Dodaj do ulubionych

Fenomen studiów zaocznych

17.11.06, 17:22
Kochani, wytłumaczcie mi, proszę, taką jedną rzecz. Otóż na tym forum jest od
groma peanów na cześć studiów zaocznych (wieczorowych zresztą też), że
wymagają samodzielności, że też jest na nich wiele materiału, że nie ma na
nich lekko (co i rusz napotykam na historie jak to własną pracą, przez nikogo
nie utrzymywani, czasem po trupach i niemal zawsze z własnego wyboru studenci
zaoczni dążą do celu) i w ogóle są dużo lepsze od studiów dziennych. Nasuwają
mi się takie 2 podstawowe pytania:
1. Skoro na zaocznych jest tak bosko, to dlaczego gros ludu wali drzwiami i
oknami przede wszystkim na studia dzienne?
2. Skoro studia zaoczne są takie wspaniałe, bo uczą samodzielności, a poziom
na nich jest przynajmniej tak samo wysoki, jak na dziennych, to dlaczego
jeszcze nie pojawiają się tu tezy, jakoby od normalnych ogólniaków lepsze
były te wieczorowe (od razu po gimnazjum)? Wszak w tym przypadku możliwa
byłaby praca do popołudnia.
Pozdrawiam wszystkich i czekam na merytoryczne odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • Gość: Pe Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 18:14
      Ja studiowałam dziennie, a obecnie II - wieczorowo. I znam wielu na zaocznych.

      Z tego, co piszesz czytam, że "gardzisz" innym niż dzienne studiowanie.
      Pomijam ironię w II pyt., a na I jakbyś nie wiedział - tylko i wyłącznie
      BEZPŁATNOŚĆ.
      Zaoczne, czy to ze wzg. na niedostanie się czy też inne czynniki losowe (np.:
      posiadanie rodziny, KONIECZNOŚĆ zarabiania pieniędzy na utrzymanie się etc.),
      są tylko pod jednym wzgledem dobre - SZYBCIEJ DORASTASZ, czego nie można
      powiedziec o "dzieciakach" na dziennych.
      Na pewno trudniej jest pod takim względem, że na zaocznych gros spraw musisz
      przerobic SAM, a na dziennych ma się to wyłożone na wiczeniach.
      I na pewno faktem jest też i to, że na zaocznych jest "niższy" poziom.

      Będąc pracodawcą - wybieram osobę ze studiami w trybie wieczorowo-zaocznym,
      ktora w trakcie studiów PRACOWAŁA niż osobę po dziennych z 5 na koniec. Trzeba
      nie lada wysiłku, żeby godzic studia z pracą.
      • robertmar1 Re: Fenomen studiów zaocznych 17.11.06, 18:20
        na I jakbyś nie wiedział - tylko i wyłącznie
        > BEZPŁATNOŚĆ.

        Czyżby? W takim razie dlaczego również i uczelnie prywatne nie cierpią na brak
        chętnych do dziennego studiowania?
        • Gość: x Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.aster.pl 17.11.06, 21:17
          Bo ludzie wola brac kase od rodzicow niz samemu isc do pracy ? To chyba naturalne
          • Gość: sics Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.pk.edu.pl 21.11.06, 10:34
            Nie generalizuj!!!
            • Gość: ave Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.broker.com.pl 21.11.06, 13:03
              Tak jak już ktoś powiedział- są dwa powody dla których idzie się na studia
              zaoczne:dlatego że komuś nie udało się dostać na dzienne i dlatego że ktoś jest
              zmuszony pracować (bo jest zdany na siebie, bo ma rodzine itp.)
              Przez to siłą rzeczy poziom musi być niższy niż na dziennych.
              Nie znaczy to oczywiście, że studenci z zaocznych mają lżej. Na pewno nie jest
              łatwo jednocześnie uczyć się i pracować jednocześnie. Jeszcze trudniej wytrwać w
              tym trybie 5 lat.

              Nie mogę się jednak zgodzić z tym, że koledzy po studiach zaocznych, przez to że
              posiadają doświadczenie, mają większą szansę na zatrudnienie.
              Z dwóch powodów:
              -większość ludzi w trakcie studiów nie pracuje w zawodzie, którego dotyczą ich
              studia - no bo trudno nazwać doświadczeniem zawodowym, noszenie paczek w tesco i
              pracę na hali w hurtowni
              -coraz częściej jest tak że w firmach od absolwenta nie wymaga się doświadczenia
              bo i tak zatrudniając się musi przejść odpowiednie szkolenia i proces wdrażania,
              wymaga się za to solidnie opanowanych podstaw, a to nie zawsze studia zaoczne są
              w stanie zapewnić, choćby przez ograniczony wymiar zajęć

              Co z tego że ktoś dostanie więcej na początek skoro nie będzie miał możliwości
              rozwoju?
              • kawier Bzdury gadacie. 21.11.06, 14:22
                Śmieszne jest to licytowanie, kto ma na studiach trudniej. Trudniej ma ten, kto
                jest bardziej ambitny - i to jest jedyna prawidłowość. Nikt dziennemu studentowi
                nie włoży tej bezcennej wiedzy łopatą do głowy, jeśli on sam nie chce jej
                wchłonąć i - analogicznie - nikt nie zabroni zaocznemu uczyc sie, rozwijać,
                jeśli on tego chce i potrzebuje. Smieszne jest przekonanie, że dzienne studia sa
                złotym środkiem do zdobycia "wiedzy" i że ta wiedza automatycznie wchodzi do
                mózgu, tylko dlatego, że jest sie na "dziennych". Skończyłam jeden kierunek
                dziennie i teraz zaczynam drugi zaocznie i widzę, że na pierwszym było mnóstwo
                leserów, którzy ledwo ledwo coś tam przeczytali przed egzaminem, a na tym drugim
                jest grupa osób naprawde świetnie przygotowanych. Wszelkie uproszeczenia,
                stereotypy, wizje trendów sa bzdurne i kłamliwe. Uczy sie ten, kto chce, a nie
                ten, kto jest na dziennych.
                • Gość: tzetze Re: Bzdury gadacie. IP: *.chello.pl 21.11.06, 14:26
                  Po to sie robi uogolnianie zeby moc powiedziec cos o zjawisku na wyzszym
                  poziomie abstrakcji niz twoja grupa cwiczeniowa. A generalizacja jest taka ze
                  zaoczni to kompletne dno w wiekszosci przypadkow
                  • dalton78 Re: Bzdury gadacie. 21.11.06, 16:49
                    ale się wysiliłeś/aś
                • Gość: Pawel Re: Bzdury gadacie. IP: *.bio.uni-potsdam.de 21.11.06, 15:22
                  Zgadzam sie z Toba-z gory przepraszam za brak polskich znakow. Studiowalem
                  przez 2 lata na studiach zaocznych- z prostego powodu- nie dostalem sie na
                  dzienne. Nie przeszkodzilo mi to w poglebianiu wiedzy, studiow zaocznych nie
                  traktowalem jako zla koniecznego, poswiecalem wiele czasu na nauke a takze,
                  prawdopodobnie wiecej, na malo ambitna prace za niewielkie pieniadze. Po drugim
                  roku ze wzgledu na dobre wyniki przenioslem sie na studia dzienne. Ukonczylem
                  je bez zadnych problemow z bardzo dobrymi wynikami. Nie zauwazylem abym w
                  jakimkolwiek obszarze wiedzy odbiegal od studentow ``dziennych od poczatku''.
                  Dowodem niech bedzie to, ze mialem 2 oferty pozostania na studiach
                  doktoranckich w Polsce (Uniwersytet Wroclawski i Akademia medyczna we
                  Wroclawiu), oraz studia doktoranckie w Niemczech. Wybralem prestizowa uczelnie
                  Charite w Berlinie. W chwili obecnej mam juz 2 publikacje w miedzynarodowych
                  pismach naukowych, dodam ze moj doktorat trwa dopiero 2 miesiace. Jezeli nie
                  jestes leniem kazdy rodzaj studiow jest odpowiedni.
                  • Gość: Agnieszka Re: Bzdury gadacie. IP: *.gdynia.mm.pl 21.11.06, 17:29
                    Amen chciało by się rzec! Jestem po 5 latach studiów zaocznych, co nie stanęło
                    na przeszkodzie bym została na doktoracie (w trybie dziennym) na mojej uczelni.
                    A co do studentów dziennych - po ćwiczeniach z dziennymi częstokroć mam
                    wrażenie, że gro trafiło na studia tylko by zaspokoić ambicje rodziców. Kto chce
                    się uczyć niezależnie od trybu będzie to robił. Fakt, poziom kierunków w trybie
                    zaocznym jest niższy niż ten sam kierunek dzienny, co nie przekłada się na
                    wiedzę poszczególnych studentów.
                • Gość: gryzli Re: Bzdury gadacie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 21:51
                  kawier napisała:

                  > Śmieszne jest to licytowanie, kto ma na studiach trudniej. Trudniej ma ten,
                  kto jest bardziej ambitny

                  Ja bym rzekł inaczej: trudniej ma ten, kto jest mniej inteligentny, kto po
                  prostu jest głupszy. Inteligentniejszemu wszystko wchodzi do głowy szybciej i
                  łatwiej.
              • Gość: gość Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 14:40
                Przeczytałąm kilka wypowiedzi i wydaje mi się, że jest sporo skrajnych opinii.
                Kto powiedzial, że na studiach dziennych ludzie nie pracują?. Ja sama kończyłam
                studia dzienne 25 lat temu i pracowałam przez cały czas (sprzatając. Obecnie
                trójka moich dzieci studiuje na studiach dziennych, gdzie naprawdę trudno było
                się dostać i również w soboty niedziele, wakacje oraz w wolne popłudnia
                pracują, aby się utrzymać.Poza tym studia dzienne rónież wymagają
                samodzielności. Wiele rzeczy trzeba samemu załatwić mieszkając 200-300 km od
                mamusi. Uczą gospodarowania czasem, finansami, radzenia sobie w sytuacjach
                trudnych. A przede wszystkim student (oczywiście ten, który chce) więcej czasu
                spędza nad książką. Ma również gruntowniejsze przygotowanie. Sama pracuję w
                systemie dziennym i zaocznym i znam poziom jednej i drugirj formy kształcenia.
                Nie ma generalnie dobrych i złych studiów, są studenci, którzy chcą się uczyć i
                tacy, którzy nie.
          • Gość: Gienia Wielu prestiżowych kierunków nie ma zaocznie IP: *.dialog.net.pl 22.11.06, 13:54
            np. medycyna - jest tylko dzienna.
            Od razu odpowiadam,ze tzw. wieczorowa medycyna- tez jest dzienna (zajecia na 7
            lub 8) - chodzi o to zeby AM mogła pobierać opłaty (słone - ok 20 tys zł za
            rok).
            Dlatego studia płatne dzienne są "wieczorowymi".
            Pozdr
            • Gość: Ludwisia Re: Wielu prestiżowych kierunków nie ma zaocznie IP: *.dialog.net.pl 22.11.06, 13:55
              farmacja tez tylko dzienna
        • Gość: Pe Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 21:23
          A wiesz, kto chodzi na takie studia ?
          I dlaczego ktoś "wybrał" płatne studia prywatne a nie bezpłatne państwowe ?

          Nie wiesz ?
          Jak mi przykro.
          Nawet najlepsze studia nie nauczą Cię myslenia ;)
          • Gość: jacek Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.um.bydgoszcz.pl 21.11.06, 09:25
            powiem wam jedno ja studiowałem zaocznie zrobiłem podyplomówki doktorat też
            potem no i ja jakos pracuje od lat, a kolega kończył dzienne z 5-teczkami i
            popracuje trochę i nie tak od 4 lat jest na bezrobociu czy jest słabszy pewnie
            tak nie potrafi strategicznie i finasowo mysleć jego próby sa jak tej ryby
            która została po przypływie po odpływie nie odpłynęła i ledwo oddycha ale czeka
            na jakiś przypływ pewnie że fajnie chodziło sie do szkoły podst. i techn. jak
            rodzice pracowali ale kiedys trzeba wziąść na siebie to wszystko prędzej czy
            później zycie o to sie upomni pozdrawiam i polecam studia wyłącznie zaoczne
            • Gość: julotnia Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 11:15
              z doktoratem takie błędy ortograficzne? wziąść???!!!i zapomniałeś o przecinkach
              i kropkach. nie można Cię zrozumieć.
            • Gość: gidd Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 11:19
              może powinieneś jednak skończyć studia dzienne. pewnie nauczyliby Cię poprawnej
              polszczyzny.
              • Gość: Dzidziuś Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.06, 11:40
                Dla mnie studia zaoczne byly rozrywką umyslową po ciężkiej pracy fizycznej.
                • Gość: dzienny i zaoczny Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.server.ntli.net 21.11.06, 14:05
                  a dla mnie dzienne to jedna wielka balanga
            • prasa14 Re: Fenomen studiów zaocznych 21.11.06, 12:07
              To co piszesz jest absurdalne. Ja wiele lat wykładałam na wyższej uczelni i
              muszę powiedzieć że od studentów studiów dziennych wymaga się dwukrotnie lub
              trzykrotnie więcej. To oni są dobrze wykształconymi ludźmi. Studia zaoczne to
              tragedia. Poziom wiedzy jest niski i wynika z tego, że na zajęcia dydaktyczne
              jest mało czasu, a uczniowie nie chcą się uczyć- bo kiedy? W tygodniu praca,
              dom, dzieci, w sobotę niedzielę zajęcia. Nie dają rady. Powiem tylko, że
              przedmiot, który wykładała na studiach dziennych obejmował dwa semestry -
              tygodniowo dwie godziny, a na studiach zaocznych w semestrze miałam na ten
              przedmiot 6 godzin!!!!!!!!!!!!!! Przy czym 2 godziny trzeba było przeznaczyć na
              zaliczenie.
              Prawda jest okrutna, ale oczywiście nie należy generalizować, są wyjątki.
              Natomiast co do twojego doktoratu i podyplomówek- to nie wiem gdzie ty to
              zrobiłeś, ale twój język i styl pisania nie najlepiej o tobie świadczy. Wnioski
              które wyciągasz też są bezzasadne. Twój kolega może miał pecha, może nie jest
              tak przebojowy jak ty, ale na pewno jego wiedza, pomimo braku doktoratu jest
              dużo większa. Nie wszyscy na tym świecie są tacy jak ty, ale przebojowość a
              wiedza to są dwie różne rzeczy.
              • Gość: zenobia Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 12:25
                Nie zgadzam się z Tobą ! Studiowałam wieczorowo a potem zaocznie, w tym samym
                czasie pracowałam zawodowo. Nikt nie dawał nam taryfy ulgowej w AE Katowice -
                gnębiono nas i duszono ile tylko się dało ! Mam wykształcenie zdobyte własna ,
                ciężką pracą - niedosypianiem i stresem. Nikt mi "za friko" nie wpisywał do
                indeksu ocen ! Szybciej dorosłam , zmąrzałam i nabyłam doświadczenia - w
                przeciwności do młodych na dziennych - co z tego że maja więcej wykładów skoro
                tego w praktyce nie potrafią wykorzystać ?
                pozdrawiam wszystkich pracujących i uczących sie jednocześnie ! Trzeba mieć
                wiele samozaparcia i siły aby robić dobrze te dwie rzeczy na raz
                • Gość: Marcin Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 13:44
                  Proponuję sprawiedliwość - wprowadzenie opłat za dzienne studia na uczelniach
                  państwowych.
                  • Gość: TER Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 10:35
                    WTEDY DZIENNE BEDA TYLKO DLA CWANIACZKOW Z DOBRYCH RODZIN... JA MIMO,ZE JESTEM
                    NA DZIENNYCH I DODATKOWO PRACUJE NIE BYLABYM W STANIE ZAROBIC NA STUDIA,BO NIE
                    BIORE PIENIEDZY OD RODZICOW!!!!!!!!!!!!!!!!1
                • Gość: Arek Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.saint-gobain.com 21.11.06, 14:48
                  A ja akurat studiowałem w latach 1995-2001 na AE w Katowicach i wielokrotnie
                  spotykałem się z komentarzami wykładowców i asystentów w stylu: "nie
                  kompromitujcie się, bo niedługo sięgniecie poziomu zaocznych", "takie coś to
                  mogę przepuścić ewentualnie na zaocznych", "od was wymagam znacznie więcej niż
                  od studentów zaocznych", etc. Potwierdzi to chyba każdy, kto studiował dziennie
                  na AE. Pamiętam jak w ramach "rozgrzewki" przed zaliczeniem ze statystyki u dr
                  Jędrysik (pewnie kojarzysz to nazwisko) dostaliśmy od niej do rozwiązania
                  zestawy z egzaminu, który robiła studentom zaocznym kilka dni wcześniej. Poziom
                  tych zadań był nieporównywalnie niższy niż to, co my dostawaliśmy na
                  egzaminach. U dr Jędrysik w 1. terminie zdawało nas ok. 3 - 4 na grupę (20-
                  osobową), gdybyśmy dostawali takie zestawy jak ww. zdawalibyśmy chyba wszyscy...
                  Zenobio, jestem przekonany, że na AE dawali wam fory, choć nie chcę przez to
                  powiedzieć, że wpisywali wam do indeksów oceny za friko. Po prostu obniżali
                  swoje wymagania wobec was (i wcale tego nie kryli).

                  Druga sprawa, piszesz że "szybciej dorosłaś, zmądrzałaś i nabyłaś
                  doświadczenia". Nie wiem czy szybsze dorastanie jest wartością samą w sobie...
                  Po co dorastać szybciej? Naturalna kolej rzeczy jest taka: podstawówka - szkoła
                  średnia - studia; kończysz studia - zaczynasz pracę. Nie ma potrzeby spieszyć
                  się do dorosłości, bo ona i tak przyjdzie. Jest w życiu czas na bycie młodym,
                  głupim, na zabawę, 3-miesięczne wakacje, a później jest czas na pracę,
                  odpowiedzialność, wychowywanie dzieci, itd. Tylko raz jest się młodym i nie ma
                  potrzeby skracać sobie tego wspaniałego okresu w życiu.

                  Na zakończenie, pracuję teraz w jednym z największych europejskich koncernów i
                  widzę, że szanse na zatrudnienie i rozwój zawodowy w takiej firmie są mniej
                  więcej wyrównane dla absolwentów studiów dziennych i zaocznych. Liczą się w
                  zasadzie indywidualne predyspozycje intelektualne, a tych nie dadzą ci (ani nie
                  ujmą) żadne studia, bez względu na ich tryb.
                • Gość: gosc Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.chello.pl 21.11.06, 15:07
                  tak sie sklada ze jestem tam wykladowca bzdury piszesz
                  • Gość: TER Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 10:38
                    TO PRZYKRO MI,ŻE NA AE MAJĄ WYKŁADOWCÓW,KTÓRZY NIE WIEDZĄ CO TO PRZECINEK...
                • Gość: iwi Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.06, 11:34
                  pozdrawiam ...i w pełni się zgadzam....
              • Gość: J. Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 82.146.225.* 21.11.06, 12:42
                Jejku, to na czym ty wykładałaeś, skoro miałeś do dyspozycji "aż" 6 godzin w
                semestrze. Na żadnych normalnych studiach takich rzeczy się nie robi, bo po co
                w ogóle zawracać sobie głowę czymś co trwa tak krótko... Lepiej w ogóle tego
                nie uczyć, bo przepraszam bardzo, ale to nie jest nauka... To chyba jakiś
                przedmiot- porażka... :D
                • greg0.75 Re: Fenomen studiów zaocznych 22.11.06, 10:38
                  Sorki, takie jest życie. Ja też na pełnowymiarowy przedmiot mam dla zaocznych przewidziane 3 godziny wykładu i 4 ćwiczeń. W dwa weekendy na miesiąc dużo się nie wciśnie...
              • Gość: Andrzej Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 16:43
                Wykłądałeś na wyżeszj uczelni, ale chyba intelektem to nie grzeszysz. Nie chodzi
                o to, kto jest mądrzejszy, kto miał więcej piątek, tylko chodzi o to kto potrafi
                sobie lepiej w życiu poradzić. Ciekawi mi jaki przedmiot wykładałeś, pewnie
                jakiś durnowaty, na którym wszyscy spali :)))))))))). Ja skończyłem studia
                zaoczne i teraz jest dyrektorem działu IT. I możesz sobie wsadzić te swoje
                mądrości. Jak dla mnie to ty możesz sobie być profesorem, a i tak czeka Ciebie
                starość Pariasa, na państwowym garnuszku :).
              • Gość: hania Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 10:15
                Nie wiem na jakich zaocznych studiach jest tylko 6 godzin z jednego przedmiotu?
                Studiowałam dziennie 3 lata a potem 2 zaocznie. Na studiach zaocznych z jednego
                przedmiotu było min. 15 godzin co zazwyczaj kończyło się opracowaniem jakiegoś
                projektu nad którym ślęczało się dniami i nocami. W porównaniu z tym studia
                dzienne to była nieustająca laba, poprostu trzeba było tylko od czasu do
                czasu "przysiąść". Moim zdaniem są różne studia zaoczne i różne dzienne, nie
                można uogólniać co jest lepsze a co gorsze.
            • Gość: Filip Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 83.238.13.* 21.11.06, 13:15
              Jacku, ukończywszy te wszystkie studia, mógłbys postarać używać znaków
              przestankowych. Byłbyś wtedy bardziej komunikatywny.
              • Gość: Arek Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.saint-gobain.com 21.11.06, 14:57
                To takie zwykłe anonimowe, internetowe przechwałki. Ja też mogę napisać, że mam
                dwa doktoraty, 15 studiów podyplomowych i znam 13 języków obcych, w tym
                suahili. A przy tym nie mam problemów z interpunkcją i ortografią ;-)
        • Gość: a Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.06, 14:42
          bo na prywatne uczelnie ida dzieciaki, ktorych rodzice maja fure kasy i im te
          studia oplacaja, a tam poziom jest...nie oszukujmy sie, wykladowcy na takich
          uczelniach i wszystcy tam pracujacy zrobia wszysto zeby zatrzymac studenta. Jak
          sobie nie radzisz to cie wysla na kurs kilkumiesieczny, ktory zagwarantuje ci
          pozostanie na uczelni, a za ktory musisz zaplacic dwa razy tyle co za czesne!
          • Gość: justyna Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 83.238.160.* 20.11.06, 16:16
            Przepraszam, ale ja jestem na 2-gich już płatnych studiach i nie widzę, żeby
            poziom odbiegał od dziennych. Wybrałam płatne studia, bo muszę spłacić kredyt,
            który wzięłam na mieszkanie a nie potrafiłabym ciągnąć od rodziców, którzy
            najzwyczajniej w świecie na to by nie mieli (budżetówka)
            pozdrawiam ciepło wszyskich zaocznych z UW
            J
            • Gość: mała22 Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.kalisz.mm.pl 20.11.06, 18:53
              Re: Fenomen studiów zaocznych
              Autor: Gość: a IP: *.internetdsl.tpnet.pl
              Data: 20.11.06, 14:42
              bo na prywatne uczelnie ida dzieciaki, ktorych rodzice maja fure kasy i im te
              studia oplacaja, a tam poziom jest...nie oszukujmy sie, wykladowcy na takich
              uczelniach i wszystcy tam pracujacy zrobia wszysto zeby zatrzymac studenta. Jak
              sobie nie radzisz to cie wysla na kurs kilkumiesieczny, ktory zagwarantuje ci
              pozostanie na uczelni, a za ktory musisz zaplacic dwa razy tyle co za czesne!


              A mylisz się człowieczku, to są MITY!!!, jak nie masz zielonego pojęcia o
              uczelniach prywatnych to nie wypowiadaj się na ten temat...a widocznie tak jest!
              Ja jestem na drugim stopniu studiów zaocznych prywatnych w poznaniu i tam poziom
              wcale nie jest taki niski jak zadrwiłes sobie we wczesniejszej wypowiedzi...I
              większosc ludzi co tam studiuje to sama sobie zarabia na te studia. A po drugie
              ta szkoła ma bardzo dobrą renomę w Polsce i zagranicą, studiuje w tej szkole
              wielu obcokrajowców spoza Europy (Chiny, Kuba, Peru itp.), więc mówi to samo
              przez sie. I ta uczelnia cieszy się duzym powodzeniem wśród pracodawców, z tego
              względu że mozliwe sa rowniez zagraniczne wyjazdy na praktyki:) pozdrawiam
              • Gość: aaa Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.acn.waw.pl 20.11.06, 20:14
                Po prostu ma każdych studiach z roku na rok jest coraz niższy i załośniejszy
                poziom - reforma edukacyjna WELCOME TO.
              • Gość: Kubau Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.06, 21:43
                Kolego a co powiesz na to że ja wszytskie egzaminy na UJ na Prawie zdawałem z
                dziennymi a byłem na zaocznych.
              • Gość: Gość Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.aster.pl 21.11.06, 11:37
                Jestem doktorantem na państwowej uczelni. Prowadzę ćwiczenia ze studentami
                dziennymi i wieczorowymi. Z moich obserwacji wynika że jednak studenci w grupach
                dziennych są lepsi (choć oczywiście zdarzają się wyjątki). Więcej czytają,
                lepiej przygotowują się do zajęć, są bardziej zainteresowani przedmiotem.
                Wieczorowi częściej przyjmują postawę: jak płacę to proszę mnie nauczyć i
                niczego nie wymagać.
                • Gość: iwi Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.06, 11:35
                  i wiecej imprezuja....
              • Gość: kiwaczek11 Po co ta dyskusja? IP: *.cantonimotor.com.pl 21.11.06, 12:13
                To już kolejna ( na różnych forach) dyskusja kto lepszy, zaoczny czy dzienny,
                prywatny czy państwowy. A ja się zastanawiam, do czego tak właściwie ma ona
                prowadzić ? Czy lepszym w fachu, sprawniejszym intelektualnie koniecznie
                potrzebne jest udowadnianie sobie i innym swojej wartości na podstawie
                ukończonej szkoły? Albo poniżanie innych, z innymi dyplomami? Prawdziwa wartość
                wychodzi w pracy i w życiu.
                Poza tym , moim zdaniem , trzeba by oddzielić od siebie pewne rzeczy, jeśli
                chodzi o absolwentów:
                1. przygotowanie do pracy
                2. potencjał intelektualny

                Ad.1. To prawda, że na studiach dziennych materiału teoratycznego i
                praktycznego jest trochę lub znacznie więcej ( w zależności od kierunku). Ale
                czy znajdzie się ktos , kto powie, ze idąc do pracy po studiach nie trzeba
                zacząć nowego etapu edukacji - praktyki nieakademickiej? Wszyscy pracujący
                wiemy , w jaki sposób studia ( dzienne czy zaoczne), zwłaszcza większość
                kierunków technicznych, przygotowują do współczesnego rynku pracy. Archaiczna
                wiedza, brak praktyki na współczesnych, nowoczesnych narzędziach pracy, brak
                zaznajamiania z nowymi technikami, technologiami. Uczelnie po prostu sa zbyt
                biedne, aby mogły czymś takim dysponować. W związku z tym jaki jest sens
                porównywać wg powyzszego kryterium studia dzienne i zaoczne, skoro po jednych
                jak i po drugich wykorzysuje się góra 10% zdobytej wiedzy.

                Ad.2. Jeśli ze względów innych niż zdolności intelektualne ( cheć lub potrzeba
                pracy, zdobycia doświadczenia ,itp.) na studia zaoczne idzie coraz większa
                liczba ludzi, to jak wg tego kryterium porównywać jedne studia z drugimi? Nie
                zależy to przeciez od rodzajów studiów, lecz od samych studentów.

                Wobec powyższego dyskusja wydaje mi się próżna.
                • greg0.75 Re: Po co ta dyskusja? 22.11.06, 10:44
                  Właśnie wystawiłeś fatalną opinię swojej uczelni (na szczęście są lepsze).
                  • Gość: kiwaczek11 Re: Po co ta dyskusja? IP: *.cantonimotor.com.pl 22.11.06, 14:39
                    Są lepsze i sa gorsze. Tych lepszych nie az tak dużo. Jest jeszcze kwestia
                    wydziału. A opinia nie jest fatalna,lecz prawdziwa.
              • Gość: Ktr Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 219.133.160.* 21.11.06, 13:26
                ...studiuje w tej szkole
                > wielu obcokrajowców spoza Europy (Chiny, Kuba, Peru itp.)

                HAHAHA - dobre - dzieciaki z elit nowobogackich z Chin, Kuby i Peru... Juz
                lepiej nie podawaj krajow z ktorych pochadza studenci, bo od razu widac jaki
                poziom reprezentuje ta super prywatna uczelnia...
              • Gość: Filip Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 83.238.13.* 21.11.06, 13:27
                ależ wiadomo, że wypowiedź Gościa a IP: *.internetdsl.tpnet.pl to uogólnienie.
                Są bardzo dobre uczelnie prywatne.
              • Gość: ja Dlaczego studiują na płatnych z zagranicy?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 15:43
                Sprawa jest dosyć prosta. Dla obcokrajowców np z Francji, Anglii, byc moze Peru
                (z tym krajem nie jestem akurat pewien)wykształcenie w Polsce kosztuje dużo
                mniej niż w ich własnych krajach. O poziomie nauczania tez nie ma co mówić bo
                jak taki osobnik z Chile ma do wyboru nie najlepszą uczelnie w swoim kraju a
                płatne studia za granica o poziomie wyższym niż jego własna to wybiera naszą
                tańszą a do tego "lepszą". Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
            • Gość: Filip Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 83.238.13.* 21.11.06, 13:29
              Justyno, Twój przedmówca, Gość a IP: *.internetdsl.tpnet.pl, pisał o uczelniach
              prywatnych, a UW taka nie jest;)... poza tym trochę generalizował.
            • Gość: TER Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 10:42
              STUDIUJESZ WE WROCLAWIU? CIEKAWA JESTEM CO I CZY KOJARZYSZ DR PRZYGODZKIEGO?
              JESLI ADMINISTRACJE TO NA PEWNO...
          • Gość: napastnik Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 20:32
            Nie moge sluchac tych bredni.
            1.Kto w tych czasach ma kase i jest mlody,tzn.kase maja jego rodzice i stac ich
            na to aby oplacac i utrzymywac dziecko na studiach,ten studiuje dziennie,mnie na
            to mie stac,zarabiam 1400zl do reki,jestem na 3 roku i place 500zl miesiecznie
            za szkole,i nie znam nikogo biednego kto by studiowal dziennie i nie mial
            pieniedzy,bo wtedy jest po prostu martwy :( .
            • jowis Re: Fenomen studiów zaocznych 20.11.06, 21:27
              i tu kochana gadasz głupoty i tyle, razem z menem jesteśmy nauczycielami -
              budżetówka i mamy 2 studentów w domu i cio? nic nas nie kosztuja ich studia ,
              oprócz zakupu podręczników i kosztów dojazdu i tyle. co to za bzdury i w jakim
              celu? na zaoczne nie stac nas i tyle. pozdrawiam . belferka ;)
              • Gość: (gość portalu) Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.chello.pl 20.11.06, 23:53
                Oczywiście jeśli student mieszka w tym samym mieście gdzie studiuje to dzienne
                sa tanie. Ale studiując gdzie indziej gdy np. ktoś ma daleko na jakąś dobrą
                uczelnię i musi opłacić mieszkanie i się utrzymać to studia dzienne są o wiele
                droższe, ponieważ na zaoczne raz na te dwa tygodnie mozna dojechać nawet
                mieszkając 100km od uczelni, na dzienne już nie. A koszt utrzymania sie na
                studiach dziennych to wydatek za mieszkanie czy akademik najmniej 1000zl na
                semestr a do tego trzeba doliczyć wyżywienie i materiały na studia. Będąc na
                studiach dziennych ciężko jest też pracować. Więc studia zaoczne pod względem
                wydatków wychodzą taniej!
              • Gość: gucia Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.mst.gov.pl 21.11.06, 09:55
                nie stać na zaoczne??? A może wystarczyłoby dziciaczkom odciąć pępowinkę a nie
                dawać na bilety do szkoły i na drożdżówki rano??? A może dzieciaczki całe życie
                będą brać od mamusi i tatusia pieniążki- no gratuluję jak takia szkołę dajecie
                swoim dziciom, to aż boję się pomyśleć czego uczycie obce dzieci....!!!!
                • sajm Re: Fenomen studiów zaocznych 21.11.06, 13:07
                  a ja studiowałem dziennie, dorabiałem przez wakacje.
                  Na pewno po studiach miałem ciężej na rynku pracy - brak znajomości, realiów,
                  doświadczenia.
                  Ale za to na dziennych było życie studenckie, którego nie zastąpi zadna kasa i
                  zadne doświadczenie.
                  kilka lat po skończeniu studiów nie ma chyba róznicy miedzy dziennymi a
                  wiecorowymi czy zaocznymi. Ale zaoczni na pewno nie będą znowu mieli 20 lat.
                  Więc po co bic pianę? Ludzie nie dziela się na tych po dziennych i zaocznych,
                  tylko na mądrych i głupich, jakby mozna sparafrazować słowa Pawlaka z "Nie ma
                  mocnych".
                • Gość: Arek Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.saint-gobain.com 21.11.06, 15:22
                  Jest czas na pępowinkę i jest czas na odcięcie pępowinki. PoPRLowskie sierotki
                  uważają oczywiście, że najlepszy czas na odcięcie pępowinki jest 2-3 lata po
                  skończeniu podstawówki, czyli po szczęśliwym ukończeniu jakiejś przyzakładowej
                  zawodówki. Ale ludzie NORMALNI wysyłają swoje dzieci do podstawówki, potem do
                  szkoły średniej, a potem na studia. Najlepiej dzienne. Po to są rodzice, aby
                  zapewnić dzieciom warunki do normalnego zdobywania wiedzy.
                  A że ludzie ze środowisk robotniczo-chłopskich mają na ten temat inne zdanie i
                  bredzą coś o odcinaniu pępowinki... Ich sprawa. Niech swym latoroślom odcinają
                  pępowinkę, niech ich progenitura pracuje fizycznie od 18 roku życia, studiując
                  jednocześnie zaocznie jakiś marketing i zarządzanie w Prywatnej Wyższej Szkole
                  Mechatroniki, Zarządzania, Języków Obcych i Hotelarstwa w Pierdziszewie Dolnym.
            • Gość: dexter25 Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.imp.lodz.pl 21.11.06, 12:10
              Przepraszam ja skończyłem studia dzienne na politechnice i wcale nie mam
              bogatych rodziców jak większość sugeruje (matka sprzątaczka a ojciec bezrobotny)
              i wcale nie byłem takim wyjątkiem!!

              Poza tym po pierwszym roku odpadło od nas około 50% osób które nie dawały sobie
              razdy z egzaminami a później przeniosły się na zaoczne i tam te same egzaminy
              nie stanowiły juz problemu.

              Czyżby to był taki nagły przypływ wiedzy i inteligencji po przejściu na zaoczne?
              • Gość: Marcin Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 13:55
                Wszystko w porządku, tylko czemu koszty studiów dziennych są pokrywane z
                podatków? Studenci dzielą się na płacących i niepłacących za swoje studia.
            • Gość: Sokół Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.sggw.waw.pl 21.11.06, 12:43
              Niestety zgadzam się z Tobą... jestem na pierwszym roku i rodzice dają mi 600zł
              miesięcznie na życie (i nic poza tym). Nie miał bym kiedy pracować i dla tego
              jestmwdzięczny rodzicom! Kiedyś im spłacę dług.

              Inna sprawa, to nie wyobrazam sobie jakim cudem ktoś może mieć taki sam poziom
              wiedzy będąc na studiach zaocznych?! To bzdura, ja wychodzę z domu o 6 wracam o
              20 i cały dzień spędzam na uczelni i w bibliotece, więc jak można to odrobić w
              dwa dni?

              Nie da rady!

              Swoją drogą, u mnie ludzie śmieją się ze studentów studiów płatnych. Większość
              tych ludzi chce studiować, żeby studiowac, a są poprostu leniwymi nieukami.
            • greg0.75 Re: Fenomen studiów zaocznych 22.11.06, 10:53
              > Nie moge sluchac tych bredni.
              Nawzajem. Niby parę lat minęło odkąd skończyłem studia, ale wbrew Twoim przemyśleniem jestem jak najbardziej żywy...
            • Gość: TER Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 10:56
              A JA STUDIUJE NA DZIENNYCH,NIE JESTEM BOGATA I JAKOS SOBIE RADZE I NAWET
              PRACUJE DORYWCZO I TO (I TU SZOK) NA RECEPCJI W TRZY-GWIAZDKOWYM HOTELU!!!
              TRZEBA UMIEC SOBIE RADZIC. ROZWAZALAM MOZLIWOSC PRZEJSCIA NA ZAOCZNE,ALE....
              NIE MOWIE,ZE ZAOCZNE SA ZLE,CZASEM TO JEDYNA SZANSA DLA TYCH KTORZY MAJA
              RODZINE I MUSZA JA UTRZYMAC, NA ZDOBYCIE WYKSZTALCENIA.RZECZYWISCIE TO SPOSOB
              NA SAMODZIELNOSC,ALE LUDZIE NA DZIENNYCH TEZ SA SAMODZIELNI,OCZYWISCIE NIE
              WSZYSCY,TAK JAK I NA ZAOCZNYCH NIE WSZYSCY SA TAK ODPOWIEDZIALNI I WIELCE
              NIEUZALEZNIENI OD RODZICOW...
          • Gość: cZ Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 22:00
            zaoczne studiowanie?? dobre dla ludzi ktorzy pracuja i musza zdobyc ten papierek zbey awansowac, na dziennie panstwowe ida tylko najlepsi z checia poszerzania wiedzy (najczesciej) a na takich zaocznych to byle drech moze chodzic wystarczy ze bedzie placic regularnie i juz ma licencjat, no i kadra smiechu warta na zaocznych, suma sumarum - co kto lubi:P
            • marigold1 Re: Fenomen studiów zaocznych 21.11.06, 08:32
              Nie, no naprawdę, nie rozśmieszaj mnie! "najlepsi z checia poszerzania
              > wiedzy (najczesciej)". Ilu z tych tak przez Ciebie wychwalanych studentów
              dziennych ma studia głęboko, na zajęcia chodzą tylko jak już naprawdę muszą, i
              robią studia bo w dzisiejszych czasach głupio zostać ze średnim! Byle drech
              może chodzić gdziekolwiek i się prześlizgnąć.
              Robię magisterkę na jednej z poznanskich prywatnych szkół wyższych, pracuje do
              tego, i wcale a wcale nie jest łatwo. Egzaminy mamy prawie z wszystkich
              przedmiotów, a dodatkowo przed egzaminem ok 80% przedmiotów zaliczamy
              projektami co jest trudniejsze do zrobienia niz przyslowiowe 3xZ na egzamin.
              A co do wykładowców to ci wszyscy profesorowie z Akademii Ekonomicznej i
              Polibudy, którzy na swoich uczelniach normalnie prowadzą zajęcia na dziennych i
              zaocznych, pewnie poczuliby się nieco urażeni za to "smiechu warte".
            • Gość: alma Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.mst.gov.pl 21.11.06, 09:59
              tak, tak właśnie to tak wygląda, na zaocznych to tylko się kasę płaci, bo
              normalnie zdobywa sie doświdczenie w pracy, natomiast na dzinnych to tylko się
              chodzi po to, żeby mama i tata do pracy nie wysłali, bo jescze synuś by się
              długopisem podźgał, jakby sam miał coś zronić.....
              kochanu studenci dzienni - czy naprawdę tak fajnie być posożytem?????
              • Gość: agak Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.adsl.elcuk.pl 21.11.06, 10:03
                widać nigdy nie byłeś na dziennych, skoro piszesz takie głupoty!
                • Gość: jaaaaaa Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.06, 13:36
                  no i na odwrót. Od razu widać, że nikt z wypowiadających się negatywnie na temat
                  zaocznych na nich nie był. Również nie rozumiem po co ta dyskusja...Co do kadry,
                  to nie zgadzam sie z opinią. Przydałoby się rzucić paroma nazwiskami, ale tego
                  niestety nie mogę. Chociaż pewnie i tak wielu tutejszym mądralom niestety nic by
                  nie powiedziały. Pozdrawiam
              • Gość: historyk Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 17:45
                odrazu widac ze jestes zaoczna;) faktem jest ze studia dzienne to swoiste przedluzenie dzieciecej beztroski (choc prawie kazdy dzienny jakiego znam pracuje a nawet wychowuje dzieci) jednak skonczenie studiow dziennych to jest o wiele leszpa sprawa bo to znaczy ze masz gruntowna wiedze (przypominam ze na zaocznych jest tylko 60% zwyklego programu) . Mówie o studiach humanistycznych bo na takich jestem. dziennych studentow dzili sie na:
                A.Studentow (pasjonatow-przyszlych doktorow i profesorow)
                B.studentow przez male "s" czyli ludzi ktorzy poprostu niechcieli placic za studia i caly czas by tylko chlali (tacy najczesniej koncza studia po pierwszym roku)

                a tak wracajac do dziennych/zaocznych ,to zdecydowanie bardziej wolal bym isc do psychologa ktory ukonczyl panstwowa uczelnie dziennie niz takiego po prywatnych zaocznych bo jakto na zaocznych wazne ze placisz to juz jakos przejdziesz dalej jesli kompletnie nie olewasz
                • Gość: Bałagan Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.pam.szczecin.pl 21.11.06, 18:07
                  "faktem jest ze studia dzienne to swoiste przedluzenie dzieciecej beztroski
                  (choc prawie kazdy dzienny jakiego znam pracuje a nawet wychowuje dzieci)" -
                  sory stary, ale zdanie conajmniej (tak! mam wyzsze ale dalej nie wiem czy razem
                  czy osobno) bezsensowne. albo beztrosko albo z dziecmi. a po drugie to jakie
                  dzienne robiles?
                  ja na swojej uczelni mimo ze imprez i chlania bylo nie malo to beztroskim tego
                  okresu bym nie nazwal. co najmniej 10razy w roku musialem sie ostro napinac zeby
                  zdac egzaminy, siedziec po nocach w ksiazkach i wypijac litry kawy. czas kiedy
                  co chwile na szali staje ci wyleciec albo zostac nie jest beztroski. i to nie
                  dlatego ze sie w terminach nie uczylem tylko dlatego ze forma studiow (niepisane
                  prawo) zaklada ze czesc ludzi musi z kazdym rokiem wyleciec. i choc ci co sie
                  dostaja do szkoly (akademia morska) po liceum musza miec srednia conajmniej ok
                  4,5 to studia konczy 30-40%. okres studiow mimo chlania nie musi oznaczac
                  beztroski. pozdro
                • Gość: wacek Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.chello.pl 21.11.06, 20:23
                  dzienny historyku - pisze się "po prostu".. na humanistycznych studiach jestes
                  i tego nie wiesz?
              • Gość: DZIENNE GORA!!! Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 11:12
                ZLOTOWKI NIE BIORE OD RODZICOW I JESTEM NA DZIENNYCH!!! ŁYSO CI?A MI PRZYKRO.BO
                JAKBYS MIAL WIECEJ OLEJU W GLOWIE TO BYS TAK NIE PISAL... WIDAC JAK ZAOCZNE
                KSZTALCA...
            • Gość: J. Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 82.146.225.* 21.11.06, 12:51
              Na zaokach kadra ta sama co na dzienych... Wiec nie rozumiem Twojego
              stwirdzenia... Dowiedz się najpierw, a potem pisz...
              • Gość: cZ Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 17:52
                "Na zaokach kadra ta sama co na dzienych... Wiec nie rozumiem Twojego
                stwirdzenia... Dowiedz się najpierw, a potem pisz..."

                mowie o prywatnych matole.. zawsze zanim cos napiszesz to zlap glebszy oddech i tak az do skutku rob ok?
          • Gość: Zawiedziony Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.ip.netia.com.pl 21.11.06, 11:44
            Przecież wykładają ci sami wykładowcy co na dziennych. Może tylko studenci są
            bardziej dociekliwi :-) i zadają pytania. Wystarczy przejść się na kilka
            wykładów dziennych (15% obecności nierzadko) i zaocznych (80% obecności
            przeważnie + cisza i notowanie wykładu). Niestety - czasy się zmieniają i same
            studia niewiele dają, jak ktoś myśli, że skoro skończył studia magisterskie, to
            wiele znaczy, szybko się przekona, że - niestety - jak to określił
            artysta "znaczy mniej niż zero"...
        • Gość: Ilona Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 14:52
          studia pierwszego stopnia robiłam dziennie,drugiego robie zaocznie. Sprawą
          oczywistą jest to że na zaocznych jest niższy poziom ponieważ jest mniej
          godzin.Ludzie "wają" na dzienne z dwóch powodów: bo są bezpłatne- na państwowe
          uczelnie albo dlatego żeby przedłóżyć sobie młodość- uczelnie prywatne. Poza
          tym utarło sie że studia dzienne sąlepsze od zaoczych,tak!- pod warunkiem że są
          prowadzone przez państwowe uczelnie.Dzienne na prywatnych mają czasami niższy
          poziom nauczania niż zaoczne na państwowych. Sytuacja życiowa zmusiła mnie do
          pójścia do pracy i studiowania w trybie zaocznym. I to naprawde jest charówka
          od 8.30 do 18.30 sobota i niedziela na szczęście co drugi tydzień a pon.-piątek
          praca,wiec uwierz mi to naprawde wymaga wielkiego wysiłku i wyżeczenia się
          życia prywatnego.
          • Gość: wacek Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.chello.pl 20.11.06, 21:23
            przedłużyć, harówka i wyrzeczenia
          • Gość: Stanley Co za byki!!! IP: *.77.udn.pl 20.11.06, 21:47
            O Boże i Ty kobieto masz mieć wyższe wykształcenie magisterskie????!!Przynosisz
            wstyd prawdziwie wykształconym ludziom!!!!Widać,że studiujesz zaocznie na
            studiach płatnych....takie błędy...takie byki...porażka!!!!!!
            • Gość: verdy Re: Co za byki!!! IP: *.acn.waw.pl 20.11.06, 21:52
              Po wszystkich słowach, a takze po kropkach i przecinkach stawia się spacje...
              • Gość: Marcin Re: Co za byki!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 14:01
                Nawet jeśli on napisałby swój komentarz bezbłędnie, to też by do Ciebie nie
                dotarł z tym, co chce powiedzieć, bo masz tylko swoje zdanie i żadnego innego
                nie przyjmiesz, nawet nie chcesz posłuchać.
            • Gość: . Re: Co za byki!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 00:43
              ty jak widać prezentujesz podwórkowy poziom, bo na wykształconego to nie
              wyglądasz - ty dopiero przynosisz ludziom z wykształceniem wstyd, brak słów

              i nie drzyj się
          • Gość: olka Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 83.168.106.* 20.11.06, 22:02
            "przedłóżyć" i "wyżeczenia".To własnie poziom z zaocznych!!!!!
            • kopator Re: Fenomen studiów zaocznych 20.11.06, 22:51
            • Gość: Vic Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.saint-gobain.com 22.11.06, 13:21
              Ja bym powiedział, że to poziom dzisiejszych maturzystów w ogóle, nie tylko
              tych, którzy wybrali studia zaoczne :)
          • enaco Re: Fenomen studiów zaocznych 21.11.06, 02:19
            Z uczelniami jest podobnie jak w każdej innej dziedzinie. Nie mozna "a priori"
            zakładać że prywatne są "be", natomiast państwowe - super. Często zdarza sie
            tak, że właściciele prywatnych szkół, poza kasą mają jeszcze inne ambicje.
            Zdarza się również i tak, że zarówno w uczelniach państwowych jak i prywatnych
            zajęcia prowadzone są przez tych samych wykładowców (nie zawsze traktujących
            wykłady czy ćwiczenia w drugiej uczelni - jako chałturę). Wydaje się że o
            efektach studiowania decyduje motywacja i zaangażowanie studenta i debatowanie
            na temat jakie studia są lepsze - stacjonarne czy też niestacjonarne, przypomina
            filozoficzne dyskusje na temat "ile diabłów się zmieści w łebku szpilki".
            Oczywiscie studiowanie w trybie dziennym ze względu na ilość czasu będącego do
            dyspozycji pozwala na bardziej dogłębne opanowanie tematyki studiów ale czy z
            tego powodu należy dezawuować studia w trybie wieczorowym i zaocznym? Z kolei
            wydaje się że studenci "niestacjonarni" posiadają (w wiekszości przypadków)
            wyższą motywację, a także - dysponując pewnym doświadczeniem zawodowym -
            stosunkowo łatwo wykorzystują zdobytą wiedzę w codziennej pracy.
          • Gość: TER Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 10:59
            NO TO FAKT,ZE IDAC NA DZIENNE (PANSTOWE) CHCIALAM PRZEDLUZYC SOBIE BEZTROSKĄ
            MŁODOŚĆ,ALE ZYCIE TO ZYCIE I ZMUSILO MNIE DO POJSCIA DO PRACY,ALE NA ZAOCZNE
            SIE NIE PRZENIOSLAM...
        • mlody-inwestor Bezplatnosc ?! swietny zart 20.11.06, 17:03
          "Darmowy posilek nie istnieje."
          Milton Friedman

          Podobnie jak
          "Bezplatne studia" czy "Bezplatna sluzba zdrowia". Ja place, Pan Placi - wszyscy placimy...
          • bart12343 Re: Bezplatnosc ?! swietny zart 20.11.06, 17:19
            SPOŁECZEŃSTWO!!! ;-)
        • Gość: dygotka Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.lanet.net.pl 21.11.06, 08:56
          a może wciąż rosnąca ilość młodych ludzi, którzy nie chca się usamodzielniać
          powoduje miedzy innymi fenomens studiów dziennych? bo niby dlaczego wzrósł
          przedział wiekowy jakoby mlodzieżą są takze dzieciaki 30letnie? po skonczeniu
          dziennych masz jeszcze piec lat an cokolwiek, patrz czytaj: wyprowadzkę od
          rodziców, podjęcie pracy etc.ale nikomu sie nie chce, bo po co? wygodniej... .a
          skoro Ty gardzisz tak namiętnie studiami zaocznymi, a moze wrecz studentami
          zaocznymi, to widocznie zbyt przyjemnie i łatwo spływa po Tobie zycie. trochę
          odwagi.
          • Gość: agak Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.adsl.elcuk.pl 21.11.06, 09:49
            Jak to "wzrósł przedział" w czasach PRL mlodzieżą było się do 35 lat!
        • Gość: as12 Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 195.245.213.* 21.11.06, 11:42
          Chętnych na prywatne uczelnie dzienne jest dlatego tak dużo bo nie mogą dostać
          sie na państwowe a rodzice mają tyle kasy, że za wszelką cenę chcą aby ich
          dziecko ukończyło dzienne studia(na marginesie - do pracy nie bardzo się
          jeszcze nadają, dlatego to dla nich jedyne wyjście)
      • robertmar1 Re: Fenomen studiów zaocznych 17.11.06, 18:23
        A na pytanie nr 2 również oczekiwałbym odpowiedzi, bo w gruncie rzeczy jest ono
        tylko przełożeniem sytuacji na studiach.
        Poza tym dlaczego wykluczasz sytuację pracy na studiach dziennych i osiągnięcie
        jednocześnie 5 na dyplomie?
        • Gość: x Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.aster.pl 17.11.06, 21:22
          Postaw sie w miejscu rodzica i zastanow czy chcialbys wyslac wlasne dziecko
          zamiast do zwyklego LO do wieczorowego.

          Pracowanie przez 5 lat na pelnym etacie i uzyskanie 5 na dyplomie koncowym jest
          bardzo trudne, choc pewnie mozliwe.

          (osobiscie uwazam ze lepiej isc na dzienne na dobrej uczelni i na takich jestem,
          co nie zmienia faktu ze to co Ty piszesz jest bezsensu)
          • Gość: <> Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 23:37
            na studia zaoczne ida 3 grupy:
            ci ktorzy sie nie dostali
            ci ktorzy chca sie doksztalcic a wiedza ,ze bedzie latwiej skonczyc poza tym
            juz pracuja
            ci dla kotrych to jest drugi kierunek lub zaczynaja w poznym wieku
            uwierz kiedy masz 24 lata,konczysz studia ,rodzina cie naciska na prace ,a
            wiesz z,e bedzie ciezko pogodzic kolejne dzienne z praca nawet
            doywcza ,naturalne jest ,ze decydujesz sie na zaoczne.Ale jesli masz 19 lat
            lepeij jest studiowac dziennie ( jesli cie stac) .lepsza atmosfera,wyzszy
            poziom,towarzystwo rowiesnikow ,a nie 40-latkow,wiedza bardziej rozlozona a nie
            wtlaczana raz na dwa tyg. w ekspresowym tempie i z okrojonym materialem.
            • Gość: zaoczna 23l Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 10:43
              ale 30-40 latkowie to suuper ludzie, można z nimi pogadac na wiele tematów i
              czasem jest to ciekawsze niż gadka z rówieśnikami;]
            • Gość: brednia Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.60.jawnet.pl 20.11.06, 15:19
              czasami smieszą mnie poglądy niektórych osób... zyjecie sobie dobrze, macie pod nosem co trzeba i nie obchodzi was kwestia kasy bo jestescie ułozeni dzięki rodzicom... kasa, to jest główny powód studiowania zaocznego wg mnie... dostałem sie na dzienne na US jednak ich nie podjąlem z wiadomych przyczyn... teraz dorabiam sie powoli i ucze jednoczesnie, jazda jest to fakt, ale jak wy skonczycie szkoły to zaoczni bedą mieli 5 lat doświadczenie zawodowego i coś na co sami zapracowali...
              • Gość: agak Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.adsl.elcuk.pl 21.11.06, 10:01
                Jeżeli ja na dziennych niałam średnio 35 godzin dziennie (czyli 70 przez dwa
                tygodnie) plus nauka w domu, to jak można równorzędnie nauczyć tego przez dwa
                dni, nawet od rana do wieczora?
                • Gość: kiniox Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 212.190.74.* 21.11.06, 16:34
                  Jednak można. Głównie nocą, kosztem snu i imprezowania. Ja studiowałam
                  dziennie, bo mieszkałam u rodziców, którzy dawali mi michę pod nos i dach nad
                  głową. Zarabiałam na wszystko inne, żeby ich odciążyć, ale pracami dorywczymi,
                  na pół etatu i na zasadzie "gdzie się da". Mój mąż skończył studia zaoczne. Nie
                  było nawet dyskusji o dziennych studiach, bo musiał zarobić na jedzenie i
                  mieszkanie, więc zaczął pracować w wieku 18 lat. Żeby odłożyć pieniądze na
                  pierwsze czesne, przerzucał worki z cementem przez całe lato, bo innej pracy
                  prosto po szkole średniej nie dostał. W czasie studiów uczył się dużo, ale
                  faktycznie czasu na dodatkowe lektury i poszerzanie wiedzy poza materiał
                  obowiązkowy nie miał. Pracę magisterską pisał w nocy, codziennie do 4 rano,
                  pracując jednocześnie od 8h00 do 21h00. Kto z Was z czystym sumieniem mógłby
                  przyznać, że dałby radę? Jak czytam wypociny ludzi, którym los ułatwił
                  wszystkie wybory życiowe, ale którzy wiedzą lepiej, to dostaję szału. Odpowiedź
                  na pytanie II brzmi: niepełnoletni mają ograniczone możliwości pracy, a ich
                  rodzice mają obowiązek prawny, aby ich utrzymywać, więc szkoła dzienna i
                  skupienie się na nauce jest najefektywniejszym rozwiązaniem. Tymczasem dorośli
                  (czytaj: studenci) mogą już normalnie pracować i często muszą (a także chcą)
                  się sami utrzymywać. Twoje pytania, jako oczywiście tendencyjne, prowadzą do
                  dyskusji o wyższości Bożego Narodzenia nad Wielkanocą. Słyszałeś pewnie
                  powiedzenie, że są tacy, którym karczma nie zaszkodzi i tacy których kaściół
                  nie naprawi. I tak samo jest ze studentami dziennymi i zaocznymi (lub
                  wieczorowymi), są tacy, którym dzienne nie pomogą i tacy, którym zaoczne nie
                  zaszkodzą i vice-versa.
              • Gość: kowallo Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.net-serwis.pl 21.11.06, 10:39
                co to za argument w ogole, ze 'po studiach zaocznych ma sie 5 lat
                doswiadczenia'. sorry ale kto cie od razu po lo przyjmie do pracy w miare
                sensownej, w ktorej dalej bedzie kontynuowal kariere? chyba ze planujesz robic
                kariere jako kelner/ka lub pracownik fizyczny. poza tym na prace jest zawsze
                czas, chyba ze ktos musi pracowac aby sie utrzymac. dlatego jednak mimo
                wszystko lepiej isc na dzienne na uczelnie panstwowa i zdobyc tytul mgr. a
                prace mozna zaczac 'w zawodzie' juz na 3 roku bo wiele firm tak szuka.
                • Gość: ola Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.06, 12:27
                  nie opowaidam sie kategowrycznie po stronie dziennych czy zaocznych studiów,
                  każda z tych opcji ma dobre i złe strony, zależy co komu pasuje. Z
                  dośwaidczeniem i pracą po studiach jest różnie. Przykład: Ja studiowałm
                  zaocznie na AE w Krakowie, na pierwszym roku dostałam sie na staż w banku w
                  moim rodzinnym mieście, sprawdziłam się wie przepracowałąm tam pozniej ponad 3
                  lata, była likwidacja oddziału więc straciłam prace ale po 2mies. moj byly
                  dyrektor zatrudnil mnie u siuebie tez w bankowości. Zdobyłąm duze doświadczenie
                  zawodowe z zakresu bankowości, ułatwiało mi to studia bo w tym kierunku sie
                  uczyłam. Moja koleżanka studiowała dziennie, zdobyła tytuł magistra ale nigdy
                  nie pracowała i gdy starałyśmy sie o prace w jednej z firm w naszym mieście kto
                  ją dostał? Koleżanka z mgr ale bez doswiadczenia czy ja z doświadczeniem ,
                  chociaz ze względów rodzinnych studiów narazie nie ukończyłam?
              • Gość: dexter25 Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.imp.lodz.pl 21.11.06, 12:41
                Brednie trochę piszesz. Bo twoim zdaniem studenci studiów dziennych niby
                dyplomy dostają za prezencję? Trzeba sie poważnie napracować żeby zaliczyć
                egzaminy, materiału jest więcej a wykładowcy są zdecydowanie bardziej surowi w
                stosunku do studentów dziennych bo przecież oni mają czas się uczyć a zaoczni
                mają inne rzeczy na głowie. Moim zdaniem powinno się porównywać rzeczywistą
                wiedzę studentów a nie rodzaj studiów i fakt czy koś pracuje czy nie, bo
                uzyskanie dyplomu zarówno na studiach dziennych jak i wieczorowych otwiera tą
                samą drogę dla wszystkich. Faktem jest że zaoczni maja przewagę doświadczenia w
                zdobywaniu rynku pracy ale moim zdanem jeśli chodzi o przygotowanie
                merytoryczne i posiadaną wiedzę na głowę biją ich studenci dzienni!
                • Gość: Marcin Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 14:05
                  to chociaż podziękuj zaocznym, tym którzy płacą za to wszystko
                  • Gość: dexter25 Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.imp.lodz.pl 21.11.06, 14:25
                    a niby za co?
                    płaciło za mnie społeczeństo tak jak także częciowo płaci za zaocznych.
                    Nic im nie zawdzięczam ani oni mnie więc nie rozumiem aluzji.

                    każdy będzie bronił swojego stanowiska i wiadomo że nikt chętnie nie przyzna
                    się że moje studia były do d.. że niepotrzebnie tam chodziłem itp. ale moim
                    zdaniem wszyscy powinni być lekko samokrytyczni. Jeżeli chodzi o kwestię wiedzy
                    to jest to logiczne że dowiesz się więcej na 30 godz niż na 10 (nawet pomimo
                    faktu że przez 10 prof gada o niczym)

                    To że polska edukacja to syf wiedzą wszyscy łącznie z profesorami i
                    wykładowcami i zarówno na zaocznych jak i dziennych poziom nauczania w
                    porównaniu z tym sprzed 30 lat to jest sh.t. I tym powinniśmy się zająć a nie
                    udowadnianiem które studia są lepsze!!!

                    Przykładowo podam teraz swój przykład
                    skończyłem dziennie PŁ specjalność Bezpieczeństwo i Ryzyko Przemysłowe i nie
                    mogę pracować jako BHP bo muszę zrobić z tego zakresu st. podyplomowe. Pracuję
                    więc jestem teraz na zaocznych i widzę co się dzieje - materiał w formie
                    wykłądów zaliczeń zero bo po co przecież płacimy. praca dyplomowa na 10- 15
                    stron - to mówi samo za siebie. Na dziennych musiałem się sporo napocić żeby
                    napisać byle jaki projekt każdy średnio po 40 - 50 stron. Więc wybaczcie bo
                    znam to z autopsji jak wyglądahją studia i zaoczne i dzienne i ci którzy się
                    puszą na samą myśl że ich św zaoczne studia można obrazić niech się jeszcze raz
                    zastanowią. Może w kwestiach ekonomicznych takie studia zdają egzamin ale jeśli
                    chodzi np nauki techniczne to do 3 - 4go roku nie ma oczym marzyć bo co drugi
                    dzień laborki np z chemii fizycznej organicznej fizyki każde po kilka godzin
                    poprzedzone kolokwium. A na takich samych zaocznych 2 godz 1 na 2 tygodnie nie
                    porównujmy tu pracy bo jest niewspółmierna. więc wybaczcie ale nadal twierdzę
                    że studia dzienne oferują o wiele wyższy poziom niż zaoczne jedynym błędem jest
                    to że teraz nie ma takich praktyk jak kiedyś po kilka miesięcy.
              • Gość: JESTES ... Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 11:05
                A KTO POWIEDZIAL,ZE MY PO LICENCJACIE NIE POJDZIEMY NA MAGISTERKE ZAOCZNIE?! I
                PODAM CI PRZYKLAD ZDOBYWANIA DOSWIADCZENIA I NAUKI NA DZIENNYCH: JA,A TY PO
                TYCH SWOICH SZKOLKACH NIEDZIELNYCH GOWNO BEDZIESZ WIEDZIAL,WILECE ZARADNY!!!!
                JAKBYS BYL INTELIGENTNY TO JAKOS BYS DAL RADE NA DZIENNYCH PRACUJAC...
            • Gość: ;) Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.cps.pl 20.11.06, 16:18
              ci, ktorych nie stac na studiowanie na dobrej uczelni poza rodzinnym miastem
              (dojazdy i/lub akademik)
            • Gość: jowis Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 21:33
              brawo, brawo, brawo, popieram i jestem za ;)
            • Gość: nana Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 193.36.240.* 21.11.06, 08:53
              Z Twojej wypowiedzi wynika, że jest jeszcze 4 grupa decydujących się na studia
              w trybie zaocznym - ci, których nie ma kto utrzymać na studiach dziennych. Bo
              chyba nie twierdzisz, że ewentualne stypendium może pokryć koszty utrzymania
              dorosłego człowieka.
              • Gość: aaaa Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.flits.rug.nl 21.11.06, 23:32
                Ja się utrzymywałam w Warszawie za stypendium + kredyt studencki. Więc chyba można.
              • karolina.s2006 Re: Fenomen studiów zaocznych 25.11.06, 11:02
                Przeczytalam kilkanacie pierwszych wypowiedzi i przerazilam sie - dlaczego te
                posty ziona takim nienawistnym jadem? Czy zaczniemy niedlugo toczyc wojny
                zaoczni kontra dzienni? To jakas paranoja, jacys zakompleksieni ludzie sie tu
                wypowiadaja. Wiekszosc strasznie uogolnia, zazwyczaj sa to 'lepsi ludzie' czyt.
                studenci dzienni. Ja jestem studentka zaoczna, i rzeczywiscie dlatego ze nie
                dostalam sie na ten moj wymarzony kierunek dzienny. Bylam pierwszym rocznikiem
                z nowa matura i w starciu ze starymi maturzystami mielismy naprawde malutkie
                szanse, zwlaszcza na tych najbardziej obleganych kierunkach. Moglam dostac sie
                spokojnie na inny , mniej oblegany kierunek dzienny, ale chcialabym studiowac
                to, o czym marzylam, wiec poszlam na zaoczne. Nie jest latwo, praca, studia,
                dlatego staram sie o przeniesienie na dzienne. Ale nie krytykuje tych, ktorym
                zaoczne sie podobaja, i z wlasnej woli na takie poszli(a znam takich). Nie
                tworze chorych podzialow, bo kazdy przypadek moze miec jakies indywidualne
                podloze. Przestancie pluc nienawiscia....... Pozdrawiam serdecznie WSZYSTKICH
                studentow !
            • Gość: agnieszka Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.net.autocom.pl 21.11.06, 14:36
              tak czytam co piszecie iw ogole dziwi mnie to wszystko....jakos nie mieszcze sie
              w Twojej hierarchii bo mam 23 lata jestem na trzecim roku studiow i od
              przyszlego roku jestem zmuszona przeniesc sie na zaoczne..powod? brak pieniedzy
              i wlasnie to co jest absurdem, to fakt, zeby studiowac dziennie naprawde trzeba
              miec sporo pieniedzy...a utrzymywanie sie przez 5 lat za to ledwo co rodzice sa
              w stanie mi dac czyli 700zl nie jest wesole...dosc mam oszczedzania praktycznie
              na wszystkim
              przenosze sie, troszke mi zal, bo wiem, ze na zaocznych jest mniej ciekawych
              kursow niz na dziennych, sila rzeczy, gdyz czasu mniej, lecz kadra ta sama itp
              itd...ale musze isc do pracy, nie mam wyjscia, moim rodzicom tez sie cos od
              zycia nalezy a nie utrzymywanie mnie do 26 roku zycia skoro mam jeszcze mlodsze
              rodzenstwo
              pozdrawiam i otwartych oczu zycze...zadnych schematów, swiat wygladalby lepiej!!
              • Gość: Ja Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.crowley.pl 23.11.06, 21:49
                Zgadzam się z Toba. Wszystko zależyt od człowieka i od kierunku. Studiuję
                zaocznie i mam zajęcia w piątek,sobotę i niedzielę-cale dnie co
                tydzień,ponieważ mamy dokładnie ten sam program zajęc co dzienni i dostaniemy
                ten sam dyplom. Rozmawialam z wykladowcami o tym. To jest Uniwersytet Śląski.
                Oczywiście medycyny nie da sie zaocznie, bo potrzeba miec na stale kontakt z
                zawodem, obycie. Trzeba byc profesjonalista, żeby uczyć ludzi. Ale są kierunki,
                które przy odrobinie dobrych chęci i pasji można opanować równie dobrze jak na
                dziennych. Myslę,ze nie można mówić, że tylko dzienne lub tylko zaoczne są
                dobre. Zależy od sytuacji. Ale zdecydowanie: zaoczne szybciej uczą życia.
                Pozdrawiam serdecznie.
        • Gość: Lusia Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 15:21
          ty chyba nie studiowałeś. Ja byłam na dziennychych na ae w poznaniu i nie
          mogłabym pracować ponieważ zajęcia miałam od rana potem przerwa i popołudniu
          ciąg dalszy wiec nie wyobrażam sobie gdybym miała pracowac jak i kiedy. a w
          ogole to zachowujesz sie tak jakbysnie studiował dziennie albo jakby miejsce
          nauczeli "załatwiono" Ci dzięki koneksją
          • Gość: mala Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 83.214.93.* 20.11.06, 17:39
            Lusia, ja studiowalam na dziennych na ae w poznaniu i zapewniam Cie, ze mozna
            to pogodzic z praca na pelen etat! Trzeba tylko chciec!
            (ps: na dyplomie mialam 5)
          • Gość: lolek Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 87.117.97.* 20.11.06, 18:34
            Ja studiowalem dziennie i od 2 roku studiow pracowalem na caly etat. I zyje.
            • Gość: ja Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.devs.futuro.pl 20.11.06, 18:54
              przeciez to zalezy od kierunku studiow!niektorzy maja 4 godz dziennie cwiczen,
              na wyklady nie chodza i pracuja. inni maja laborki cwiczenia.. okienka ktorych
              nie da sie zapelnic.. i wten sposob ja,po 3 latach studiow dziennych,wlasnie
              przenioslam sie na zaoczne...ale mam wymarzona prace i nie zaluje bo studia sa
              dla mnie hobbystyczne
          • yourij Re: Fenomen studiów zaocznych 20.11.06, 18:38
            Gość portalu: Lusia napisał(a):

            > (...)nauczeli "załatwiono" Ci dzięki koneksją

            chyba koneksjOM :)

          • Gość: mala Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.rz.uni-hildesheim.de 20.11.06, 18:45
            lusiu, po twojej ortografii jakos nie widac zebys byla na jakichkolwiek
            studiach, geschweige denn na dziennych;)
            a w temacie: jakze by poziom na zaocznych nie mial byc nizszy, skoro studiuja
            tam ludzie, ktorzy NIE DOSTALI SIE NA DZIENNE (ergo: ich poziom wiedzy lub
            zdolnosci jest nizszy, a wiec nie poradziliby sobie z materialem). zastrzegam,
            ze nie mowie tu o wszystkich zaocznych - rozumiem ze bywaja tez inne powody,
            dla ktorych wybiera sie zaoczne.
            poza tym, nie widze przeszkod dla pracowania na dziennych - jesli nie na
            pierwszym roku to od 2. lub 3.moim zdaniem najpozniej po 2. roku nalezy nawet
            podjac prace - doswiadczenie doskonale rozwija wiedze teoretyczna wyniesiona z
            zajec.
            • Gość: DZIENNE DO MALA Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 11:30
              MOJA SIOSTRA UCZYLA SIE TAK JAK JA,W TEJ SAMEJ SZKOLE I NA TYM SAMYM
              KIERUNKU,POSZLA DO PRACY,BO ZANIM DOSTALA DYPLOM DOSTALA PRACE NA RECEPCJI W
              DOBRYM HOTELU,NA PEWNO DALABY SOBIE RADE NA DZIENNYCH... JA TEZ PRACUJE W MOIM
              ZAWODZIE TECHNIK HOTELARSTWA I STUDIUJE DZIENNIE,ALE ADMIBNISTRACJE.TO DOPIERO
              PIERWSZY ROK,WIEC NIE WIEM JAK TO SIE SKONCZY... , ALE NA RAZIE REZYGNUJE Z
              WYKLADOW.
          • Gość: aniabania Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 20:26
            Wypraszam sobie. Studiuję na studiach dziennych na UW. Mam wysoką średnią i od
            trzeciego roku sama się utrzymuję. Początkowo pracowałam kilka godzin dziennie,
            a teraz jestem na piątym roku i pracuję full time. Podobnie jak większość moich
            znajomych.
            To oczywiste, że na płatnych jest słabszy poziom (wystarczy zapytać każdego
            wykładowcę, który wykłada na dziennych i zaocznych lub prywatnych), ale moim
            zdaniem, to kto gdzie studiuje to jego wybór. Ja cieszę się z tego, co wybrałam,
            bo za kilka miesięcy będę miała dyplom w kieszeni i świetne doświadczenie zawodowe.

            Pozdro dla wszystkich, którzy sobie nie radzą.

          • Gość: Zdumiona Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 02:10
            Przepraszam, ale ty też chyba byłaś na dziennych dzięki KONEKSJĄ (SIC!)

            Ludzie! Za takie błędy 20 lat temu z matury wypraszali, a teraz studia dzienne
            kończą?
            To chyba nie jest wszystko wina Giertycha?

            WSTYD !!! A jest to błąd nagminny... "Dzięki rodzicą", też dobrze brzmi??

            Ja nic dzięki koneksjom nie załatwiłam, a i nauczycieli miałam rzetelnych, jak
            widze...

            Gość portalu: Lusia napisał(a):

            > ty chyba nie studiowałeś. Ja byłam na dziennychych na ae w poznaniu i nie
            > mogłabym pracować ponieważ zajęcia miałam od rana potem przerwa i popołudniu
            > ciąg dalszy wiec nie wyobrażam sobie gdybym miała pracowac jak i kiedy. a w
            > ogole to zachowujesz sie tak jakbysnie studiował dziennie albo jakby miejsce
            > nauczeli "załatwiono" Ci dzięki koneksją
          • agulha Re: Fenomen studiów zaocznych 21.11.06, 20:29
            "koneksjom", na Boga...Dlaczego wszyscy przechwalacze są tacy słabi z
            ortografii, bez której nie powinno się nawet zdać matury?!
        • Gość: Art Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 80.50.35.* 21.11.06, 07:44
          Skoro zaoczni to takie tępaki, czemu wśród nich bezrobocie wśród absolwentów
          studiów zaocznych jest parokrotnie mniejsze niż wśród dziennych orłów?

          Trochę złośliwie, ale żenujące są dla mnie wszelkie próby szufladkowania ludzi
          na zaocznych i dziennych, prawych i lewych, ze wsi i miast, katolickich i
          niewiernych...
          • Gość: dęta Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 12:45
            bo nie każdy dzienny chce pracować jako barman...
            • Gość: DĘTA TO DO CIEBIE Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 11:34
              ZADNA PRACA NIE HANBI,A NIEKTORZY PO PROSTU LUBIA TO ROBIC I TAKA PRACE SOBIE
              WYBRALI. I DLA TWOJEJ WIADOMOSCI TO NIE JA...
        • Gość: gucia Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.mst.gov.pl 21.11.06, 10:15
          przecież na studiach dziennych jest tak dużo zajęć i materiału, że jak możesz
          pozwolić sobie na zaniedbywanie swoich pilnych obowiązków??? A kiedy
          przygotujesz się na koloska???
          Nie no pewnie, nie powinnam tego wukluczać, bo jeśli jest to wyższ szkoła
          gotowania na gazie to 5 lat w Mc Donaldzie powinno być na pierwwzym miejscu w CV
      • Gość: DD Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 16:03
        cytat: "na dziennych ma się to wyłożone na ćwiczeniach"

        HA, HA, HA, HA

        Może na większości kierunków, tak. Ale nie zapominaj, że są takie studia na
        których tak nie jest i gdzie na ćwiczeniach nie dostajesz pod nos materiału,
        który się kiedyś tam nauczysz i wszystko gra. Tylko na ćwiczeniach MUSISZ być
        zapoznany z teorią z wykładu i jesteś OCENIANY z tego jak Ci się uda tą teorię
        przenieść na jakieś zadanie! Prowadzący ćwiczenia po prostu każe Ci rozwiązać
        problem przy tablicy, albo umiesz, dostajesz dobrą ocenę i reszta grupy
        przepisuje Twoje rozwiązanie, albo nie umiesz, dostajesz złą ocenę i prowadzący
        rozwiązuje za Ciebie
      • Gość: mario nonsens IP: 194.183.57.* 20.11.06, 17:42
        studiowałem dziennie i jednocześnie pracowałem już po I roku. stwierdzenie, że
        zaoczni/wieczorowi szybciej dorastają jest co najmniej nadużyciem i
        ograniczeniem horyzontalnym.
      • Gość: ;-) Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.chello.pl 20.11.06, 18:14
        Jestem osobą,która studiowała dziennie na ciężkim kierunku i godziła to z
        pracą.Nie można uogólniać... ja znam wiele osób z wyższym wykształceniem po
        studiach zaocznych,które swoim intelektem potwierdzają,że dziennych studiów by
        nie skończyły,ale wciąż jednak wierzę,że spotkam taką,która naprawdę wybrała
        studia zaoczne,a nie poszła na nie z konieczności;-)
        • kiciiaa Re: Fenomen studiów zaocznych 21.11.06, 08:28
          to może się rozejrzyj dokoła, co?
          ja: dostałam się na dzienne prawo na UW, ale poszłam za zaoczne, bo jednoczesnie
          dostałam szansę pracy na etat, na bardzo dobrych warunkach. Skończyłam prawo
          zaocznie i w wieku 26 lat mam dyplom magistra i 6 lat doświadczenia, dzieki
          czemu teraz zmieniłam pracę i mam warunki, o których jakikolwiek student
          dzienny, nawet z samymi piątkami na dyplomie może pomarzyć. W nowej firmie
          zostalam wybrana spośród wielu osób, w tym także tych świezo po studiach z
          rewelacyjnymi dyplomami i kursami. Tylko, że na moje stanowisko trzeba było miec
          oprócz wykształcenia także wiedzę praktyczna, a tego tym z dziennych brakło
          moja przyjaciółka - poszła na studia zaoczne, bo miała dziecko i zero mozliwości
          załatwienia jej bezpłatnej opieki, oraz konieczność zarabiania z mężem na
          rodzinę. Skończyła zaoczne, teraz pisze pracę doktorską, też w Warszawie.
          moja kuzynka: po I roku studiów dziennych przeniosła się na zaoczne i wyjechała
          do Berlina. Przylatuje na wykłady raz w miesiącu, bo tak jej najwygodniej, a jej
          niemieccy pracodawcy nalegają, żeby swój kierunek w Polsce kończyła, bo chca ja
          zrobić szefem warszawskiej filii.
          I co? Dalej będziesz twierdziła, że na zaoczne idą ci, którzy się nie dostali na
          dziennie> Rozejrzyj się dokoła dziewczyno - niektórzy po prostu nie mają ochoty
          kolejne 5 lat odgrywać dziecka na studiach, tylko wolą realizować swoje plany.
          takie życie
          • Gość: dexter25 Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.imp.lodz.pl 21.11.06, 12:57
            Ale to nie zmienia nadal faktu że an tych studiach zaocznych otrzymałaś wiedzę
            dużo bardziej ubogą niż studenci dziennych. Mylisz trochę pojęcia dotyczące
            wiedzy i jak już wcześniej wspomniano przebojowości bo szczerze mówiąc
            (przepraszam za przesadę) poseł Lepper i posłanka Beger nie mają wogóle
            studiów - i naprawdę dużo osiągnęli. Mają pewne atuty osobowościowe i to im
            pomogło. A szczerze mówiąc jeśli wogóle wszyscy zaoczni mają super pracę w
            czasi estudiów to po co te studia kontynuują? Mają przeciez doświadczenie tak
            niezbędne że żadne studia zaoczne ani podyplomowe nie sa już potrzebmne
          • Gość: ona raz w miesiącu <hahaha> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 12:53
            to faktycznie "studentka" :D
        • kawier Zaoczni jednak słabsi... 21.11.06, 09:31
          Ja tez wybrałam studia zaoczne. Tylko że dla mnie jest to drugi kierunek,
          pierwszy (dziennie) skończyłam rok temu, pracuję na cały etat i inaczej sie nie
          dało. Chciałabym tez powiedzieć, chociaż wielu sie to nie spodoba, że w
          stereotypie, że zaoczni są "słabsi" jest sporo prawdy. Mam porównianie z
          poprzednim kierunkiem. Na moich zaocznych sa m.in. osoby: dziewczyny które nie
          zaliczyły pierwszego semestru na dziennych i musiały sie tu przenieść, kilku
          tegorocznych maturzystów, którzy nigdzie poza tym sie nie dostali, kilku takich,
          którzy nigdzie nie próbowali sie dostać. Jest tez grupa pracujących, dla których
          studia są dodatkiem, raczej takim hobby niz aktywnościa "pełnoetatową"; oni z
          kolei maja mniej czasu i bywaja słabiej przygotowani. Na pewno sa wyjątki, jak
          wszędzie, dla mnie te studia to przyjemność, uczę sie chyba nawet więcej niz na
          dziennych, ale jednak spora grupa zaocznych to tacy, którzy nie znaleźli sie na
          dziennych z innych powodów, niz tylko brak kasy (zwłaszcza że duża część nie
          pracuje, a tylko "studiuje"). Pozdrawiam.
      • Gość: jerzy_n Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.chello.pl 20.11.06, 19:02
        > a na I jakbyś nie wiedział - tylko i wyłącznie BEZPŁATNOŚĆ.

        Bzdura! Również w ogromnej większości przypadków poziom studiowania, choć nie twierdzę, że nie ma studiów zaocznych na wysokim poziomie, a dziennych na niskim.
      • Gość: frank Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.06, 20:19
        Osobiście jakimś 'cudem' łączę studia dzienne z pracą jako informatyk, wiadomo
        nie pełnoetatowy ale jednak (1/4 :P) ;) i jestem właśnie tym dzieciakiem na
        dziennych ;) Dla chcącego nic trudnego jeśli mam być szczery. Jeśli ktoś potrafi
        sobie zorganizować czas to i na dziennych da radę pracować :D Pozdrawiam
        wszystkich - zaocznych i dziennych ;)
      • Gość: ewka Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 83.168.106.* 20.11.06, 21:58
        Nikt nie przyjmuje do pracy biorąc pod uwagę to, że kandydat taki "dzielny" bo
        rył zaocznie i pracował. Przede wszystkim na stanie wiedzy takich studentów mści
        się bardzo mniejsza ilość godzin. I nie wiem, dlaczego pogardzać z kolei
        dziennymi tylko dlatego, że są bardziej douczeni. Jeśli kogoś nie stać na
        dzienne, jest możliwe wzięcie kredytu studenckiego, który może poręczyć bank,
        albo inna jednostka (nie trzeba mieć bogatej babci ani wujka)Poza tym w obecnych
        czasach jest możliwość wyjazdu za granicę do pracy-to zwykle (przedsiebiorczych)
        ustawia na prawie cały rok akademicki. Do tego można popracować w sobotę i w
        niedzielę i okazuje się,że na dziennych może być każdy , o ile oczywiście
        dysponuje odpowiednią wiedzą, żeby dostać się na studia dzienne, gdzie sito
        rekrutcyjne jest nieporównywalnie większe. Co do dojrzałości to też lekka
        przesada-całe gimnazjum i liceum pracowałam w weekendy , ferie, wakacje, więc
        nikt mi samodzielności nie może zarzucić. I jeszcze jedno:gro osób, które
        zostają w efekcie studentami zaocznymi, składało najpierw papiery na studia
        dzienne. A teraz próbuje dorabiać ideologię do wyższości studiów zaocznych nad
        dziennymi. I publiczną tajemnicą jest, jak na wielu kierunkach zaocznych
        wyglądają zaliczenia (zrzutka na profesora, fakt, że jak płacicie, to musicie
        zaliczyć, bo uczelnia klientów straci itp.) Nie oszukujmy się więc państwo
        zaoczni-nie jesteście tu, bo jesteście dojrzalsi, biedni itp.Jesteście na
        zaocznych, bo się nie dostalicie na dzienne i tyle. Sukcesów życzę. I właściwej
        oceny.
        • Gość: ewka Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 83.168.106.* 20.11.06, 22:10
          miało być :nikt mi niesamodzielności nie może zarzucić-przepraszam, klawiatura
          szwankuje
        • kiciiaa Re: Fenomen studiów zaocznych 21.11.06, 08:44
          a jak się dostałam na dzienne, ale wybrałam zaoczne to co? jestem wyjatek? a ja
          znam dużo takich, którzy nawet nie zdawali na dzienne, bo im się nie opłacało.
          co do wyboru pracodawcy - nie wiem, czy kiedykolwiek yłas na rozmowie
          kwalifikacyjnej w profesjonalnej firmie, sądząc z twoich wypowiedzi, smiem
          wątpić. Otóż: pracodawca oglądając CV owszem, sprawdza czy ktoś ma wyższe
          wykształcenie, ale uwierz, że nie pyta, czy to dzienne czy zaoczne i nie
          dopytuje się o ilośc godzin wykładów i ćwiczeń. Za to sprawdza wiedzę
          praktyczną. I tu się zaczynaja schody dla studentów, którzy mają piątki na
          dyplomie, ale brak doświadczenia zawodowego.
          Piszesz, że całe gimnazjum i liceum pracowalaś w weekendy. Na studiach pewno
          też. To powiedz mi, na ile powazne jest twoje CV? Ile masz prac i doświadczenia,
          które zdobyłaś na pełny etat w dobrej firmie? Bo mnie rozmowa do mojej obecnej
          firmy, dokładnie, końcówka rozmowy wyglądała tak, że szef przeglądał sobie
          papierki, przeglądał, coś tam mamrotał, a nagle podniósł glowę i z ozywieniem
          zapytał "O! Pani pracowala w firmie XXX". Wypytał o szczegóły i moje stanowisko
          tam, a 2 dni później otrzymałam telefon od mojego obecnego szefa.
          Po dziennych chyba nie miałabym szans, tam niechetnie zatrudnia się ludzi,
          których trzeba uczyć nawet podstaw
        • jpy1 Re: Fenomen studiów zaocznych 21.11.06, 10:19
          No cóż. Nie składałem podania na dzienne. Złożyłem na zaoczne. Na uczelnię
          techniczną. Powód był bardziej niż prozaiczny. Miałem dobrą pracę. Jak na
          ironię po trzecim roku znalazłem jeszcze lepszą pracę. Dzięki doświadczeniu
          które nie dałyby mi żadne studia dzienne. Po ukończeniu studiów udało mi się
          znowu zmienić pracę. Poszedłem po raz kolejny na studia. Tym razem na ae. Znowu
          zaocznie. I nie zamieniłbym tego za żadne dzienne. Po prostu doświadczenia nie
          dadzą żadne studia. Co do kupowania tudzież wręczania łapówek. Nie wierzę w
          takie rzeczy. U mnie trzeba było umieć. Po pierwszym roku z 26 osób zostało 11.
          Wiesz na czym się wyłożyli? Na matematyce. Na drugim roku była statystka która
          położyła następne kilka osób. Trzeba było umieć. Hehe pamiętam jak nasz dr z
          matematyki wprowadził na egzaminie ujemne punkty za nieprawidłową odpowiedź.
          Hehe to był stres. Studia tak naprawdę dają wiedzę cząstkową. Czystą teorię,
          nic więcej. Jeżeli ktoś chce się czegoś nauczyć to nie mają znaczenia studia.
          Zaoczne lub dzienne. Jest to tylko papier mający otworzyć kolejne drzwi.
      • Gość: gosc Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.ds1.tuniv.szczecin.pl 20.11.06, 22:14
        A co bys powiedzial o "dzieciakach" na studiach dziennych, ktore jeszcze pracuja by sie utrzymac? Chyba takie osoby mają ciężej niż zaoczni/wieczorowi - dojrzalsi?
        • Gość: donpablo Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 13:04
          i wcale nie ide na zaoczne zeby dorastac sybciej. o nie nie. nie mam zamiaru
          dorastac :-)
          • przyjaciolka10 Re: Fenomen studiów zaocznych 21.11.06, 15:25
            ja mam pare słów na temat studiów zaocznych i dziennych.studenci dzienni
            bezzasadnie podtrzymują opinię, że jest przepaść między systemem zaocznych i
            dziennych studiów.oczywiście jest to może prawda w szkołach lub na
            kierunkach "niskiej klasy" czy bardzo mało obleganych.ale tam raczej i dzienne,
            i zaoczne mają niski poziom.ja w zasadzie skonczyłam studia zaoczne na znanej
            uczelni i na obleganym kierunku,ale uczestniczyłam jako tzw. wolny słuchacz w
            zajęciach studiów dziennych.dlatego moge spokojnie stwierdzic,iż nie jest
            prawdą ta "przepaść".na zaocznych mieliśmy kadre dużo bardziej
            wymagającą,często na zaliczenia musieliśmy wiedzić wiecej i mieć wiedzę dużo
            bardziej szczegółową,a nawet w wielu przypadkach egzaminy były dożo
            trudniejsze.ponadto musze powiedziec,że juz po studiach mam kontakt zawodowy z
            ludżmi po studiach dziennych i niestety musze stwierdzić,że nic im te studia
            nie dały.a ja się rozwijam i awansuję!
      • Gość: byly_student Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.toya.net.pl 20.11.06, 22:36
        a co powiesz na człowieka który studiował dziennie a na noc zasuwał na noc do
        supermarketu bo rodziców nie stać już nawet na utrzymanie drugiego dziecka już
        od czasu klasy maturalnej ? Prosimy nie wrzucać wszystkich do jednego worka. Mój
        rekord to 6h snu w ciągu 3 dni, za to weekend był z poduszką...bo w niedzielę na
        noc do roboty.
      • Gość: ocotylekrzyku Po co płacić dodatkowo za studia, jeśli można nie? IP: 217.153.211.* 21.11.06, 00:20
        Po co płacić i dać się doić, jeśli można uczyć się bez takich haraczy?

        Gość portalu: Pe napisał(a):
        > Zaoczne, czy to ze wzg. na niedostanie się

        no właśnie...

        > czy też inne czynniki losowe (np.:
        > posiadanie rodziny,

        A co to za problem uzyskać IOS, czyli zgodę na Indywidualną Organizację Studiów?

        > KONIECZNOŚĆ zarabiania pieniędzy na utrzymanie się etc.),
        > są tylko pod jednym wzgledem dobre - SZYBCIEJ DORASTASZ, czego nie można
        > powiedziec o "dzieciakach" na dziennych.

        Nie ma co generalizować. Pora otworzyć oczy - dziś studia dzienne wyglądają
        zupełnie inaczej niż powiedzmy 5 lat temu. Po co pisać tak złośliwie "dzieciaki"?

        Studiowanie dzienne nie wyklucza:
        - pracowania (weekendy, dni wolne od zajęć)
        - praktyk w czasie semestru
        - możliwości studiowania na więcej niż jednym kierunku, możliwości studiowania w
        ramach Indywidualnego Trybu Studiownia: ze świetną średnią można studiować nawet
        na różnych wydziałach

        Studia dzienne nie są darmowe, po co więc dodatkowo płacić sporo za studia,
        jeśli możemy tak wiele robić studiując dziennie?

        > Na pewno trudniej jest pod takim względem, że na zaocznych gros spraw musisz
        > przerobic SAM, a na dziennych ma się to wyłożone na wiczeniach.
        > I na pewno faktem jest też i to, że na zaocznych jest "niższy" poziom.

        Nie wiem czy niższy poziom, ale często wychodzi się z założenia, że są tam
        osoby, które nie dostały się z braku miejsc na studia dzienne (i nie przeniosły
        się na te studia za średnią). Studenci dzienni przecież tak samo jak zaoczni
        mają przygotowywać się na ćwiczenia i robią to samo, korzystają z tych samych
        książek, tych samych skryptów - i nikt za nich tego nie przeczyta. A skoro tak
        wszystko mają robić "sami" i pracują - to przepraszam bardzo, ale kiedy mogą
        poświęcić czas na pracę w czytelni czy nad książką w domu? Kto zatem dłużej się
        uczy? Dłużej siedzi nad książkami?

        Moim zdaniem - zarówno na studiach dziennych, jak i zaocznych będą osoby leniwe,
        jak i pracowite. To, czego i jak się nauczymy, zależy od nas samych. Nietrafione
        są natomiast argumenty, że student dzienny nie pracuje, nie ma doświadczenia. Bo
        jak napisałem - zmiany planów zajęć i ograniczanie ilości zajęć, powodują, że
        więcej zadań student dzienny dobiera sobie sam. Trudno takim osobom odmówić
        samodzielności i pracowitości.

        > Będąc pracodawcą - wybieram osobę ze studiami w trybie wieczorowo-zaocznym,
        > ktora w trakcie studiów PRACOWAŁA niż osobę po dziennych z 5 na koniec. Trzeba
        > nie lada wysiłku, żeby godzic studia z pracą.

        Trzeba brać pod uwagę dwie kwestie:
        - studia (gdzie? - może na uczelni prywatnej, która za 10 lat przestanie
        istnieć? lepiej wybrać taką która istnieje długo i długo trwać będzie...)
        - doświadczenie (różnorodne! a student dzienny na takie zmiany może sobie
        pozwolić z prostej przyczyny: nie musi pracować za pieniądze i może pracować w
        małym wymiarze godzin, dzięki czemu MOŻE mieć i solidne wykształcenie i
        doświadczenie).
        • Gość: o co tyle krzyku Uzupełnienie IP: 217.153.211.* 21.11.06, 00:34
          To co pisałem odnosi się do ludzi, którzy stali na rozdrożu: studia dzienne czy
          zaoczne. Oczywistym faktem jest, że gdy osoba już pracująca idzie na studia
          (pokolenie, które nie wybierało się masowo na studia i dziś uzupełnia te braki w
          edukacji), to wybierze zaoczne - bo nie chce rzucać pracy. W mojej wypowiedzi
          nie miałem na myśli takich osób. Chodziło mi głownie o zbicie nierzetelnej i
          nietrafionej argumentacji.
      • Gość: Dr Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 212.160.188.* 21.11.06, 07:47
        Jestem wykladowca akademickim. Mysle ze w tej dys. bardzo istotne jest
        zaznaczenie co sie studiuje. Moim zdaniem takie kierunki jak ekonomia i nauki
        humanistyczne mozna studiowac zaocznie bez wiekszego uszczerbku dla jakosci
        studiów. Ale jako wykladowca chemii fizycznej nie zgodze sie ze studia zaoczne
        i dzienne maja ten sam poziom w przypadku studiow wymagajacych przeprowadzania
        doswiadczen i zdobywania wiedzy praktycnej w laboratorium (np. prowadzenie
        synezy organicznej). Tego nie da sie z oczywistych wzgledow nadrobic w domowym
        zaciszu.
      • Gość: wm Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.crowley.pl 21.11.06, 08:46
        Żeby mieć 5 też trzeba często nie lada wysiłku
      • Gość: misiaczka Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 09:26
        hmm to w takim razie ciekawe co powiecie na osoby ktore pracuja i studiuja
        dziennie i wcale nie mowie o pracy przy promocjach badz na kilka godzin w
        tygodniu, mowie o normalnych etatach badz 1/2. studia dzienne sa ciezsze niz
        zaocznem ale to ze ktos na nich jest nie znaczy ze nie jest samodzielny.
      • Gość: pysia Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.mst.gov.pl 21.11.06, 09:40
        zgadzam się z Tobą w zupełności. Kończąc studia zaoczne masz tytuł w kieszeni i
        5 lat doswiadczenia, bez którego zycze powodzenia. Druga sprawa to pieniądze-
        jak osoba 24 letnia może iść do mamusi po kieszonkwe??? Ja poprostu sobie tego
        nie wyobrazam. Aby w tym wieku nie być samodzielnym, zakładam, że taki
        studencik- przedszkolak zarobi sobie przy roznoszeniu ulotek, tylko czy to
        sobie wpisze w CV w przedziale doświadczenie zawodowe????
        poza tym to taki człowiek musi godzić ze sobą sporo spraw nie tylko koloski z
        osatnich wykładów....
        • Gość: sad Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 13:22
          zgadzam się z Tobą w zupełności. Kończąc studia zaoczne masz tytuł w kieszeni i
          5 lat doswiadczenia, bez którego zycze powodzenia. Druga sprawa to pieniądze-
          jak osoba 24 letnia może iść do mamusi po kieszonkwe??? Ja poprostu sobie tego
          nie wyobrazam. Aby w tym wieku nie być samodzielnym"


          no a skad niby brac pieniądze. cięzkie casy :-) ja tma z domu si enie
          wyprowadzam. młody jestem i tyle. dorosłość mnie nie dotyczy
      • Gość: jacek Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 10:27
        Jestem wykladowca, ucze na uczelni panstwowej i na prywatnej, na zaocznych, na
        dziennych i na wieczorowych. pracuje tak samo wszedzie, ale czesto na prywatnych
        uczelniach sa dla studentow lepsze warunki - laboratoria, komputery, granty.
        Poziom studiow zaocznych NIE ROZNI SIE od poziomu studiow dziennych. Wsrod
        studentow zawsze jest jakis geniusz i zawsze jest palant. W tym roku akurat
        najlepszych studentow mam na studiach prywatnych, zaocznych, na ktore nawet
        wstepnych egzaminow nie bylo. Ludzie, pomyslcie troche zanim cos napiszecie.
        Kazdy student to jest odrebna osoba, odrebne motywacje. Poza tym, na prywatnych
        uczelniach studenci wiedza, czego chca, bo za to placa. Czesto jest tak, ze chca
        juz przed rozpoczeciem roku zobaczyc syllabusy, spisy lektur, maja katalog zajec
        i wybieraja te, ktore ich interesuja. Wykladowcy tez sie staraja, zeby ich
        zajecia byly ciekawe, bo inaczej studenci w nastepnym semestrze nie przyjda i
        zajecia sie zawiesi. A to dla nas oznacza brak pracy. Zupelnie inaczej na
        panstwowych (np UW). Tam kazde zajecia beda, nawet nudne, nikogo sie nie wywala,
        mnostwo zajec prowadza nieprzygotowani do tego doktoranci, odwalaja to, bo nikt
        im za te zajecia nie placi ani grosza. Nikt nikogo nie kontroluje, nikt nic nie
        musi. Pozdrawiam
      • Gość: okruch Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.chello.pl 21.11.06, 16:47
        zaocznie dlatego ze nie wszystkich stac na to zeby stuidowac dziennie,
        zaocznie dlatego ze mozesz zdobyc doswiadczenie,
        zaocznie dlatego ze musisz sie usamodzielnic bardzo szybko, a co za tym idzie
        muszisz bardzo szybko nauczyc sie podejmowac trafne decyzje
        zaocznie dlatego ze szybciej znajdziesz prace niz student po studiach dziennych
        a poza tym podejzewam ze jestes na garnuszku rodzicow i dlugo jeszcze bedziesz
        z tej wygody korzystac
      • Gość: STUDENTKA Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 10:27
        A CO POWIESZ NA TO,ZE JA STUDIUJE NA DZIENNYCH I UTRZYMUJE SIE SAMA??? CZYTAJ
        PRACUJE...
      • Gość: L Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.jmdi.pl 26.11.06, 14:19
        [quote]Będąc pracodawcą - wybieram osobę ze studiami w trybie wieczorowo-zaocznym,
        ktora w trakcie studiów PRACOWAŁA niż osobę po dziennych z 5 na koniec. Trzeba
        nie lada wysiłku, żeby godzic studia z pracą.[/quote]
        jasne :) czyli mając do wyboru zdolnego studenta polibudy z dziennych lub małozdolnego studenta z zaocznych wybierasz tego drugiego? szybko byś splajtował
    • ilecka Re: Fenomen studiów zaocznych 18.11.06, 12:43
      Otóż na tym forum jest od
      > groma peanów na cześć studiów zaocznych (wieczorowych zresztą też), że
      > wymagają samodzielności, że też jest na nich wiele materiału, że nie ma na
      > nich lekko (co i rusz napotykam na historie jak to własną pracą, przez nikogo
      > nie utrzymywani, czasem po trupach i niemal zawsze z własnego wyboru studenci
      > zaoczni dążą do celu) i w ogóle są dużo lepsze od studiów dziennych

      Co do ostatniego zdania to chyba twoja indywidualna interpretacja, czytuje to
      forum regularnie, owszem, sa ci, ktorzy bronia zaoczne czy wieczorowe, w tym ja
      mimo ze nie studiuje ani tak ani tak, ale nie zauwazylam jeszcze, zeby ktos je
      uwazal za DUZO LEPSZE od dziennych.
      Nadinterpretacja.
      • ate120 Re: Fenomen studiów zaocznych 18.11.06, 12:58
        Ludzie wolą studia dzienne gdyż:
        - na studiach dziennych wykłady są codziennie (oprócz weekendów)
        - ma się lepszy kontakt z wykładowcami
        - przedłuża się swoją młodość
        - ma się znajomych, imprezy itp.
        - większość osób studiujących w systemie dziennym nie pracuje (może poświęcić
        się tylko nauce)
        - studia dzienne są bezpłatne
        - na studiach dziennych przeważają osoby młode, w podobnym wieku (na zaoczych,
        jest większe zróżnicowanie wieku)

        Nikt nie uważa aby studia zaoczne były lepsze. Większość uważa jedynie że nie są
        one gorsze, i mają racje. Pozdrawiam.
        • yourij Re: Fenomen studiów zaocznych 20.11.06, 18:49
          znajomi, imprezy, przedłużenie młodości, brak zróżnicowania wieku...

          Tak, to jest ważne, ale najczęściej do momentu ukończenia około 25 roku życia...
          Większość moich znajomych mniej więcej w tym wieku straciła zainteresowanie
          imprezowaniem 24 godziny na dobę...
          Nie podoba mi się zdanie niektórych z was, z którego wynika, że jeśli ktoś ma
          więcej niż trzydzieści lat, to lepiej nie zadawać się z nim, bo nudny...

          Moje zdanie o zaocznych ? Dla mnie to nie studiowanie, traktuję to jak PRACĘ -
          czyli serio... Studiuję zaocznie, bo dopiero teraz mnie na to stać...
          Nie każdy ma tyle szczęścia i znajduję pracę pozwalającą pogodzić ją ze
          studiowaniem dziennym. Ja nie miałem... po wojsku dopiero mi się udało ;-/

          Aha... info dla tych bubków, którzy twierdzą iż studiowanie na prywatnej
          uczelni oznacza nadzianych rodziców... Miejcie swoje zdanie, a nie ślepo
          powtarzajcie po kimś... Zero argumentów w wypowiedziach typu "wg. mnie to dla
          kasy... bo im starzy bulą kase na studiowanie..."

          Studia dzienne i zaoczne są dla ludzi DOROSŁYCH - jeśli ktoś pracuje od 8 do 16
          i wychowuje trzyletnie dziecko, to gdzie ma iść ? Wystarczy, że ma łeb na karku
          i wyniesie więcej niż obibok w stylu mojego kuzyna... siedem lat i magisterkę
          konczy na prawie... No, ale jest lepszy ode mnie, bo dziennie :)
          A tak na prawdę to prawie trzydziestoletni dzieciak w wielu sprawach...
          • Gość: Aneta Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 22:20
            Zgadzam sie z tym co napisałeś.
            To nie forma studiowania świadczy o wiedzy jaką dana osoba posiada. Znam wielu
            ludzi, którzy kończyli studia dzienne a ich poziom wiedzy jest poniżej
            przeciętnej, i znam takich którzy nie studiowali a posiadaja szeroką i rozległą
            wiedzę w wielu dziedzinach. Moim zdaniem dyplom o niczym nie świadczy.

            Pozdrawiam
          • Gość: gość Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 13:55
            Jestem na studiach zaocznych. Wcale nie uważam, że studia zaoczne w
            jakimkolwiek stopniu są gorsze od dziennych. Fakt, mamy mniej godzin na wykłady
            i na ćwiczenia ale egzamin muszę zdać w takim samym stopniu jak na studiach
            dziennych, i nie ma przebacz. Nikt nas nie traktuje ulgowo pod żadnym względem,
            mamy umieć materiał i to nasza sprawa czy tak będzie czy też nie. Nikt nas nie
            pyta czy mamy czas na naukę czy też nie. Ostatnio Profesor, który wykładał u
            nas jeden z przedmiotów powiedział, że frekwencja na zaocznych jest znacznie
            wyższa niż na dziennych, i to jak myślę coś oznacza. Nas po prostu nie stać na
            tzw. "olewanie" wykładów, bo one dają bardzo dużo przed egzaminem. I jak sądzę,
            mamy znacznie odmienne podejście do nauki. Bardziej nam zależy, bardziej
            przykładamy się (oczywiście nie wszyscy, jak to zazwyczaj bywa)i doskonale
            zdajemy sobie sprawę z tego, że to tylko i wyłącznie od nas zależy w jakim
            stopniu przyswoimy wiedzę. Czytając tu wypowiedzi niektórych nauczycieli bądź
            wykładowców, coraz bardziej dochodzę do wniosku, że wykształcenie nie zawsze
            idzie w parze z inteligencją....
        • Gość: TER Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 11:42
          U NAS NIE MA WYKLADOW CODZIENNIE,PRZYNAJMNIEJ W TYM SEMESTRZE..
    • bateria_sloneczna Re: Fenomen studiów zaocznych 18.11.06, 13:02
      każdy wybiera jak uważa

      rozwodzenie sie co jest lepsze jest bezsensowne
      Ty masz takie zdanie, a ktos inny inne - tlumaczenia nic nie dadzą, bo przecież
      i tak swojego zdania się nie zmienia pod wpływem czyichś uwag..
    • Gość: Tawananna* Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 20:09
      Tu działa "fenoment elitarnego liceum".

      Dlaczego tłumy walą do kilku najlepszych, elitarnych ogólniaków w mieście, i
      jest tam po ileś osób na miejsce w klasie? I co decyduje o tym, że dane liceum
      jest "elitarne"? Oferta edukacyjna, świetna kadra, zajęcia pozalekcyjne, wymiany
      międzynarodowe, liczba olimpijczyków?

      Nie! Dobre, elitarne licea są dlatego takie dobre i elitarne, bo tyle osób chce
      się w nich uczyć. Przez to mogą przeprowadzić odpowiednią selekcję i wybrać
      najlepszych, i mieć jeszcze lepsze wyniki, jeszcze aktywniej działające kółka
      naukowe itd. A wtedy będzie jeszcze więcej kandydatów... itd.

      I stąd bierze się też gros ludu, który wali drzwiami i oknami przede wszystkim
      na dzienne. Dzienne są najlepsze, bo najwięcej osób chce tam studiować. A
      maturzyści chcą studiować na dziennych, bo inni maturzyści też chcą studiować na
      dziennych. I tyle.

      Przez to oczywiście poziom na dziennych musi być wyższy, bo są tam lepsi
      studenci. Ale to nie znaczy, że na zaocznych nie ma świetnych studentów. I
      absolutnie nie znaczy, że kadra, zajęcia czy cokolwiek jest tam gorsze. Po
      prostu - prestiż i selekcja.

      A do tego dochodzą oczywiste argumenty takie jak chęć przedłużenia sobie
      młodości (zwłaszcza jeśli można sobie pobyć na utrzymaniu rodziców), więcej
      wykładów, więcej życia studenckiego, wyrwanie się z domu itd.
      • Gość: z. Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 20:26
        > Ale to nie znaczy, że na zaocznych nie ma świetnych studentów. I
        > absolutnie nie znaczy, że kadra, zajęcia czy cokolwiek jest tam gorsze.
        oczywiscie ,ze jakosc przekazywanego materialu jest gorsza bo jest go po prostu
        mniej ( przynajmniej na wielu uczelniach)
        • Gość: Tawananna* Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 11:29
          > oczywiscie ,ze jakosc przekazywanego materialu jest gorsza bo jest go po prostu
          > mniej ( przynajmniej na wielu uczelniach)

          To nie jakość, tylko ilość ;)

          Teoretycznie studia zaoczne mają wiązać się z przyswojeniem tego samego
          materiału co dzienne... choć oczywiście wiemy, że tak nie jest. A akapicik niżej
          napisałam, że plusem dziennych jest większa liczba wykładów itd. :)

          Powinnam była to może bardziej podkreślić, ale podejrzewam, że mało który
          maturzysta kieruje się przy wyborze studiów dziennych większą ilością zajęć (czy
          tym, że nie trzeba siedzieć na nich przez cały dzień, na wysokości ostatnich nie
          mając już pojęcia, o co chodzi) - tu chodzi raczej o prestiż i o pewną
          "oczywistość" wyboru studiów dziennych.
          • Gość: z. Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 13:07
            nie chodzi tu tylko o prestiż ,nie przesadzajmy ,studia dzienne wciaz są pod
            wieloma wzgledami tansze od zaocznych.
        • Gość: pablo Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 13:08
          > Ale to nie znaczy, że na zaocznych nie ma świetnych studentów. I
          > absolutnie nie znaczy, że kadra, zajęcia czy cokolwiek jest tam gorsze.
          oczywiscie ,ze jakosc przekazywanego materialu jest gorsza bo jest go po prostu
          mniej ( przynajmniej na wielu uczelniach)


          i o to chodiz :-) po co sie przemęczac.
    • Gość: k-a Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.kalisz.mm.pl 19.11.06, 14:12
      A wg mnie ten post to kolejna prowokacja. Tylko jaki masz w tym cel? Rozumiem,
      ze jestes s.dziennym i chcesz wywolac kolejna bezsensowan klotnie a w
      konsekwencji (za przeproszeniem) zgnoic zaocznym, ze sa nieukami, debilami,
      pasozytami.
      JAkbys rzecywisice tak dokladnie przejrzal forum to zauwazylbys, ze juz dawno
      takie watki uznawanebylyza prowokacje i do nicego dobrego nie doprowadzily...po
      prostu "rozmowa" gdzies w polowie urywala sie a watek spadal!


      Znow ktos chce sie dowartosciowac kosztem innych...
      • zona_85 Re: Fenomen studiów zaocznych 19.11.06, 17:10
        Widzę, że zaoczna się uniosła :)))
    • Gość: kasiek Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 217.116.101.* 19.11.06, 15:32
      kazdy wybiera to co jest dla niego najlepsze, to chyba logiczne...

      a roztrzasanie ktora forma studiowania jest lepsza czy gorsza faktycznie nie ma
      sensu...
      • Gość: enigma_87 Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 15:47
        eh, zauwazylam ze w swiecie edukacji zazarcie tocza sie dwie bitwy:
        1) staromaturzysci contra nowomaturzysci
        2) studenci dzienni contra studenci wieczorowi/zaoczni

        - staromaturzysci okreslaja nowomaturzystow mianem tępakow,debili,gamoni,głąbów,
        nowa matura do dla nich totalne dno, zero poziomu etc etc
        - nowomaturzysci zarzucaja staromaturzystom,ze oni ucza sie konstruktywanego
        myslenia,ze kiedys kazdy idiota zdawal mature bo polegala ona tylko na wykuciu
        czegos na pamiec,ze masa ludzi miala piatki i szostki na maturze...

        - studenci dzienni gnoja tych wieczorowych i zaocznych, bo uwazaja,ze w ich
        trybach nauki nic sie nie robi,ze studia sa "lajtowe", ze to system dla
        nieudacznikow
        - studenci wieczorowi/zaoczni zarzucaja dziennym to,ze zeruja na kasie
        rodzicow,ze sa wiecznymi dzieciakami, ze nie ucza sie odpowiedzialnosci i nie
        pracuja.

        wiecie co? te dyskusje nigdy sie nie skoncza i nigdy chyba nie zostanie
        osiagniety jakis komptomis. Bo zawsze czlowiek uwaza,ze cos innego niz ma on sam
        jest gorsze i niewarte uwagi. Bo jaki inny wniosek mozna wyciagnac na podstawie
        krotkiej charakterystyki jaka przytoczylam?

        oczywscie - nie chce tu nikogo uogolniac. Nie mowie ze kazda osoba ze stara
        matura gardzi nowym egzaminem, tak samo jest wiele osob, ktore studiujac
        dziennie uwaza tryb zaoczny za dobry i na odwrot:)

        smutnme jest to,ze takie dyskusje dziela ludzi i powoduja tyle klotni na forum i
        w zyciu realnym. Ale chyba nigdy sie temu nie zaradzi i musimy nauczyc sie z tym
        zyc...
        • Gość: Tawananna* Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 18:22
          E tam, jakie tam starzy maturzyści kontra nowi maturzyści.

          Nowa matura może się komuś wydawać kompletnym dnem (albo, dla odmiany, stara
          matura), ale nie można przenosić tych poglądów na osoby, które jedną lub drugą
          maturę zdawały. Jedni i drudzy to ofiary swojego pokolenia - biedne króliki
          doświadczalne nowej matury i biedni ostatni starzy maturzyści, po których
          wszystko się zmieniło.

          Zamiast robić jakiekolwiek "kontry", trzeba pomyśleć, jak umożliwić ciągle
          przecież istniejącym starym maturzystom ubieganie się o przyjęcie na studia na
          sprawiedliwych zasadach. I tyle.

          To już konflikt dzienni-zaoczni budzi więcej emocji, i jest ciut bardziej
          uzasadniony.
        • Gość: YaBasta Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.11.06, 22:30
          krotko jestes na forum bo zapomnialas o fundamentalnym pseudosporze humanisci/scisli ale generalnie masz racje. Generalnie szkoda czasu na udzielanie sie w tych dyskusjach, bo od tego jalowego walkowania w kolko tych samych tematow mozna zwymiotowac.
          Abstrahujac od tego ze pseudo "kontrowersyjne" osoby wywolujace te tematy sa na tyle bezczelne ze przed zalozeniem watku na forum nawet nie sprawdza archiwum czy nie odbylo sie juz 158 takich dyskusji.
          A co juz calkowicie glupie taki troll zawsze ma 132 wypowiedzi jakichs ludzi ktorzy do sprawy zabieraja sie smiertelnie powaznie.
        • yourij Re: Fenomen studiów zaocznych 20.11.06, 18:55
          Gość portalu: enigma_87 napisał(a):

          > eh, zauwazylam ze w swiecie edukacji zazarcie tocza sie dwie bitwy:
          > (...)
          > wiecie co? te dyskusje nigdy sie nie skoncza i nigdy chyba nie zostanie
          > osiagniety jakis komptomis.

          I dobrze :) wcale nie powinny się kończyć. Dyskusja jest celem samym w sobie a
          nie jej finał. Wymiana myśli pozwoli czytelnikowi ustosunkować się na podstawie
          różnych punktów widzenia :) Czyż nie ?

          Napiszcie, co nie podoba się wam w WASZYCH trybach studiowania... ?

          Zacznę od siebie :) Studiuję zaocznie i nie podoba mi się traktowanie mnie jak
          kogoś gorszego od studentów dziennych przez wykładowców... (Zdarzył mi się taki
          przypadek, nie było to przyjemne... głównie przez brak argumentów ze strony
          wykładowcy)
      • Gość: donpablo Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 13:01
        ja np mam zamiar isc na zaoczne. ato dlatego ze na normlanych studiach
        dziennych to prawie casu nie ma sie dla siebie.i kupa tych zajęć. a na
        zaocznych jset fajnie, spotkania co dwa tygodnie np-histioria sztuki na UKSW. i
        jest git. mi sie nie chce isc na dzienne bo szkoda mojego cennego czasu,a i
        uczyć sie nie lubie za duzo.
    • Gość: krajmar Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.tvk.torun.pl 19.11.06, 16:08
      Czemu wszyscy twierdzą, ze studia dzienne są tańsze od zaocznych? jest tak tylko
      wtedy, gdy studiujesz w swoim mieście. Wiele osób przecież musi wynajmować
      stancje, opłacać posiłki, dojazdy, są dodatkowe opłaty (np Internet w rodzinnym
      domu i na stancji). Gdy ktoś studiuje w innym mieście to tańsze są zaoczne niż
      dzienne (np 4000 zł za rok zaocznych + dojazdy), a miesięczny koszt utrzymania
      się w innym mieście wynosi u moich znajomych nawet 1000 zł miesięcznie (w moim
      przypadku mniej:P)
      • Gość: kolka Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 83.168.106.* 20.11.06, 22:18
        Ty piszesz,że koszt zaocznych to 400zł miesięcznie a dziennych (poza miejscem
        zamieszkania 1000zł) Zapomniałeś tylko napisać, że zaoczny oprócz opłaty za
        studia jeszcze musi coś jeść!Więc może dolicz ten koszt!
    • Gość: Kamil Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 82.160.111.* 19.11.06, 17:51
      Koniec koniców...studia dzienne są najlepsze!:) hehe! tak poważnie...napewno
      poziom nauki jest nieporównywaly!
      • Gość: wacek Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.chello.pl 20.11.06, 00:48
        "na pewno" się pisze studiujący dziennie "geniuszu nowomatorzysto" ;)
        • Gość: wacek Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.chello.pl 20.11.06, 00:49
          nowomaturzysto
    • Gość: lola Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 17:55
      prawda jest taka, że jezeli ktoś mówi/pisze, że z własnej woli przeniósł sie z
      dziennych na zaoczne, to zazwyczaj (żeby nie powiedzieć zawsze) ma na
      myśli 'dzienne', ale na prywatnej uczelni. czyli i tak i tak płacić by musiał,
      a tak to i taniej i mniej zajęć. ot i cały 'fenomen' studiów zaocznych ;)
    • olianka Re: Fenomen studiów zaocznych 19.11.06, 20:52
      Dziennie skończyłam lic., teraz robię uzupełniające zaocznie.
      Nie jestem nieukiem, który nie dostał się na dziennie - średnia ocen 4,87 jest
      chyba w porządku (przy skali kończącej się na 5).
      Wybrałam zaoczne, ponieważ chcę pracować.
      Dodatkowym argumentem dla mnie jest to, że to z pewnością nie są moje ostatnie
      studia, więc gdybym miała ambitny plan studiowania tylko dziennie, to do ok. 35
      roku życia pozostawałabym na utrzymaniu Rodziców.
      Planowo w wieku 24 lat zostanę panią magister i na dyplomie będę mieć tylko
      napisane, jaki kierunek ukończyłam, natomiast informacji o trybie studiów tam
      nie będzie. Jednocześnie w tym czasie zdobywam doświadczenie zawodowe, a nie
      miałabym takiej możliwości studiując nadal stacjonarnie. I nie muszę ciągnąć
      kasy z domu.
      Szczerze mówiąc nie widzę różnicy w poziomie studiów dziennych i zaocznych.
      Pozdrawiam!
      • olianka Re: Fenomen studiów zaocznych 19.11.06, 20:54
        Aha, dodam jeszcze, że na dziennych też byłam na państwowej uczelni.
        • Gość: china Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 22:44
          tak sobie to tłumacz...
      • Gość: zz Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 09:13
        a ja dodam, że taka informacja będzie (o trybie studiów)
      • Gość: Guest Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 10:13
        W ten sposob sama sobie zaprzeczylas. Podsumowujac wypowiedz, piszesz, ze nie
        widzisz roznicy miedzy studiami dziennymi a zaocznymi, ale z drugiej strony to
        bys chciala ukryc przed pracodawcą informacje, w jakim trybie studiowalas, bo
        wyrazasz nadzieje, ze z dyplomu nie bedzie to wynikac :]

        Roznica w poziomie dziennych i zaocznych wystepuje bardzo czesto. Wie sie o tym
        np. na UW, gdzie np. prawa nie mozna studiowac zaocznie.
        • Gość: JUSTYNKA Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 12:03
          ja tez studiuje zaocznie, filologie polska,ale oprocz argumentów "za", ktore
          juz tu padly mna pokierowalo obrzydzenie do szkoly.po pieciu latach technikum
          ekonomicznego mialam dosc szkoly,ale nie chodzi wcale o nauke, bo egzamin
          zawodowy zdalam na 6, srednia z matury 4,25. Dlatego tez wszyscy byli
          zaskoczeni ze nie ide na dzienne. Ale nie wyobrazam sobie bym mogla teraz
          studiowac dziennie. Gdy ja wracam w niedziele do domu a do autobusu pakuja sie
          dzieciaki zawaleni torbami ciesze sie niezmiernie,ze to nie ja.Po pol roku
          takiego weekendowego nauczania zaczelam prace wlasnie w ksiegowosci
          szkoly,ktora ukonczylam. Z calego obrotu sprawy jestem zadowolona,w tym roku
          bronie licencjat, no i pracuje oczywiscie
          • atomasz Re: Fenomen studiów zaocznych 20.11.06, 14:39
            Ogladam studia zaoczne "z drugiej strony" - jako nauczyciel akademicki,
            pracujacy ze studentami na 2 ostatnich latach.
            I na dziennych, i na zaocznych spotykam zarówno ludzi wyjątkowo dobrych jak i
            beznadziejnych.
            Wiele zależy zresztą od kierunku studiowania. Na uczelni
            eksperymentalno-technicznej ( a na takiej pracuję) większość zajęć jest
            obowiązkowa i na dziennych i na zaocznych. W związku z tym zjazdów jest bardzo
            dużo (są miesiące, że wszystkie soboty i niedziele), a zajęcia biegną od 8-20.
            Jak to pogodzić np. z pracą w przemyśle w 4-brygadowym systemie? Miałam
            studentkę, która 6 lat (inż. + SUM) pracowała wyłącznie na "nocki". To jest
            STRASZNE samozaparcie. Są pracodawcy, dla których dyplom inżynierski po studiach
            zaocznych to nie jest wyższe wykształcenie (etat tylko robotniczy, jak po
            technikum).
            Wiele osób decyduje się na zaoczne ze względu na kasę (taniej dojeżdżać, niż
            utrzymać się w dużym mieście), ale u nas i na bezpłatnych dziennych studiach
            płaci się za wszystkie zaległości (awanse, powtarzanie przedmiotu lub roku) i to
            dużo!!!!
            Są też studenci na zao, którzy wręcz mówią, że bali się egzaminu wstępnego lub
            mieli za słabą maturę.
            Na studiach technicznych i eksperymentalnych (np. chemia) bardzo dużo czasu
            zajmują laboratoria, także dyplomowe. Bardzo trudno to pogodzić z pracą
            jakąkolwiek. Dlatego diabli mnie biorą, jak pracodawca wymaga od absolwenta
            doświadczenia zawodowego. KIEDY? Nawet zaoczni studenci są czasem zmuszeni
            rezygnować z pracy żeby skończyć dyplom (bo pracodawca nie da urlopu
            szkolnego)lub przeciągają studia w nieskończoność.A praca poza zawodem jest w
            tym przypadku bez sensu (np. za barem na noce).
            Ale także - dużo studentów dziennych dorabia (np. w lecie na Zachodzie), a na
            zaocznych są tacy, którzy nigdy nie pracowali, bo ich stać.
            Więc w sumie tu nie ma jednoznacznych odpowiedzi. Bywają też podejścia
            roszczeniowe - płacę czesne, to mi się pozytywna ocena należy!
            Pozdrawiam wszystkich .ATP
            • Gość: qwerty Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 14:55
              gdzie Ty widziales chemie zaoczna?

              Jestem na piatym roku chemii, pracuje od pierwszego roku i to w zawodzie
              (najpierw jako prosty technik od zastrzykiwnia probek na hplc, ale zawsze to
              jakies doswiadczenie w wyuczonym zawodzie, a nie za barem czy wykladaja chemie w
              biedronce). Mozna polaczyc studia dzienne, nawet tak wymagajace jak chemia, z
              praca zawodowa, i nikt mi nie wmowi ze sie nie da. A tym bardziej da sie na
              pewno pracowac w trakcie jakis humanistycznych lopatologii stosowanych, gdzie
              nie ma laborek do odsiedzenia 10 godzin na wydziale.

              jakos nie wierze, ze ktokolwiek poszedl na zaoczne tylko dlatego ze go na
              dzienne nie bylo stac. Na dziennych tez mozna pracowac, a ze same studia sa
              tansze to dla biednych w sumie lepiej. No, ale pocieszajcie sie ;-) zawsze
              lepiej sobie wmoiwc ze sie jest na zaocznych "bo taka ja biedna i rodzice mi
              kasy nie dali i musze heroicznie zarabiac pieniazki a na dziennych bym nie
              mogla, chociaz oczywiscie na dzienne bym sie dostala bo taka ja jestem genialna"
              ;-) Zawsze to lepiej wam wplywa na samoocene niz uczciwie powiedzec ze na
              dzienne byscie sie nie dostali albo wylecieli po pierwszej sesji.
              • Gość: mario Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 17:23
                a co Ty mozesz wiedziec o innych ? Mnie nie bylo stac na dzienne studia i podobnie wielu moich znajomych .Nie wszyscy maja hojnych tatusiow ,nastepny bananowiec...
                • Gość: qwerty Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 17:39
                  dobrze by bylo zebys sie nauczyl czytac ze zrozumieniem. Czyzby nawet tego was
                  na zaocznych nie uczyli?
          • Gość: ;) Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.rz.uni-hildesheim.de 20.11.06, 18:56
            tak myslalam ze polonistyka zaoczna nie moze poszczycic sie zbyt wysokim
            poziomem;) : "pakuja sie
            > dzieciaki zawaleni torbami "???
            • Gość: JUSTYNKA Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 15:11
              aha,więc miałam napisać,że do autokarów wchodzą młodzi, studiujący ludzie,
              którzy mają ze sobą dużą torbę podróżną.
              Bardzo, bardzo przepraszam
              ktoś z dziennych pewnie wlasnie tak by to ujął, co tam ja... hehe
      • Gość: kacha Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 83.168.106.* 20.11.06, 22:21
        a jak masz widzieć różnicę, skoro na dziennych nie byłas?Idiotka
    • olek_k11 Re: Fenomen studiów zaocznych 20.11.06, 14:33
      Studiowałem 4 lata na dziennych, potem w wyniku splotu różnych spraw przerwałem
      studia. Po 3 latach wróciłem na uczelnię na ostatni rok,ale już na studia
      zaoczne. Zresztą na 4 rok, bo to już były studia inżynierskie a nie
      magisterskie. Uczciwie powiem,że poziom studentów był dużo gorszy. Wiedza
      również mniejsza. Ale cóż, zajęcia jeden weekend w miesiącu nie dają możliwości
      przerobienia tyle materiału ile w 5 dni w tygodniu na dziennych. Teraz moja żona
      studiuje zaocznie. No wiecie: praca, dom , studia. To naprawde męczące i
      podziwiam ją.
      Ale na koniec moje zdanie o studiach: one nie przygotują nikogo do pracy
      zawodowej, mówię o studiach na uczelniach inżynierskich. Ale uczą inteligencji,
      gdzie szukać , jak szukać i to że będąc inżynierem przeczytasz coś i coś z tego
      zrozumiesz. Ale wielkim inżynierem po studiach się nie zostanie. Pewnie niejeden
      brygadzista zrobi z Ciebie głupka.Ale to już bez różnicy czy po dziennych czy po
      zaocznych. Pewnie jest wielu mądrzejszych absolwentów po zaocznych ale pewnie są
      też bardzo słabi. Ale podziwiam tych ludzi, szczególnie tych , którzy maturę
      zdawali kilkanaście lat temu. Za to ,że im się chce. Ja już zrobiłem 2 podyplomy
      i też mi się jeszcze chce.....
    • Gość: sole Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 217.153.90.* 20.11.06, 14:37
      Powiem tyle. Mam 24 lata, managerskie stanowisko i nieźle zarabiam. Od początku
      studiowałam zaocznie i pracowałam.Efekt jest taki, ze koncząc studia, mam
      wykształcenie i doswiadczenie zawodowe, które jest bardzo ważne.
      Studiowanie zaoczne zabiera młodosc, beztroskę imprezy... ale z 2 strony to
      przypominam sobie jak do mnie (pracujacej studentki) przychodizli starsi ode
      mnie stażysci po studiach - z brakiem jakiejkolwiek wiedzy praktycznej...
      totalna załamka....czesto ludzie ci wykazywali sie brakiem samodzielnosci,
      odpowiedzialnosci i zdrowego podejscia do pracy...
      Smutne...
      nie załuje ze studiowałam zaocznie... było bardzo ciezko, ale teraz odcinam
      kupony...
    • Gość: blll wieczorowo na AM IP: *.generacja.pl 20.11.06, 14:40
      jestem studentem AM, stomatologii w trybie platnym, czyli niby wieczorowym (niby
      bo mam wszystkie zajecia z dziennymi, jestesmy wymieszani, np. na 18 osob w
      mojej grupie 2 sa z platnych). Dlatego studia na AM wieczorowe czy dzienne
      niczym sie nie roznia...
      • Gość: robia Re: wieczorowo na AM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 01:17
        z tym że bulisz kasiorę na tych dziennych darmozjadów
    • Gość: Boguś Zaoczne czy wieczorowe - to zależy !!! IP: *.elektromontaz.krakow.pl 20.11.06, 14:42
      To czy lepsze są studia zaoczne czy wieczorowe to zależy co studiujemy. Trudno
      wyobrazić sobie żeby studiować medycynę na zaocznych lub jakiś wybitnie
      specjalistyczny kierunek wymagający przeprowadzenia masy doświadzceń i ćwiczeń.
      Również socjologie, psychologie, historie, filologie chyba lepiej studiować na
      dziennych. Z kolei np. ekonomie czy zarządzanie uważam że lepiej studiować
      zaocznie. Przede wszystkim łatwiej jest zrozumieć istotę funkcjonowania
      przedsiębiorstwa będąc już gdzieś zatrudnionym. Kierunki ekonomiczne są także
      związane z takimi cechami jak zaradnośc, kreatywność, organizacja czasu.Moim
      zdaniem nie da się tego poznać jedynie z teorii - z tym trzeba
      się "styknąć". Student który musi godzić naukę i prace wie lepiej jak radzić
      sobie z tymi problemami, jak wyglądają finanse w praktyce, jak radzić sobie z
      brakiem czasu i tym podobne różne codzienne sprawy. Oczywiście pod warunkiem że
      ma stanowisko pracy choć trochę związane ze studiami. Nie musi być od razu
      menegerem. Może być pracownikiem niższego szczebla ale jeśli pracuje w dość
      dużej firmie, wie jak ona funckjonuje i na przykładzie innych widzi jak radzić
      sobie z problemami zarzadzania i ekonomii. Dość popularne jest łączenie
      stanowisk handlowych z jednoczesną nauką. Bardzo trudne do pogodzenia ale
      jednocześnie najbardziej uczące życia. Wszystko więc zależy od tego co
      studiujemy i co zamierzamy robić.
      • Gość: look Mądrze godosz to zanczy mówisz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.06, 15:42
        moim zdaniem informatyk może spokojnie pracować i studiowac zaocznie.Moim
        zdaniem każdy kierunek można studiowaczaocznie byleby w tym czasie pracowacna
        podonym stanowisku do tego co sięstudiuje.
    • Gość: wiem prawda jest jak dupa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.06, 14:49
      Imc wszakze wygladasz mi na jednostke snobistyczną, ktorom ostatnio wysmial i
      skompromitowal na jakes imprezie student zaoczny.

      pachnie mi trosze kompleksami twoj post.

      jezeli chodzi o ludzi tutaj piszacych - prosta odpowiedz. wiekszosc pewnie sie
      doksztalca, badz pracuje + studiuje. stad gloryfikacja studiow zaocznych.

      W gwoli scislosci - studia wieczorowe to dokladnie to samo co studia dzienne (
      w wiekszosci egzaminy i zajecia sa w tym samym terminie ).

      Dlatego ja wybralem studia zaoczne - w szkoel do ulomkow intelektualnych nigdy
      nei nalezalem i chwale sobei tylko i wylacznie szkoly dla pracujacych. dla
      normalnej jednostki takie szkoly sa idealne. mozna bez problemu polaczyc prace
      + nauke. w rzeczywistosci szkoly srednie ze swoim programem to swego rodzaju
      zapchaj dziury wolnego czasu - w 3 dni w technikum wieczorowym przerabialem
      spokojnie material z 5 dni z technikum dziennego , z ktorego sie przepisalem.

      co wiecej, w wieczorowce spotkalem sie z sensownym wykladaniem matematyki -
      wyklad polaczony z cwiczeniami, jakich nigdy nie zaobserwowalem w "zwyklej"
      szkole.

      Szanowalo sie czas ucznia i nauczyciela. i co najwazniejsze czlowiek sie uczyl
      na zajeciach, a w nie wielu Polskich szkolach tak jest.


      Mialem porownanie szkoal dzienna/szkola wieczorowa wiec mam swoje zdanie na ten
      temat. oczywscie tyczy sie to placowek z zakresu szkol srednich.

      I oczywiscie nie pisze tutaj o tandetnych CKU, ktore nie sa szkolami srednimi z
      prawdziwego zdarzenia - ale zaocznymi podrobkami. Ludzie chyba myla wlasnie te
      szkoly z wieczorowkami.

      Wynik mojej nauki w takiej szkole ?

      Mam 23 lata. Pracuje od 5 lat. od 2 na stanowisku sredniej kadry kierowniczej.
      studiuje zaocznie. nie musze wyjezdzac z kraju za praca, stac mnie na wynajecie
      mieszkania, samochod , rodzine.

      szkoly srednie wieczorowe ? polecam wszystkim !
      studia zaoczne ? zapraszam osoby podwyzszajace kwalifikacje i dorosle
      oczywiscie. na tych studiach nie ma miejsca dla "dzieciakow" ktore ucza sie
      samodzielnosci. samodzielnosci trzeba sie uczyc wczesniej.
      • Gość: wiceminister Re: prawda jest jak dupa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 15:22
        gwoli ścisłości:,, Mam 23 lata. Pracuje od 5 lat. od 2 na stanowisku sredniej
        kadry kierowniczej. studiuje zaocznie. nie musze wyjezdzac z kraju za praca,
        stac mnie na wynajecie..." - ale dlatego może nie wiem, że po polsku mówi się
        gwoli ścisłości, ścisłości gwoli - k woli ostatecznie, archaizując, nie zaś ,,w
        gwoli" , bowiem nie uczyli mnie, tak samodzielnie myślącego po zaocznych,
        mówiąc-myśleć...?
        • Gość: ministrant Re: prawda jest jak dupa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.06, 15:59
          cos pie......ysz. nie uczyli cie ze nalezy pisac tak aby byc rozumianym ?

          popraw sie , badz odstaw alkohol - picie o 14:00 to przesada.
      • Gość: x Re: prawda jest jak dupa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 01:09
        z ciebie to taka dupa jest DZIECKO
    • Gość: myha ja odpowiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 14:59
      odpowiem na Twoje pytania:

      ODPOWIEDŹ 1:
      Ludzie "walą drzwiami i oknami" na dzienne ponieważ:
      - nie płaci się czesnego
      - mają wyższą renomę od zaocznych (przynajmniej do tej pory tak było): do tej
      pory lepiej spostrzegani byli Ci, którzy studiowali dziennie, bo zaocznych
      traktowało sie TYLKO I WYŁĄCZNIE jako tych, którzy na dzienne się nie dostali,
      czyli traktowało się ich jako tych gorszych i głupszych (co prawda w
      dzisiejszych czasach już nie, bo coraz więcej osób świadomie wybiera studia
      zaoczne. Tak jak ja - po 3 latach na dziennych stwierdziłam, że szkoda mi czasu
      i na kolejne nawet nie zdawałam egzaminu tylko od razu złożyłam papiery na
      zaoczne)
      - ludzie chcą poczuć co to jest "prawdziwe" studenckie życie
      - chcą studiowac więcej niż jeden kierunek co w systemie TYLKO zaocznym jest
      hm... możliwe, ale ZNACZNIE trudniejsze niż w systemie dziennym
      - ponieważ niektóre kierunki w trybie zaocznym nie są prowadzone

      itd. itp. powodów jest mnóstwo - każdy musiałby podać swój.

      ODPOWIEDŹ 2:
      zaoczne ogólniaki sa i powinny pozostać tylko jako konieczność. to odróżnia je
      od studiów, że są elementem obowiązkowej edukacji. Jeżeli młodziez do lat 18tu
      objęta jest obowiązkiem szkolnym, to naczy że w szkole musi być i tyle.
      Wieczorowe szkoły są tylko dla tych, którzy ze szczególnych powodów do dziennej
      chodzić nie mogą (czasem dla tych, którzy uparcie chodzić nie chcą).
    • Gość: JerzyM. Wyjasnienie Wykladowcy IP: *.huji.ac.il 20.11.06, 14:59
      Witaj,
      Tak sie sklada ze pracuje na uczelni w USA - wczesniej wykladalem na UJ w
      Krakowie, gdzie prowadzilem zajecia rowniez dla studentow zaocznych.
      Studia zaoczne sa o niebo gorsze z kilku powodow:
      1. Studenci na studiach zaocznych to Ci ktorzy byli slabsi od studentow
      dziennych i nie dostali sie na normalne studia. Po prostu mniej umieja badz sa
      mniej inteligentni.
      2. Maja postawe roszczeniowa i dla nich najwazniejsze jest ze placa. Wydaje im
      sie, ze moga dlatego nic albo niewiele umiec.
      3. Prawie ich nie ma na uczelni a zazwyczaj nie sa przygotowani do zajec.
      4. Dlaczego koncza studia - dlatego, ze uczelnie sa w Polsce biedne. Zajecia
      zaoczne traktuje sie jako zlo konieczne, a wykladowcy musza otrzymac 2-3 razy
      wiecej za poprowadzenie tam zajec aby sie tego podjeli. Wykladanie dla
      studentow zaocznych to tak jak obnizenie wlasnego poziomu o kilka szczebli - po
      prostu meka.
      5. Wszyscy wykladowcy uwazaja, ze Ci studenci powinni otrzymywac dyplomy z
      adnotacja jakie studia skonczyli, bo ich wiedza jest kilkukrotnie niekiedy
      mniejsza od studentow dziennych. Czulem sie bardzo nieuczciwie dopuszczajac do
      magisterium studenta, ktory umnie kilkukrotnie mniej od jego kolegi ze studiow
      dziennych.
      6. Miejmy nadzieje, ze dodatkowe wsparcie dla uczelni zlikwiduje fenomen
      studiow dziennych.
      7. Najwazniejsze - w zadnym cywilizowanym kraju nie ma dobrej uczelni
      oferujacej studia dzienne. Na pewno nie jako pierwszy i jedyny szczebel
      wyksztalcenia. Takie studia ale w innej formie part-time sa studiami post-grad
      dla tych ktorzy sie po studiach doksztalcaja.
      8. Oczywiscie wsrod grupy raczej slabych studentow zaocznych zdarza sie zawsze
      5-10% studentow ktorzy spokojnie poradziliby sie na studiach dziennych.
      9. Podsumowujac - kiedy pracodawcy pytaja mnie kogo zatrudniac odpowiadam, ze
      to ich wybor - ale ostrzegam, ze absolwenci studiow zaocznych umieja
      nieporownanie mniej od swych kolegow.

      Jerzy
      • dareckis Wałęsa też wykłada w USA :) 20.11.06, 16:41
      • Gość: Aneta Re: Wyjasnienie Wykladowcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 22:27
        To bardzo smutne co napisałeś. Bo jesli rzeczywiście ejsteś wykłądowcą
        akademickim to tak naprawdę nie szanujesz własnych studentów. Sam napisałeś że
        ci więcej płacą za pracę z nimi to dlaczego nie masz odwagi rzetelnie ocenić
        ich umiejetności. Dlaczego tak generalizujesz i szufladkujesz ludzi. I dlaczego
        nie potrafisz nauczyć studentów zaocznych tego czego uczysz dziennych. Przecież
        to nie wina studenta że musi pracować z kiepskim wykłądowcą. Uczelnie
        zdecydowanie powinny coś z tym zrobić!
        • Gość: plecak Re: Wyjasnienie Wykladowcy IP: *.ds.pg.gda.pl 21.11.06, 00:13
          > ich umiejetności. Dlaczego tak generalizujesz i szufladkujesz ludzi. I dlaczego
          > nie potrafisz nauczyć studentów zaocznych tego czego uczysz dziennych.

          Bo jest mniej czasu - przecież napisał. Ot cała prawda o zaocznych.
        • Gość: Jerzy Re: Wyjasnienie Wykladowcy IP: *.huji.ac.il 21.11.06, 14:20
          Nie napisalem, ze studentow nie szanuje - napisalem jedynie, ze naukowo sa
          slabsi od kolegow ze studiow dziennych (zaznaczylem tez, ze nie wszyscy).

          Na studiach zaocznych nie mozna nauczyc tego samego co na studiach dziennych?
          Dlaczego - proponuje policzyc ilosc zajec. Prosta matematyka - nieprawdaz?

          Prowadzilem takie zajecia, bo nalezalo to do moich obowiazkow - a jesli chodzi
          o pieniadze - jak napisalem zarabia sie na takic zajeciach wiecej, bo nie mozna
          wyrzucic ze studiow wiekszosci studentow - a tak niekiedy- choc nie zawsze
          nalezaloby robic.

          Uwazam, ze studia zaoczne nie powinny funkcjonowac - jedynie jako studia juz
          podyplomowe. Dajemy ludziom zludzenie, ze maja wyksztalcenie wyzsze - co nie ma
          wiele wspolnego z rzeczywistoscia...
          • Gość: Aneta Re: Wyjasnienie Wykladowcy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.06, 15:37
            Zawsze można znależć jakieś wytłumaczenie własnego zachowania. Jesli wykłąda
            sie na kilku uczelniach to rzeczywiście jest mało czasu na to żeby przgotowac
            sie właściwie do wykładu, a potem należycie przekazać wiedze studentom. Wydaje
            mi sie, ze zapominasz o tym, że studia to nie przedszkole. Nie tzreba studentów
            prowadzić za raczkę, i całą wiedzę na tacy im podać. Studia to tak naprawdę
            poszukiwanie wiedzy. zadaniem wykąłdowcy jest zapalić ogień. Jesli ktoś
            świadomie podejmuje naukę to chce się czegos dowiedzieć. Nauczyć, poznać i
            zrozumieć. Jesli studiuje po to by zdobyć papierek, to też go zdobędzie. I
            tyle.
            P.S. Co to znaczy "naukowo są słabsi od kolegów ze studiów dziennych" ?
            Prowadziłęś w tym zakresie jakieś badania? W jaki sposób to oceniasz? Nie chcę
            być niegrzeczna, ale znam osoby które dostawały się na stusia medyczne, a nie
            miały podsatwowej wiedzy z zakresu biologii i chemii. Ale miały za
            to "odpowiednich " rodziców.
            • Gość: Jerzy Re: Wyjasnienie Wykladowcy IP: *.huji.ac.il 21.11.06, 21:26
              Zajecia prowadzilem tylko na jednej uczelni... A naukowa roznica - moja droga
              bardzo prosta. Jesli studiowalas, to wiesz, ze zdaje sie egzaminy. Wielokrotnie
              je poprawialem i roznica byla miazdzaca.
              Studia to nie przedszkole - wlasnie dlatego potrzeba duzo czasu spedzic zarowno
              na uczelni jak i poza nia aby je przejsc z sukcesami. Wiekszosc zaocznych
              studentow nigdy nie osiaga tego poziomu. Ale wiekszosc to nie wszystkich.

              Nie opowiadaj tez o teoriach spiskowych jak to ludzie sie po znajomosci
              dostaja. Zazwyczaj opowiadaja je Ci ktorzy nie dostali sie na studia i pozniej
              poprawiaja sobie i rodzinom swoim humor.
      • Gość: forumowiczka Wykladowcy sa jak alfonsi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 23:35
        zyja bardzo dobrze ze studentow zaocznych, a maja ich za nic. Podobnie jak
        sutenerzy z prostytutek.

        Jezeli studenci zaoczni sa tacy denni to przez wasza mizerote moralna, ktora
        kaze wam sprzedac sie za kilka setek.

        Zawsze budziliscie we mnie odraze. Wrrrr
        • Gość: pp Re: Wykladowcy sa jak alfonsi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 01:15
          spoko, spoko, gość musiał się wyszaleć, może mu ulżyło
          żal mi twoich studentów panie wszechwiedzący
          szumny tytuł posta - odpowiedź wykładowcy - i co? uważasz, że twoje słowa
          powtórzyliby inni?
          znam nauczycieli, którzy także uczą na zaocznych i potrafią robić to z pasją
          a ty i tobie podobni żyjcie w tym swoim śmiesznym przekonaniu
        • Gość: Jezry Re: Wykladowcy sa jak alfonsi IP: *.huji.ac.il 21.11.06, 14:22
          Nie mizerota moralna - ale obowiazki wynikajace z umowy o prace oraz po prostu
          marne pensje.
          • Gość: forumowiczka Re: Wykladowcy sa jak alfonsi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 15:21
            > Nie mizerota moralna - ale obowiazki wynikajace z umowy o prace oraz po
            prostu
            > marne pensje.

            ...jak najbardziej mizerota moralna.

            Jezeli dany etat nie pozwala zarobic na utrzymanie na pozadanym poziomie to
            zmieniam prace lub kwalifikacje tak, aby godnie zyc. Tak robi przyzwoity
            czlowiek.

            "Edukacyjny alfons" zas bedzie "trzepal kase" od studentow zaocznych, a na
            przyjeciach opowiadal jaki jest nieszczesliwy, bo musi tych debili uczyc
            wszystkiego od podstaw a efektow i tak nie bedzie....

            Drogi Panie Wykladowco czy w USA czy w PL wychodzi z Pana komuszek. Niestety.
            • Gość: jerzy Re: Wykladowcy sa jak alfonsi IP: *.huji.ac.il 21.11.06, 21:28
              Coz, nie bede dyskutowal z kims, kto nie potrafi uzywac jezyka godnego
              kulturalnej dyskusji. Ale aby takiego jezyka uzywac nalezy zdobyc jakies
              wyksztalcenie. Na pewno nie zaoczne.
              Co do komuszka - to mam 35 lat i za oceanem nie pracuje dlatego, ze jestem
              kiepski badz slaby. Zycze sukcesow i pracy nad wlasna kultura.
              • Gość: forumowiczka Re: Wykladowcy sa jak alfonsi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 13:34
                Prawda w oczy kole.

                Drogi panie Wykladowco. Posiadam wyzsze wyksztalcenie zdobyte w trybie
                stacjonarnym, nie na uczelni "krzak". Jezeli poziom przeze mnie reprezentowany
                uwlacza Pana wyobrazeniu o czlowieku z wyzszym wyksztalceniem to jest to wina
                Panskich kolegow, ktorzy komus takiemu jak ja nadali tytul magistra. Pewnie
                zrobili to w imie etatyzmu lub przywiazania do wlasnych kieszeni.

                Komuszek to typ myslenia przejawiajacy sie pogarda do wszystkiego co prywatne i
                dla drugiego czlowieka, jezeli nie reprezentuje pogladow zgodnych z przyjeta
                doktryna. Wiek nie ma nic do rzeczy.

                Zycze sukcesow w pracy nad zwalczaniem pychy i rozwijaniem wlasnych ciasnych
                horyzontow myslowych. Uprzedzam droga bedzie wyboista.

                I niech pan uwaza, pycha to grzech smietrelny i los lubi takich bufonow jak Pan
                ciezko doswiadczac......
      • jsegit Re: Wyjasnienie Wykladowcy 21.11.06, 03:05
        Ciekawe jes tco piszesz, bo mowisz ze wykladasz w USA, a piszesz z dnsa "The
        Hebrew University of Jerusalem" :)

        W USA jedyne dobe uczelnie to PRYWATNE gdzie placi sie grube pieniadze. I tylko
        na tych uczelniach gdzie studia naprawde dobrze kosztuja poziom masz najlepszy.
        Wiec przestan rozpowiadac bajki o czyms takim jak "studia dzienne" i "zaoczne"
        w sensie jako studia bezplatne i studia platne, bo takiego podzialu nie ma.
        Rozumiem ze na jakichs zalosnych stanowych uniwersytetach (wiekszosc ma poziom
        tragiczny, sa oczywiscie wyjatki potwierdzajace regule) moze sa studia za darmo
        ale doradzajac pracodwacy czy wybrac takiego po studiach bezplatnych czy
        platnych w USA polecalbym tylko po platnych. Za poziom trzeba placic!

        Zna ktos dobra uczelnie panstwowa w USA??

        • Gość: JerzyM Re: Wyjasnienie Wykladowcy IP: *.huji.ac.il 21.11.06, 14:16
          Odpowiadam - po pierwsze nie zdajesz sobie sprawy, ze praca naukowa wymaga
          prowadzenia badan za granica - a Izrael ma swietne uczelnie.
          Po drugie - jest roznica pomiedzy uczelniami prywatnymi w USA i w Polsce. Np.
          te najlepsze nie prowadza studiow zaocznych. Gdybys poznal dobrze j. angielski,
          wiedzialbys, ze terminu "studia zaoczne" nie da sie nawet dobrze przetlumaczyc
          poniewaz one tam nie funkcjonuja....

          Ostatnia uwaga- gdybys wiedzial cokolwiek o uczelniach panstwowych w USA (a nie
          wiesz) nie napisalbys, ze nie ma dobrych uczelni panstwowych np. Berkeley,
          Michigan State, University of Illinois itd itd.

          Zycze odrobienia zadania domowego przed odpisywaniem...
      • marcink_23 Re: Wyjasnienie Wykladowcy 21.11.06, 11:44
        To że na studia zaoczne w 90% idą ludzie dużo gorzej przygotowani i że poziom
        jest dużo gorszy to dla mnie sprawa tak oczywista, że nawet nie warto o niej
        rozmawiać. Na najlepsze uniwersytety i politechniki często jest po kilkanaście
        czy kilkadziesiąt chętnych na miejsce. Dostają się najlepiej przygotowani.
        Poźniej z tak wyselekcjowanymi kandydatami można prowadzić zajęcia na
        odpowiednim poziomie.
        Na zaoczne, zwłaszcza na prywatne uczelnie przyjmują wszystkich jak leci,
        często osób nie mających elementarnej wiedzy potrzebnej do studiowania.
        Absolwenci takich studiów często mają wiedzę i elokwencję nie dorównująca
        uczniowi dobrego liceum. Ale nikt na to nie patrzy, bo studia zaoczne to
        biznes. Studiować zaocznie na byle jakiej uczelni może dosłownie każdy.
        Przykłady: Mariusz Pudzianowski, Doda Elektoda.
        Studiuje informatyke i w mojej dziedzinie rozwarstwienie między studiami
        zaocznymi a renomowanymi dziennymi to po prostu przepaść. Studenci informatyki
        z dobrych uczelni (głównie UW, UJ, PP, AGH) wygrywają międzynarodowe konkursy,
        są jednymi z najlepszych na świecie. Mam natomiast znajomych na informatyce na
        prywatnych studiach zaocznych, którzy nie potrafią napisać prostego programu w
        języku Pascal, a wiedza informatyczna sprowadza się do znajomości Excela i
        Worda.
    • Gość: red Fenomen studiów zaocznych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.06, 15:10
      studiowalam najpierw zaocznie, pozniej dziennie..i na zaocznych wcale nie jest
      latwiej! jesli tylko ma sie ambicje, trzeba uczyc sie duzo wiecej niz na
      dziennych studiach..a egzaminy (w kazdym razie tam gdzie ja studiowalam) byly w
      wielu przypadkach identyczne. Dlaczego ludzie wala na dzienne? bo to wiekszy
      prestiz, kupa ludzi mysli tak jak Ty. Natomiast jesli chodzi o punkt 2, to
      mysle, ze szkola srednia to wciaz w Polsce kwestia "obowiazkowa". A szkoly
      wieczorowe nie ciesza sie dobra renoma. Pozdrawiam
      • Gość: gość Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.06, 15:28
        Ja jestem na 4 roku studiów zaocznych i nie przeniosła bym sie nigdy na dzienne
        pomimo, że dostałam się na dzienne, ale cóż bym po nich miała.
        Od 1 roku studiów pracuje, odnosze sukcesy kilka miesięcy temu kupiłam
        mieszkanie za własne zarobione pieniądze, a studenci dzienni co mają...
        Żadnego doświadczenia w pracy, tylko książkową wiedzę
        pozdrawiamwszystkich studentów zaocznych
        • Gość: red Fenomen studiów zaocznych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.06, 15:33
          ja tez pracowalam, zarowno na zaocznych jak i dziennych studiach.. po studiach
          prace znalazlam niemal od razu..nie ma regul.
    • Gość: Jacek Odpowiedzi sa proste... IP: *.nycmny.east.verizon.net 20.11.06, 15:22
      > 1. Skoro na zaocznych jest tak bosko, to dlaczego gros ludu wali drzwiami i
      > oknami przede wszystkim na studia dzienne?

      Na bezplatne studia stac dzieci bogatych rodzicow. Kto sie z tym sprzeciwia a
      konczyl dobre studia dzienne ten oszukuje sam siebie.


      > 2. Skoro studia zaoczne są takie wspaniałe, bo uczą samodzielności, a poziom
      > na nich jest przynajmniej tak samo wysoki, jak na dziennych, to dlaczego
      > jeszcze nie pojawiają się tu tezy, jakoby od normalnych ogólniaków lepsze
      > były te wieczorowe (od razu po gimnazjum)? Wszak w tym przypadku możliwa
      > byłaby praca do popołudnia.

      Nie kazde studia da sie "uzaocznic". Prym wioda studia "kierunkowe", z ktorych
      wiedze niejako mozna poznac z ksiazek (ekonomia, marketing, informatyka, nawet
      prawo), rola nauczyciela prowadza sie do ukierunkowania sluchaczy i
      uporzadkowania wiedy. Nie wyobrazam sobie takich studiow np. medycznych.
      Ogolniaki, jak sama nawa mowi, ucza "ogolnej" wiedzy. Tej wiedzy nie sposob
      przyswoic studiujac na wlasna reke, zwlaszcza, ze ma sie swiadomosc, ze ona do
      niczego w zyciu nie posluzy. Zreszta, majac 15 czy 16 lat ma sie pstro we lbie,
      jest sie zbuntowanym, i nawet sie sie przypuszcza, ze to co sie robi/uczy ma
      jakis glebszy sens. Zreszta, porownywanie studiow zaoczynych z ogolniakiem
      wieczorowym to jakby porownywac jablka z wolowina.

      Nadmienie jeszcze, ze studia/studium/szkolenia zaoczne/wieczorowe ciesza sie
      popularnoscia na calym swiecie. Obecnie uczestnicze w pewnym szkoleniu, a jakze
      , wieoczowym, w ktorym srednia wieku uczestnikow wynosi 45 lat. A sa to ludzie
      bardzo wyksztalceni.

      Pozdrawiam,
      Jacek
      • Gość: wiceminister Re: Odpowiedzi sa proste... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 15:48
        ,,Na bezplatne studia stac dzieci bogatych rodzicow. Kto sie z tym sprzeciwia
        a konczyl dobre studia dzienne ten oszukuje sam siebie" - napisał pan Jacek.
        Otóż przez stulecia inteligencja wywodziła się z zamożniejszej warstwy
        spłeczeństwa. Dziś niestety bogactwo to nie szlachectwo, częściej wiąze się z
        chamstwem, brakiem subtelności i wąskimi horyzontami, jednakże sam dostatek
        nikogo nie zhańbi. Oskarżenie o bogactwo rodziców studenta nie bezcześci. A
        czuć tu wciąż ten śmieszny wyrzut.
        Nie jestem bogaczem, sam brałem kredyt... Jak kto zdolny, to dołoży do tego
        stypendium ( aha, śmieszne są stypendia socjalne dla zaocznych, których stać
        na ,,płatne" studia: dostają, bo nie mają na życie, ale mają na czesne; no
        rozumiem - naukowe)...
        PS. Kto sie z tym sprzeciwia => temu sprzeciwia; z tym nie zgadza (Tak to brzmi
        po polsku)
        • Gość: Jacek Re: Odpowiedzi sa proste... IP: *.nycmny.east.verizon.net 20.11.06, 17:01
          Panie Ministrze,

          >> Otóż przez stulecia inteligencja wywodziła się z zamożniejszej warstwy
          > spłeczeństwa.
          >Oskarżenie o bogactwo rodziców studenta nie bezcześci. A
          > czuć tu wciąż ten śmieszny wyrzut.

          Nie wyrzut, tylko nazwanie rzeczy po imieniu. Zastanawiam sie, czy Pan minister
          nie byl laskaw przespac ostatnich lat 20, moze 40-tu. Otoz, spiesze doniesc, ze
          czesci PRL-owskiej inteligencji pracujacej na panstwowych posadkach - nie stac
          bylo na ksztalcenie wlasnych dzieci na dziennych studiach - zwlaszcza jak
          dorobilo sie ich dwojki lub trojki. Dzieci, zakladamy ze zdolne, mialy mozliwosc
          po skonczonym technikum czy ogolniaku, albo zatrzasnac sie za brama klasztorna,
          albo zakonczyc swoja edukacje albo pojsc do pracy i lozyc na swoje
          "pozal-sie-Boze-studia-zaoczne". O kredyach studenckich nikt wtedy nie slyszal,
          przepraszam, nikt z mojego otoczenia o tym nie slyszal.
          Szczypie mnie tylko w oczy jak slysze o bezplatnej edukacji, ktora w przypadku
          uczelni wyzszych nie ma racji bytu.

          Jacek

          PS. Ubolewam nad moimi bledami jezykowymi. Nie jestem dys-costam, ale od kilku
          lat nie mam kontaktu z jezykiem ojczystym.
        • Gość: MAciek Re: Odpowiedzi sa proste... IP: 80.51.237.* 20.11.06, 19:28
          Nie rozumiem jednego, dlaczego tak dużo mówi się o pięniądzach, a zapomina o
          czymś o wiele bardziej istotnym. To jakie kto studia zaczął, skończył itp nie
          ma tak dużego znaczenia, jak to co z nich wyniósł. Owszem, pracodawcy muszą
          kierować się przesłankami typu "dzienny, to zapewne ma lepiej opanowaną
          teorię", a "zaoczny, pewnie ma juz doświadczenie zawodowe, a do tego posiada
          takie cechy jak upór, silną wolę itp...". Istotą sprawą w czasach, w których
          żyjemy jest wiedza i informacja. Wiedzę można nabyć, ale droga ciężka (sposób
          mniej istotny, ponieważ liczy się efekt), a informacja sama w "ręce" też nie
          wpadnie. Wniosek jest prosty kto ma wiedzę, to potrafi zdobyć informację, która
          może przynieść różne profity (nie tylko pieniądze...). Moje życie było dość
          skomplikowane, w każdym razie kończyłem wieczorowo liceum, póżniej już wyboru
          wielkiego nie miałem - studia zaoczne, bo praca...Wtedy wydawało mi się, że
          wybrany przeze mnie kierunek to moja pasja i chciałbym w przyszłości pracować w
          zawodzie. Jednakże jak już wpsominałem, musiałem też pracować. Miałem o tyle
          szczęścia (wiedza + informacja), że udało mi się dostać ciekawą pracę...ale
          ciekawą nie o tyle, że zarabiam dużo (jak niektórzy się chwalą, ach pracuję w
          handlu i mam mieszkanie, samochód i stać mnie na utrzymanie rodziny), tylko mam
          wielkie możliwości rozwoju zawodowego i wszystko zależy od tego jak wykorzystam
          daną mi szansę. Niestety charakter mojej pracy diametralnie różni się od
          kierunku studiów, więc studiuje hobbystycznie i dlatego też zaocznie:). Bardzo
          chętnie porównałbym swój stan wiedzy z mojego kierunku studiów ZAOCZNYCH NA
          PRYWATNEJ UCZELNI z wiedzą osoby studiującej ten kierunek dziennie (Socjologia -
          o specjalności socjologia empiryczna). Chętnych zapraszam do kontaktu
          baloo2@wp.pl . Kończąc swoją wypowiedź, chciałbym zaznaczyć, że powinno oceniać
          się ludzi nie po tym w jakim trybie studiowali, lecz czy potrafią myśleć. Nie
          wystarczy posiadać wiedzę, trzeba też umieć z niej korzystać,a w druga stronę -
          jeśli wiesz jak chciałbyś z pewnej wiedzie skorzystać to tę wiedzę
          zdobędziesz...
    • ponury_drwiacy_szyderca Na zaocznych są debile!!!!!! 20.11.06, 15:27
      Skończyłem studia dzienne, w międzyczasie zaoczne studium a teraz jestem na
      drugim kierunku zaocznym. Poziom intelektualny ludzi uczących się zaocznie to
      żenada. Ale dzięku temu jest mi łatwiej-zawsze gadkę z wykładowcą zaczynam od
      tego, że jestem ABSOLWENTEM STUDIÓW DZIENNYCH - i jest z miejsca inna
      rozmowa.Dzięki, młotki zaoczne! :)
      • Gość: zatroskany temat bezsensu ... IP: 195.20.110.* 20.11.06, 15:33
        jestem na studiach zaocznych
        a przy okazji już pracuję na odpowiedzialnym stanowisku w Banku
        ludzie którzy kończyli studia dzienne dopiero do tej pracy
        przychodzą - reprezentują podobny do mnie poziom ...
        generalnie nie ma co się napinać bo wszystko i tak się
        sprowadza ostatecznie do tego czy człowiek po studiach
        znajdzie pracę czy nie i ew. jaką - a co do tego ma
        tryb studiów ???
        • Gość: ? Re: temat bezsensu ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 01:20
          temat dobry, zły pierwszy post, który kierunkuje kolejne, generalnie się z tobą
          zgadzam
      • Gość: ja Re: Na zaocznych są debile!!!!!! IP: 195.33.69.* 20.11.06, 15:36
        Twoja wypowiedź tylko świadczy o Tobie. A tak w ogóle, to po co poszedłeś na te
        studia zaoczne? Żeby się dowartościować? Fajny jesteś na pewno.
        Powodzenia! może Twoje dzieci nie pójdą na zaoczne! Będą się świenie bawić w
        akademikach na imprezach studenckich...zgadnij jak.

        Pozdawiam Wszystkich Zaocznych, a zwłaszcza tych którzy są na drugim roku!
      • Gość: gibony Re: Na zaocznych są debile!!!!!! IP: 62.233.238.* 20.11.06, 15:41

        szczerze mowiac to co napisales tylko zle swiadczy o twoich wykladowcach :),
        rozumiem, ze poza gadka to chyba niewiele masz do powiedzenia..

        widac ze zadna ilosc studiow dziennych, zaocznych nie wyleczy cie z pogardy do
        innych :)

        g
      • Gość: wiceminister Re: Na zaocznych są debile!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 15:54
        Aleś rozsierdził ,,zaoczne młotki"! ;)
        • alterpars Re: Na zaocznych są debile!!!!!! 20.11.06, 16:01
          Temat dotyczy fenomenu studiow zaocznych nie zas poziomu naukowego studentow....
          Nad tym nawet nie ma co dyskutowac :-) Nie wiem dlaczego w Polsce akurat
          nazwanie rzeczy po imieniu od razu natrafia na oskarzenie o dyskryminacje.
          Czlowieku czy dziunia z dyskoteki ktora spisuje wyklady z folii a potem kseruje
          je na sciagawe do mniejszego formatu krzyczac na egzaminie ze na foliach tego
          nie bylo (no bo bylo w ksiazce) ma wogole sznase prownac sie z ciezko orajacym
          studentem ktory musi odwalic wyklad cwiczenia (plus moze laboratorium) i zdac
          egzamin pisemny plus ustny (i to nie z folii) :-)))
          • Gość: Pozytywny Re: Na zaocznych [i nie tylko tam] są debile!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 21:35
            W zupełności się z Tobą zgadzam, pragnę jednak zauważyć, że pan Ponury chciał
            tylko zwrócić uwagę na poziom swojej uczelni, a że wybrał sobie taką uczelnię to
            już jego problem. Szkoda tylko, że wypowiedział się w mało kulturalny sposób. No
            cóż, to się wynosi z domu...

            Nie mogę nic powiedzieć o uczelniach dziennych, mogę jednak porównać publiczne
            studia wieczorowe oraz prywatne zaoczne. Poziom nauki jest podobny, jednakże na
            tych drugich student jest traktowany jak człowiek, nie jak towarek do odsiania.
            Rzadko się zdarza aby student biegał za profesorem aby ten łaskawie dał mu wpis,
            co niestety na państwowych często się zdarzało, mimo terminowo zaliczonych
            przedmiotów.

            Jaki jest fenomen studiów zaocznych? Na mojej uczelni bardzo ciekawy jest
            przekrój ludzi w różnym wieku, więc człowiek zdobywa wiedzę nie tylko na
            zajęciach, ale również podczas dyskusji na przerwach. Nierzadko nawiązują się
            przyszłe kontakty biznesowe, bo niejeden student jest "kimś", kto w przyszłości
            może się przydać. Poza tym na studiach zaocznych przerabia się samą esencję
            wiedzy, bez niepotrzebnej otoczki, którą muszą przełknąć 'dzienni' (wiem, bo
            profesorowie sami na ten temat wspominają). Oczywiście czasem sama esencja nie
            wystarcza, na szczęście potrafimy posługiwać się książkami, które poszerzają
            horyzonty ;-)

            Pozdrawiam wszystkich dziennych, wieczorowych i zaocznych studentów uczelni
            państwowych i prywatnych :-))
          • Gość: Młody Re: Na zaocznych są debile!!!!!! IP: *.pwpw.pl 21.11.06, 10:59
            Czytając wypowiedzi na tym forum po prostu gotuje się we mnie. Skrajne
            wypowiedzi to w jedną stronę że studia dzienne są najlepsze, a to że jednak
            zaoczne, że na zaocznych studiują sami gogusie na garnuszku u mamusi, a na za
            zaocznych tumany.
            Spoglądając prawdzie w oczy na większości studiów zaocznych poziom jest niższy
            niż na dziennych, lecz nie jest to stała tendencja i jest dużo od tego wyjątków.
            Sam niestety nie dostałem się na ekonomie na UW. Zdawało tam 17 osób na jedno
            miejsce, i nie byłem tym 1 z 17 szczęśliwców.
            Teraz pytanie do tych geniuszy z studiów dziennych co po niektórzy się tu
            wypowiadali: - Czy w takim razie te pozostałe 16 osób co starały się o to
            miejsce a nie udało im się to tumany????
            Jako że nie startowałem na inne kierunki, pozostało mi tylko rozpoczęcie studiów
            w trybie zaocznym, aby nie tracić roku, ale zmieniłem kierunek na informatykę.
            I teraz wcale nie żałuje że tak się stało. Na swojej uczelni miałem wykładowców
            z PW i PAN, i wcale nie bawili się w przepuszczanie studentów. Często na
            zajęciach mieliśmy zakres materiałowy z PW. Tyle że często gęsto niestety dużo
            czasu trzeba było poświęcić na samodzielne analizowanie materiału w domu. Z
            każdego przedmioty było zaliczenie ćwiczeń (projekt lub sprawdzian wiedzy) i
            egzamin. I nie było wcale łatwo pozaliczać tego wszystkiego.
            Jednocześnie rozpocząłem pracę aby sfinansować czesne na uczelni. Zdobyłem
            doświadczenie w pracy i podstawy wiedzy na uczelni. Obecnie pracuje w
            renomowanej firmie jako administrator. Mamy w pracy kilku pracowników po
            studiach dziennych i zaocznych i niestety przynajmniej w tym zawodzie w którym
            ja pracuje lepiej radzą sobie i mają więcej umiejętności osoby które
            jednocześnie pracowały i studiowały zaocznie. Co nie oznacza rónocześnie że
            studenci dzienni są od razu na skazanej pozycji, skądże znowu. Po prostu często
            byli przeświadczeni, że to co mieli przez 5 dni w tygodniu przez 5 lat na
            zajęciach wystarczy im i jest to szeroka wiedza. Niestety tak nie jest i tą
            widzę trzeba dość mocno rozwijać samemu w domu, co często właśnie czynią
            studenci zaoczni.
            Jak podczas każdego polemizowania na jakiś temat zawsze znajdą się argumenty za
            i przeciw. I szufladkowanie to jednych studentów to drugich jest dla mnie głupotą.
            Ja nie studiowałem zaocznie, ale w wieku 26 posiadam za własne pieniądze
            mieszkanie w Warszawie, niezły samochód, dobrą pracę. Czyli co musiałem zdobyć
            to przez kradzież czy znajomości bo byłem studentem studiów zaocznych, bo
            studenci zaoczni to tumany. Gratuluje tym ignorantom co tak myślą inteligencji.

            PS. Pozdrawiam wszystkich znajomych studentów zarówno z dziennych jak i z zaocznych.
        • ponury_drwiacy_szyderca Uderz w stół... hehehe 21.11.06, 08:39
          Ale co tu będziemy dyskutować :D
      • Gość: bdzibdzionka Re: Na zaocznych są debile!!!!!! IP: *.37-151.net24.it 20.11.06, 22:29
        Uwierz mi, ze wykladowce nie interesuje to czy skonczyles studia dzienne czy
        zaoczne, jego interesuje co masz do powiedzenia. Ale widac masz niewiele do
        powiedzenia.
      • Gość: Tomson Prawda o zaocznych IP: *.aster.pl 21.11.06, 17:30
        Prawda jest oczywista - zaoczne oferuja skrocony material. Rekrutacja jest bajecznie prosta, a funkcja tych studiow jest niestety bezlitosna - utrzymanie studentow dziennych[mowie tutaj o znanej mi strukturze - UW]. Oczywiscie, lepiej tak niz wcale, jednak trudno tutaj polemizowac co do tego co jest korzystniejsze, bo to jak porownywac malucha do ferrari. Ostatnio prowadzilem rekrutacje do znanej firmy consultingowej w Warszawie i pierwszym, absolutnym warunkiem byl dyplom uczelni panstwowej w trybie dziennym. Dla prestizowych korporacji to niezwykle wazne.
    • Gość: qaz Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 15:29
      Studiowalem dziennie budownictwo. Wiele osob, ktore nie dawaly rady przenosilo
      sie na zaoczne. Dodam jeszcze, ze wielu studentow zaocznych zlecalo nam
      wykonywanie projektow, laborek itp, czesc z braku czasu czesc z braku wiedzy ale
      nie robiac tego samodzielnie duzo stracili. Aktualnie pracuje w firmie
      zatrudniajacej 5 inzynierow i tylko jeden studiowal zaocznie w dodatku tylko
      ostatni rok.
    • roztoka Wszystkie studia uniwersyteckie są do d... 20.11.06, 15:31
      od czasu reformy szkolnej, likwidacji wszystkich egzaminów wstępnych, łącznie z
      egzaminami do liceów, a także od momentu wprowadzenia nowej matury. Poziom
      studentów i studiów obniżył się do tego stopnia, że zdaniem dużej części kadry
      naukowej dopiero studia doktoranckie zapewniają właściwy, czyli w miarę
      sensowny poziom nauki.
    • Gość: look Powiem ci tak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.06, 15:35
      zaoczni pracując mają własne pieniądze opłacają z nich studia i zawsze coś
      zostanie jeszcze to zależy od pracy.A dzienni śpią na wykładach są na utrzymaniu
      rodziców większosć nic nie robi poza nauką. poza tym sąrózne przypadki i nie
      można wrzucićw szystkich do jednego worka można to uogólniaća le każdy przypadek
      jest inny.
      • free.me Re: Powiem ci tak 20.11.06, 16:04
        Czasem studia zaoczne nie są wyborem, są koniecznością. "Życie jest jak pudełko
        czekoladek- nigdy nie wiadomo, co ci się trafi." Dokładnie tak, jak napisał
        ktoś wcześniej: studia dzienne bywają luksusem, na który nie każdego stać. Stać
        w sensie tego, co zadziało się w naszym życiu. To smutne, że jest gro osób,
        które postrzegają studentów zaocznych jako nierobów, którzy studiują w
        weekendy, bo byli zbyt głupi, żeby dostać się na dziennie bezpłatne. Moje życie
        potoczyło się w taki sposób, że jeśli nie będę utrzymywać domu wraz z moją
        siostrą, nasza matka nie będzie w stanie przeżyć kolejnego miesiąca. Nikt nie
        musi wierzyć w moje słowa, kiedy napiszę, że mieszkam z psychicznie chorym
        ojcem alkoholikiem. Nikt nie musi wierzyć, kiedy powiem, że bywają takie dni,
        że ze zwykłej, ludzkiej bezsilności mam ochotę stanąć na środku ulicy i
        krzyczeć. Nikt nie musi mi współczuć, bo nie oczekuję ani nie wymagam tego.
        Chciałabym tylko, żeby ludzie szanowali ścieżkę, którą przyszło mi iść. Wiem,
        że człowiekowi może przytrafić się wiele gorszych rzeczy. Mogłam nigdy nie
        znaleźć pracy, dzięki której jestem w stanie przy sporym wysiłku zaoszczędzić
        na szkołę, zrobić opłaty i kupić jedzenie do domu. Mogłam nigdy nie poznać tylu
        życzliwych ludzi, którzy wspierają mnie i klepią po plecach, gdy braknie sił.
        Gdybym mogła wybierać, wybrałam studia dzienne. Z wielu względów. Bo widzę
        siebie mającą 21 lat o twarzy tak strapionej jakbym przeżyła drugie tyle. Ale z
        drugiej strony widzę i wiem, że to wszystko, co się dzieje szlifuje mnie na
        piękny diament. Że uczę się radzić sobie z wieloma rzeczami, które
        w "normalnym" życiu spotkałyby mnie dopiero za jakieś 5-10 lat. I doceniam to,
        że mam taką możliwość, uczyć się odpowiedzialności, zaradności i walki.
        Wszystko, co mam, zawdzięczam swojemu wysiłkowi. I ostatnią rzeczą, na jaką ja
        i tysiące mi podobnych osób zasłużyliśmy, jest zaszufladkowanie. W małej,
        brudnej i zapleśniałej szufladce z napisem "ten gorszy".
        • Gość: Robert Re: Powiem ci tak IP: 195.117.27.* 21.11.06, 08:09
          Szacunek dla Ciebie. Trzymaj się swojej drogi.
    • Gość: look W zyciu trzeba myślec a jak myślisz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.06, 15:39
      to wybierzesz dobrze.Stuadia dzinne mająwiększarenome ale nie każdego stać na
      taki luksus.
      • alterpars Nie dziwi fenomen studiow zaocznych 20.11.06, 15:55
        Po pierwsze jest to sposob na szybkie zdobycie dyplomow a dla uczelni zrodlo
        pieniedzy. Dla nauczycieli okazja do dorobienia do pensji. Ekonomicznie jest
        wiec popyt i podaz. Pod wzgledem programowym studia zaoczne sa zas okrojone nie
        oznacza to jednak ze studen dzienny przyswaja wiecej wiedzy. JEsli do tego dodac
        ze sporo profesorow to teoretycy ktorzy z faktycznymi procesami rynkowymi nie
        maja do czynienia a rodzaj i kierunek studiow nie przekladaja sie w POLSCE na
        zarobki to robi sie z tego cudowny srodek na zdobycie wyksztalcenia. Moj znajomy
        profesor kiedys powiedzial jednak ze wyksztalcenie zdobywa sie po prostu bedac w
        murach uczelni i nasiakajac ich atmosfera. Nie ulega watpliwosci ze na studia
        dzienne trafiaja zdolniejsi i trafiaja na innych zdolnych. Ich kariery zwykle
        tocza sie zupelnie innymi drogami.
        Moja prywatna ocena studiow zaocznych to oszustwo. Oszustwo tym wieksze jesli
        dotyczy podstawowego kierunku wyksztalcenia (nie np drugiego fakultetu). To
        naturalne ze pracodawca zapyta co to za studia i z jakiej uczelni. Jedynym
        plusem bylo zwykle to ze na zaocznych przychodzily ladniejsze studenki ale
        "ladniejsze" byly tylko do wypowiedzenia pierwszego slowa z ust.
        Aha kilka razy spotkalem na zaoczynch faktycznych specjalistow ktorzy tylko
        uzupelniali swoje wyksztalcenie. Ci byli ok chociaz moim zdaniem na tych
        studiach mieli szanse tylko zwinac swoj potencjal.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka