
                      Co do babci - babcia się nie wybudziła po operacji, a wylew nastapił tuż po.
                      Więc nie wiem jak mogła się uderzyć. Przecież z wylewem by jej nie otwierali
                      przełyku :)
                      Co do mojego zabiegu z migdałami - nie rozumiem - sam zabieg sala operacyjna,
                      wszystko sterylne, rękawiczki, cuda, a 2 godziny po - zwykła zabiegówka, bez
                      żadnych zabezpieczeń, lekarz jechał mi ssakiem po rozgrzebanych ranach i
                      uciskał tamponami, chyba ponad 20 min.
                      Aha - jak szłam rodzić - to ogolono mnie używana maszynką!! Niestety byłam tak
                      przejęta porodem, że nie zwróciam na to uwagi. Przecież mogli mnie zarazić
                      AIDS!! Po co strzykawki jednorazowe jak potem wyskakują z czymś takim,
                      pozwólcie że powtórzę "Bez komentarza" :)
                  • zaphod_beeblebrox Re: uczysz się za moje podatki 22.04.05, 15:00
                    Wspolczuje z powodu tego wszystkiego co przytrafilo sie tobie lub twoim bliskim, nie bede ocenial czy w ktoryms przypadku zawinili lekarze bo sam jestem na pierwszym roku i jeszcze sie na tym nie znam, ale odnosze wrazenie ze troche zeszlismy z tematu ktorym jest niestety kasa :/
                    Ze stwierdzeniem "jak sie nie podoba to niech idzie gdzie indziej" jest pewien problem - w Polsce mamy prawie 20 proc. bezrobocia i nie kazdy pracuje tam gdzie by chcial. Dotyczy to rowniez lekarzy tak samo jak calej reszty spoleczenstwa. I tutaj wrocilismy do punktu wyjscia bo "gdzie indziej" moze oznaczac np. Szwecje ale tobie to sie nie podoba bo "twoje podatki" itd...
                    • maarzenka Re: uczysz się za moje podatki 22.04.05, 19:14
                      Może mi się to nie podoba bo jestem uprzedzona do lekarzy - nie ukrywam. ale
                      szlak mnie trafia, bo np hydraulik powie ile sobie życzy za usługę. A lekarz
                      czasem zażąda, czasem nic nie powie ale leczy tak, jakby mu sie nie chciało -
                      wtedy sie trzeba domyślić. Uwierzcie mi - mam spore doświadczenia związane z
                      pobytem w szpitalach i niestety jest bardzo kiepsko jeżeli chodzi o morale
                      lekarzy. Nie podałam wam wszystkich przykładów - bo jak wytłumaczyć to, że idę
                      z miesięcznym dzieciem do poradni i mówię, że moim zdaniem dziecko ma
                      nieprawidłowe napięcie mięsniowe - zaciska piąstki, pręży się, nie da się nawet
                      umyś paszki, bo rączki kurczowo trzyma przy sobie. Lekarka mnie wyśmiała i
                      nawet napisała w książeczce - napiecie prawidłowe. Poszłam prywatnie i pierwsze
                      pytanie padło właśnie o te ręce - momentalnie skierowanie do neurologa i
                      ortopedy - efekt - rehabilitacja. Nawet rehabilitantka po AWF zorientowała się
                      od razu co jest małej. uszkodzenie układu nerwowego, podejrzenie porazenia
                      mózgowego.. Tylko lekarka w przychodni tego nie widziała.. albo ile razy szłam
                      z angina do lekarza to nawet mnie nie osłuchał, nawet nie zajrzał do gardła
                      tylko przepisywał antybiotyk. I właśnie przy jednej z wizyt wyjątkowo mnie
                      lekarz osłuchal i od razu kazał iść do szpitala - szmer nad zastawką mitralną,
                      tachykardia 130-140/min.. Mam dopiero 25 lat i już kłopoty z sercem włsnie
                      przez zaniedbanie - bo jak inaczej mozna nazwać opiekę mojego internisty..
                      Teraz jak idę prywatnie to mnie zbada, zrobi EKG i antybiotyk daje na minimum 7
                      dni, a nie jak poprzedni lekarze na 5. To kolejne przykłady - jedne z wielu.
                      Leżałam w czasie ciąży w szpitalu wiele razy (krwotoki, szew okrężny na szyjce)
                      i co sie działo to jeden Pan Bóg wie. Liczyła sie tylko kasa - bez skrupułow..
                      ale na medycynę wybieram - może po to, żeby już nikt naszej rodziny nie
                      skrzywdził :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka