Dodaj do ulubionych

Studia... i co dalej ???

30.01.06, 08:13
W zeszłym roku ukonczyłam studia mgr stosunki międzynarodowe, obecnie pracuję
w banku. Chciałam was spytać - jaką formę podnoszenia kwalifikacji wybrać?
Myślalam o doktoracie, ale zniechęciły mnie opinie kadrowców, mówiące, że
przy zmianie pracy mogę mieć problem - ponieważ pracodawcy niechętnie
zatrudniają osoby z tytułem dr. Myślałam również o MBA - ale póki co
finansowo nie podołam. Rozważałam również podyplomówki - ale jakie??
Chciałabym wybrać coś, co - na wypadek utraty pracy - pozwoli mi ją podjąć w
innej firmie niż bank.Myślałam o rzeczoznawstie majątkowym, audycie... ale
nie wiem czy zamiast studiów podyplomowych nie lepiej zrobić drugi fakultet -
np. prawo lub coś technicznego???
Czy możecie coś doradzić lub podzielić się swoimi wyborami?
Obserwuj wątek
    • anciaahk Re: Studia... i co dalej ??? 30.01.06, 18:04
      Doradzi ktoś coś???
    • Gość: Martynka Re: Studia... i co dalej ??? IP: *.lama.net.pl 30.01.06, 18:34
      ja chętnie doradzę, ale musisz napisać czego własciwie chcesz, gdzie chcesz sie
      rozwijać, w czym chcesz pracować. najpierw musisz wiedziec czego chcesz, a
      potem planować jak to osiągnąć.

      ogolnie: MBA odradzam, nic Ci po MBA jak nie masz doświadczenia. co do drugich
      studiow magisterskich: chcesz podnosić kwalifikacje zawodowe czy studiować
      kolejne 5 lat? jak juz, to rozgladnij sie za 2 letnimi uzupelniającymi, albo
      licencjackimi.
      pozdrawiam!
      • anciaahk Re: Studia... i co dalej ??? 30.01.06, 20:29
        Chciałabym mieć takie wykształcenie z zakresu finansów (nie księgowa!), które
        umożliwiłoby podjęcie pracy bardziej samodzielnej, w innym miejscu niż bank. Z
        podyplomowych myślałam o audycie, controllingu, rzeczoznawstie, grafice
        komputerowej.
        Mam doświadczenie - kilkuletnie + stanowisko kierownicze, więc stąd był pomysł
        o MBA, z tą różnicą, że raczej nie chciałabym obejmować kolejnych stanowisk
        kierowniczych.
        2-letnie uzupełniające?? Ale jakie?? Administracja, zarządzanie, rachunkowość??
        • Gość: anciaahk Re: Studia... i co dalej ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.06, 22:12
          No dobrze, teraz mam następujące opcje. Studia i dalej ...:
          1. Doktorat...?
          2. Prawo ...?
          3. Wycena nieruchomości ...?
          4. Coś technicznego - technologia produkcji, inżynieria, projektowanie...?
          5. A może IT - grafika komputerowa, techniki multimedialne...?
          Proszę o głosy! Ważna jest dla mnie każda opinia!!!
    • peter.szabo Cześć, ja też jestem po SM-ie, i myślałem 30.01.06, 19:21
      ostatnio o studiach prawniczych. Z podyplomowych - zarządzanie lub cos
      związanego z finansami. Ale do finansów trzeba mieć cierpliwość :-(
      • anciaahk Re: Cześć, ja też jestem po SM-ie, i myślałem 30.01.06, 20:30
        No więc mamy podobne myśli - ja też myslałam albo prawo albo podyplomowe
        finanse, ale zgadzam się na 100% -do finansów trzeba mieć anielską cierpliwość!
        • peter.szabo a do prawa ogromną dozę samozaparcia :-) 31.01.06, 05:58
          • anciaahk Re: a do prawa ogromną dozę samozaparcia :-) 31.01.06, 18:33
            I dodatkowe 7 lat na studia+aplikacja.
            A ja już pracuję, mam w jakiś sposób ustaloną ścieżkę zawodową, kierunek
            wykształcenia, wykonywany zawód. Zmieniać o teraz... zamiast rozwijać się w
            tym, co już umiem, i to nieźle.
            Same studia prawnicze bez aplikacji nie dają tak naprawdę nic. Trzeba cały
            czas 'siedzieć' w przepisach i być ze wszystkim na bieżąco, aby być dobrym
            prawnikiem. Bez aplikacji, wykonując inny zawód, nie ma to większego sensu.

            Podyplomowe, hmmm .... dzisiaj przyszło mi na myśl zarządzanie projektami. Sama
            nie wiem.
            Pomocy!
            • peter.szabo jeśli chcesz byc prawnikiem. ale studia prawnicze 01.02.06, 21:19
              mogą byc tylko dodatkiem do obecnego statusu zawodowego.
              • Gość: ancia Re: jeśli nie chcesz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.06, 22:27
                to studia prawnicze nie mają sensu, bo 10 latach nic nie bedziesz pamiętał i na
                taki papier nikt nie będzie zwracał uwagi
                • Gość: peter.szabo ale studia uczą pewnego rodzaju myslenia IP: *.u.wavenet.pl 02.02.06, 20:09
                  poza tym bedzisz wiedzieć o czym mowa i gdzie sprawdzić aktualnie obiwązujące
                  przepisy :-)
                  • Gość: ancia Re: ale studia uczą pewnego rodzaju myslenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.06, 18:10
                    No dobrze, teraz mam następujące opcje. Studia i dalej ...:
                    1. Doktorat...?
                    2. Prawo ...?
                    3. Wycena nieruchomości ...?
                    4. Coś technicznego - technologia produkcji, inżynieria, projektowanie...?
                    5. A może IT - grafika komputerowa, techniki multimedialne...?
                    Dopisuję 6. Doradztwo podatkowe.. ???
                    Proszę o głosy! Ważna jest dla mnie każda opinia!!!
                    • Gość: rysia Re: ale studia uczą pewnego rodzaju myslenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.06, 20:42
                      Może grafika? można się zastrzelić na tym doradztwie podatkowym;/
                      • Gość: ancia Doradztwo podatkowe.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.06, 22:05
                        ... dlaczego można się zastrzelić ???????
                        • Gość: rysia Re: Doradztwo podatkowe.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.06, 22:07
                          to tylko moja osobista opinia ,nie bierz tego do siebie ,kiedyś sie zajmowałam
                          rachunkowością i m.in.doradztwem podatkowym ,nie wytrzymywałam tej nudy i
                          monotonii...
                    • peter.szabo 4 lub 5 IT/techniczne to jest przyszloscowe 03.02.06, 22:34
                      myslenie - jesli ma sie talent oczywiscie :-) Bo ja nie :-(
                      • Gość: ancia Przemyślałam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.06, 09:40
                        i doszłam do wniosku, że ja jaki inżynier biegający z ekipią ludzi w
                        gumofilcach i z kaskiem, mówiący gdzie ma iść rura kanalizacyjna, lub - drugi
                        obrazek- pojmująca działanie jakiejś elektroniki, meczaniki czy czego tam, jak
                        nie umiem sakmochodu nieraz zapalić.... to chyba nie jest dobry pomysł. Poza
                        tym to raczej meska dziedzina i mówię to w pełni świadoma - zaraz mnie
                        zlinczują feministki ;).

                        IT - wszędzie widzę informatyków mężczyzn. Mam koleżankę po informatyce i uczy
                        matmy w szkole, bo wszystkie rozmowy kwalifikacyjne przegrywa ... swoją
                        kobiecością. Niejednokrotnie ma lepsze kwalifikacje od przyjmowanych
                        mężczyzn... ale jest kobietą!!!

                        Jedyna rzecz z informatyki, do której kobiety są dopuszczone... jako tako ...
                        to grafika komputerowa. Może dlatego, że oprócz wiedzy trzeba tam mieć pewnie
                        zmysł estetyczny, a z tym u mężczyzn krucho :).

                        Coż, co do doradztwa podatkowego - wydaje mi się, że w naszych uergulowaniach
                        prawnych dot.podatków nie ma bardziej kreatywnego zawodu. Nie mówię tu przecież
                        o księgowości czy biurze rachunkowym (bleeeee) tylko o doradztwie. Doradca nie
                        zajmuje się prowadzeniem księgowości, chcociaż faktycznie najczęściej łączy te
                        dwie sprawy. Doradca poszukuje, drąży, wyjaśnia... przynajmniej ja tak to
                        widzę.

                        Może połączę te 3 sprawy prawo+doradztwo podatkowe+wycena nieruchomości. Tylko,
                        że tu też różnie na to patrzą - niekoniecznie drugi fakultet jest tak dobrze
                        widziany, jak się wydaje.

                        Doktorat z jednego powodu odpada - słyszałam, że później przez kompleksy szefów
                        jest problem ze znalezieniem pracy.... mgr boi się zatrudnić doktora... :). A
                        mówią, że kto ma szkołę - ten ma lżej... hahahaha akurat ;P
                        • peter.szabo no ciekawe, myślałem że informatycy są towarem 05.02.06, 21:38
                          deficytowymm, bo ostatnio węgierska Nokia poszukiwała poslich informatyków
                          którzy byliby skłonni przeprowadzić się do Budapesztu...
                          • Gość: ancia Wyobrażasz sobie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.06, 07:43
                            siebie w Budapeszcie?? Węgierski jest gorszy od suahili :))). Nie można
                            kompletnie się porozumieć, w żaden sposób, w prawie żadnym języku. Ewentualnie
                            jako tako po rusku.... ale trzeba ten ruski umieć.
                            A czy ja coś pisałam, że informatycy są deficytowi??
                            • peter.szabo moj nick nie jest przypadkowy, w zwiazku z czym 07.02.06, 04:04
                              ja nie uwazam ze wegierski jest gorszy niz suahili :-))) Po drugie tam wymagaja
                              jedynie znajomosci angielskiego :-)) Po trzecie sama pisalas ze kolezanka po
                              informatuce uczy matmy w szkole bo jej nie chca zatrudnic. ja widze tu pewna
                              sprzecznosc :-) Albo jest duzy popyt na informatykow i biora informatykow (bez
                              wzgledu na plec) albo nie ma popytu i wtedy sie naucza w szkole matmy :-(
                              • Gość: Ancia Re: pomieszało mi się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 07:55
                                ... dlatego tak namieszałam z informatykami. Nie wiem dlaczego koleżanka nie
                                może znaleźć pracy, czy jest to efekt przewagi podaży nad popytem (w co wątpię)
                                czy też raczej wynik dyskryminacji płci.
                                Co do porozumiewania się na Węgrzech po angielsku.. chyba, że w jakiejś
                                korporacji, bo w średniej wielkości mieście... raczej to niemożliwe.
                                Dalej jestem w kropce, szukam szukam szukam... Sporo osób odradza ropoczynanie
                                nowego 5-letniego kierunku i kształcenie się w nowym zawodzie. Już nie wiem czy
                                pisałam - ale praca w obecnym w żadnym wypadku mi nie odpowiada!!!
                                Jesli poszłabym na prawo i przy dobrych wiatarch oprostu na aplikację, to
                                kończąc całą edukację z tego zakresu miałabym 32 lata i dopiero stawiała
                                pierwsze kroki w zawodzie...
                                Może więc jednak odpuścić "przebranżowienie" i dokształcić się lepiej w tym, co
                                umiem, zmienić firmę na pokrewną, ale nie taką samą... Zrobić zarządzanie
                                finansami, controlling, MBA czy psychologię zarządzania...? Wszystko w o wiele
                                krótszym czasie niż prawo. Mieć ugruntowane wykształcenie z konkretnej jednej
                                dziedziny... Tylko to oznacza pracę w kolejnych korporacjach... a pewnie
                                wszędzie jest takie samo bagno... Chyba że zmienię dział ze sprzedażowego w
                                jakiś ... organizacyjny, HR itp. Tylko czy to nie będzie cofanie????
                                • anciaahk up 18.02.06, 12:16
                                  podbijam
                                • Gość: Martynka Re: pomieszało mi się IP: *.lama.pl 18.02.06, 13:02
                                  Gość portalu: Ancia napisał(a):
                                  > Może więc jednak odpuścić "przebranżowienie" i dokształcić się lepiej w tym,
                                  co
                                  > umiem, zmienić firmę na pokrewną, ale nie taką samą...

                                  ja mysle ze to najlepszy pomysl, studia prawnicze zdecydowanie odradzam, po
                                  skonczeniu będziesz po prostu za stara (bez urazy, jestem w podobnym wieku :)
                                  na start.
                                  moze zrob sobie zaocznie jakiegos dodatkowego magistra, ale na jakiejs dobrej
                                  ekonomicznej uczelni? sama myslalam o uzupelniejących magisterskich na sgh
                                  (mimo ze nie mam wyksztalcenia ekonomicznego). wiele plusow, uczelnia tzw
                                  prestizowa, drugi dyplom, i to magisterski..
                                  powodzenia!
                                  • anciaahk Re: pomieszało mi się 18.02.06, 13:42
                                    ale ja już mam wyższe ekonomiczne
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka