herrkozz
27.01.05, 18:41
Mam do zorientowanych w temacie następującą kwestię:
Jestem obecnie na pierwszym roku studiów dziennych licencjackich. Uczelnia
publiczna. Mniejsza o kierunek, ważne, że kompletnie mnie nie kręci. Zdawałem
na kilka kierunków/uczelni, przyznam, że zawsze chciałem studiować
politologię, jednak nie udało się i wybrałem inny kierunek, gdyż były to
studia dzienne, a ja koniecznie chciałem studiować w tym trybie.
Teraz wiem, że to była kompletna głupota, no ale gdzieś trzeba było się
zaczepić, by oddalić "groźby" WKU.
Teraz chodzi mi po głowie myśl, czy aby nie dobrym rozwiązaniem było by
przerwanie studiów po tym półroczu? Czas ten chciałbym wykorzystać na kursy i
przygotowania własne do egzaminów na wymarzoną politologię. Powiedzcie, czy
jak daruję sobie to półrocze, daruję sobie tą sesję (bo jeszcze się u mnie nie
zaczęła, dopiero od poniedziałku) mogę, że tak powiem spać spokojnie i czekać
na czerwcowe egzaminy? Czy raczej uczelnia da cynk do WKU i na tym skończy się
cała akcja? A może macie inne propozycje rozwiązania problemu?
Proszę o rzeczowe odpowiedzi. Z góry dzięki.