Dodaj do ulubionych

uczelniane absurdy

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.04, 18:22
Witam!Pisze do pan/panów w bardzo nietypowej sprawie :> Jestem studentka
dziennikarstwa i w ramach praktyk musze napisac artykul na temat,
cytuje: "Ogólnopolskie zestawienie uczelnianych absurdów". Na pewno sami
znacie niejeden przyklad absurdu (glupie zarzadzenie, okropne przepisy,
dziwne godziny otwarcia sekretariatu...).Bardzo prosze - napiszcie cos na ten
temat, przyczynicie sie w ten sposob do zebrania materiału:)

Z góry dzięki.

Pozdrawiam,
Kaska G.
Obserwuj wątek
    • Gość: agson Re: uczelniane absurdy IP: *.w3cache.pl / *.pl 04.12.04, 18:47
      a prosze bardzo:
      za moich czasow dziekanat dla psychologii uksw byl otwarty w godzinach od 10.00
      do 12.00 od poniedzialku do czwartku. niby wszystko ok - ale psychologia na
      tymze uniwersytecie ma zajecia gdzie indziej. dziekanat jest na dewajtis w
      lasku bielanskim, a instytut na grochowskiej, niedaleko ronda wiatraczna. tak
      wiec - podroz do dziekanatu np po to zeby podbic glupia legitymacje urastala
      nagle do rangi jednodniowej wyprawy, ktora wymagala nie pojscia na zajecia.
      podobnie bylo ze zlozeniem rewersu na ksiazki w bibliotece - zlozyc go mialas
      jednego dnia, a ksiazke odebrac nastepnego, no chyba ze jej nie dostalas (a
      wystarczylo umozliwic skladanie zamowien przez internet lub przez telefon).
      mnie sie to wtedy wydawalo totalnie absurdalne, teraz wydaje mi sie smieszne,
      bo juz na szczescie mnie nie dotyczy :) ufff!
      • ramm.stein Re: uczelniane absurdy 13.12.04, 10:42
        Zajęcia na studiach zaocznych Bibliotekoznawstwa UW zaczynają się w piątki o
        godz. ....13.15, to takie specjalne ułatwienie dla wszystkich pracujących :-(((
        Oczywiście w sobotę tylko 2 albo trzy zajęcia, a w niedzielę jedne. Porażająca
        logika! Istnieje teoria, ze ma to coś wspólnego z wykładami, które profesorowie
        muszą odbębnić w innych ,prywatnych uczelniach. Przecież muszą mieć na to czas
        w weekend. Bardzo to smutne, że na UW studenci są akurat najmniej ważni.
    • Gość: jasna_79 Re: uczelniane absurdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 11:15
      Na WPiA UW studiujemy wg tego europejskiego systemu liczenia punktów. Do końca
      czerwca każdego roku nalezy złożyć w dziekanacie kartę z wybranymi przedmiotami
      z grupy B, bo inaczej nie można w nich uczestniczyć, a raz wybrany w ten sposób
      przedmiot jest wybrany na zawsze - zgodnie z regulaminem obowiązek jego zdania
      gaśnie razem ze śmiercią studenta.
      A tymczasem... karty rzadko kto zostawia, część w ogóle ich nie wypełnia,
      przedmioty wybrane można "skreślić" z karty decyzją dziekana ds studenckich,
      można też dobrać dowolną ilość przedmiotów w ciągu roku. Najgorzej mają ci, co
      posłusznie złożyli - bo skreślenie to ciężka gimnastyka umysłowa. Najlepiej
      mają ci, co zupełnie olali obowiązek kartowy - w nagrodę za niedopełnienie
      obowiązku swobodnie sobie lawirują.
      Dwa lata temu na moim wydziale wprowadzono obowiązek wczesniejszego zapisu na
      zajęcia z grupy C - wtedy większość z nas zapisała się na wszystkie zajęcia z
      grupy C te bardziej komercyjne, a potem wybieraliśmy sobie na które pójdziemy a
      na które nie. Bo skąd 4 czerwca mieliśmy wiedzieć, co będzie w przysżłym roku,
      skoro jeszcze planu nie było? Biedni wykładowcy targali się z tymi
      przepełnionymi listami, skreślali, dopisywali, poprawiali. Trwało to jakiś
      miesiąc, z każdych zajęć co najmniej 20 min urwane. Na szczęście władze
      wydziału się zreflektowały i przywrócono zapisy na pierwszych zajęciach.
      Dawno temu, chyba jakieś 6 lat, na egzaminie z logiki dyktowano pytania i
      zapisywano je na tablicy. Miało to zapobiegać ściąganiu, a wprowadzało stres i
      zamieszanie. Ja pisałam ten egzamin w 2001 roku, wtedy to samorząd wywalczył,
      że mamy dostać pytania napisane na kartkach. Więc dla utrudnienia wprowadzono
      bardzo dużo grup - co najmniej 10 o ile pamiętam, a grupy oznaczono kodem
      kolorowym - kartki egzaminacyjne były niebieskie, zielone, czerwone itp.
      Najgorzej miały osoby z kartkami beżowymi i ecru - jeśli zalufiły, mogły
      obejrzeć swoją pracę, ale terminy były wyznaczone wg kodu kolorowego. No i
      kumpela poszła w dzień ecru, tylko po to aby się dowiedzieć, że jej kartka była
      beżowa, a termin zagladania do beżowych minął. Sama radość. Nie wiem jak jest
      teraz, ale wtedy byliśmy sfrustrowani.
      Generalnie dużo jest takich kwestii, o które studenci naszego wydziału się
      potykają, ale mnóstwo z nich można ominąć lub przeskoczyć. Często też władze
      same się reflektują, więc nie jest najgorzej.
      Jeśli chodzi o prawo we Wrocławiu na UWr to słyszałam opowieść koleżanki na
      temat ćwiczeń z prawa gospodarczego. Na pierwszych ćwiczeniach prowadzący
      powiedział, że zaliczenie ćwiczeń nie jest warunkiem dopuszczenia do egzaminu.
      Dużo osób zrezygnowało z uczestniczenia w nich. A na przedostatnich ćwiczeniach
      sprostował informację z pierwszych - zalka musi być. Niewesoło. To było gdzieś
      w 2003 roku.
    • Gość: rasta Re: uczelniane absurdy IP: *.net / *.crowley.pl 13.12.04, 11:48
      prosze bardzo: sesja zdana w terminie, brak fizycznego wpisu do indeksu,
      skreslenie z listy studentow, kilka dni pozniej anulowanie skreslenia.

      Juz drugi raz mi sie to zdarza, pracuje i nie moge dorwac niektorych wykladowcow
      (konsultacje permanetnie odwolywane, w przerwie jak ich zlapie krzycza, ze
      wpisy na konsultacjach). Cholera mnie bierze, nie mam czasu uganiac sie po
      uczelni za durnym wpisem, podac indeksu tez nie moge bo rzeczony wpisywacz musi
      miec kontakt bezposredni z wlascicielem indeksu podczas wpisu. I tak juz drugi
      raz wykreslaja mnie z listy studentow.
      Co to qrwa za anachronizm te indeksy??? Nie wystarczy, ze mam ocene w
      protokole?? Czlowiek zapieprza w robocie zeby sie utrzymac (brat tez zaczal
      studia, rodzice nie wyrabiaja finansowo) i miec dobry start zawodowy po
      studiach a tu go gnoja.
      I prosze mi nie pisac, ze moge sobie isc na studia zaoczne czy wieczorowe !!
      Jestem ciekawy kto ze studentow zaocznych zarabia tyle by oplacic sobie czesne
      i utrzymanie w duzym miescie.
      Takie idiotyzmy dzieja sie na AE Krakow.
      • Gość: WAW Re: uczelniane absurdy IP: 217.17.46.* 13.12.04, 12:09
        JA TYLE ZARABIAM I JESZCZE MI BARDZO DUZO ZOSTAJE. UTRZYMUJE SIE SAM W
        WAWIE.musze zaplacic za mieszkanie (wynajmowane)
        + zycie + czesne
        • Gość: rasta Re: uczelniane absurdy IP: *.net / *.crowley.pl 14.12.04, 10:59
          ok tylko pogratulowac. ile zarabiasz?
    • Gość: Ludwik Re: uczelniane absurdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 11:10
      Zwiekszenie liczby studentow z 250tys do 1mln przy
      jednoczesnym spadku intelektu studentow.
    • Gość: kuk Re: uczelniane absurdy IP: *.pl / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 12:44
      brak kultury bab pracujących w dziekanatach!!!!!!!!!!!!
      to jest absurd, ledwo pokończyły studia a wyżywają sie jak się tylko da na
      studentach i traktują studentów gorzej niż na poczcie i tu i tu nie nawoidzę
      chodzić...
      przeciez my studenci to nie tylko studenci ale również klienci tych uczelni i
      wymagamy, pełnej, rzetelnej i miło przekazanej informacji, a nie burknięcia...
    • klymenystra Re: uczelniane absurdy 15.12.04, 13:42
      uj- z obserwacji:

      -kumpela o dochodach 120 zlotych na osobe nie dostala stypendium socjalnego, a
      ludzie z 500 owszem
      -druga kumpela-niepelnosprawna- i to w sposob widoczny stpyednium rowniez nie
      dostala. powody? brak jakiegos swistka :/
      • Gość: wawa Re: uczelniane absurdy IP: *.spm.pl / *.spm.pl 15.12.04, 15:56
        brak jakiegoś świstka świadczy o tym, że dokumentacja jest niekompletna -
        zrozumiesz to, jak będziesz musiała swoim podpisem poświadczyć odpowiedzialność
        materialną. A co do dochodów - każdy dochód jest udokumetowany zaświadczeniami
        przede wszystkim z US, a uczelnie nie przyznaja stypendiów według
        nieokreślonych zasad. Zresztą trzon komisji stypendialnej to studenci - prosze
        ich pytać o niejasności.
        • klymenystra Re: uczelniane absurdy 15.12.04, 16:38
          pisalam skrotowo :/ swistek mial byc z opieki spolecznej lub instytucji
          rownowaznej- nie bylo doprecyzowane, jakiej- przedlozyla cala dokumentacje.
          zreszta dziewczyna jest na rencie, nie moze praktycznie samodzielnie sie
          poruszac- i nikogo to nie obeszlo, bo jest balagan w administracji, a przepisy
          sa niejasne.
          poza tym slynna byla afera ze zlym wypelnieniem podania ujotowskiego o
          przynzanie pieniedzy na stypednia- zostaly wypelnione blednie i przez to
          pokutuja studenci. nie wiem, jak mozna bronic biurokracji i chaosu :/
          najwazniejszy w tym wszystkim powinien byc student :/
          • Gość: wawa Re: uczelniane absurdy IP: *.spm.pl / *.spm.pl 15.12.04, 17:35
            student powinien być tu najważniejszy, ale przy twojej argumentacji niech też i
            studenci biorą odpowiedzialnośc za wypłacone stypendia - nikt sie nie
            znajdzie . Argument, że byl to nieznaczący świstek jest smieszny - cała
            dokumentacja musi być pełna. Zresztą nie ma dowolności w dostarczaniu
            zaświadczeń do pomocy materialnej - regulamin istniejący w każdej uczelni
            dokładnie to określa. A po to istnieje odwoławcza komisja stypendialna żeby
            moźna sprawdzić czy decyzja dziekanatu jest słuszna.
            • klymenystra Re: uczelniane absurdy 15.12.04, 19:54
              no dobrze, wiesz lepiej, widziales, jak sa sformulowane ogloszenia i ile panie
              w dziekanacie i w biurze ekonomicznym wiedza...

              czy gdzies napisalam, ze dziewczyny nie beda skladaly odwolan???
              temat jest o absurdach- wiec absyrdem jest, ze osoby ewidentnie potrzebujace
              stypendiow nie dostaja, w przeciwienstwie do tych, ktore jednak maja wiecej..
              • Gość: wawa Re: uczelniane absurdy IP: *.spm.pl / *.spm.pl 15.12.04, 20:52
                co to znaczy potrzebować stypendium? to nie znaczy mieć naprawdę mało pieniędzy
                ale móc udokumentować niski dochód zaświadczeniami.Czyli student o zerowym
                dochodzie przyjeżdża na zajęcia bardzo drogim samochodem, mieszka w dobrym i
                drogim mieszkaniu a otrzymywane stypendium przeznacza na imprezy. Ale to nie
                wina pracowników dziekanatu ale przepisów pozwalających na to.A że studenci nie
                protestują przeciwko tym absurdom to ich strata. A co do odwołan - jeśli niskie
                dochody nie zostana udowodnione zaświadczeniami to nic nie pomoże - mówie to z
                doświadczenia
                • klymenystra Re: uczelniane absurdy 16.12.04, 08:07
                  na litosc boska!! taak, kumpelka zapewne jedzi drogim samochodem ://////
                  UMIALA udokumentowac, nie z jej winy przeciez papier z innego osrodka pomocy
                  nie zostal uznany :/wszystko inne miala- ZUSy jakies i inne takie-nie znams
                  zczegolow, bo przeciez teczki jej nie otiweralam. a mogli przynajmniej przenisc
                  ja do drugiego lub trzeciego dzialu, jesli nie chcieli zostawic jej w pierwszym.
    • Gość: Kasia Re: uczelniane absurdy IP: *.geod.agh.edu.pl 16.12.04, 08:29
      AGH - Biblioteka Główna - aby dostać w dziekanacie wpis na następny rok należy
      mieć zamknięte konto (oddane wszystkie książki i wbitą pieczątkę). Aby ponownie
      móc otworzyć konto trzeba pokazać, że ma się już wpis na następny semestr.
      Tylko, że oczekiwanie na wpis trwa ok. dwóch tygodni, a w przypadku studentów
      załapujących się na stypendium naukowe - nawet miesiąc (chodzi o wydział GGiIŚ)
      i w tym czasie studenci z innych wydziałów, gdzie dziekananty szybciej pracują
      zdążą wypożyczyć wszystkie książki i dla nas nic nie zostaje. Chodzi oczywiście
      o ogólne przedmioty ścisłe obecne na wszystkich wydziałach.
      • Gość: mala Re: uczelniane absurdy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.12.04, 14:19
        1.studia zaoczne - to dopiero jest absurd! w sensie oplat, jakosci nauczania,
        ilosci materialu i mozliwosci przeniesienia sie na dzienne. Nie mowiac juz o
        zanizaniu ocen na egzaminach, zebys sie nie mogl potem przeniesc i permanentnym
        oblewaniu - celem powtarzania roku, przedmiotow - za wszystko sie placi
        2.kumplowi(dzienna germanistyka Uwr)- musial przesunac termin obrony, bo
        promotor wyjechal w maju na pol roku - nie jego wina - kazali mu zaplacic za
        przesuniecie terminu...-to dopiero paranoja!
    • Gość: Aspidistra Re: uczelniane absurdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 17:55
      Nie wiem czy ściśle na temat, ale polecam "Filozofię w Depresji" Alberta Sowy - powieść o realiach uczelnianych. Krótki opis i fragment jest na stronie wydawnictwa: www.mybook.pl/6/0/bid/16
    • ant777 Re: uczelniane absurdy 21.12.04, 13:01
      Proszę bardzo. Uniwersytet Szczeciński studia ZiM zaoczne:
      - plan zajęć na następny tydzień dostępny w punkcie ksero za opłatą, stary jest
      zmieniany na dzień przed zjazdem
      - dziekanat czynny we wt. i czw. 11-13 (trzeba się urwać z pracy) oraz w czasie
      zjazdów (w tym semestrze było 5 zjazdów)
      - nieobecności profesorów na zajęciach,
      - zdarza się że po wpisy do indeksów trzeba jechać 130 km do Szczecina,
      - podczas złożenia dokumentów o przyjęcie na studia należy wybrać promotora
      pracy dyplomowej. Tyle że nie ma podanej specjalizacji promotorów więc należy
      wybierać na chybił trafił.
      • ant777 Re: uczelniane absurdy 21.12.04, 13:38
        Jeszcze dorzucę.
        Ach i ta arogancja pracownic dziekanatu, nie odbieranie telefonów. Albo włącza
        sie fax (starej nie chce sie podnieść słuchawki) albo telefon zajęty (znaczy
        się pracownica gdzieś dzwoni). Na koniec semestru pracownice znów dostaną
        publiczne podziękowania od rektora za wzorową obsługę dziekanatu...
        To samo w Czytelni Czasopism Biblioteki Ekonomicznej US przy ul. Mickiewicza w
        Szczecinie. Stare babska powinny iść na emeryturę skoro w kulturalny sposób nie
        potrafią obsługiwać studentów. Kto jest dla kogo? Jak zobaczą że ktoś jest
        pierwszy raz, to jadą po gościu ile wlezie za złe wypełnienie karteczek dzięki
        którym można wypożyczyć czasopisma. Kilka raz powtarzałem "jestem tutaj
        pierwszy raz i mam prawo się pomylić. Pani jest od tego żeby mi wyjaśnić"
        Odpowiedź: "to co może jeszcze mam za pana wypełnić tą karteczkę?" A powodem
        scysji były wydrukowane przez Bibliotekę namiary na konkretne tytuły artykułów,
        które miały numery porządkowe (kilkanaście kartek A4 po 0,5zł za sztukę). Ale w
        czytelni te numery nie były ważne, ponieważ czytelnia posługiwała się
        sygnaturami. A sygnaturki należało ręcznie znaleźć w katalogu.

        Obecnie, dziekant uzależnia wydanie karty egzaminacyjej od dostarczenia 6 szt.
        zdjęć do dyplomu i opłaty 30zł. za zdjęcia które będą wykonywane w teatrze przy
        rozdaniu dyplomów i tablo. Proszę to przemnozyć tylko przez 100 studentów.
        Należy też dostarczyć odpis dowodu osobistego. Na koniec nauki uczelnia chce
        się upewnić że ja to ja?
        Później jeszcze dojdzie jakieś 50 zł za nie pamietam juz co. I dostarczenie
        karty obiegowej. A na karcie obiegowej zaoczni mają lecieć po pieczątkę do
        Wojskowej Komendy Uzupełnień, że ich wojsko nie ściga. Kto studiuje zaocznie
        ten wie jaki jest przekrój wiekowy studentów zaocznych i wieczorowych.
        • ramm.stein Re: uczelniane absurdy 21.12.04, 15:55
          W ogóle mam wrażenie, że jeśli chodzi o pracownice dziekanatów to są to
          najbardziej nieuprzejme, chamskie urzędniczki ze wszystkich urzędniczek świata.
          Czy u was jest tak samo? Dlaczego tak się dzieje?
          • ant777 Re: uczelniane absurdy 22.12.04, 10:49
            ramm.stein napisała:
            > W ogóle mam wrażenie, że jeśli chodzi o pracownice dziekanatów to są to
            > najbardziej nieuprzejme, chamskie urzędniczki ze wszystkich urzędniczek
            świata.
            >
            > Czy u was jest tak samo? Dlaczego tak się dzieje?

            Nikt pewnie nie bada poziomu obsługi studentów przez pracownice dziekanatu.
            Szkoda, bo wyniki mogłyby być szokujące.
            Pracownice wyczuwają że górują nad studentami, bo to ci do nich przychodzą po
            prośbie. A gdzie taki student pójdzie na skargę? Do kanclerza, rektora? Ci ich
            oleją. Ja na dzień dobry usłyszałem taki tekst od pracownicy dziekanatu w
            Punkcie Konsultacyjnym Uniwerku Szczecińskiego: "A was z Wyższej Szkoły Biznesu
            (prywatna uczelnia, co sie wiąże z większą kulturą obsługi), to bym nie
            przyjmowała, bo nic wam się nie podoba. A jeszcze co niektórzy dzwonią do
            gazety na skargę". A jak studenci mają dochodzić swoich podstawowych praw? Na
            szczęście moje przyjęcie na studia nie zależało od tej pani. Ona jest jedynie
            pracownikiem biurowym ale o tym już dawno temu zapomniała.
            • Gość: rere Re: uczelniane absurdy IP: *.spm.pl / *.spm.pl 22.12.04, 16:32
              a może chamstwo pracowników dziekanatu bierze sie stąd że mają do czynienia z
              chamstwem studentów? Prosze na spokojnie przeczytać wypowiedzi studentów -
              słoma z butów wychodzi, nie potraficie sklecić zdania po polsku, brakuje wam
              przerywników którymi na co dzień rzucacie. Coś sie wymaga od was? no to
              opierniczyć na forum. Poczekajcie kilka lat a wtedy was będą opierniczać za
              brak kultury i chamstwo, którego nie macie od kogo się uczyć bo w domu na to
              nie zwracają uwagi.
              • ant777 Re: uczelniane absurdy 23.12.04, 12:23
                Gość portalu: rere napisał(a):

                > a może chamstwo pracowników dziekanatu bierze sie stąd że mają do czynienia z
                > chamstwem studentów? Prosze na spokojnie przeczytać wypowiedzi studentów -
                [..]

                Proponuję pójść na studia (nauki nigdy dość) i na własnej skórze przekonać się
                o jakości obsługi personelu dziekanatu.
                Studenci zapominają że w dziekanatach panuje jeszcze stara epoka obsługi
                klienta (o ile można to nazwać obsługą a studentów klientami). Gdyby o tym
                pamiętali nie byłoby tych postów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka